Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Gabinet
AutorWiadomość
Gabinet [odnośnik]23.02.20 23:05
First topic message reminder :

Gabinet

Wnętrze gabinetu jest jasne i zdecydowanie przywodzi na myśl szpital, choć taki odrobinę bardziej przytulny. Na jednej ze ścian znajduje się szeroki, metalowy zlew, a kilka półek zastawionych jest najczęściej używanymi eliksirami i paroma interesującymi mugolskimi przyrządami medycznymi. Gdzie nie gdzie powieszonych jest parę większych rycin anatomicznych. Jako szafki służą tu stare i odrestaurowane meble, a dwie kozetki oddzielone od siebie ciemnozielonym parawanem zdecydowanie wiodą tu swoje drugie, jak nie trzecie życie. Całość jest jednak zadbana, a choć skromna to właściciele dokładają starań, aby wnętrze pomimo dominującej w nim bieli pozostało tak przyjazne, jak tylko mogłoby być.
[bylobrzydkobedzieladnie]


Ostatnio zmieniony przez Mistrz gry dnia 25.03.22 19:39, w całości zmieniany 1 raz
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Gabinet - Page 7 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Gabinet [odnośnik]23.12.21 9:15
Zawsze wiedziała, że śmierć miała być częścią życia kogoś związanego z uzdrowicielstwem. Nie ważne czy tyczyło się pielęgniarki, sprzątaczki czy inwestora. Ludzie po prostu wiedzieli, jak to wyglądało. A mimo tego strasznego zagrożenia, Cecily widziała w tym również życie. Cel, jaki miała dawać innym, jaki miała chronić i próbować ratować. W końcu o co innego można było tak zawzięcie walczyć, jeżeli właśnie nie o życie? Istnienie? Mimo iż pracowała bardzo krótko jako pomoc medyczna, czasy, w jakich przyszło im egzystować, zrzucały momentalnie ogromny bagaż i wrzucały każdego, nawet cywila w wir okrucieństwa. Historie, jakie kiedyś słyszało się od dziadków, stawały się rzeczywistością, a krew, jaka tryskała po wersetach książki, zalewała teraz ręce. Lockhart wiedziała, że się nie podda. Że będzie robiła co w jej mocy, aby uratować drugiego człowieka, bo przez wyciągnięcie z cierpienia jednego istnienia, można było ocalić wiele innych. Oczywiście nie zapominała o swoich braciach, którzy byli dla niej podstawą wszystkiego. A jednak niewiele wiązali się z lecznicą i faktem, iż ich siostra spełniała się w pomaganiu innym. Gdyby nie lecznictwo, zapewne znalazłaby inną pracę, lecz tutaj... Tutaj czuła się inaczej. Czuła się istotna — nie niezastąpiona, ale faktycznie pomagająca. Uzdrowiciele często mieli oschły stosunek do pielęgniarek, a już w ogóle do tych, które się dopiero uczyły. Trzeba było być rezolutnym i samemu się organizować, ale także nie wykraczać poza własne kompetencje.
- Tak jest, proszę pani - odpowiedziała od razu, gdy dostała kolejne polecenie. Z tym mogła sobie poradzić. Nie chciała także, aby panna Sorensen musiała nad nią stać, gdy na pewno miała pełne ręce roboty innymi sprawunkami. Jeżeli Cecily miała się przydać nawet w ten sposób, zamierzała to zrobić z dużym zaangażowaniem. - Dziękuję bardzo - dodała jeszcze z wdzięcznością, słysząc słowa uzdrowicielki. Skrzyżowała z kobietą spojrzenia, gdy wspomniała o wojnie. Nikły, smutny uśmiech tylko na moment pojawił się na ustach Lockhart. W końcu w pomieszczeniu zapadła cisza przerywana jedynie głośniejszym oddechem lotnika. - Będzie dobrze. Zajmiemy się panem - mówiła, powoli oczyszczając mężczyznę z brudu wojny. Zajmiemy się wami wszystkimi.

|zt


I show not your face but your heart's desire
Ain Eingarp
Zawód : Wielość
Wiek : nieskończoność
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
I show not your face but your heart's desire.
OPCM : 0
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
Genetyka : Metamorfomag
Gabinet - Page 7 3baJg9W
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f47-sowia-poczta http://morsmordre.forumpolish.com/f5-powiazania http://morsmordre.forumpolish.com/f55-mieszkania http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Gabinet [odnośnik]08.04.22 23:03
28 marca 1958

Archibald od dłuższego czasu nie opuszczał bezpiecznych terenów Weymouth, ale dzisiaj obudził się z silną potrzebą odetchnięcia świeżym powietrzem – powietrzem innym niż w Dorset. Nie zastanawiał się nad tym zbyt długo, bo dobrze wiedział, że jeżeli tego dzisiaj nie zrobi to niechybnie wkrótce się udusi. Spokojnie zjadł pożywne śniadanie, czytając przy tym najnowsze wydanie Horyzontów zaklęć, po czym poszedł się przebrać. Nie zamierzał dzisiaj ubierać niczego szczególnie eleganckiego, nie chciał zwracać na siebie niepotrzebnie uwagi. Ot, zwykłe beżowe spodnie i ciepły brązowy sweter, żadnych garniturów, krawatów, spinek od mankietów czy nestorskich sygnetów. Postanowił udać się na popołudniową herbatę do Norton Avenue i zamienić kilka słów z bratem Lorraine – nie widzieli się już kilka tygodni, a rozmowa w cztery oczy zawsze była bardziej satysfakcjonująca od zwykłej wymiany listów. Coś go jednak tknęło, by przed wizytą w pałacu zajść do leśnej lecznicy. Tam też już długo się nie pojawiał, choć starał się pomagać za każdym razem, kiedy został o to poproszony przez któregoś uzdrowicieli. Obawiał się, że zaraz wyjdzie z wprawy w magii leczniczej, tak rzadko ostatnio sięgał za różdżkę. Niezmiennie tęsknił za chaosem szpitala świętego Munga, choć minął już rok odkąd złożył tam wypowiedzenie. Teraz szpital nie był taki sam jak kiedyś, Archibald dobrze wiedział, że nie wytrzymałby tam pewnie nawet jednego dnia – tęsknił za atmosferą tego starego szpitala, kiedy wszystko jeszcze było w normie. Za swoim gabinetem na końcu korytarza na trzecim piętrze, za bliskością szpitalnych alchemików, za swoim bardzo dobrze uzupełnioną szafką pełną leczniczych eliksirów, za zapasem soku dyniowego stojącego gdzieś pomiędzy innymi fiolkami. Leśna lecznica nie umywała się do szpitala św. Munga, a jednak było w niej coś wyjątkowego – zdawała się być bliżej ludzi. Szczególnie teraz, kiedy opieka medyczna stała się dużo trudniej dostępna. W środku na szczęście nikogo nie było, dlatego Archibald podszedł do niewielkiej półki, sprawdzając co na niej leży.


Don't pay attention to the world ending. It has ended many times
and began again in the morning

Archibald Prewett
Zawód : nestor toksykolog
Wiek : 31
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Britannia,
You’re so vane
You’ve gone insane
OPCM : 10
UROKI : 0
ALCHEMIA : 7
UZDRAWIANIE : 33
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t4341-fluvius-archibald-prewett https://www.morsmordre.net/t4550-baldomero#96909 https://www.morsmordre.net/t4548-lord-prewett#96903 https://www.morsmordre.net/f77-weymouth-siedziba-rodu-prewett https://www.morsmordre.net/t4910-skrytka-bankowa-nr-1115#106844 https://www.morsmordre.net/t4549-fluvius-archibald-prewett#96904
Re: Gabinet [odnośnik]19.04.22 13:58
Samopomoc nie okazała się tak skuteczna, jak mogłaby przypuszczać i chciała sobie tego życzyć. Nie ukrywajmy — Aurora, chcąc sama siebie uleczyć, tak naprawdę pogorszyła sytuację. Nieuwaga? Jakieś drżenie ręki, wcale przecież nie tak rzadkie w ostatnim czasie? Nieprzytomny umysł, który kołował gdzieś na granicy jawy i snu nawet chyba nie do końca zarejestrował, co poszło źle, do momentu, aż poczuła silne uderzenie mdłości. Nie jadła wiele, chociaż w ostatnich tygodniach i tak można było uznać, że nastąpiła jakaś poprawa. Niemniej jednak wszystko, co dzisiaj spożyła, wydostało się z organizmu. Jednocześnie kobietę zmogła gorączka, niemal odbierająca jej władzę w nogach. Jakim cudem zachowała na tyle świadomości, żeby wybrać się do lecznicy? Nie miała pojęcia. Rozmawiała kiedyś z przyjacielem, Arturem Longbottomem i chyba wyszło wspomnienie o mężczyźnie, którego oboje znali, chociaż z dwóch różnych miejsc. W każdym razie Aurora pamiętała, że jest znakomitym toksykologiem i nikomu innemu nie zaufała, by dzisiaj na tyle, by pójść prosić o pomoc.
Pogoda dopiero zaczynała przypominać nieśmiałą wiosnę, więc resztą sił ubrała się na cebulkę i ruszyła do wyznaczonego celu. Miała przy tym wrażenie, że częściej stała w miejscu, pochylona nad zaspami śniegu, niźli rzeczywiście posuwała się do przodu. Nie pomyślała nawet, żeby wziąć ze sobą fiolkę wypitego przez siebie specyfiku. Gdyby wybiła się z sekwencji — kilka kroków, oddech, seria dreszczy i mdłości, a potem znów kilka kroków, chyba rozbiłaby się w drobny mak — nie mogła myśleć. Jej ciało miało siłę jedynie na działanie.
Co było w środku? Nie miała pojęcia. Nagła zmiana z chłodu na ciepło wnętrza, nieco ją ogłupiło, ale dała się poprowadzić. Gabinet? Sala? Chyba to pierwsze. Posadzono ją na krześle, a ona w głowie miała tylko tyle, że dobrze, że już nie ma czym zwracać. Z drugiej strony czuła palącą żółć w ustach.
Ktoś coś powiedział? Że ktoś przyjdzie? A może już jest i nie mówiono tego do niej?
Aurora powiodła nieco nieprzytomnym wzrokiem po gabinecie.
Gdzie jej wiejskim leczniczym metodom blisko było do tego wszystkiego. Czysto, zadbanie — ciemnozielony parawan oddzielił ją od reszty pokoju. Wzięła głęboki oddech, ale nie pomogło w niczym. Świat zawirował jej, a ona uznała, że byłaby bezpieczniejsza, gdyby z krzesła przeniosła się na kozetkę. Bała się jednak, że gdy się ruszy, wrócą mdłości i wnętrze gabinetu nie będzie już takie czyste.


Suddenly,
I'm not half the man I used to be.There's a shadow hangin' over me — Oh, yesterday came suddenly
Aurora Sprout
Zawód : Uzdrowiciel
Wiek : 26
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
nie prze­czu­łam w głę­bi snu,
że je­że­li gdzieś jest pie­kło,

to tu
OPCM : 10
UROKI : 0
ALCHEMIA : 20
UZDRAWIANIE : 15
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej
Gabinet - Page 7 D836eb438dea1946dc5bb9dd21fef622
Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9381-aurora-sprout?nid=102#284845 https://www.morsmordre.net/t9435-duke-owlington#286919 https://www.morsmordre.net/t9436-i-walked-with-you-once-upon-a-dream#286936 https://www.morsmordre.net/f347-dolina-godryka-wrzosowisko https://www.morsmordre.net/t10010-skrytka-bankowa-2171#302538 https://www.morsmordre.net/t9438-a-sprout#328488
Re: Gabinet [odnośnik]09.05.22 22:13
Na półce znajdowały się podstawowe eliksiry lecznicze. Archibald wodził wzrokiem po różnokształtnych fiolkach, biorąc co poniektóre do ręki, żeby lepiej im się przyjrzeć. Żadne z nich nie należały do szczególnie wymagających ani trudnych do uwarzenia, ale domyślał się, że powodem była cena i dostępność składników. On mógł sobie pozwolić na uzupełnienie domowej apteczki najsilniejszymi specyfikami, ale nie był do końca pewny skąd fundusze bierze lecznica – tak czy inaczej z pewnością nie mogły być wysokie. Obiecał sobie, że wkrótce odezwie się do Panny Wright, ona najlepiej powinna wiedzieć czego im brakuje.
Wtem usłyszał zamieszanie przy wejściu. Odstawił podłużną fiolkę na miejsce, nabierając czujności. Wciąż nie czuł się bezpiecznie poza Weymouth, nawet w leśnej lecznicy pod pieczą zaprzyjaźnionych Abbottów. Zbliżył dłoń do różdżki, a przez głowę przeszła mu elektryzująca myśl, że nie potrafi się porządnie bronić. A potem, że przesadza. Mimo wszystko dopiero widok pacjentki zdołał go uspokoić, kojarzył tę twarz. Wyraźnie się rozluźnił, przymykając za nią drzwi do gabinetu, żeby zapewnić im choć odrobinę prywatności – ściany i tak były dość cienkie i pozbawione zaklęć wyciszających, przynajmniej takie odnosił wrażenie.
Dzień dobry – Przywitał się z kobietą, wychodząc zza zielonego parawanu. Ach, jak brakowało mu limonkowego kitla! – Panna Sprout, prawda? – Zapytał dla pewności, choć był bardziej niż pewny, że to właśnie ona. – Jeszcze raz dziękuję za eliksiry, bardzo się przydały – dodał jak gdyby nie zauważał jej złego stanu, ale nic bardziej mylnego. Szybko podwinął rękawy swetra, po czym wyjął z kieszeni swoją jasną różdżkę. – Ale panna blada! – Stwierdził, przyglądając jej się badawczo. Wodziła nieprzytomnym wzrokiem po pomieszczeniu, a jej ciałem wstrząsały dreszcze. To były jednak objawy mnóstwa dolegliwości, a on nie zamierzał stawiać tak szybkiej i ryzykownej diagnozy. – Co dokładnie pannie dolega? – Zapytał, kładąc chłodną dłoń na jej czole (czyżby miała gorączkę?), po czym przyjrzał się jej źrenicom. – Proszę podążać wzrokiem za różdżką – przesunął ją powoli to w lewo, to w prawo. Czuł jak rośnie w nim ekscytacja. Tak tęsknił za podobnymi chwilami! Wreszcie czuł się jak prawdziwy uzdrowiciel, a nie anatom-hobbysta. – Paxo – często sięgał po to proste uspokajające zaklęcie, żeby ułatwić sobie komunikację z pacjentem. Stres i strach bywały równie męczące co dolegliwości, które je powodowały. A wiedział (wciąż pamiętał!), że dobry wywiad pozwalał na szybkie odrzucenie mnóstwa chorób i postawienie szybszej diagnozy. Tak więc cierpliwie czekał aż dowie się od Aurory czegoś więcej.


Don't pay attention to the world ending. It has ended many times
and began again in the morning

Archibald Prewett
Zawód : nestor toksykolog
Wiek : 31
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Britannia,
You’re so vane
You’ve gone insane
OPCM : 10
UROKI : 0
ALCHEMIA : 7
UZDRAWIANIE : 33
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t4341-fluvius-archibald-prewett https://www.morsmordre.net/t4550-baldomero#96909 https://www.morsmordre.net/t4548-lord-prewett#96903 https://www.morsmordre.net/f77-weymouth-siedziba-rodu-prewett https://www.morsmordre.net/t4910-skrytka-bankowa-nr-1115#106844 https://www.morsmordre.net/t4549-fluvius-archibald-prewett#96904
Re: Gabinet [odnośnik]13.05.22 1:03
Chyba ktoś coś do niej mówił, chyba próbował wyciągnąć informacje, a ona nie umiała odcedzić słów od własnych myśli pogubionych przy okazji w dudnieniu w jej głowie. Wydawało jej się, że padło jej imię, więc spróbowała spojrzeć w stronę sylwetki w swetrze. Do niego tutaj szła, a teraz, gdy była na miejscu, słowa nie chciały opuścić jej ust. Spróbowała skinąć głową — ostatecznie był lordem, ale spowodowało to jedynie to, że zachwiała się niebezpiecznie w swojej pozycji. Miała więc nadzieję, że zostaną jej wybaczone pewne braki w całym rytualne dobrych manier.
Próbowała utrzymać wzrok na nim, gdy zbliżył się w celu wybadania, co się jej właściwie stało.
Co jej dolega? Bardzo chciała odpowiedzieć, ale gdy tylko rozchyliła wargi, zamiast odpowiedzi wyrwał się z niej jęk bólu. I to bólu przeraźliwego. Pochyliła się do przodu, dłonie splatając na brzuchu, jakby coś miało zaraz wyrwać jej trzewia, a ona tymi rozedrganymi ramionami próbowała to wszystko utrzymać w środku.
- Tak bardzo boli… - Raz, czy dwa jedynie utrzymała kontakt wzrokowy z nim i z jego różdżką, żeby zaraz zacisnąć powieki. - Nie czuje się dobrze… - To mógł najpewniej sam wywnioskować, ale wolała mu potwierdzić.
Jeszcze chwilę temu nie było tak źle, ale zdawało się pogarszać z każdą chwilą. I chociaż zaklęcie rzucone przez lorda, zdawało się nieco ją uspokoić, to jednak twarz wciąż wykrzywiona była w grymasie cierpienia.
- Próbowałam… próbowałam zrobić eliksir… tego, no… - Próbowała się skupić, bo zaklęcie lorda rzeczywiście nieco pomogło, ale widać było, że każde słowo wymaga od niej strasznego poświęcenia. - W-w-wyglądał normalnie. - Co ona tam dodała? Nie mogła sobie przypomnieć. Na pewno dała cynamon. Ale co dalej? Były kostki jakiegoś zwierzęcia, a może łuski?
Znów przeraźliwy jęk i Aurora zacisnęła dłoń w rozpaczy na krawędzi swojego rękawa. Na jej czole pojawiły się kropelki potu, a oddech znów przyspieszał, żeby zaraz zwolnić, jakby kobieta wstrzymywała oddech.
- Lordzie… Proszę mi p-p-pomóc… - Wydusiła z siebie cicho, jakby nagle zyskując pełnie wzroku i uparcie niebieskie oczy wbijając wprost w jego twarz. Bała się. Przeraźliwie się bała. A każda chwila wydawała się przybliżać ją do agonii.


Suddenly,
I'm not half the man I used to be.There's a shadow hangin' over me — Oh, yesterday came suddenly
Aurora Sprout
Zawód : Uzdrowiciel
Wiek : 26
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
nie prze­czu­łam w głę­bi snu,
że je­że­li gdzieś jest pie­kło,

to tu
OPCM : 10
UROKI : 0
ALCHEMIA : 20
UZDRAWIANIE : 15
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej
Gabinet - Page 7 D836eb438dea1946dc5bb9dd21fef622
Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9381-aurora-sprout?nid=102#284845 https://www.morsmordre.net/t9435-duke-owlington#286919 https://www.morsmordre.net/t9436-i-walked-with-you-once-upon-a-dream#286936 https://www.morsmordre.net/f347-dolina-godryka-wrzosowisko https://www.morsmordre.net/t10010-skrytka-bankowa-2171#302538 https://www.morsmordre.net/t9438-a-sprout#328488
Re: Gabinet [odnośnik]26.05.22 21:48
Pacjentka (bo od tej chwili była dla Archibalda przede wszystkim pacjentką, a nie Aurorą Sprout, alchemiczką, u której zdarzało mu się zamawiać eliksiry) wyraźnie cierpiała przez swoją dolegliwość, ale zaklęcie uspokajające pomogło jej nawiązać kontakt z otaczającą ją rzeczywistością. Co prawda chaotyczny, jednak ze strzępków jej wypowiedzi dało się wykrzesać kilka przydatnych informacji. Archibald chłonął takie rzucane od niechcenia słowa, dobrze wiedząc, że to właśnie w nich dało się znaleźć przyczynę choroby. – Co boli? Brzuch? – Upewnił się, obserwując jak pacjentka zgina się w pół. Jego początkowy spokój zaczynał ulatywać, kiedy uświadamiał sobie, że ma do czynienia z czymś poważniejszym niż mu się wydawało na początku. – Proszę się położyć na kozetkę – powiedział, choć zdawał sobie sprawę, że kobieta nie będzie w stanie tego zrobić sama, dlatego pomógł jej się podnieść z krzesła i przenieść metr obok na dość twarde łóżko. – Eliksir? – Powtórzył, a niektóre części układanki zaczęły wskakiwać na swoje miejsce. Alchemiczka, eliksir, ból brzucha. Z pewnością musiała się nawdychać jakichś oparów, jeżeli nie wypić coś źle uważonego. A może pomyliły jej się fiolki? Sposób w jaki to zrobiła nie był w tej chwili istotny. Archibald skierował na nią różdżkę, rzucając wyraźnie – Vensistero Maxima – wiedząc, że przyniesie jej ulgę. Zaklęcie wstrzymywało działanie trucizny i dawało uzdrowicielowi cenny czas na zastanowienie się co dalej, czego Archibald w tej chwili potrzebował. Musiał nakłonić pacjentkę do współpracy, bo sam ból brzucha nie nakierowywał go na nic konkretnego, a nie mógł jej podać antidotum, nie wiedząc, co tak naprawdę próbuje wyleczyć – mógłby jej wyrządzić jeszcze więcej szkód. – Czy teraz lepiej, panno Sprout? – Upewnił się, przyglądając jej się uważnie. Ujął w dłoń jej brodę i zaświecił różdżką w oczy, sprawdzając, czy nie są zbytnio przekrwione, czy źrenice wyglądają w porządku. – Jakie serce miał ten eliksir? – Krótkie konkretne pytanie, na które miał nadzieję, że dostanie krótką konkretną odpowiedź. To pozwoli mu wykluczyć znaczną część eliksirów. – Diagno haemo – mruknął pod nosem, kierując różdżkę na jej brzuch.


Don't pay attention to the world ending. It has ended many times
and began again in the morning

Archibald Prewett
Zawód : nestor toksykolog
Wiek : 31
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Britannia,
You’re so vane
You’ve gone insane
OPCM : 10
UROKI : 0
ALCHEMIA : 7
UZDRAWIANIE : 33
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t4341-fluvius-archibald-prewett https://www.morsmordre.net/t4550-baldomero#96909 https://www.morsmordre.net/t4548-lord-prewett#96903 https://www.morsmordre.net/f77-weymouth-siedziba-rodu-prewett https://www.morsmordre.net/t4910-skrytka-bankowa-nr-1115#106844 https://www.morsmordre.net/t4549-fluvius-archibald-prewett#96904

Strona 7 z 7 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7

Gabinet
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach