Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Miasteczko Reculver
AutorWiadomość
Miasteczko Reculver [odnośnik]12.09.20 0:00
First topic message reminder :

Miasteczko Reculver

Reculver to niewielkie, mugolskie miasteczko położone w południowo-wschodniej Anglii, w hrabstwie Kent, stosunkowo niedaleko od Londynu. Miejscowość od północy sąsiaduje z morzem, a od południa otaczają je gęste lasy. Choć dawniej Reculver służyło jako port, dziś czasy świetności ma już dawno za sobą. Tocząca się niedawno wojna również dołożyła swoje.
Wokół dwóch błotnistych uliczek, które przecinają się ze sobą niemal na samym środku, ciągnie się kilkadziesiąt maleńkich domków jednorodzinnych; niektóre z nich wyglądają, jakby groziły zawaleniem. Centralny punkt miasteczka zajmuje niewielki plac, na którym w cieplejsze dni można zobaczyć mugolskie dzieci grające w piłkę. W każdy weekend odbywa się tu targ. Tuż obok placu znajdują się mikroskopijna gospoda i apteka.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Miasteczko Reculver - Page 3 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Miasteczko Reculver [odnośnik]14.03.22 12:56
Różniły się, to oczywiste, odebrały podobne, szlacheckie wychowanie, niczego nigdy im nie brakowało i spełniano ich kaprysy, lecz to w przypadku Fantine najwyraźniej przesadzono psując ją aż za nadto. Kolce tej Róży okazywały się ostre, nasączone wręcz jadem uprzedzeń, wyniosłości i poczucia wyższości. Dotyczyło to wszystkich poza arystokracją (a nawet wśród niej zdarzały się wyjątki). Lady doyenne, choć pełna szlacheckiej godności, wydawała się bardziej przyjazna w obejściu, spojrzenie miała jakby łagodniejsze, kiedy spoglądała na innych, zwłaszcza sieroty z Reculver, które trwały w milczeniu jak zaczarowane, słuchając czytanej na przemian przez dwie lady Rosier bajki. Obcowanie z nimi chyba sprawiło im przyjemność, a przynajmniej dało poczucie, że ktoś więcej, niż same pracownice sierocińca, przejmuje się ich losem. Fantine zależało na tym, aby szczerze w to uwierzyły, dlatego nie przestawała się do nich ciepło uśmiechać i po zakończonej opowieści kontynuowała krótką pogawędkę z chłopcem, który oświadczył, że niczego nie będzie się lękał. Nawiedziła ją nawet myśl o własnych dzieciach, ostatnimi czasy miewała je coraz częściej. Wyobrażenie samej siebie czytającej baśń swoim pociechom, które teraz w wizjach tych miały ciemne, kręcone włosy z kasztanowymi refleksami.
- Nie wahajcie się puścić wodze wyobraźni. To ważna rzecz - zachęciła dzieci Fantine, kiedy jedna z opiekunek zaprosiła je do kreatywnej zabawy. Czy przeczytana im wcześniej opowieść mogła być inspiracją? Lady Rosier czuła się lekko zaintrygowana tym, co mogło pojawić się w tych młodych umysłach.
W oczekiwaniu na koniec ich prac nad opowieściami i rysunkami podeszła razem z Evandrą do pracownic sierocińca, stanęła obok ze splecionymi przed sobą dłońmi i przysłuchiwała się słowom jednej z nich z zatroskaną, poważną miną.
- Obecnie największe problemy mamy z uzupełnianiem zapasów żywności... Dzieci jest sporo, rosną, a nam brakuje podstawowych produktów. Szat również, materiałów piśmienniczych, do nauki, zanim pójdą do Hogwartu muszą nauczyć się czytać i pisać... - odpowiedziała pracownica na pytanie Evandry o potrzeby sierocińca i jego mieszkańców.
Fantine uchwyciła spojrzenie szwagierki; o propozycji dostarczenia najbardziej podstawowych produktów ze spiżarni Chateau Rose rozmawiały już wcześniej.
- Postaramy się coś na to zaradzić, by żadne dziecko nie szło spać głodne. Pergamin, pióra, atrament... to nie będzie problem. Jeśli chodzi o szaty, to przydałaby się lista, prawda? - podjęła temat Rosierówna.


Była także pewna chwila, której nie zapomnę. Był raz wieczór rozmarzony i nadzieje płonne przez dziewczynę z końca sali podobną do Róży, której taniec w sercu moim święty spokój zburzył.
Fantine Rosier
Zawód : Arystokratka
Wiek : 22 lata
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
emanowała namiętnością skroploną winem

wiem, że pachniała jak Paryż choć nigdy tam nie byłem
OPCM : 5
UROKI : 10
ALCHEMIA : 22
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica
królowa kier
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t5048-fantine-rosier https://www.morsmordre.net/t5137-desdemona#111449 https://www.morsmordre.net/t5140-fanny-rosier https://www.morsmordre.net/t5141-komnaty-fantine https://www.morsmordre.net/t5136-skrytka-bankowa-nr-1272 https://www.morsmordre.net/t5138-fantine-c-rosier#111457
Re: Miasteczko Reculver [odnośnik]14.03.22 14:16
Kreatywna zabawa, tak wybrzmiały słowa opiekunki, gdy zachęcała najmłodszych do pracy. Rozległo się szuranie krzeseł, szelest pergaminów oraz pierwsze dziecięce sprzeczki, gdy ktoś zajął czyjeś miejsce, lub zabrał ulubione pióro innego. Wzmógł się gwar, który zaczął wwiercać się w umysły i utrudniać przeprowadzenie rozmowy.
- Pracujcie w ciszy! - zastrzegła jeszcze ostrym tonem czarownica w średnim wieku, dyscyplinując młodych. Upomniane sieroty widząc, że czarownice wciąż pozostały w sali, zachowywały się nieco ciszej, niż podczas czytanej opowieści, co rusz pilnie zerkając w ich stronę, jakby sprawdzając czy ktoś je obserwuje. Pierwszy entuzjazm nieznacznie przygasł, przeprowadzane rozmowy i konsultacje wywiązywały się ściszonymi głosami, mało kto wychylał się do sąsiada, by podpatrzeć inspirację.
W jednej chwili cała energia oraz radość, jakie wypełniały Evandrę jeszcze przed momentem, zaczęły maleć pod naciskiem nieznanego, nieokreślonego niepokoju. Mogłaby przysiąc, że na co niektórych dziecięcych twarzach dostrzegła cień strachu czy przygnębienia. Czyżby uśmiechnięte buzie były tu dziś wyłącznie na pokaz?
Kobieta wróciła spojrzeniem do swych rozmówczyń, słysząc dochodzący z boku głos szwagierki.
- Tak, jesteśmy w stanie sporządzić listę - pokiwała zaraz energicznie głową, przelotnie zerkając na swoją koleżankę po fachu, jakby chciała się upewnić, czy dobrze robi, tak chętnie zgadzając się na dodatkową pomoc. Oczy jej się zaświeciły na wieść o potencjalnych datkach.
- Fantastycznie. - Doyenne przyklasnęła w dłonie, czując że dochodzą do porozumienia i konkretnych informacji. W nagłym, ogarniającym ją chłodzie, różany uśmiech także przygasł. Poszarzałe ściany wzmagały smutek i poczucie klaustrofobii, zamknięta przestrzeń była klatką, z której chciała się wkrótce wydostać. - Proszę wysłać sowę z listą najpotrzebniejszych artykułów, zarówno żywieniowych, jak i piśmienniczych oraz szat. - Mogłaby sporządzić podobną listę sama, wszak nie od dziś zajmowała się domowym budżetem rodu Rosier. Wiedziała już jak zaopatrzyć Château Rose, lecz nigdy nie planowała wyposażenia sierocińca. Ile pergaminów oraz kałamarzy mogła zużyć obecna tu gromada w ciągu miesiąca? Jak często darły i niszczyły się szaty, jakich nie sposób naprawić magią? Błysk w oku opiekunki sprawił, iż lady Rosier obiecała sobie sprawdzić otrzymaną listę wraz z lady Cedriną oraz pałacowym kucharzem. Choć miała wielkie serce i najchętniej przeznaczyłaby na młodzież, przyszłość czarodziejskiej społeczności wiele, tak przyborami oraz funduszami zarządzały osoby pracujące w przytułku. Pragnęła wierzyć, iż każdy napotkany przez nią człowiek miał w swoim sercu dobro oraz chęć jego czynienia, jednak zbyt wiele razy się sparzyła, by ślepo wierzyć w uśmiech każdego. Poza sierocińcem były także inne instytucje oraz czarodzieje, którzy nadal czekali na ich pomoc, a jakiej wciąż nie uzyskali. Należało wszystko skrupulatnie i rozsądnie zaplanować.
- Dzieci są niesamowite, ogromna radość, jak i wielki obowiązek. To prawdziwe szczęście, że takie osoby, jak panie, są w gotowości, by pełnić nad nimi pieczę i zadbać o ich wychowanie oraz prawidłowy rozwój w duchu tradycji. - Zgrabną klamrą zamierzała nakierować rozmowę, jak i całe spotkanie ku końcowi.



Why do I like thunderstorms? Because it shows that even nature needs to scream sometimes.
Evandra Rosier
Zawód : Arystokratka
Wiek : 23
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
I am blooming from the wound where I once bled.
OPCM : 0
UROKI : 5
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 14
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Półwila

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t8762-evandra-rosier https://www.morsmordre.net/t8771-dzwoneczek#260729 https://www.morsmordre.net/t8766-wanda#260651 https://www.morsmordre.net/f97-kent-dover-chateau-rose https://www.morsmordre.net/t9233-skrytka-bankowa-nr-2076#280737 https://www.morsmordre.net/t8767-evandra-rosier#260654
Re: Miasteczko Reculver [odnośnik]14.03.22 15:19
W czasie, gdy pomiędzy Evandrą a pracownicą sierocińca w Reculver wciąż trwała wymiana zdań, spojrzenie zielonych oczu Fantine wędrowało do dzieci, które zgromadziły się przy stolikach, pochylone nad pergaminami i kartkami papieru, kreśląc słowa, bądź barwne obrazki zgodnie z zarządzeniem opiekunki - tworzyły własne opowieści i wydawały się przy tym wyjątkowo rozentuzjazmowane. Tak bardzo, że stały się wręcz hałaśliwe i ich rozmowy zaczęły rozbrzmiewać ponad głosy lady Rosier i pracownic, czuwająca nad nimi opiekunka zdecydowała się więc je zdyscyplinować. Kącik ust Fantine uniósł się leciutko na wspomnienie własnych lekcji z surową guwernantką, której zadaniem było nauczyć młodą Różę etykiety i dobrych manier - próżno więc było szukać w jej spojrzeniu, czy zachowaniu jakiejkolwiek pobłażliwości. Pani Abernathy była jedną z niewielu osób w życiu Fantine patrzących na nią prawdziwie krytycznie i bezlitośnie - poza własną matką, rzecz jasna.
- Słuchajcie pani, to ważne, aby mieć dobre maniery -zwróciła się do dzieci młódka, posyłając kolejny ciepły uśmiech, nim wróciła spojrzeniem do pracownic sierocińca.
Pokiwała z entuzjazmem głową, przytakując słowom Evandry; najlepiej byłoby, gdyby dostały po prostu listę potrzebnych rzeczy, a skompletowanie ich zlecą służbie - przynajmniej w taki sposób widziała to Fantine, zachowała to jednak dla siebie. Nie zajmowała się zarządzaniem pałacem, w przeciwieństwie do lady doyenne, a głównie organizacją przyjęć i spotkań w rezerwacie - nigdy jednak tak naprawdę nie kłopotała się finansami. Zapisywała to, co będzie potrzebne, to co należało przygotować i delegowała zadania pomiędzy służbę i pracowników, sama przyjmowała rolę koordynatorki i w niej czuła się najlepiej. Nie miała pojęcia ile mogą kosztować wszystkie te materiały, o których mówiły pracownice, szaty jakich potrzebowały dzieci... Fanny była jednak pewna, że dla skarbca Rosierów to zaledwie kropla w morzu, nic takiego, nawet tego nie odczują. To nie galeonów im brakowało, a niektórych produktów - szczerze jednak wątpiła, aby krewetki i ośmiornice znalazły się na liście sporządzonej przez pracownice.
- To była dla nas przyjemność móc spędzić z dziećmi trochę czasu i wesprzeć je w tej trudnej sytuacji. Cieszymy się, że możemy pomóc - rzekła Fantine oficjalnym tonem, zaraz za Evandrą, czując ulgę, że będą mogły wrócić do Chateau Rose. - Gdy tylko otrzymamy listę potrzebnych rzeczy, postaramy się przysłać je wszystkie jak najszybciej. Żywność mogłaby dotrzeć jeszcze dziś wieczorem - zastanowiła się. Reculver leżało niedaleko Dover, ich spiżarnie były pełne podstawowych produktów, którymi mogli się podzielić. - Chciałabym również zostawić w pani rękach trochę środków na inne potrzeby dzieci. Panie wiedzą najlepiej co będzie im potrzebne - dodała jeszcze, wręczając najstarszej pracownicy ośrodka sakiewkę pełną złotych galeonów.
Podziękowaniom niemalże nie było końca, żegnano ich uśmiechami i łzami, dzieci zaś machały z okien, kiedy Fantine i Evandra wsiadały do powozu. Odwzajemniły te uśmiechy, lecz z ulgą powróciły do domu.

| przekazuję na rzecz sierocińca 100 PM

zt Fantine i Evandra


Była także pewna chwila, której nie zapomnę. Był raz wieczór rozmarzony i nadzieje płonne przez dziewczynę z końca sali podobną do Róży, której taniec w sercu moim święty spokój zburzył.
Fantine Rosier
Zawód : Arystokratka
Wiek : 22 lata
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
emanowała namiętnością skroploną winem

wiem, że pachniała jak Paryż choć nigdy tam nie byłem
OPCM : 5
UROKI : 10
ALCHEMIA : 22
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica
królowa kier
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t5048-fantine-rosier https://www.morsmordre.net/t5137-desdemona#111449 https://www.morsmordre.net/t5140-fanny-rosier https://www.morsmordre.net/t5141-komnaty-fantine https://www.morsmordre.net/t5136-skrytka-bankowa-nr-1272 https://www.morsmordre.net/t5138-fantine-c-rosier#111457

Strona 3 z 3 Previous  1, 2, 3

Miasteczko Reculver
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach