Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Sala wykładowa
AutorWiadomość
Sala wykładowa [odnośnik]15.09.20 3:09

Sala wykładowa

Pokaźnych rozmiarów sala jest w stanie pomieścić tylu przybyłych, ile tylko może - odpowiednie zaklęcia chronią przed brakującymi miejscami. Utrzymana w odpowiednim stylu zachęca swoją wyjątkowością do zajęcia jednego z foteli i wysłuchania aktualnie trwającego wykładu. Odbywają się w niej nie tylko prelekcje, konferencje czy zjazdy pasjonatów nieba. Pomieszczenie jest również wykorzystywane do edukacji młodszych pokoleń oraz prowadzenia bankietów, gdy zajdzie potrzeba.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Sala wykładowa Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Sala wykładowa [odnośnik]04.11.20 14:54
| 8 sierpnia

Wybierając się na wykład do takiego miejsca lady Selwyn nie mogła powstrzymać się przed pokazaniem światu swojego zamiłowania do obserwacji gwiazd. Jej szyje zdobił wisior przedstawiający salamandrę obejmującą gwiazdę, a w uszach wisiały złote księżyce z drobnymi diamentami. Czerwono-brązowa szata połyskiwała zaś szlachetnymi kamieniami, które przynajmniej Wendelinie kojarzyły się z rozsypanymi na niebie gwiazdami.
Tak odziana, w planetarium przebywała z naprawdę niezwykle dobrym nastrojem. Konwersowała z zebranymi, ciesząc się, ze większość towarzystwa była dobrze urodzonymi czarodziejami. Co prawda, arystokracji nie było tu zbyt wiele, ale czystokrwiści prelegenci z różnych krajów fascynowali ją, niosąc na swoich ustach jakże ciekawe historie z innych miejsc świata. Wendelina co prawda zawsze mogła mieć najlepszych z możliwych nauczycieli, jednak rożnego rodzaju zloty osób zafascynowanych nauką było czymś nadzwyczaj budującym. Uwielbiała swoje życie za to, że dawało jej takie możliwości.
Ostatni z dzisiejszych wykładów traktował o mgławicach oraz pyle, który można było w nim znaleźć. Prelegent sugerował, że jeśli czarodziejom któregoś dnia uda się go zdobyć i zbadać, być może to w nim znajdzie się sekret nieśmiertelności. Pewny był zaś, że ten na pewno był nośnikiem magicznych właściwości. Wskazywały na to jego obliczenia, które lady Selwyn wydały się co najmniej intrygujące.
Gdy wykład się zakończył, Wendelina wstała ze swojego miejsca, zmierzając ku sali bankietowej, w której czekała Caren. Dziewczę było zbyt głupie i zbyt źle wychowane, aby dama pozwalała jej brać udział w tego typu wyprawach, jednak przecież Wendelina nie mogła sobie pozwolić, aby gdziekolwiek pokazywać się bez służby. Nie była przecież ubogim człowiekiem, który w razie czego musiał samodzielnie zawiązywać rozwiązane sznurówki, czy poprawiać włosy! Poza tym wolała jej towarzystwo niż na przykład czujne spojrzenie brata. Caren była jej w pełni posłuszna.
Wtem, właściwie przypadkiem, zorientowała się, że znajduje się tuż obok lady Burke. Nie znała najlepiej Primose: kojarzyła twarz szlachcianki z sabatów, ale nie uczęszczały razem do szkoły, a przed październikiem zeszłego roku nie miały znacznych okazji na wspólne spotkania. Gdy ujrzała ją w tym miejscu rankiem, zdziwiła się: nic nie wiedziała o tym, aby ciemnowłosa kobieta żywiła wielką miłość do astronomii. Ale kto wie, może po prostu jej to umknelo? Może powinna traktować ją jako swoją rywalkę w tworzeniu magicznych mikstur?
Wiedziona takim pytaniami, trzymając w dłoni lampke szampana, podeszła do Primose z szerokim uśmiechem na ustach.
Lady Burke – powitała ją, unosząc delikatnie zarówno brwi jak i szampana. – Jak lady podobał się wykład? Mgławice to zaiste jedne z najpiękniejszych tworów kosmosu, czyż nie?


Czy wiesz, że gdy fajerwerki wybuchają swoim jasnym blaskiem w powietrzu można wyczuć zapachkwiatu bzu?

Wendelina Selwyn
Zawód : tworzę gwiazdy, co nikną po chwili
Wiek : 24 lata
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Gdy Wasz świat spłonie, mój rozkwitnie pełnią swoich sił
OPCM : 5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 38
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 9
SPRAWNOŚĆ : 1
Genetyka : Czarownica
Chyba słyszę ognia trzask
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t8170-wendelina-selwyn-budowa#234905 https://www.morsmordre.net/t8254-shaula#238605 https://www.morsmordre.net/t8252-wendelina-selwyn#238596 https://www.morsmordre.net/f84-boreham-palac-beaulieu https://www.morsmordre.net/t8256-skrytka-bankowa-nr-1956#238609 https://www.morsmordre.net/t8255-wendelina-selwyn#238606
Re: Sala wykładowa [odnośnik]05.11.20 21:06
Astronomia nigdy nie była jej mocną stroną. Jak każdy lubiła patrzeć w gwiazdy i słuchać opowieści, ale żeby studiować i uczyć się... nie było to już tak atrakcyjne dla panny Burke. Jednak potrzebowała tej wiedzy aby móc robić eliksiry. Nie aspirowała do bycia mistrzem w tej dziedzinie, kto inny wiódł prym. Jednak jeżeli chciała w jakiś sposób sobie radzić i być dobrze wykształconą czarownicą, a w przyszłości również żoną i matką to musiała zadbać o swoje wykształcenie. A co jak co, ale do nauki Burkowie pchali swoje dzieci i zachęcali do zgłębiania różnych dziedzin. W związku z tym jak tylko usłyszała o wykładzie musiała skorzystać z możliwości. Uzbrojona w kartki i pióro była gotowa spędzić godziny na tworzeniu map myśli i dokładnych notatek, które później pozwolą jej usystematyzować swoją wiedzę. Prelegent mówił ciekawie, widać było pasję, w głosie słychać zaangażowanie, ale musiała przyznać sama przed sobą, że pewne zagadnienia są jej całkowicie obce. Potoczyła wzrokiem po zebranych zastanawiając się czy jest może w tym tłumie ktoś jeszcze kto nie wszystko rozumie. Wszelkie hasła, które były jej obce odnotowała na marginesie ze znakami zapytania. Wiedziała, że kolejny punkt wycieczki to biblioteka i uzupełnianie wiedzy. Ostatnio spędzała więcej czasu nad książkami i w pracowni niż z własna rodziną, a śmiała pouczać w tym temacie  nestora rodu. Teraz by jej to wypomniał w myśl przysłowia: Przyganiał kocioł garnkowi. Może jednak jak wróci z biblioteki odłoży notatki i książki by spędzić wieczór z Adeline i jej dziećmi? Oderwanie się się od obowiązków może akurat pomóc proces twórczy i oczyści myśli. Podniosła wzrok widząc, że prelegent przeszedł do kolejnego tematu jakim były mgławice i pył. Tego już zupełnie nie rozumiała, kolejne pytajniki, kolejne hasła. Może omówi to z Quentinem? W końcu starszy brat zajmował się eliksirami i był w tym niezły, mógłby podpowiedzieć w paru kwestiach lub naprowadzić gdzie powinna szukać informacji.
Zakończenie wykładu przyjęła z wielką ulgą i poprawiając plisowaną czarną spódnicę skierowała się na korytarz. Specjalnie ubrała stonowane kolory gdzie czerń i granat łączyły się ze sobą, a całości dopełniał naszyjnik w kształcie ćmy oraz pierścień z zielonym oczkiem na dłoni, z którym nigdy się nie rozstawała. Sala bankietowa, najchętniej ulotniłaby się od razu. Nie lubiła tłumów i zbiegowisk ludzkich. Jednak dobre wychowanie wymagało aby przez chwilę uczestniczyła w tym tańcu próżności, dlatego też sięgnęła po kieliszek szampana aby zająć czymś dłonie i odczekać stosowny czas nim skieruje się do wyjścia. Wtem usłyszała za sobą głos, który sprawił że na chwilę zamarła. Ktoś ją „wyłowił” z tłumu i postanowił podejść by rozpocząć rozmowę. Odwróciła się w stronę panny Selwyn przywdziewając uprzejmy uśmiech.
-Lady Selwyn – powiedziała przeciągając lekko sylaby. Już chciała jej zwrócić uwagę, ze tytuł „lady” przysługuje matce Prim oraz szwagierce, która jest żoną nestora, ale ugryzła się w ostatniej chwili w język. Ostatnio została upomniana, że szybciej mówi niż myśli. - Niezwykle mi miło spotkać.
To teraz będziemy rozmawiać o mgławicach i pyle? Przecież były na wykładzie, należy podzielić się spostrzeżeniami. Bądź miła Prim, nic cię to nie kosztuje.
-Zgodzę się, że to fascynujący temat, jednakże muszę przyznać, że dla mnie dość zawiły. Nie jestem ekspertem w tej dziedzinie – odpowiedziała zgodnie z prawdą panna Burke. Nigdy nie uważała, że udawanie bycia znawcą danego temu może komukolwiek wyjść na dobre. W samym życiu towarzyskim było tyle udawania, że w świecie nauki było to wręcz niestosowne. - Jednak z tego co słyszałam, jest to dziedzina pani dość bliska i znana. Proszę powiedzieć, jak ocenia pani wykład i wiedzę, którą przekazał prowadzący?
Zainteresowanie nie było sztuczne, gdy chodziło o rzetelność przekazywanej wiedzy była dość restrykcyjna. Nie chciała marnować swojego czasu na coś, co okaże się błędna teorią. A skoro panna Selwyn mogła powiedzieć coś więcej, to Primrose chętnie wysłucha jej opinii.



May god have mercy on my enemies
'cause I won't

Primrose Burke
Zawód : Badacz artefaktów, twórca talizmanów, B&B
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Problem wyjątków od reguł polega na ustaleniu granicy.
OPCM : 5
UROKI : 6
ALCHEMIA : 30
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 8
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica
Sala wykładowa E331336106fb118b6485453aee90de3a
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8864-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8880-listy-do-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8879-primrose-burke https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t9143-skrytka-bankowa-nr-2090#276327 https://www.morsmordre.net/t8894-primrose-e-burke
Re: Sala wykładowa [odnośnik]06.11.20 17:45
Skinęła głową na znak, że i jej było miło, omiatając młodą kobietę uważnym spojrzeniem. Odziana adekwatnie, z całkiem ładną urodą, choć niedorównująca jej samej. Ciemne włosy były, rzecz jasna, ładne, ale lady Selwyn uznawała, że znacznie bardziej pasują panom, niż panią, nadając im tajemniczego charakteru. Sama, jeśli chodzi o przedstawicielki płci pięknej, preferowała włosy jasne. A jej estetyka była przecież tą jedyną prawdziwą i adekwatną. Nie była jednak mężczyzną, coby myśleć o zaręczynach z Primose, dlatego już po chwili myśli te zeszły na zdecydowanie dalszy plan.
Przynajmniej Primose nie próbowała udawać, że wie w temacie cokolwiek więcej. Jej drobne wahania, ledwo widoczne, ale jednak: grymasy skutecznie informowały Wendeline, że ma do czynienia co najwyżej z amatorką tego typu spotkań. Niemniej, lady Selwyn wyznawali wiarę w to, że dobry i utalentowany czarodziej winien był zdobywać wiedzę przez całe swoje życie, niezależnie od płci czy posiadanej funkcji. Oczywiście przez słowo czarodziej alchemiczka rozumiała przedstawicieli krwi szlachetnej oraz czystej. Inni nie powinni wszak mieć możliwości, aby czarów się w ogóle uczyć. W drodze wyjątku niektórzy półkrwi mogli pełnić jakieś podstawowe funkcje na dworach i znać czary użytkowe, aby pomagać takim jak Wendelina w normalnym funkcjonowaniu. Tyle. Nic więcej. Tymi myślami nie miała jednak zamiaru na razie dzielić się z lady Burke.
Być może powinna wiec lady sięgnąć po literaturę? Polecam szczególnie Astronomię magicznie zróżnicowaną. Fascynująca lektura, zaiste fascynująca! Napisał ją, jeśli się nie mylę, Warold Crouch na początku tego wieku – poleciła kobiecie, zawsze bez wahania dzieląc się znanymi sobie pracami naukowymi. No, przynajmniej tak długo, jak jej rozmówca mógł się cieszyć chociaż odrobiną jest szacunku, a to nie było takie proste dla osób spoza arystokracji. – Owszem, tak, tak, jak najbardziej, astronomia to jedna z moich pasji. Nieboskłon jest fascynujący, nie sądzi lady? Pełen magii, historii, znaczeń i nomen omen, romantyzmu. Przenika nas wszystkich, przytłacza, wzbudza strach i podziw. – Lady Wendelina westchnęła przeciągle, naprawdę szczerze zafascynowana tą dziedziną, która od lat zajmowała szczególnie miejsce w jej sercu: – Nie wiem, czy lady w ogóle zdaje sobie sprawę, kto był prelegentem? Profesor Charpentier to francuski specjalista z dziedziny badania kosmicznej magisfery. Mowi się w towarzystwie, że to jeden z najlepszych w swoim fachu i teraz przyznam, że rozumiem dlaczego. Nie musi się więc lady obawiać; korzystane z tej wiedzy na pewno przyniesie jedynie korzyści.
Przerwała na moment, aby upic odrobine szampana z lampki, po czym znów się odezwała:
Czegoś konkretnie lady nie zrozumiała? Być może będę w stanie pomóc – odparła.


Czy wiesz, że gdy fajerwerki wybuchają swoim jasnym blaskiem w powietrzu można wyczuć zapachkwiatu bzu?

Wendelina Selwyn
Zawód : tworzę gwiazdy, co nikną po chwili
Wiek : 24 lata
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Gdy Wasz świat spłonie, mój rozkwitnie pełnią swoich sił
OPCM : 5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 38
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 9
SPRAWNOŚĆ : 1
Genetyka : Czarownica
Chyba słyszę ognia trzask
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t8170-wendelina-selwyn-budowa#234905 https://www.morsmordre.net/t8254-shaula#238605 https://www.morsmordre.net/t8252-wendelina-selwyn#238596 https://www.morsmordre.net/f84-boreham-palac-beaulieu https://www.morsmordre.net/t8256-skrytka-bankowa-nr-1956#238609 https://www.morsmordre.net/t8255-wendelina-selwyn#238606
Re: Sala wykładowa [odnośnik]06.11.20 22:56
Dobrze, że nie potrafiła czytać w myślach, bo by ją szlag trafił i tyle by było z rozmowy. Mogło by się skończyć na ostrej wymianie zdań, a zaraz ktoś z plotkarskim zacięciem by doniósł, że lady Selwyn i Burke są na wojennej ścieżce. To dopiero sensacja salonowa.
Na szczęście jednak Prim nie czytała w myślach, ale nie uszło jej uwadze taksujące spojrzenie kobiety.  Co tym razem? Bluzka źle dobrana do butów? Dobrze, że mnie w spodniach nie widziałaś, szampan by ci się zagotował w kieliszku. Prim siłą woli powstrzymywała się do wywrócenia oczami i westchnięcia. Dbała o swój wygląd, lubiła dobrze wyglądać i miała swój styl ubierania się, który nie zawsze wpisywał się w typowe standardy, ale wiedziała co należy ubrać aby nie szokować. Wysłuchała więc z uprzejmym uśmiechem na twarzy życzliwej porady po jaką książkę powinna sięgnąć. I choć mogła nie cieszyć się z tej rozmowy, to była pewna, że po pozycję ową sięgnie. Teraz jednak zanotowała tytuł i autora.
-Dziękuję – odpowiedziała na poradę i schowała notatnik do torebki przewieszonej przez ramię. - Na pewno poszukam i z ogromną przyjemnością się zapoznam.
Nie uszło jej uwadze, że lady Selwyn mówiła z zaangażowaniem i pewną pasją, którą Prim bardzo ceniła u innych. Kiedy widziała, że ktoś lubi to o czym mówi sama stawała się bardziej zainteresowana złakniona wiedzy i informacji. Nigdy nie wiadomo co się może przydać, a była właśnie tutaj po to aby zdobyć nową wiedzę, aby poszerzyć swoje horyzonty. Może zbyt pochopnie oceniła arystokratkę?
-Przyznaję się do swojej ignorancji w tym temacie. Astronomia nie jest moją domeną, ale zauważyłam, że może być niezwykle przydatna w czasie prowadzenia moich badań. Nauka idzie cały czas do przodu, odkrywamy nowe rzeczy i wielką stratą byłoby nie skorzystać z możliwości pogłębienia swojej wiedzy.
Prim nie przywykła mówić o badaniach czy pracy w obecności szlachty. Zwykle panny z dobrych domów nie zajmowały się takimi zagadnieniami. Owszem potrafiły zgłębiać pewne dziedziny magii, ale nie wkraczały w świat nauki gdzie pewne uprzedzenia czy też poglądy należało odstawić na dalszy tor jeżeli chciało się coś osiągnąć. Niektórzy z arystokracji mogliby uznać teorie Prim za nieco szokujące więc wolała ich teraz nie wypowiadać na głos.
-Przyznam, że nie bardzo rozumiem wyliczenia profesora na temat magicznych możliwości mgławic. Skąd wysnuł założenia, że taka gramatura będzie oddziaływać w ten czy inny sposób? - Primrose z radością odstawiła kieliszek szampana i sięgnęła po notatki. Kartki były zapisane eleganckim,  o miękkich kształtach pismem. Co bardziej palące kwestie autorka podkreśliła lub zaznaczyła wykrzyknik, a to co stanowiło problem opatrzone było znakiem zapytania. Jeden z nich został naniesiony właśnie przy pojęciu – gramatura mgławicy, a jej magiczne oddziaływanie ? Spojrzała na lady Selwyn mając nadzieję, że właśnie się nie ośmieszyła i nie wykazała brakiem totalnego zrozumienia tematu. Teoretycznie nie powinna się przejmować, ale z drugiej strony nikt nie lubi wychodzić na głupka.



May god have mercy on my enemies
'cause I won't

Primrose Burke
Zawód : Badacz artefaktów, twórca talizmanów, B&B
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Problem wyjątków od reguł polega na ustaleniu granicy.
OPCM : 5
UROKI : 6
ALCHEMIA : 30
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 8
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica
Sala wykładowa E331336106fb118b6485453aee90de3a
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8864-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8880-listy-do-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8879-primrose-burke https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t9143-skrytka-bankowa-nr-2090#276327 https://www.morsmordre.net/t8894-primrose-e-burke
Re: Sala wykładowa [odnośnik]09.11.20 0:48
Jeśli nie znajdzie jej lady w swojej rodowej bibliotece, niedawno ukazał się dodruk, także ze zdobyciem jej nie powinno być problemu – zapewniła Wendelina, delikatnie bawiąc się w dłoni kieliszkiem. Szkło, z którego został stworzony nie było szczególnie wyjątkowe i lady Selwyn bałaby się taki sprezentować gościom swojego domu, ale przywykła, że naukowe wydarzenia rządziły się nieco innymi prawami. Grunt, ze nie chciało jej się po nim… hmm… udać w pilnej sprawie do toalety. Był znośny. Bywało gorzej. Nawet znacznie.
W glosie Wendeliny nigdy nie brakowało pasji do kwestii naukowych, co to, to nie! Bolało ją jedynie, że tak wielu szlachcicom brakowało ognia. Tego prawdziwego, rozpalającego ich serca miłością do rodziny i magii. Jakim cudem chcieli bez tego przymiotu przetrwać w świecie, który próbował się coraz to bardziej i niebezpieczniej uwspółcześniać? Nie wiedziała, nie rozumiała… i chyba zrozumieć wcale nie chciała.
Ma lady jak najbardziej racje – odpowiedziała.
Dziewczę może nie do końca wyglądało, ale brzmiało wszak całkiem rozsądnie, przynajmniej na razie. Lady Selwyn poczuła ukłucie zainteresowania nową rozmówczynią,  a to nie zdarzało się zbyt często. Zwłaszcza przy młodych arystokratkach, których serca często były zniszczone niemal tak bardzo, jak serca rebeliantów pod rozkazem tego zdrajcy, Longbottoma. Jego ród powinien zostać już dawno wykreślony ze Skorowidzu, a prawa do ich ziem odebrane. Pewnie już teraz parzą się po stodołach z mugolami. Na szczęście, mimo tak podłych myśli, lady Selwyn była kobietą pełną pasji i opanowania jednocześnie, toteż udało jej się powstrzymać cisnący się na twarz grymas.
Widzi panna, matematyka to potężna nauka, podobnie jak prawa, na równi te magiczne, jak i ścisłe fizyczne, konieczne do poznawania tajników astronomii – zaczęła odpowiadać. Powoli, ostrożnie. Wszak sama teza profesora była nowa i Wendelina nie chciała niczego przekręcić: – Tak jak profesor tłumaczył na wykładzie, dzięki obserwacjom, które przeprowadził, odkrył masę mgławic, a właściwie obliczył ja skutecznie. A to, w porównaniu z innymi elementami znajdującymi się na nieboskłonie oraz wiedzą z zakresu numerologii, której ja niestety nie posiadam, muszę szczerze przyznać, pozwoliło mu dowiedzieć się, że prawdopodobnie w mgławicach znajdują się czynne magicznie pierwiastki, które czasem pojawiają się nawet na Ziemi, choć w znacznie mniejszych ilościach. Gdybyśmy byli w stanie kogoś po nie wysłać, lady Burke, nikt z nas nie musiałby się bać o status finansowy naszych rodzin, nawet gdyby przydało się przywieść ledwo uncję tych substancji i gdyby nikt z nas nie zajmował się rodzinnymi biznesami. Czyż to nie fascynujące? – spytała, unosząc brew i popijając szampana.
Właściwie to jednak był całkiem zły. Na szczęście, wiadomość przebywania wśród ludzi światłych poprawiała jej nastrój na tyle, ze Wendelina łaskawie postanowiła nie zwracać na to uwagi.


Czy wiesz, że gdy fajerwerki wybuchają swoim jasnym blaskiem w powietrzu można wyczuć zapachkwiatu bzu?

Wendelina Selwyn
Zawód : tworzę gwiazdy, co nikną po chwili
Wiek : 24 lata
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Gdy Wasz świat spłonie, mój rozkwitnie pełnią swoich sił
OPCM : 5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 38
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 9
SPRAWNOŚĆ : 1
Genetyka : Czarownica
Chyba słyszę ognia trzask
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t8170-wendelina-selwyn-budowa#234905 https://www.morsmordre.net/t8254-shaula#238605 https://www.morsmordre.net/t8252-wendelina-selwyn#238596 https://www.morsmordre.net/f84-boreham-palac-beaulieu https://www.morsmordre.net/t8256-skrytka-bankowa-nr-1956#238609 https://www.morsmordre.net/t8255-wendelina-selwyn#238606
Re: Sala wykładowa [odnośnik]09.11.20 9:27
Słuchała uważnie słów lady Selwyn zastanawiając się czy z pierwiastków, które są obecne na ziemi byliby wstanie choć trochę poznać to zagadnienie. Teoretyzowanie było przyjemne, ale panna Burke należała do tych, którzy teorie chcieli od razu sprawdzać w praktyce. Niestety w przypadku astronomii była za cienka w uszach, musiała zadowolić się na razie czytaniem i przyswajaniem wiedzy.
Rozejrzała się za szklanką wody lub innego trunku, który nie był szampanem. Jej również nie przypadł do gustu i nie miała zamiaru katować nim swojego podniebienia.
-Z tego co zrozumiałam, są to konkretne, wyselekcjonowane pierwiastki, skoro występują na ziemi, może istnieje możliwość ich przetestowania i sprawdzenia w praktyce. – Wyraziła na głos swoje myśli i sięgnęła po szklankę wody z tacy przechodzącego kelnera.
-Fascynujące jest to jak ciała niebieskie oddziałują na substancje na ziemie. Ostatnio zainteresowałam się tym tematem i zaczynam poszukiwać dodatkowych informacji. Zwłaszcza w kwestii run, które są bardzo podatne na te wpływy. – Zwilżyła usta i skupiła spojrzenie szaro-zielonych oczu na młodej kobiecie. Status finansowy, trochę się zawiodła, skoro panna Selwyn w tych kategoriach myślała i postrzegała otoczenie oraz swój świat.
-Rzeczywiście, iście fascynujące – odparła nadal z uprzejmym uśmiechem, który po latach ćwiczeń przychodził prawie naturalnie. – Jednak cóż wtedy robić? Życie stało by się nudne i mało atrakcyjne. Lubię pochylać się nad swoją pracą i rodzinnym biznesmen. Jestem przekonana, że zdobyta wiedza z astronomii pomoże lepiej zrozumieć mi pewne artefakty oraz działanie substancji przy tworzeniu talizmanów.
Prim nie wyobrażała sobie swojego życia bez badania przedmiotów magicznych, bez możliwości tworzenia. Można pracować dla samej pracy, bez zarobku, ale jaka wtedy motywacja? Niektórym wystarcza sama możliwość tworzenia czy spędzania czasu przy pracy, jednak to szybko się nudzi. Wielkie biznesy powstawały właśnie dlatego, że osoby je prowadzące łaknęły majątku i dążyły do jego zdobycia. Nie byliby tu gdzie teraz są gdyby nie ten pęd za pieniądzem. A pieniądz napędzał świat i też naukę. Nie raz biedni naukowcy osiągali szczyty, dzięki pękatej sakiewce kogoś kto stał za jego plecami. Gdyby to było takie proste jak przedstawiała to lady Selwyn żyliby w idealnym świecie. Świecie tak nudnym, że zaraz by się rozpadł.
-Rozumiem, że wykorzystuje panna wiedzę z astronomii w alchemii? – Zapytała Prim chcąc podtrzymać rozmowę.



May god have mercy on my enemies
'cause I won't

Primrose Burke
Zawód : Badacz artefaktów, twórca talizmanów, B&B
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Problem wyjątków od reguł polega na ustaleniu granicy.
OPCM : 5
UROKI : 6
ALCHEMIA : 30
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 8
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica
Sala wykładowa E331336106fb118b6485453aee90de3a
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8864-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8880-listy-do-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8879-primrose-burke https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t9143-skrytka-bankowa-nr-2090#276327 https://www.morsmordre.net/t8894-primrose-e-burke
Re: Sala wykładowa [odnośnik]12.11.20 13:39
Lady Selwyn przechyliła na chwile głowę, przegryzając wargi. Po chwili odpowiedziała:
Wydaje mi się, lady Burke, że wiele z nich wykorzystujemy już od dawna. Wszak i proszek Fiuu, i księżycowy czy gwiezdny był, to komponenty pochodzenia kosmicznego, co chyba lady doskonale wie? Teoria profesora ma więc jak najbardziej potwierdzenie w praktyce, jednakże niektórych pierwiastków na Ziemi jest nieco za mało, aby sprawdzać ich właściwości– zauważyła. – Och, wspaniałości kosmosu jeszcze nie stoją przed nami otworem, ale kto wie? Być może kiedyś. – Westchnęła rozmarzona.
Ciekawe, czy dałoby się stworzyć karetę ciągniętą przez aeotony, która sięgnęłaby gwiazd? Jeśli tak, lady Selwyn byłaby pierwszą, która by do niej wsiadła. Tak, niewątpliwie! Jej wiedza pozwalała jej jednak stwierdzić, że to nie jest tak proste i może o tym jedynie pomarzyć. Brakuje im setek, jeśli nie tysięcy godzin badań, aby móc sięgnąć księżyca, a co dopiero mówić o gwiazdach i mgławicach?
Naprawdę? – spytała zainteresowana, sięgając po ciasteczko, które akurat znalazło się na tacy niesionej przez skrzata przechadzającego się tuz pod jej łokciem: – Runy podatne na wpływy gwiazd? – Zamyśliła się na chwile. – Nie dziwie się temu, oczywiście, że nie, jednakże na czym polega ich wrażliwość, lady Burke? Niestety, nie było mi dane się o nich jeszcze uczyć.
Wendelina zaśmiała się krótko i cicho, zaskoczona naiwnością Primose. Te młode arystokratki, sięgały spojrzeniem tak blisko!
Jakże mniej atrakcyjne! Wszak dzięki temu mielibyśmy nieograniczoną ilość czasu na naukę, badania i filozofię uprawiań w trakcie wspaniałych bankietów. Biznesy byłyby pasją, nie koniecznością, tak jak to przecież winno być – rozmarzyła się lady Selwyn.
Choć Selwynom nie brakowało finansów i bogactw, Wendelina naprawdę zbyt często słyszała listę rzeczy koniecznych do wykonania właśnie z racji biznesów prowadzonych przez jej rodzinę. Oni, jako arystokracja, nie powinni w ogóle musieć przejmować się finansami. To była absolutnie podstawowa dana im rzecz. Niestety, dbać musieli. Bo jeśli przestaną, zapewne skończą jak ten śmierdzący rod Weasley.
Tak, owszem – przytaknęła. – Bez wiedzy z tej dziedziny uwarzenie trudniejszych eliksirów jest wręcz niemożliwe. Mieszanie, proporcje składników, ba, czasem nawet same składniki, są zależne od kwadry księżyca, od ułożenia gwiazd, od jasności słońca… i wielu, wielu innych elementów. Warzenie eliksirów i astronomia to właściwie jedna, nierozdzielna dziedzina, co sprawia, że jest tak piękna i wyjątkowa. Nie sądzi lady?
Musiała sądzić. Inaczej naprawdę rozczarowałaby zainteresowaną jej osobą Wendy.


Czy wiesz, że gdy fajerwerki wybuchają swoim jasnym blaskiem w powietrzu można wyczuć zapachkwiatu bzu?

Wendelina Selwyn
Zawód : tworzę gwiazdy, co nikną po chwili
Wiek : 24 lata
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Gdy Wasz świat spłonie, mój rozkwitnie pełnią swoich sił
OPCM : 5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 38
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 9
SPRAWNOŚĆ : 1
Genetyka : Czarownica
Chyba słyszę ognia trzask
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t8170-wendelina-selwyn-budowa#234905 https://www.morsmordre.net/t8254-shaula#238605 https://www.morsmordre.net/t8252-wendelina-selwyn#238596 https://www.morsmordre.net/f84-boreham-palac-beaulieu https://www.morsmordre.net/t8256-skrytka-bankowa-nr-1956#238609 https://www.morsmordre.net/t8255-wendelina-selwyn#238606
Re: Sala wykładowa [odnośnik]12.11.20 19:20
-Mówię właśnie o tych, których jest za mało więc możemy jedynie teoretyzować licząc, że kiedyś uda się nam pozyskać więcej celem ich przetestowania. - Przechyliła lekko głowę na bok i zmrużyła nieznacznie oczy. Już powoli rozumiała z jakim typem osoby ma do czynienia, a zwykle takich unikała jak ognia. W pewnym momencie wchodzi na grunt, na którym Prim nie potrafiła powstrzymać swojego języka. Szczerość, czasami zbyt otwarta, była przez wielu uznawana za objaw chamstwa. Uważano, że osoba inteligentna, wykształcona i obyta nie będzie kalać się w towarzystwie szczerością. Cóż, w takim wypadku mogli mówić, że panna Burke nie przestrzega zasad. Choć na pewno bywały osoby, które niezależnie co by powiedziały to nie ośmieliłaby się im powiedzieć wprost co myśli. Na jej szczęście, nie miała jeszcze okazji się z nimi spotkać. Wysokie i chłodne mury Durham skutecznie ją przed tym chroniły, ale do czasu. Nie mogły siłą zatrzymać Primrose, która dobrowolnie je opuszczała wystawiając się na spotkania z ludźmi, których podejście i zachowanie nie raz ją mierziło.
-Tak jak lady jest znawcą alchemii i astronomii, tak mnie wielce interesują runy i ich działania. - Przyznała powoli zastanawiając się jak wiele chce powiedzieć tej kobiecie. Zdawała się być bardzo zainteresowaną własną osobą niż rozmówcą. Primrose nie zdziwiłaby się, gdyby uwielbiała słuchać własnego głosu. - Mamy runy lunarne i solarne, każde z nich działają silniej przypisaną im porą dnia lub nocy, zależne od położenia księżyca lub słońca jak również gwiazd. Niezwykle zawiłe zagadnienie dlatego uznałam, że warto pojawić się na wykładzie i porozmawiać z osobami bardziej doświadczonymi i obytymi w temacie.
Potoczyła wzrokiem po zebranych osobach w sali bankietowej, usłyszała ciche bicie zegara wiedząc, że zbliża się do momentu kiedy będzie mogła opuścić bankiet nikogo tym nie urażając.
-Warzenie eliksirów to niezwykle delikatna i precyzyjna sztuka, do której niestety nie mam daru, ale dzięki temu mogę podziwiać umiejętności innych. Pozostaje mi jedynie słuchać oraz spoglądać, na tych którzy ową sztukę opanowali i rozwijają się w niej dalej.
Upiła kolejny łyk wody i gdy usłyszała słowa Wendy skrzywiła delikatnie usta, a kąciki drgnęły niebezpiecznie. Panna, która nawet chyba nie zdawała sobie sprawy czym praca jest oraz jak prowadzi się biznesy. Jak potrafi być to brudna robota, jak nie raz należy się natrudzić aby mogła chodzić w swoich bogatych sukniach. Właśnie kiedy nie było szacunku dla pieniądza wielkie rody upadały zbyt zadufane w swoim obrazie aby zauważyć, że tracą grunt pod nogami.
-Wszyscy obłudnie gardzą pieniędzmi i tym jak się je robi – powiedziała nim zdążyła ugryźć się w język – Lecz każdy z nas wie, że jest to mierzawa, z której wyrasta wolność osobista, nauka, sztuka, a nawet idealna miłość. Gdyby biznes był jedynie pasją, żadna z nas by dzisiaj tutaj nie stała, lady Selwyn.
Powiedziała zbyt ostro niżby chciała. Nie mogła się jednak powstrzymać, gdyż cała ta egzaltacja zaczynała ją drażnić. Nadal jednak mówiła to z uprzejmym uśmiechem, który nie schodził z jej twarzy, a głos miała miękki z ledwo wyczuwalną twardszą nutą tak charakterystyczną dla rodu Burke.



May god have mercy on my enemies
'cause I won't

Primrose Burke
Zawód : Badacz artefaktów, twórca talizmanów, B&B
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Problem wyjątków od reguł polega na ustaleniu granicy.
OPCM : 5
UROKI : 6
ALCHEMIA : 30
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 8
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica
Sala wykładowa E331336106fb118b6485453aee90de3a
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8864-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8880-listy-do-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8879-primrose-burke https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t9143-skrytka-bankowa-nr-2090#276327 https://www.morsmordre.net/t8894-primrose-e-burke
Re: Sala wykładowa [odnośnik]29.12.20 2:09
Skinęła głową, na znak że rozumie rozważanie lady Burke, choć poczuła ukłucie smutku. W głębi serca liczyła, że Primose po prostu zacznie razem z nią marzyć o kosmosie. O skrytych tam mocach, które wkrótce być może zasilą ich własne magiczne możliwości, dzięki którym czarodzieje okażą się jeszcze wspanialsi i potężniejsi. Niestety, młódka nie miała na to ochot, a Wendelina wiedziała, że niegrzecznym byłoby ciągnięcie tego tematu dalej.
Primose miała rację, rudowłosa szlachcianka uwielbiała brzmienie swego głosu, gdy pełna pasji i wiedzy opowiadała o ważnych sobie rzeczach i konceptach. Było w tym trochę narcyzmu, choć jedna – więcej zamiłowania do uwielbianych dziedzin. Ponadto zawsze myślała o sobie jako o tej, która wie, kiedy powinna słuchać. Wszak była wciąż młoda i wciąż się uczyła, a nie dało się rozwijać wiedzy, mówiąc. Należało otworzyć uszy i umysł, nie usta i pełne gorących, płonących emocji serce. Wysłuchawszy słów lady Burke zerknęła znacząco w stronę stojącego w rogu, starszego mężczyzny.
Niech lady spróbuje w takim razie porozmawiać z tamtym mężczyzną. O, widzi go lady? Możemy nawet do niego razem podejść. To jeden z uczonych z naszej londyńskiej wierzy astronomów, zajmujący się, jeśli mnie pamięć nie zawodzi, czymś takim właśnie. Przedstawić lady? Zamieniłam z nim ostatnio kilka słów. To zdolny czarodziej, czystej krwi, choć niestety, bezdzietny i schorowany. Ale doskonale zna się na swojej dziedzinie – przedstawiała Primose mężczyznę, który właśnie nakładał na swój talerz ciut za dużą porcję czekoladowego ciasta i miętowych pastylek. Wendelina powstrzymała się przed grymasem. Jak można łączyć takie smaki? I to w takiej ilości?
Przynajmniej ten stary człowiek już nie musiał troszczyć się o własną talię...
Tak, tak, delikatna – przytaknęła. – Niestety, nie każdy ma do niej dar.
Właściwie dobrze dla niej. Lady Selwyn nie miała zamiaru dzielić się swoimi kontaktami z większą ilością mniej znamienitych alchemików od niej. Na kolejne słowa Primose oczy Wendeliny otworzyły się jednak szeroko, choć jedynie na ułamek sekundy. Prędko odzyskała nad sobą panowanie.
Lady Burke, naprawdę sądzi lady, że bez pasji i talentu da się rozpocząć jakikolwiek biznes? Rozumiem, że być może lady rodzina straciła już zapał och, ten jej strój, to widać ale śmiem twierdzić, iż nie jest to normą. Kwitnące rody to te przepełnione pasją i wynikającą z miłości troską dla swych poczynań i głęboko wierzę, że pozbawiony barier dostęp do finansów jedynie pozwoliłby nam zakwitnąć jeszcze bardziej. Ale jeśli lady sugeruje, że preferuje lady żyć w rodzinnym marazmie... – Czyżby towarzyszka jej rozmowy była znacznie nudniejszą personą, niż lady Selwyn początkowo myślała? Szkoda.


Czy wiesz, że gdy fajerwerki wybuchają swoim jasnym blaskiem w powietrzu można wyczuć zapachkwiatu bzu?

Wendelina Selwyn
Zawód : tworzę gwiazdy, co nikną po chwili
Wiek : 24 lata
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Gdy Wasz świat spłonie, mój rozkwitnie pełnią swoich sił
OPCM : 5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 38
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 9
SPRAWNOŚĆ : 1
Genetyka : Czarownica
Chyba słyszę ognia trzask
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t8170-wendelina-selwyn-budowa#234905 https://www.morsmordre.net/t8254-shaula#238605 https://www.morsmordre.net/t8252-wendelina-selwyn#238596 https://www.morsmordre.net/f84-boreham-palac-beaulieu https://www.morsmordre.net/t8256-skrytka-bankowa-nr-1956#238609 https://www.morsmordre.net/t8255-wendelina-selwyn#238606
Re: Sala wykładowa [odnośnik]30.12.20 22:02
Podążyła za spojrzeniem lady Selwyn aby skupić wzrok na wskazanym przez nią mężczyźnie. Nie miała powodów aby wątpić w słowa czarownicy o tym, że warto nawiązać kontakt właśnie z tym człowiekiem jeżeli chciała się czegoś dowiedzieć. Zerknęła na rudowłosą nie wiedząc co tej siedzi w głowie i że się zawiodła na Prim. Zresztą panna Burke nie była tu aby komuś imponować, była aby się czegoś dowiedzieć. Nauka była jej celem. Zdobywanie wiedzy i poszerzanie swoich horyzontów.
-Będę ogromnie wdzięczna, jeżeli mnie pani przedstawiła – odpowiedziała, a w myślach dodała: I będę twoim dłużnikiem. Wspaniale. Jednak należy korzystać z okazji jeżeli sama wpada w jej dłonie. Należy ją złapać i nie puszczać. Teraz dopiero zobaczyła dezaprobatę w oczach Wendeliny i uniosła jedną brew do góry wzdychając cicho. Jakże często widziała ten wyraz twarzy u innych osób. Wieczne rozczarowanie to drugie imię lady Burke, która zawsze musiała coś powiedzieć czy zrobić by nie wpasować się w ideał i kanon prawdziwej damy.
-A lady Selwyn doprawdy sądzi, że biznes da się postawić tylko na pasji i talencie? - Odpowiedziała pytaniem na pytanie. - Pieniądze muszą iść w parze z pasją i talentem. Ktoś może mieć to wszystko, a czasami ktoś z talentem musi zostać wsparty przez tego z pieniędzmi. Nie uwierzę, że pani tego nie widzi i nie zna. Żyjemy w tym świecie. Zostałyśmy w nim wychowane i tylko głupiec uważa, że jest inaczej.
Miała już dość tych prztyczków, dziwnie się i strojenia min. Bywały dni kiedy ta cała gra pozorów, maski i stroje ją nudziły i męczyły. Ocenianie ludzi tylko ich nazwisku bez patrzenia na osiągnięcia. Rewolucyjna myśl jak na kogoś urodzonego w rodzie Burke więc nie podzieliła się nią na głos. Jeszcze nie dziś. To nie był na to czas.
-Wprowadźmy trochę logiki do naszej rozmowy. - Odparła oschle. - Nie oceniam pani rodziny, a być może powinnam patrząc na ostatnie wydarzenia. Jednakże uważam, ze każdy stanowi o sobie samym i byłoby wielce krzywdzące dla pani gdybym to zrobiła. Wobec tego liczę na to, że powstrzymasz się od swoich jakże niestosownych komentarzy, lady Selwyn.
Możliwe, że właśnie stworzyła sobie wroga. Być może czarownica mogła stanowić podporę dla jej badań i pragnień, a właśnie się jej pozbawiła. Obrażanie rodziny i stawianie tak odważnych tez nie mają pełnego poglądu na sytuację stanowiło o miałkości. Kusiło ją aby zmierzyć wzrokiem rudowłosą, ale uznała, że to nie świadczyło by o niej dobrze. Lady Selwyn okazała się kobietą pozbawioną klasy, przekonaną o własnej nieomylności.



May god have mercy on my enemies
'cause I won't

Primrose Burke
Zawód : Badacz artefaktów, twórca talizmanów, B&B
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Problem wyjątków od reguł polega na ustaleniu granicy.
OPCM : 5
UROKI : 6
ALCHEMIA : 30
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 8
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica
Sala wykładowa E331336106fb118b6485453aee90de3a
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8864-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8880-listy-do-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8879-primrose-burke https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t9143-skrytka-bankowa-nr-2090#276327 https://www.morsmordre.net/t8894-primrose-e-burke
Re: Sala wykładowa [odnośnik]31.12.20 14:41
Niewiele brakowało, a zaprowadziłaby tę... tę głupią dziewuchę (bo przecież lady nie używałaby takich słów!) do szanowanego uczonego, który być może nie mógł poszczycić się błękitną krwią, ale wiedzą naprawdę imponował lady Selwyn, choć raczej nigdy nie powiedziałaby mu tego twarzą w twarz. Nie mogła się przecież przyznać, że wie mniej od gorzej urodzonego mężczyzny, czyż nie? ZWŁASZCZA, że ten naprawdę najwyraźniej nie znał umiaru w jedzeniu i piciu, bo ciasto znikało z jego talerza niemal od razu i prędko było zastępowane kolejnym kawałkiem. Niech Merlin zmusi go, by się opamiętał. Wendy nie rozumiała, jak ktokolwiek może zachowywać się w ten sposób w towarzystwie.
Na szczęście lady Burke zdążyła pokazać swoje prawdziwe ja nim Wendelina popełniła największy błąd tego wieczoru. Rodzina tej dziewczyny naprawdę powinna nauczyć się nad nią panować, bo jeśli tak dalej pójdzie, ich krewna dołączy wkrótce do zmarłych tego świata. Żadna dobrze urodzona kobieta nie powinna przemawiać w ten sposób w towarzystwie innej szlachcianki. Owszem, wbijanie szpileczek, gdybanie o tym, co mogłoby być, a nie jest, delikatne aluzje i zawirowania... To była nieodłączna część salonowego życia, która niezmiernie bawiła Wendelinę. Ale takie zachowanie świadczyło co najwyżej o głupocie rozmówczyni.
Lady chyba nie słuchała ani słowa z tego, co mówiłam – powiedziała. Przecież Wendelina przedstawiała jej hipotetyczną sytuację w której nie musieliby się martwić dochodami z rodzinnych biznesów. Ona ogłuchła czy jak? – A talenty, szanowna lady Burke, wiążą się z barwą naszej krwi, nie zauważyła lady? Gorzej urodzeni rzemieślnicy są nam potrzebni, owszem, ale... to tylko rzemieślnicy. Nie zgodzi się lady? Wszak cała tocząca się obecnie, nieistotna z resztą, rebelia, to ci, którzy uważają inaczej... i chyba widzi lady, że ich próby są dość... mizerne. – Westchnęła przeciągle.
Pokręciła głową. Nie miała zamiaru dłużej rozmawiać z kimś takim. Szanowała swój czas i jeśli Primose nie potrafiła zachowywać się jak na damę przystało, ona mogła co najwyżej odwrócić się i odejść.
Kiedyś, lady Burke, nauczy się lady nieco o logice, bo jak widzę ścieżka nauki, na którą obecnie lady kroczy, daje jej jedynie złudne poczucie wiedzy. – Uniosła brew i odwróciła się na pięcie, zmierzając w stronę prelegentów. Nie będzie się już dziś więcej Primose przejmować. Skupi się na rozmowach o nauce i sztuce, na zdobywaniu wiedzy i l i c z ą c y c h się znajomości. A Primose, jeśli o nią chodzi, może sczeznąć w okolicznym rowie.

| zt


Czy wiesz, że gdy fajerwerki wybuchają swoim jasnym blaskiem w powietrzu można wyczuć zapachkwiatu bzu?

Wendelina Selwyn
Zawód : tworzę gwiazdy, co nikną po chwili
Wiek : 24 lata
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Gdy Wasz świat spłonie, mój rozkwitnie pełnią swoich sił
OPCM : 5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 38
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 9
SPRAWNOŚĆ : 1
Genetyka : Czarownica
Chyba słyszę ognia trzask
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t8170-wendelina-selwyn-budowa#234905 https://www.morsmordre.net/t8254-shaula#238605 https://www.morsmordre.net/t8252-wendelina-selwyn#238596 https://www.morsmordre.net/f84-boreham-palac-beaulieu https://www.morsmordre.net/t8256-skrytka-bankowa-nr-1956#238609 https://www.morsmordre.net/t8255-wendelina-selwyn#238606
Re: Sala wykładowa [odnośnik]01.01.21 15:07
Na wszystkie czarownice świata, jak można być tak zadufanym w sobie i nie widzieć nic poza czubkiem własnego nosa. Była przekonana, ze panna Selwyn tylko prawi o pracy i prowadzeniu biznesu sama nigdy nie wykonawszy niczego innego poza dyrygowaniem służbą. Jakże gardziła takimi ludźmi. Jej własna klasa traciła w jej oczach właśnie przez takie osoby jak Wendelinda. Nie przejęła się faktem, że zaraziła do siebie lady Selwyn, nawet sobie tego gratulowała. Kto chciałby by przebywać w otoczeniu tych, którzy jeszcze do niedawna popierali szlamy i kto z ich rodu uciekł na drugą stronę.
-Słyszałam panią bardzo wyraźnie, aż nadto – odpowiedziała nadal z chłodem w głosie. - Musi być zwykły rzemieślnik aby pojawił się mistrz. Jednocześnie  mistrz nigdy nim nie zostanie jeżeli inni go za takiego nie uznają.
Zerknęła z ukosa na rudowłosą zastanawiając się jakże puste musi być jej życie, jakże nudne skoro w ten sposób postrzega rzeczywistość. Najgorsze co można zrobić to zignorować to co się dzieje wokół i uważać, że nic nie może nam zaszkodzić. A proszę, o to jej własna krew ją zdradziła. Jej własna krew wystawiła ich na pośmiewisko a ta pannica chodziła pusząc się niczym paw i udając, że nic się nie dzieje. Po chwili Primrose uznała, że powinno być jej żal tej młodej kobiety. Musi znosić cierpliwie te spojrzenia i prztyki, wiedząc co ludzie o nich myślą.
-Dziękuję za radę, lady Selwyn – skinęła jej głową na ostatnie słowa. - Będę ją mieć na uwadze podejmując kolejne działania. Zawsze warto posłuchać osoby inteligentnej.
W kącikach ust zadrgała ironia, ale skrzętnie ukrywana pod płaszczem uprzejmego uśmiechu. Kiedy Wendelina oddaliła się odetchnęła z ulgą. Nie chciała mieć wokół siebie takich osób, a jeżeli właśnie stworzyła sobie wroga to wiedziała, że nie był to smok, którego nie da się zgładzić. W przeciwieństwie do lady Selwyn, Primrose posiadała coś czym ta się nie mogła poszczycić patrząc na jej charakter – przyjaciół, którzy z pełnym zaangażowaniem będą wspierać pannę Burke. Zdaje się, że Wendelinda zapomniała jak ważne jest takich mieć przy sobie w czasie kryzysu. Choć może Primrose się myliła, a panna Selwyn mając taki a nie inny styl bycia zrażała do siebie ludzi i jedynie najwytrwalsi zostawali u jej boku. Jednak nie była na tyle ciekawa aby sprawdzać tą teorię.
Uratowana od nieznośnego towarzystwa udała się na kolejny wykład aby tworzyć skrzętne notatki na temat astronomii.

zt x 2 :pwease:



May god have mercy on my enemies
'cause I won't

Primrose Burke
Zawód : Badacz artefaktów, twórca talizmanów, B&B
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Problem wyjątków od reguł polega na ustaleniu granicy.
OPCM : 5
UROKI : 6
ALCHEMIA : 30
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 8
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica
Sala wykładowa E331336106fb118b6485453aee90de3a
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8864-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8880-listy-do-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8879-primrose-burke https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t9143-skrytka-bankowa-nr-2090#276327 https://www.morsmordre.net/t8894-primrose-e-burke
Re: Sala wykładowa [odnośnik]04.02.21 16:18
20.10

Rzeczywistość nadal kształtowała się podług wytycznych ludzi będących u władzy, czas uciekał - i nie czekał na nikogo. Tym bardziej na niego, jednego z wielu, nie odznaczającego się niczym i w żaden sposób nie będącym nikim wyjątkowym. Świat nie zatrzymał się w miejscu tylko dlatego, że przeżywał ból oraz stratę, nie pochylił się nad nim z troską wypisaną na czole. Nikt nie podał mu pomocnej dłoni, nie obrzucił dobrym słowem jak młodą parę ryżem w dzień zaślubin; wszystko pozostało takie, jak dawniej, a jednak całkowicie inne. Przyglądał się temu ze smutkiem, z coraz niklejszą nadzieją. Pragnął stabilizacji, spokoju, dawnego ładu, po którym nie było już ani śladu. Jednak jego pragnienia tonęły w oceanach potrzeb innych - naiwny. Ludzkie tragedie są częścią ich istnienia, nie kończą się tylko dlatego, że ktoś powie dość. Nie był jedynym, który nosił w sobie podziurawioną duszę i poharatane serce, wręcz przeciwnie, nie wyróżniał się spośród szarej masy społeczeństwa, a może nawet powinien stawiać się poniżej tych, którzy stracili domy i możliwość zarobku. Nie, tego nie mógł zrobić - rodowa duma płynęła w jego żyłach wartkim, głębokim strumieniem; i chociaż takie wody płynęły cicho, tak jak on w milczeniu znosił kolejne niepowodzenie, to czasem miał ochotę. Miał ochotę wykrzyczeć wszystkim dokładnie, co o nich myśli i dlaczego w ogóle nikt go nie słucha, ale wiedział też, że to droga donikąd. W wielkim stawie życia nadal pozostawał niewielką płotką bez krzty władzy, bez względu na to, jak mocno starał się zasłużyć na ludzki szacunek. Podczas stażu uzdrowicielskiego pracował ciężko, może nawet ciężej niż inni wiedząc jak wiele stawiał na szali. Może nie powinien przejmować się tym tak bardzo, przecież dopiero zaczynał stawiać kroki w dorosłym życiu. Stał na początku wyboistej ścieżki palącej egzystencji. I od razu miał pod górkę - musiał przedzierać się przez wojenną zawieruchę, chociaż wcale tego nie chciał. Dlaczego nie mógł cofnąć się w czasie?
Ot, niewinne pytanie, czasem pojawiające się na powierzchni umysłu. Jak natrętna mucha, wracająca upierdliwie co kilka sekund. Parę oddechów więcej przychodziła irytacja spowodowana niemożliwym spełnieniem palącej zachcianki. Skoro mógł zaglądać za kurtynę przyszłości, dlaczego przeszłość pozostawała nietknięta i niewzruszona? Nie pojmował, chociaż pojąć chciał.
Przeszłość zapisywano w gwiazdach - przykładów nie trzeba było szukać daleko. Niemal cała mitologia została zatknięcia w atramentowe firmamenty, może to tam należało szukać odpowiedzi? Zapytałby centaury zamieszkujące Leicestershire, ale te dotknięte stratą wśród własnej braci stały się jeszcze bardziej nieufne w stosunku do ludzi. Oleander przeżywał to na swój sposób, nie dzieląc się z nikim posiadaną wiedzą - nie była ona w żaden sposób pasjonująca. Starał się za to szukać pomocy gdzie indziej i drobne śledztwa zaprowadziły go do Planetarium Heweliusza, gdzie miał oczekiwać na wykład. Wstyd było przyznać się przed samym sobą, ale pierwsza część umknęła zdecydowanie za szybko - w ogólnej sferze niewielkiego zrozumienia. Potrzebował pomocy, natychmiast. Rozciągająca się na kilkadziesiąt minut przerwa powinna wystarczyć do pobieżnego pojęcia skomplikowanych zagadnień. To wtedy w rogu sali dostrzegł mężczyznę, którego szukał właściwie najbardziej. Obecność małych dzieci krępowała, więc Flint zawahał się, nim wreszcie ruszył do przodu. - Panie Vane, cóż za niesamowity przypadek, że się spotykamy. - Wcale pana nie szukałem, skądże znowu. Znalazłem się w tym miejscu całkowicie bezwiednie. No, przeznaczenie! - Mam na imię Oleander i chciałbym panu trochę poprzeszkadzać, jeśli to nie jest taki wielki kłopot. - Na pewno nie był pierwszym i nie ostatnim, astronom cieszył się sporą popularnością, czy tego chciał, czy nie. Szlachcic wiedział zaś, że brzmiał jak najzwyklejszy w świecie desperat i fan w jednym, ale musiał uzyskać odpowiedzi na nurtujące go pytania. Jeśli miał cierpieć z zażenowania to trudno, był gotów poświęcić swą godność w imię pozyskania wiedzy. - Chodzi mi oczywiście o astronomię - doprecyzował, żeby czarodziej nie pomyślał, że jakiś młodzik chciał mu sprzedać magiczne garnki albo równie skuteczną pościel ze żmijoptakowego pierza. Niby miejsce spotkania nie wskazywało na podobne wnioski, ale niektórzy zrobiliby wiele, żeby przeżyć. Szczególnie w tych niespokojnych czasach.


posłuchajcie opowieści liści: jak liściowi liść
szaleństwo wróży.

Oleander Flint
Zawód : uzdrowiciel, botanik
Wiek : 23
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
to korzeń fiołkowy
może to sny nasze
pogrzebane
wzruszyły korzenie?
OPCM : 5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 5
UZDRAWIANIE : 25
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 1
SPRAWNOŚĆ : 4
Genetyka : Jasnowidz

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9284-oleander-flint#282747 https://www.morsmordre.net/t9298-cykoria#283083 https://www.morsmordre.net/t9297-oleander#283077 https://www.morsmordre.net/f327-leicestershire-charnwood https://www.morsmordre.net/t9325-skrytka-nr-2153#283830 https://www.morsmordre.net/t9324-oleander-flint#283826
Re: Sala wykładowa [odnośnik]05.02.21 11:50
Pióro skrobało charakterystycznie o pergamin, wydobywając przyjemny dla ucha dźwięk, gdy profesorska uwaga skupiona była na zapisywanych słowach. Skupiony niczym na odkrywaniu tajemnicy Wszechświata, zdawał się nie zwracać uwagi na ludzi kręcących się co jakiś czas na sali wykładowej lub przechodzących przez nią dalej - z zainteresowaniem i uznaniem przyglądając się wspaniałościom ruchomego sklepienia. Całkowicie pochłonięty spisywaniem kolejnych stronic książki w żaden sposób nie dał się sprowokować do wybicia się z rytmu pracy. Oczywiście mając u boku Cassiana, Ardena i Samuela nie wyłączył się kompletnie - nie na nich. Znajdujący się blisko ojcowskiego ciała, wtuleni w męską klatkę piersiową i podtrzymywani jedną ręką leżeli w swojej chuście przełożonej na skos przez ramię profesora. Był to raczej widok pełen niecodzienności, ale Jayden już dawno przestał interesować się tym, co mówili o nim inni ludzie. Czarodzieje i czarownice zawsze znajdowali sobie temat do plotek - jego osoba była tak kontrowersyjna, bo szanowana i skandaliczna jednocześnie, że przestało go dziwić już cokolwiek. Nie zamierzał też zaszywać się przez to całkowicie w domu, unikając kontaktów, co mogło podsycać ciekawość. Wiedział, że przyciągał spojrzenia, lecz w stosunku do innych bardziej rozpoznawalnych ludzi, udawało mu się jeszcze czasami ginąć w tłumie. Jak chociażby dzisiaj, gdy przysiadł na samym końcu sali wykładowej w najdalszym jej kącie. Kto w końcu spodziewałby się tam szukać nauczyciela z Hogwartu? W dodatku z dziwnie niepasującymi dziećmi? Kryjącego się przed niepowołanym wzrokiem? Pochłoniętego najwidoczniej pracą? Bo faktu skupienia oraz oddania swojemu zajęciu nie można było mu odmówić. Szczególnie że sam Jayden naprawdę odczuwał aktualne momenty jako odkrywanie na nowo świata. Jego badania tyczyły się wszak całego czarodziejskiego świata od zarania dziejów istnienia magii. Nie były jedynie trzymającymi się granic jednego kraju - rozchodzić się miały na wszystkie kontynenty i dopóty, dopóki ktoś nie miał podważyć istoty jego naukowych odkryć, wpływały na każdą dziedzinę magii, o jakiej można było tylko pomyśleć. Zielarstwo, uzdrowicielstwo, magiczne stworzenia, astronomia były oczywistym wyborem, lecz szło to dalej na historię magii, numerologię, klątwy, starożytne runy. Dotykało nawet statusu krwi i tłumaczyło, dlaczego wśród mugolskich dzieci pojawiały się również i takie, które zdolne były do czarowania. Nikt wcześniej nie potrafił tego wyjaśnić - teoretyzowano jedynie, lecz żadna znana Jaydenowi teoria nie pokrywała się z jego badaniami. Co kolejna to bardziej wymyślna - jedne wypływała ze środowisk skrajnie prawicowych, inne ze skrajnie lewicowych i uwydatniały poglądy odpowiednich grup. Naukowo obiektywnie twierdzę, że... Z całą pewnością możemy powiedzieć, iż... Niedobrze mu się robiło, gdy tego słuchał. Tych kłamstw i manipulacji ludzi, którzy nie mieli zielonego pojęcia o nauce i wcale nie interesowało ich, by ich stwierdzenia były zgodne z prawdą. Po prostu przypadkiem pokrywały się z myślami i wspierały ichnie poglądy. On miał zaprzeczyć im wszystkim. Kolejna kontrowersja, która wkrótce miała uderzyć w postać profesora, lecz nie interesowało go to wcale. Nie bał się odsłonić. Wiedział wszak i wierzył w to, co robił.
W ludzkim ciele wyzbytym magii, na podobieństwo wcześniej przytaczanych przykładów niemagicznych roślin i zwierząt, wyzwoliła się widoczna gołym okiem energia. Trzeciego dnia poddawania promieniowaniu serca meteorytu obiekt badań był zdolny do niekontrolowanych przejawów siły - podobnych do objawienia się magii u dzieci. Chaotyczna lewitacja przedmiotów znajdujących się w otoczeniu charłaka wzmacniała się wraz ze wzrostem emocjonalnym badanego mężczyzny. Skrajne przerażenie własnymi możliwościami doprowadziło do eksplozji unoszących się przedmiotów. Niegroźnej z uwagi na materię, z której przedmioty były zrobione - w innych przypadku możliwie, że niebezpieczne.
- Nie. Nie niebezpieczne - mruknął do siebie, po czym wykreślił całe zdanie, dochodząc do wniosku, że nie miało w ogóle znaczenia odnośnie naukowego celu. Były to zbędne gdybania, nie zaś fakty, które chciał uwypuklić i opisać. Już chciał kontynuować, gdy jakiś nieznany głos rozległ się blisko niego, wyrywając go z zamyślenia. Panie Vane. Jayden nie chciał się rozpraszać, ale to już się stało. Odsunął więc pióro od pergaminu i podniósł spojrzenie na młodego mężczyznę stojącego w pobliżu, widząc jego chęć rozmowy. Jeśli to nie jest taki wielki kłopot... I tak uwaga astronoma została na ten moment rozwiana i może przerwa w pisaniu miała mu się przydać? - Proszę. Wybacz, że nie wstanę - odpowiedział, odkładając pisaninę na bok i wskazując dłonią odpowiednie miejsce. Większe poruszenie się mogłoby spowodować obudzenie chłopców, a tego nie chciał. - Co dokładnie cię interesuje? - spytał, gdy mężczyzna w końcu usiadł u jego boku. Lub właściwie to on był zwrócony do profesora profilem - Vane już dawno przekręcił się na siedzeniu, opierając lewe udo na krześle i robią to samo z lewym łokciem na podparciu. Dla niego i chłopców była to najwygodniejsza pozycja na spędzenie długich godzin na sali wykładowej najlepszego planetarium w Wielkiej Brytanii.

|literatura tworzenie


he's the hero world deserves, but not the one it needs right now. they'll hunt him. he can take it. he's a silent guardian, a watchful protector. A DARK KNIGHT.
Jayden Vane
Zawód : astronom, profesor, publicysta, badacz, erudyta, ojciec
Wiek : 32
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowiec
Sometimes the truth
Isn’t good enough.
Sometimes people deserve more.
Sometimes people deserve
To have their f a i t h rewarded.
OPCM : 43
UROKI : 25
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 12
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 12
Genetyka : Czarodziej

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t4372-jayden-vane#93818 https://www.morsmordre.net/t4452-poczta-jaydena#95108 https://www.morsmordre.net/t4451-lucky-star#95083 https://www.morsmordre.net/f113-irlandia-killarney-national-park-theach-fael https://www.morsmordre.net/t4454-skrytka-bankowa-nr-1135#95111 https://www.morsmordre.net/t4453-jayden-vane

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Sala wykładowa
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach