Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Pracoholizm
AutorWiadomość
Pracoholizm [odnośnik]30.04.20 15:01
First topic message reminder :

Gabinet

Gabinet różni się wystrojem od pozostałej części domu. Niegdyś stanowił miejsce zakazane, niedostępne dla wszystkich osób, poza panem Moore, który spędzał w nim wolny czas pomiędzy dyżurami. Po wyprowadzce rodziców sytuacja jednak uległa zmianie – po powrocie do Doliny i decyzji o otworzeniu własnej praktyki uzdrowicielskiej, pomieszczenie stało się głównym miejscem pracy Penelopy. Dzięki jasnym dodatkom i ozdobom, czy po prostu kobiecej dłoni, miejsce nabrało całkiem przyjaznego wyglądu. Poza biurkiem, kanapą i dwoma fotelami, gabinet posiada pokaźną biblioteczkę, w której można znaleźć niezwykle interesujące książki z wielu dziedzin. Nie tylko czarodziejskich.


awareness is the enemy of sanity, for once you hear the screaming
it never stops.
Penelope Moore
Zawód : magipsychoterapeutka
Wiek : 29 lat
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
w psychoterapii jest takie powiedzenie: albo ekspresja albo depresja.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t8323-penelope-moore-budowa#240861 https://www.morsmordre.net/t8363-leda https://www.morsmordre.net/t8360-koszmary-wyszly-z-szafy#242765 https://www.morsmordre.net/f162-dolina-godryka-obrzeza-zielony-zagajnik https://www.morsmordre.net/t8362-skrytka-bankowa-nr-1996#242776 https://www.morsmordre.net/t8361-p-moore#242770

Re: Pracoholizm [odnośnik]07.09.20 18:19
Kąśliwa uwaga rzeczywiście umknęła uzdrowicielce, podobnie jak sens wypowiedzi, zwłaszcza po zadanym przez Kaia pytaniu. Z ogromnym entuzjazmem wyprostowała się, być może za szybko co przypłaciła następnymi zawrotami głowy; czym jednak one były w obliczu przygód, które napotkała dzisiaj na swojej drodze?
Z koleżanką – umościła się wygodnie na sofie, zamykając w bladych palcach rękę Clearwatera, tą samą, którą przez chwilą doń sięgał i w swoim geście nie widziała nic absolutnie nieodpowiedniego. W tym stanie straciła wszelkie rozgraniczenia na to, co powinna, a czego nie; na to, że jeszcze jakiś czas temu była przecież na niego obrażona a teraz sama dosłownie i w przenośni wpadała mu w ramiona. Umysł ludzki był cudowny i nieprzewidywalny zarazem. – Nie uwierzysz co się stało, poszłyśmy do Londynu, do banku, w sumie to nie wiem już po co, ale widziałyśmy napad na bank. Rozumiesz? Takie bezprawie i smutek, że pies z kulawą nogą się już tam nawet nie zapuszcza – pociągnęła nosem, zamyślając się na kilka sekund, żeby po chwili wrócić do swojej opowieści – no i normalnie byśmy się ukryły, czy coś, ale ten jeden półolbrzym do nas dopadł i chciał ozdobić naszymi głowami swoje mieszkanie... tak przynajmniej wywnioskowałam z tej maczugi co mi latała przed oczami. A potem w sumie rzucałyśmy zaklęciami, biegłyśmy przez pół miasta i się upiłyśmy, bo jeszcze po drodze prawie nam się udało wpaść na kontrolę. No i nie wiem jak, ale dotarłam do domu, i spójrz, zgubiłam gdzieś lewego buta – niemal na jednym wdechu wyrzuciła całe streszczenie swojego dnia, od momentu powzięcia tego durnego pomysłu odwiedzenia banku, aż po to, jak znalazła się tutaj i przekrzywiła głowę, w alkoholowym uroku pozwalając, by zmierzwione po całym dniu włosy opadły na prawe ramię. – Matulu, żałuj, że cię tam nie było, tyle atrakcji i emocji, prawie jak na opiece nad stworzeniami, gdy nie wiedziałeś, czy cię coś użre, czy nie – parsknęła wyraźnie rozweselona, ujmowaną w dalszym ciągu dłoń Kaia przyciągając bardziej do siebie, a co za tym szło, wymuszając na nim subtelne oderwanie się od oparcia kanapy. – Twoja twarz wygląda lepiej... po tych morderczych szafkach – stwierdziła cicho, kiedy przestała się śmiać, w pełnym – ale nienachalnym – skupieniu przyglądając się śladom, które niedawno wyleczyła.


awareness is the enemy of sanity, for once you hear the screaming
it never stops.
Penelope Moore
Zawód : magipsychoterapeutka
Wiek : 29 lat
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
w psychoterapii jest takie powiedzenie: albo ekspresja albo depresja.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t8323-penelope-moore-budowa#240861 https://www.morsmordre.net/t8363-leda https://www.morsmordre.net/t8360-koszmary-wyszly-z-szafy#242765 https://www.morsmordre.net/f162-dolina-godryka-obrzeza-zielony-zagajnik https://www.morsmordre.net/t8362-skrytka-bankowa-nr-1996#242776 https://www.morsmordre.net/t8361-p-moore#242770
Re: Pracoholizm [odnośnik]16.09.20 23:22
Łatwo byłoby się zapomnieć. Odłożyć na bok myślenie, całą przeszłość ze wszystkimi konsekwencjami. Podążyć za chwilą, niepomnym na to, co wydarzy się o poranku. Niemal miał wrażenie, że los prowokował go, kusił i nęcił, by ugiął się okazji. Skłamałby też, gdyby nie zrozumiał powodów, dla których otrzymał listy. I bynajmniej nie chodziło o połechtane ego. Nie tak łatwo zapominało się o kobietach, które kiedyś znaczyły coś dużo więcej, a zdawkowe i mało zrozumiałe listy kojarzył z własnymi, pijackimi pomysłami. I tak, jak niemal rok temu, on sam podążył ku niej, tak dziś, to ona wyciągała ku niemu ramiona. Czy szukała tylko zapomnienia (lub wspomnienia), czy kierowało nią coś innego - nie wiedział. I wolał nie pytać. Jeszcze.
- Mhm - ledwie ciche mruknięcie stanowiło odpowiedź na stwierdzenie czarownicy. Nie wysunął też dłoni, gdy drobne palce oplotły się wokół nadgarstka. Pozostał nieruchomo, w jakiś sposób czerpiąc ciepło z delikatnego dotyku. Im dłużej pozwalał na to wszystko, tym trudniej będzie mu się wycofać. A mimo to, trwał w ustalonej pozycji. Mógł się tłumaczyć, że wszystko robił z troski, z przyjaźni, czy innych pierdół, jakimi mężczyźni potrafią się czasem zasłaniać przed prawdą. Ale ciepło, które rozlewało się od dłoni i rozchodziło po ciele i żywiej krążąca krew, nie miały zbyt wiele wspólnego ze wspominanymi wymówkami - Napad na bank? Na Gringrotta? Nie żartujesz? - skupił uwagę na słowach bardziej, nie do końca wierząc w rozpoczętą opowiastkę Penny. Im dłużej jednak mówiła - mniej lub bardziej składnie, tym mocniej marszczył brwi, próbując wyobrazić sobie opisywaną sytuację.
- Chyba poproszę cię o streszczenie tej historii, jak będziesz już trzeźwa - dopytywanie o szczegóły, nie miały większego sensu, ale mówiła z takim przekonaniem (nawet jeśli pijackim), że trudno było doszukać się kłamstwa. Mógłby jeszcze zakładać halucynacje, ale obrazowość opowieści wydawała się zbyt realistyczna. Była jednak cała i raczej zdrowa, nie licząc alkoholowych oparów i prawdopodobnego, gigantycznego kaca o poranku. Właśnie.
- Bawisz się w Kopciuszka? - tym razem po prostu się zaśmiał. Słyszał taką legendę. A może bajkę? Nie pamiętał. Ale było coś o gubionym buciku. Chyba. Często mylił fakty, jeśli chodziło o historię magii, a ta - wydawała się jej częścią. Chyba - I jest na miejscu. Znalazłem go na progu. Tak jak twój płaszcz - dodał bardziej rzeczowo, chociaż jasne ogniki wciąż rozświetlały spojrzenie, które posyłał uzdrowicielce - zapewne by mi się spodobało - mimowolnie odpowiedział uśmiechem na uśmiech, a pociągnięty za dłoń, nachylił się nad twarzą kobiety - Miałaś w tym swój udział - na szept odpowiedział szeptem, nie chcąc zagłuszyć niepotrzebnym dźwiękiem ulotnego momentu. Zrobiło się chyba nawet ciszej wokół, zupełnie, jakby nocne powietrze tez zamarło w oczekiwaniu - Jeśli mnie teraz nie odepchniesz - nachylił się mocniej, samemu oplatając bladą dłoń czarownicy, swoją własną - pocałuję cię - zatrzymał się nisko, pozwalając by ciemne, rozwichrzone wiatrem kosmki łaskotały o w policzki. Ostatnie wyrazy wypowiedział niemal dotykając ust czarownicy. Milimetry, równie dalekie co bliskie spełnieniu i niemej obietnicy.
Kai Clearwater
Zawód : Łowca ingrediencji, podróżnik
Wiek : 30
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Cze­mu ty się, zła go­dzi­no,
z nie­po­trzeb­nym mie­szasz lę­kiem?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t8473-kai-clearwater-budowa#246888 https://www.morsmordre.net/t8515-yippe#248176 https://www.morsmordre.net/t8513-kai#248131 https://www.morsmordre.net/f182-lancashire-lancaster-17-2 https://www.morsmordre.net/t8520-skrytka-nr-2013#248322 https://www.morsmordre.net/t8516-kai-clearwater#248180
Re: Pracoholizm [odnośnik]27.09.20 12:26
Zajmowała się psychiką, leczeniem ludzkich problemów, uzdrawianiem ich głów poprzez dochodzenie do sedna problemu i nowatorską metodę, rozmowę, niż faszerowaniem litrami magicznych specyfików, a jednak gdyby ktoś zapytał, co kieruje człowiekiem po alkoholu, że posuwa się do tak absurdalnych rzeczy, rzeczy, od których na trzeźwo trzymał się z daleka – nie umiałaby odpowiedzieć. I magiczne, i te mugolskie, źródła jeszcze nie wiedziały co zachodzi w organizmie człowieka po wlaniu w siebie mieszanki procentów z różnej parafii, ani tym bardziej dlaczego wtedy tym bardziej leci do problemów, niczym ćma do światła, które ostatecznie okazuje się śmiercionośną dlań świecą. Chociaż na trzeźwo była raczej obrażona, zdystansowana wobec Clearwatera, w zaistniałej sytuacji najwidoczniej nadrabiała całe negatywne emocje.
Coś ty – ze śmiechem na ustach machnęła ręką, zahaczając nią przez zupełny przypadek o męskie ramię – wtedy to już nie będzie takie fascynujące – na trzeźwo załamie się i spuści kurtynę milczenia na to, co się wydarzyło a w głębi duszy nie będzie już doceniać tej adrenaliny, którą poczuła, tylko wstyd, że w ogóle dopuściła do takiej sytuacji. Niebezpiecznej i nierozsądnej, a czy nie za to ganiła wszystkich swoich bliskich? – Ale możesz próbować, może ci opowiem – dodała nagle, wzruszając ramionami. Skoro był poniekąd jej partnerem w zbrodni, mogła zrobić mały wyjątek, choć podejrzewała nawet w swoim stanie, że prościej byłoby jej znieść reprymendę po pijaku, niż na trzeźwo. Ta dyskusja i rozważania szybko odeszły w niepamięć, kiedy Kai pochylił się nad zarumienioną z emocji, piegowatą twarzą.
Wyglądam tak, jakbym zamierzała? – szepnęła bezczelnie i powstrzymała od zaśmiania się, nim sama zadecydowała się złączyć ich usta w pocałunku; powolnym i subtelnym, jak gdyby obawiała się, że to wszystko dzieje się w jej głowie a nie tu i teraz, w rzeczywistości. Jedną z chłodnych dłoni ułożyła na karku Kaia, ostrożnie wsuwając palce w gęste kosmyki, drugą z kolei zacisnęła na ręce, która od dłużej chwili oplatała jej palce, dopóki nie zadecydowała się odsunąć na nieznaczną odległość. – Jest tylko mały problem... chwilowo nie mieszkam sama – przypomniała, choć nie była pewna czy w ogóle rozmawiali na ten temat ostatnim razem. – Mój kuzyn mógłby nie być zadowolony tym widokiem – a młoda Potterówna wytykałaby jej tę sytuację później do końca życia. W pijackiej niezgrabności zsunęła się z kanapy na proste nogi, wyciągając obie ręce w kierunku towarzysza – a ja sama nie pokonam tych schodów – i niewiele było potrzebne, by na potwierdzenie tych słów zachwiała się nieco.


awareness is the enemy of sanity, for once you hear the screaming
it never stops.
Penelope Moore
Zawód : magipsychoterapeutka
Wiek : 29 lat
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
w psychoterapii jest takie powiedzenie: albo ekspresja albo depresja.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t8323-penelope-moore-budowa#240861 https://www.morsmordre.net/t8363-leda https://www.morsmordre.net/t8360-koszmary-wyszly-z-szafy#242765 https://www.morsmordre.net/f162-dolina-godryka-obrzeza-zielony-zagajnik https://www.morsmordre.net/t8362-skrytka-bankowa-nr-1996#242776 https://www.morsmordre.net/t8361-p-moore#242770

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Pracoholizm
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach