Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Huśtawka na skraju lasu

Go down 
AutorWiadomość
Alexander Farley
Alexander Farley

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t927-alexander-farley https://www.morsmordre.net/t999-fumea https://www.morsmordre.net/t937-lubisz-moze-teatr#4917 https://www.morsmordre.net/f223-dolina-godryka-kurnik https://www.morsmordre.net/t3768-skrytka-bankowa-nr-277 https://www.morsmordre.net/t979-a-selwyn#5392
Zawód : Uzdrowiciel
Wiek : 22
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Kawaler

wiesz, że mały ogień
wielki las podpala?

OPCM : 45
UROKI : 25
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 36
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 4
Genetyka : Metamorfomag
Huśtawka na skraju lasu 4e0db9e91a8859115dd5d8e9e4d43a6e

Huśtawka na skraju lasu Empty
PisanieTemat: Huśtawka na skraju lasu   Huśtawka na skraju lasu I_icon_minitime15.03.20 15:11

Huśtawka na skraju lasu

Tuż na krawędzi parceli, na samym skraju lasu znajduje się huśtawka zwieszona z grubej gałęzi drzewa. Pomimo swoich lat zabezpieczone zaklęciami drewno nie spróchniało, a grube sznury nie straciły na solidności, pozwalając także i dorosłym korzystać z tej – pozornie – dziecięcej rozrywki. Jest to miejsce, w którym można skupić myśli i przewietrzyć głowę.
Zaklęcia ochronne:
Cave Inimicum, Mała twierdza, Oczobłysk, Tenuistis, Zawierucha
[bylobrzydkobedzieladnie]




I moje prawdy uśpione,
ja nie mam serca do stworzeń
co to się karmią dramatem,
a popijają cudzym płaczem.
I moje racje laickie,
ja nie mam serca do istnień
co to się żywią tragedią,
a odurzają nie swoją klęską.


Ostatnio zmieniony przez Alexander Farley dnia 02.06.20 13:22, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Ida Lupin
Ida Lupin

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t6989-ida-lupin#183439 https://www.morsmordre.net/t7864-swistka#221262 https://www.morsmordre.net/t7027-mleko-i-miod#184948 https://www.morsmordre.net/f223-dolina-godryka-kurnik https://www.morsmordre.net/t8043-skrytka-bankowa-nr-1619#229623 https://www.morsmordre.net/t8106-i-lupin#231775
Zawód : strzegę życia
Wiek : 22
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna

it's always darkest
before

the d a w n

OPCM : 10
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 25
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarownica

Huśtawka na skraju lasu Empty
PisanieTemat: Re: Huśtawka na skraju lasu   Huśtawka na skraju lasu I_icon_minitime15.03.20 16:26

15 kwietnia
Ostatnio tylko myślała. Myślała i zmieniała miejsce, w którym myślało jej się najlepiej. A myślała o wszystkim, układała to powoli, skrupulatnie porządkowała regały, książki mieszczące całe ciągnące się godzinami wspomnienia przestawiała z jednej półki na drugą, rezygnując z alfabetycznego ciągu albo znów do niego wracając. Analizowała, ale starała się już robić to racjonalnie, podejmując przy tym swoje kolejne kroki tak, żeby nie siać w swoim umyśle niepotrzebnej paniki. Otworzyła znów okna w swojej głowie, żeby wywietrzyć z niej żal i pomóc sobie stanąć na nogi, odnaleźć znów sens wśród bałaganu zdarzeń. Odzyskiwała powoli równowagę, którą straciła.
Rodziców nie zdołała pochować, ale w rzeczach, jakie oboje przechowywali w banku Gringotta, wybrała te, które najbardziej jej się z nimi kojarzyły. Mamie oddała drobną chustkę, starą, jeszcze po babci, a ojcu zegarek – niedziałający, spisany na straty, ale pokryty tak grubą warstwą sentymentu, że nikt nie zdołał wyperswadować kiedyś panu Lupinowi, że lepiej go wyrzucić niż schować w bankowej skrytce, która notabene powinna mieścić w sobie tylko najważniejsze, najbardziej drogocenne przedmioty; ojciec upierał się, że właśnie usłyszał definicję starego zegarka. Ktoś mógłby powiedzieć, że Ida nie poszanowała pamięci ani życia swoich rodziców, ale bardzo wyraźnie zaprzeczyłaby podobnej opinii. Nie chciała trzymać pod sobą wszystkiego, co oni chowali gdzieś w czeluściach zapomnienia. Spaliła to, co uważała za stosowne, pozbyła się całej reszty, zostawiając sobie jedynie kilka pierścionków po matce i krawaty po ojcu. Chciała zacząć tutaj, w tym momencie, na nowo; zapomnieć o tym, co mogło ją wiązać i osłabiać. To była wojna, brutalna i bezlitosna dla tak młodych piskląt jak ona.
Te kilka spraw postanowiła przechadzając się powoli po domu Alexandra, po Kurniku, jak go nazywał, badając jego atmosferę, sprawdzając, które z jęczących paneli podłogowych stękają najgłośniej, by unikać ich w czasie bezsennych nocy. Dotarła w ten sposób do wyjścia i stwierdziła, że jeszcze lepszym pomysłem na spędzenie reszty popołudnia będzie odpoczynek na zewnątrz. Ubrała buty, z salonu porwała książkę, którą jeszcze wczoraj zostawiła na parapecie, i wyszła, przyciskając lekturę do piersi. Wiatr delikatnie powiewał, ciepłe słońce gładziło policzki i szyję, wiosenne melodie przyozdabiały brzmieniem świeże powietrze. Ten fragment świata wydawał się zupełnie oderwany od świata, z którego przez dwoma tygodniami udało jej się ledwo uciec.
To wręcz absurdalne – szepnęła do siebie, odnajdując huśtawkę i przysiadając na niej, by za chwilę lekko odepchnąć się stopami od ziemi. Liny delikatnie zaskrzypiały.
Wszystko wyglądało tak, jak zupełnie nic się nie stało. Zupełnie nic.




breathe

then begin again

Powrót do góry Go down
Anthony Skamander
Anthony Skamander

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5456-budowa#124328 https://www.morsmordre.net/t5494-hrabina#125516 https://www.morsmordre.net/t5473-thony#124691 https://www.morsmordre.net/f256-bexley-high-street-27-4 https://www.morsmordre.net/t5495-skrytka-bankowa-nr-1354#125517 https://www.morsmordre.net/t5479-anthony-skamander#124933
Zawód : Rebeliant
Wiek : 30
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
You don't need a weapon when you were born one
OPCM : 25
UROKI : 45
ELIKSIRY : 1
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Czarodziej

Huśtawka na skraju lasu Empty
PisanieTemat: Re: Huśtawka na skraju lasu   Huśtawka na skraju lasu I_icon_minitime16.03.20 0:03

Nie lubił kiedy czas uciekał mu na robieniu niczego dlatego kiedy tylko czuł się lepiej wykorzystywał te chwilę do planowania kolejnych posunięć oraz realizowaniu tych na które pozwalało mu jego zdrowie. Rozmowy, drobne werbunki, organizowanie grupy badaczy z zewnątrz... nie tak dawno podjęta próba rejestracji różdżki - tu musiał przyznać, że było to dość ryzykowne, lecz najwyraźniej nie mniej obfite w profity posunięcie. Oczywiście nie każdy dzień mijał mu w wirze ważnych decyzji. Nie miał ich niestety tak dużo na głowie dlatego, kiedy czas mu się dłużył wypełniał go sobie sam. Czasem wymyślał sobie potrzeby patrolowania okolicy w skład której wchodził nie tak znów obszerny budynek z przyległym do niego ogródkiem, kręcił się po kątach samej budowli, czy też jak pies stróżujący bacznie obserwował z cienia swych współlokatorów upewniając się, że dane im jest w spokoju i bezpieczeństwie oddawać się ich codziennej rutynie. Kiedy zaś żaden domownik nie spał, a jeszcze lepiej - kiedy było ich niewielu w okolicy - oddawał się medytacyjnej grze na wiolonczeli. Instrument ten uczył cierpliwości tak bardzo mu potrzebnej w czasie rekonwalescencji. Nadmiar czasu przelewał też na naukę - czasem, coraz śmielej pochylał się nad stojącym w salonie fortepianem, pląsał spojrzeniem po skromnej biblioteczce Alexa, jak również ćwiczył szkicowanie. W tym ostatnim widział realny potencjał do wykorzystania w połączeniu z własnymi umiejętności legilimencji. Po styczniowym spotkaniu doszło do niego, że nie mają w swych szeregach żadnego rysownika, a wspomnienia które kradł z czasem mogły zawierać mniej znajome twarze, symbole trudniejsze do opisania wyłącznie słowami. Wojna miała w końcu to do siebie, że rotacja po obu stronach była spora. Starzy wrogowie obracali się w pierzynę po to by na ich popiołach wzrosnąć mogły nowe jadowito-trujące pnącza. Wyszedł więc z pękiem rolek pergaminu. Pogoda sprzyjała. Co prawda wciąż pomimo ciepło muskającego skórę słońca powiewało wiosennym wiatrem, lecz i tak było w tym coś bliższego przyjemnej rześkości niż upierdliwego chłodu. Rozłożył się w cieniu drzewa,  na trawie wierzchnią część szaty tak że mógł traktować pień wiekowego drzewa jak oparcia. Z obranej perspektywy szkicował zarys Kurnika - pieszczotliwie nazywanego przez gwardzistę mieszkania. Po jednej z jego stron kołysała się samotnie huśtawka początkowo poruszana jedynie przez leniwe podmuchy wiatru. Nie do końca wiedział jak powinien zareagować w chwili w której tuż obok niego znalazła się właśnie na tej huśtawce Ida zdająca się kompletnie go nie zauważyć. Przyciskała do piersi książkę mrucząc do siebie stwierdzenie, które trudno było jednoznacznie powiązać z komentarzem dotyczącym książki czy też jednak prywatnymi, lotnymi myślami. W obawie przed tym, że mogłaby się oddać temu drugiemu rozpoczynając snucie osobistego monologu do wiatru odezwał się czepiając się pierwszego:
- To nieodłączny element większości opowieści - są absurdalne bo często zwyczajnie zmyślone. Nie oznacza to, że nie warto z nich czerpać przyjemności nie doczytując do końca - zaczął w miarę łagodnie nie chcąc jej za bardzo spłoszyć nagłym objawieniem swojej obecności. Dzieliła ich odległość może trzech kroków. On sam znajdował się nieco poniżej linii jej wzroku - w końcu siedziała na huśtawce, a on na trawie - Tak więc, o czym czytasz, co to za absurdalna historia...? - dopytał jak gdyby nigdy nic, zupełnie jakby ich spotkanie tu było zaplanowane, a nawiązana wymiana słów nie była niczym zaskakującym. Mimo wszystko nie chciał by czuła się, jakby zaburzała jego przestrzeń bo wale tego nie robiła, jednocześnie wolał by poczuła się komfortowo - zdawała się przyjść tu odpocząć. Może niezobowiązująca rozmowa mogła temu pomóc? W odpoczynku czy też oderwaniu się od świata...?




Do not go gentle into that good night
Rage, rage against the dying of the light

Powrót do góry Go down
Ida Lupin
Ida Lupin

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t6989-ida-lupin#183439 https://www.morsmordre.net/t7864-swistka#221262 https://www.morsmordre.net/t7027-mleko-i-miod#184948 https://www.morsmordre.net/f223-dolina-godryka-kurnik https://www.morsmordre.net/t8043-skrytka-bankowa-nr-1619#229623 https://www.morsmordre.net/t8106-i-lupin#231775
Zawód : strzegę życia
Wiek : 22
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna

it's always darkest
before

the d a w n

OPCM : 10
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 25
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarownica

Huśtawka na skraju lasu Empty
PisanieTemat: Re: Huśtawka na skraju lasu   Huśtawka na skraju lasu I_icon_minitime26.03.20 14:30

O ile było to możliwe – unikała towarzystwa zgromadzonego w Kurniku. Prędzej rozponawała ich po głosach, niż po twarzach i imionach, bo siedząc w ciszy w pokoju, który przyszykował jej Alexander, słuchała ich. W pierwszych dniach po śmierci rodziców miała za złe, że czasami śmieją się w czasie śniadań, rozmawiają zwyczajnie, jakby nic się w rzeczywistości nie stało. Nie potrafiła tego przegryźć, chociaż logika podsuwała jej wciąż i wciąż tę samą odpowiedź – nie miej im tego za złe, mają siebie, mają też prawo do beztroski chociaż na tym małym kawałku bezpiecznej ziemi. Zaczęła się adaptować do wszechogarniających ją warunków bytowania, nawet, jeśli proces ten postępował powoli i bardzo opornie. Lepiej szło jej właśnie na tej ławce, oddalonej od Kurnika o wystarczająco wiele metrów, by anektując wieczorami i bardzo wczesnymi porankami przestrzeń nikomu nie przeszkadzała. Dzisiaj miała nadzieję na podobny przebieg wydarzeń, ale najwyraźniej los znów z niej zakpił. Niemal podskoczyła w miejscu, gdy usłyszała męski głos. Natychmiast obróciła się w stronę potencjalnego jego źródła i zrozumiała prędko, że nie ma do czynienia z wrogiem, tylko z domownikiem. I sojusznikiem, jak pamiętała ze słów Alexandra. Uśmiechnęła się lekko, niepewnie, może nieco nerwowo. Na pewno nie raz minęli się na korytarzach domu, ale do tej pory Ida nie przykładała wagi do poznawania personaliów czarodziejów. Chciała być sama ze sobą.
To nie książka, to prędzej życie – spojrzała na niego oczami, które, jak zawsze lśnić młodością, teraz lśniły starzejącym się duchem. – Może dlatego te historie są tak absurdalne. Każda z nich ma w sobie kawałek wyrwany z życia swojego pisarza – przez zaskoczenie jej ramiona mocniej przyciskały książkę do piersi, ale rozluźniła je, skoro nie musiała się go bać. Przecież teraz oboje należeli do Zakonu Feniksa. Jakie to absurdalne… – Masz na imię Anthony, prawda? Jestem Ida. – tym razem uśmiech na jej ustach zdawał się być nieco szerszy i bardziej szczery. – Coś rysujesz? – skinęła lekko głową w stronę szkicownika, który trzymał w dłoniach. – Te okolice świetnie nadają się do pejzaży.
Miło się zaskoczyła, bo o ile w historii można było usłyszeć o wielu zdolnych malarzach, o tyle nie poznała jeszcze mężczyzny z podobnymi zainteresowaniami. Nie. Znała tylko jednego, który faktycznie miał ogromny talent.




breathe

then begin again

Powrót do góry Go down
Anthony Skamander
Anthony Skamander

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5456-budowa#124328 https://www.morsmordre.net/t5494-hrabina#125516 https://www.morsmordre.net/t5473-thony#124691 https://www.morsmordre.net/f256-bexley-high-street-27-4 https://www.morsmordre.net/t5495-skrytka-bankowa-nr-1354#125517 https://www.morsmordre.net/t5479-anthony-skamander#124933
Zawód : Rebeliant
Wiek : 30
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
You don't need a weapon when you were born one
OPCM : 25
UROKI : 45
ELIKSIRY : 1
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Czarodziej

Huśtawka na skraju lasu Empty
PisanieTemat: Re: Huśtawka na skraju lasu   Huśtawka na skraju lasu I_icon_minitime15.04.20 17:10

Nerwowość z jaką się poruszyła wcale go nie zaskoczyła. W końcu to on naruszył jej przestrzeń, zaskoczył. Tkwił więc w miejscu okładając się jakiegoś rodzaju cierpliwością, dając kobiecie czas na złapanie równowagi. Nigdzie mu się nie śpieszyło, a nawet jeśli - wątpił by był obecnie wstanie gdziekolwiek pobiec. Uniósł brwi przyjmując słowa staro-młodego ducha. Nie mógł nie odnieść wrażenia, że niosły za sobą coś z marudniej skargi - Nie wiem czemu ale pojawiła mi się przed oczami marynarka z tuzinem niejednolitych, nieporadnie poprzyszywanych łat i cóż - coś takiego faktycznie prezentowałoby się co najmniej dość niedorzecznie - przyznał jej rację uśmiechając się serdecznie. Zmrużył powieki przesuwając swoje spojrzenie wyżej, na nią, wychodząc przy tym jednocześnie na przeciw jaśniejącego słońca - Tony wystarczy. Chociaż jak ci wygodniej, Ido - kiwną potakująco głową, a potem przeniósł nieporadne spojrzenie na szkicownik - Tak, właśnie dlatego staram się jakiś naszkicować - pejzaż - Skoro spędzę tu trochę czasu to sobie pomyślałem, że może właśnie w ten sposób jego nadmiar jakoś zabiję. Nuda jest jednak mimo wszystko najgorszym wrogiem - pomyślałem chwytając kawałek pergaminu, ołówka, a potem jak zacząłem próbować odwzorować cokolwiek z rzeczywistości na kartce to zmieniłem zdanie: gorszym od nudy jest wykonanie dziesięciu prób poprowadzenia prostej linii spełniającej twoje oczekiwania, a następnie zdanie sobie sprawy z tego, że jedenastej już nie wykonasz bo całość jest już za bardzo zamazana - ciągnął spokojnie, może nieco monotonnie jednocześnie zabierając się za ostrożne odrywanie wierzchniej kartki ze szkicownika. Rysunek wysunął w jej kierunku, tak by mogła go przywłaszczyć, zbliżyć do oczu, ocenić. Na koniec skrzywił się kwaśno. Mogła na nim dostrzec bryłę dobrze jej znanego budynku i wyrastających zza niego drzew które jak gdyby odrywały się od lasu z zamiarem przywłaszczenia sobie zlepka cegieł przykrytego omszałym dachem. Rysunek był brudny. Niektóre linie wielokrotnie na siebie nachodziły zdradzając niepewną, niewprawioną w prowadzeniu ołówka rękę. Wiotkie drzewa na pergaminie pozbawione były swej delikatności, eteryczności - przywodziły bardziej na myśl kanciaste, geometryczne figury z których wyglądu zadowolony byłby nie jeden numerolog - Staram się jednak nie zniechęcać. Może, jakbym się poprawił to mógłbym próbować dorabiać kopiując jakieś prostsze mapy lub jakieś ilustracje - dywagował bo choć powód motywujący go do nauki rysowania był zgoła inny tak jednak naprawdę przeszkadzało mu to, że nie miał zajęcia, pracy nad którą mógł się pochylić, zadania. Gdyby prowadzone przez niego linie zyskały na czystości, pewności, mógłby spróbować wykorzystać te umiejętności z podstawową wiedzą o astronomii i zająć się drobnymi zleceniami. Było to coś co mógł robić w pełni zdalnie




Do not go gentle into that good night
Rage, rage against the dying of the light

Powrót do góry Go down
 

Huśtawka na skraju lasu

Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Mieszkania :: Pozostałe miejsca :: Dolina Godryka, Kurnik-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-20