Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 release the kraken

Go down 
AutorWiadomość
Eunice Greengrass
Eunice Greengrass

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t7748-eunice-greengrass https://www.morsmordre.net/t7847-zmijozab https://www.morsmordre.net/t7846-i-m-nice https://www.morsmordre.net/f105-derby-grove-street-12-siedziba-greengrassow https://www.morsmordre.net/t7858-skrytka-nr-1856 https://www.morsmordre.net/t7857-eunice-greengrass
Zawód : smokolog
Wiek : 25
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
i need space
i need air
i need empty fields round me
and legs pounding along roads
and sleep
and animal existence
OPCM : 10
UROKI : 20
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Metamorfomag

release the kraken Empty
PisanieTemat: release the kraken   release the kraken I_icon_minitime07.06.20 22:17

Hogwart, 1949 rok

Kochała letnie wieczory tak, jak kocha się powroty do domu po długiej tułaczce - pomagały wytchnąć po ciężkim dniu, pozwolić emocjom opaść na samo dno zmęczonej duszy. Słońce wciąż tańczyło na widnokręgu ziewając różem oraz czerwienią narastającej senności. Oni nie spali, klucząc gdzieś na granicy jawy oraz powinności ułożenia się w łóżkach. Jak tu spać, gdy ostatnie rolki pergaminu zostały spisane, gdy ostatnie wersy akademickiego podręcznika zostały przyswojone? Kolejny już, udany rok nauki. Dorosłość coraz intensywniej pukała do drzwi, zaglądała zniecierpliwiona przez okna, ale Eunice ignorowała ją z zaciętą miną. Hogwart stał się odskocznią od natłoku obowiązków czekających na nią w Derby. Nie tych ze smokami, te nadal wywoływały intensywną fascynację oraz nieskończoną radość - wszystkich innych, niezwykle nudnych. Zabawne, ponieważ szkoła także wymuszała przyswojenie pewnego zakresu materiału. Może miłość do nauki przyćmiewała ból spowodowany koniecznością sięgania również po mało interesujące zagadnienia. Na przykład eliksiry; tajemna sztuka mająca przed Nice tyle sekretów, że trudno zliczyć. Co bardziej zastanawiające, sama krukonka nie interesowała się ich odkryciem, nie dobrowolnie. Tak czy inaczej, te wszystkie nauki do jakich została zobligowana przez szlachecki świat wydawały się nieporównywalnie cięższe od tych istniejących w szkockiej placówce. Wbrew pozorom nie uciekała przed nieuniknionym, jedynie co jakiś czas wynurzając się na powierzchnię i nabierając oddechu w płuca.
Powietrze w zamku przerażało rześkością; opuszczone korytarze pozostawały skąpane w mroku, jedynie gdzieniegdzie przecięte nieznacznym światłem pochodni. To właśnie wtedy wymknęli się ze swoich dormitoriów ustalając miejsce zbiórki na jedne z bocznych drzwi. Greengrass usiłowała przemknąć po nieprzyjaznych labiryntach dróg bezgłośnie, choć kilka ruchomych obrazów i tak musiało wymamrotać swoje niezadowolenie. Z uśmiechem dotarła do wyznaczonego wcześniej punktu niemal przewracając czekającą sylwetkę gryfona w niedźwiedzim uścisku. Widzieli się raptem kilka godzin wcześniej na zajęciach, a mimo to poczuła ulgę, że chłopak znów orbituje gdzieś nieopodal. Właściwie przetrzymała go w tej bliskości o kilka sekund za długo - nim szatynka zdążyła wsiąknąć w to uczucie zbyt mocno, ocknęła się z letargu i odskoczyła zbyt gwałtownie do tyłu. Na bladych policzkach wykwitły delikatne rumieńce, za co nie omieszkała zbesztać się w myślach. Niestety, było zdecydowanie za późno na tuszowanie dowodów zbrodni. Co się stało, to się nie odstanie.
- Kto ostatni na błoniach ten gumochłon! - rzuciła szeptem w ramach ostatniego zrywu desperacji, że tym samym oboje zapomną o paru chwilach niezręczności. Wiedziała, że nie miała szans być szybsza, nawet jeśli zaskoczenie dawało drobną przewagę. Odmawiając samej sobie przyjęcia porażki do wiadomości, zadarła nieznacznie sukienkę i popędziła przez trawy w stronę jeziora. Musi umrzeć próbując! Aczkolwiek miała szczerą nadzieję, że do śmierci nie dojdzie. Szczególnie, że wieczór zapowiadał się przepiękny - powietrze na zewnątrz było o wiele cieplejsze niż w budynku, przyjemnie smagało rozgrzane zawstydzeniem lica. Zapach roślinności wdzierał się do nozdrza, wkrótce ustępując znajomej woni wody. Dopiero wtedy Eunice zatrzymała się, oddychając szybko i śmiejąc się w głos z tej głupiutkiej gonitwy. - Jeszcze parę takich przebieżek i uciekniemy przed dojrzewaniem - wydusiła z rozbawieniem, gdy w końcu zdołała wyprostować sylwetkę. Co więcej, znalazła nawet siłę na nieskoordynowane podrygiwanie, dzięki któremu dotarła na brzeg wielkiego zbiornika. Niepomna na brud od razu położyła się na brzuchu, rękę natomiast wyciągnęła przed siebie. Wrażliwa skóra dotknęła powierzchnię lustra - woda była przerażająco zimna, wbijała się niczym wiele małych szpileczek w zakończenia nerwowe mimo, że ich powierzchnie ledwie się ze sobą stykały. - Przyjdź - powiedziała w mętną głębinę licząc, że tym samym przywoła do nich mityczną kałamarnicę. O słodka naiwności. - Myślisz, że to naprawdę jest Godryk Gryffindor? - spytała czarodzieja będąc ciekawa co sądził o tych wszystkich plotkach krążących po szkole. Czy ktokolwiek byłby w stanie zamieniać się w tak ogromne zwierzę, nawet tak potężny mag jak sam założyciel domu lwa? Czy w animagicznej postaci można żyć tyle lat? Wiele było nieścisłości w tej teorii, choć sama Nice wykazywała gotowość do odkrycia prawdy. Potrzebowała jednak pomocy: czy ją otrzyma?




don't deny your fire my dear, just be who you are andburn

Powrót do góry Go down
Harry Smith
Harry Smith

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t7987-harry-smith https://www.morsmordre.net/t8560-markiza-anhelique#249750 https://www.morsmordre.net/t8561-chlopiec-z-gitara-bylby-dla-mnie-para https://www.morsmordre.net/f189-hereford-square-7-15 https://www.morsmordre.net/t8559-skrytka-bankowa-nr-1938#249749 https://www.morsmordre.net/t8558-harry-smith#249747
Zawód : śpiewak, muzyk
Wiek : 25 lat
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler

Ja bym kota nie wziął
na weekend.
A ty mi chciałaś
serce oddać,
na wieczność
OPCM : 10
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 24
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 1
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej

release the kraken Empty
PisanieTemat: Re: release the kraken   release the kraken I_icon_minitime08.09.20 19:32

Szósty rok dobiegał już końca, lecz Smith nie mógłby z ręką na sercu powiedzieć, że to go to cieszy. Oczywiście, miło było dotrwać do kresu udręki, jakimi zawsze były egzaminy końcowe (choć nie były one tak ciężkie jak zeszłoroczne SUMy), odłożyć księgi i pióro, lecz wizja powrotu w rodzinne strony niespecjalnie Harry'ego podniecała. W Ottery St. Catchpole czekał na niego rodzinny dom pełen ciepła, zapachu ciasta z truskawkami mamy, leniwe poranki, kiedy nie trzeba będzie się zrywać wcześnie, by zdążyć na lekcje i rodzeństwo. Właśnie - liczne rodzeństwo. Kochał swe siostry i swych braci, lecz w domu rodzinnym był jednym z wielu. Ani najstarszym, ani najmłodszym. Zawsze gdzieś z boku, zawsze na dalszym miejscu. W Hogwarcie czuł się znacznie bardziej wyjątkowy. Przyciągał do siebie więcej uwagi. W przeciągu kilku lat nauki zgromadził wokół siebie grupę wspaniałych przyjaciół i stał się gwiazdą szkolnego chóru. Na zainteresowanie dziewcząt także nie narzekał. Pomimo trudów nauki, tu czuł się bardziej kimś. Ukończenie szóstego roku nauki wiązało się jednocześnie z wizją roku siódmego, OWUTEMów i... zakończenia w ogóle magicznej edukacji. Harry zaś nie bardzo wiedział co będzie robił po szkole. Jego największą pasją była muzyka, śpiew i pisanie, lecz już teraz miał pewność, że rodzice nie sfinansują jego dalszej edukacji na Magicznej Akademii Muzycznej. Nie chciał o tym myśleć. Nie teraz, nie dziś.
Wypatrywał w korytarzu smukłej sylwetki Eunice, z niecierpliwością i ekscytacją, myśląc o niej, jej błyszczących oczach, które opisał na pergaminie ukrytym teraz w kufrze pod łóżkiem. Usłyszawszy lekkie kroki w ciemnościach miał dziwną pewność, że to ona, a nie żaden nauczyciel. Choć ukończył siedemnasty rok życia i wedle prawa był już pełnoletni, to wciąż, jako uczniowi, nie mógł wałęsać się po zmroku po szkole... Na szczęście to nie wizja nieuchronnego szlabanu, a piękna lady Greengrass wkroczyła w półmrok, dopadając do niego niemal bezgłośnie i obejmując ramionami. Odwzajemnił ten uścisk, trochę zdziwiony, lecz szczęśliwy i ucałował ją w czoło, nim jeszcze zdołała się odsunąć. Jeśli go zapytać - to trwał zdecydowanie zbyt krótko.
- Ejże! - zawołał Harry, gdy Eunice zerwała się do biegu, wyzywając go jednocześnie na pojedynek.
Ruszył za nią, lecz nieśpiesznie. Gdyby tylko zechciał, mógłby dziewczynę bez najmniejszego trudu wyprzedzić. Nie grał w quidditcha, nie miał jak pałkarz barczystej sylwetki, lecz spędzał na świeżym powietrzu o wiele więcej czasu niż szlachetnie urodzona dama. Problem jednak w tym, że wcale nie chciał zwyciężyć tego wyścigu. Wolał ujrzeć jak usta Eunice rozciągają się w triumfalnym uśmiechu, a oczy błyszczą. Lubił też obserwować jak falują na wietrze jej włosy, kiedy tak puściła się pędem w stronę brzegu jeziora. Dogonił ją dopiero tam, zatrzymał się obok i wsparł ręce o kolana. Sam dostał zadyszki.
- Chciałbym. Chociaż niektóre elementy mógłbym zostawić już za sobą - odpowiedział rozbawiony Smith. Cóż, niektóre aspekty okresu nastoletniego były naprawdę nieznośne i nie mógł się doczekać aż bezpowrotnie miną. - Zmienisz mnie teraz w gumochłona? - rzucił zaczepnie. Wierzył w to, że gdyby chciała i skupiła się dość, mogłaby go przetransmutować, chciał jednak usłyszeć, że woli go w obecnej formie.
Harry usiadł obok, nie decydując się jeszcze zamoczyć w zimnej wodzie, nie patrzył też w toń jeziora, ciekaw, czy wyłoni się z niego kałamarnica, a na Eunice, podziwiając w półmroku szlachetny profil jej twarzy.
- Chcesz żeby połaskotała cię w stopy? - spytał z rozbawieniem. Nie potrzeba było im wielkiej kałamarnicy, on przecież mógł to zrobić. - Co? Kałamarnica? - spytał zdezorientowany, nie od razu łapiąc co dziewczyna ma na mysli.




Yes my love, I confess to you



I am only here to break your heart in two
Powrót do góry Go down
 

release the kraken

Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Wprowadzenie :: Archiwa Departamentu Tajemnic :: Myślodsiewnie-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-20