Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 [SEN] Nie dam ustom znudzić się

Go down 
AutorWiadomość
Francis Lestrange
Francis Lestrange

Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t7974-francis-m-lestrange https://www.morsmordre.net/t8044-don-juan https://www.morsmordre.net/t7982-zaciekaw-mnie https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t7980-skrytka-bankowa-nr-1928 https://www.morsmordre.net/t8093-fransua-lestrange
Zawód : mam burdel
Wiek : 32
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Czego ci potrzeba?
Ja ci tego nie dam
OPCM : 15
UROKI : 15
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 5
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej
Im not insane, my mother had me tested

[SEN] Nie dam ustom znudzić się Empty
PisanieTemat: [SEN] Nie dam ustom znudzić się   [SEN] Nie dam ustom znudzić się I_icon_minitime02.03.20 22:51

Pościele które otulają moje ciało są miękkie, świeżo wykrochmalone, ale nie pachną wielkim praniem, tylko słodką, nieco mdławą wonią perfum i przebrzmiałej rozkoszy. Powoli ruszam lewą stopą, a wraz z tym delikatnym szturchnięciem, wywołuję prawdziwą eksplozję doznań. Do moich nozdrzy dopiero teraz w pełni docierają wszelkie bodźce zakopane w prześcieradle i puchowych poduszkach; zaciągam się głęboko, chcąc wyłowić te najbardziej ukryte nuty - słodkie, klejące matczyne mleko, lakier do paznokci, jedwabną bluzkę noszoną dwa dni z rzędu. Ta sztuka zajęła mi sporo czasu, ale potrafię już wydestylować najciekawsze bukiety, te, które o moich gościniach powiedzą mi najwięcej. Przeciągam się, jak rozleniwiony kocur, niby przypadkiem skopując kołdrę ze swej strony. Okryty jestem już tylko do połowy, część pleców, jedna noga. Reszta to posągowa nagość, ugrzeczniona, prezentowana sprytnie na wystawie wielkiego łoża. Zaraz przyjdzie czas na przedstawienie, na wprawienie w ruch zastygłych mięśni, lecz... jeszcze nie teraz.
Pięć minut, myślę, zamykając oczy i przygarniając do siebie leżącą obok kobietę. Moje ramię zamyka ją w ciasnym uścisku, władczym, zachłannym. Wciąż jestem senny, ale drzemie we mnie pożądliwość, uruchamiana każdym kontaktem z jej pełnymi kształtami. Starczy, że się obróci, otrze biodrem o moje udo, przystawi moją dłoń do swej piersi, a zmęczenie ostrożnie umyka, naznaczając mnie jednak pewnym rozleniwieniem. Właśnie tak lubi. Nieśpiesznie, jeszcze w półśnie. Z ust nie pachnie nam zbyt dobrze, zęby myliśmy wczoraj wieczorem, ale myślę, że i to ją nakręca. Podoba jej się nasze nieprzygotowanie, czas niewyznaczony, lubi, gdy robię coś, czego nie może przewidzieć. Ugniatam jej pierś i ostrożnie całuję kark, wysoko, by drobne ranki po ugryzieniach mogła zasłonić włosami. Desperacko się boi, że jej mąż dowie się, że go zdradza, ale też nie może się powstrzymać, by nie zostawiać śladów. Na wielkiej dupie ma dwie czerwone pręgi po pasku. Tak sobie zażyczyła, a później chciała, żebym ją tam wycałował. Liżę ją chyba z godzinę, zanim ma dość i błaga o zerżnięcie.
Marie, ostatnie minuty, specjalnie dla ciebie. Spinam i rozluźniam plecy, czując, jak pracują moje mięśnie. Rozgrzewam barki i wysuwam się spod pościeli, całkiem nagi, ale zupełnie bezwstydny, z potarganymi od snu włosami i trochę zapuchniętymi oczami. W stojącym naprzeciw lustrze widzę swoją sylwetkę, uśmiecham się do niej blado, naciągając spodnie. Zostawiam je wiszące na biodrach, nie zapinam paska, ot, podstawy marketingu, może ktoś mnie zaczepi, ledwie wyjdę z komnaty. Pojęcie zmiany w praktyce tu nie istnieję, chociaż Giovanna dba, byśmy nie robili więcej niż dwanaście godzin dziennie.
-Wychodzę, Marie - szepczę jej do uszka, ale ręką jeszcze chwilę ją pieszczę - dokończy sama, ale ja zostawię po sobie miłe wspomnienia. Dyskretnie wychodzę z komnaty i wycieram palce w chusteczkę, chociaż na jej oczach oblizałbym się ze smakiem i jeszcze prosił o więcej. Na korytarzu mijam się z Iris, która wiesza mi się na szyi i melodyjnie oznajmia, że Borgia natychmiast chce mnie widzieć. Marszczę brwi, bo dywanik u przełożonej zazwyczaj nic dobrego nie oznacza, ale nie mam innego wyboru, niż zapukać do drzwi jej gabinetu i poczekać, aż zaprosi mnie do środka. Słyszę przyzwolenie, więc wchodzę, rad, że komnata została wyłożona dywanami. Wciąż mam bose stopy, a od drewnianych podłóg nieco ciągnie.
-Proszę pani - witam się pokornie, tłumiąc ziewnięcie. Jestem tu od niedawna, wciąż na okresie próbnym, wciąż obserwowany, wciąż oceniany. Grzeczny, taki mam być, napominam się w myślach, zerkając na siedzącą za biurkiem kobietę. Ostry kontrast, bo mimo wszystko wyraźnie czuję, że to ona nade mną góruje. I, zabijcie mnie proszę, ale naprawdę nie mam nic przeciwko temu.




To tylko kilka westchnień
Deszcz meteorów unicestwia ziemię
Powrót do góry Go down
 

[SEN] Nie dam ustom znudzić się

Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Wprowadzenie :: Archiwa Departamentu Tajemnic :: Myślodsiewnie-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-20