Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia



Login:

Hasło:

Drewniany Salon
AutorWiadomość
First topic message reminder :

Salon


Przytulny salon z kominkiem i dwoma wygodnymi fotelami. Meble zostały przeniesione z poprzedniego domu Michaela, nadając pomieszczeniu myśliwsko-kawalerski wystrój, ale odkąd Tonksowie mieszkają razem, pojawiły się tutaj pledy, dywany, oraz dziwne żółte firanki.


You can tame a big bad wolf
if you don't feed him

Michael Tonks
Zawód : Rebeliant
Wiek : 35
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
The moon was full and I was left unsupervised.
OPCM : 46
UROKI : 36
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5/30
SPRAWNOŚĆ : 11/36
Genetyka : Wilkołak
Drewniany Salon - Page 4 7f6edca3a6f0f363d163c63d8a811d78
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7124-michael-tonks https://www.morsmordre.net/t7131-do-michaela https://www.morsmordre.net/t7129-wilkolak-mugolak https://www.morsmordre.net/f139-mickleham-old-london-rd-1 https://www.morsmordre.net/t7132-skrytka-bankowa-nr-1759#189352 https://www.morsmordre.net/t7130-michael-tonks

Powrót do góry Go down


W zasadzie to może i dobrze, że nie zdawali sobie z tego sprawy. Gdyby tylko byli świadomi jak czasami mijał jej dzień, na jakiś ludzi natrafiała, nawet w, teoretycznie bezpieczniej, Dolinie Godryka, mogłaby być pewna, że Gabriel byłby pierwszy, który by ją zamknął w domu. Nie chciał jej robić nie złość, bo nie o to chodziło, ale jego chęć zapewnienia rodzinie bezpieczeństwa był wielka i czasami przejmowała kontrolę. Domyślał się,że gdyby to zrobił Kerrie obraziłaby się na niego śmiertelnie, ale on miałby przynajmniej pewność, że nic jej w domu nie grozi. Starał się nie dopuszczać do siebie myśli, że to była czysta hipokryzja, bo przecież zarówno on jak i Just czy Michael narażali swoje życia w imię większego dobra, a Kerrie chciał trzymać w domu pod kloszem. Po prostu zamknął się na tą myśl i na razie starał się dbać o jej bezpieczeństwo bez drastycznych środków. A już nawet nie myślał, nie dopuszczał do głowy nawet takiej myśli, że mogłaby iść zamieszkać gdzie indziej, z kim innym, nie daj Merlinie z jakimś mężczyzną. Sam był aktualnie raptem kilka dni po, no cóż trochę bolesnym, listownym, zerwaniu i nie wyobrażał sobie, że jakiś facet mógłby złamać jego siostrzyczce serce. Z całą pewnością rozpłatałby mu wtedy głowę o najbliższą ścianę.
- Ocho, chyba jednak wujek Gabryś wypadł z łask dzisiaj. - powiedział rozbawiony patrząc jak kot wypina się do niego tyłkiem i odchodzi. - Ostatnio coraz częściej się to dzieje, nie wiem o co mu chodzi. Wcześniej się łasił, a teraz nie. - pokręcił głową wzruszając ramionami.
Zerknął na książkę, którą trzymała w dłoniach, a potem na Kerstin, po czym uśmiechnął się szeroko.
- Ale wiesz, tak od patrzenia to się nic nie nauczę. Ale jakbym ci coś tam pomagał? Wiesz, pokroje coś, pomieszam tego typu sprawy. - uniósł brew ku górze podsuwając pomału pomysł na owocną współpracę – Dobrze, cieszę się, że mam cię po swojej stronie. - dodał z uśmiechem, a po chwili pokiwał głową na potwierdzenie swoich poprzednich słów – Ależ oczywiście, że tak. Kochana siostro, jakbyś mi podała arszenik to bym wypił z przyjemnością...nie żebym cię namawiał, broń Merlinie. - pokręcił głową z rozbawieniem.
Niby miał dobry humor, niby się uśmiechał się jakoś cały czas myślami był przy liście, który zgnieciony leżał w śmieciach u niego w pokoju. Bolało bardziej niż się spodziewał, w zasadzie nigdy nie nazwali tego związkiem, nie powiedzieli tego nikomu oficjalnie, chociaż pewnie na sylwestrze nie jedna osoba zauważyła. Mimo wszystko pojawiło się uczucie i choć nigdy nie powiedział tego na głos, to doskonale zdawał sobie sprawę z tego co czuje. Teraz już tego jednak nie było, został smutek, rozdrażnienie i złość, że wszystko potoczyło się tak, a nie inaczej. Teraz sobie wyrzucał, że nie posłuchał Anthony’ego, że brnął to jak uparty osioł, a finalnie i tak skończyło się tak jak przewidział Macmillan.


