Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Kuchnia
AutorWiadomość
Kuchnia [odnośnik]10.07.20 23:56
First topic message reminder :

Kuchnia

Na parterze, po lewo od niewielkiej klatki schodowej można wejść do kuchni. Średniej wielkości pomieszczenie pełni funkcję zarówno kuchni jak i jadalni, szczególnie podczas chłodniejszych bądź pochmurnych dni, gdy niemożliwym jest jedzenie pod chmurką. Znaleźć tu można białe szafki z jasnymi blatami, na których Frances stara się nie układać zbyt wielu rzeczy. Wiszące na ścianach szafki oraz półki mieszczą zastawę oraz potrzebne jej szpargały a jasny, drewniany stół z kilkoma krzesłami wędruje między tarasem a kuchnią. Co jakiś czas da się zauważyć inne rozmieszczenie ozdób bądź rzeczy, gdyż pani domu jeszcze nie zadecydowała, które ustawienie jest dla niej najbardziej korzystne.

Nałożone zabezpieczenia: Cave Inicum, Zawierucha, Oczobłysk, Muffliatio, Tenuistis (aportacja), Szklane Domy

[bylobrzydkobedzieladnie]


Ostatnio zmieniony przez Frances Wroński dnia 05.04.21 22:46, w całości zmieniany 2 razy
Frances Wroński
Zawód : Alchemiczka
Wiek : 21
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Zamężna
Even darkness must pass. A new day will come. And when the sun shines, it'll shine out the clearer.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t7986-frances-burroughs https://www.morsmordre.net/t8010-poczta-frances#228801 https://www.morsmordre.net/t8009-frances-burroughs#228799 https://www.morsmordre.net/f254-surrey-okolice-redhill-szafirowe-wzgorze https://www.morsmordre.net/t8011-skrytka-bankowa-nr-1937#228805 https://www.morsmordre.net/t8012-frances-burroughs#228806

Re: Kuchnia [odnośnik]26.05.21 22:08
Spoglądam na Frances i unoszę praw brew.
-Oczywiście, że jest potrzebny komornik. Ludzie lubią pożyczać pieniądze, ale na czas to już nie ma komu oddawać. A teraz to szczególnie. - lekko się krzywię. - Tak że bank musi odzyskać, co pożyczył. Umowa to umowa.
Ludzie są bardzo rozrzutni, jeśli chodzi o swoje słowa i obietnice. Nigdy tego nie rozumiałam. Przecież słowo to jedyne, co się liczy w tym zapiździałym świecie. Jedyne, co ma prawdziwa wartość. Dlaczego nie uczą ludzi wywiązywania się z umów? Świat byłby wtedy o wiele mniej zjebany. Tak na marginesie - ciekawe, czy ktokolwiek pamięta, że pieniądz to też umowa?
-Doskonale. - rzucam w odpowiedzi na propozycję popatrzenia na szablę. Dobrze, że jej nie wyjebali na śmietnik.
Kiedy już siedzimy przy stole i wydawałoby się, że rozpoczniemy przyjemną rodzinną pogawędkę, zauważam, że zaczyna robić się dziwnie. Nie wiem jeszcze, gdzie leży jest problem, bo większość mojej uwagi pochłania zabawa z małym Peterem i postawiony przede mną alkohol, ale powoli zmuszam się do analizowania sytuacji.
-Babka moja ma tu znajomych. Dlatego właśnie Londyn. - odpowiadam Danielowi. Żeby nie było, jest to prawda. Ciekawe czy kuzyn pamięta starą Ronegdę? Na pewno. Takiej kobiety nie da się zapomnieć…
Ne kolejne pytanie Frances, które tym razem zahacza o pojęcia rasowe, odpowiadam lekkim wzruszeniem ramion.
-No, no. Alchemia. Ciekawe. - kiwam głową z uznaniem. - Czy ja wiem, czy działają jakoś inaczej? Nie zauważyłam żadnej różnicy, ale nie jestem specem.
Pytania rasowe nie powodują u mnie większego dyskomfortu. Wszystko jest proste - bo tak naprawdę nigdy nie uważałam się za człowieka. Zawsze bliżej mi było do goblinów. Może to przez wychowanie przez babkę. Może przez to, że zawsze mi było prościej porozumieć się z istotami, które mają podobne wartości co ja. I inne problemy niż ludzie. Inny sposób myślenia. I chuj z tym, że co niektórzy w pracy zerkają na mnie z ukosa. Niech tylko spróbują coś mi powiedzieć.
-W tym mieście i szczególnie na Nokturnie mam tylko przyjaciół. Więc jest spokojnie. - uśmiecham się do Daniela, szczerząc zęby. Uśmiech wychodzi koślawy. Nokturn to inny świat i w porównaniu z przedzieraniem się przez ostrzeliwane miasteczka oraz tkwienie w dzielnicy, gdzie lada chwila ktoś mógł sforsować zabezpieczenia i wleźć do domu, to była bajka.
Tak, w porównaniu z tym wszystkim, Nokturn był spokojnym miejscem, gdzie można mieć mieszkanie, dziecko i psidwaka. Ot czasem potkniesz sie o jakieś zwłoki, idąc po chleb, ale nie ma to żadnego porównania do kraju pogrążanego w wojnie, prawdziwej wojnie, i to na wszelkich możliwych płaszczyznach, chaosie i głodzie.
Zerkam na Frances pytająco. Nie do końca rozumiem, ile ona tak naprawdę wie o całej sprawie.
-Jaki pomysł?
Nazwisko typa, o którym wspomniała Mathilda, mówi mi niewiele, ale jestem pewna, że widziałam je gdzieś w partyjnej gazetce. Polityk? Dziennikarz? Coś takiego. Kto by pomyślał, że panna Wrońska zadaje się z takimi typami?
Czekając na rozwój wydarzeń, dolewam sobie miodu, po czym wygodnie opieram się na krześle. No i chuj strzelił rodzinną kolację. Ale jeszcze nie wiem, czy chce mi się interweniować. Nie wiem, tak naprawdę, co tu się odjebuje. Zerkam tylko na młodego, czy nie zaczyna się stresować. Dzieci wyczuwają takie rzeczy. I cholera wie, czy przypadkiem już mu się magiczny dar nie ujawnił. Jeśli tak, to będzie tu niezła rozpierducha, jak się zestresuje.
Ale padają słowa, po których nie mogę milczeć. Czuję też nieprzyjemne ukłucie znajomego poczucia zagrożenia. Nie jest dobrze.
-Z czystym sumieniem? - śmieje się gorzko, po przełknięciu kolejnego łyka miodu. Niestety, nie osłodził on mojego głosu. - Chyba z czystą krwią. Wszyscy inni mają pod górkę. Byłam. Widziałam.
Mocniej zaciskam dłoń na szklanym naczyniu.
-Nawet jak wam się wydaje, że jest w porządku. To nie jest. Nigdy nie wiadomo, co człowiekowi w papiery wpiszą. Nawet jak się uśmiechają jak dobrotliwi wujaszkowie i cioteczki. Wiem, co mówię.
Gdybym tylko mogła, opowiedziałbym im o straszliwej, miażdżącej wszystko biurokratyczniej maszynie, o bezpodstawnych zarzutach, o przesłuchaniach bez końca i sensu, o znikających nagle ludziach po tym, jak miły sąsiad złożył donos. Zawsze, co by się kurwa nie działo, zawsze jest tak samo. Czy to car, czy pojebany czarnoksiężnik, czy to pseudo-parlament, czy pseudo-minister, czy ministerialne trybiki, czy bolszewicy. Zawsze my - zwykli obywatele mamy, kurwa, przejebane. Dlatego nigdy nie wolno ufać władzy. Chociaż przynajmniej czerwoni dali możliwość biedakom nauczyć się czytać, a nie do usranej śmierci tkwić na wsiach w gównie po pas.


Zlata Raskolnikova
Zawód : Komornik i najemniczka po godzinach
Wiek : 37
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Wdowa
Wisi mi kto wisi na latarni
A kto o nią się opiera
OPCM : 16 +3
UROKI : 16 +2
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 6
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Półgoblin
Kuchnia - Page 8 Dc3d643ba14e88a20a9fb3c0c669eeb2
Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9153-zlata-raskolnikova#276833 https://www.morsmordre.net/t9433-sowa-bez-imienia#286806 https://www.morsmordre.net/t9439-zlata#287045 https://www.morsmordre.net https://www.morsmordre.net/t9434-skrytka-numer-2143#286811 https://www.morsmordre.net/t9432-zlata-raskolnikova#286793
Re: Kuchnia [odnośnik]28.07.21 12:36
lecimy na szybko żeby się rozliczyć! : (

Jadł ze smakiem obiad, słuchając rozmowy Zlaty i Frances i co jakiś czas zerkając kontrolnie na milczącą Mathildę. Znał kuzynko-siostrę na tyle, by dojść wreszcie do wniosku, że teraz niczego z niej nie wydusi. Spróbuje porozmawiać później, na spokojnie. Może był zresztą zbyt nachalny lub agresywny, ale dwuletniego dziecka naprawdę się nie spodziewał.
Niby był dzisiaj szczęśliwy, ale w słodycz wkradło się trochę goryczy. Stworzył nową rodzinę, ale przecież nie chciał zapominać o starej.
Zlata, na przykład, nie zapomniała o nim. Tyle, że znał ją na tyle długo, by wiedzieć kiedy brać jej słowa z podejrzliwym przymrużeniem oka. Jasne, że pamiętał Rognedę, ale... znajomi w Londynie? Uniósł lekko brew.
-Znajomych w Gringottcie? - nie wytrzymał, rzucając z lekkim przekąsem. Czy gdzieś indziej? Proszę, proszę, Rogneda zawsze go zaskakiwała. Jego ojca zaskoczyło zaś samo jej istnienie, hehe.
-No proszę. Pewnie mamy wspólnych przyjaciół. - na Nokturnie. Uniknął wzroku Frances, nie chciał zbyt dużo rozmawiać o swojej pracy, jeszcze nie. Pewnie w końcu pęknie i opowie o wszystkim żonie, część zakresu obowiązków zdążyła już nawet zobaczyć, gdy łapał dla niej złodzieja. Tyle, że na razie chciał, by było... sielankowo.
A nie było.
Nie będzie.
Nawet teraz przy stole pojawiło się widmo wojny, gdy Raskolnikova wspomina o czystości krwi. Zacisnął lekko usta, pamiętając początkowy powód własnego ślubu. Problem Frances był już zażegnany, nazwisko - jego zdaniem - ją chroniło, ale Zlata...
...Zlata może mieć nazwisko jakie chce, ale zawsze będzie wyglądać na obcą. Pamiętał, od dzieciństwa. Jego własny ojciec by ją zakatrupił, gdyby tylko mógł.
-Nie jestem pewien, czy z twoją krwią bezpiecznie mieszkać w Londynie, Zlata. Gringott naprawdę tak dobrze chroni? Nawet na Nokturnie? - nie wytrzymał w końcu, zdradzając się z bezpośrednią, acz szczerą troską. Półgoblinka na Nokturnie, w Londynie. Wiedział, że Zlata poradzi sobie ze wszystkim, ale czy ona wiedziała jak zła stała się sytuacja w Anglii?
-Zawsze możesz rozszerzyć wpływy... gdzieś, gdzie w Anglii jest bezpieczniej. Pomogę. - wymamrotał do talerza, wiedząc, że zaraz napotka ostre spojrzenie. Nie lubiła, gdy się o nią martwiło, wiedział o tym. Ale nie mógł nic poradzić.
-Porozmawiajcie jeszcze chwilę, ja... zaraz wrócę. - westchnął w końcu, wstając od stołu i czując, że niedługo nie uda mu się utrzymać na wodzy emocji - a przecież naprawdę nie chciał bawić się w despotę ani robić scen.

/zt Dan


Self-made man


Daniel Wroński
Zawód : nikt
Wiek : 28
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Żonaty
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t7861-daniel-wronski#222853 https://www.morsmordre.net/t7892-listy-wronskiego https://www.morsmordre.net/t7882-wronski https://www.morsmordre.net/f239-smiertelny-nokturn-7-13 https://www.morsmordre.net/t7887-skrytka-bankowa-nr-1886 https://www.morsmordre.net/t7889-daniel-wronski#223176
Re: Kuchnia [odnośnik]31.07.21 11:56
-Znajomych. W Gringottcie. - mówię, specjalnie robiąc pauzy. Mogłabym dodać, że przede wszystkim w Gringottcie ale również i innych miejscach. Cóż, kiedy Ronegda dołączyła do rodziny, zrobiła wszystko, aby ta zyskała na tym sojuszu maksimum korzyści. Przede wszystkim szerokie znajomości i kontakty. Z jej opowiadań wiem, że na początku było ciężko, szczególnie od goblińskiej strony. Rodzina jakoś to przełknęła, widząc potencjał w rozwoju interesów, ale reszta… reszta to kręciła nosem, że, kurwa, jak to tak z czarodziejami, przecież oni nam przedmioty kradli. No ale Ronegda miała w dupie ich pretensje. Najlepsza babcia świata. Porządki na froncie rodzinnym zaczęła wzięcia dziadka pod pantofel. Ale temu to chyba nie przeszkadzało. Dostał hajs z posagu i obrotną żonę. Kochali się w jakiś pojebany i dziwaczny sposób, ale co ja będę marudzić. Może i byli dziwaczni, ale zawdzięczam im w chuj dużo.
-Ta. Może wyskoczymy kiedyś na piwo razem. - uśmiecham się przy tym dość krzywo. No ciekawe, w jakich stosunkach jest z nimi Daniel i czy trzeba będzie uważać na truciznę dolaną do kufelka. Nie kontynuuję tego tematu, niech sielanka trwa, a te litry krwi i flaki zostawmy gdzieś tam za progiem. I tak za chwile trzeba będzie do nich powrócić i zanurzyć się po szyję.
-Bank działa i będzie działać, a jak działa, to potrzebne są ręce do pracy. - przewracam oczami, przysuwając bliżej swój kieliszek. - A na Nokturnie chroni mnie reputacja.
Miałam to szczęście, że zawsze potrafiłam wywrzeć... odpowiednie wrażenie na innych. Dlatego zdobycie lokum w tamtej dzielnicy i pokazanie, że włażenie mi w drogę to niekoniecznie dobry pomysł, zajęło mi niewiele czasu. Nie ma co się pierdolić, bo albo stawiasz granice, albo wlezą ci na łeb. Spierdoliłam do Londynu, żeby mieć spokój i hajs. Nie potrzeba mi niczego innego.
Już raz próbowałam coś zmienić, przełamać schemat, w końcu zostać bohaterką i żyć długo i szczęśliwie... No ale chuj. Nie dla mnie te luksusy.
Na słowa o ucieczce w inne części Anglii odpowiadam bębnieniem palcami w stół. Nie mam zamiaru znowu się gdzieś przenosić, żeby znowu zaczynać od zera! Ja pierdole.
-Wpływy to się przydadzą, ale nic więcej mi nie potrzeba. No, może kiedyś, jak się dorobię, to się odezwę do ciebie, to mi daczy poszukasz. - popijam z kieliszka, ze złości przygryzając szkło. Gdyby tylko wiedział, jak wygląda cała sytuacja.
Może mu powiem.
Kiedyś tam.
Teraz już czekam wyłącznie na zakończenie kolacji, wpatrując się z utęsknieniem w stronę wyjściowych drzwi.

/zt dla Zlaty


Zlata Raskolnikova
Zawód : Komornik i najemniczka po godzinach
Wiek : 37
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Wdowa
Wisi mi kto wisi na latarni
A kto o nią się opiera
OPCM : 16 +3
UROKI : 16 +2
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 6
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Półgoblin
Kuchnia - Page 8 Dc3d643ba14e88a20a9fb3c0c669eeb2
Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9153-zlata-raskolnikova#276833 https://www.morsmordre.net/t9433-sowa-bez-imienia#286806 https://www.morsmordre.net/t9439-zlata#287045 https://www.morsmordre.net https://www.morsmordre.net/t9434-skrytka-numer-2143#286811 https://www.morsmordre.net/t9432-zlata-raskolnikova#286793

Strona 8 z 8 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8

Kuchnia
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach