Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Mały pokój

Go down 
AutorWiadomość
Cassandra Vablatsky
Cassandra Vablatsky

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t569-cassandra-vablatsky https://www.morsmordre.net/t943-poczta-cassandry#4959 https://www.morsmordre.net/t687-cassandra-vablatsky https://www.morsmordre.net/f94-ulica-smiertelnego-nokturnu-17 https://www.morsmordre.net/t2811-skrytka-bankowa-nr-3#45477 https://www.morsmordre.net/t1510-cassandra#13947
Zawód : Szeptucha
Wiek : 29
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
Kruk źrenice swe ogniste utkwił we mnie, jak szachista, gdy szyderczo syczy:
s z a c h
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 26
LECZENIE : 35
TRANSMUTACJA : 25
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 8/58
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Jasnowidz

Mały pokój Empty
PisanieTemat: Mały pokój   Mały pokój I_icon_minitime16.09.20 19:50

Mały pokój

Mały pokój na poddaszu ma jedno okno wychodzące na północ, które przeważnie przykryte jest szmaragdową zasłoną; po jego bokach piętrzą się regały obłożone eliksirami, księgami - atlasami anatomicznymi, mapami nieba, schematami magicznych przedmiotów, zielnikami - zaś na południowej ścianie znajduje się lichy kominek; to miejsce znajduje się dokładnie nad pracownią w piwnicy i kuchnią na parterze, zimą - jest najcieplejsze. Znajdujący się pośrodku okrągły stolik służy do pracy - rozdzielaniu ziół, siatkowaniu ingrediencji lub obrabianiu preparatów. Zapach kadzideł jest doskonale wyczuwalny. To mała domowa pracownia, w której Cassandra może oddać się rytuałom, mając na oku swoje dzieci.






bo ty jesteś
prządką

Powrót do góry Go down
Elvira Multon
Elvira Multon

Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t6546-elvira-multon https://www.morsmordre.net/t6581-kim https://www.morsmordre.net/t6579-don-t-do-that-to-yourself#167665 https://www.morsmordre.net/f212-pokatna-20-4 https://www.morsmordre.net/t6632-skrytka-bankowa-nr-1656 https://www.morsmordre.net/t6583-elvira-multon
Zawód : Prywatny uzdrowiciel
Wiek : 28 lat
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
You like me best
when I'm off my rocker
OPCM : 0
UROKI : 1
ELIKSIRY : 5
LECZENIE : 22
TRANSMUTACJA : 10
CZARNA MAGIA : 3
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarownica
watch your back

Mały pokój Empty
PisanieTemat: Re: Mały pokój   Mały pokój I_icon_minitime16.09.20 21:34

28.07?
Trudno było Elvirze pogodzić się z myślą, że przez tyle lat mieszkania na Pokątnej nie miała pojęcia o tym, że zaledwie kilka przecznic dalej - na Nokturnie - znajduje się pełnoprawnie funkcjonująca lecznica. Świadomość tego faktu wprawiała ją w poniżające poczucie ignorancji; dotąd naprawdę sądziła, że w stolicy można wyleczyć się jedynie na trzy sposoby. Samodzielnie, w szpitalu lub pod okiem prywatnego uzdrowiciela, tych jednak nie było wielu, miała okazję dostrzec to, gdy straciła pracę i była zmuszona śledzić popyt na zabiegi przeprowadzane w tajemnicy. Jeżeli wierzyć wszystkiemu, co usłyszała w kręgach sojuszników Rycerzy, Cassandrę Vablatsky można było nazywać uzdrowicielką prywatną, z tym, że była ona najwyraźniej wystarczająco uzdolniona, by nie tylko nadzorować własną lecznicę, ale i stanowić piekielnie istotną personę w rozgrywającej się wojnie. To u niej leczyli się Rycerze, nawet teraz, gdy fakt podbitej stolicy powinien otwierać im wolną drogę do przejęcia szpitala na własność. Ciężko było uwierzyć, że ci wszyscy szalenie dumni ludzie uznawali ten ciemny, sypiący się budynek za pewniejszy.
Myśl ta okazała się dla Elviry fascynująca, a wniosek nasunął sam: Cassandra musiała być wyjątkowa w swym fachu, zapewne również doświadczona latami samodzielności. Elvira sprzed roku zapewne zdecydowałaby nigdy nie postawić u niej stopy przez wzgląd na toksyczną zazdrość; sama przez większość życia zawsze sprawowała dyżury uzdrowicielskie pod pieczą kogoś innego, była zmuszona przestrzegać wytycznych, pisać sprawozdania dla dyrektora i tłumaczyć się przed ordynatorem. Teraz miała już za sobą pół roku pracy "na odpowiedzialność własną", zdawała sobie więc sprawę z jej ciężaru, z wysiłku jaki szedł za koniecznością pamiętania o wszystkim.
Dlatego pragnęła poznać Cassandrę - ponieważ dostrzegła w niej wzór zawodowej niezależności i była obsesyjnie wręcz ciekawa, jak wygląda jej lecznica. Znudziła się samotnością, chciała otoczyć się ludźmi wartościowymi, potężnymi; preferowała kobiety i wcale się tego nie wstydziła. Poza tym, jeżeli tutaj właśnie radzili sobie z ranami Rycerze, a miała dołączyć w ich szeregi jako uzdrowiciel, to gdzież indziej mogłaby pójść? Musiała poznać czarodziejki, które specjalizowały się w tym samym.
Nie była na Nokturnie po raz pierwszy, nie obawiała się więc wyruszyć samotnie, zwłaszcza, że dochodziło słoneczne południe. Z uwagi na temperaturę ubrała się raczej zwiewnie, choć nie zrezygnowała z narzucenia peleryny na włosy - dla odmiany nie wybrała czarnej, grubej i zatrzymującej ciepło, lecz tę wykonaną ze znacznie cieńszego materiału w kolorze zszarzałej bieli. Wyglądała specyficznie, najważniejsze jednak, że miała możliwość szybko ukryć twarz.
Budynek, pod który trafiła, wyglądał niepozornie i w niczym nie przypominał szpitala. Schody okazały się skrzypiące, zakurzone, okna oplatał bluszcz, w letnim wiaterku unosiła się mieszanka kilku niezbyt zachęcających woni. Dziwiła się jedynie przez krótki moment; owszem, w szpitalu to zawsze musiał być pedantyczny porządek, podłoga stara, ale wyszorowana do zdarcia, a powietrze rzadkie, chłodne i niemal żrące od smrodu mydła, środków czyszczących i dezynfekcyjnych. Nie dała się jednak zniechęcić, przecież nie spodziewała się zobaczyć na tej ulicy błyszczącej nowością kamienicy. Po to byli czarodziejami, by przy pomocy magii zadbać o sterylność tych miejsc, które naprawdę tego potrzebowały. Nie wiedziała, czy powinna zapukać, czy po prostu wejść - na ścianie ani na drzwiach nie mieściła się żadna tabliczka sugerująca, że jest to budynek publiczny.
Ostatecznie zdecydowała się zapukać, dla lepszego wrażenia. Później czekała, niecierpliwie postukując butem.
Otworzyła jej dziewczynka. Blada, niska, szczupła, o nieco niepokojącym spojrzeniu zbyt dojrzałym jak na stworzenie o jednocyfrowej liczbie lat. Elvira nie okazała zdziwienia, dowiedziała się już bowiem wcześniej, że poza imponującym zakresem obowiązków, Cassandra jest również matką. Pozwoliła zaprowadzić się w odpowiednie miejsce bez słowa, na odchodnym wtykając małej czekoladową żabę. Wyglądało to tak, jakby chciała jej w ten sposób podziękować za asystę, ale w rzeczywistości kupiła ją specjalnie, przygotowała się. Osobiście darzyła dzieci raczej niechęcią, jednak oczywistym pozostawało, że odpowiednie traktowanie tych małych potworków mogło zaowocować przychylnością matki. Przynajmniej tak było zazwyczaj.
- Witam. Pani Vablatsky? - przywitała się uprzejmie. - Nazywam się Elvira Multon - dodała na początek, zgodnie z prawdą i spokojnie.
Czekała na to, by dowiedzieć się, czy jej wizyta zostanie przyjęta, czy może jednak pojawiła się o nieodpowiedniej porze.
[bylobrzydkobedzieladnie]




Elvira E. Multon
I've been silent
for so long


Powrót do góry Go down
Cassandra Vablatsky
Cassandra Vablatsky

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t569-cassandra-vablatsky https://www.morsmordre.net/t943-poczta-cassandry#4959 https://www.morsmordre.net/t687-cassandra-vablatsky https://www.morsmordre.net/f94-ulica-smiertelnego-nokturnu-17 https://www.morsmordre.net/t2811-skrytka-bankowa-nr-3#45477 https://www.morsmordre.net/t1510-cassandra#13947
Zawód : Szeptucha
Wiek : 29
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
Kruk źrenice swe ogniste utkwił we mnie, jak szachista, gdy szyderczo syczy:
s z a c h
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 26
LECZENIE : 35
TRANSMUTACJA : 25
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 8/58
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Jasnowidz

Mały pokój Empty
PisanieTemat: Re: Mały pokój   Mały pokój I_icon_minitime24.09.20 17:52

Dym kłębił się nad kadzidłem, wypełniając wnętrze pokoju dusznym zapachem palonych drzew, opał trzaskał w palenisku, lekko kołysząc niedużym mosiężnym kociołkiem zakrytym pokrywą, w którym gotował się właśnie pospolity rumianek - którego subtelne nuty mieszały się z wonią kadzideł. Cassandra, przywdziana w długą czarną spódnicę i białą koszulę spiętą skórzanym pasem, wydawała się znużona. Pod jej przekrwionymi oczami rozciągały się sińce, dla uzdrowiciela w oczywisty sposób wynikające z przemęczenia, nie choroby. Spięte w gruby warkocz włosy opadały przez jej ramię, nie przeszkadzając w pracy. Stała bowiem nad blatem, na którym siatkowała i dzieliła kolejne zioła. Arnika, kozierdaka, mącznica, malwa, koper, anyż, szakłak, pokrzywa, mniszek, mięta, jej dłonie lawirowały ponad listkami, składając je w oddzielne bukiety, mieszając razem, upychając w skórzanych sakiewkach; mieszaniny ziół służyły różnym przypadłościom, a w układaniu podobnych pakunków najistotniejszym było pamiętać, że o tym, czy roślina jest lekiem, czy trucizną, decyduje jedynie dawka. Oddzielne na bóle miesięczne, oddzielne na bóle głowy, inne na spokojny sen, kolejne na skołatane nerwy. Wojna, związane z nią działania, zaangażowanie tak czarodziejów, jak postronnych, wymagały od zarówno ich ciał, jak umysłów, potężnego wysiłku - a ona dbała o to, by nie pozostawiła na nich trwałych blizn. Lub pozostawiła jak najmniejsze - wciąż istniały granice, których magomedycyna nie była w stanie przekroczyć. Słyszała kroki małej Lysandry, rozpoznałaby je w ciemnościach i z zamkniętymi oczami, nie potrafiła jednak rozpoznać tych, które jej towarzyszyły. Nie od razu uniosła spojrzenie, przyglądając się kobiecie u progu - bardzo młodej, jak wskazywała na to jej aparycja, niemal eterycznej. Za jej plecami dostrzegła Lysandrę, która trzymała w ręce słodki smakołyk. Nie zareagowała, przenosząc wzrok z powrotem na dziewczynę, która wypowiedziała jej imię. Rzadko pozwalała gościom wchodzić na piętra lecznicy, wpuszczała tu raczej zaufanych czarodziejów - ale mała Lysandra wiedziała, że Cassandra nie mogła odejść od pracy. A ta konkretna czarownica - nie wyglądała nazbyt podejrzanie, większej nieufności nauczyła dziewczynki w stosunku do mężczyzn.
- Nie używam tu swojego nazwiska - odpowiedziała jej spokojnie, wiążąc rzemyk na kolejnej sakiewce, mocno, aromat nie mógł ulecieć, a zioła nie mogły wywietrzeć. Jej słowa podpowiedziały jej, że nie jest to czarownica, która trafiła do niej przypadkiem - ot tak, z polecenia, szukając leku na krępującą dolegliwość lub rozwiązania niewygodnego problemu w łonie. Wtedy szukałaby pani Cassandry, nie Vablatsky. Jej koneksje sięgały gdzieś głębiej - ale jednocześnie ani jej imię, ani nazwisko, nie mówiło Cassandrze zbyt wiele. Przy pierwszym zetknięciu wydawała się mieć w sobie nieco kultury osobistej, a to stawiało ją ponad zdecydowaną większość odwiedzających ją zwłaszcza ostatnim czasem gości. - Wiem już, kto pyta, ale wciąż nie wiem, dlaczego. Co cię do mnie sprowadza, Elviro Multon? - Położyła gotową sakiewkę w pobliżu pozostałych, by wesprzeć się palcami dłoni na krańcu niedużego blatu ustawionego pośrodku pomieszczenia i skoncentrować spojrzenie na dziewczynie.






bo ty jesteś
prządką

Powrót do góry Go down
Elvira Multon
Elvira Multon

Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t6546-elvira-multon https://www.morsmordre.net/t6581-kim https://www.morsmordre.net/t6579-don-t-do-that-to-yourself#167665 https://www.morsmordre.net/f212-pokatna-20-4 https://www.morsmordre.net/t6632-skrytka-bankowa-nr-1656 https://www.morsmordre.net/t6583-elvira-multon
Zawód : Prywatny uzdrowiciel
Wiek : 28 lat
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
You like me best
when I'm off my rocker
OPCM : 0
UROKI : 1
ELIKSIRY : 5
LECZENIE : 22
TRANSMUTACJA : 10
CZARNA MAGIA : 3
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarownica
watch your back

Mały pokój Empty
PisanieTemat: Re: Mały pokój   Mały pokój I_icon_minitime26.09.20 13:23

Wnętrze lecznicy robiło znacznie lepsze wrażenie niż odbierający nadzieję widok zapuszczonej, nokturnowskiej kamienicy. Wciąż nie był to poziom szpitalnych oddziałów - pokoje, do których miała okazję zajrzeć po drodze przypominały raczej sypialnie przerobione na lazaret - ale mimo przeciętnych ścian, drewnianych podłóg i prostych łóżek, dało się dostrzec w tym wszystkim jakiś profesjonalizm. Przerobienie takiego budynku na lecznicę musiało wymagać determinacji, godnej podziwu zaciętości, a zakurzone półki, stoliki oraz ta coraz silniej rozpoznawalna woń medykamentów nadawały miejscu atmosfery zielarskiej chaty. Tak jakby była to apteka, szpital i punkt ratunkowy w jednym. Elvirze przypadła ta myśl do gustu, podobnie jak niemożliwy do uświadczenia w Mungu spokój. Nawet stawiać podeszwy na schodach starała się cicho, aby nie naruszyć klimatu gęstego jak Złoty eliksir.
Dziewczynka, na oko może dziesięcioletnia, zrobiła na Elvirze dobre wrażenie. Nie żałowała, że kupiła jej tę czekoladę, nawet na nią zasłużyła, co uzdrowicielka musiała przyznać mimo całej swojej niechęci do dzieci. Cassandra dobrze ją wytrenowała - mała pomocnica, pokorna, grzeczna i małomówna to było coś, co Elvira prawie byłaby w stanie zaakceptować we własnym domu. Prawie. Niestety, tresowanie dziecka było pracą żmudną i pełną niespodzianek, co nie raz widywała w szpitalu, gdy akurat fatum zesłało do niej niepełnoletniego pacjenta. No i pamiętała własne dzieciństwo. Nie narzekała na swobodę, jaką otrzymywała w rodzinnym domu, ale czuła, że na miejscu własnej matki w życiu nie pozwoliłaby tak sobie wejść na głowę.
Pani Vablatsky, czy tam pani Cassandra, jak sobie wyraźnie zażyczyła, nie zdawała się na pierwszy rzut oka ani przesadnie groźna ani zwodniczo łagodna. Od szarych cieni pod oczami do skrawka muskającej podłogę spódnicy oddawała obraz tego, jak Elvira wyobrażała sobie pracujące matki. Wiecznie zmęczone, zrezygnowane, wyprute z życiowego entuzjazmu, ale też silne, wyprostowane, gotowe do walki. Elvira nie wiedziała, ile dokładnie kobieta może mieć lat, ale wyglądała młodo. Z miejsca odczuła coś na kształt wykrzywionego współczucia.
Dobrze prosperująca lecznica, praca na własną odpowiedzialność, zapewne nie tylko w roli uzdrowicielki, ale i aptekarki (trudno było mieć wątpliwości, gdy widziało się stół zasypany ziołami)... to Elvira bez wahania nazwałaby sukcesem. Macierzyństwo jednak, zwłaszcza samotne, zdawało się najcięższą zmorą. O ile prostsze byłoby życie tej kobiety, o ile więcej mogłaby osiągnąć... no ale to przecież nie była jej sprawa.
- Proszę wybaczyć- powiedziała cicho, rozplątując sznurek białej peleryny i odwieszając ją na najbliższe krzesło. Skoro nie została z progu wypędzona, czuła, że może się rozgościć - Jak rozumiem, wystarczy Cassandra? Pani Cassandra? - Elvira preferowała przechodzenie na ty, oszczędzało czas, ale wpierw chciała rozeznać, co myśli o tym druga uzdrowicielka.
Pod peleryną Elvira miała lekką szatę w kolorze liliowym, z rękawami od łokcia półprzeźroczystymi. Dostała ją kiedyś od matki i nieczęsto zakładała.
- Przychodzę z krótką wizytą, aby się przedstawić - obwieściła i, przecząc jakoby własnym słowom o "krótkiej wizycie", usiadła na krześle, krzyżując nogi w kolanach. - Wygląda na to, że mamy teraz wspólnych znajomych. - Uśmiechnęła się bez większego entuzjazmu, przechodząc dalej, gdyż to nie było tak istotne. - Usłyszałam o twojej lecznicy i pomyślałam, że dobrze byłoby, gdybyśmy się poznały. Też jestem uzdrowicielką, dawniej pracowałam w Mungu. Chcę, byś wiedziała, że jeżeli będzie ci potrzebna pomoc, zawsze możesz mnie wezwać. - Jeżeli nawet zabrzmiało to arogancko, Elvira nie miała takiego zamiaru. Wciąż jeszcze zachowywała się nieporadnie, gdy przychodziło do zapoznawania się z nowymi ludźmi, poza tym zwykła zaczynać rozmowę od właściwych powodów i tym razem nie było inaczej.
- Uzdrowiciele powinni trzymać się razem - dodała nieco bardziej miękko. - Wiedźmy powinny trzymać się razem, zwłaszcza, gdy są po tej samej stronie.




Elvira E. Multon
I've been silent
for so long


Powrót do góry Go down
 

Mały pokój

Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Mieszkania :: Centrum :: Śmiertelny Nokturn 17-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-20