Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Gabinet Historyka
AutorWiadomość
Gabinet Historyka [odnośnik]25.03.20 15:09

Gabinet historyka

Niewielki gabinet niegdyś należał do matki Sheridana. To tutaj pracowała i spędzała długie godziny, czytając, oglądając mapy i badając antyczne przedmioty. Dziś pokój stanowi przedłużenie pokoju Dudley’a. Jest niewielki i, poza półkami pełnymi książek i map, mieści się tu zalewie jedno biurko z całkiem wygodnym, antycznym krzesłem oraz czający się gdzieś w rogu pomieszczenia fotel.
Samo biurko zawsze jest zawalone mapami i globusami, które młodego Sheridana po prostu fascynują. Nad biurkiem wisi pojedynczy obraz przedstawiający mężczyzn na polowaniu, jednak w przeciwieństwie do malunków znajdujących się w salonie, rzadko kiedy się porusza. Podobno kiedyś był zwykłym, mugolskim dziełem, który tak bardzo spodobał się matuli Duddley’a, że poprosiła znajomego specjalistę od transmutacji, by ożywił go za sprawą swojej magii.


.. kiedy idę popływać, nie lubię się torturować, wchodząc do zimnej wody stopniowo. Nurkuję od razu i jest to paskudny skok, ale po nim cała reszta to pestka.

Dudley Sheridan
Zawód : Młodszy archiwista i genealog ds. rejestracji w MM
Wiek : 20 lat
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Nie masz obowiązków wobec nikogo z wyjątkiem siebie.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Gabinet Historyka EdI3Em4
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t7817-dudley-sheridan-w-budowie https://www.morsmordre.net/t7936-barberus#226451 https://www.morsmordre.net/t7939-ja-tu-tylko-sprzatam#226459 https://www.morsmordre.net/f103-pokatna-87-4 https://www.morsmordre.net/t7938-skrytka-nr-1880#226453 https://www.morsmordre.net/t7937-dudley-sheridan#226452
Re: Gabinet Historyka [odnośnik]26.03.20 21:46
29.04

W obliczu ostatnich wydarzeń powiedzieć, że interesy nie szły Antonowi najlepiej, byłoby ogromnym niedopowiedzeniem. Gdyby nie to, że zaczynało go to powoli martwić, byłby nawet całkiem rozbawiony faktem, że w ciągu ostatnich dwóch miesięcy, jego dochód niemal w całości był absolutnie legalny. Jego dostawcy spoza Anglii już od dłuższego czasu kręcili nosem na jego propozycje odwiedzenia Londynu i z desperacji zaczął powoli rozważać pomysł sprzedania części swoich alchemicznych ksiąg za śmieszne pieniądze lokalnym handlarzom, którzy żerowali na chaosie panującym w mieście. Lecz jeszcze nie był na tyle zdesperowany. Jednak rozważał ten bestialski pomysł. Niestety.
Na jego szczęście, parę dni temu portowy goniec poinformował go o przybyciu statku z Hiszpanii, na pokładzie którego płynął stary znajomy Antona z czasów jego mieszkania w Kalkucie - Neemesh. Prawdę mówiąc, określenie go "znajomym" jest lekkim nadużyciem, bo Neemesh zdecydowanie za bardzo lubi robić przekręty i zbyt często jego działania były sprzeczne z moralnością Antona, aby mógł spoufalać się z nim poza stricte biznesowymi kwestiami. Jednak Neemesh był mugolem o niezwykłej umiejętności znajdowania magicznych artefaktów, które gdyby nie on, najprawdopodobniej skończyłyby na śmietniku albo pokryłyby się kurzem u osoby, która nie zdawałaby sobie sprawy z ich wartości i mocy. I tym właśnie sposobem, Anton skończył z tajemniczą księgą spiętą skórzanymi paskami pokrytymi, co do tego nie miał wątpliwości, czarodziejskimi runami. Nawet nie próbował jej otworzyć, jednak nie z powodu strachu przed ewentualnymi klątwami, tylko z bardziej prozaicznych przyczyn. Nie ufał swoim wielkim nieporadnym dłoniom, które zdawały się słuchać go tylko, jak przychodziło do warzenia eliksirów. Wiedział, że będzie miał problem ze sprzedaniem jej, jeżeli okażę się cokolwiek warta, ale i tak chciał wiedzieć, co wpadło w jego ręce.
Nadal dobrze pamiętał Katheleen i czuł się nieswojo z myślą, że przynosi do kogoś innego, niż do niej swoje skarby z prośbą, o rozwikłanie ich tajemnicy. Dudleya, jej syna, widział może kilka razy i to parę dobrych lat temu, nie był nawet pewny, czy by go teraz rozpoznał na ulicy. Jednak w obecnych czasach Anton nie miał zaufania do obcych, a syn Katheleen, której ekspertyzie ufał i zawsze uważał za wyjątkową kobietę, był w najlepszym wyjściem. Nie wiedział jednak, jaką ma wiedzę i czy w ogóle zajmuje się oglądaniem potencjalnie bezwartościowych przedmiotów dla podejrzanych ludzi. Nie musiał sprawdzać adresu, nadal doskonale go pamiętał. Nogi same poniosły go pod drzwi mieszkania numer 4 na Pokątnej 87. Dwukrotnie zapukał w ciężkie drzwi, nie mając pewności czego się może się spodziewać.
Gość
Anonymous
Gość
Re: Gabinet Historyka [odnośnik]27.03.20 0:34
Ostatnie spotkanie w Klubie Pojedynków nie poszło Sheridanowi najgorzej, ale też nie było wcale takie najlepsze. W końcu przegrał jedno ze starć, a na to po prostu nie mógł sobie pozwolić. W szkole uchodził za jednego z najlepszych i nie miał zamiaru sprawiać, aby to zmieniło się w dorosłym życiu. Jego przeciwnicy okazali się jednak znacznie starszymi i bardziej doświadczonymi czarodziejami, a to oznaczało, że Dudley musiał ciężko pracować, aby nagonić swoje braki.
Korzystając z tego, że obrazy przedstawiające państwa Bell spały, Dudley czytał podręcznik w salonie, mrucząc pod nosem inkantacje kolejnych zaklęć. Jak zwykle, czerpał czystą przyjemność w rozwoju w tej dziedzinie i miał wrażenie, że każdy nowy fakt jest niebywale interesujący. Czuł wręcz, jak serce zaczynało mu szybciej bić, gdy zapoznawał się z nową inkantacją. Och, pojedynki, uroki, walka… To było coś dla niego!
Zaczytany, w pierwszej chwili nie usłyszał dzwonka. Dopiero, gdy pani Bell wstała z wrzaskiem, krzycząc, że ktoś dobija się do wejściowych drzwi, Dudley wstał jak oniemiały, odkładając podręcznik na bok. Nie spodziewał się gości. W pierwszej chwili pomyślał, że to sąsiadka, w drugiej – że Frances. I w tej drugiej serce zabiło mu mocniej, licząc, że odwiedzi go urocza i utalentowana alchemiczka.
Niestety, gdy otwarł drzwi, mina mu trochę zrzedła, bo w drzwiach stał… jakiś mężczyzna. Jakiś, bo Dudley za nic nie potrafił sobie przypomnieć imienia czarnowłosego, chociaż był przekonany, że już go w tym domu widział. Niemniej, do mieszkania jego matki niegdyś przychodziło wielu, korzystając z usług znanej historyczki. Pani Vance co prawda wiele podróżowała, jednak gdy była w Londynie dorabiała sobie również na inne sposoby. No, przynajmniej dopóki choroba nie zabrała jej zdrowia.
Och, chwilę. Tego pana chyba jednak widział w trakcie pogrzebu matuli? To chyba całkiem możliwe, choć Sheridan wcale nie był tego taki pewny.
Eee… dzień dobry – powiedział. – Coś się stało? – spytał, czekając na wyjaśnienie, co Anton robi przed jego drzwiami i czemu raczył do nich dzwonić, przerywając Sheridanowi jakże rozwijające spotkanie z książką. Nie żeby mu miał to za złe, przynajmniej na razie. To mogło być coś całkiem ważnego.


.. kiedy idę popływać, nie lubię się torturować, wchodząc do zimnej wody stopniowo. Nurkuję od razu i jest to paskudny skok, ale po nim cała reszta to pestka.

Dudley Sheridan
Zawód : Młodszy archiwista i genealog ds. rejestracji w MM
Wiek : 20 lat
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Nie masz obowiązków wobec nikogo z wyjątkiem siebie.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Gabinet Historyka EdI3Em4
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t7817-dudley-sheridan-w-budowie https://www.morsmordre.net/t7936-barberus#226451 https://www.morsmordre.net/t7939-ja-tu-tylko-sprzatam#226459 https://www.morsmordre.net/f103-pokatna-87-4 https://www.morsmordre.net/t7938-skrytka-nr-1880#226453 https://www.morsmordre.net/t7937-dudley-sheridan#226452
Re: Gabinet Historyka [odnośnik]27.03.20 23:09
Trafienie pod drzwi Sheridana przypomniało Antonowi, jak bardzo przyzwyczajony był do swoich dawno utartych ścieżek i pomimo aury chaotycznego podróżnika, która go otaczała, tak bardzo nie lubił ich wytyczać na nowo. Owszem, umiał nawiązać dobre relacje w większością klientów, o ile nie próbowali go oszukać albo okraść, a takich ostatnio zdarzało się coraz więcej, ale zazwyczaj trzymał się swoich stałych dostawców, a przede wszystkim, trzymał się swojego rytmu dnia. Tak więc kiedy uświadomił sobie, na swoje nieszczęście, już po zapukaniu do drzwi, że jeszcze raz musi nawiązać pozytywną służbową relację, nie był z tego powodu najszczęśliwszy. Nie słynął nigdy z robienia najlepszego pierwszego wrażenia. Skarcił też sam siebie w myślach, za branie ludzi za pewnik i niedocenianie ich, kiedy był na to czas - nie mógł sobie przypomnieć, czy tak naprawdę kiedykolwiek powiedział Katheleen jak wiele byłby skłonny oddać, aby móc posiąść jej wiedzę. Pewnie nie, a teraz już nigdy nie będzie miał do tego okazji.
Kiedy ujrzał Dudleya w drzwiach, nawet przez chwilę nie miał wątpliwości, że rozmawia z właściwą osobą, jednak chłopak zmienił się tak bardzo od czasu, kiedy widział go po raz ostatni, że Anton nawet nie łudził się, że byłby w stanie poznać go na ulicy.
- Nie nic się nie stało. Mam nadzieję - dodał po krótkiej pauzie.
W obecnych czasach nie można było mieć pewności, czy świat się nie skończył, kiedy on był gdzieś pomiędzy Dokami, a Pokątną 87.
- Nie pamiętasz mnie pewnie, ale jestem Anton i przez ostatnie kilka lat przynosiłem twojej mamie różne przedziwne rzeczy, aby rzuciła na nie okiem - mimowolnie uśmiechnął się pod nosem na wspomnienie wyjątkowej urody śmieci które czasem wpadały mu w ręce, na które Katheleen zawsze reagowała śmiechem i mówiła, że współczuje mu, że musiał je wnosić po schodach - Słyszałem, że przejąłeś po niej schedę. Czy miałbyś chwilę, aby spojrzeć na jedną księgę?
Skinął głową na parciany worek zarzucony na lnianym pasku na jego prawym ramieniu. Księga się wyraźnie odznaczała kształtem i swoim całkiem sporym rozmiarem. Anton nie miał wątpliwości, że syn takiej czarownicy naprawdę musiałby się bardzo postarać, aby nie odziedziczyć po matce inteligencji, ale był też świadomy jego młodego wieku i nie nastawiał się, że dostanie tutaj jasną odpowiedź. Miał tylko nadzieję, że w razie czego, chłopak będzie w stanie skierować go do innego historyka. Ale przede wszystkim miał nadzieję, że czarodziei w ogóle będzie chciał mu pomóc. Obcy ludzie o wątpliwej aparycji i sposobie bycia ostatnio budzili jeszcze mniej zaufania niż zazwyczaj.
Gość
Anonymous
Gość
Re: Gabinet Historyka [odnośnik]28.03.20 0:33
Młody Sheridan nie sądził, by świat się kończył. Przeciwnie wręcz. Minister w końcu zabrał się do poważnej pracy i choć sytuacja chwilowo była dość niestabilna, Dudley wierzył, że to prędko się zmieni. Przecież kto, jak nie lord Malfoy, mógł przynieść spokój Londynowi? A z nową władzą przyjdą nowe miejsca w urzędach i… och, już nie mógł się doczekać awansu. Nikt przecież nie mógł pominąć tak ambitnego, zdolnego i przystojnego młodzieńca jak on sam.
A potem będzie tylko długa, piękna kariera, zakończona na samym szczycie. Nie mogło być inaczej. Oczywiście, że nie mogło.
Anton, na swoje szczęście, nie podzielił się swoimi myślami z Sheridanem i przynajmniej na razie nie musiał wysłuchiwać jego wielkich planów związanych z przyszłością. Dudley wprawdzie pewnie nie zdradziłby mu wszystkiego, ale nie uważał swoich ambicji za żadną tajemnice. Przeciwnie wręcz. Dobrze było mierzyć wysoko. A skoro można było mierzyć wysoko… to czemu nie najwyżej?
Zmarszczył brwi, próbując przypomnieć sobie twarz Antona i dopasować ją do jakiś bardziej konkretnych okoliczności. Czy to on był u nich rok temu, w czerwcu, tuż po tym, gdy Dudley zakończył swoją edukację, a choroba matuli tak naprawdę dopiero się zaczynała? Tak… to całkiem możliwe. Po chwili chłopak skinął więc głową i odsunął się, aby wpuścić alchemika do środka.
Eee… tak, chyba tak – powiedział. – Z czym konkretnym pan przychodził? To może sobie lepiej przypomnę. I mogę spojrzeć, proszę, zapraszam.
Nawet nie prosząc gościa o ściągnięcie butów (nie padało, więc chyba były czyste… a jak nie, to od czegoś jest ta magia), dał mu znać, by ruszył za nim, prosto do niegdysiejszego gabinetu matki. Anton wydawał się całkiem zaznajomiony z terenem, więc chyba faktycznie tu bywał i Sheridan przestał podejrzewać go o możliwy, ewentualny blef.
Gdy dotarli do gabinetu, Dudley przystanął przy stoliku:
Co to za książka? I co trzeba sprawdzić? – dopytał, czekając aż mężczyzna wyciągnie książkę i wyjaśni mu dokładniej cel swojego przybycia.
No bo starych książek było przecież dużo. Może Anton chciał, by przeczytał mu na przykład runy? Sheridan pamiętał podstawy ze szkoły i choć to była niewątpliwie fascynująca dziedzina to jak na razie nie miał czasu, aby się na niej skupić. Jeśli więc mężczyzna przyszedłby z czymś takim, Dudley nie mógłby mu pomóc. Księgi jednak nie oznaczały przecież od razu run. Były często historycznymi artefaktami, albo zawierały niewiarygodne opowieści, podawane za prawdziwe, które Sheridan może byłby w stanie zweryfikować. Może, bo w gruncie rzeczy nigdy tego nie robił. Był tylko teoretykiem, przynajmniej na razie.
Z resztą, czy dało się jakoś praktykować historię magii w sposób… no… naprawdę praktyczny? Dudley był gotowy założyć, że nie. Ale kto tam wie, wszak żyli w świecie pełnym magii.


.. kiedy idę popływać, nie lubię się torturować, wchodząc do zimnej wody stopniowo. Nurkuję od razu i jest to paskudny skok, ale po nim cała reszta to pestka.

Dudley Sheridan
Zawód : Młodszy archiwista i genealog ds. rejestracji w MM
Wiek : 20 lat
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Nie masz obowiązków wobec nikogo z wyjątkiem siebie.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Gabinet Historyka EdI3Em4
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t7817-dudley-sheridan-w-budowie https://www.morsmordre.net/t7936-barberus#226451 https://www.morsmordre.net/t7939-ja-tu-tylko-sprzatam#226459 https://www.morsmordre.net/f103-pokatna-87-4 https://www.morsmordre.net/t7938-skrytka-nr-1880#226453 https://www.morsmordre.net/t7937-dudley-sheridan#226452
Re: Gabinet Historyka [odnośnik]29.03.20 17:50
Rozmowa o polityce i nastrojach społecznych z nieznajomymi w obecnej sytuacji, to był jeden z głupszych pomysłów, jakie Anton mógł w tym momencie przywołać. Do najbystrzejszych nigdy nie należał, ale na szczęście miał w sobie jeszcze trochę instynktu samozachowawczego. Szczególnie, że Dudley sporo zmienił się przez ostatni rok i nie chciał testować, co kryje się za jego przenikliwym spojrzeniem.
Pytanie z czym Anton wcześniej przychodził było dla niego o tyle kłopotliwe, że zdarzały się to być przedmioty, które dla każdej osoby mającej choćby odrobinę pojęcia o magicznych artefaktach, wręcz krzyczały o swoim nielegalnym pochodzeniu.
- Zazwyczaj nic szczególnego, dużo książek. Parę pergaminów. - wzruszył ramionami.
Nie miał pojęcia, jaki Dudley miał stosunek do przemycanych towarów z różnych części świata. Anton nie udawał, że jest szlachetnym Robin Hoodem, którego ręce są nieskalane czynami, które znajdowały się zdecydowanie bliżej czerni na jego skali moralności. Lecz magiczne towary, które do niego trafiały, były zazwyczaj odpadkami po czarodziejach z różnych krajów, którzy zmarli w samotności, a ich czasami niebezpieczne przedmioty, trafiały do rąk mugolskich handlarzy lub rzeczami, których wartości nieprawne oko po prostu nie umiało docenić. Jego sentymentalne zbieractwo nie zmieniało tego, że prawnie, ta księga jak i większość wyposażenia mieszkania Antona, nie miało prawa znaleźć się w Anglii bez wiedzy odpowiednich służb.
- Właściwie zależy mi tylko na sprawdzeniu, czy jest to prawdziwa zabytkowa księga. Ostatnio na rynku pojawia się wiele zręcznych kopii, a ważne jest dla mnie żeby wiedzieć, co tak naprawdę posiadam na stanie. Fałszywki tylko okupują niepotrzebnie miejsce. - uśmiechnął się lekko pod nosem na myśl, że rzeczywiście wolne miejsce w jego niewielkim mieszkaniu staje się powoli dla niego najbardziej pożądanym towarem.
Wyciągnął z torby księgę i położył ją na stole przed chłopakiem. Na pierwszy rzut oka skóra, w którą była oprawiona, wyglądała na starą i niezwykle wysłużoną, jakby nieustannie dotykały jej ludzkie dłonie. Lecz Anton widział nie takie oszustwa podczas lat spędzonych w dokach, więc wolał się zdać na ekspertyzę kogoś bardziej doświadczonego w tej dziedzinie.
- Zazwyczaj, jeżeli chodzi o figurki czy biżuterię, to jestem w stanie poradzić sobie sam, ale połączenie krytyki zewnętrznej i wewnętrznej czegoś tak obszernego mnie przerasta. - dodał.
Oparł się o framugę gabinetu, aby dać Dudleyowi miejsce i nie wchodzić w jego przestrzeń osobistą. Sam dobrze wiedział jak bardzo irytuje go, kiedy ludzie wiszą nad nim, kiedy pracuje.


| kłamstwo I? a rzucę sobie, jak robię coś głupiego, to krzycz!!!
Gość
Anonymous
Gość
Re: Gabinet Historyka [odnośnik]29.03.20 17:50
The member 'Anton Chakraborty' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 49
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Gabinet Historyka Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Gabinet Historyka [odnośnik]29.03.20 18:38
Pokiwał głową.
Matka dużo takich rzeczy przyjmowała – powiedział po prostu.
Niestety, wyjaśnienia mężczyzny na niewiele mu się zdały. Nie miał jednak zamiaru drążyć tego tematu. Matulę odwiedzało zbyt wiele osób. Ech, to chyba była kolejna cecha odziedziczona po mugolskich rodzicach. Panna Vance zawsze chciała wszystkim pomagać i nie raz badała artefakty zupełnie nieodpłatnie, tylko dlatego, że po prostu jej się spodobały czy zaciekawiły. Spędzała nad nimi nie raz długie tygodnie, próbując poznać ich prawdziwą naturę i pochodzenie. Sheridan nie potrafił zrozumieć takiego marnotrawienia czasu. On był o wiele bardziej praktycznym człowiekiem.
Nie przeszło mu przez myśl, że to mogła być po prostu męska cecha. Jego matka była za bardzo skażona niemagiczną krwią i tyle. To nie podlegało w jego mniemaniu żadnej dyskusji.
To powinienem być w stanie sprawdzić – stwierdził. – A kopie to zmora nie od dziś. Matka mi o wielu opowiadała. I czasem były nie do rozróżnienia – powiedział.
Gdy Anton położył przed nim księgę, Dudley wyciągnął z szuflady cienkie, bawełniane rękawiczki. Zabytków lepiej było nie dotykać gołymi dłońmi. Włożył je, po czym ostrożnie dotknął księgi. Uniósł ją delikatnie, oglądając oprawę. Zmarszczył brwi, dotknął miejsca, w którym znajdował się jej tytuł. Obejrzał jej grzbiet, a w końcu otworzył. Jej stronnice wyglądały na stare i śmierdziały zgnilizną. Na niektórych z kartek rozlał się tusz.
Nie jest w wybitnym stanie – mruknął cicho, pod nosem, bardziej do siebie, niż do Antona. Słysząc jego słowa, kiwnął głową, ponownie mrucząc: – Tak, tak jest lepiej.
Był zbyt skupiony na pracy, aby Anton był w stanie z nim głębiej podyskutować. Przeglądał kolejne strony, po czym zaczął krążyć po pomieszczeniu tak długo, jak znalazł teczkę z luźnymi kartkami wewnątrz. Sheridan zaczął ją przeglądać, porównując znajdujące się w niej szkice do tego, co właśnie leżało na jego biurku.
Te strony to wyglądają całkiem autentycznie, ale oprawę ktoś wykonał na pewno w późniejszym czasie – zawyrokował. – Ale to nie znaczy, że to jest nowa księga, stara okładka mogła się po prostu zepsuć – wyjaśnił coś dla siebie zupełnie oczywistego: – Wydaje mi się, że ta księga jest tym, czym jest, choć zważając na jej stan, nie jest warta fortuny. To chyba całkiem popularna pozycja. Chociaż… tu widzę sygnaturę, możliwe, że to autograf samego autora, niech pan patrzy. To wygląda trochę jak to imię i nazwisko.
Pokazał Antonowi podpis na pierwszej stronie książki, gestem zapraszając go do gabinetu.
Mógłbym to sprawdzić, ale to będzie wymagało czasu. A czas to pieniądz – wyjaśnił. Nie wiedział, czy Anton był przyzwyczajony do darmowych usług matuli, czy nie, ale on nie miał zamiaru robić takich rzeczy za darmo: – No i ten, nie daje żadnej gwarancji. To równie dobrze może być w całości falsyfikat. W ciągu takiej chwili oględzin niewiele powiem na pewno.


.. kiedy idę popływać, nie lubię się torturować, wchodząc do zimnej wody stopniowo. Nurkuję od razu i jest to paskudny skok, ale po nim cała reszta to pestka.

Dudley Sheridan
Zawód : Młodszy archiwista i genealog ds. rejestracji w MM
Wiek : 20 lat
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Nie masz obowiązków wobec nikogo z wyjątkiem siebie.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Gabinet Historyka EdI3Em4
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t7817-dudley-sheridan-w-budowie https://www.morsmordre.net/t7936-barberus#226451 https://www.morsmordre.net/t7939-ja-tu-tylko-sprzatam#226459 https://www.morsmordre.net/f103-pokatna-87-4 https://www.morsmordre.net/t7938-skrytka-nr-1880#226453 https://www.morsmordre.net/t7937-dudley-sheridan#226452
Re: Gabinet Historyka [odnośnik]31.07.20 0:42
W takich sytuacjach jak ta, nie można było czekać. Na tym świecie, nawet w obliczu palącej miasto wojny istniały rzeczy niezwykle ważne, nie mogące oczekiwać chociażby najmniejszej zwłoki. I właśnie z taką sprawą do mieszkania młodego Sherdana wparował dziwny mężczyzna mieszkający ledwie trzy budynki dalej. W nierówno zapiętej szacie wierzchniej oraz całkiem sporym stosikiem ksiąg pod pachą wleciał do mieszkania pomijając pukanie bądź tak prostą czynność jak zamknięcie prostych drzwi. Ach, z pewnością na to nie było czasu!
- Panie Sheridan! - Maverlock Monrise wykrzyknął, gdy tylko usłyszał jakieś głosy, dochodzące z jednego z pokoi. I naprawdę miał wielką nadzieję, że ominie ten zawierający te dziwne, gadające obrazy. Szybko odnalazł odpowiednie drzwi i ignorując gościa od razu podbiegł do młodzieńca. Nie wydawał mu się tak bystry, jak jego matka, niech spoczywa w pokoju, w tym jednak momencie Maverlock nie mógł liczyć na pomoc nikogo innego.
- Musi pan to koniecznie zobaczyć! Mój drogi przyjaciel prowadzi antykwariat. Opowiadałem panu kiedyś o nim? Ach, na pewno opowiadałem! Jego żona piecze najlepszy jabłecznik na całych wyspach! Co prawda raz spotkałem się z odwrotną opinią, jestem jednak pewien... - Krótkie spojrzenie w kierunku trzeciego mężczyzny sprawiło, że ten zamilkł na chwilę by poprawić niesforne pasma jasnych włosów opadające na skronie. Nie był pewien, czy powinien dzielić się odkryciem przy kimś innym niż młody czarodziej, to też zmrużył oczy z wyraźnym brakiem zaufania. - Panie Sheridan, wolałbym porozmawiać na osobności. I to jak najszybciej, nie mamy czasu! Ach, jak bardzo nie mamy czasu do zmarnowania! - Ekscytacja oraz zniecierpliwienie rozpaliły niebieskie tęczówki. I o ile dla syna uroczej pani Sheridan, niech spoczywa w pokoju, był w stanie znaleźć odpowiednią dozę zaufania, tak drugi mężczyzna wyglądał co najmniej dziwnie. Podejrzanie wręcz. A przecież nie mogli narazić takiego dobra na szwank bądź jakikolwiek uszczerbek, czyż nie? Nie, to z pewnością nie wchodizło w grę, a zniecierpliwienie w jego oczach rosło z każdą, kolejną chwilą.


I show not your face but your heart's desire
Ain Eingarp
Zawód : Wielość
Wiek : nieskończoność
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
I show not your face but your heart's desire.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Metamorfomag
Gabinet Historyka 3baJg9W
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f47-sowia-poczta http://morsmordre.forumpolish.com/f5-powiazania http://morsmordre.forumpolish.com/f55-mieszkania http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Gabinet Historyka [odnośnik]04.08.20 20:55
Dudley zamarł na widok czarodzieja wpadającego do jego mieszkania. Oto kolejny dawny znajomy jego matki, którego chłopak znał raczej tylko z widzenia, ale jednak: wiedział, kim jest. Sheridan zmarszczył brwi. Miał jednak świadomość, ze roztrzepany pan Monrise załatwiał jego mamie najlepsze możliwe dojścia i nauczył się, że jeśli ten mężczyzna ma mu coś do przekazania to na pewno była to sprawa co najmniej pilna.
Przepraszam, ale chyba naprawdę muszę pójść z tym panem. A właściwie to mogę się zająć tą książką na spokojnie? Jeśli mi ją pan zostawi i wróci nie wiem… za dwa, trzy dni to pewnie będę mógł więcej powiedzieć – zwrócił się do Antona, oczekując potwierdzenia.
Wtedy zwrócił się do gościa:
O co chodzi, panie Monrise? Co się dzieje w tym antykwariacie? – dopytał. – Tak, opowiadał mi pan. Nawet mi chyba pan przyniósł kawałek tego ciasta, dobre było. – Pokiwał głową.
Zerknął znów na Antona:
No więc… możemy się tak umówić? Tak? – dopytał, a gdy ten przytaknął, Sheridan dał znać panu Monrise aby zaczekał.
Odprowadził gościa do wyjścia, przepraszając go bardzo i obiecując, że na pewno otrzyma wszelkie konieczne informacje o książce, a następnie powrócił do gabinetu. Miał nadzieję, że dawny znajomy matki nie obrazi się na niego. To byłoby… cóż, przykre.
No, to chyba możemy na spokojnie porozmawiać – oznajmił. – Może pan usiądzie na fotelu? – zaproponował, wskazując przedmiot. Sam usiadł na krześle, które znajdowało się przy biurku, odwracając je tak, aby siedzieć przodem do gościa.
Nie miał pojęcia, co mogło być tak pilne. Sprawy historii miały do siebie to, że utkwiły w czasach przeszłych, a więc: zwykle nie trzeba było się śpieszyć. Chyba, że chodziło o jakąś aukcję albo coś podobnego. Ale przecież on, Dudley Sheridan, w takowych raczej udziału nie brał. Interesowały go wydarzenia. Antyki: zdecydowanie mniej.
Co jest takie pilne? – zapytał, nie mając ochoty czekać, skoro właśnie wyprosił poprzedniego klienta! Szanował swój czas.


.. kiedy idę popływać, nie lubię się torturować, wchodząc do zimnej wody stopniowo. Nurkuję od razu i jest to paskudny skok, ale po nim cała reszta to pestka.

Dudley Sheridan
Zawód : Młodszy archiwista i genealog ds. rejestracji w MM
Wiek : 20 lat
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Nie masz obowiązków wobec nikogo z wyjątkiem siebie.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Gabinet Historyka EdI3Em4
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t7817-dudley-sheridan-w-budowie https://www.morsmordre.net/t7936-barberus#226451 https://www.morsmordre.net/t7939-ja-tu-tylko-sprzatam#226459 https://www.morsmordre.net/f103-pokatna-87-4 https://www.morsmordre.net/t7938-skrytka-nr-1880#226453 https://www.morsmordre.net/t7937-dudley-sheridan#226452
Re: Gabinet Historyka [odnośnik]06.08.20 2:09
Maverick z niecierpliwością przestępował z jednej nogi na drugą, oczekując momentu, gdy gość Sheridana wyjdzie,a on będzie mógł opowiedzieć mu całą, barwną historię oraz wprowadzić w szczegóły możliwego zlecenia. Możliwego, gdyż nie był pewien, że mężczyzna się go podejmie.
Monrise kiwnął energicznie głową, ciężko było jednak powiedzieć czy jest to potwierdzeniem słów o cieście, czy znakiem, że w końcu przedstawi to, z czym faktycznie tutaj przyszedł. Odezwał się dopiero, kiedy wcześniejszy gość opuścił mieszkanie, a drzwi trzasnęły, potwierdzając jego wyjście.
- Widzi pan, panie Sheridan jak wspominałem, mój przyjaciel pracuje w antykwariacie. Pewnego dnia przyszła do niego dziwna czarownica. Wie pan, mówił, że byłaby ładna gdyby odrobinę o siebie zadbała. Ułożyła włosy, założyła czystą suknię i takie tam. Ta czarownica nalegała na szybką sprzedaż kilku książek po najniższej możliwej cenie, byleby złapać kilka sykli i ruszyć w swoją drogę. Przyjaciel nie wnikał, postanowił pomóc... A później sam potrzebował pomocy. - Mężczyzna podczas krótkiej opowieści podszedł do krzesła, by ostrożnie na nim przysiąść. Chwilę później sterta książek zaległa na niewielkim stoliczku.
- Okazało się, panie Sheridan, że na książki nałożono klątwy. Zdziwiłem się, gdyż zwykle zabezpiecza się inne przedmioty, znaleźliśmy odpowiedniego łamacza klątw by zdjął je z książek i... Och, to może być coś wielkiego! - Entuzjazm ponownie pojawił się na buzi mężczyzny, wyraźnie zaangażowanego w sprawę dziwnego znaleziska. - Musi pan koniecznie spojrzeć! To dzienniki kilku wielkich czarodziejów którzy zapisali się na kartach historii... A przynajmniej na takie wyglądają, panie Sheridan. Porównywaliśmy pisma i dla nas, wydają się całkiem rzeczywiste... Ale wie pan, jak to bywa. Byłby pan w stanie sprawdzić, czy faktycznie to oryginały czy jednak podłe podróbki? Rozumie pan, jeśli okażą się prawdziwe... Ach, ile można by z tym zrobić! - Maverick nie ukrywał już nawet zachwytu, w jaki wpadał na myśl pozytywnej analizy. Już widział miliony galeonów zalegające w jego skrytce i czekające na odpowiednie wydanie. Ba! Kilka z nich mógłby nawet oddać młodemu czarodziejowi, w końcu to zawsze może się przydać!


I show not your face but your heart's desire
Ain Eingarp
Zawód : Wielość
Wiek : nieskończoność
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
I show not your face but your heart's desire.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Metamorfomag
Gabinet Historyka 3baJg9W
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f47-sowia-poczta http://morsmordre.forumpolish.com/f5-powiazania http://morsmordre.forumpolish.com/f55-mieszkania http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Gabinet Historyka [odnośnik]06.08.20 20:31
Historia zaczynała się… cóż, nieszczególnie intrygująco. Nie żeby Sheridan nie lubił słuchać o ładnych dziewczęcych, bo lubił. Ale niewiele to miało wspólnego z jego sprawami zawodowymi, a przecież to dlatego wyprosił poprzedniego gościa. Czyżby właśnie zmarnował kilka galeonów i źle potraktował Antona?
Na szczęście już wkrótce zaczęło robić się ciekawiej. Tak, tak, to jest to! Zwrot akcji! Klątwy, śmierć niemal, a potem – katharsis i niezwykłe odkrycie. Dudley aż wstrzymał oddech.
A czy wie pan, jakie nazwiska tam się skrywają? Może mógłbym coś powiedzieć – dopytał. – Być może byłbym, ale rozumie pan, czasem to nie jest takie proste. Czasem nawet numerolog albo runista jest potrzebny, a ja się na tym aż tak bardzo nie znam – wyjaśnił. – To brzmi jednak całkiem poważnie, tak, tak, w rzeczy samej… Klątwy mogą świadczyć, że komuś zależało na ochronie tych przedmiotów. A może wręcz przeciwnie, ktoś chciał nas zrobić w konia? Różnie może być, zwłaszcza w tych czasach, mówię panu. Mugolaki mają szalone pomysły. – Westchnął przeciągle. Tę zarazę trzeba było wyplenić. I to jak najprędzej.
Wstał z miejsca, kiwając głową, jakby dla potwierdzenia swoich słów sprzed chwili.
Ma pan czas, aby mnie teraz tam zaprowadzić? I no… tego… to ja się tylko zbiorę, zaczeka pan.
Sheridan sięgnął po torbę. Zaczął wrzucać do niej konieczne przedmioty. Jakiś podręcznik, lupę. Różnorakie specyfiki, które miały pomóc mu sprawdzić wiek papieru. Chwycił też bluzę – w końcu nie wiadomo kiedy będą wracać. A następnie, razem z gościem, zaczął kierować się ku drzwiom.
Kto wie, może to będzie jakieś wielkie odkrycie? Coś, co zmieni bieg magicznej historii? A nawet jeśli nie, być może po prostu nauczy się czegoś o czasach przeszłych. W końcu nie po to poświęcał jej tyle czasu ze swojego życia, aby wciąż tkwić w tym samym miejscu. Chciał i musiał wiedzieć więcej, ot co. A takie zadania jak to mogły mu w tym pomóc. I rzecz jasna, zapewnić dodatkowy grosz. To też było ważne. Zwłaszcza w tak niestabilnych czasach, jak te.

| zt Dudley


.. kiedy idę popływać, nie lubię się torturować, wchodząc do zimnej wody stopniowo. Nurkuję od razu i jest to paskudny skok, ale po nim cała reszta to pestka.

Dudley Sheridan
Zawód : Młodszy archiwista i genealog ds. rejestracji w MM
Wiek : 20 lat
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Nie masz obowiązków wobec nikogo z wyjątkiem siebie.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Gabinet Historyka EdI3Em4
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t7817-dudley-sheridan-w-budowie https://www.morsmordre.net/t7936-barberus#226451 https://www.morsmordre.net/t7939-ja-tu-tylko-sprzatam#226459 https://www.morsmordre.net/f103-pokatna-87-4 https://www.morsmordre.net/t7938-skrytka-nr-1880#226453 https://www.morsmordre.net/t7937-dudley-sheridan#226452
Re: Gabinet Historyka [odnośnik]10.08.20 0:01
Maverick Monrise z pewnością nie zawracałby głowy młodemu czarodziejowi byle czym! Opowieść jednak wymagała odpowiedniego wstępu, nakreślenia wszystkich okoliczności związanych z odnalezieniem ksiąg oraz tym, co wydarzyło się po tym, jak wpadły w ręce jego przyjaciela oraz później i jego. Bez tego w końcu chłopak nie zrozumiałby wagi sprawy oraz drogi, jaką przebyli!
Mężczyzna podrapał się po głowie, próbując przywołać do siebie któreś z nazwisk.
- Laverne...nazwiska nie pamiętam. Ta zapadła mi najlepiej pamięć a reszta... Och, to już będzie musiał przybliżyć panu, panie Sheridan, mój przyjaciel. Ja nie mam pamięci do takich rzeczy, rozumie pan, to już nie te lata. - Ciche parsknięcie śmiechu wyrwało się z jego ust. Maverick nigdy nie był bardzo biegły w dziedzinie historii magii, nazwiska wlatywały mu jednym uchem a wylatywały drugim... Żeby zapamiętać nazwisko matki siedzącego z nim młodzieńca potrzebował kilku długich lat przekręcania go.
W napięciu oczekiwał decyzji, jaką miał go uraczyć młody Sheridan. Pan Monrise nie wiedział, do kogo innego mógłby się zgłosić, płomiennie licząc, że mężczyzna zgodzi się na złożoną ofertę. A gdy faktycznie to zrobił, czarodziej klasnął w dłonie z zachwytu.
- Och, oczywiście, że mogę! - Odpowiedział z wyjątkowym entuzjazmem, nie mogąc się doczekać dalszych kolei losu. Niecierpliwie przestępując z nogi na nogę, mężczyzna oczekiwał powrotu czarodzieja, w myślach zastanawiając się, ile też można było się szykować. I to po takich rewelacjach! W końcu jednak doczekał się swojego towarzysza.
- Chodźmy! Chodźmy czym prędzej! Czeka nas kawałek drogi, ale z pomocą Błędnego Rycerza powinniśmy ładnie się uwinąć. - Z tymi słowami opuścił mieszkanie na Pokątnej, pospiesznie zbiegając po stromawych schodkach aby złapać autobus i udać się do antykwariatu oraz domu jego przyjaciela. Takie sprawy nie mogły w końcu czekać, co podkreślał wielokrotnie podczas podróży, cały czas żywiąc płomienne nadzieje dotyczące pomyślnego dla nich rozwiązania całej sprawy.

/zt. dla Lusterka


I show not your face but your heart's desire
Ain Eingarp
Zawód : Wielość
Wiek : nieskończoność
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
I show not your face but your heart's desire.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Metamorfomag
Gabinet Historyka 3baJg9W
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f47-sowia-poczta http://morsmordre.forumpolish.com/f5-powiazania http://morsmordre.forumpolish.com/f55-mieszkania http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Gabinet Historyka
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach