Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Smocze zakątki

Go down 
AutorWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Smocze zakątki Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Smocze zakątki Empty
PisanieTemat: Smocze zakątki   Smocze zakątki I_icon_minitime12.03.20 14:39

Smocze zakątki

Gdyby oddalić się nieco od głównej siedziby rodu, można byłoby zawędrować w lasy kwitnące w najlepsze nieopodal. Hen daleko za nimi znajduje się prosta droga do Peak District, jednak można łatwo się zgubić, gdy nie zna się tutejszych terenów. Jednak fauna oraz flora zachwycają zawsze - nawet jeśli są trochę dzikie. Ową dzikość przełamują spotykane co jakiś czas altany, zawsze ze smoczym motywem. Głównie sportretowane zostały trójogony edalskie, aczkolwiek podczas intensywniejszych poszukiwań można natknąć się na rzeźby innych gatunków pradawnych gadów.
Dookoła zdecydowanie dominuje zapach sosen, choć jeśli wiatr odpowiednio zawieje, można poczuć intensywną woń siarki.


Powrót do góry Go down
Eunice Greengrass
Eunice Greengrass

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t7748-eunice-greengrass https://www.morsmordre.net/t7847-zmijozab https://www.morsmordre.net/t7846-i-m-nice https://www.morsmordre.net/f105-derby-grove-street-12-siedziba-greengrassow https://www.morsmordre.net/t7858-skrytka-nr-1856 https://www.morsmordre.net/t7857-eunice-greengrass
Zawód : smokolog
Wiek : 25
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
płomień powtarzam płomień
płomień
kaleczy usta rani dłonie
i wszelki kształt pod złotem grzebie
OPCM : 10
UROKI : 20
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Metamorfomag

Smocze zakątki Empty
PisanieTemat: Re: Smocze zakątki   Smocze zakątki I_icon_minitime27.03.20 3:27

| 02.04

Kilka dni temu Eunice skończyła dwadzieścia pięć lat. Matka nie omieszkała wytknąć tego swej latorośli - w końcu wiek staropanieński był powodem do wstydu. Dzisiejszego poranka pokłóciły się o to ponownie; córka nie potrafiła zrozumieć dlaczego szanowna rodzicielka wałkuje w kółko ten sam temat. To wina nestora, prawda? Przecież i tak nie miała w tej sprawie nic do powiedzenia, żadnego prawa głosu. Usłyszała wtedy, że obwiniać może wyłącznie siebie - za nieprzystojne zachowanie oraz niepasujące do damy zainteresowania. Nice nie pojmowała tego toku rozumowania, ponieważ wszystko, co robiła w rezerwacie, czyniła dla dobra swojego rodu. To, że czasem powiedziała o parę słów za dużo lub wracała do posiadłości w ubrudzonej sukience? Błahostki, niewarte poświęcenia im nawet krótkiej myśli. Niestety, starsza lady Greengrass miała inne zdanie, co nie omieszkała wykrzyczeć krnąbrnemu potomstwu; ono zaś, pełne buchającego gniewu, bez słowa wyszło z salonu - wieńcząc swe zdanie nieeleganckim trzaśnięciem drzwiami. Długo próbowała zachować względny spokój atakując matkę rzeczowymi argumentami, jak grochem o ścianę! Wreszcie czara goryczy przepełniła się, wylewając żółcią na wszystkie strony. Zapewne połowa posiadłości słyszała gorącą wymianę zdań między dwiema arystokratkami.
Burzowy wymarsz do Peak District zajął całe wieki pomimo żwawego tempa napędzanego adrenaliną, ale rezerwat znajdował się zbyt daleko, żeby pośpiech miał kluczowe znaczenie w dotarciu na miejsce. Smoki zawsze uspokajały zszargane nerwy, dlatego w istocie Eunice szybko wyciszyła się przed nowym podopiecznym. Biedny, mały, schorowany smok - ostatnio takie rodziły się częściej niż jeszcze te kilka lat temu. Nie chciała go denerwować, stąd konieczność przekucia złości w troskę oraz czułość. Niestety, nawet tak piękne uczucia nie były w stanie pomóc noworodkowi; pomimo szczerych chęci i ogromnych starań czarownica nie zdołała wyleczyć paskudnej dolegliwości. Problemy z oddychaniem nie miały logicznej racji bytów, książki, wiedza, doświadczenie - zawodziło. Szatynka poczuła się bezsilna, co wstrząsnęło nią mocniej niż poranna kłótnia. Zdążyła już o niej zapomnieć.
Popołudniem wróciła na Grove Street 12 - pochmurna, pokonana, zmartwiona. Nie potrafiła przekroczyć progu dworku, więc z odległości przywołała skrzata z jasnymi instrukcjami. Poprosiła go tymczasowe przeniesienie harfy do jednej z altanek.
Znajdowała się ona już w lesie, acz niedaleko ogrodów Greengrassów. Mimo to na szczęście odgrodzona od wzroku wścibskich krewnych; Nice potrzebowała spokoju, nie kolejnej, niepotrzebnej oraz bezsensownej awantury. Musiała wyciszyć zszargane nerwy i skoro nawet smoki nie zdołały tego dokonać, nadszedł czas na kojące właściwości muzyki. Usiadła na ławeczce pod altaną, dostosowując tym samym instrument do własnego położenia. Spojrzała nieprzytomnie w rozpościerające się w oddali drzewa i wzięła głęboki wdech sosnowego powietrza. Spokojnie. Palce odnalazły struny, próbując odnaleźć zagubiony w życiu rytm. Szukając w tym perfekcji, Eunice usiłowała skomponować przyjemną dla ucha melodię, co chwilę zapisując odpowiednie nuty na pergaminie. - Nie, to brzmi fatalnie… - mruknęła pod nosem za którymś razem. Westchnęła ciężko, ze zrezygnowaniem; czy tak miał wyglądać dzisiejszy dzień? Skąpany w bólu i beznadziei? Zawzięcie próbowała dalej, co chwilę skreślając kolejne notatki, nuty, półnuty, takty, pół takty, wszystko zaczęło zlewać się w bezkształtną masę. - Na galopujące hipogryfy, tego nie da się słuchać! - żachnęła się głośniej, nie panując już nad kłębiącymi się emocjami. Wreszcie zgniotła papier w nieidealną kulkę, po czym dała się ponieść temu, co ją dziś wyniszczało. Po prostu grała, bez większego pomyślunku, w chaosie. Brzmiało to jak uporczywe uderzanie zacinającego deszczu o parapet, wichura przeciskająca się przez nieszczelne okiennice, pioruny ciskane w drzewa. Coś, czego nie dało się zatrzymać, co było dalekie od perfekcji, od ładu, sztuki jako takiej. Jednak co dziwniejsze, przynosiło upragnione ukojenie w narastającej dotąd frustracji. Jakby najgorsze powoli mijało. Nie musiała się zresztą o nic martwić, przecież nikogo nie było w pobliżu, prawda?




woń więdnienia jest najpiękniejsza
a kształt ruin znieczula
we mnie jest płomień który myśli
i wiatr na pożar i na żagle
Powrót do góry Go down
 

Smocze zakątki

Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Mieszkania :: Pozostałe miejsca :: Derby, Grove Street 12, siedziba Greengrassów-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-20