Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Drewutnia

Go down 
Autor toWiadomość
Alexander Farley
Alexander Farley

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t927-alexander-farley https://www.morsmordre.net/t999-fumea https://www.morsmordre.net/t937-lubisz-moze-teatr#4917 https://www.morsmordre.net/f223-dolina-godryka-kurnik https://www.morsmordre.net/t3768-skrytka-bankowa-nr-277 https://www.morsmordre.net/t979-a-selwyn#5392
Zawód : Uzdrowiciel
Wiek : 22
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Zaręczony

how do I know?
because I'm not stupid


OPCM : 51
UROKI : 25
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 36
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 11
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag
Drewutnia Xnfq1wg

Drewutnia Empty
PisanieTemat: Drewutnia [odnośnikDrewutnia I_icon_minitime14.04.20 20:53

Drewutnia

Na skraju posesji stoi drewutnia: jest to malutka chatka, w której składowane jest drewno na opał. Unosi się w niej przyjemny zapach rąbanego drzewa, ziemię zaścielają drzazgi i kora, a pomiędzy szczapkami drepczą pająki. To idealne miejsce, żeby się na chwilę schować i poudawać, że się nie istnieje.
Zaklęcia ochronne:
Cave Inimicum, Mała twierdza, Oczobłysk, Tenuistis, Zawierucha
[bylobrzydkobedzieladnie]





it is said that ignorance kills
but sometimes we die because we are so bloody smart



Ostatnio zmieniony przez Alexander Farley dnia 02.03.21 22:13, w całości zmieniany 4 razy
Powrót do góry Go down
Alexander Farley
Alexander Farley

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t927-alexander-farley https://www.morsmordre.net/t999-fumea https://www.morsmordre.net/t937-lubisz-moze-teatr#4917 https://www.morsmordre.net/f223-dolina-godryka-kurnik https://www.morsmordre.net/t3768-skrytka-bankowa-nr-277 https://www.morsmordre.net/t979-a-selwyn#5392
Zawód : Uzdrowiciel
Wiek : 22
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Zaręczony

how do I know?
because I'm not stupid


OPCM : 51
UROKI : 25
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 36
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 11
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag
Drewutnia Xnfq1wg

Drewutnia Empty
PisanieTemat: Re: Drewutnia [odnośnikDrewutnia I_icon_minitime02.06.20 2:10

19. maja 1957
Po wczorajszym natarciu ministerialnego patrolu na Ruderę paranoja Alexandra nabrała nowego wymiaru. Przed położeniem się spać – czy też raczej położeniem się do łóżka, bo snu za wiele nie zaznał – sprawdził wszystkie zaklęcia ochronne na domu, postanawiając z samego rana zdjąć je i nałożyć ponownie. Był zdania, że nigdy nie można było być zbyt ostrożnym, zwłaszcza jeżeli w domu zamieszkiwało się razem z mugolem, charłaczką i dwoma pannami, które choć mogły być niezwykle dzielne i nieustraszone to jednak z różdżką mogły już sobie nie radzić na tyle, aby stawić czoła przeszkolonym do walki czarodziejom.
Farley wiercił się na materacu przez kilka godzin, raz po raz zapadając w niespokojny sen, aby w końcu o świcie zerwać się z posłania i naprędce ubrać oraz odwiedzić łazienkę. Po pospiesznym zjedzeniu jabłka w ramach śniadania zgarnął książki, które poprzedniego dnia przejrzał raz jeszcze po ich wcześniejszym przestudiowaniu nie raz i nie dwa. Teraz raz jeszcze przeszedł przez instrukcje, upewniające się, że wszystko ma dobrze zapamiętane. Przygotował je sobie na dziś w ramach pomocy przy nakładaniu zabezpieczeń. Zaczął od rzeczy najbardziej naglących, wychodząc na zewnątrz. Teren przed domem był najbardziej istotnym punktem: jeżeli ustawi tu solidną linię obrony to będzie mógł kupić sobie i pozostałym mieszkańcom Kurnika cenne sekundy na ucieczkę. Na rozgrzewkę postanowił zacząć od czegoś prostego: łapiąc za różdżkę Alexander zabrał się za odnawianie zaklęcia Cave Inimicum. W tym celu młody Gwardzista spokojnym krokiem okrążył cały teren przylegający do domu, wychodząc kawałek za granicę działki. Otoczył dom ciasno utkanym splotem magii, jej działaniem obejmując najdalej wysunięte punkty leśnego prześwitu, na którym został postawiony Kurnik. Zabezpieczenie było jednym z podstawowych, pozwoliło umysłowi na całkowite skupienie się na wykonywanym zadaniu. Kiedy Alexander opuścił różdżkę przez moment jeszcze widział, jak powietrze przed nim jakby lekko drga: zaraz jednak przestało, a Selwyn sprawdził, czy aby na pewno w zaklęciu nie znajdowały się wyrwy i słabe punkty, a także czy na pewno przepuści znane i zaufane osoby. Zadowolony z efektu Alexander zabrał się zaraz za kolejny czar ochronny.
Tenuistis również nie był wyzwaniem dla Farleya, jedynym utrudnieniem było tylko to, że musiał okrążyć posesję trzykrotnie: raz dla zatrzymania aportacji, raz dla zatrzymania deportacji, raz dla ścisłego związania obu warstw trzecią. W oczach czarodzieja widać było skupienie, gdy starannymi ruchami dokładał kolejne i kolejne wiązki magii, otulając swoją ostoję kolejną warstwą ochronnych zaklęć. Kiedy ostatni ruch został dopełniony Alexander cofnął się odrobinę, wkraczając do lasu – wybrał miejsce, które na pewno znajdowało się poza objętym czarami terenem. Zaciskając palce na różdżce skupił się na próbie teleportacji na ganek; Farley poczuł znajome szarpnięcie w okolicy pępka, lecz zaraz zdało mu się, jakby ogromna siła ściągnęła go w dół, prawie że wbijając w ziemię. Zaklęcie działało, lecz należało upewnić się jeszcze, czy obustronnie. Alex pokonał odległość dzielącą go od kamiennego murka i nie siląc się na używanie furtki prześlizgnął się po górnej części niezbyt wysokiego ogrodzenia. W ogródku ponownie spróbował teleportować się, tym razem na zewnątrz bariery, tam gdzie jeszcze chwilę temu stał pomiędzy drzewami. Raz jeszcze poczuł, jak zostaje ściągnięty w dół i z satysfakcją dobrze nałożonego zabezpieczenia zabrał się do dalszej pracy.
Słońce zdążyło już stanąć wyżej na niebie, Ida udała się na zastępstwo za Alexa do lecznicy, a pozostałe Kury raz po raz wyglądały na zewnątrz i obserwowały poczynania Alexandra. Ten natomiast zamiast okrążać znów posesję zaczął chodzić po różnych częściach przylegającego do domu terenu, ze skupieniem tkając sieć połączeń pomiędzy poszczególnymi punktami. Skupiał się na tym, aby kolejne magiczne zabezpieczenie, Zawierucha, aktywowało się w całkowitej spójności ze sobą: iluzja miała być jak najbardziej rzeczywista i skoordynowana. Objął jej działaniem każdy centymetr zewnętrznych części swoich włości, włączając w to także werandę. Po utkaniu skomplikowanej, niewidzialnej sieci połączeń Farley znów zaczął je sprawdzać, testując każdą nić niczym pająk egzaminujący swoją pracę i jakby kalkulujący już, ile much się w nią złapie. Kiedy skończył było już prawie południe. Byłby dalej ignorował uporczywe burczenie w żołądku, gdyby nie Isabella, która zatroskana zawołała go do środka, by choć trochę odpoczął.
Zjadł kilka kanapek, które zostawiła mu Ida – domyśliła się, że sam zapewne nic konkretnego nie zjadł z rana – oraz wypił herbatę i z nową energią wrócił na zewnątrz. Zatoczył jeszcze jedno koło wokół domu, choć tym razem po wewnętrznej stronie utkanych wcześniej barier. Tym razem Alexander stworzył kilkadziesiąt punkcików, które tworzyły strukturę Oczobłysku, rozrzuconą w niedalekich odstępach i mającą przywitać każdego niepożądanego gościa promieniem oślepiającego światła prosto w oczy. Po nałożeniu każdego punktu Gwardzista sprawdzał go, niejako szturchając go odrobinę magią tak, aby w powietrzu pojawiło się delikatne mrugnięcie światła. Upewniwszy się, że nie pominął żadnego miejsca wrócił do wnętrza Kurnika.
Daleko mu było jednak do końca pracy. Gdy Ida wróciła do domu na obiad zastała swojego mężczyznę pochłoniętego wiązaniem magicznych supełków na każdym zamku w domu. Nie przepuścił żadnym drzwiom (poza tymi do łazienki, pokojów na piętrze i na strych), żadnemu z tak licznych okien, żadnej szafce, szufladzie, szkatułce czy skrzynce. Mała twierdza była jednym z jego ulubionych czarów ochronnych, bowiem niosła ze sobą jakąś taką dziwną ekscytację. Farley czuł się trochę jak dziecko podążające za kolejnymi punktami na mapie, aby ostatecznie wypaść znów przed dom i rozciągnąć granicę siatki magicznych supełków tak, aby wszystko zatrzaskiwało się na cztery spusty w momencie wejścia na teren posesji. Wracając do środka ponownie minął się z Idą, naprędce składając na jej policzku lekki pocałunek, jakby w ramach przeprosin, że zachowywał się jak całkowity paranoik. Cóż, było to jednak bezsprzecznym, że gdyby nie ta mimo wszystko rozsądna i zdrowa paranoja to mógłby nie przeżyć aż do tego dnia.
Na sam koniec Alexander pozostawił sobie zaklęcia punktowe: Szklane domy przylgnęły taflą białej magii do drzwi wejściowych i drzwi na werandę, a szczelnym płaszczem Muffliato młody uzdrowiciel otoczył samą werandę, piwnicę oraz własny pokój. Kiedy wykonał ostatni ruch nadgarstka Selwyn poczuł się odrobinę spokojniejszy. Uciekający od niego stres pozwolił w końcu przyznać się mięśniom i umysłowi do zmęczenia: do końca zabezpieczania Kurnika było jeszcze daleko. Próbował bowiem po nałożeniu Małej twierdzy nałożyć i Lignumo, jednak zaklęcie okazywało się niewystarczająco trwałe. Potrzebował jeszcze raz przejść przez instrukcje do niego, albo zapytać Justine, Percivala lub Bertiego, czy mogą mieć pojęcie co zrobi nie tak, albo posłużyć mu jakąś inną radą czy też własną różdżką. Było kilka zabezpieczeń, które z wielką chęcią nałożył by na Kurnik, lecz które jednocześnie znajdowały się jeszcze poza jego umiejętnościami. Wkrótce, pomyślał sobie, w sennym zmęczeniu snując plany na zdobycie kolejnych książek i nauczenie się nowych zaklęć. Teraz jednak Gwardzistę zmógł sen, w chwili kiedy jego głowa dotknęła poduszki zaczął odpływać: czując się we własnym domu jeszcze odrobinę pewniej, nieco bardziej bezpiecznie.

| zt
Zaklęcia ochronne: Cave Inimicum, Mała twierdza, Muffliato (piwnica, sypialnia Alexa, weranda), Szklane domy (przedpokój, weranda), Tenuistis, Oczobłysk, Zawierucha (wszystkie lokacje zewnętrzne: drewutnia, grządki, huśtawka na skraju lasu, przed domem, szklarnia, weranda)





it is said that ignorance kills
but sometimes we die because we are so bloody smart

Powrót do góry Go down
Isabella Presley
Isabella Presley

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t7405-isabella-selwyn https://www.morsmordre.net/t7416-iskierka https://www.morsmordre.net/t7414-bardzo-nieprzykladna-lady#202782 https://www.morsmordre.net/f84-boreham-palac-beaulieu https://www.morsmordre.net/t7417-skrytka-bankowa-nr-1810#202799 https://www.morsmordre.net/t7415-isabella-selwyn
Zawód : płomień
Wiek : 21
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Zaręczona
Najmilszy sercu jest prawdziwy w nim pożar.
OPCM : 2
UROKI : 3
ELIKSIRY : 15
LECZENIE : 20
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 1
Genetyka : Czarownica
Drewutnia A8172ec5839139146051f7b54e49c5d0

Drewutnia Empty
PisanieTemat: Re: Drewutnia [odnośnikDrewutnia I_icon_minitime21.06.20 21:16

4 maja

Niespokojna to była noc. Nakręcona po tak wstrząsającym dniu dusza nie potrafiła ułożyć się wygodnie na obcych poduszkach, zachwycić się dotykiem mniej miękkich pościeli, ani też zapomnieć choćby na sekundę o emocjach. Sen wiec nie nadszedł mimo długich prób. Czasem przysiadała na łóżku, by móc wyjrzeć przez okno i upewnić się, że poza nim kryły się widoki kurnikowego ogródka i Doliny Godryka. Musiała powtarzać sobie bezgłośnie, że decyzje zostały podjęte, że nie jest już damą, że niczego już nie musi czynić wobec rodu. Teraz mogła wreszcie zawalczyć o siebie, mogła rozszyfrowywać zagadki skromnego życia, oswajać się z niespodziankami objawionymi przez Farleya. Jakże dziwnie brzmiało jej to nazwisko, jak bardzo nie potrafiła go tak nazywać. Dobrze, że imię pozostało niezmienne, wieczne, zupełnie jak ta twarz, której nie potrafiłaby zapomnieć, nawet gdyby metamorfomag postanowił już jej nie ujawniać. To pierwszy raz, kiedy nie budziła jej służba, kiedy nie wkraczała do komnat z tacą śniadaniową, kiedy musiała ubrać się sama i kiedy nikt nie dbał, by jej włosy wyglądały nienagannie. Czuła trud samego porannego przygotowania, wszystko szło jej wolno, a efekty wcale nie były tak zachwycające, ale nie mogła tak łatwo zgasnąć jeszcze przed rozpalonym ogniem. W dużo mniejszym lustrze widziała twarz już inną. W głębi oczu spojrzenie zdawało się przemawiać ulgą i szczęściem, ale wystarczył ledwie jeden dzień, by zmyła z siebie wygląd szlachcianki. Tak się właśnie czuła, trochę obca z samą sobą, trochę pozbawiona domu. Pod stopą skrzypnęła podłoga, gdzieś w dalszych pomieszczeniach coś trzasnęło. Domek był maleńki, ale wszyscy jego mieszkańcy zdawali się być tak serdeczni i mili. Chciała się starać. Nie było mowy o żałosnym spuszczaniu głowy i uciekaniu pod kołdrę. Powitać ten poranek miała jako siostra, jako dziewczyna z Doliny, jak zwykła czarownica, a nie szlachcianka z rozpisaną przyszłością. Jako wolna kobieta.
Gdy otworzyła szeroko drzwi domku, było jeszcze wcześnie. Zaspane słońce mrugało leniwie, a gdzieś wysoko na drzewie ćwierkał skrzydlaty przyjaciel. Trochę tak się chciała poczuć – jak niesione skrzydłami stworzenie. Brzegi trochę zbyt strojnej sukienki, jak na błysk tej nowej rzeczywistości, ocierały się o soczystą, zieloną trawę. Wiosna, chwila próby i moment przejścia, zbliżenie do najpiękniejszej pory w roku. Tak właśnie miało być? Miała dojrzeć i doświadczyć przemiany? O ogrodzie myślała już od wczoraj, obiecała Alexowi, że zaopiekuje się roślinami, pragnęła zajrzeć do szklarni, zasadzić kilka magicznych sadzonek. Dać coś od siebie rodzinie, która przygarnęła ją tak ciepłymi ramionami. Ale między grządkami nie była sama. Maleńka dziewczęca postać również tego poranka zagubiła się w ogrodzie. Co takiego tam robiła?
– Dzień dobry, Charlotto – siostro, kuzynko, płomieniu. – Czy czegoś szukasz? – zapytała, nie będąc pewną, czym takim zajmowała się młodsza dziewczyna. Była taka piękna, szlachetne rysy, wyjątkowa uroda. Przypomniała sobie jej historię i prawie natychmiast poczuła ucisk w sercu. Jak mogła się czuć? Jak przyjęła obecność Belli, obecność tej, która porzuciła życie, które Lottcie nie było dane? Pod uśmiechem skryła troskę i trochę niepewności. Chciała o niej myśleć jak najlepiej, jak o rodzinie i przyjaciółce, ale tak naprawdę się nie znały. Wczoraj ujrzały się pierwszy raz. Wczoraj Bella dowiedziała się o jej istnieniu, a dziś po cichu chyba marzyła o tym, by nadrobić wszystkie nieświadome lata, ale panna Moore mogła nie dzielić tego pragnienia.


Powrót do góry Go down
Alexander Farley
Alexander Farley

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t927-alexander-farley https://www.morsmordre.net/t999-fumea https://www.morsmordre.net/t937-lubisz-moze-teatr#4917 https://www.morsmordre.net/f223-dolina-godryka-kurnik https://www.morsmordre.net/t3768-skrytka-bankowa-nr-277 https://www.morsmordre.net/t979-a-selwyn#5392
Zawód : Uzdrowiciel
Wiek : 22
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Zaręczony

how do I know?
because I'm not stupid


OPCM : 51
UROKI : 25
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 36
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 11
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag
Drewutnia Xnfq1wg

Drewutnia Empty
PisanieTemat: Re: Drewutnia [odnośnikDrewutnia I_icon_minitime22.02.21 2:31

8. listopada 1957 r., popołudnie
Alexander zatrzymał się, a mokra ziemia zamlaskała pod podeszwami jego butów. To były te porządne buty, które zawsze towarzyszyły mu na pojedynkach. Nie był taki znów przesądny i może nie potrzebował dziś szczęścia, mimo że magia, której się dziś podejmował miała rozpiąć się kopułą nad całą posesją, wytrzymać parę dni i na dodatek się prezentować. Nie, szczęście nie było mu potrzebne do realizacji dzisiejszego celu, zamiast niego miał swoje umiejętności i różdżkę, którą teraz podrzucił, pozwalając hikorowemu drewnu wykonać kilka obrotów w powietrzu nim na powrót nie znalazło się między palcami Selwyna. Zadarł głowę do góry, mrużąc powieki kiedy w jego oczy zaczęły spadać grube krople deszczu. Dokładnie to było jego dzisiejsze wyzwanie: musiał zadbać o to, aby ta spędzająca Louisowi sen z oczu pogoda nie przeszkodziła w zbliżającej się wielkimi krokami ceremonii.
Zdawał sobie sprawę z tego, dlaczego Louis aż tak się martwił. Mugole byli całkowicie zdani na łaskę i niełaskę warunków atmosferycznych i coś takiego jak deszcz było w stanie skutecznie zniweczyć każde możliwe plany. Na całe szczęście, czarodzieje mieli magię, a ta była w stanie pomóc im w przezwyciężeniu wielu z przeciwności losu i złośliwości rzeczy martwych.
Alexander dokładnie przestudiował księgi, do których miał dostęp, poświęcając swoją uwagę zaklęciom pogodowym. Nie miało to być zadanie łatwe czy prędkie, ale nie o to przecież chodziło: liczył się efekt, a nakład pracy poświęcony dla jego powstania był sprawą drugorzędną. Znajomość numerologii okazała się tu czymś całkowicie niezbędnym, bo manipulacje magiczne, których podejmował się Farley były nieco zawiłe. Ta teoretyczna, niezwykle precyzyjna dziedzina nauk magicznych okazała się kluczem dla zrozumienia zachodzących procesów i sposobu, w jaki należało podejść do ich zainicjowania. Alexander musiał wpierw otoczyć całą posesję zaklęciem, które miało obniżyć temperaturę powietrza na określonej wysokości ponad dachem domu. Miało to sprawić, że padający deszcz zamieniał się będzie w płatki śniegu, które następnie będą opadały ku ziemi. Aby tak się stało Alexander musiał jednak wsiąść na miotłę i skrupulatnie oblecieć dookoła cały Kurnik, skupiając się na odpowiednim ukierunkowaniu magii, którą następnie musiał odpowiednio utrwalić i "przywiązać" w miejscu. Efekt musiał utrzymać się przez dwa dni, więc zadanie to musiało zostać wykonane niezwykle sumiennie. Ostatnim, czego Alexander by sobie życzył w tej sytuacji byłoby żeby w czasie ceremonii wszystkim zgromadzonym na głowy zaczął padać deszcz.
Zaklęcie wymagało intensywnego inkantowania, które zajęło mu na oko jakąś godzinę. Ubrania Farleya zdążyły w tym czasie nasiąknąć wodą sprawiając, że czarodziej musiał na moment wrócić na ziemię, osuszyć się i ogrzać w domu: kolejną rzeczą niezbędną do ślubu było to aby był na nim cały i zdrowy. Szczęśliwie nie przydarzyło mu się nic ani na ostatnich patrolach, ani w lecznicy, bo czasem niestety przypadki, którymi się zajmowali stanowiły zagrożenie dla zdrowia i życia nie tylko własnego, ale też osób znajdujących się dookoła; przeziębienie się w takich okolicznościach byłoby doprawdy całkowitym blamażem i poniekąd nieodpowiedzialnością, a od tego Alexander stronił.
Po powrocie na miotłę zajął się kolejnymi czarami, które łagodzić miały warunki pogodowe: osłabiającymi wiatr. Było ich, co ciekawe, kilka, każdy odpowiadający na jedną stronę świata, zaś w połączeniu z dwoma sąsiadującymi odpowiadające także na wiatry z kierunków pośrednich. Na tych zaklęciach czas zbiegł mu aż do zmroku i po nim, bo każde z nich wymagało osobnego inkantowania, a następnie złączenia z kolejnymi zaklęciami. Efektem jego pracy było jednak to, że płatki śniegu spokojnie opadały ku ziemi, wirując swobodnie i zachwycając swoim tańcem. Obniżył zaraz lot, napawając się tym widokiem, lecz w myślach oddalał się już ku ostatniej modyfikacji, która miała pojawić się wokół Kurnika, a która zapewnić miała gościom komfort termiczny. Zaklęcie to było prostsze i nieco lepiej znane Farleyowi, bo opierało się na podniesieniu odczuwanej temperatury na poziomie przemieszczania się ludzi. Wraz z Idą nie chcieli aby ktokolwiek zmarzł w czasie ceremonii i całej zabawy, wiec naturalną koleją rzeczy Alexander zadbał i o to. Zaklęcie było owszem prostsze i mniej czasochłonne, jednak konieczność powtórzenia go wiele razy tak, aby działało na całej powierzchni ogrodu było wyraźnym utrudnieniem w założeniu raz-dwa i do domu. Ostatecznie jednak skończył, późno bo późno, ale dał radę. Ogród wypełniony był wirującymi płatkami śniegu, które przemieniały cały teren wokół Kurnika w coś, co wyglądało jak wyjęte prosto z bajki. Farley uśmiechnął się pod nosem, bo choć pogoda była iście zimowa, to mróz nie szczypał w policzki. Dla pewności sprawdził jeszcze wszystkie czary, obiecując sobie zrobić to także przed samą ceremonią, a usatysfakcjonowany swoją pracą wrócił do domu aby po raz ostatni położyć się na spoczynek jako kawaler.
Następny dzień miał być naprawdę wyjątkowy: żenił się.

| zt





it is said that ignorance kills
but sometimes we die because we are so bloody smart

Powrót do góry Go down
 

Drewutnia

Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Mieszkania :: Pozostałe miejsca :: Dolina Godryka, Kurnik-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-21