Between life and death
you will find your true self, you will know what you are and what you never expected to be
Gabriel Tonks
Zawód : Szpieg
Wiek : 32
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony - no nie powiedziałbym.
OPCM : 15
UROKI : 15
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 6
Genetyka : Czarodziej
 Ten co martwy chodzi wśród żywych
Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9947-gabriel-tonks https://www.morsmordre.net/t9987-pimpek#301926 https://www.morsmordre.net/t9990-zombie-zbiera-znajomych#301965 https://www.morsmordre.net/f177-wybrzeze-exmoor-somerset-wrzosowa-przystan https://www.morsmordre.net/t10857-skrytka-nr-2261#330979 https://www.morsmordre.net/t9988-gabriel-tonks#301946

Powrót do góry Go down

Chociaż niektóre decyzje i ograniczenia nakładane na Kerstin przez rodzeństwo niepomiernie ją drażniły, zawsze miała na uwadze, że wszystko, co robią, robią z miłości i troski. Była dorosłą, samodzielną kobietą, ale czasy nadeszły specyficzne, nieporównywalne z niczym, z czym do tej pory przyszło im się mierzyć całą rodziną. Chciałaby umieć siedzieć posłusznie w jednym miejscu, odcięta od świata, ale po prostu nie była w stanie - i nie wydawało się, aby szczególnie odbiegało to od wspólnych cech Tonksów, więc bracia i siostra powinni to zrozumieć. Michaela łatwo szło przekonać do tego, by się ugiął i puścił ją tam lub tu, zabrał w jakieś miejsce, nawet tą okropną podróżą świstoklikiem. Z Gabrielem było ciężej, bo mieli więcej wspólnych wspomnień, nie widział w Kerstin wyłącznie dziecka, jakim musiała być dla najstarszego Mike'a. Hardy, uparty i pracowity, taki był Gabriel, a kiedy sobie coś postanowił, zawsze dotrzymywał obietnic. Czasami Kerry to szanowała, a czasem miała ochotę potrząsnąć nim z całych sił.
Nie dzisiaj. Dzisiejszy dzień był zaskakująco spokojny, gdy tak sobie sennie siedziała z kotkiem i książką. Nawet szydełkować nieszczególnie jej się chciało, nic więc dziwnego, że na towarzystwo brata i jego zabawne uwagi do Toma zareagowała cichym, niewinnym chichotem.
- Nie obrażaj się na niego. Ma zły humor, nie podoba mu się, że na polu dalej leży śnieg. Nie cierpi go, a nie wygląda na to, żeby miał szybko stopnieć. - Odłożyła książkę i przeciągnęła się, podążając spojrzeniem za sztywno postawionym czarnym ogonkiem niknącym pod stolikiem.
Nagłe zainteresowanie Gabriela życiem kuchennym nieco ją zaskoczyło; do tej pory stała nad garnkami sama, bo bracia albo nie mieli czasu albo usilnie udawali, że go nie mają, Justine za to była szczera na temat tego, że gotowanie nie należy do jej największych pasji. Wszystkim Tonksom na rękę było, że Kerstin gospodarzy - jej też, bo nie dość, że czuła się potrzebna, to jeszcze uczyła się, żeby w przyszłości stać się czyjąś dobrą żoną.
Ale o tym nie mogła teraz myśleć, bo czerwony rumieniec ją zdradzi!
- Zawsze jesteś mile widziany w mojej kuchni, ręce do pracy się przydadzą - potwierdziła, zadzierając brodę, żeby spojrzeć na brata z szerokim uśmiechem. - Obiecaj tylko, że nie spalisz mi kuchni, i tak jest niewielka - dodała żartobliwie, a potem mozolnie i z długim westchnieniem zebrała się na nogi. W sumie od jakiegoś czasu już przyglądała się tym długim jasnym loczkom. Z jednej strony były urocze, z drugiej porządniej było jak chłopak się nosił obcięty; tak się Kerstin wydawało, że szybciej wpadnie w oko pannom. No chyba, że byłyby to ciemne, miękkie włosy opadające na pogodne, zielone oczy... - Nie wygłupiaj się, wszystko co ci daję do picia jest dla twojego zdrowia - rzuciła z udawanym oburzeniem, przetrząsając szuflady komody w poszukiwaniu dużych, metalowych nożyc. Były nieco przyrdzewiałe na rączce, ale kiedy na próbę przycięła sobie końcóweczkę pasemka wyglądało na to, że nadal są dość ostre. - Dobra, przynieś krzesło z kuchni i postaw mi je tu przy oknie, będzie dobre światło i włosy zlecą na panele, łatwiej będzie zamieść. - W czasie, w którym brat organizował, co poprosiła, sama odnalazła jeden ze starszych, brzydszych ręczników. - Na ramiona ci zarzucę, okej? Żeby cię włosy nie gryzły w szyję. - Kiedy tak razem pracowali nad Gabrielowymi włosami, poczuła się dziwnie spokojna, zadowolona; dawno nie miała okazji tak po prostu zrobić czegoś dla brata. To jest, jeśli pominąć śniadania, obiady i kolacje.
Uważniejsza stała się dopiero, gdy w jasnym świetle zimowego słońca jej spojrzenie znowu padło na twarz brata.
- Stresujesz się? - zapytała cicho, a po minie widać było, że oczekuje szczerej odpowiedzi.




The bees had declared a war, the sky wasn’t big enough for them all
Kerstin Tonks
Zawód : Pielęgniarka
Wiek : 24 lata
Czystość krwi : Charłak
Stan cywilny : Panna
For now
we are an unfinished story
waiting to be written
f o r n o w
OPCM : 0
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Charłak
please be brave
Niemagiczni
Niemagiczni
https://www.morsmordre.net/t8101-kerstin-tonks https://www.morsmordre.net/t8192-parapetowa-skrzynka-pocztowa#235933 https://www.morsmordre.net/t8115-sister-kerstin#232161 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t8799-skrytka-bankowa-nr-1965#261717 https://www.morsmordre.net/t8213-kerstin-tonks

Powrót do góry Go down

Oj tak, zdecydowanie nie tylko po wyglądzie całej ich czwórki było widać, że są rodzeństwem. Wystarczyło pobyć z każdym z nich osobno, nawet nie wiedząc, że są rodziną i od razu można by dojść do takich wniosków. Mieli wiele wspólnych cech charakteru. Przede wszystkich każdy z nich był uparty jak cholera i nie raz, nie dwa siebie nawzajem doprowadzali tym do szału. Jednak nie zmieniało to faktu, że każde z nich było w stanie za drugie oddać życie i poświęcić wszystko. Tacy byli i nie przewidywał by to się miało kiedykolwiek zmienić. Jednak coby nie patrzeć, Kerstin zawsze była oczkiem w głowie Gabriela, nie tylko dlatego, że nie potrafiła czarować, to w ogóle nie miało znaczenia. Nawet jeśli by potrafiła, nie zmieniało to faktu, że była najmłodszą siostrą i zawsze będzie się o nią martwił.
A dzisiaj mieli sobie spędzić miło dzień, jak dawno się nie wydarzyło.
Powiódł wzrokiem za czarnym kotem i pokręcił głową z rozbawieniem.
- Nie można się na niego gniewać. Ja mu się wcale nie dziwie, że nie jest w humorze. Ja też nie lubię zimy, wolę już jak pada deszcz, ale jest ciepło. - odparł uśmiechając się do siostry łagodnie. - Ale czasami mógłby dać się chociaż pogłaskać. - powiedział rozbawiony.
W zasadzie sam do końca nie wiedział po co mu umiejętność gotowania. Być może chciał być kiedyś przydatny w domu, może chciał spędzić więcej czasu z siostra podczas tych lekcji, a może po prostu chciał się nauczyć czegoś nowego. Jedyne co umiał to zbierać informacje, walczyć i majsterkować, najwyższa pora było zdobyć nowe umiejętności, które mogą mu się przydać w życiu.
- Obiecuje, że postaram się nie spalić ci kuchni. - uśmiechnął się niewinnie – Nie, no będę ostrożny i nic nie spalę. - puścił jej oczko – Ja wiem, drażnię się tylko z tobą, wszystko co mi dajesz czy do picia czy do jedzenia jest zdrowe i pyszne. - powiedział z uśmiechem kiwając głową.
Moment później podniósł się z kanapy i poszedł do kuchni po krzesło, tak jak go prosiła Kerry. Postawił je odpowiednio na panelach przy oknie żeby widoczność była dobra. Wierzył w umiejętności siostry odnośnie strzyżenia więc w ogóle się tym nie przejmował.
- O no widzisz, myślisz o wszystkim. - uśmiechnął się do niej – Ogólnie to możesz na krótko podciąć, tak jak miałem jak się wprowadziłem. Tak chyba jest najwygodniej. A brodą sam się zajmę, bo w sumie nie jest aż tak zła to raz, a dwa o nią dbam bardziej niż o włosy. - zaśmiał się. - Czy się stresuje? Nie dlaczego miałbym się stresować? - uniósł brew ku górze lekko zaskoczony jej pytaniem – Ufam ci bezgranicznie. - puścił jej oczko.
Przez moment zastanawiał się czy Kerstin była w stanie wyczytać z niego to o czym myślał przed chwilą. Opanował do dzisiaj ukrywanie swoich emocji do perfekcji, więc nie przewidywał aby jego młodsza siostra go przejrzała, kiedy inni, wykwalifikowani, nie byli w stanie.


Between life and death
you will find your true self, you will know what you are and what you never expected to be
Gabriel Tonks
Zawód : Szpieg
Wiek : 32
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony - no nie powiedziałbym.
OPCM : 15
UROKI : 15
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 6
Genetyka : Czarodziej
 Ten co martwy chodzi wśród żywych
Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9947-gabriel-tonks https://www.morsmordre.net/t9987-pimpek#301926 https://www.morsmordre.net/t9990-zombie-zbiera-znajomych#301965 https://www.morsmordre.net/f177-wybrzeze-exmoor-somerset-wrzosowa-przystan https://www.morsmordre.net/t10857-skrytka-nr-2261#330979 https://www.morsmordre.net/t9988-gabriel-tonks#301946

Powrót do góry Go down

W międzyczasie swobodnej, siostrzano-bratowej rozmowy Tom zdążył ewakuować się z pokoju, zakradając pod meblami i trzymając blisko listew ścian. Kerstin nie była zaskoczona takim zachowaniem kota - chociaż był przyjazny wobec każdego Tonksa poza Michaelem (w tym wypadku miał jednak logiczny powód), najwięcej zaufania pokładał w Kerry i jeżeli akurat nie miał nastroju, wolał, aby inni trzymali się od niego z daleka. Taki to był dzielny, ale uparty kotek. Zupełnie jak oni wszyscy.
- Myślę, że wieczorem będzie mu lepiej, bo przestanie widzieć śnieg za oknem. Wtedy możesz go wytarmosić przy kominku, będzie przeszczęśliwy - powiedziała pogodnie, gdy odkładała książkę i zbierała się do spełnienia Gabrielowej prośby.
Skoro już doszli do konsensusu w sprawie kuchni oraz przygotowywanych przez Kerstin posiłków, przyszła pora, żeby to ona spróbowała czegoś zupełnie nowego. Jej zdolności fryzjerskie były co najmniej wątpliwe, ale kilka razy miała już okazję podcinać grzywki koleżankom ze studiów pielęgniarskich, nie raz i nie dwa zdarzało się również, że pacjentowi z wszawicą trzeba było ściąć wszystko do gołego skalpu. Ale cóż, zgolenie na łyso było znacznie prostsze od stylizowania męskich włosów, a była przekonana, że Gabriel nie byłby zadowolony z tak dramatycznej zmiany. Sama też wolałaby zachować jego włosy, ich złoty, Tonksowy odcień bardzo dobrze się kojarzył i pasował mu do karnacji.
- Postaram się, żeby było krótko, ale też wolałabym nie zrobić ci jeża. Hmm... - przygryzła wargę, gdy brat szykował stanowisko fryzjerskie wedle jej zaleceń. Przesunęła stolik biodrem, żeby mniej przeszkadzał, a potem stanęła za bratem, poprawiając ręcznik zawiązany na jego szyi i mierzwiąc mu włosy palcami. - No rzeczywiście, broda wygląda lepiej... - wymamrotała żartobliwie, chociaż wcale tak nie uważała, dla niej brat był przystojny taki jaki był, po prostu. Fakt, że ufał jej bezgranicznie rozczulił ją, ale też dodał odwagi, by zabrać się za zadanie z pewnością i niczego nie spartaczyć. - Teraz się nie ruszaj, dobrze? Bo ci obetnę ucho - Grzebykiem wyczesywała kołtuny, a potem, idąc za instynktem, chwytała pukle w palce i podcinała; najpierw na ostrożną długość, a potem, po przyjrzeniu się efektowi, poprawiając na krótszą. - Wiesz... - mruknęła po chwili, gdy poczuła większą pewność i nie musiała poświęcać całej uwagi włosom. Miała przecież pytania, a kiedy byłoby je lepiej zadać niż wtedy, gdy brat nie mógł wymigać się i uciec? - O nic się nie czepiam ani nie chcę cię przymuszać do mówienia o czymś, o czym nie masz ochoty mówić... ale jeżeli coś by się stało, coś, z czego byś się potrzebował zwierzyć... to wiesz, że do mnie zawsze możesz przyjść, prawda? - zapytała niewinnie i trochę ze smutkiem. Chciała okazywać wsparcie, a nie tylko je otrzymywać.




The bees had declared a war, the sky wasn’t big enough for them all
Kerstin Tonks
Zawód : Pielęgniarka
Wiek : 24 lata
Czystość krwi : Charłak
Stan cywilny : Panna
For now
we are an unfinished story
waiting to be written
f o r n o w
OPCM : 0
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Charłak
please be brave
Niemagiczni
Niemagiczni
https://www.morsmordre.net/t8101-kerstin-tonks https://www.morsmordre.net/t8192-parapetowa-skrzynka-pocztowa#235933 https://www.morsmordre.net/t8115-sister-kerstin#232161 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t8799-skrytka-bankowa-nr-1965#261717 https://www.morsmordre.net/t8213-kerstin-tonks

Powrót do góry Go down

Gabriel zdążył już zapomnieć o kocie, ale kiedy Kerstin o nim wspomniała, mimowolnie powiódł za nim wzrokiem. Pokręcił głową z rozbawieniem.
- Poniekąd go rozumiem, też nie koniecznie przepadam za śniegiem. - powiedział z uśmiechem – Wydaje mi si też, że nasz Tom może być lekko przytłoczony ilością zwierząt jakie mamy ostatnio w domu. Kiedyś był jedynakiem, teraz musi się dzielić swoim królestwem. - dodał po czym już zasiadł na spokojnie na krześle, tak by było mu wygodnie.
Nie wiedział ile będzie musiał tak siedzieć, więc wolał coby mu nic nie daj Merlinie nie zdrętwiało, bo będzie masakra.
- Jeżyka wolałbym uniknąć, jednak dłuższe włosy są fajne, bo czasami fajna kiteczka wychodzi, ale ostatnimi czasy coś mi przeszkadzają. - odparł już się nie ruszając, bo czuł, że Kerry za moment zacznie się bawić nożyczkami.
Ufał jej w tej kwestii, tak naprawdę totalnie nie wiedząc czy umie to robić czy nie. Tak naprawdę jego rodzeństwo było jedynymi osobami, którym ufał bezgranicznie. Byli rodziną, nawet nie dopuszczał do swojej myśli, że którekolwiek mogłoby zrobić umyślanie coś co by zagroziło reszcie.
- Czy ty się ze mnie śmiejesz? - uniósł brew ku górze słysząc jej ton kiedy wspominała o jego brodzie – Jakbyś wiedziała ile czasu nad tym spędziłem...normalnie jeszcze chwila i bym lupę brał coby wszystko było idealnie przycięte. - zaśmiał się cicho – Ej, ej, ale ucho proszę zostawić. Mam bardzo dobry słuch i jednak wolałbym słyszeć na oba uszy niż na jedno.- dodał z rozbawieniem.
Moment później już całkowicie oddał się jej w ręce. Lekko przymknął oczy kiedy tak mu przeczesywała włosy i w ogóle. Zawsze lubił jak ktoś się bawił jego włosami, w jakiś sposób pozwalało mu się to jeszcze bardziej odprężyć.
Słysząc słowa siostry otworzył oczy i przez moment patrzył przed siebie. Milczał przez dłuższą chwilę zastanawiając się nad tym wszystkim. Nie mówili jej o wielu rzeczach nie chcąc jej po prostu martwić i w ogóle, były jednak takie rzeczy,które mogli mówić. Tematy, które nie zagrażały jej w żadnym calu. W tym konkretnym wypadku problemem był on, nie lubił zarzucać innych swoimi problemami. Leżało mu to jednak na sercu. Westchnął cicho.
- Wiem Kerry… - powiedział cicho – Widzisz...jakiś czas temu… - zaczął spokojnie, nie za bardzo wiedząc jak jej to przekazać – Poznałem pewną młodą damę, bardzo urodziwą, inteligentną, z poczuciem humoru. Spotkaliśmy się kilka razy, utrzymywaliśmy stały kontakt listowny i chociaż nigdy nie powiedziałem tego na głos, to czułem do niej coś silnego, coś co myślałem, że sprawi, że w końcu może uda mi się ustatkować… - uśmiechnął się gorzko – Kilka dni temu dostałem list, w którym zakończyła nasz związek. - ponownie westchnął i zamilkł na dłuższą chwilę – Jestem dorosłym facetem, który nie jedno już w życiu przeszedł, a jednak ruszyło mnie to o wiele bardziej niż się spodziewałem.


Between life and death
you will find your true self, you will know what you are and what you never expected to be
Gabriel Tonks
Zawód : Szpieg
Wiek : 32
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony - no nie powiedziałbym.
OPCM : 15
UROKI : 15
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 6
Genetyka : Czarodziej
 Ten co martwy chodzi wśród żywych
Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9947-gabriel-tonks https://www.morsmordre.net/t9987-pimpek#301926 https://www.morsmordre.net/t9990-zombie-zbiera-znajomych#301965 https://www.morsmordre.net/f177-wybrzeze-exmoor-somerset-wrzosowa-przystan https://www.morsmordre.net/t10857-skrytka-nr-2261#330979 https://www.morsmordre.net/t9988-gabriel-tonks#301946

Powrót do góry Go down

Na wspomnienie ich pozostałej zwierzęcej menażerii posłała Gabrielowi ciepły uśmiech. Osobiście z najwyższą przyjemnością dalej by ją rozwijała, wychodziła z założenia, że ze zwierzętami domowymi jest jak z dziećmi - im więcej, tym lepiej. Podchodziła z empatią do pierwszej niepewności Toma, ale wydawało jej się, że kotek zdążył już pogodzić się z tym, że musi dzielić ciepłe zakątki i uwagę pani z pozostałymi pupilami. Nie powiedziała jednak o tym na głos, pozostawiając Gabrielowi jego - słuszne bądź nie - domniemanie. I tak była przekonana, że wieczorem Tommy się do brata przekona i da mu wygłaskać się po grzbiecie. Znacznie agresywniej reagował na Michaela i Castora, ale za to, tak podejrzewała, nie mogła go winić.
- Wiesz, mogę spróbować tak, żeby dało się nadal zrobić kiteczkę, tylko mniejszą. Chociaż nie wiem, czy to by... - Zamyśliła się, na razie z ostrożnością podcinając słomiane pukle i zostawiając sobie wolną drogę do poprawek. - Oj, wcale się nie śmieję. Naprawdę wyglądasz dobrze, przystojny z ciebie kawaler. - Ugryzła się w język, zanim mogłaby zapędzić się w pytania o to, kiedy przyprowadzi im jakąś dziewczynę, która zostanie jej bratową.
Musiała sobie czasem przypominać, że w środku wojny nie każdy, tak jak ona, miał czas i możliwości na to, by poświęcać się myślom o ślubie. Zwłaszcza, gdy miało się twarz tak łatwo rozpoznawalną z plakatów. Hmm, a gdyby jednak obcięła Gabriela jakoś zabawnie, inaczej, by mniej rzucał się w oczy? Zawahała się z nożyczkami nad jednym z puklów, a potem zmieniła zdanie. Nie, gdyby chciał się kamuflować, zapytałby o to. Podetnie mu włosy najlepiej jak umie, ładnie.
Drążyła temat dziwnego nastroju Gabriela wyłącznie z siostrzanej troski i chyba nie do końca spodziewała się, że brat zdecyduje się podzielić z nią obawami, dlatego przez kilka minut zamiast pracować nad fryzurą, bezmyślnie przeczesywała jego włosy palcami, wsłuchując się w to, co ma do powiedzenia.
- Och - powiedziała w końcu cicho, smutniejąc. Co mogła powiedzieć bratu w takiej sytuacji, skoro wiedziała doskonale, że na jego miejscu czułaby się równie okropnie? Gdyby Thomas tak ostatecznie... Przełknęła ślinę i uśmiechnęła się z trudem. Jakoś tak smutno jej było, że Gabriel przez bycie mężczyzną nie mógł po prostu wypłakać się na kolanach u Justine lub Kerstin, musiał trzymać się twardo, bo do tego zmuszała go duma. - Okropnie mi przykro, to musiał być wielki cios - przyznała w końcu. - Masz prawo czuć się teraz tak źle jak się czujesz, wiesz? Nic w tym nie ma złego, rozumiem to. Przez jakiś czas będziesz chodził przybity, ale jestem przekonana, że w końcu znajdzie się kobieta, które też będzie urodziwa i inteligentna, ale zostanie... zostanie, bo przejrzy na oczy i zrozumie, że trafił jej się najwspanialszy mężczyzna na świecie, diament pośród kamieni. - Pochyliła się, ostrożnie odkładając nożyczki i otaczając brata mocno rękami, mimo pokrywających jego ramiona obciętych włosów. Ciepły uścisk przekazywał najszczersze intencje, siostrzane wsparcie bez względu na okoliczności. - Myślę, że to wszystko. Zobacz w lustrze jak ci się podoba - zawyrokowała, zmuszając głos do dziarskości, kiedy już się odsunęła.




The bees had declared a war, the sky wasn’t big enough for them all
Kerstin Tonks
Zawód : Pielęgniarka
Wiek : 24 lata
Czystość krwi : Charłak
Stan cywilny : Panna
For now
we are an unfinished story
waiting to be written
f o r n o w
OPCM : 0
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Charłak
please be brave
Niemagiczni
Niemagiczni
https://www.morsmordre.net/t8101-kerstin-tonks https://www.morsmordre.net/t8192-parapetowa-skrzynka-pocztowa#235933 https://www.morsmordre.net/t8115-sister-kerstin#232161 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t8799-skrytka-bankowa-nr-1965#261717 https://www.morsmordre.net/t8213-kerstin-tonks

Powrót do góry Go down

Strona 4 z 4 Previous  1, 2, 3, 4

Drewniany Salon

Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach