Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Kuchnia

Go down 
AutorWiadomość
Francesca Borgia
Francesca Borgia

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t7918-francesca-federica-borgia#227478 https://www.morsmordre.net/t7977-desiderio#228059 https://www.morsmordre.net/t7976-franka-skakanka#228053 https://www.morsmordre.net/f107-aldermanbury-12-14 https://www.morsmordre.net/t7979-skrytka-bankowa-nr-1881#228094 https://www.morsmordre.net/t7978-f-f-borgia#228091
Zawód : kobieta biznesu, jubilerka
Wiek : 26 lat
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa
making peace now with the madness.
OPCM : 10
UROKI : 10
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 1
Genetyka : Czarownica

Kuchnia Empty
PisanieTemat: Kuchnia   Kuchnia I_icon_minitime07.03.20 16:42

Kuchnia

Tu coś będzie

Tutaj łóżko a tam szafa,
tutaj dzieje się zabawa
Kilka słów i zdanek kilka
i opisu jest linijka
nie bądź gałgan dodaj opis,
Daj nam wyobraźni popis


[bylobrzydkobedzieladnie]




My blood is a flood of rubies, precious stones
it keeps my veins hot, the fire
found a home in me



Powrót do góry Go down
Yana Dolohov
Yana Dolohov

Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t7237-yana-dolohov#194477 https://www.morsmordre.net/t7240-hieronim https://www.morsmordre.net/t7239-kiedys-o-mnie-uslysza#194529 https://www.morsmordre.net/f274-smiertelny-nokturn-2 https://www.morsmordre.net/t7794-skrytka-bankowa-nr-1773#217747 https://www.morsmordre.net/t7714-yana-dolohov
Zawód : badaczka, numerolog
Wiek : 25
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna

ty mi ciągle
z dna pamięci
wypływasz jak

t o p i e l e c

OPCM : 5
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 15
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarownica

Kuchnia Empty
PisanieTemat: Re: Kuchnia   Kuchnia I_icon_minitime21.03.20 18:14

18 kwietnia
Wychodzenie wieczorem z bezpiecznej nory było niebezpieczne – wiedział o tym każdy, w tym również i Yana, choć należała do grona ludzi, którzy strach, miast czuć, powinni siać w każdym zakątku Londynu. Znała jednak swój limit i swoją moc, co dawało jej poczucie niepewności w tym równie kruchym czasie. Zdolna była kiedyś dokonać jednego zabójstwa, ale doskonale zaplanowanego, skrupulatnie składanego przez lata, a nagłe spotkania z wrogami, których nie znała, były dla niej ogromnym zagrożeniem. Czuła pełzającą pod skórą irytację, gdy jej oczy wybierały kolejne ścieżki i puste chodniki, które wydawały się bezpiecznie do przemknięcia poza oczami niewygodnych oczu. Musiała sama zrobić sobie świstoklik, bo ukrócenie zasięgu teleportacji było bardziej denerwujące, niż z początku sądziła. Teraz w schronieniu się pomagał jej ciemny, długi płaszcz i późny wieczór, ale noc nie zwykła trwać długo. Musiała się spieszyć. Chciała się spieszyć.
Jej mieszkanie wklejono w samym centrum Londynu, co nie uszło poprzedniego wieczoru Yanie, gdy w milczeniu zastanawiała się nad wybraniem odpowiedniej drogi. Z nokturnowej poczty pantoflowej wiedziała, które rejony były pod ostrzałem zaklęć i które wypadałoby omijać, jeśli nie miało się w poważaniu swojego życia.
Zapukała, licząc chociaż na to, że stara, zaufana przyjaciółka, na której barki mogła składać swoje tajemnice, zamknęła drzwi do swojego niewielkiego, włoskiego królestwa. Pociągnęła za klamkę, ale ta, zamiast jęknąć buntowniczo, uległa jej palcom. Uniosła w zaskoczeniu brwi, ale weszła ostrożnie do środka i zamknęła za sobą wrota, zaraz strzepując z ramion krople deszczu, który chwilę temu nawiedził Anglię.
Miałam nadzieję, że pozwolisz mi postać choć chwilę w tym deszczu na zewnątrz, a tu proszę, drzwi otwarte, zapraszają każdego zbira do wejścia – zawołała, zdejmując z ramion płaszcz i zaglądając do mijanych pomieszczeń w poszukiwaniu cienia Francesci. W końcu ją dostrzegła, a razem z jej sylwetką do jej nosa dotarły ciepłe, przyjemne aromaty. Dziwne, że nie poczuła ich już po wejściu. Najwyraźniej przeszkodził jej w tym smród zabijanych szlam, z którego ledwo zdołała się wydostać. – Dobrze cię widzieć, Francie – z uśmiechem ucałowała jej policzek w ramach powitania.
Ciągnęły ją do Borgii interesy, ale okazja do rozmowy, na jaką obie zasługiwały, całkiem jej odpowiadała.




we're all killers
we've all killed parts of ourselves

to survive

Powrót do góry Go down
Francesca Borgia
Francesca Borgia

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t7918-francesca-federica-borgia#227478 https://www.morsmordre.net/t7977-desiderio#228059 https://www.morsmordre.net/t7976-franka-skakanka#228053 https://www.morsmordre.net/f107-aldermanbury-12-14 https://www.morsmordre.net/t7979-skrytka-bankowa-nr-1881#228094 https://www.morsmordre.net/t7978-f-f-borgia#228091
Zawód : kobieta biznesu, jubilerka
Wiek : 26 lat
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa
making peace now with the madness.
OPCM : 10
UROKI : 10
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 1
Genetyka : Czarownica

Kuchnia Empty
PisanieTemat: Re: Kuchnia   Kuchnia I_icon_minitime21.03.20 23:20

Włoszka istotnie nie lubiła się z zamykaniem drzwi, czy raczej najzwyczajniej w świecie o tym zapominała, chociaż tym razem przecież spodziewała się odwiedzin. Okupując połączoną z głównym pomieszczeniem kuchnię w towarzystwie kieliszka wina, najdziwniejszych przyrządów do obrabiania kamieni i kamieniami samymi w sobie, jedynie przelotnie zwróciła uwagę na tupot rozlegający się na klatce, a zaraz potem – ciche skrzypnięcie drzwi do mieszkania. Miała wyśmienity słuch, równie dobry co oko, z kolei chód Yany rozpoznałaby nawet w ciemnościach; tak, posiadła tę niesamowitą zdolność do rozróżniania poszczególnych chodów, jeśli przebywała z kimś w o wiele bliższej relacji niż z dziewięćdziesięcioma procentami ludzkości.
To wszystko było zaplanowane – machnęła ręką, upewniając się dla zachowania równowagi, że chociaż Dolohov pamiętała o przekręceniu zamków. – Ale fakt, muszę wreszcie nałożyć na to mieszkanie zaklęcia. Życia mi nie szkoda, za to ich... – tu wskazała na mosiężną kasetkę ruchem dłoni – ...już tak – zbyt wiele poświęciła czasu, nerwów i zdrowia na odszukanie części ze swoich zdobyczy; zbyt wiele ryzykowała szukając ich w niejednokrotnie niebezpiecznych i niesprzyjających warunkami miejscach. Na tyle, że każdego kto bezprawnie choćby tknął jej skarby przeciągnęłaby na linie za burtą swojego statku, jego zwłoki porzucając gdzieś na środku morza.
Ciebie również, Yaneczko, strasznie zbladłaś – odwzajemniła przyjacielski pocałunek, spoglądając uważnie na twarz Yany. Chociaż nie widziały się szmat czasu, Borgia odniosła wrażenie, że badania naukowe najwidoczniej wciągnęły jej przyjaciółkę na tyle, że zapomniała o swoim zdrowiu. A może się myliła i powód leżał gdzieś indziej?
Jesteś w samą porę, dzisiejszego wieczora kucharz serwuje klasyczne ravioli, te pierożki z nadzieniem – uśmiechnęła się zachęcająco, w duchu nawet ciesząc się, że Giovanna kazała sprowadzić tego okropnego w obyciu człowieka do Anglii. Tęskniła za domową kuchnią a żadna z nich, sióstr, nie potrafiła przecież gotować; o wizytach w domu rodzinnym nie było nawet mowy. Nie zamierzała więc odmawiać posiłków, które chociaż w minimalnym stopniu przywodziły jej na myśl rodzinny kraj, miłe wspomnienia i pogodne czasy, które prawdopodobnie już nigdy miały nie wrócić. Tęskniła za nimi, rzecz jasna, ale wiedziała, że życie przeszłością na dłużą metę nie było ani żadnym rozwiązaniem ani nie przynosiło żadnego efektu.
Nim przejdziemy do interesów, mia cara, opowiedz mi co u ciebie; dawno nie miałam okazji do najnormalniejszej na świecie rozmowy, wyobrażasz sobie? – poprosiła z naturalnym dla siebie włoskim entuzjazmem, ostrożnie zgarniając cenne precjoza na bok i robiąc na stole miejsce na kolację. Skoro miały niemal całą noc, opowieść o kamieniach i sposobie wyławiania bursztynów postanowiła przełożyć na później; choć sam fakt stania w lodowatej wodzie w ogóle nie zachęcał jej do opuszczania ciepłej klitki.




My blood is a flood of rubies, precious stones
it keeps my veins hot, the fire
found a home in me



Powrót do góry Go down
Yana Dolohov
Yana Dolohov

Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t7237-yana-dolohov#194477 https://www.morsmordre.net/t7240-hieronim https://www.morsmordre.net/t7239-kiedys-o-mnie-uslysza#194529 https://www.morsmordre.net/f274-smiertelny-nokturn-2 https://www.morsmordre.net/t7794-skrytka-bankowa-nr-1773#217747 https://www.morsmordre.net/t7714-yana-dolohov
Zawód : badaczka, numerolog
Wiek : 25
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna

ty mi ciągle
z dna pamięci
wypływasz jak

t o p i e l e c

OPCM : 5
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 15
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarownica

Kuchnia Empty
PisanieTemat: Re: Kuchnia   Kuchnia I_icon_minitime30.03.20 20:59

Nie pamiętała, kiedy widziały się po raz ostatni tylko po to, żeby porozmawiać. W jej rodzinie, albo raczej we krwi, jaką ta rodzina jej przekazała, mieściła się kropla poszukiwania znajomości na podstawie płynących z nich korzyści. Pewnie miała to po ojcu, po cwanym Dolohovie, czarodzieju wiecznie szukającym okazji do wykorzystania i pieniędzy do wydania. Kalkulowała podobnie, choć wierzyła, że robi to w sposób bardziej wyszukany, a wobec uzyskanych kontaktów jest lojalna i szczera. Zaczynało się od niewinnych, dziecinnych gier opierających się na wymianie informacji, poszukiwania cech, które mogły zapełnić dziury we własnym charakterze, a teraz skończyło się na tym, że z przyjacielską nutą dokonywały handlowych transakcji. Ceniła Borgię za to, że mimo wszystko nie patrzyła na Yanę krzywo i wiernie gościła ją kawą i wyśmienitymi, włoskimi ciasteczkami. Dzisiaj doceniała ją za to jeszcze mocniej.
Odetchnęła zapachami, czując się w tym domu coraz lepiej, pewniej. Jej głos, dotyk ciepłych ust na policzku, zapraszający gest. Wejdź, tu możesz na chwilę zagrzać sobie miejsce.
Rozumiem, że w twoim rodzinnym kraju ludzie nie włamują się do domu? – uśmiechnęła się zawadiacko, tym samym pozwalając sobie w obecności przyjaciółki na nieco więcej swobody niż zazwyczaj. Rzadko miała do czynienia z klientami, coraz rzadziej, z ludźmi nie połączonymi z jej światem numerologii – jeszcze rzadziej. – Zbladłam? To pewnie przez tę angielską pogodę. Nie do wytrzymania. I przez głód, bo widzisz, ostatni posiłek jadłam rano, więc twoje ravioli – z serdecznym przekąsem spróbowała imitować egzotyczny akcent. – ratują mi życie.
W rzeczywistości bladość Yany była spowodowana zbyt długim przebywaniem w ciemnych zakamarkach domu Bonnarda, zbyt długim ślęczeniem przed płomieniami świec zamiast świetlnych promieni – gdy te pojawiały się za oknami, zazwyczaj zasłaniała ciężkie kotary, nie mogąc się skupić, gdy jasność oślepiała drugi najważniejszy dla niej organ w liczbie mnogiej – cenne oczy. To one właśnie przyuważyły błyskotki zgromadzone na stole.
To te dla mnie? – spojrzała na Francie z uniesioną brwią i kącikiem ust unoszącym się w sytuacji do tego wielce adekwatnej. Była prostą kobietą i cieszyły ją proste rzeczy. Na przykład minerały mieniące się wieloma fantazyjnymi kolorami. – Ty nie miałaś z kim porozmawiać? Na litość, z twoją figurą i oczami ściągnęłabym tu jakiegoś ciekawego mężczyznę z językiem podobnie zręcznym, co jego dłonie – zza warg wydobył się cichy śmiech. – U mnie wszystko po staremu. Prawie. Pamiętasz może Grahama, mojego brata, o którym ci kiedyś opowiadałam? Cóż, on… jego już nie ma pośród nas, ale za to znalazłam kolejnego. Tym razem o jego istnieniu nie zdawałam sobie sprawy, matka nie raczyła podzielić się ze mną tą wspaniałą wieścią. Jest arogancki, wścibski, agresywny i impertynencki, ale cóż, jest. Istnieje.
Oparła się przedramionami o stół, rozglądając się dookoła.
Naprawdę zgłodniałam przez te zapachy – burknęła pod nosem.




we're all killers
we've all killed parts of ourselves

to survive

Powrót do góry Go down
Francesca Borgia
Francesca Borgia

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t7918-francesca-federica-borgia#227478 https://www.morsmordre.net/t7977-desiderio#228059 https://www.morsmordre.net/t7976-franka-skakanka#228053 https://www.morsmordre.net/f107-aldermanbury-12-14 https://www.morsmordre.net/t7979-skrytka-bankowa-nr-1881#228094 https://www.morsmordre.net/t7978-f-f-borgia#228091
Zawód : kobieta biznesu, jubilerka
Wiek : 26 lat
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa
making peace now with the madness.
OPCM : 10
UROKI : 10
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 1
Genetyka : Czarownica

Kuchnia Empty
PisanieTemat: Re: Kuchnia   Kuchnia I_icon_minitime12.04.20 14:36

Uwaga Yany wcale jej nie zaskoczyła. Przywykła już bowiem do tego, że Anglicy zawsze dziwili się zwyczajami i podejściem Włochów do wielu kwestii, jednak teraz nie zwracała na to już tak dużej uwagi, jak dawniej. Westchnęła mimo wszystko na wspomnienie rodzinnego kraju, po czym wzruszyła ramionami. Od zawsze miała nieodparte wrażenie, że Włosi byli prostsi w obyciu niż rodowici Anglicy, a pewności nabierała wraz z latami ciężkiej współpracy. To nie oznaczało jednak, że stawiała włoskich obywateli na piedestale – zdarzały się przypadki potwierdzające stereotyp leniwego, irytującego, lekkodusznego Włocha. Z nimi na szczęście nie spotykała się zbyt często.
Może cię to zdziwić, ale mamy lepsze rzeczy do roboty od włamywania się do mieszkań... raczej sobie ufamy – odparła spokojnie, wiedząc, że w obliczu szalejącej za oknami wojny brzmiało to co najmniej absurdalnie. Ale taka była prawda; wszyscy się znali – przynajmniej w jej małej miejscowości – każdy każdemu ufał, ludzie traktowali się jak rodzina, ot, po prostu. A tutaj było ciężko zawrzeć długotrwałe relacje, dlatego z każdym kolejnym spotkaniem cieszyła się, że los zesłał jej pod nogi Yanę i Belvinę, bo była niemal pewna, że bez nich oszalałaby już dawno. Nawet fakt, że każda ze stron widziała w tej drugiej korzyść, nie liczył się tak bardzo.
Rozmowy o różnicach pomiędzy dwiema nacjami bledły w obliczu drogocennych kamieni, które miała skrzętnie poukrywane w mieszkaniu. Dostrzegając spojrzenie Yany, uśmiechnęła się dumnie i z powrotem otworzyła leżącą na stole kasetkę.
Brakuje tylko bursztynu – feeria mieniących się w leniwym świetle mieszkania barw radowała serce, cieszyła wzrok – cokolwiek robisz, to musi być fascynująca i droga zabawa – przesunęła kasetkę w kierunku dziewczyny a potem wróciła do nakładania kolacji; przeczuwała, że Dolohov nie wytrzyma kilku minut dłużej bez choćby ujrzenia swojego zamówienia, dlatego też nie miała zamiaru przeciągać jej niecierpliwości.
Yaneczko, nie o takich rozmowach mówiłam – westchnęła z dezaprobatą, rozkładając porcelanowe talerze i sztućce na blacie. – Mówiłam o damskich rozmowach. Wystarczy, że pracuję niemal z samymi mężczyznami dzień w dzień. To niekorzystnie wpływa psychikę – dostawiła kieliszki, karafkę z winem i rozejrzała się kontrolnie po pomieszczeniu, sprawdzając, czy niczego nie zapomniała. Kiepska była z niej pani domu, więc brak widelca, serwetki albo innego istotnego detalu nikogo nie powinien dziwić. Ją już na pewno przestał. Informacja, która padła z ust przyjaciółki zaledwie chwilę później wprawiła Borgię w lekki dysonans poznawczy, ale również skutecznie odsunęła ciemnowłosą od chęci kontynuowania tematu mężczyzn. Nie miała pojęcia jak właściwie powinna się zachować, więc uśmiechnęła się lekko, wymuszenie i zmrużyła oczy.
Moje kondolencje? I gratulacje? – a może podwójne kondolencje lub podwójne gratulacje? Sądząc jednak po tonie i słowach, które wypowiedziała Yana, bardziej skłaniała się ku podwójnym kondolencjom, lecz zatrzymała tę myśl dla siebie. – Przystojny? – jeśli przejął chociaż część genów odpowiedzialnych za wygląd, które definitywnie przejęła Dolohov, to musiał być miły dla oka. – Jeśli tak, można mu wybaczyć bycie wrzodem na tyłku. W każdej rodzinie taki się trafia – postawiła na środku stołu naczynie z jedzeniem i przed nałożeniem niedużych pierożków na talerze, zgarnęła włosy do tyłu, co najmniej tak, jakby zabierała się właśnie za trudną sztukę szlifowania drogocennego rubinu.
Powinnaś mnie częściej odwiedzać na podczas posiłków, nabrałabyś siły i kolorów – zatoczyła kółko łyżką trzymaną w dłoni mniej więcej na wysokości twarzy przyjaciółki, ale w gruncie rzeczy nie miała nic złego na myśli. Ot, nie lubiła jadać w samotności a skoro własna siostra nie miała dla niej czasu i nie przepadała za marnowaniem tak dobrego jedzenia, to dlaczego nikt inny nie mógłby skorzystać? Zwłaszcza, że zarówno Yana, jak i Belvina, chyba całkiem polubiły się z włoskimi smakami, czego nie mogła powiedzieć o swoim kochanku, lordzie, zdecydowanie zbyt mocno lubującym się w tutejszej kuchni. Nie winiła go za to, lecz nie rozumiała jak można było grymasić nad makaronem, kawą, czy choćby serami zwiezionymi z jej kraju.
Jedz na zdrowie – powiedziała, gdy już na ich talerzach znalazły się spore porcje ravioli i dodatków a w kieliszkach pasujące do potrawy wino w ilości odpowiedniej, by nie zaspały na poszukiwanie bursztynu.
Nie myślałaś o wyprowadzce z Londynu? – spytała spokojnie, kiedy tylko przełknęła pierwszy kęs kolacji. Obie mieszkały w centrum, które było – poza portem – najbardziej objęte toczącym się konfliktem i kwestia odpowiednich poglądów, krwi według Franceski na niewiele się zdawała w obliczu zaklęć, które mogły trafić je zupełnie przypadkowo w twarz.

przerwane? zt?




My blood is a flood of rubies, precious stones
it keeps my veins hot, the fire
found a home in me



Powrót do góry Go down
 

Kuchnia

Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Mieszkania :: Centrum :: Aldermanbury 12/14-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-20