Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Za lasami, nad rzekami...

Go down 
AutorWiadomość
Cora Howell
Cora Howell

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t8263-cora-howell-budowa https://www.morsmordre.net/t8275-listy-do-cory#239409 https://www.morsmordre.net/t8271-corka#239378 https://www.morsmordre.net/f149-gloucestershire-okolice-little-witcombe-klebek https://www.morsmordre.net/t8273-skrytka-nr-1986#239400
Zawód : przygarniam pogubione kudłonie
Wiek : 30
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
Słyszysz pieśń lasu?
OPCM : 10
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 5
TRANSMUTACJA : 20
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarodziej

Za lasami, nad rzekami... Empty
PisanieTemat: Za lasami, nad rzekami...   Za lasami, nad rzekami... I_icon_minitime24.03.20 18:19

Za lasami, nad rzekami...

Wkrótce.

Tutaj łóżko a tam szafa,
tutaj dzieje się zabawa
Kilka słów i zdanek kilka
i opisu jest linijka
nie bądź gałgan dodaj opis,
Daj nam wyobraźni popis


Powrót do góry Go down
Florence Fortescue
Florence Fortescue

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t3964-florence-fortescue https://www.morsmordre.net/t3969-hiacynt#76587 https://www.morsmordre.net/t3968-florkowe-o-smaku-czekolady#76586 https://www.morsmordre.net/f278-pokatna-5-2 https://www.morsmordre.net/t3970-florence-fortescue#76622
Zawód : Współwłaścicielka lodziarni
Wiek : 27
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
If you can't see anything beautiful about yourself...
Get a better mirror!
Look a little closer!
Stare a little longer!
THEY WERE WRONG
OPCM : 4
UROKI : 15
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 10
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarownica
Za lasami, nad rzekami... Tumblr_p0ebmcr3Ki1wbxqk4o1_540

Za lasami, nad rzekami... Empty
PisanieTemat: Re: Za lasami, nad rzekami...   Za lasami, nad rzekami... I_icon_minitime24.05.20 17:48

18 maja, późny wieczór

Nie musiała długo szukać. Wystarczyło przejść zaledwie kilka kroków - jej wzrok bardzo szybko odnalazł miejsce, w którym mogła przysiąść i poddać się swojemu smutkowi. Uroda okolicy zamiast podnosić na duchu, tylko potęgowała poczucie przygnębienia. Spokój dookoła nagle zaczął drażnić. Dlatego ten cichy, niemal bajkowy krajobraz był tak spokojny? Dlaczego nie odzwierciedlał burzy i nawałnicy, bólu który odczuwała w sercu?!
Kobieta niemal bezwiednie usiadła na skraju pomostu, wbijając wzrok w falującą wodę. Tafla odbijała jej ruchomą twarz, po której ciekły strumienie łez. Nie szlochała już głośno, nie zawodziła - jej płacz był cichy. Czuła, jak własne życie przeciekało jej przez palce. Zupełnie jak woda lub łzy - niewzruszone na jej żal, na ból. Czy istniała jakaś odpowiedź, jakieś rozwiązanie na sytuację, w której się znalazła? Czym i komu właściwie zawiniła, że w przeciągu zaledwie czterech miesięcy dwa razy straciła dom?
Przed oczami stanęła jej twarz brata. Oczywiście że znów poczuła złość. Kłamca. Zdradziecki kłamca. Jak on śmiał, jak mógł?! To chyba bolało nawet bardziej niż strata mieszkania na Pokątnej, nawet bardziej niż zburzenie lodziarni. Świadomość tego, że brat-bliźniak przez tyle czasu karmił ją kłamstwami. A ona bezmyślnie mu wierzyła, nawet jeśli swoje niekiedy podejrzane zachowanie próbował usprawiedliwiać czasem naprawdę dziwnymi wymówkami. Wierzyła, że rodzina jej nie okłamie. To, jak bardzo się myliła, zdecydowanie najbardziej zachwiało jej światem. Naraz nawiedziła ją kolejna niewesoła myśl - a co jeśli inni spośród tych, których uważała za swoją przyszywaną rodzinę, także ją okłamywali? Znała co prawda nazwiska tych, za którymi wysłano listy gończe. Ale czy to byli wszyscy? Kto jeszcze mógł należeć do tego grona i ją okłamywać? Ze złości aż zadrżała, ciskając do wody niewielki kamyczek, który znalazła na pomoście. Z jej gardła wyrwał się też bardzo krótki, ale też dość donośny krzyk. W tej krótkiej chwili nienawidziła ich wszystkich. Wszystkich!




What is my life?
Am I doing this right?
I just realized that I might

Not know what the hell is going on!



Ostatnio zmieniony przez Florence Fortescue dnia 25.06.20 9:02, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Florean Fortescue
Florean Fortescue

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3393-florean-fortescue https://www.morsmordre.net/t3438-laverne#59673 https://www.morsmordre.net/t3432-pan-fortescue#59587 https://www.morsmordre.net/f278-pokatna-5-2 https://www.morsmordre.net/t4591-skrytka-bankowa-nr-854 https://www.morsmordre.net/t3439-florean-fortescue#59674
Zawód : lodziarz na wygnaniu
Wiek : 27
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Pijemy z czary istnienia
Z zamkniętymi oczami,
Złote skropiwszy jej brzegi
Własnymi gorzkimi łzami.
OPCM : 34
UROKI : 10
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 11
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej
Za lasami, nad rzekami... X8zJ776

Za lasami, nad rzekami... Empty
PisanieTemat: Re: Za lasami, nad rzekami...   Za lasami, nad rzekami... I_icon_minitime23.06.20 12:39

Nie wiedziałem, że wpadnę w tak poważne kłopoty. Kiedy rok temu dołączyłem do Zakonu, walka nie przybierała aż takich rozmiarów. Nie robiłem aż tak niebezpiecznych rzeczy, przynajmniej na początku. Potem zostałem wrzucony w sam środek niebezpieczeństwa w Kruczej Wieży, a reszta potoczyła się bardzo szybko. Na Merlina, nawet obrabowałem Bank Gringotta! Chyba nie osiągnę w Zakonie nic bardziej oszałamiającego niż to. W każdym razie nie sądziłem, że aż tak w to wsiąknę. Nie sądziłem, że kiedykolwiek zobaczę swoją twarz na liście gończym. A najgorsze w tym wszystkim było to, że próbując chronić swoją siostrę, naraziłem ją na jeszcze większe niebezpieczeństwo. Oczywiście pobiegłem za nią, kiedy odłączyła się od reszty osób, choć jeszcze nie wiedziałem co takiego mógłbym jej powiedzieć. Rzadko brakowało mi języka w gębie, szczególnie w obecności Florence, ale widok jej cierpienia sprawił, że nawet nie potrafiłem się ruszyć. Stałem tak przez chwilę na początku pomostu, a myśli pędziły w mojej głowie jak na karuzeli. Wreszcie zmusiłem swoje nogi do posłuszeństwa i stanąłem obok Flo, nieco zgarbiony, zawstydzony jak dzieciak. Jakby wcale nie chodziło o nasze życie, a o zepsutą zabawkę. - Flo... - zacząłem, ale szybko urwałem, bo co mogłem powiedzieć? Jak mogłem jej to wszystko wytłumaczyć. Jaką wymówkę tym razem miałem wymyślić? Ostatnio zrobiłem się naprawdę dobrym kłamcą, ale to nie był odpowiedni moment na dalsze wymigiwanie się. - Ja... Przepraszam. Nie chciałem, żeby to wszystko skończyło się w ten sposób. Nie spodziewałem się... - cholera, naprawdę byłem na tyle głupi, żeby nie przewidzieć takiego obrotu spraw. Naprawdę wierzyłem, że nasze działania skończą się na paru zadrapaniach, że to nie ja jestem tym niebezpiecznym członkiem organizacji, którego chce się ścigać listem gończym. Znowu zamilkłem, zbierając siły na tę trudną rozmowę. Spojrzałem na wodę. Nocna bryza sprawiła, że na moim ciele pojawiła się gęsia skórka. - Naprawdę nie chciałem, żeby moje działania odbiły się na tobie. Dlatego wszystko przed tobą ukrywałem. Nie mogłem ci powiedzieć - w zasadzie zaczynam czuć ulgę, że wreszcie mogę wyrzucić z siebie to, co tłamsiłem w sobie od zeszłego roku. Okłamywanie Flo naprawdę przychodziło mi z trudnością. Sam po trosze jestem zaskoczony, że nie zdemaskowała mnie wcześniej. Też podniosłem spod nóg niewielki kamyk i rzuciłem go najdalej jak byłem w stanie aż wreszcie zrobił ciche plum.




Beatus, qui prodest, quibus potest
for the rescue

Powrót do góry Go down
Florence Fortescue
Florence Fortescue

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t3964-florence-fortescue https://www.morsmordre.net/t3969-hiacynt#76587 https://www.morsmordre.net/t3968-florkowe-o-smaku-czekolady#76586 https://www.morsmordre.net/f278-pokatna-5-2 https://www.morsmordre.net/t3970-florence-fortescue#76622
Zawód : Współwłaścicielka lodziarni
Wiek : 27
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
If you can't see anything beautiful about yourself...
Get a better mirror!
Look a little closer!
Stare a little longer!
THEY WERE WRONG
OPCM : 4
UROKI : 15
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 10
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarownica
Za lasami, nad rzekami... Tumblr_p0ebmcr3Ki1wbxqk4o1_540

Za lasami, nad rzekami... Empty
PisanieTemat: Re: Za lasami, nad rzekami...   Za lasami, nad rzekami... I_icon_minitime25.06.20 10:09

Była rozdarta nawet w tym momencie - z jednej strony pragnęła zostać sama, aby poddać się w pełni swojemu smutkowi, wypłakać się w spokoju. Jednocześnie jednak jej serce pragnęło, aby ktoś zakłócił jej spokój - aby jakaś delikatna, opiekuńcza dłoń spoczęła na jej ramieniu, wsparła złamanego ducha panny Fortescue dobrym słowem pocieszenia. Aby mogła bez skrępowania wesprzeć się o czyjeś ramię i uronić tyle łez, aby nie zostało jej ich już na później. Bo przecież nie mogła ciągle popłakiwać, musiała się prędzej czy później wziąć w garść, jak rodowity gryfon, podnieść się po porażce i znów stawić czoło temu, co los postanowił rzucić w jej kierunku.
Nie zareagowała jednak, słysząc kroki na pomoście. Być może przeczuwała do kogo należą, a akurat jego nie chciała w tej chwili u swojego boku. Szalejące w niej emocje cały czas utwierdzały ją w przekonaniu, że cokolwiek Florean by nie powiedział, nie zasługiwał na jej przebaczenie. Rozum oczywiście cicho podpowiadał, że wszystko co jej brat czynił, miało się przyczynić dobru - ale kto w takim momencie by go słuchał? Pełne żalu serce było obecnie jej jedynym doradcą.
- "Nie chciałeś" - powtórzyła za nim z ironią, odwracając wzrok, by patrzeć wszędzie, byle nie na jego osobę. Zgarbiona postawa i napięte mięśnie bez trudu zdradzały, jak bardzo była rozsierdzona. - Bardzo to słabe usprawiedliwienie. Wiesz, zaczęłabym się ciebie bać, gdybyś chciał, żeby spalili nam dom i żeby twoja twarz znalazła się na liście najbardziej poszukiwanych osób w kraju - warknęła. Dobrze wiedziała, że jest mu przykro, a także że jej słowa mogą go zaboleć. Ale ta samolubna część jej charakteru, zwykle bardzo mocno trzymana na krótkiej smyczy, dziś po prostu zerwała się z łańcucha i czyniła co jej się żywnie podobało. Florean nawarzył sobie piwa, więc teraz musiał je wypić.
Kobieta podniosła się z pomostu. Dużo łatwiej było jej robić wyrzuty bratu, kiedy patrzyła mu prosto w oczy. - Jesteś kłamcą i obłudnikiem! Nigdy się czegoś takiego nie spodziewałam po własnym bracie - kiedy już emocje opadną, Florence dobrze wiedziała, że będzie się czuć winna. Że być może słowa, które teraz padają, są zbyt okrutne. Florean czynił przecież dobro, za to nie można go było karać. Nie bolało ją z resztą przecież to, że próbował walczyć o sprawiedliwość - ale to, że wszystko przed nią zataił. Oszukał, okłamał, zwodził, ukrywał. - Nienawidzę cię! - wyrzuciła z siebie, jednocześnie popychając go z całą swoją siłą, napędzaną przez złość - i nasłuchując plusku ciała wpadającego do jeziora. - Rodzice na pewno byliby z ciebie teraz bardzo dumni! - sarknęła jeszcze ze łzami w oczach.




What is my life?
Am I doing this right?
I just realized that I might

Not know what the hell is going on!

Powrót do góry Go down
 

Za lasami, nad rzekami...

Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Mieszkania :: Pozostałe miejsca :: Gloucestershire, okolice Little Witcombe, Kłębek-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-20