Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Niewłaściwe towarzystwo

Go down 
AutorWiadomość
Michael Tonks
Michael Tonks

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7124-michael-tonks https://www.morsmordre.net/t7131-do-michaela https://www.morsmordre.net/t7129-wilkolak-mugolak https://www.morsmordre.net/f139-mickleham-old-london-rd-1 https://www.morsmordre.net/t7132-skrytka-bankowa-nr-1759#189352 https://www.morsmordre.net/t7130-michael-tonks
Zawód : wygnany auror
Wiek : 35
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
Chcąc zmienić świat, zacznij od siebie.
OPCM : 36
UROKI : 18
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6/8
SPRAWNOŚĆ : 11/13
Genetyka : Wilkołak
Niewłaściwe towarzystwo 1yGOSmf

Niewłaściwe towarzystwo Empty
PisanieTemat: Niewłaściwe towarzystwo   Niewłaściwe towarzystwo I_icon_minitime29.03.20 4:26

Luty 1956

Nużące tygodnie, spędzone na rozbijaniu szajki portowych przemytników, powoli składały się w spójną całość. Ujęty w połowie lutego portowy szczur zaczął sypać, a Michael mógł sobie pogratulować taktycznego aresztowania jednego z podejrzanych. Wybrał młodzika, który wyglądał na tchórza i odpowiednio przyciśnięty, wydał swoich kompanów. Próbując uniknąć więzienia, wygadał aurorom nawet więcej niż to, o co pytali: sypał nazwiskami jak z rękawa, pozostawiając luźne końce w śledztwie, które Tonks chciał jak najszybciej domknąć. Przemytnicy zajmowali się co prawda przeklętymi przedmiotami, ale ich główne źródłó dochodu pochodziło z handlu używkami. Gdyby nie klątwy, sprawą zajęłaby się policja, Biuro Aurorów przejęło śledztwo ze względu na powiązania z czarną magią. Tonks nie mógł jednak oprzeć się wrażeniu, że marnuje czas na płotki, że Ministerstwo chce zająć ręce departamentu czymkolwiek, byle aurorzy nie mieli czasu na patrzenie na ręce naprawdę niebezpiecznym czarnoksiężnikom, sprzymierzonych zresztą z obecnym Ministrem. Robili to i tak, po kryjomu próbując zebrać dowody na te szumowiny, ale po godzinach. Michael czuł się więc jakby pracował na dwa etaty - do doków udał się niewyspany, przepracowany i przeziębiony. Ostatnia pełnia spędzona w śniegu odbiła się nieco na jego zdrowiu. Wiedział, że dolegliwości przejdą od ręki po zażyciu eliksiru Auxlik, ale nie miał czasu nawet udać się do żadnego znajomego alchemika, a Munga nie będzie kłopotał tak błahą sprawą.
Pojawił się w klatce kamienicy i zerknął w akta, jeszcze raz głowiąc się nad tym, jak wymówić nazwisko człowieka, od którego przemytnicy kupowali ingrediencje do wyrobu niektórych używek. Anton Chakra...co? Pokręcił ze zniecierpliwieniem głową. Kimkolwiek był Anton Chakraborty, musiał liczyć się z tym, że auror pojawił się u niego w kiepskim nastroju i z groźbą poważnych zarzutów. Chociaż dla samego Michaela, który pracował w Biurze już prawie dekadę, śledztwo zdawało się błahe, to przestępstwo było przecież jak najbardziej poważne. Co najmniej jedna kobieta zmarła po zażyciu skażonych narkotyków domowej roboty; trzy ofiary zgłosiły się do Ministerstwa z obrażeniami po klątwach; nieujawniających się poszkodowanych było z pewnością więcej. Chakraborty został wymieniony w jednym szeregu z bezwzględnymi przestępcami, będącymi gotowymi zrobić wszystko dla pieniędzy, a Mike nie miał dla takich ludzi litości.
Przesłuchiwany więzień z Tower łaskawie zapewnił mu nie tylko nazwisko, ale i adres. Tonks szybko znalazł się pod odpowiednimi drzwiami i zapukał gwałtownie.
-Otwierać, Biuro Aurorów! - palce zacisnął mocniej na różdżce. Nie spodziewał się po zielarzu albo alchemiku spektakluarnych umiejętności z dziedzin ofensywnych, dlatego zjawił się tu zresztą bez posiłków, ale praca nauczyła go zawsze mieć rękę na pulsie. To jest, na różdżce.




You can tame a big bad wolf
if you don't feed him

Powrót do góry Go down
Anton Chakraborty
Anton Chakraborty

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t8284-anton-chakraborty https://www.morsmordre.net/t8302-zabcia#240286 https://www.morsmordre.net/t8301-anton#240205 https://www.morsmordre.net/f155-doki-tench-street-11-2 https://www.morsmordre.net/t8311-anton-chakraborty#240577
Zawód : alchemik, zielarz, przemytnik
Wiek : 30
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
when you have nothing to say, set something on fire. a blurry landscape is useless
OPCM : 2
UROKI : 0
ELIKSIRY : 25
LECZENIE : 6
TRANSMUTACJA : 2
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 3
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

Niewłaściwe towarzystwo Empty
PisanieTemat: Re: Niewłaściwe towarzystwo   Niewłaściwe towarzystwo I_icon_minitime03.04.20 15:50

Żeby ubrać to poetycko w słowa i uniknąć niepotrzebnych nikomu wulgaryzmów - Anton miał niezwykle ograniczone zaufanie do jakichkolwiek służb mundurowych. Niezależnie czy wymachiwali w jego stronę różdżką czy bronią palną. Miał do czynienia z korupcją w mugolskiej policji podczas pobytu w Indiach, chociaż musiał przyznać, że policjanci przekupywani przez tamtejszych alchemików kilka razy uratowali mu jeżeli nie życie, to przynajmniej zdrowie. Nie była mu też obca brutalność funkcjonariuszy w Anglii, czasy powojennego kryzysu nie były łatwym okresem dla najbiedniejszej ludności Londynu. Aurorzy niewiele się od nich różnili. Mogli mu tylko bardziej zaszkodzić. Anton zdawał sobie sprawę, że nie znajdował się na szczególnie uprzywilejowanej pozycji podczas konfliktów z prawem - miał już kilka wpisów w kartotece, zarówno czarodziejskiej jak i mugolskiej, nie był biały, miał szemrane źródło dochodów i niestety w obliczu konfliktu nie umiał trzymać języka za zębami, co wielokrotnie tylko pogarszało jego sytuacje. Niejedna osoba mu już mówiła, że kiedyś ktoś odetnie mu ten język; zapewne mieli rację. Pomimo całej swojej antypatii do organów prawa, Anton poznał kilku jego przedstawicieli, którzy zdawali się wykonywać swój zawód z powołania i byli pozbawieni uprzedzeń i chęci nadużywania władzy, które były dla niego synonimiczne z ich profesją. Cóż, istniały jednak wyjątki potwierdzające regułę.
Dystrybucja i wyrób nielegalnych narkotyków, to w środowisku alchemików była codzienność. Jednak zazwyczaj utalentowani specjaliści od eliksirów dorabiali sobie w tej sposób tylko w ostateczności, kiedy zawodziły ich wszystkie inne sposoby zarobku. Nie było to na dłuższą metę warte zachodu, a prawdziwi wytwórcy nigdy nie ośmieliliby się iść na skróty i stworzyć celowo wadliwy produkt. Nawet, jeżeli chodziło o używki. Dlatego owszem, Anton słyszał o zgonie spowodowanym zażyciem niedozwolonej substancji, ale nie zaprzątał sobie tym na dłużej głowy. Wiedział, że nie zrobił tego żaden, ze znanych mu alchemików, a, chociaż to brutalnie zabrzmi, ludzie umierali codziennie, ostatnio w jeszcze większej ilości niż przewidywała statystyka.
Anton przewrócił oczami słysząc niecierpliwe pukanie i męski głos zza drzwi. Miał niezbyt udany dzień i obecnie leżał przewieszony w poprzek fotela w pracowni i wstawanie z niego, to było najgorsze, co mogło go w tamtym momencie spotkać. Momentalnie przeleciał w myślach przez ostatnie kilka tygodni swojego życia, czy mógł zrobić coś, co zainteresowałoby aurorów. Nawet w bardzo naciąganych scenariuszach dotyczących jednego czy dwóch artefaktów z Norwegii, nie mógł znaleźć odpowiedzi czemu aurorzy mieliby się nim interesować. Szczególnie o tej godzinie. Z ogromną niechęcią podniósł się na równe nogi i w kilka kroków pokonał odległość dzielącą go od wejścia do pracowni.
- Zamknięte. Nawet aurorom nie otwieram po godzinach pracy. Albo inaczej, przede wszystkim nie otwieram aurorom po godzinach pracy, zapraszam jutro - odpowiedział stojąc po drugiej stronie zaryglowanych drzwi.
Prawdopodobnie, gdyby nie miał tak męczącego i frustrującego dnia, to otworzyłby i miałby to z głowy. Ale godzinę wcześniej wybuchł mu w twarz kociołek, bo ze zmęczenia i rutyny złapał nie tę fiolkę z półki, którą trzeba było i całą jego pracę szlag trafił. Pan auror będzie musiał przyjść innym razem, kiedy będzie w lepszym humorze albo kiedy przynajmniej będzie wyspany. Szczególnie, iż istniała duża szansa na to, że mężczyzna po drugiej stronie drzwi albo chce od niego wymyślny niebezpieczny eliksir, którego żaden alchemik przy zdrowych zmysłach opłacany przez Ministerstwo nie zrobi lub, co było jeszcze gorsze, ma zamiar mu pogrozić różdżką, żeby Anton "dobrowolnie" udzielił mu informacji na temat portowych przekrętów. Nie, zdecydowanie nie miał na to czasu ani siły.


Powrót do góry Go down
Michael Tonks
Michael Tonks

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7124-michael-tonks https://www.morsmordre.net/t7131-do-michaela https://www.morsmordre.net/t7129-wilkolak-mugolak https://www.morsmordre.net/f139-mickleham-old-london-rd-1 https://www.morsmordre.net/t7132-skrytka-bankowa-nr-1759#189352 https://www.morsmordre.net/t7130-michael-tonks
Zawód : wygnany auror
Wiek : 35
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
Chcąc zmienić świat, zacznij od siebie.
OPCM : 36
UROKI : 18
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6/8
SPRAWNOŚĆ : 11/13
Genetyka : Wilkołak
Niewłaściwe towarzystwo 1yGOSmf

Niewłaściwe towarzystwo Empty
PisanieTemat: Re: Niewłaściwe towarzystwo   Niewłaściwe towarzystwo I_icon_minitime13.04.20 9:00

Michael chętnie widziałby siebie w roli wyjątku potwierdzającego regułę, nawet jeśli w młodości w kierunku profesji aurora pchnęły go chęć prestiżu i adrenaliny, a niekoniecznie potrzeba zbawiania świata. Nie nadużywał jednak nigdy brutalności, choć chętnie zastraszał podejrzanych dla korzyści śledztwa. Zawsze widział siebie samego po stronie sprawiedliwości, choć dopiero teraz, od niecałego roku, naprawdę i z przekonaniem zaczął wierzyć w tą sprawiedliwość. W sprawiedliwość i dobro stojące po stronie mugoli i mugolaków, biednych i ciemiężonych, w sprawiedliwość tępiącą czarną magię nawet wbrew rozkazom. Bo rozkazy skorumpowanego Ministerstwa, niestety, coraz częściej wysyłały go w pogoń za nieistniejącym zagrożeniem, wciskając mu uwłaczające śledztwa, takie jak to. Przeszedł kilkuletni kurs, był zdolny i doświadczony, marnował swój czas i swoje zdolności, zadając się z nieuczciwym alchemikiem. Doskonale wiedział, że to robota dla policji, że szychy w Ministerstwie zarzucają aurorów bylejakimi doniesieniami po to, aby odciągnąć ich energię od przestępstw szlachty i zwolenników Czarnego Pana. W myśl przyrzeczeniu złożonemu swej dawnej szefowej, teraz brutalnie zamordowanej przez urzędasów Ministra (nigdy nie wierzył w oficjalne samobójstwo przez powieszenie), próbował działać na dwa fronty, wykonując oficjalne rozkazy i po godzinach próbując zbierać twarde dowody przeciw obecnej władzy. Z Chakrabro...jakkolwieksiętowymawia, chciał skończyć jak najprędzej, aby zachować siłę i promienie słońca na dalsze, półprywatne śledztwa.
Odmowa kooperacji tylko potęgowała jego niecierpliwość, wzbudzała irytację. To nie wina alchemika, że jest pionkiem w rozgrywkach między aurorami i Ministerstwem, ale to prawdopodobnie jego wina, że podejrzany mógł wymienić jego nazwisko w śledztwie. I to stanowczo jego wina, że właśnie utrudniał pracę praworządnemu stróżowi prawa.
Słysząc odmowę przez zamknięte drzwi, zacisnął mocno szczęki. Może i kilka lat temu by się patyczkował, próbował negocjować. Ale nie był już tym samym Michaelem. Nie musiał nawet udawać ani kombinować - Ministerstwu zależało na tym śledztwie w sprawie płotek, miał nawet oficjalny nakaz przeszukania.
-Może pan nie rozumie, że Biuro Aurorów to nie pańscy klienci, którzy mogą czekać aż łaskawie znajdzie pan czas. Porozmawiamy teraz albo w Tower, z zarzutami za utrudnianie śledztwa. Mówi coś panu nazwisko Dave Jones? - zapowiedział ostro, twardo, nie starając się nawet aby ubrać przekaz w łagodniejsze słowa. Był zmęczony.
Odczekał trzy sekundy, raz, dwa, trzy. Nie miał cierpliwości na więcej.
-Alohomora. - warknął, jeśli Anton sam nie otworzył mu drzwi, bo na dalszą słowną przepychankę nie miał energii. Chakrabrocośtam trafił na jego zły dzień, a jedynym pocieszeniem dla mężczyzny może być to, że Michael chciał szybkiego zakończenia tej wizyty równie mocno, jak sam alchemik. Potrzebował tylko jeszcze kilku nazwisk.




You can tame a big bad wolf
if you don't feed him

Powrót do góry Go down
 

Niewłaściwe towarzystwo

Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Wprowadzenie :: Archiwa Departamentu Tajemnic :: Myślodsiewnie-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-20