Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Biblioteka
AutorWiadomość
Biblioteka [odnośnik]17.08.20 16:24

Biblioteka

Rozległe labirynty półek hogwarckiej biblioteki znajdują się na pierwszym piętrze Szkoły Magii i Czarodziejstwa. Wejścia strzeże kamienny posąg centaura pogrążonego w lekturze, który nie dopuści do zakłócania ciszy w tym przesyconym nauką miejscu. Wnętrze biblioteki jest ogromną salą wypełnioną wieloma rzędami regałów, na których stoją dziesiątki tysięcy książek o przeróżnej tematyce. Po prawej stronie od wejścia znajduje się biurko zapełnione woluminami do archiwizacji, w głębi zaś stoi kilkanaście stolików i krzeseł, tworząc przytulną czytelnię.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Biblioteka Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Biblioteka [odnośnik]19.08.20 8:12
teoria panmagiczna4 lipca
Jayden nie miał rezygnować ze swojego trybu pracy. Wiedział, że najlepszym sposobem na kontynuowanie rozpoczętej myśli, było poddanie się twórczej wenie oraz ochocie, która rozbudziła się już na początku, w momencie gdy po raz pierwszy zapisał słowo na leżących obok niego pergaminach. Stos notatek był czymś oczywistym, jednak to nie tylko na swojej wiedzy, swoich przeczuciach miał się opierać, bo wszak i w urwanych myślach odnosił się do innych, większych od siebie naukowców. Odkrywcy działający na przestrzeni dziejów oraz zajmujący się przeróżnymi dyscyplinami mieli odnaleźć w ten sposób drogę ku publikacji planowanej przez Vane'a. Jeśli się o tym myślało, cały czarodziejski świat naukowy mógł zostać wchłonięty przez trwające przygotowania oraz dalsze prace. Zielarstwo, opieka nad magicznymi stworzeniami, anatomia czy alchemia. Do tego jeszcze numerologia, obcowanie z literaturą, historia... O samej astronomii nie wspominając. Gdy tylko Jay myślał o ilości materiału, czuł, jak bolała go z wrażenia i ekscytacji głowa, jednak nie było to coś złego. Wręcz przeciwnie - w końcu mógł przysiąść nad tematem, który interesował go od dłuższego czasu i równocześnie był czymś potężniejszym niż przykładowe badania nad jedną gwiazdą. I nie chodziło o to, że obserwacja oraz opis jakiegoś ciała niebieskiego było nieistotne. Nie! Ale każdy badacz chciał patrzeć dalej, więcej, w zrozumieniu wszechrzeczy mógł również inaczej spojrzeć na drobnostki i odkryć w nich coś, co dotąd pozostało niezauważalne. Dlatego właśnie rozwój miał przynieść wszystkim korzyści, a gdzie lepiej zaczynać pracę nad takową kwestią jak nie u źródła edukacji wszystkich brytyjskich czarodziejów i czarownic?
Biblioteka Hogwartu znana była nie tylko ze swojej dostępności dla uczniów i wachlarzu możliwości, by zapewnić im jak najlepszą edukację, lecz również i z nieskończenie wielu wspaniałych pozycji godnych oczu niejednego naukowca. Zresztą większość gigantycznych odkryć odbywała się właśnie w bibliotekach przy szumie kartkowanych stron, a nie podczas kolejnego Wielkiego Wybuchu. Materiału było tyle, a czasu wcale nie tak dużo, dlatego profesor wiedział już w tym momencie, że nie będzie w stanie zapoznać się z każdym materiałem od razu. Musiał podzielić wszelkie poszukiwania, jednak wiadome było, że miał zacząć od samego Anaksagorasa oraz jego dzieła. Dlatego otworzył zebrane informacje o autorze, własne notatki oraz twórczość greckiego naukowca, pochylając się nad nimi i próbując wyłuskać najważniejsze z informacji. Zaczytując się w tej fascynującej lekturze, Jayden miał jeszcze stos czystych pergaminów, na których miał wypisywać hasłowo to, co miało się przydać. I to, co musiał wyjaśnić zaraz na początku. Musiał rozwinąć potencjalnym czytelnikom myśl wielkiego uczonego, dlatego miały znaleźć się tam dwie zasady Anaksagorasa: zasada absolutna i zasada przyrody. Obie zależne od siebie, lecz powstałe w innym czasie i miejscu na przestrzeni dziejów przesyciły się, połączyły, tworząc jedność. Co za tym szło, musiał wyjaśnić, czym było myślenie z perspektywy czarodzieja oraz czym były homoiomerie. To miał być niezwykle długi wstęp, jednak żeby zrozumieć samą istotę dalszych badań i pracy Jaydena, potrzebne były również filary. Filary stworzone już w starożytności. Nie wiedział, jak długo siedział w bibliotece, spędzając godziny na czytaniu, pisaniu oraz przeglądaniu, jednak im dłużej się nad tym pochylał, tym więcej chciał wyjaśniać. I chociaż z chęcią by to rozwinął, nie był historykiem ani nie na Anaksagorasie miała się skupiać jego praca. Pierwsze terminy jednak zostały wypisane - te najistotniejsze - oraz opisane, a zbędny tabun informacji odrzucony. Prowadziło to do dalszych poszukiwań, jednak na nie miał przyjść jeszcze czas. Chwilowo Vane musiał zobaczyć, co robili jego podopieczni, gdy na nich nie zważał.

|historia magii
|zt


he's the hero world deserves, but not the one it needs right now. they'll hunt him. he can take it. he's a silent guardian, a watchful protector. A DARK KNIGHT.
Jayden Vane
Zawód : astronom, profesor, publicysta, badacz, erudyta, ojciec
Wiek : 32
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowiec
Sometimes the truth
Isn’t good enough.
Sometimes people deserve more.
Sometimes people deserve
To have their f a i t h rewarded.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t4372-jayden-vane#93818 https://www.morsmordre.net/t4452-poczta-jaydena#95108 https://www.morsmordre.net/t4451-lucky-star#95083 https://www.morsmordre.net/f113-irlandia-killarney-national-park-theach-fael https://www.morsmordre.net/t4454-skrytka-bankowa-nr-1135#95111 https://www.morsmordre.net/t4453-jayden-vane
Re: Biblioteka [odnośnik]19.08.20 8:12
The member 'Jayden Vane' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 98
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Biblioteka Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Biblioteka [odnośnik]19.08.20 9:58
teoria panmagiczna5 lipca
Wydawało mu się, że minęła cała wieczność, nim usiadł z powrotem do przerwanego tematu, chociaż w rzeczywistości przeminął zaledwie jeden dzień. Wczorajsze spotkanie z Jade było jednak mimo wszystko wyjątkowo... Niecodzienne, przez co myśli profesora rozjechały się w dwóch różnych kierunkach i nie było tak łatwo sprowadzić je na dawny tor. Pojawienie się kuzynki było niejako pewnego rodzaju chaosem, którego nie przewidział, ale jako specjalista od rzeczy opartych na chaosie liczbowego porządku, nie poddał się tym zdarzeniom tak łatwo. Wszak nawet w spokojnym wszechświecie co moment miała miejsce nieprzewidziana kolizja, w której cierpiały dwa lub więcej ciała niebieskie. Poza tym zdarzenia z życia Jaydena były w ostatnim czasie jednym wielkim nieporządkiem, dlatego Jade była jedynie fragmentarycznym zakłóceniem, które nie wnosiło za wiele do ogółu. Przerwa w przeglądaniu literatury i wynotowywaniu była jednak potrzebna, bo Vane zrozumiał, że skupił się tak mocno na szczegółowym opisaniu wstępu, że zapomniał o wyjaśnieniu takich terminów jak kosmogonia, filozofia czy neurofilozofia. Co prawda nie był specjalistą z zakresu dwóch ostatnich, lecz podstawowe pojęcie o nich posiadał, zważywszy na to, że kosmogonia była działem astronomii łącząca się z systemem filozoficznym. Ów nauki miały więc swój punkt wspólny, który Jayden poznać musiał nie tylko na wyższych etapach własnej edukacji w Hogwarcie, lecz również i na stażu w Wieży Astrologów. W późniejszych latach spotykał się z nimi poprzez osobistą, nieokrzesaną ciekawość napędzaną głodem wiedzy. Nieustającym i nie do skontrolowania. Zawsze miał zacięcie, a do poznawania świata szczególne. Dlatego właśnie wykorzystywał je również i w tym momencie, gdy znów złapał za pióro, by zanurzyć je w atramencie i kontynuować przerwaną myśl. Musiał dopisać do terminów brakujące oraz przejrzeć słowniki, dzieła, by wykrzesać własne definicje - dostosowane odpowiednio pod jego zamierzenia oraz tematykę. To jednak zamykało na ten moment część greckiego filozofa, a Vane musiał przejść do następnych kroków, którymi były meteoryty. Tym razem musiał wpierw odszukać w książkach poświęconych historii magii najwcześniejszy wzmianek o znaczeniu tych pozaziemskich skał w życiu starożytnych. Nie było to takie proste, jak mogło się wydawać - wszak literatura nie tylko poświęcona samej astronomii wspominała o tych przypadkach. Niektórzy autorzy wspominali o tym, nie zdając sobie nawet sprawy z istotności zamieszczanych przez nich informacji. Ba! Nie tylko naukowe książki były z tym związane - Jayden musiał być świadomy i gotowy do studiowania pamiętników, dzienników, gazet czy artykułów. Wcześniej napisał list do dziadka, w którym poprosił go o poradę i na szczęście dostał listę istotnych pozycji, które należało przejrzeć. Dziadek był wszak największym badaczem meteorytów we współczesnym świecie magicznym, dlatego profesor nawet w niego nie wątpił, tylko zebrał za pomocą chętnych uczniów wszystkie dzieła. Dzieci za jego plecami w ciszy przeglądały inne książki, chcąc jakoś wesprzeć swojego opiekuna. Kolejne notatki, zaznaczone strony wraz z dopisanymi na prędko informacjami gromadziły się z każdą mijaną minutą i Vane wiedział, że dwa dni nie miały na to wystarczyć. Dokształcanie się nigdy nie miało się zakończyć, a uzupełnianie wiedzy miało również następować w trakcie całego procesu - należało się z tym liczyć. Na ten moment jednak Jay chciał zamknąć rozdział starożytnych wzmianek o meteorytach oraz późniejszych badaniach zawartych w podesłanych mu przez dziadka listach pozycji. Musiał się ograniczyć, bo mógłby szukać i szukać, jednak najistotniejszym nie była ilość a jakość znalezionych informacji. I właśnie z tego powodu siedział aż do wieczora i również w nocy, w Pokoju Wspólnym Krukonów, gdy pilnował śpiących uczniów. Dzieci trwały w swoich łóżkach, a jego umysł wciąż pracował.

|historia magii
|zt


he's the hero world deserves, but not the one it needs right now. they'll hunt him. he can take it. he's a silent guardian, a watchful protector. A DARK KNIGHT.
Jayden Vane
Zawód : astronom, profesor, publicysta, badacz, erudyta, ojciec
Wiek : 32
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowiec
Sometimes the truth
Isn’t good enough.
Sometimes people deserve more.
Sometimes people deserve
To have their f a i t h rewarded.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t4372-jayden-vane#93818 https://www.morsmordre.net/t4452-poczta-jaydena#95108 https://www.morsmordre.net/t4451-lucky-star#95083 https://www.morsmordre.net/f113-irlandia-killarney-national-park-theach-fael https://www.morsmordre.net/t4454-skrytka-bankowa-nr-1135#95111 https://www.morsmordre.net/t4453-jayden-vane
Re: Biblioteka [odnośnik]19.08.20 9:58
The member 'Jayden Vane' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 47
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Biblioteka Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Biblioteka [odnośnik]19.08.20 14:26
teoria panmagiczna11 lipca
Od praktycznie tygodnia siedział i skupiał się na tkwieniu w bibliotece, by wydobyć z literatury znajdującej się na półkach najważniejsze informacje potrzebne mu do bycia podstawą badania, a później również i podporą w momentach kryzysu. Znalezione materiały nie mogły być wyzbyte wartości, ale nie mogły też przytłaczać całego procesu. Przeszukiwanie literatury i wyłuskiwanie najistotniejszych wiadomości było najprawdopodobniej najbardziej czasochłonnym i męczącym zajęciem w procesie zajmowania się projektem. Nie pierwszy raz Jayden zabierał się za takowe zadanie, lecz równocześnie nigdy nie miało ono być rozłożone na taką skalę, dlatego też starał się zrobić to jak najdokładniej i jak najwierniej głównej myśli. Po odrzuceniu sporej części materiału źródłowego i zastanego skupił się tylko na szesnastu książkach opisujących istotę oraz rolę meteorytów czy innych ciał niebieskich w świecie historii. Od wczesnego antyku przechodził przez średniowiecze aż do czasów współczesnych, chociaż te dwa ostatnie elementy pozostawiał w mniejszym stopniu rozwinięte - wolał skupić się na najistotniejszych odkryciach. Jeśli chodziło o odkrycie grobu Tutanchamona to mimo że znaleziono go stosunkowo niedawno, sztylet wykonany z pozaziemskiej skały, który znajdował się w sarkofagu, leżał tam od czasów starożytnych. Im dłużej nad tym siedział i im mocniej się pochylał, tym coraz bardziej rozumiał, że meteoryty odgrywały istotną rolę w życiu ludzkości od czasów starożytności. I to starożytności im znanej - wszak przed starożytnością też istniał czas, lecz wiedza człowieka miała swoje ograniczenia. Bez względu na wysiłki nawet z pomocą magii ludzie nie byli w stanie zajrzeć dalej, niż pozwalały na to dokumenty. Współcześni teoretycy twierdzili, że najprawdopodobniej magia współistniała z gatunkiem ludzkim już od zarania dziejów, jednak nie było na to żadnych dowodów. Wszak jeśli naprawdę miała istnieć, dlaczego tylko niewielka garstka była w stanie nad nią panować? Lub być właściwie przekaźnikiem, który mógł formułować energię w formie zaklęć czy przedziwnych umiejętności? Przez głowę profesora przemknęło, by przeczytać coś o metamorfomagii lub innych genetycznych zdolnościach czarodziejów, jednak byłoby to pójście ścieżką, na której się nie znał. Co więc było ważne jeszcze do zanotowanie oraz wytłuszczenia prócz tego, co już miał? Miał już dopisaną własną definicję magii opartą na wielu innych wyjaśnieniach tego zjawiska, meteorytów, kosmogonii i jej pochodnych. Homoiomerie, zasady absolutu oraz zasady przyrody. Stosy przeczytanych książek, artykułów, dzienników porozrzucane były po całej bibliotece i gdyby opiekunka tego miejsca się pojawiła, zapewne dostałaby palpitacji serca. Hogwart na szczęście podczas wakacji należał do Jaydena i jego garstki podopiecznych, więc nie musieli trzymać się typowych zasad, które obowiązywały w trakcie roku szkolnego. Wystarczył jednak jeden ruch różdżką, jedno zaklęcie, żeby posegregować ważne książki, a resztę odesłać na miejsce i tak też zrobił. W jego notatkach widniały już odpowiednie terminy posegregowane alfabetycznie, kalendarium zapisane na oddzielnych stronach oraz najistotniejsze punkty, które należało jeszcze rozwinąć. Wydawało się więc, że miał już wszystko, chociaż na pewno w trakcie miało się to wyklarować. Umysł profesora był jednak wycieńczony tymi długimi godzinami spędzonymi w bibliotece, a litery spadające z nieba zaczynały mu się śnić w momencie, gdy tylko zamknął oczy. Był mimo to zadowolony z wyników - czasami ów proces mógł zajmować całe miesiące. Widząc dokonania, które udało mu się spełnić, mógł odetchnąć spokojnie. W końcu chodziło o satysfakcję oraz nasycenie się informacjami, nie o przesycenie. I chociaż wszystko wydawało się kuszące, Jayden musiał skupić się na astronomicznym punkcie widzenia i właśnie to przedstawiał nie tylko temat czy problem pracy, lecz również wstępne rozwinięcia.

|historia magii
|zt


he's the hero world deserves, but not the one it needs right now. they'll hunt him. he can take it. he's a silent guardian, a watchful protector. A DARK KNIGHT.
Jayden Vane
Zawód : astronom, profesor, publicysta, badacz, erudyta, ojciec
Wiek : 32
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowiec
Sometimes the truth
Isn’t good enough.
Sometimes people deserve more.
Sometimes people deserve
To have their f a i t h rewarded.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t4372-jayden-vane#93818 https://www.morsmordre.net/t4452-poczta-jaydena#95108 https://www.morsmordre.net/t4451-lucky-star#95083 https://www.morsmordre.net/f113-irlandia-killarney-national-park-theach-fael https://www.morsmordre.net/t4454-skrytka-bankowa-nr-1135#95111 https://www.morsmordre.net/t4453-jayden-vane
Re: Biblioteka [odnośnik]19.08.20 14:26
The member 'Jayden Vane' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 90
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Biblioteka Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Biblioteka [odnośnik]28.01.21 12:28
teoria panmagiczna14 października
Czym była książka, jeśli nie zbiorem informacji mających mieć przełożenie w słowach? Zrozumiałych zdaniach, które miały dotrzeć do ludzi niezaznajomionych wcześniej z tematem, jaki opisywała. A on musiał zająć się stworzeniem jej planu. Nie miało to być zbyt wymagające - a przynajmniej jeśli chodziło o to, jak miał się do tego zabrać. Pisał już artykuły, przygotowywał prelekcje, wykłady musiał też wiedzieć, jak prowadzić i zrobić wcześniej notatki czy szkielet. To nie było nic trudnego - więcej czasu miało mu po prostu zająć samo dopracowywanie szczegółów, bo w końcu nie chciał niczego pominąć. Nie był też kimś, kto potrafił płynąć w treści i nie męczyć się przy tym. Nie. Jayden o wiele sprawniej posługiwał się słowem werbalnym, aniżeli tym pisanym - przynajmniej w praktyce. W teorii wszak rozumiał podstawy jednego i drugiego, lecz nie był zawodowcem. Jego umiejętności pisarskie znajdowały się daleko za wielkimi pisarzami czy nawet pewną grupą naukowców, którzy umieli swoje doświadczenia opowiedzieć w sposób niezwykle przychylny. Jakby pisali powieść przygodową, a nie tekst świadczący o ich pracy badawczej. Oczywiście był to niewielki procent, ale potwierdzał jedynie, że było to osiągalne. A Jayden nie chciał być nudziarzem, którego nikt nie miał zrozumieć. Nie. Od zawsze stawiał na to, że nauka powinna i musiała być ogólnodostępna i zrozumiała, a nie ograniczona jedynie do tych, którzy zajmowali się konkretną specjalizacją. I którzy często też nie mieli pojęcia, co autor miał na myśli... Mówiąc szczerze, sam miał wiele razy problemy ze zrozumieniem jakiegoś tekstu, gdy ktoś z poważnych badaczy zaczynał w książce, artykule czy wypowiedzi swój naukowy bełkot. Co specjaliści mieli zrobić z wiedzą, która była im znajoma i - często - niepotrzebna? To dla innych były odkrycia, dla ogólnego dobra pisało się wypowiedzi i właśnie dla ogółu miały być zrozumiałe. Nauka miała wspomagać społeczeństwo, a badacze mieli mu służyć - inne myślenie było błędne. Niestety jednak często spotykane u tych, którzy wierzyli we własny intelekt i wyższość nad resztą. Było to niesamowicie krzywdzące i przykre, osobiście dotykające samego Jaydena, bo przecież należał do grupy inteligencji, gdzie takowych jednostek nie brakowało. Walczył jednak z tym tak, jak mógł - nie tylko przez pouczenia w trakcie rozmów, gdy należało, ale również przez własne zachowanie i własną praktykę. Książki odgrywały w tym zasadniczą rolę. I zresztą nie tylko w tym.
Pracą, która niejako podwyższyła jego prestiż jako młodego naukowca, była pierwsza książka napisana, gdy Vane miał zaledwie dwadzieścia cztery lata. Cały proces zaczął trzy lata wcześniej, będąc zaledwie podlotkiem, który ledwo co ukończył Hogwart, chociaż podstawy Jay wyciągnął już z czasów własnej edukacji. Ten niewielkich rozmiarów wolumin nie był czymś wybitnym, ale nie był również przeciętny - miał pomagać w zrozumieniu astronomii alchemikom i chociaż sam astronom nie znał się na warzeniu eliksirów, utrzymywał non stop relację z najwybitniejszymi z tej dziedziny. Jego nazwisko i ciągnący się za nim kapitał społeczny zapewniły mu dostęp do wielu postaci, które raczej nie zgodziłby się na wzięcie udziału w badaniach kogoś tak młodego i niedoświadczonego. I chociaż nie poddałby się, nawet gdyby wszyscy mu odmawiali, to wiedział, czy byłby na tym miejscu, w jakim znajdował się aktualnie bez ów pracy...
- Profesorze, ma pan chwilkę? - Młody głos rozbrzmiał tuż obok pochłoniętego pracą nauczyciela, który musiał się bardzo postarać, żeby w stojącej postaci uczennicy poznać konkretną osobę - tak bardzo był tym wszystkim pochłonięty.
- Nie teraz, Maddie. Przepraszam, ale chwilowo nie mam czasu - odpowiedział, podnosząc spojrzenie na dziewczynę i uśmiechając się przepraszająco, chociaż w tym samym czasie jedna z jego dłoni sięgnęła po kolejną książkę. Nie chciał wybijać się z rytmu, w który wpadł i wiedział, że utrzymanie go było dość istotne. Dlatego wrócił do przerwanego zajęcia. Dziennik pracy i własne notatki miały pomóc mu uporządkować cały plan. Zaczął więc rozpisywać to, co miał przed sobą, a konkretnie wystartował od samego procesu, który oczywiście rozpoczynał badania. Przygotowanie było niezbędne i każdy szanujący się naukowiec to wiedział. Nawet uczniowie to wiedzieli, że aby napisać pracę semestralną, należało przysiąść w bibliotece, przeglądać książki i zacząć... No, cóż. Pisać.

|literatura tworzenie
zt


he's the hero world deserves, but not the one it needs right now. they'll hunt him. he can take it. he's a silent guardian, a watchful protector. A DARK KNIGHT.
Jayden Vane
Zawód : astronom, profesor, publicysta, badacz, erudyta, ojciec
Wiek : 32
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowiec
Sometimes the truth
Isn’t good enough.
Sometimes people deserve more.
Sometimes people deserve
To have their f a i t h rewarded.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t4372-jayden-vane#93818 https://www.morsmordre.net/t4452-poczta-jaydena#95108 https://www.morsmordre.net/t4451-lucky-star#95083 https://www.morsmordre.net/f113-irlandia-killarney-national-park-theach-fael https://www.morsmordre.net/t4454-skrytka-bankowa-nr-1135#95111 https://www.morsmordre.net/t4453-jayden-vane
Re: Biblioteka [odnośnik]28.01.21 12:28
The member 'Jayden Vane' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 81
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Biblioteka Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Biblioteka [odnośnik]28.01.21 14:04
teoria panmagiczna15 października
Na początku było wszak samo znalezienie tego, w czym leżał problem. Stworzenie go, sformułowanie i wyciągnięcie z setek, tysięcy myśli tej jednej właściwej. Ale przed samym problemem, głównym wątkiem znajdowało się coś jeszcze. Nie można było jednak mimo wszystko powiedzieć, od czego konkretnie to się zaczęło. Po prostu... Po prostu w pewnym momencie człowiek uświadamiał sobie, że proces już trwał i działał sam. Napędzał się tym, co już zebrał, a z każdą chwilą przybywało więcej informacji, dzięki którym nabierał tempa i rozmachu. Wyobraźnia pracowała na najwyższych obrotach i nie należało wcale z tym walczyć, bo przecież, jaki był powód, by to robić? Po co się blokować? Dlaczego próbować spowolnić lub odwrócić coś, co mogło zrodzić odpowiednią myśl? Przypominało to niejako kulę śnieżną, która nabierała objętości, ciężaru i przyspieszenia wraz z każdą chwilą staczania się z pagórka. Prawda była też taka, że już sam proces myślenia o tym, co się działo był fascynujący sam w sobie - Jayden naprawdę nie potrzebował zbyt wiele, by poczuć budzącą się w jego wnętrzu ekscytację i chęć eksploracji. Pomysły same do niego przychodziły i chociaż czasami włączał w ów proces twórczy kogoś jeszcze, zawsze kończyło się na tym, że rozmawiał sam ze sobą, bo tylko on rozumiał wszystko, co siedziało mu w głowie i pojawiało się w zastraszającym tempie
Dlatego też znów siedział sam w bibliotece - a przynajmniej w najdalszym kącie z daleka od wszystkich - mając swój własny sposób wzięcia się do pracy. Wcześniej już spisał trochę tego, co działo się na początku - narodzenie pomysłu oraz wyłuskanie tego najistotniejszego z gromady innych. Następnie musiał pamiętać o etapie, gdzie należało uściślić, co tak naprawdę stanowiło jego zagadnienie, jakimi terminami miał się posługiwać i dlaczego wybrał akurat te. Niewątpliwie istotne było wspomnienie o danych zastanych, które znajdował w pracy innych badaczy. Zależało mu na tym, by zarysować odpowiednio, do czego sięgał i wskazać przekrój historyczny. Nie było to takie ciężkie - miał pozapisywane, co było najważniejsze, plus pamiętał mniej więcej, z czego korzystał, opracowując swoją terminologię. Nawet teraz podkreślił kilka razy imię Anaksagorasa, chcąc samemu sobie przypomnieć, jak istotną rolę w jego aktualnym projekcie odgrywał ów starożytny uczony. Bez niego, bez podkładki, którą mu dał, nic z teraźniejszości nie miałoby znaczenia. To też było niesamowite - dzieliło ich tysiące lat, a mimo to wciąż wielki mędrzec wpływał na oddalonego od siebie taką przestrzenią ucznia. Vane studiował nauki o homoiomeriach, zaczytywał się w O przyrodzie i rozumiał, jak wiele jeszcze nie wiedział. Mógł w oczach innych być profesorem elitarnej szkoły, lecz tak naprawdę był nikim w porównaniu do tych, co szli przed nim. Rolą Jaydena nie było jednak ich przewyższać czy nawet dorównywać - miał robić jak najwięcej w czasie, który aktualnie posiadał i w którym żył. Na wzór badaczy z dawnych lat. A siedząc w bibliotece i tworząc plan swojej następnej książki, właśnie to robił.

|literatura tworzenie
zt


he's the hero world deserves, but not the one it needs right now. they'll hunt him. he can take it. he's a silent guardian, a watchful protector. A DARK KNIGHT.
Jayden Vane
Zawód : astronom, profesor, publicysta, badacz, erudyta, ojciec
Wiek : 32
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowiec
Sometimes the truth
Isn’t good enough.
Sometimes people deserve more.
Sometimes people deserve
To have their f a i t h rewarded.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t4372-jayden-vane#93818 https://www.morsmordre.net/t4452-poczta-jaydena#95108 https://www.morsmordre.net/t4451-lucky-star#95083 https://www.morsmordre.net/f113-irlandia-killarney-national-park-theach-fael https://www.morsmordre.net/t4454-skrytka-bankowa-nr-1135#95111 https://www.morsmordre.net/t4453-jayden-vane
Re: Biblioteka [odnośnik]28.01.21 14:04
The member 'Jayden Vane' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 11
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Biblioteka Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Biblioteka [odnośnik]28.01.21 16:45
teoria panmagiczna16 sierpnia
Hipoteza, pytania badawcze, terminy i wybranie drogi, którą miał się poruszać podczas projektu... To była część wprowadzająca. Później było trzeba dokładnie opisać wybrane przez odpowiednich badaczy najlepsze okazy lub reprezentantów w przypadku ludzkiego czynnika, którzy mieli brać udział w części praktycznej. Musiał wspomnieć oczywiście też o samych meteorytach, bo ich klasyfikacja i wyciągnięcie tych najlepszych było bardzo istotne. Jeśli nie najważniejsze na etapie operacjonalizacji. Musiał pewnie poświęcić na to przynajmniej kilka stron, ale na razie nie musiał się o to martwić - tworzył wszak dopiero plan. Nie wyglądało to tak najgorzej - gdy już usiadł i zaczął pisać, dużo jakiegoś napięcia odeszło z jego barków. Uczniowie wiedzieli, że nie mieli mu zbytnio przeszkadzać, część jednak wciąż - jeśli nie wszyscy - wgapiali się w profesora, mając w głowach, że przecież był mężem poszukiwanej listem gończym byłej nauczycielki zielarstwa. Do tego tragicznie zmarłej... Stanowił jakiś niespotykane eksponat, jednak nie przejmował się tym. Nie, gdy miał co innego do roboty, a poświęcenie się końcowej fazie projektu zajmowało go bez reszty. Przeanalizował jeszcze raz to, co miał. Uważne spojrzenie niebieskich oczu śledziło litery, próbując dostrzec w nich logikę, która nigdzie się nie zgubiła. Wszystkie kroki, które dotychczas wypisał, miały znajdować się w rozdziale pierwszym - miał on omawiać wstęp, przygotowania i kończyć na dobraniu odpowiednich jednostek. Właśnie je skończył wypisywać w podpunktach, więc idealnie. Raczej niczego nie pominął, a nawet gdyby, mógł to zawsze sprostować na etapie samego pisania. Aktualnie i tak dobór słów nie był specjalnie istotny - liczyło się główne przesłanie, które na ten moment pozostawało silne. Co było następne? Musiał przewertować swoje notatki, ale zanim doszedł do odpowiednio wpisu w dzienniku, przypomniał sobie. Deszcze meteorytów, które później zbierał z Kaiem - tak, to był istotny punkt podobnie zresztą jak samo dobieranie i wybieranie tych, które miały służyć za kluczowe do badań. Te, które miały silne serca. Następnie był alchemik. - Sproszkowanie w pracowni alchemicznej wybranych meteorytów oraz wyciągnięcie z nich serc... - mruczał pod nosem, gdy zapisywał mówione przez siebie słowa na pergaminie. To już oczywiście należało do rozdziału drugiego - poszukiwania z Kaiem i zajęcie się zdobytymi skałami przez specjalistę od eliksirów. Tak, oczywiście. Nie pominąłby przecież tak ważnej kwestii. Merlinie... Tu wszystko było ważne. Podobnie zresztą jak zbadanie wyodrębnionych serc przesłanych w zabezpieczonych słojach przez pana Ingissona pod względem jego wieku, pochodzenia, trwałości, a także emitowanego światła zodiakalnego. Jayden wciąż pamiętał swoje pobudzenie oraz łatwość, z jaką pracowało mu się na tym etapie. Teraz wiedział, że równało się to oczywiście z homoiomeriami promieniującymi w kierunku jego ciała i rozwijającymi jego energię życiową, lecz wtedy nie było to takie wiadome. Pamiętał, że też same meteoryty niesamowicie go zaskoczyły swoją budową i faktem, że pochodziły jeszcze z czasów powstawania Wszechświata. Czy można było odkryć coś wspanialszego? Świadomość, że trzymał w dłoniach początek całego znanego kosmosu, był nie do pojęcia. Nie do zrozumienia nawet dla niego samego, chociaż przecież zdawał sobie sprawę, co oznaczał początek... Wszystkiego. A jednak umysł ludzki stworzony był w taki sposób, że nawet specjaliści, wiedząc, z czym mieli do czynienia, nie wiedzieli nic... Paradoks, którego nie dało się rozwiązać.

|literatura tworzenie
zt


he's the hero world deserves, but not the one it needs right now. they'll hunt him. he can take it. he's a silent guardian, a watchful protector. A DARK KNIGHT.
Jayden Vane
Zawód : astronom, profesor, publicysta, badacz, erudyta, ojciec
Wiek : 32
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowiec
Sometimes the truth
Isn’t good enough.
Sometimes people deserve more.
Sometimes people deserve
To have their f a i t h rewarded.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t4372-jayden-vane#93818 https://www.morsmordre.net/t4452-poczta-jaydena#95108 https://www.morsmordre.net/t4451-lucky-star#95083 https://www.morsmordre.net/f113-irlandia-killarney-national-park-theach-fael https://www.morsmordre.net/t4454-skrytka-bankowa-nr-1135#95111 https://www.morsmordre.net/t4453-jayden-vane
Re: Biblioteka [odnośnik]28.01.21 16:45
The member 'Jayden Vane' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 66
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Biblioteka Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Biblioteka [odnośnik]28.03.22 22:23
wykonywanie zawodu16 kwietnia
Wiedział, że nie było lepiej zaopatrzonej biblioteki na Wyspach od tej hogwarckiej. Nadchodzący projekt wołał o profesorską uwagę, a w chwilach, gdy uczniowie zbierali się w Wielkiej Sali na obiedzie, Jayden kierował swoje kroki ku znanym sobie doskonale regałom, pozwalając, by papierologia z jego torby rozlała się po jednym z wolnych stołów. A później jeszcze gestem różdżką przywoływał do siebie odpowiednie książki oraz wydania zarówno brytyjskich, jak i zagranicznych gazet. Nie inaczej było i tym razem. Pracował w końcu w każdym możliwym momencie, aby nie robić tego w domu, gdzie co innego pochłaniało jego uwagę. Aktualnie musiał przygotować pewnego rodzaju własną rozpiskę, rozeznanie. Podkładkę pod resztę. Przewodnik, do tego, co miało czekać jego i jego współpracowników. Przesunął dłonią przez włosy, zastanawiając się nad tym, co to wszystko mogło oznaczać. Co naprawdę miało się wydarzyć. Nie marnował jednak dłużej cennego czasu — przerwa nie miała trwać w nieskończoność, a on musiał pojawić się na następnych zajęciach. Wziął więc pióro do ręki i zaczął spisywać dalszy szkic, który miał służyć za wstęp do kolejnego naukowego etapu. Następnego kroku. Do wyjaśnienia innym, na co się pisali.
Największymi, hipotetycznymi elementami we Wszechświecie są czarne dziury. W przeciwieństwie do takich rzeczy jak planety czy gwiazdy nie mają ograniczeń rozmiaru fizycznego i mogą dosłownie rosnąć w nieskończoność. Chociaż w rzeczywistości muszą się zdarzyć określone rzeczy, aby stworzyć różne rodzaje czarnych dziur, od naprawdę maleńkich do największych pojedynczych rzeczy we Wszechświecie. Jak więc rosną czarne dziury i jak duża jest największa z nich? Istotniejsze jest jednak skupienie się nie na tym, jak działają czarne dziury ani jak się tworzą, ponieważ ich powstawanie łączy się z cyklem gwiazd neutronowych, które zostały już rozlegle opisane i otoczone naukowymi rozprawami. Na razie interesuje nas znalezienie największej rzeczy we Wszechświecie. Zacznijmy naprawdę, naprawdę skromnie. Od tematu pierwotnych czarnych dziur. Najmniejszy rodzaj czarnych dziur może, ale nie musi istnieć. Jeśli tak, to prawdopodobnie są najstarszymi obiektami we Wszechświecie, starszymi nawet od atomów. Powstałyby tuż po Wielkim Wybuchu, kiedy Wszechświat był tak gęsty z gwałtowną energią, że każda maleńka „kieszonka", która była tylko nieco gęstsza niż jej sąsiedzi, mogła wytworzyć czarną dziurę. Najmniejsza pierwotna czarna dziura, która mogłaby nadal istnieć, miałaby mniej więcej bilion kilogramów — jest to masa dużej góry. A jednak nie byłyby większe od protonu. Przełóżmy to jednak na coś bardziej przyziemnego. Pierwotna czarna dziura o masie Ziemi byłaby ledwie większa od monety. To sprawia, że ​​bardzo trudno je znaleźć, więc właściwe jest, iż nie zostały zaobserwowane – jeśli istnieją, mogą być nawet tajemniczą ciemną materią, która spaja galaktyki. Są to jednak te pierwsze, a te, których temat już poruszyłem; które według obliczeń nas, badaczy, muszą istnieć, nazywamy gwiazdowymi czarnymi dziurami. Są one powiązane ściśle z cyklem gwiazd neutronowych, o którym wspominałem wcześniej. Aby stworzyć takową czarną dziurę, musimy skompresować wystarczającą ilość materii, aby zapadła się w siebie. Potem im więcej na nią rzucimy, tym większa się staje. W dzisiejszym Wszechświecie tylko najbardziej gwałtowne zdarzenia kosmiczne mogłyby stworzyć niezbędne warunki, takie jak połączenie gwiazd neutronowych lub zapadnięcie się jądra bardzo masywnej gwiazdy w supernową. Aby mieć jednostkę do pracy, użyję masy naszego Słońca — około dwóch kwintylionów kilogramów. Nazwę hipotetyczną czarną dziurę X. Załóżmy, że X pochłania bliskiego sobie niebieskiego olbrzyma o masie siedemdziesięciu mas słonecznych. Ponieważ cała ta skradziona materia krąży w kierunku czarnej dziury, jak woda spływająca do kanalizacji, tarcie podgrzewa ją do temperatury wystarczająco wysokiej, aby świecić pięćset tysięcy razy jaśniej niż nasze Słońce. A jednak według obliczeń X ma „tylko” niecałe szesnaście mas Słońca i dziewięćdziesiąt dwa kilometry szerokości, akurat wystarczająco dużo, by rzucić cień na Korsykę. Aby mogły urosnąć znacznie większe, czarne dziury muszą albo pożreć wiele gwiazd, albo lepiej połączyć się ze sobą.
- Wszystko czysto hipotetycznie - mruknął do siebie, jakby próbował poradzić sobie z możliwościami oraz wielkością tego, do czego zmierzał. Do tego, do czego zmierzał. Zaraz jednak powrócił do swojej rozprawy.
Aby uzyskać największe czarne dziury we Wszechświecie, musimy potrzebować największych gwiazd, jakie kiedykolwiek istniały: Quasistars. Aby uzyskać poczucie skali, możemy porównać je z największymi obecnie istniejącymi gwiazdami. Nasze Słońce jest obok nich jak ziarnko piasku. Nie wiemy, czy quasi gwiazdy rzeczywiście istniały, ale są ciekawą koncepcją, jeśli chodzi o rozwój superdoładowania czarnej dziury. Chodzi o to, że materia we wczesnym Wszechświecie była tak gęsta, że ​​quasi gwiazdy mogły urosnąć do tysięcy mas naszego Słońca. Jądra tych gwiazd mogły zostać zmiażdżone pod własnym ciężarem tak bardzo, że faktycznie zapadły się w czarne dziury, gdy gwiazda wciąż się formowała. Grawitacja ściskała supermasywną gwiazdę, zasilając czarną dziurę i podgrzewając opadający materiał do takiego stopnia, że ​​ciśnienie promieniowania utrzymywało gwiazdę na stałym poziomie. I tak te szybko rosnące czarne dziury mogły pochłonąć quasi gwiazdę przez miliony lat i urosnąć znacznie bardziej niż jakakolwiek współczesna gwiezdna czarna dziura. Czarne dziury o masie kilku tysięcy razy większej od Słońca i szersze niż cała Ziemia. Te czarne dziury mogły stać się zarodkiem supermasywnych czarnych dziur.
Przerwał i rozprostował dłoń, która wymęczyła się długim pisaniem. Zaraz jednak wrócił dalej do pergaminu pomimo bólu i kurczów.
I tu docieramy do supermasywnych czarnych dziur. Hipotetycznych królów naszego Wszechświata, największych pojedynczych ciał, jakie istnieją. Według najnowszych teorii centra większości galaktyk zawierają supermasywną czarną dziurę i są one potworne. W Drodze Mlecznej najprawdopodobniej mamy czarną dziurę o masie około czterech milionów mas Słońca, która jest spokojna, zebrana i po prostu robi swoje. Skąd możemy podejrzewać, iż tam jest? Ponieważ widzimy wiele gwiazd wędrujących wokół pozornie pustego miejsca. I pomimo niesamowitej masy, jej promień wciąż jest tylko siedemnaście razy większy od naszego Słońca. Mniejsza niż większość gigantycznych gwiazd, ale miliony razy masywniejsza. Ponieważ supermasywne czarne dziury są tak masywne i znajdują się w centrum galaktyk, wiele astronomów wyobraża je sobie jako trochę podobne do Słońca w Układzie Słonecznym. Kotwica, która skleja wszystko inne i wpycha je na orbitę. Ale to błędne przekonanie. Według moich rozeznań Słońce stanowi niemal sto procent całej masy Układu Słonecznego, supermasywne czarne dziury miałyby jedną tysiączną procenta masy swojej galaktyki. Dlaczego? Miliardy gwiazd w galaktykach nie byłby z nimi związane grawitacyjnie, ale to grawitacyjny efekt ciemnej materii utrzymywałby je razem. Wiele supermasywnych czarnych dziur nie byłoby wcale łagodnymi olbrzymami, zwłaszcza gdyby żywiły się chmurami masy w swojej galaktyce. Wystarczy sobie wyobrazić potwora, który pożera tak wiele energii, że wytwarza dżety plazmy przyspieszone prawie do prędkości światła. Gdyby Ziemia krążyła wokół tego ogromnego ciała, wydawałaby się sto piętnaście razy większa niż nasze Słońce na niebie… A my w ciągu kilku sekund spalilibyśmy się na wiór przez jego rozżarzony, gorący dysk akrecyjny. W tym momencie czarne dziury stają się tak duże, że gwiazdy wydają się w porównaniu z nimi śmiesznie małe. Ta sfera ciemności jest tak duża, że ​​obejmuje cały nasz Układ Słoneczny. A jednak istnieje skala nawet ponad tego rodzaju obiektami…
- Profesorze? Profesorze Vane. - Głos bibliotekarki wyrwał Jaydena z rozmyślań i kazał mu przenieść uwagę na kobietę, która patrzyła na niego z czułością i kręciła z politowaniem głową. - Zaraz zaczynają się zajęcia, profesorze. I znów dał się pan ponieść fantazjom...

|zt


he's the hero world deserves, but not the one it needs right now. they'll hunt him. he can take it. he's a silent guardian, a watchful protector. A DARK KNIGHT.
Jayden Vane
Zawód : astronom, profesor, publicysta, badacz, erudyta, ojciec
Wiek : 32
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowiec
Sometimes the truth
Isn’t good enough.
Sometimes people deserve more.
Sometimes people deserve
To have their f a i t h rewarded.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t4372-jayden-vane#93818 https://www.morsmordre.net/t4452-poczta-jaydena#95108 https://www.morsmordre.net/t4451-lucky-star#95083 https://www.morsmordre.net/f113-irlandia-killarney-national-park-theach-fael https://www.morsmordre.net/t4454-skrytka-bankowa-nr-1135#95111 https://www.morsmordre.net/t4453-jayden-vane
Biblioteka
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach