Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Zima 1956

Go down 
AutorWiadomość
Matthew Bott
Matthew Bott

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t3558-matt-w-budowie#62851 https://www.morsmordre.net/t4002-poczta-matta https://www.morsmordre.net/t3632-klopot https://www.morsmordre.net/f136-smiertelny-nokturn-36-5 https://www.morsmordre.net/t4772-skrytka-bankowa-nr-901 https://www.morsmordre.net/t3713-matthew-bott
Zawód : zarabiam na czym się da
Wiek : 27
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Jam jest Myśląca Tiara,Los wam wyznaczę na starcie!
OPCM : 12
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 20/35
SPRAWNOŚĆ : 30/50
Genetyka : Wilkołak

Zima 1956 Empty
PisanieTemat: Zima 1956   Zima 1956 I_icon_minitime16.04.20 19:20


Przesuwałem się wąskimi uliczkami brodząc po kostki w brei będącej w połowie mieszaniną roztopionego śniegu, a drugiej połowie zlewkami wszystkiego czym Nokturn był bogaty: uryny, rzygowin i całej tej takiej burej reszty. Chuj go wie czego. Kogo to zresztą obchodzi...? No właśnie. Dorzuciłem do tej urokliwej mieszanki niedopałka po tym jak się nim siarczyście zaciągnąłem, a w kolejnej sekundzie znikłem w następnym z kolei sprawdzonym skrócie prowadzącym mnie do pracy z dala od nieproszonych spojrzeń zawistnych bandytów. Chwilę później byłem już pod sklepem. Szarpnąłem za klamkę i - Co do... - burknąłem. Nie ustąpiła. Przykleiłem się do witryny starając się wyłapać jakąkolwiek postać wewnątrz. Powinni być otwarci od co najmniej godziny. Co to się stało, że nie byli...? A jeśli ja miałem otworzyć biznes to...czemu nikt mi o tym nie wspomniał...? No nic. Poruszyłem się z zamiarem wdarcia się do wewnatrz słóżbowym wejściem. Przesypałem w palcach pęk kluczy wciskając do zamka ten odpowiedni. Cierpliwie czekałem aż dezaktywują się zabezpieczenia - te, które mogły mnie w mało przyjemny sposób wykręcić, a gdy poczułem jak magia zza drzwiami ustępuje - wsunąłem się do wnętrza pomieszczenia. Rozejrzałem się ostrożnie ściągając z grzbietu wilgotny płaszcz. Nie wnikałem za bardzo co się stało i dlaczego nikogo tu nie było. Między innymi dlatego tu w ogóle ciągle pracowałem - nie byłem zbyt wścibski. Poza tym czasem to się zdarzało. Szefostwo miało w końcu i swoje sprawy, tajemnice, biznesy - może wyskoczyło im coś niespodziewanego? Może. Wzruszyłem ramionami i zabrałem się zwyczajowo za swoją robotę. Otworzyłem drzwi wejściowe nie spodziewając się jednak z rana jakiegokolwiek ruchu. Dlatego też większą uwagę poświęciłem studiowaniu spisów dotyczących tego kto po co miał się na dniach zgłosić. Niektóre artefakty lub inne niebezpieczne zamówienia były popakowane i przygotowane do dostarczenia, a innymi trzeba było dopiero się zająć. Podrapałem się po tyle głowy kładąc sobie odpowiednią listę na blacie, kiedy to moją uwagę przykuł jakiś ruch, a może szmer. Sięgnąłem po różdżkę zmuszając smętne knoty to zajęcia się ogniem. Znowu szczury...?




I'll survive
somehow i always do


Powrót do góry Go down
Lisbeth Borgin
Lisbeth Borgin

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t7869-lisbeth-borgin https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/
Zawód : zaklęta w mroku Nokturnu
Wiek : 20
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
Actus hominis, non dignitas iudicetur
OPCM : 10
UROKI : 10
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 10
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Jasnowidz

Zima 1956 Empty
PisanieTemat: Re: Zima 1956   Zima 1956 I_icon_minitime19.04.20 20:52

Złość ogarniała jej ciało.
Księgi. Pergaminy. Instrukcje spisywanie piórem i dostarczane przez zaznajomionych od miesięcy przemytników były jedyną drogą nauki, której się poddawała z cudaczną przyjemnością. Lubiła ten proces, w którym to mogła zagłębić się bez reszty, niczym wprawny badacz, lecz ona wcale nim nie była. Uczyła się po omacku nakładania klątw, rozczytując się w kolejnych frazesach, jakimi raczyli ją bardziej doświadczeni – działający pod kryptonimami. Odkąd brat wyjechał, nie było nikogo, kto wziąłby ją pod swe skrzydła, pozwalając jej na zrozumienie całej struktury, w której obecnie tonęła samopas.
Godziny poranne przygnały ją jednak do sklepu, w którym dzisiejszego dnia nie miało być ojca. Mogła więc śledzić i analizować opasłe tomiszcze zbiorów czy artefakty, które w ostatnim czasie znalazły się u Borgina&Burkes’a. Oddech spłycał się z każdą kolejną sentencją, zaś twarz Lisbeth pokrywała się rumieńcem ekscytacji, gdy pojmowała, że jest tak blisko rozwiązania zagadki. Potrzebowała jeszcze wiele materiałów, by pierwszy z zaklętych przedmiotów był doskonałością samą w sobie, a przecież jako perfekcjonistka – pragnęła realnego odzwierciedlenia swych czynów.
Jęknęła żałośnie, gdy kula do jasnowidztwa runęła na ziemię, rozbijając się w drobny mak. Nieuwaga spowodowała, że nieużyteczny przedmiot zrobił więcej hałasu, niż w rzeczywistości było to tego warte, dlatego też pokręciła z irytacją głową na swoją nieudolność. Wymowne spojrzenie skierowała na rozsypane kawałki szkła, by wreszcie pojąć, że w pomieszczeniu zapewne od dawna byli zatrudnieni czarodzieje, którzy mogli potraktować panienkę Borgin jak wroga i intruza, którym – o, dziwo – nie była.
Już miała się odezwać, powiedzieć choć słowo, by ostrzec kogokolwiek, kto znajdował się w tym miejscu, ale wolała zachować milczenie, którym obecnie były spowite spierzchnięte wargi. Jęknęła ledwie słyszalnie, zamykając księgę, a zaraz potem wysuwając różdżkę zza materiałowego paska, który opinał na drobnej sylwetce materiał. Musiała być czujna i zaatakować z wyprzedzeniem, wszakże Nokturn rządził się swoimi prawami, a ona nie ostrzegała przed przybyciem, które w obliczu działań było nieodpowiednie.
- Kto jest na zmianie? – spytała asekuracyjnie, by czasem nie uraczyć inkantacją Caldera, bo czemuż on był winny? Pozostałej reprezentacji sprzedawców nie znała, stąd jakiekolwiek nazwisko zaspokoiłoby jej wewnętrzne ego, by móc dalej pracować i skupić się na wiedzy, którą chłonęła.


Powrót do góry Go down
Matthew Bott
Matthew Bott

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t3558-matt-w-budowie#62851 https://www.morsmordre.net/t4002-poczta-matta https://www.morsmordre.net/t3632-klopot https://www.morsmordre.net/f136-smiertelny-nokturn-36-5 https://www.morsmordre.net/t4772-skrytka-bankowa-nr-901 https://www.morsmordre.net/t3713-matthew-bott
Zawód : zarabiam na czym się da
Wiek : 27
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Jam jest Myśląca Tiara,Los wam wyznaczę na starcie!
OPCM : 12
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 20/35
SPRAWNOŚĆ : 30/50
Genetyka : Wilkołak

Zima 1956 Empty
PisanieTemat: Re: Zima 1956   Zima 1956 I_icon_minitime03.05.20 4:48

Ruchem różdżki zapaliłem rozstawione pokątnie świece. Ich światło było podobne do całego wystroju i aury sklepu - mdłe, ponure, ciężkie. Rozejrzałem się i byłbym gotowy przysiąc, że coś mi się wydawało gdyby nie ten trzask. Ściągnąłem ku sobie brwi w konsternacji, jak i nie małym oburzeniu. Poprawiłem chwyt na różdżce. Ruszyłem w kierunku dźwięku mając nie małego stracha co mi zrobi Burke, jak się okaże, że magazyn został wypatroszony przez chuj wie kogo na mojej warcie. Szczęśliwie zapowiadało się, że to nie rabunek chociaż kto tam wie co kotłowało się w głowie niepozornej blondynki w którą wlepiłem spojrzenie
- Bott - odpowiedziałem bo przecież czemu jako pracownik pod patronatem Burke'a miałem się obawiać. Nie ja tu byłem intruzem - Ale to ja powinienem chcieć dociekać co ty tu wyprawiasz i kim jesteś, słonko. Wejście dla klienteli jest z drugiej strony tak jak lada przy której najwyraźniej będę musiał skasować cię za szkody - wykładam jej wprost jak sprawy się mają i jak widzę przebieg tego całego zamieszania z bólem serca patrząc na potrzaskaną szklaną kulę. Spojrzeniem od szklanych odłamków powędrowałem ku przyłapanej na gorącym uczynku wichrzycielce zwalniając swą przechadzkę na smukłej talii i wątłej szyi niechętnie przelewając swoją uwagę na trzymaną przez nią w ręce różdżce. Chrząknąłem - i nie myślałbym o wprawieniu jej w ruch. Różdżki. Właściciele są dość pamiętliwi, lecz jak ją ładnie schowasz tam skąd ją wyjęłaś to udam, że wcale nie widziałem jak celujesz w pracownika B&B - przestrzegłem ją bo mimo wszystko odpowiadałem tu przede wszystkim za porządek. Pozwoliłem więc by kilka ponurych cieni przeplotło mi się przez twarz tak by wzięła sobie moje słowa do serca. Głupio byłoby gdybym następnym razem idąc do pracy złapał kontakt wzrokowy z jej trupem upchniętym w jakiś kanał. Bo tak, jak najbardziej nie zdawałem sobie sprawy z tego z kim mam w tym momencie do czynienia biorąc nieznajomą za krnąbrną klientkę, a może raczej złodziejkę. Wszystko zależało od tego czy miała zamiar polecieć w długą czy jednak zapłacić za szkodę.




I'll survive
somehow i always do


Powrót do góry Go down
 

Zima 1956

Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Wprowadzenie :: Archiwa Departamentu Tajemnic :: Myślodsiewnie-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-20