Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia



Login:

Hasło:

Evandra Rosier
AutorWiadomość
Wsiąkiewka

Żywotność
Wartość żywotności postaci: 109
żywotnośćzabronionekarawartość
81-90%brak-588 - 98
71-80%brak-1077 - 87
61-70%brak-1566 - 76
51-60%potężne ciosy w walce wręcz-2055 - 65
41-50%silne ciosy w walce wręcz-3044 - 54
31-40%kontratak, blokowanie ciosów w walce wręcz-4033 - 43
21-30%uniki, legilimencja, zaklęcia z ST > 90-5022 - 32
≤ 20%teleportacja (nawet po ustaniu zagrożenia), oklumencja, metamorfomagia, animagia, odskoki w walce wręcz-60≤ 21
10 PŻPostać odczuwa skrajne wycieńczenie i musi natychmiast otrzymać pomoc uzdrowiciela, inaczej wkrótce będzie nieprzytomna (3 tury).-701 - 10
0Utrata przytomności



Dzwoneczek
Pójdźka zwyczajna to prezent od ukochanego brata, Francisa. Z dumą prezentuje swoje jasnobrązowe pióra z białymi plamkami. Jak na polującą za dnia sowę przystało świat obserwuje czujnie żółtymi oczami. Jest grzeczną i ułożoną sową, nie dziobie palców, cierpliwie czeka na pospiesznie zapisywaną odpowiedź. Poczęstowana smakołykiem z zadowoleniem kołysze się na boki.


Kryształy


Rozwój:
Listy
1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51, 52, 53, 54, 55, 56, 57, 58, 59, 60, 61, 62, 63, 64, 65, 66, 67, 68, 69, 70, 71, 72, 73, 74, 75




[bylobrzydkobedzieladnie]


Ostatnio zmieniony przez Evandra Rosier dnia 24.11.21 17:42, w całości zmieniany 53 razy
Evandra Rosier
Evandra Rosier
Zawód : Arystokratka
Wiek : 23
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
I am blooming from the wound where I once bled.
OPCM : 0
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 14
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Półwila

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t8762-evandra-rosier https://www.morsmordre.net/t8771-dzwoneczek#260729 https://www.morsmordre.net/t8766-wanda#260651 https://www.morsmordre.net/f97-kent-dover-chateau-rose https://www.morsmordre.net/t9233-skrytka-bankowa-nr-2076#280737 https://www.morsmordre.net/t8767-evandra-rosier#260654

Powrót do góry Go down

Wspomnienia
08.1946 | Francis Lestrange | Thorness Manor
PRZERWANE
Wciąż podtrzymuję spojrzenie, jeszcze przez moment zachować silną, wojowniczą postawę, chcę się dalej złościć, bo łzy palą w policzki i zbyt długo się już smuciłam. Zbieram się w sobie, by powiedzieć mu bolesną prawdę, bo musi wiedzieć, musi zrozumieć. - Bałam się, że już się nie kochamy. - Usta same wykrzywiają mi się w podkówkę, a oczy szklą ponownie, zwiastując nadchodzącą powódź słonych łez. Przykro mi, że mimo iż wrócił, to wciąż jest między nami przepaść; rzucam się więc ponad nią i z całych sił zaciskam ramiona wokół szyi brata. Towarzyszy mu nowy zapach, którego jeszcze nie znam, ale już zazdrosna rysa piętnuje moje serce krzywą linią, o której nie wiem jeszcze, że będzie towarzyszyć mi do końca życia.

06.1950 | Harry Smith | Hogwart
PRZERWANE
- Gwiazd drżących srebrne lica, zobaczysz znad przełęczy. Na strunie mej zadźwięczy - Tęsknica. W upojną ciszę nocną nieznane ujrzysz światy. - Jak mocno pachną kwiaty - Jak mocno.

05.1951 | Aquila, Primrose, Rigel | Hogwart
Wokół rozłożonego na hogwarckich błoniach koca leżały szkolne torby, tuż obok czarne wsuwane pantofle Evandry, która nie potrafiła odmówić sobie okazji do poczucia chłodu zielonej trawy pod bosymi stopami. W uczniowskiej codzienności niewiele było okazji do swobodnego i beztroskiego spędzania wolnego czasu, zwłaszcza na piątym roku, kiedy termin zdawania SUMów zbliżał się nieuchronnie.
- Przychodzimy tu zdecydowanie zbyt rzadko - stwierdziła nieco nadąsanym tonem, jakby w jej gronie znajdowała się osoba za to odpowiedzialna. Mimo iż żadne z nich nie układało planu zajęć, o niezadowoleniu Evandry musieli wiedzieć wszyscy.

02.1952 | Aquila Black | Hogwart
ZAKOŃCZONE
Tego dnia pokój wspólny Ślizgonów niemalże opustoszał: dwóch pierwszoklasistów skrobało wypracowania przy kominku, ktoś drzemał w fotelu, inny w skupieniu czytał książkę. Cała reszta zebrała się na dziedzińcu w celu opuszczenia zamku i spędzenia miłych chwil na beztroskiej zabawie. Tylko dwie szlachetnie urodzone panny tkwiły wciąż w swoim dormitorium, w ostatniej chwili rezygnując z wyprawy. - Nie musisz tu ze mną zostawać, pamiętam jak mówiłaś, że brakuje ci wizyt w Hogsmeade, a tegoroczna zima musi być naprawdę czarująca - westchnęła, unosząc wzrok na krzątającą się po dormitorium Aquilę. Evandra do końca zwlekała z poinformowaniem przyjaciółki o swoim stanie, nie chcąc by ta zrezygnowała z wyczekiwanego wyjścia. Specjalnie na tę okazję ubrała nowy szalik, którego odcień miał podkreślać kruczoczarne włosy panny Black w zestawieniu ze zimową scenerią miasteczka. Evandra nie musiała wychodzić z nią na zewnątrz, by docenić jej urodę.

07.1953 | Lynette Ollivander | Lancashire

02.1955 | Leander Nott | Ashfield Manor
Z tuby gramofonu płynęła jazzowa muzyka, jakże różna od klasyków, do których przywykła. Siedziała naprzeciw niego z uniesionymi w rozbawieniu kącikami ust. Lord Leander Nott, jej pierwsze, nastoletnie zauroczenie, był na tyle blisko, by mogła wyodrębnić zawieszone w powietrzu nuty zapachowe. Czarował ją swoim głosem, a i ona nie pozostawała mu dłużną. Niemal każdemu, niby-przypadkowemu muśnięciu dłonią towarzyszyło ukradkowe spojrzenie, będące częścią ich małej gry.

08.1955 | Tatiana Dolohov | Thorness Manor
ZAKOŃCZONE
Lekko usmolony przy brzegach zwitek pergaminu zapisany był kilkoma dobitnie dobranymi słowami, które z ust szlachetnie urodzonej damy nigdy nie powinny paść, o zapisywaniu ich nie wspominając. Skrajny dramatyzm wylewał się z każdej pospiesznie zapisanej czarnym atramentem litery. Drżące dłonie z trudem przewiązały list ozdobną wstążką, a i przywołanie nieufnie zerkającego puchacza nie należało do najłatwiejszych zadań.
Dlaczego zdecydowała się napisać właśnie do niej? Do kobiety, z którą tak naprawdę niewiele ją dotychczas łączyło. Miała przecież tylu bliskich przyjaciół, tak wiele osób, o których twierdziła, że może im ufać, a jednak wiadomość została zaadresowana inaczej. Tatiana Dolohov.

28.12.1955 | Eurydice Nott | Thorness Manor
Dziewczęcy pokój nosił ślady istnego pobojowiska. Już w wejściu roznosiła się mieszanina kwiatowych perfum, jaka mogłaby niewprawny nos przywrócić o zawrót głowy. Z tuby zaczarowanego gramofonu wydobywały się dźwięki orkiestry, wprowadzając w klimat balowych sal. Podążając tropem rozrzuconych po drewnianych panelach pantofli o każdym z możliwych kolorów, można było dotrzeć do epicentrum dziewczęcego huraganu. Na każdym z krzeseł oraz każdej z obitych granatowym materiałem puf znajdowały się elementy damskiej garderoby. Eleganckie rękawiczki, wymyślne kapelusze, zwiewne halki, delikatne pończochy. Blat toaletki z okrągłym lustrem zastawiony był biżuterią, srebrem, złotem i perłami. Na zaszczytnym miejscu wśród fałd błękitnego aksamitu leżał pierścień zaręczynowy z kamieniem. Gościł na szczupłej dłoni Evandry tylko podczas oficjalnych przyjęć, wciąż towarzyszyły jej wątpliwości, by nosić go na co dzień. Coraz częściej jednak obracała go w palcach, zastanawiając się jak będzie wyglądać jej życie u boku lorda Tristana Rosiera.

12.1956 | Tristan Rosier | Hampton Court
Gdyby tylko Tristan zdecydował się nie dotrzymywać jej towarzystwa przez cały wieczór, opieranie się jego urokowi nie sprawiłoby jej tyle problemu. Trzymanie się na baczności przy jednoczesnym posyłaniu uśmiechów w stronę innych gości było nie lada wyzwaniem, zwłaszcza kiedy czuła bijące od niego ciepło. Nie miała jednak pewności czy nie odstępował jej na krok dlatego, że chciał jej pilnować czy też dlatego, że zwyczajnie się o nią martwił. Podczas gdy pierwszy powód wywoływał w niej irytację, to drugi nie pomagał w utrzymywaniu niechęci do małżonka.

15.05.1957 | Tristan, Mathieu, Callista | La Fantasmagorie
PRZERWANE
W La Fantasmagorie pojawili się z Tristanem o umówionej wcześniej porze, rezerwując sobie tym samym kilka minut na rozmowę zapoznawczą. Na szczęście ich towarzysze nie pozwolili im długo czekać. Szybko zerknęła na Mathieu, chcąc znaleźć na jego twarzy emocje, które zdradziłyby niepewność czy stres. Czy powaga i zachowanie oficjalnego dystansu pasowały do sytuacji, w której witało się przyszłego członka rodziny? Evandra w całej swej wyrozumiałości i dobroci nie mogła pozwolić na to, by Callista poczuła się wśród nich niekomfortowo. Łagodzenie obyczajów.




Sny
PRZERWANE
Z niepokojem krążyła po komnacie, delikatny, zwiewny muślin w odcieniu pudrowego różu sunął po posadzce, przecinając jasne, księżycowe smugi. W powietrzu prócz sennego pyłu i intensywnego zapachu słodkich, jaśminowych perfum wisiało napięcie. W jej głowie tłumnie gromadziły się myśli, podsuwające najczarniejsze scenariusze, w których to temu, którego wyczekiwała, przytrafiało się coś strasznego. Czy bram do pałacu nie strzegł groźny smok, którego czujnemu spojrzeniu nic nie umykało? Drżała poruszona, że zgubił drogę, lub ktoś mu przeszkodził i już nigdy więcej nie dostanie szansy na zaznanie szczęścia u boku ukochanego. Zaczęła odnosić wrażenie, że czas spędzony na oczekiwaniu pochłonął już całą wieczność, lecz gdyby tylko miała pewność, że wreszcie się zjawi, byłaby gotowa czekać drugie tyle.

Skrzypnął mechanizm obrotowego fotela i sędzia nachylił się ponad pulpitem, jedna z zaróżowionych nóżek zakończonych twardym pazurem z zadziwiającą gracją przewróciła stronę otwartej księgi. Po kamiennych ścianach nazbyt wyraźnie poniósł się szelest bielonego pergaminu. - Jest pan podejrzany o działalność na szkodę fabryki, jak i pogwałcenie obywatelskich postaw - zagrzmiał wysoką nutą kobiecy głos, mogący zjeżyć włosy na ciele i wepchnąć w dyskomfort niepewności.



[bylobrzydkobedzieladnie]



Why do I like thunderstorms? Because it shows that even nature needs to scream sometimes.


Ostatnio zmieniony przez Evandra Rosier dnia 25.11.21 12:54, w całości zmieniany 15 razy
Evandra Rosier
Evandra Rosier
Zawód : Arystokratka
Wiek : 23
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
I am blooming from the wound where I once bled.
OPCM : 0
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 14
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Półwila

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t8762-evandra-rosier https://www.morsmordre.net/t8771-dzwoneczek#260729 https://www.morsmordre.net/t8766-wanda#260651 https://www.morsmordre.net/f97-kent-dover-chateau-rose https://www.morsmordre.net/t9233-skrytka-bankowa-nr-2076#280737 https://www.morsmordre.net/t8767-evandra-rosier#260654

Powrót do góry Go down

Rozgrywka
Lipiec
Spoiler:
10.07.1957 | Safia Shacklebolt | Royal Opera House
ZAKOŃCZONE
Już miała wracać do wyjścia, ale łomot dochodzący zza zamkniętych drzwi zatrzymał ją w miejscu i stanęła nagle, odwracając się zaskoczona za źródłem hałasu. Nie powinno jej tu być, ani tym bardziej interesować się niepokojącymi dźwiękami, a mimo to z przygryzioną niepewnie wargą nacisnęła klamkę, która ku jej zdziwieniu ugięła się, wpuszczając światło do środka garderoby.
- Oh, lady Shacklebolt?! Wystraszyłaś mnie nie na żarty! - zawołała, w pierwszej chwili przesłaniając twarz dłonią, zupełnie nie spodziewając się zaplątanej w kostiumy szlachcianki. Wyprostowała się gwałtownie, uchylając szerzej drzwi.

14.07.1957 | Aquila Black | Stoliki, Zacisze Kirke
ZAKOŃCZONE - R.
Aquila nie odpisała na list, nie potwierdziła spotkania, a mimo to Evandra miała nadzieję, że panna Black pojawi się w umówionym miejscu. Czy będzie żywić do niej urazę czy też pozwoli negatywnemu wrażeniu odejść w niepamięć? Doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że Blackowie i Rosierowie nie pałali do siebie przesadną sympatią, ale przez wzgląd na dawną przyjaźń chyba można było przymknąć oko na niesnaski, czy tak? Dodatkowo nie od dziś było wiadomo, że Alphard zaleca się do Melisande. Tristan bardzo wyraźnie postawił mu warunki, które musiał spełnić, by nestor Rosierów spojrzał na niego przychylnym okiem i wszystko wskazywało na to, że połączenie rodów, a tym samym zażegnanie dawnych waśni zbliżało się wielkimi krokami. Evandra po cichu liczyła na to, że w trakcie spotkania z Aquilą uda się jej wybadać nastawienie lady Black i ewentualnie rozwiać wszelkie wątpliwości i uprzedzenia przyjaciółki.

ZAKOŃCZONE
Tego dnia jadalnia w Château Rose pełniła funkcję sali wystawowej, gdzie na długim, hebanowym stole ułożono zastawę pochodzącą z różnych zestawów. Talerz głębokie do zupy, duże i płytkie do dań głównych, mniejsze na przystawki oraz talerzyki deserowe. Wraz z nimi kieliszki, szklanki i filiżanki zestawione z łyżkami, nożami i widelcami. Po drugiej stronie stołu prezentowane były wazy, półmiski i salaterki, a także karafki, dzbanki, sosjerki, maselniczki czy solniczki. Biała, przeświecająca ceramika, porcelana barwiona, ze zdobieniami i bez, wszystkie prezentowały się godnie oczekując wyroku, którym z nich przyjdzie zaszczyt służenia rodzinom Rosier i Black w trakcie uroczystości.

23.07.1957 | z rodziną | Sala Burz, Château Rose
ZAKOŃCZONE - R.
Nastał dzień proszonej kolacji, której data widniała na zaproszeniach wysłanych z Château Rose. Słońce dopiero chyliło ku zachodowi, a wszystko było już dopięte na ostatni guzik. Evandra była w swoim żywiole, wchodząc w rolę organizatorki przyjęć. Kwiaty zostały zamówione, zastawa wybrana, a w kuchni od rana trwały przygotowania do wieczornej kolacji. Ktoś na pewno wspomniał lady Rosier, że to miało być kameralne przyjęcie w gronie najbliższych, ale dla niej było to zbędne ograniczenie. Nie codziennie trafia się taka uroczystość i wedle Evandry trzeba było obchodzić ją należycie. Kobieta chodziła po rezydencji z długim pergaminem i odhaczała pozycje z listy. Surowym okiem oceniała odcień bieli obrusu w jadalni, szerokość rozstawienia zastawy i kolejny raz przechadzała się głównym korytarzem, by mieć pewność, że pierwsze wrażenie jest naprawdę niesamowite.
1, 2, 3, 4, 5

24.07.1957 | Harry Smith | Złoty Znicz
ZAKOŃCZONE - R.
Znajoma sylwetka wyłapana przy jednym ze stolików w kącie sali natychmiast przykuła jej wzrok. No dalej, Harry, spójrz na mnie, mówiła do niego w myślach, przez krótką chwilę patrząc na niego z ukosa, choć przecież nie mógł jej usłyszeć. Czy w ogóle o niej pamięta? Czy ją rozpozna? Spędzili razem w szkole tylko kilka krótkich lat, na pewno zdążył zapomnieć, rzucając się w wir pędzącej kariery muzycznej. To głupi pomysł, odejdź zanim ktoś cię zauważy, podniosła się z miejsca, uprzednio przepraszając towarzyszącą jej lady, ciesząc się że nawet najsilniejszy rumieniec nie był w stanie przebić się przez bladość jej cery. Nie zamierzała uciekać z lokalu, ale choć do korytarza, byleby zminimalizować ryzyko...

Sierpień
Spoiler:
14.08.1957 | Irina Macnair | Krypta, Château Rose
ZAKOŃCZONE - R.
Kobieca sylwetka była więc dla niej nadzieją, że uda jej się dowiedzieć czegoś nowego z nieznanej jej dziedziny. Postawna sylwetka i mocne spojrzenie wywierały na niej onieśmielające wrażenie. Nie często miała do czynienia z takimi kobietami. Szlachetnie urodzeni mężczyźni patrzyli na nią przez pryzmat układów z jej mężem. Z żadnym z nich nie wdawała się w dyskusje o światopoglądzie czy pasjach, na które liczyła najbardziej. Pani Macnair była więc w swej istocie promykiem nadziei w jakże jałowym pod kątem urozmaicenia czasu życiu lady Rosier. Zaintrygowana stojącą przed nią postacią, zatrzymała się o krok od pani Macnair, której kazała czekać te kilka minut.
- Dziękuję, że zgodziła się pani nas odwiedzić. - Wyciągnęła do niej dłoń na powitanie i utkwiła wzrok poważnej, szczupłej twarzy. - Mąż wspominał, że to może być bardzo… pracowity dla państwa okres. - Zawahała się tylko na chwilę, próbując ładnie ubrać w słowa ruch, jaki na pewno panował właśnie w domu pogrzebowym. Temat śmierci nie był zabawnym powodem do plotek, a już na pewno nie w towarzystwie, w jakim obracała się Evandra.

19.08.1957 | Ares Carrow | Pokój muzyczny, Château Rose
ZAKOŃCZONE - R.
Materiał długiej, rozkloszowanej spódnicy rozlał się po obitej atłasem ławie, szybkie rozgrzanie palców i już po chwili pomieszczenie opanowały dźwięki harfy. Miękkie tony znanej kompozycji, Toccata i fuga, łagodniejsza i przyjemniejsza dla ucha od tej wygrywanej na organach. Dopiero przed miesiącem zdołała przeprosić się z instrumentem po zdecydowanie zbyt długiej przerwie. Teraz wracała do niej ze wstydem - bo jakże mogła ją opuścić? - ale i radością, szczęśliwa z pokonania własnych, nawet tych drobnych barier.
- Nareszcie jesteś, kazałeś na siebie czekać! - zawołała z uśmiechem, gdy jej wzrok wyłapał w drzwiach do pokoju znajomą sylwetkę. Ostatnie nuty utworu Bacha ucichły, a młoda kobieta podniosła się z miejsca, by przywitać kuzyna. Nie wiedziała czy był tu już od dłuższego czasu czy też dopiero się zjawił - niecierpliwość w jej głosie nie wiązała się z żadnym spóźnieniem, a z tęsknotą. - Już zdążył mnie ogarnąć strach, jakobyś o mnie zapomniał.

20.08.1957 | Wśród arystokracji | Connaught Square
ZAKOŃCZONE - R.
Upalne, sierpniowe słońce dawało się we znaki, zwłaszcza strojnie ubranym damom, które dumnie gościły u boku swoich mężów, bo przecież pannom nie wypadało znajdować się w takim miejscu. Evandra również wahała się czy przyjąć rzuconą ze strony Tristana propozycję, ale argument o dorastaniu i odnajdywaniu swojego miejsca w świecie wreszcie do niej przemówił.
1, 2, 3, 4, 5, 6, 7

20.08.1957 - po egzekucji | Tristan Rosier | Tarasy, Château Rose
ZAKOŃCZONE - R.
Zamknięta we własnej głowie w pierwszej chwili nie zauważyła jego obecności. Drgnęła dopiero na dźwięk wypowiadanych słów, momentalnie ogarnęło ją poczucie ulgi. Wrócił. Krótko walczyła z chęcią zamknięcia go w swych ramionach, ale szybko przypomniała sobie, że to nie czas na słabostki. Liczył się tylko panujący konflikt i utrzymanie wysokiej pozycji rodów w walce o ich wspólną przyszłość. Cieszę się, że tam byłaś. Czy i ona cieszyła się z uczestnictwa w egzekucji? Funkcja reprezentacyjna była bardzo ważna, to prawda, ale Evandra nie sądziła, że ta przedłużająca się chwila spędzona na placu tak bardzo się na niej odbije.
- Dlaczego oni to robią? - westchnęła wreszcie, pozwalając sobie na zdradzenie własnych emocji. Posągowa maska ustąpiła, odsłaniając kryjące się na twarzy Evandry niezrozumienie. Uniosła wzrok, szukając w jego spojrzeniu odpowiedzi. Przystojna twarz Tristana dawała świadectwo dumie i wdzięczności, o której mówił. Na ułamek sekundy jeszcze zawahała się czy na pewno ciągnąć myśl, czy na pewno chce go zasmucać swoimi wątpliwościami. Jego spojrzenie skutecznie ją rozpraszało, ale skoro już zaczęła, nie mogła się wycofać.

23.08.1957 | Francis Lestrange | Ptaszarnia, Château Rose
ZAKOŃCZONE - R.
Wyciągnęła rękę, by wierzchem dłoni przesunąć z czułością po jego policzku. - Bezpieczna? - powtórzyła za nim z uśmiechem, nie do końca rozumiejąc dlaczego przychodzi z tak poważną i przejętą miną, kiedy codzienność zdawała się przecież biec stałym tempem. Wydarzenia na Connaught Square okazały się być sukcesem. Na łamach Walczącego Maga rozpisywano się o słuszności przeprowadzenia uroczystości, cytowano słowa, jakie padły z ust z Tristana, które miały wszystkich podnieść na duchu i przynieść nadzieję na nowe, lepsze jutro. Wątpliwości, które pojawiły się wtedy w głowie Evandry nigdy nie zostały wypowiedziane na głos.

24.08.1957 | Cressida Fawley | Perfumeria, Dom Mody Parkinson
ZAKOŃCZONE - R.
Lady Rosier przytknęła chusteczkę do swojego nosa, sprawdzając jak wiele straciła krwi. Drobna, czerwona kropla splamiła pięknie wyhaftowane na materiale inicjały E.R. Wyrównując oddech, zerknęła kontrolnie na swoje odbicie w zawieszonym na ścianie lustrze w rzeźbionej oprawie. Upięte w finezyjny kok złote loki okalały piękną twarz młodej kobiety. Wyprawa do miejsca publicznego wzmagała w niej próżność, Evandra zdecydowała się nie tylko na uszminkowane usta, ale i delikatne podkreślenie rzęs. Lekko zaróżowione policzki nadawały jej świeżego wyglądu, czym idealnie maskowała swoje chwile słabości.

30.08.1957 | Jayden Vade | West Wittering, Sussex
ZAKOŃCZONE - R.
Już miała zarządzić koniec spaceru, gdy usłyszała rozemocjonowane głosy wypoczywających nieopodal panien. Evandra najpierw obrzuciła czujnym spojrzeniem siedzące na piasku (bez koca, toż to skandal!) dziewczęta, by zaraz po tym powieść wzrokiem w interesującym je kierunku. Stojący po kolana w wodzie mężczyzna zdecydowanie nie wyglądał tak, jakby znalazł się tam celowo. Mało tego, Wanda mogłaby przysiąc, że jeszcze przed chwilą wcale go tam nie było! Dzięki powiększającym szkłom mogła z łatwością dostrzec zarysowany profil jego twarzy, lecz im dłużej mu się przyglądała, tym bardziej nie mogła uwierzyć własnym oczom. Jej serce niemal natychmiast zaczęło bić szybciej w ekscytacji i od razu zganiła się w myślach za tak niedojrzałą reakcję.

Wrzesień
Spoiler:
1.09.1957 | Emma Frey | Przystań, Kent, Dover
ZAKOŃCZONE - R.
Nie wszystkim jesień kojarzyła się z przykrościami przeszłości. Co z pierwszym dniem szkoły, pasztecikiem dyniowym i spotkaniem z dawno niewidzianym przyjacielem? Co z ciepłym swetrem, książką czytaną przy kominku i spacerem w szalejącym deszczu? W morzu strachu trudno pamiętać o pojedynczych uśmiechach. Trudno też samodzielnie utrzymywać hart ducha, gdy otaczające nas wydarzenia nie napawają optymizmem. Wedle mantry Evandry, warto się wtedy zatrzymać, nawet w nieco pochmurny, jesienny dzień, i nacieszyć momentem, tu i teraz.

1.09.1957 - wieczór | Deirdre Mericourt| La Fantasmagorie
ZAKOŃCZONE - R.
Stanęła przed nią z wysoko uniesioną brodą. Nie miały do tej pory zbyt wielu okazji, by porozmawiać twarzą w twarz i Evandra nie zdawała sobie sprawy ze wzrostu Deirdre. Szczupła sylwetka zawsze przemykała jej przed oczami w długim korytarzu, pozostawiając za sobą wyłącznie ciekawość. Niejednokrotnie zastanawiała się czy jeśli uda jej się złapać kontakt z tymi głęboko czarnymi oczami, znajdzie w nich zakopane tajemnice. Kobieta była jej obca, ale skoro Tristan zaufał jej na tyle, by powierzyć la Fantasmagorie w opiece, również pragnęła ją poznać.
- Chcę pogratulować udanego wernisażu, madame. - Skinęła głową, uśmiechając się nieśmiało, bo nie była pewna czy nie zdecydowała się wyjść na taras w poszukiwaniu chwili spokoju i oddechu. - Dobrze wiedzieć, że można wciąż znaleźć tych, którzy potrafią docenić sztukę.

5.09.1957 | Primrose Burke | Tereny jeździeckie
ZAKOŃCZONE - R.
- Prim! Dobrze cię znów widzieć. - Uścisnęła ją mocno jak po długiej rozłące. - Zasmuciłaś mnie pisząc o braku podróży w te lato. Nie chciałam cię rozpraszać, ale jakbym wcześniej wiedziała, że nie często opuszczasz Durham, to zwróciłabym się do ciebie już dawno temu. - Wyprostowała się i splotła ze sobą dłonie, w których trzymała skórzane rękawiczki. Wzięła je na wszelki wypadek, jakby okazało się, że są niezbędne w trakcie ich dzisiejszej, szalenie ważnej misji.

8.09.1957 | Angelique Blythe| Ogrody, La Fantasmagorie
ZAKOŃCZONE - R.
Sylwetkę panny Blythe dostrzegła kątem oka w wejściu do ogrodów, kiedy ta tylko pojawiła się na tarasie. Evandra uniosła spojrzenie błękitnych oczu znad trzymanej w dłoniach książki i szybko przeanalizowała korzyści z potencjalnej rozmowy. Do tej pory nie miała zbyt wielu okazji, by ją poznać, a skoro los sam podsunął im taką możliwość, to wstyd z niej nie skorzystać. Poza tym lady Rosier uwielbiała otaczać się artystami wszelkiej maści, a o talencie panny Blythe słyszała wiele pochlebnych opinii. Co z poezją? Książka przecież nie ucieknie! Odruchowo wyprostowała się, wygładzając bladą dłonią brzeg długiej, jedwabnej sukni o błękitnym odcieniu. Nawet w tak zwykły dzień nie mogła sobie odmówić utrzymania eleganckiego wizerunku, wszak prezencja była wszystkim.

10.09.1957 | Delaney Bulstrode | Restauracja, Dom Mody Parkinson
PRZERWANY
Przesunęła dłonią po blacie okrągłego stolika wystawionego na rozległy taras Domu Mody Parkinsonów. Uniosła wzrok na kobietę o kruczoczarnych włosach, której niepowtarzalna uroda została symbolem klasycznego piękna, stała się ambasadorką rodzinnego biznesu, wysławiając najważniejsze dla rodu wartości. Niektórzy są puści i próżni, inni tylko takich udają, by zapewnić sobie święty spokój. Jak miało się to w przypadku Delaney? - Czy pamiętasz, jak podczas naszego pierwszego spotkania omawiałyśmy wpływ francuskich projektantów na angielskie domy mody? Próbowałam przypomnieć sobie nasze wnioski, gdy znalazłam w gazecie wzmiankę o lipcowych pokazach haute couture.

13.09.1957 | Rigel Black| Szachy czarodziejów
ZAKOŃCZONE - R.
- Nie przypominam sobie, bym grała w szachy od czasu naszej ostatniej rozgrywki. Kiedy to było, sześć, siedem lat temu? - Ściągnęła brwi w chwilowym zakłopotaniu, bo choć utrzymywała, że odznacza się dobrą pamięcią, to niestety nie była w stanie przechowywać w swym umyśle wszystkich, najdrobniejszych szczegółów. - Wciąż myślę, że się wtedy podłożyłeś. Zbyt dobrze ci szło na tak głupi błąd. - Jeden z kącików jej ust uniósł się w uśmiechu, kiedy napotkała wzrokiem nieodgadnione spojrzenie Blacka. - Musisz mi wszystko przypomnieć, inaczej będzie ci trudniej oszukiwać.

18.09.1957 | Primrose Burke| Zapomniany most
ZAKOŃCZONE - R.
Stukot obcasów niknął głucho między drzewami, a lady Rosier nie potrafiła pozbyć się wrażenia, że jest obserwowana. Kilka razy obejrzała się nawet przez ramię, przypominając sobie liczne ostrzeżenia, lecz nikt za nią nie szedł, odpowiadała jej cisza. W ciągu ostatnich dni to ona była tą, która przynosiła światło i dawała nadzieję, powtarzając o bezpieczeństwie i porządku, jakie miały panować na terenach Londynu. Głosiła siłę i skuteczność Ministra Magii, a także słuszność podejmowanych działań. Kreowała się na zdecydowaną zwolenniczkę i obrończynię tradycji, którą po prawdzie nie zawsze się czuła. Wciąż poznawała zasady rządzące jej nowym światem, ale była zdeterminowana, by je poznać i wprowadzić w życie. Sądziła, że już ma plan, ale uparcie ignorowała jego słabe punkty.

19.09.1957 | Forsythia, Francis, Rigel | Piwniczny Klub Jazzowy
ZAKOŃCZONE
- Francis, czy to nie przecudowny wieczór, idealny wręcz na tak szczególną okazję? - Pytania Evandry nieczęsto wymagały odpowiedzi, zwykle wystarczyło przytaknięcie, skinienie głową bądź sugestywne spojrzenie, dzięki którym lady miała pewność, że jej rozmówca słucha (bądź przynajmniej dobrze udaje) i jest choć względnie zainteresowany poruszonym przez nią tematem. Zacisnęła nieco mocniej dłoń na przedramieniu Francisa, chcąc podkreślić podniosłość chwili.

20.09.1957 | Rosierowie | Pokój dzienny, Château Rose
ZAKOŃCZONE
Przekroczyła próg salonu, zerkając na nachylającą się w kierunku siostry Fantine, nie słysząc przekazywanych ściszonym tonem nowinek modowych. Co było na tyle ważne, by nie mogło zaczekać do śniadania? Evandra zajęła miejsce na skraju obitego aksamitem fotela, łącząc ze sobą dłonie. W ciągu dnia udało jej się pokonać mdłości, ale soki ani owoce nie przyciągały teraz jej uwagi. Skupiła ją na mężu, którego wyraz twarzy nie napawał radością ani nadzieją. Dym palonego papierosa dotarł i do jej nozdrzy, drażniąc i irytując. Nie odezwała się jednak ani słowem, tylko utkwiła w nim pytające spojrzenie.

25.09.1957 | Francis Lestrange | Sala nr 3, Szpital Świętego Munga
ZAKOŃCZONE - R.
Posągowa twarz o bladej cerze otoczona gładko zaczesanymi w niski kok włosami. Spojrzenie pełne nieodgadnionej głębi, w jakiej skryło się wiele uczuć, jakże niegodnych ujrzenia światła dziennego. Nie w miejscu publicznym, gdzie czuła skupiający się na niej wzrok każdego mijanego uzdrowiciela, pacjenta i gościa. Czy powtarzające jej imię szepty były prawdziwe czy też istniały wyłącznie w jej głowie? Jak natrętna mucha, której nijak nie dało się odgonić. Unikała ich spojrzeń, obawiając się rzuconego wyzwania i konfrontacji. Czy ktoś ją pozna, zaczepi, dostrzeże kłamstwo i tłumiony strach?


[bylobrzydkobedzieladnie]



Why do I like thunderstorms? Because it shows that even nature needs to scream sometimes.


Ostatnio zmieniony przez Evandra Rosier dnia 18.11.21 13:30, w całości zmieniany 8 razy
Evandra Rosier
Evandra Rosier
Zawód : Arystokratka
Wiek : 23
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
I am blooming from the wound where I once bled.
OPCM : 0
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 14
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Półwila

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t8762-evandra-rosier https://www.morsmordre.net/t8771-dzwoneczek#260729 https://www.morsmordre.net/t8766-wanda#260651 https://www.morsmordre.net/f97-kent-dover-chateau-rose https://www.morsmordre.net/t9233-skrytka-bankowa-nr-2076#280737 https://www.morsmordre.net/t8767-evandra-rosier#260654

Powrót do góry Go down

Rozgrywka
Październik
4.10.1957 | Tristan Rosier | Komnaty Evandry
ZAKOŃCZONE - R.
Śmierć Alpharda, nieposłuszeństwo Francisa, cały ten szalejący wokół nich konflikt; ze skutkami porażek przyjdzie im się mierzyć jeszcze przez długi czas, ale czy to nie one wzmacniają ich odporność i siłę? Zagrożenie nie było już czymś odległym, co nie dosięgnie mieszkańców tych pałacowych murów, Evandra czuła narastający strach ściskający żołądek i gardło; strach, że wkrótce to do nich zapuka jeden z wysłanników Czarnego Pana, by zwrócić ciało, powtarzając hasła o bohaterskich czynach. Czym były suche hasła, czym był wznoszony pomnik - żadne słowa ani gesty nie mogły ukoić bólu po takiej stracie.
- Nie jest to łatwe, przyznaję, ale jeśli ja nie będę w to wierzyć, to dlaczego inni mają? - Być przykładem i oparciem dla innych, choć tyle mogła zrobić dla bliskich, którzy trwali przy niej w trudnych chwilach. - Im dłużej będziesz zatracać się w samych problemach, tym trudniej przyjdzie ci odnaleźć drogę powrotną. Nie zapominaj też, że nie jesteś sam.

5.10.1957 | Pogrzeb | Krypta Blacków
ZAKOŃCZONE - R.
Od tragicznej wiadomości o śmierci lorda Blacka minęły dwa tygodnie, a największy żal zdążył już ją opuścić. Z uczuciem smutku i odosobnienia zaprzyjaźniona była od lat, z każdym dniem radząc sobie z nim coraz lepiej. Na gotującą się w niej frustrację znalazła nowe ujście - mnogość kolejnych obowiązków blokowała negatywne myśli, pozwalając odciąć umysł od skaleczonego serca, w które swoje kolce dotkliwie wbijały poczucie winy oraz wstyd.
Trzymając się ramienia Tristana z uniesioną nieznacznie głową stała na Grimmauld Place w towarzystwie najbliższej rodziny. W milczeniu przesuwała wzrokiem po zebranych żałobnikach, nie szukając wśród nich żadnej konkretnej twarzy. Bała się spotkania z Aquilą i Rigelem, o których zamartwiała się mimo zapewnień Aresa, że ci na pewno zrozumieją brak bezpośredniej obecności Evandry w tak trudnych chwilach. Miała zamiar zamienić z nimi kilka słów po pogrzebie, oczywiście o ile będą chcieli z nią rozmawiać.
1, 2, 3, 4, 5, 1, 2, 3, 4

10.10.1957 | Aquila, Primrose | Salon, Grimmauld Place 12
ZAKOŃCZONE - R.
- Przeraża mnie liczba osób, które nie zdają sobie sprawy z sytuacji, jaką mamy obecnie w kraju. - Nie zraziła się wahaniem Aquili, to nie wielki wiec siedział w jej głowie, a spotkania w mniejszym gronie. Evandra nie miała umiejętności przemawiania do mas i na to też nie zamierzała się porywać, zostawiając polityczne zgromadzenia lepiej obeznanej w temacie przyjaciółce. - Często nawet nie jest to niewiedza, a zwykła ignorancja. Nie wierzę, że wynika ona z braku empatii czy niechęci, lub przeświadczenia, iż kwestia ta ich nie dotyczy. Należy ich zachęcić, uświadomić i tak, jak mówisz - wskazać drogę, bo to nie jest moment na bezczynne tkwienie w miejscu. Bezpośredniość i skracanie dystansu - tak, ale użyłabym środków, jakie mamy mamy pod ręką.

11.10.1957 | Mathieu, Xavier | Gabinet, Thorness Manor
ZAKOŃCZONE
Do nowego tytułu zdążyła już przywyknąć, choć zaledwie kilka razy dane jej było odczuć przypisany mu ciężar. Tristan wykazał się wielkim zrozumieniem, pozwalając by we własnym tempie powróciła do sił; teraz przyszedł czas, by przyjąć odpowiedzialność i rolę, do której przygotowywano ją przez całe życie. Ścisk w żołądku zdradzał zdenerwowanie, choć dzisiejsze spotkanie miało odbyć się w kameralnym towarzystwie i wyłącznie w ramach konsultacji. Kamień spadł z jej serca, gdy Mathieu zgodził się wesprzeć swoją radą, obecność czarodzieja zawsze działała na nią uspokajająco. Sam wskazał swego przyjaciela, lorda Burke, jako osobę o odpowiednich zdolnościach analitycznych, a tego właśnie potrzebowali.

13.10.1957 | Fantine Rosier | Rosarium, Château Rose
ZAKOŃCZONE
Mocne postanowienie poprawy i chęć rozpoczęcia wprowadzania zmian od samej siebie skutkowały nową deklaracją - sięgnięcie po tradycję. Herbowym różom Rosierów nie można było odmówić nadzwyczajnego piękna. Urok drobnych pąków, rozłożystych płatków, słodkiego zapachu - od wieków za ich urodą stały kobiety, które dbały o nie przy użyciu magii. Evandra potrafiła nazwać swoje ulubione kwiaty, a także dobrać odpowiednie okazy do wiązanek w zależności od przeznaczenia, lecz przygodę z zielarstwem zakończyła na etapie szkolnym. Teraz kroczyła kamiennymi ścieżkami w towarzystwie Fantine, rozglądając się po krzewach z większym niż zazwyczaj zainteresowaniem.

14.10.1957 | Primrose Burke | Pokój muzyczny, Château Rose
ZAKOŃCZONE - R.
- To tu dzieje się prawdziwa magia - la magie de la musique! - zapowiedziała, witając ją w swoich ulubionych - poza własnymi komnatami - progach. - Masz nastrojony instrument? Pokaż, zaraz sprawdzę, a ty możesz mi opowiedzieć jak upłynęły ci ostatnie dni. Czy ruszyłyście już z pracą z Adeline? Pisałam do niej dzień po naszym spotkaniu przy Grimmauld Place, liczę że pomoże mi zebrać poparcie kilku osób. W końcu działamy w słusznej sprawie, prawda? - Oczywistym było, że nie chciała tego poparcia dla siebie, a dla Aquili, która zaangażowania się w sprawę potrzebowała najbardziej z nich. Wskazała Primrose jedną z sof, by mogła swobodnie rozłożyć się z przyniesionym przez siebie sprzętem.

20.10.1957 | Tatiana Dolohov | Appley Tower, Wyspa Wight
ZAKOŃCZONE - R.
Stojąca między obiema rzeczywistościami Tatiana zdawała się lawirować z łatwością, dopasowując do okoliczności, czy to dlatego zwróciła się właśnie do niej? - Może wszystko na raz? Natłok myśli, uczucie przeciążenia i nieumiejętność odreagowania tego w inny, niż destrukcyjny sposób? - odpowiedziała od razu, gdy tylko padło ostatnie słowo Tatiany, zupełnie jakby potrzebowała wyraźnego przyzwolenia na zdradzenie swoich prawdziwych uczuć. W ostatnich tygodniach zaufanie przychodziło jej z trudem, zwłaszcza w obliczu kolejno wychodzących na jaw kłamstw.

24.10.1957 | Mathieu Rosier | Jadalnia, Château Rose
ZAKOŃCZONE - R.
”Nigdy nie odkryjemy wszystkich tajemnic” - tylko dlaczego? Czy dlatego, że było to tak skomplikowane czy też dlatego, że wymagało to zbyt wiele pracy, na jaką nikt dotąd nie chciał się zdobyć? Zaryzykowała, po raz pierwszy podnosząc dręczącą ją kwestię, lecz uzyskane odpowiedzi okazały się nie być satysfakcjonujące. Nieprzewidywalność i ciągła chwiejność, zdolność do trawienia na swej drodze wszystkiego bez opamiętania. Magia nie miała w sobie ograniczeń, brak jej było świadomości, która sprawiłaby, że stałaby się czymś więcej, niż narzędziem; tylko jeśli rzeczywiście traktować ją wyłącznie jak siłę, wymagającą ukierunkowania, to kim byli czarodzieje nią władający? Czy łudzili się, że to właśnie im dane będzie okiełznać potężną moc?

31.10.1957 | Vincent Rineheart | Most w Sligachan
ZAKOŃCZONE
Popchnięta nieznaną siłą ruszyła przed siebie, chcąc czym prędzej znaleźć się na środku mostu i uradować oczy pięknym krajobrazem przed swoim kolejnym zniknięciem. Pospieszny stukot obcasów zamilkł nagle, półwila zatrzymała się gwałtownie, wpuszczając do płuc leśne powietrze. W jednej chwili zdążyła zapomnieć o pałacu w Kent i pozostawionej w saloniku na piętrze białej wstążce. Teraz liczyły się tylko szum rzeki, kojące barwy okolicznej roślinności i posiadacz karmelowego golfu…

Listopad
2.11.1957, południe | Francis vel Morgan | Wybrzeże, Thorness Manor
ZAKOŃCZONE
Zmęczenie brało górę i zaczęła zadawać sobie nowe pytania. Czy nadszedł wreszcie czas, by zawalczyć o samą siebie? O należną jej prawdę, wolność przemyśleń i odczuć? Czy mając tę możliwość, będzie łatwiej, lepiej?
- Ta szczerość obowiązuje dopiero od teraz czy też planujesz sprostować przeszłe wydarzenia? - spytała neutralnym, nieco zbyt suchym tonem ze wzrokiem utkwionym w hipnotyczny obraz spienionych, zszarzałych fal. - Wciąż nie wiem w których sprawach mnie okłamywałeś, skąd więc mam wiedzieć czy nasze dzisiejsze spotkanie nie jest zwyczajną kontynuacją tej gry?

2.11.1957, wieczór | Octavia Lestrange | Ptaszarnia, Château Rose
ZAKOŃCZONE - R.
”Koszmar się skończy”, wybrzmiały jej słowa, które wedle nadziei Evandry mogłyby być płonną inkantacją, za której sprawą wszelkie smutki odchodziły w niepamięć. W głosie kuzynki wyczuła optymizm, jaki zwykle i jej nie opuszczał, kiedy wychodząc na przód niosła pochodnię, by rozświetlać drogę zagubionym duszom.
Już wcześniej dostrzegła u Octavii niechęć względem powstałego w Anglii konfliktu, w tej kwestii nie różniły się poglądami. Półwila wierzyła w jego rychłe zakończenie, ogłoszenie pokoju, za którym tak bardzo tęskniła, i w którym pragnęła żyć ze swymi najbliższymi. Niestety prowadzone w ostatnich tygodniach rozmowy uświadomiły jej, że wyczekiwany moment prędko nie nadejdzie, a ona sama staje się po części odpowiedzialna za wyrządzane innym krzywdy. Evandra uniosła wzrok na twarz kuzynki, tą jedną prawdę była jej winna.

2.11.1957, późny wieczór | Tristan Rosier | Komnaty Tristana, Château Rose
ZAKOŃCZONE
- Wiedziałeś, że tak się stanie, prawda? - spytała spokojnym tonem, bez cienia oskarżenia, zupełnie jakby w kilka godzin zdołała nie tylko pogodzić się z myślą, że śmierć brata nie była złym koszmarem, ale i poczyniła dalsze kroki w kierunku odrzucenia żałoby.
Powoli odwróciła się na obitym aksamitem krześle, by bose palce ułożonej jednej nogi na drugą skierowane były ku wyjściu. Uniosła błękitne spojrzenie w poszukiwaniu twarzy Tristana. Czy wieść o tym, co wydarzyło się na wybrzeżu przy Thorness Manor zdążyła obejść już cały świat? Stojący przed nią małżonek był zwykle tym, który miał wszystko pod kontrolą, a przynajmniej takie wrażenie starał się sprawiać. Evandra nawet przez moment nie zwątpiła w to, że musiał wiedzieć.

3.11.1957 | Elvira Multon | Łaźnia, Château Rose
ZAKOŃCZONE
Głośny trzask przełamanej tafli wody, chlust sięgnął jej pleców, gdy zdejmowała właśnie biżuterię, układając ją na blacie eleganckiej szafki. Wzdrygnęła się i wydała z siebie okrzyk zdumienia, natychmiast odwracając się w stronę wanny. Wśród piany majaczył się ciemny kształt, Evandra zastygła w przerażeniu, obserwując jak postać wyłania się z wody, wdrapując się na kremowy marmur.
- N-nic pani nie jest? - spytała niepewnie, zyskując nieco na śmiałości, gdy usłyszała zduszony głos topielicy.

3-4.11.1957 | (nie)znajomi | 1, 2, 3, 4, 5
(...)

15.11.1957 | Koncert | Palarnia opium 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7
ZAKOŃCZONE
Ucieszyła się otrzymawszy zaproszenie na koncert. Oznaczało to, iż wszelkich sprawunków organizacyjnych stało się zadość, Primrose z Xavierem stanęli na wysokości zadania. Niestety na dzień przed wydarzeniem Evandrę coraz mocniej zaczęły nachodzić wątpliwości, czy aby na pewno jest w stanie pokazać się wśród szlachty. Z niemałym trudem porzuciła głęboką chęć ponownego zakopania się w domowych pieleszach; odsunęła chęć, by świat o niej znów zapomniał. Sytuacja była jednak inna, niż przed rokiem - każdy jej unik zostanie odebrany jako strach oraz wstyd. Nie była reprezentantką wyłącznie samej siebie, nie była anonimową jednostką teraz, ani nigdy przedtem. Bez względu na to jak bardzo cierpiała po stracie brata, musiała o nim zapomnieć, lub przynajmniej sprawiać wrażenie, że nie sympatyzuje z żadnym ze zdrajców krwi. Głos głęboko wpojonego poczucia obowiązku był głośniejszy niż dotychczas, czuła ciężar nałożonej na nią odpowiedzialności i nie zamierzała przed nią uciekać już nigdy więcej.

18.11.1957 | Eurydice Nott | Mniejsza sala balowa, Hampton Court
ZAKOŃCZONE
Przystanęła i odwróciła się do kuzynki, brzeg jej spódnicy zafalował, opadając miękko na lakierowany parkiet. Utkwiła wzrok w błękitnym spojrzeniu półwili i odetchnęła cicho, czując w opuszkach palców znajome mrowienie. Była podekscytowana przygotowaniami i powrotem do obowiązków w towarzystwie. Podczas gdy w ostatnich miesiącach spędzała czas na poznawaniu zasad rządzących Château Rose, śledząc księgi i szukając porad u lady Cedriny, to spotkania z przyjaciółmi poza Kent napawały ją prawdziwą radością, jak i spełnieniem. Sukcesywnie, małym krokami, powracała do dawnej świetności, a ciepłe przyjęcie ze strony lady Adalaide Nott wyłącznie dodało jej sił oraz pewności, że nawet jeśli jej nieobecność została zauważona, to wciąż mogła cieszyć się zaszczytem sympatii najbardziej wpływowej czarownicy szlacheckich kręgów.

Grudzień
17.12.1957 | Deirdre Mericourt | Gabinet towarzyski, La Fantasmagorie
ZAKOŃCZONE
Wystarczyło jedno spojrzenie madame Mericourt, by w niepewności ugięły się pod nią kolana. W ciągu ostatnich tygodni czasem wyobrażała sobie tę dwójkę w różnych, niecodziennych sytuacjach. Towarzyszyła im w jadalni, na spacerze, w korytarzu na piętrze, a teraz także i w tym gabinecie. Jak czuła się z tą wiedzą, co chciała osiągnąć przychodząc tutaj? Choć spędziła czas na zastanowieniu i przygotowaniu, tak w jednej chwili plan stał się bez znaczenia. Nie powinna była iść na żywioł, ale instynkt wołał ją zbyt donośnym głosem, by go zignorować.

20.12.1957 | wśród tłumu | Connaught Square 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7
ZAKOŃCZONE
Plac Connaught Square budził w niej mieszane odczucia. Ostatnim razem tkwiła w upalnym, sierpniowym słońcu w loży pod jedną z tutejszych zabytkowych kamienic. Nieco dalej stał podest, po którego to deskach spływała plugawa, rebeliancka krew, będąca symbolem ich zwycięstwa nad skrajną głupotą zdrajców.
- Nie mogło być inaczej. Włożyłyśmy w to wiele pracy, dzisiejszy dzień nie jest jednak jej końcem, a zwiastunem siły, w jaką rośniemy dzięki wspólnemu działaniu. - Uścisnęła dłoń Aquili, wolną ręką sięgając także do Primrose. Lekko zarysowane czerwienią usta Evandry wygięły się w ciepłym uśmiechu, jakim chciała dodać przyjaciółkom otuchy. - Nie zrobią ci krzywdy, z nami jesteś bezpieczna - mówiła spokojnym tonem, bo choć nie miała wiele do czynienia z biedotą, a ostatni, który próbował tu zwrócić jej uwagę, wzbudził w niej niechęć graniczącą z obrzydzeniem, tak była przekonana, że czarodzieje zaangażowani w organizację dzisiejszego wydarzenia staną na wysokości zadania i nic im nie zagrozi.

24.12.1957 | Tristan Rosier | Sala Kolców, Château Rose
(...)

25.12.1957 | Gaspard Lestrange | Palarnia, Château Rose
Dochodzący zza zakrętu trzask wzbudził zastanowienie półwili, czarownica ściągnęła brwi i przyspieszyła kroku, by sprawdzić co jest źródłem niespodziewanego hałasu.
- Gaspard? - zdziwiła się na widok kuzyna, którego wszak nie widziała przy śniadaniu. Święcie przekonana, że młody lord Lestrange wyruszył wraz innymi na polowanie, nie przypuszczała, że to właśnie on może być sprawcą tajemniczych hałasów. Zbliżyła się o kilka kolejnych kroków, dopiero wtedy orientując się, że ten paraduje korytarzem w samych skarpetach. - Coś się stało? Gdzie twoje buty?


[bylobrzydkobedzieladnie]



Why do I like thunderstorms? Because it shows that even nature needs to scream sometimes.


Ostatnio zmieniony przez Evandra Rosier dnia 15.10.21 8:37, w całości zmieniany 12 razy
Evandra Rosier
Evandra Rosier
Zawód : Arystokratka
Wiek : 23
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
I am blooming from the wound where I once bled.
OPCM : 0
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 14
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Półwila

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t8762-evandra-rosier https://www.morsmordre.net/t8771-dzwoneczek#260729 https://www.morsmordre.net/t8766-wanda#260651 https://www.morsmordre.net/f97-kent-dover-chateau-rose https://www.morsmordre.net/t9233-skrytka-bankowa-nr-2076#280737 https://www.morsmordre.net/t8767-evandra-rosier#260654

Powrót do góry Go down

Rozgrywka
Styczeń
31.12.1957 | sabat | Hampton Court 1, 2, 3, 4, 5, 6
Od swego pierwszego sabatu nie opuściła żadnego z wydarzeń, za każdym razem spragniona eleganckiego tłoku, wybrzmiewających do rana melodii, gorących plotek i licznych komplementów. Tym razem miało być jednak inaczej, z mniejszym naciskiem na samą zabawę. Przystając z kieliszkiem wśród zbierających się w miarę mijającego czasu gości i oczekując na oficjalne rozpoczęcie przyjęcia, rozglądała się z zaciekawieniem po skrywanych za maskami twarzach. Niektórych nie dało się wręcz pomylić z nikim innym, ale kilka osób wyraźnie przykuło jej uwagę. Podczas tegorocznego sabatu chciała poznać i pomówić z jak największą liczbą osób. Rwące się już do tańca stopy podpowiadały, że parkiet jest idealnym miejscem do poznania kogoś nowego.

4.04.1958 | Volans Moore | Linne Mhoireibh
Nie tylko Volans był zaskoczony brakiem prywatności na brzegu Linne Mhoireibh, miejsce to nie słynęło wszak z turystycznych atrakcji, zwłaszcza w okresie zimowym. Mogłoby się zdawać, że w tak bezwzględnych czasach kraj bardziej opustoszeje, a okrutne działania wojenne przegonią zeń tych, którzy cenią sobie spokój, tymczasem na końcu świata przyszło jej spotkać wędkarza - czy i on chował się przed męczącym zgiełkiem?
- Wobec tego przepraszam za naruszenie pańskiego spokoju. - Uśmiechnęła się nieśmiało. Skoro oboje przybyli tu, by zaznać ciszy, powinna była teraz wycofać się i odejść, pozwalając powrócić do raz zamierzonego planu, tyle że nieczęsto miała do czynienia z kimś, kto nie uciekał wzrokiem, zawiązując usta, byleby w obecności doyenne nie rzucić zbędnym komentarzem.

5.01.1958, wieczór | Aquila Black | Stoke-on-Trent
ZAKOŃCZONE
Nie przypuszczała wcześniej, że tereny należące obecnie do Greengrassów przyjdzie jej poznać w takich okolicznościach. Nie mogła sobie także wyobrazić lepszej okazji, do zrobienia na tutejszych mieszkańcach lepszego wrażenia, niż niosąc im pomoc w jakże trudnej chwili. Greengrassowie znani byli ze swojego zamiłowania do mugoli, nic więc dziwnego, że tracili na tym czarodzieje czystokrwiści, których lordowie zepchnęli na dalszy plan. Należało się nimi zająć, otoczyć opieką oraz pokrzepić nadzieją na lepsze życie.

5.01.1958, noc | egzekucja | Stoke-on-Trent 1, 2, 3, 4, 5
ZAKOŃCZONE
Płomienna przemowa na placu wyraźnie nakreśliła charakter ich wizyty w Stoke-on-Trent. Słuchając słów Tristana i Abraxasa wiedziała, że nie można było wytypować do tej roli lepszych przedstawicieli. Gdyby sama nie wierzyła w głoszone przez nich idee, tego dnia oddałaby swoją przyszłość w ręce popleczników Czarnego Pana. Zbyt bliskie były jej hasła o jadzie sączącym się do słabych umysłów, wszak ten, który nigdy nie istniał zginął w imię zasad, jakie zatruły jego duszę, mamiąc szkodliwą ułudą. Nie każdy z zepsutych mechanizmów można było naprawić, czasem wyrzucenie go i zastąpienie nowym było jedynym z dostępnych rozwiązań.

5.01.1958 | Aquila Black | Château Rose
Podczas ich ostatniej prywatnej rozmowy w ogrodzie przy Grimmauld Place 12 wątpliwości powiodły je do względnego zrozumienia, jakie obie zdawały się akceptować, uznając za wystarczające. W odczuciu Evandry pozostał wciąż posmak niedosytu i braku pewności, ale z biegiem rozmyślań i analizowania słów Aquili doszła do wniosku, że ta przytłoczona jest ogromem zmian i zwyczajnie potrzebuje stabilności, jaką niegdyś niosła im ich przyjaźń. Kim byłaby, niszcząc podtrzymującą resztki normalności więź.

6.01.1958 | Octavia Lestrange | Thorness Manor
Zadrżała na dźwięk łamiącego się głosu kuzynki. Ostatnimi czasy sama potrzebowała pomocy, nie będąc w stanie pocieszać najbliższych jej osób. Tym razem role się odwróciły i Evandra chciała wreszcie wykorzystać zebraną w sobie w ostatnich miesiącach siłę. Słowa Octavii nie przybliżyły zaistniałego problemu, ale pokazały jak bardzo wstrząsnął on lady Lestrange. Rzeczywiście nigdy wcześniej nie zastała jej w podobnym stanie, lecz skoro dogłębnie poruszona czarownica wciąż drżała, nie mogło chodzić o błahostkę. W czym mogła się tak bardzo mylić? I kim był tajemniczy jegomość, który zszargał stalowe nerwy Octavii, doszczętnie rujnując zaufanie, jakim go obdarzyła?

7.01.1958 | Mathieu Rosier | Château Rose
ZAKOŃCZONE
- Oh Mathieu… - westchnęła, unosząc dłoń, by ułożyć ją pocieszająco na ramieniu szwagra. - Przykro mi, rozumiem, że jest to trudne. - Mówił o niej, jakby zdążyła już stać się mu bliska, lecz wciąż nie był na tyle pewien, by opowiedzieć o niej rodzinie. Nic dziwnego, że po ostatnich porażkach, miłosnych zawodach i zerwanych umowach podchodził do tematu bardzo ostrożnie. - Wątpliwości są naturalne, żyjemy w skomplikowanych czasach, co tylko dodatkowo potwierdza, że mierzenie się z nimi w pojedynkę jest wielkim, ale i niepotrzebnym wyzwaniem.

7.01.1958| Primrose, Rigel, Aquila | Durham Castle
- Czy warto gonić za czymś, co nie chce dać się złapać? - zwróciła się do wystrojonej w spodnie Primrose. Rosier musiała przyznać, że ta świetnie wygląda w tym nowoczesnym fasonie i choć sama miała wątpliwości by zdecydować się na podobny model, tak zdążyła już obdarzyć przyjaciółkę komplementem. Sięgnęła po swój kieliszek i zakołysała, oglądając ja szkarłatny płyn oblewa ścianki kryształu. - Dlaczego nie zostawić go własnemu biegowi, krocząc nienakreśloną przez innych ścieżką? - Upiła łyk, pozwalając by cierpki płyn rozlał się po przełyku.

8.01.1958 | Deirdre Mericourt | Zielona Wróżka
ZAKOŃCZONE
Wprawiona w zdumienie i zamknięta w ciszy, Mericourt nie odsunęła się z ironicznym uśmiechem, ani nawet oburzeniem, jakiego mogłaby się po niej spodziewać. Od początku dzisiejszego spotkania zdawała się być zupełnie inną osobą, jakże różną od maski, jaką przybierała krążąc po korytarzach La Fantasmagorie. Swobodny, łagodny ton, nieprzebrane słowa, nonszalancja gestów, zupełnie jakby chciała pokazać, że pozwoliła wkroczyć na swój teren i pozostać na nim do momentu drobnego potknięcia. - Domyślam się - odparła tylko, przyjmując równie cichy ton na znak zgody. Nie mogła traktować jej jak rywalki, nie mogła jej niczego odebrać, nie chciała. Zmierzyła się z zastaną w umyśle pustką, słysząc tylko bicie własnego serca, jakie przyspieszyło swój rytm wraz z uniesioną przez Deirdre dłonią.

11.01.1958 | Calypso Carrow | Galeria sztuki
OPIS

13.01.1958 | Fantine Rosier | Sierociniec, Reculver
OPIS

27.01.1958 | Thomas Doe | Klify, Kent
Na widok i dźwięk głosu Evandry kilkoro zebranych przy Thomasie dzieci spłoszyło się nieco i wycofało pół kroku, wciąż utrzymując zaciekawiony wzrok na dwójce dorosłych. Czarownica odpowiedziała uprzejmym skinieniem głowy z najwyższą gracją niespeszona wtrąceniem się w toczoną dyskusję i malowniczą opowieść. Nagły ruch Thomasa nie wzbudził jej podejrzeń, zamiast tego przywołała przed oczami obraz żywego chłopca, który zachwycał swą brawurą i bawił skłonnością do wpadania w kłopoty. Po ukończeniu Hogwartu nie miała już okazji, by go spotkać, lecz pozostał w jej pamięci nie bez powodu.

Luty
2.02.1958 | Primrose Burke | Durham Castle
ZAKOŃCZONE
Dnia spotkania z przyjaciółką wyczekiwała z niecierpliwością, zaintrygowana i zachęcona wymienioną korespondencją. Poruszony przed kilkoma miesiącami temat działalności charytatywnej nie pozostał wyłącznie w fazie koncepcyjnej, przynosząc coraz to nowe efekty. Zbiórka żywności okazała się być zaledwie początkiem dla dalszej pracy, a drobne komplikacje na Connaught Square wcale nie osłabiły ich zapału. A raczej nie lady Burke, bo Evandra kolejne tygodnie powątpiewała w słuszność podejmowanych działań. Powtarzała sobie, by nie mierzyć wszystkich ubogich jedną miarą, że rebelianci na placu celowo sabotowali wydawanie żywności, chcąc udowodnić, że arystokracja wycofa się ze swoich obietnic, pozostawiając ludzi samych sobie, lecz niechęć przemogła w sobie z niemałym trudem.

3.02.1958 | Odetta Parkinson | Château Rose
OPIS

Marzec
KIEDY? | KTO? | GDZIE?
OPIS





Why do I like thunderstorms? Because it shows that even nature needs to scream sometimes.
Evandra Rosier
Evandra Rosier
Zawód : Arystokratka
Wiek : 23
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
I am blooming from the wound where I once bled.
OPCM : 0
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 14
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Półwila

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t8762-evandra-rosier https://www.morsmordre.net/t8771-dzwoneczek#260729 https://www.morsmordre.net/t8766-wanda#260651 https://www.morsmordre.net/f97-kent-dover-chateau-rose https://www.morsmordre.net/t9233-skrytka-bankowa-nr-2076#280737 https://www.morsmordre.net/t8767-evandra-rosier#260654

Powrót do góry Go down

Evandra Rosier

Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach