Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 [SEN] Jeśli nie chcesz mojej zguby

Go down 
AutorWiadomość
Frances Burroughs
Frances Burroughs

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t7986-frances-burroughs https://www.morsmordre.net/t8010-poczta-frances#228801 https://www.morsmordre.net/t8009-frances-burroughs#228799 https://www.morsmordre.net/f254-surrey-okolice-redhill-szafirowe-wzgorze https://www.morsmordre.net/t8011-skrytka-bankowa-nr-1937#228805 https://www.morsmordre.net/t8012-frances-burroughs#228806
Zawód : Alchemiczka w Św. Mungu, przyjmuje prywatne zlecenia
Wiek : 21
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
I want to be with those who know secret things or else, alone.
OPCM : 5
UROKI : 2
ELIKSIRY : 40
LECZENIE : 3
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 3
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarownica

[SEN] Jeśli nie chcesz mojej zguby Empty
PisanieTemat: [SEN] Jeśli nie chcesz mojej zguby   [SEN] Jeśli nie chcesz mojej zguby I_icon_minitime05.05.20 0:47

Błękitna suknia miękko okalała zgrabne ciało eterycznej blondynki kroczącej jasnym korytarzem budynku, który śmiało można było nazwać pałacem. Niewielkim, zgrabnym w swej formie oraz oszczędnym w eleganckich ozdobach. Towarzysząca jej cisza zakłócana była delikatnym stukotem pantofelków zdobiących jej stopy… i wilczym wyciem. Mrożącym krew jej żyłach wyciem stworzeń, które od dawna wzbudzały jej przerażenie. I jak bała się leśnych bestii, tak nie posiadała innego wyjścia.
Wahała się. Sentymenty, blade wspomnienia dziecięcych lat i jednej, jedynej nocy gdy nie czuła się sama sprawiały, że podjęcie tej decyzji było wyjątkowo trudne. Lecz czy mogła postąpić inaczej? Cały czas spętana była obowiązkami oraz powinnościami wobec tych, którzy najbardziej na niej polegali nie posiadała innego wyjścia. W tych momentach wypełnionych wahaniem starała się przywoływać te wszystkie chwile, gdy była sama; chwile gdy cały ciężar odpowiedzialności spoczywał na jej barkach a ten, który winien być jej opiekunem oraz wsparciem znikał, doprowadzając wrażliwą naturę na skraj wytrzymałości. A może, gdyby dała mu drugą szansę…? Nie, nie mogła tego zrobić. Wszystkimi cząstkami swojego niewielkiego ciałka czuła, że nie posiadała innego wyjścia, a na dawanie drugich czy nawet trzecich szans było za późno.
Od tej decyzji, nie było już odwrotu.
Głęboki oddech uniósł jej pierś, a gdy powietrze opuściło jej usta otworzyła drzwi do sali konferencyjnej. W swym wystroju pomieszczenie było proste, eleganckie, budzące słodką iluzję konfidencjonalności. W sam raz na rozmowę, jaką miała odbyć z czekającym na nią mężczyzną. Malinowe usta ułożyły się w delikatny uśmiech, gdy szaroniebieskie spojrzenie napotkało na znaną twarz.
- Witaj, Michaelu. - Przywitała się z Władcą Wilków, który w pewien sposób sam przypominał jej wilka. Przewrotny to los, który skłania do powierzenia ważnych spraw w ręce (a raczej łapy) tego, co przerażało dziewczę najbardziej. Nie zaprosiła go do stołu, jak to miała w zwyczaju. Na to nie było teraz czasu.
Ostatnie promienie słońca zaglądały do sali przez strzeliste okna, gdy kobieta zmniejszyła odległość, dzielącą ją od gościa. Niepewnym krokiem, z czujnym spojrzeniem nie odrywającym się od jego twarzy zrobiła kilka kroków, jakby chciała, by jej słowa dotarły jedynie do jego uszu.
- Nie mamy innego wyjścia, mój drogi. Musimy to zrobić, jeszcze dziś w nocy. - W szaroniebieskich tęczówkach błyszczała mieszanina stanowczości, żalu oraz naturalnego strachu przed tymi, którzy chylili głowę przed Michaelem. Delikatnie ujęła mężczyznę pod rękę by przejść do stołu, na którym rozłożono obszerną mapę. - Wywiad donosi, że zaszył się gdzieś w tych rejonach… - Frances zakreśliła palcem na mapie obszerny krąg, mający stanowić miejsce ukrycia tego, który był ich dzisiejszym obiektem zainteresowania. -… Nie mamy jednak stuprocentowej pewności. Przygotowałam dla Ciebie jego rzeczy, aby Twoi podwładni… - Słowo wilk nie potrafiło przejść jej przez gardło. -… Mogli złapać trop. Przygotowałam również dla Ciebie kilka mikstur, na wszelki wypadek gdyby wystąpiły komplikacje. - Szaroniebieskie tęczówki ponownie przeniosły się na buzię mężczyzny, na której po chwili delikatnie wylądowały smukłe palce dziewczyny, zmuszając, by jego spojrzenie w pełni skupiło się na jej twarzy. - Nie zawiedź mnie, Wilczy Władco. Idź i przynieś mi jego serce. - Dziwna stanowczość pojawiła się w jej spojrzeniu. Wiedział, co czeka go gdy zawiedzie w swej misji. Wiedział, co czeka ich wszystkich, jeśli nie zdobędzie tego, czego sobie zażyczyła.




She is water.
Powerful enough to drown you.
Soft enough to cleanse you. Deep enough to save you.

Powrót do góry Go down
Michael Tonks
Michael Tonks

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7124-michael-tonks https://www.morsmordre.net/t7131-do-michaela https://www.morsmordre.net/t7129-wilkolak-mugolak https://www.morsmordre.net/f139-mickleham-old-london-rd-1 https://www.morsmordre.net/t7132-skrytka-bankowa-nr-1759#189352 https://www.morsmordre.net/t7130-michael-tonks
Zawód : wygnany auror
Wiek : 35
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
Chcąc zmienić świat, zacznij od siebie.
OPCM : 36
UROKI : 18
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6/8
SPRAWNOŚĆ : 11/13
Genetyka : Wilkołak
[SEN] Jeśli nie chcesz mojej zguby 1yGOSmf

[SEN] Jeśli nie chcesz mojej zguby Empty
PisanieTemat: Re: [SEN] Jeśli nie chcesz mojej zguby   [SEN] Jeśli nie chcesz mojej zguby I_icon_minitime23.08.20 7:52

Las nie mógł długo utrzymać się sam, podobnie jak Król Wilków. Wilkołaki to w końcu stadne istoty, a znalezienie własnego stada zajęło mu zbyt wiele czasu - zbyt długo był sam, zbyt długo był Michaelem, zbyt długo był po prostu samotnym wilkiem. Zebranie stada Siedmiu Wilków w Zaczarowanym Lesie nadało jego życiu sens, a priorytetem najpierw stało się przetrwanie, potem poczucie bezpieczeństwa, a wreszcie komfort. Dzięki sojuszowi ze Śnieżną Królową, ludzie z Królestwa już ich nie ścigali. Co noc mogli obżerać się tłustym mięsem, lasy należały tylko do nich. Jego pobratymcy wiedzieli zaś, że to wszystko jego zasługa i bezkrytycznie uznali go za alfę. Władał w końcu ludzkim językiem najlepiej i czuł się w człowieczym ciele pewniej niż oni, chociaż zdawał sobie sprawę, że z każdym miesiącem coraz trudniej wchodzić mu w tą słabą skórę. Wiedział jednak, że nie może przestać i że musi zmusić się do regularnych przemian. Pozbawiony kontaktu ze Śnieżną Królową, wyszedłby z wprawy i zatracił się w wilczej skórze na zawsze. Czasami zresztą właśnie o tym marzył, ale czas na zdziczenie jeszcze nie nadszedł. Stado nadal go potrzebowało, a o sojusz trzeba było dbać. Może przypieczętuje go właśnie nowe zlecenie?
Pojawił się na dworze Frances odziany w skórę białego niedźwiedzia, którego pokonał całkiem sam, umacniając pozycję wśród pobratymców. Pogromca Niedźwiedzia, Mówiący z Ludźmi, Opiekun Lasu, Władca Wilków. Był teraz znany pod wieloma imionami - mało brakowało, a zapomniałby tego pierwszego. Chyba już tylko Frances nazywała go Michaelem.
Ukłonił się Królowej i wysłuchał jej słów w skupionym milczeniu. Podczas ich regularnych spotkań mogła zresztą zauważyć, że milczał coraz więcej i dłużej. Cierpliwie sprawiał jednak pozory człowieczeństwa, przynajmniej dla niej. Wiedział, że tak było łatwiej.
-Królowo. - charknął, próbując zmusić struny głosowe do posłuszeństwa. Z każdym dniem wychodził z wprawy. Któreś z ich spotkań będzie musiało się stać pożegnaniem, ale jeszcze nie to.
Na razie miał zadanie do wykonania.
Stanowczo pochwycił skrawek tkaniny i przyłożył go do nosa. Nozdrza zadrgały, źrenice zwęziły się. Posłał Frances szybkie spojrzenie żółtych tęczówek.
-Przyniosę ci serce na srebrnej tacy. - zapewnił, rozciągając usta w drapieżnym uśmiechu. Wbrew pozornemu odprężeniu, nie spuszczał z Królowej wzroku. Zdążył już ją poznać - jej mądrość, jej stanowczość. Ich sojusz nie był jeszcze trwały, wisiał na włosku tego zlecenia. Personalnego i bolesnego zarówno dla Frances, jak i dla dawnego Michaela.
-Ale... nie wspomniała Królowa o tym, co zrobić z resztą ciała? - dopytał, przechylając lekko głowę. -Mam z nim niewyrównane rachunki. - dodał cicho, zaciskając mocno usta. Od dawna nie myślał o dziewczynie, której imienia już zapomniał, ale której pocałunek wciąż pamiętał. O dziewczynie, której jego nowy cel nie potrafił ochronić. Wraz ze zleceniem od Frances powróciła jakże ludzka chęć zemsty.




You can tame a big bad wolf
if you don't feed him

Powrót do góry Go down
Frances Burroughs
Frances Burroughs

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t7986-frances-burroughs https://www.morsmordre.net/t8010-poczta-frances#228801 https://www.morsmordre.net/t8009-frances-burroughs#228799 https://www.morsmordre.net/f254-surrey-okolice-redhill-szafirowe-wzgorze https://www.morsmordre.net/t8011-skrytka-bankowa-nr-1937#228805 https://www.morsmordre.net/t8012-frances-burroughs#228806
Zawód : Alchemiczka w Św. Mungu, przyjmuje prywatne zlecenia
Wiek : 21
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
I want to be with those who know secret things or else, alone.
OPCM : 5
UROKI : 2
ELIKSIRY : 40
LECZENIE : 3
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 3
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarownica

[SEN] Jeśli nie chcesz mojej zguby Empty
PisanieTemat: Re: [SEN] Jeśli nie chcesz mojej zguby   [SEN] Jeśli nie chcesz mojej zguby I_icon_minitime24.08.20 17:36

Zawierane sojusze potrzebowały odpowiednich akcji, aby utrzymać się przy życiu. Frances wiedziała, że zawarcie sojuszu z tymi, którzy zdawali się przerażać ją najbardziej będzie odpowiednim posunięciem. Dzięki umowie zapewniła spokój nie tylko swoim ludziom, ale i wilkom, których zalet, mimo przerażającej postury nie mogła przeoczyć. Zapewniła im bezpieczeństwo, zapewniła im dostęp do świeżego miejsca oraz brak prześladowań… Jednocześnie wiedząc, że była w stanie podarować im jeszcze więcej… O ile zaczną odwdzięczać się za te wszystkie przysługi, przynosząc korzyści oraz okazując lojalność względem zawiązanego, wciąż niestabilnego sojuszu.
Szaroniebieskie spojrzenie przyglądało się jego twarzy; nadal znajomej teraz jednak odrobinę ostrzejszej, przyozdobionej żółtymi ślepiami które przerażały, jak i sprawiały, że nie sposób było oderwać od nich spojrzenia.
- Żywię co do tego wiele nadziei. - Odpowiedziała, delikatnie unosząc kąciki ust ku górze. Nie chciała, by ją zawiódł. Nie chciała, by sojusz jaki się między nimi zawiązał prysł niczym mydlana bańka, a regularne spotkania dobiegły końca… Nawet ze świadomością, że koniec w końcu nadejdzie, a gorzkie słowa pożegnania będą musiały paść, by zawisnąć w niezręcznej ciszy… Te myśli postanowiła jednak zostawić na później, gdy ciężar spoczywający na jej barkach w końcu je opuści, pozwalając odetchnąć.
Śnieżna Królowa zmarszczyła brwi w wyrazie plasującym się gdzieś między niezadowoleniem a zamyśleniem na kolejne słowa, które padły z jego ust. Zemsta bywała równie przewrotna, co słodka.
- Nie tylko Ty masz z nim niewyrównane sprawy. - Zaczęła z dziwnym chłodem w głosie wiedząc, że była tą, którą poszukiwany skrzywdził najbardziej. I mimo swej wspaniałomyślności nie potrafiła mu wybaczyć wszystkich ostrzy, jakie wbił w jej plecy. - Zemsta potrafi zaślepiać, drogi Michaelu. A ja oczekuję, że nie popełnisz błędu i wykonasz swoje zdanie. Nie obchodzi mnie, co zrobisz z jego ciałem. Możesz je spalić, zakopać, nakarmić nim zwierzęta… Potrzebuję jego serca, całego i nieuszkodzonego oraz pewności, że jego podły żywot dobiegł końca. - Po raz kolejny w głosie Frances wybrzmiała stanowczość, kontrastująca z ciepłem, jakim błyszczały szaroniebieskie tęczówki. Powinien domyślać się, że nie tylko pozbycie się poszukiwanego oraz umocnienie sojuszu zależało od powodzenia jego misji, tego jednak nie mogła mu powiedzieć. Jeszcze nie dziś, jeszcze nie w tej chwili, gdy miał ruszyć w drogę by wypełnić jakże ważną misję. Nie mógł się  w tym momencie rozpraszać.
- To musi stać się dzisiejszej nocy inaczej będzie za późno. Idź, będę oczekiwać Twojego powrotu. - Nie mógł dłużej zwlekać. Smukłe palce nieśmiało zacisnęły się na jego dłoni w geście, będącym niemym życzeniem powodzenia, znikając równie szybko, jak się pojawiły. Nie mogła mu pomóc. Nie mogła wysłać swoich ludzi, by dopilnowali wykonania zadania oraz bezpieczeństwa Władcy Wilków. A gdy opuści salę pozostanie jej jedynie oczekiwać na jego powrót bądź jakiekolwiek wieści, dotyczące zleconego zadania.




She is water.
Powerful enough to drown you.
Soft enough to cleanse you. Deep enough to save you.

Powrót do góry Go down
Michael Tonks
Michael Tonks

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7124-michael-tonks https://www.morsmordre.net/t7131-do-michaela https://www.morsmordre.net/t7129-wilkolak-mugolak https://www.morsmordre.net/f139-mickleham-old-london-rd-1 https://www.morsmordre.net/t7132-skrytka-bankowa-nr-1759#189352 https://www.morsmordre.net/t7130-michael-tonks
Zawód : wygnany auror
Wiek : 35
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
Chcąc zmienić świat, zacznij od siebie.
OPCM : 36
UROKI : 18
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6/8
SPRAWNOŚĆ : 11/13
Genetyka : Wilkołak
[SEN] Jeśli nie chcesz mojej zguby 1yGOSmf

[SEN] Jeśli nie chcesz mojej zguby Empty
PisanieTemat: Re: [SEN] Jeśli nie chcesz mojej zguby   [SEN] Jeśli nie chcesz mojej zguby I_icon_minitime22.09.20 5:27

Niegdyś cenił i lubił spotkania z Królową. Jej Wysokość, Frances - poznali się przecież jeszcze zanim przejęła władzę - jako jedyna z niewielu ludzi spoglądała na niego bez lęku. Jak na człowieka, nie jak na potwora, nie jak na zwierzę. Dawno temu było to dla niego bardzo ważne. Teraz - sam nie wiedział.
Czasem nie chciał pamiętać o tym, kim był - a spotkania z Frances tylko mu o tym przypominały.
Zbliżyli się do siebie zanim zostali władcami, potem zbliżyli do siebie własne plemiona, a teraz utrzymywali już delikatną przyjaźń nie tylko między sobą, ale i swymi ludami. Co się stanie, gdy Król Wilków zdobędzie już prezent, o który prosiła i przypieczętuje ich więzy krwią, na wieki? Czy Michael nadal będzie odwiedzał Śnieżną Królową, czy też zniknie na zawsze w lesie? Rozsądek nakazywał się wreszcie pożegnać, serce rwało się do dziczy, do wolności, do zerwania z przeszłością. I tylko sentyment - oraz dzisiejsze zlecenie - nakazywały mu trwać przy boku blondynki.
-Nie zawiodę. - zapewnił krótko i konkretnie, zupełnie jakby czytał w jej myślach. Nie miał dostępu do tej sztuki, ale zawsze dobrze się rozumieli - a on był spostrzegawczy, odczytując ludzkie gesty z wilczą precyzją.
Spoglądał na Frances przenikliwie, słuchając jej z uwagą. Kiwnął głową, patrząc blondynce prosto w oczy.
Mogła mu zaufać. Był dziś niczym wierny pies.
Może to najwyższy czas, by zniknęły wszystkie niedopowiedzenia?
-Zrobię o co prosisz. Ale, niezależnie od tego zadania... - przełknął ślinę, a potem skłonił się lekko, aby Frances nie po odebrała jego słów niewłaściwie.
-...zdradzisz mi, Wasza Wysokość, czym zasłużył sobie na śmierć? - podniósł na Królową żółte oczy, w których zabłysła pewna zaciętość. Obnażył zęby w wilczym grymasie - karykaturze uśmiechy. Przeczuwał, że może zechcieć sprzedać mu jakieś wyjaśnienia o polityce lub wyższej konieczności. Nie musiała mu jednak nic wciskać. Był zwierzęciem. Rozumiał żądzę krwi, rozumiał, że... -Wiem, że niektóre sprawy są personalne, Wasza Wysokość. - szepnął ochryple. Wiedział, że serce jest Frances potrzebne i nie wątpił to. Wiedział jednak też, że tamten ją skrzywdził. Czy zdecyduje się wreszcie wyrzucić z siebie gorycz?
Sam... sam też by mógł. Nie chciał, by jego historia została zapomniana, gdy sam zniknie w gąszczu lasu i już nigdy nie wyda z siebie ludzkiego słowa.
-Serce będzie twoje, a ciało... jego ciało uwiodło kogoś mi bliskiego. - wykrzywił lekko wargi, nie myśląc już o tamtym mężczyźnie jak o człowieku, a co najwyżej jak o worku mięsa. -A potem zniknął. Skrzywdził ją, a ona szukała go i przez to zginęła. - syknął, a iskry zapłonęły mu w oczach. Nadeszła noc zapłaty.




You can tame a big bad wolf
if you don't feed him

Powrót do góry Go down
 

[SEN] Jeśli nie chcesz mojej zguby

Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Wprowadzenie :: Archiwa Departamentu Tajemnic :: Myślodsiewnie-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-20