Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Legowisko Umhry

Go down 
AutorWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Legowisko Umhry Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Legowisko Umhry Empty
PisanieTemat: Legowisko Umhry   Legowisko Umhry I_icon_minitime16.09.20 20:26

Legowisko Umhry

Legowisko Umhry - rzecznego trolla raczej małych jak na tę rasę rozmiarów - mieści się w pomieszczeniu odchodzącym tuż od wejścia, za dwuskrzydłowymi, sztucznie poszerzonymi drzwiami; dnie najczęściej spędza na sienniku usypanym dla niego wewnątrz, lekkim snem czuwając jednak nad bezpieczeństwem lecznicy. Od samego pomieszczenia ciągnie się korytarz w dół, do piwnic, który Umhra wykopał sobie sam. Stąd - ciągnie się jednie pochyłą ziemią i wydaje się nieszczególnie stabilny. Na dnie leżą kości, pozostałości po posiłkach. Porozstawiane wzdłuż ścian kadzidła usilnie próbując zamaskować nieprzyjemny zapach - latem mniej, zimą bardziej skutecznie.


Powrót do góry Go down
Jayden Vane
Jayden Vane

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t4372-jayden-vane#93818 https://www.morsmordre.net/t4452-poczta-jaydena#95108 https://www.morsmordre.net/t4451-lucky-star#95083 https://www.morsmordre.net/f113-irlandia-killarney-national-park-upper-cottage https://www.morsmordre.net/t4454-skrytka-bankowa-nr-1135#95111 https://www.morsmordre.net/t4453-jayden-vane
Zawód : astronomer, hogwarts professor, the one who lived to an old age, father of three
Wiek : 31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Żonaty
Sometimes the truth
Isn’t good enough.
Sometimes people deserve more.
Sometimes people deserve
To have their faith rewarded.
OPCM : 43
UROKI : 25
ELIKSIRY : 2
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 1
SPRAWNOŚĆ : 12
Genetyka : Czarodziej

Legowisko Umhry Empty
PisanieTemat: Re: Legowisko Umhry   Legowisko Umhry I_icon_minitime17.09.20 10:18

cassandra & jayden30 sierpnia
Hep! Następny zryw w okolicach żołądka szarpnął profesorem, wyrywając go z kolejnej już rozmowy i odbierając mu możliwość jakiejkolwiek reakcji, obrony czy próby zapobiegnięcia trwającemu chaosowi. Chyba nie było skutecznego sposobu na to, by niezapowiedziana podróż się zakończyła, zanim doszłoby do jakiejś tragedii. Chwilę wcześniej przecież o mało co nie został rozjechany przez samego Błędnego Rycerza i jedynie refleks kierowcy zdołał go ocalić przed bolesnym wypadkiem. A gdy już czarodziej znalazł się w bezpiecznym wnętrzu szalonego autobusu, czknięcie wyrwało go i cisnęło w nieznane mu miejsce. Jayden liczył, że następny cel chaotycznego skakania będzie jego ostatnim i być może właśnie aktualne przeniesienie miało się tym cechować, jednak zamiast trafić na brzeg morza, do Błędnego Rycerza czy chociażby na ścieżkę w lesie, profesora porwała i otoczyła ciemność. Zanim jednak w ogóle dostrzegł brak oświetlenia, poczuł silne uderzenie po lewej stronie ciała, gdy upadł na coś twardego. Zgłuszony jęk wydobył się z zaciśniętego gardła mężczyzny, ale jeszcze trochę trwało, nim mógł normalnie oddychać. Vane czuł, jakby coś zablokowało mu możliwość łapania powietrza, ale nie było to nowe doświadczenie. Już nie raz, gdy spadał z wysokości jako dziecko, doświadczał tego w identyczny sposób. Nie oznaczało to jednak, że czas jakkolwiek zmienił postrzeganie ów nieprzyjemności...
Wpierw astronom musiał poradzić sobie z oddychaniem, a dopiero później dotarły do niego inne bodźce. Jak chociażby palenie na policzku, który stykał się z czymś chłodnym i lepiącym się... Jayden podejrzewał, że był to długo niesprzątany bród. Do tego wszystkiego było ciemno. Ciemno, brudno i cuchnęło czymś, czego Vane nie potrafił zidentyfikować. I zdecydowanie nie był na zewnątrz, ale wyrzuciło go do zamkniętego pomieszczenia? Groty? A może piwnicy? Na szczęście wciąż czuł drewno różdżki w tylnej kieszeni spodni - próbował dłonią sprawdzić, czy się nie połamała przy upadku, ale na szczęście drwo jabłoni nie ugięło się ani nawet nie zarysowało. Nie miał pojęcia, która była dokładnie godzina, bo nawet jeśli wcześniej spytałby kogoś podczas swoich dzikich wojaży, w następnym momencie mógł być gdziekolwiek indziej, zatracając poczucie czasu. Wiedział tylko, że podczas pakowania swoich rzeczy w Wieży Astronomicznej, trwało późne popołudnie. Każdy kolejny teleportacyjny przeskok chronologicznie przesuwał wskazówki zegara, ale ile minęło od tamtej chwili, nie potrafił powiedzieć. Czy był już środek nocy, czy była dopiero dziesiąta wieczorem? To było jednak nieważne, bo istotniejsze dla czarodzieja było znalezienie drogi wyjścia z tego zatęchłego... Czegoś. Trzymając w palcach prawej dłoni różdżkę, Vane wymacał lewą ścianę. A więc pomieszczenie... Niewerbalne zaklęcie uderzyło go po oczach, na chwilę oślepiając, ale równocześnie dodając otuchy w ciemnościach. Co to było za miejsce? Gdzie go porwała ta cholerna teleportacja? Jeszcze nie spotkał się z tak silnymi objawami czkawki, ale słyszał o czarodziejach, których ona dopadała. Mówili, że po prostu musieli poczekać, aż się ona zakończy. Świetnie... Ale jaka była z tego rada? Miał nadzieję, że wkrótce miał znaleźć się gdzieś, gdzie mógł czuć się bardziej pewnie. I chociaż wciąż trwał sierpień, profesora przeszył chłód przewiewu bijącego z ciemności. Powiew dostał się pod materiał koszuli, wywołując na skórze mężczyzny gęsią skórkę. Ile by oddał, żeby mieć przy sobie chociażby marynarkę, która odrobinę rozgrzałaby jego boleśnie wychłodzone ciało... I odpędziła od niego to nieprzyjemne uczucie.
Idąc wzdłuż ściany, astronom starał się ignorować chłód, niepewność, spięcie. Musiał znaleźć wyjście bez względu na wszystko, dlatego gdy okazało się, że przystanął przed drzwiami, odetchnął z ulgą. Na dosłownie chwilę. Bo w tym samym momencie Jayowi zdawało się, że nie był w tej nicości sam... Obrócił się powoli, przylegając plecami do podwójnych drzwi, jakby miały stanowić dla niego podporę. Coś poruszyło się w ciemnościach czy była to jedynie jego wyobraźnia?





every night i scream your name
Every night I burn. Every night the dream's the same. Every night I burn waiting for my only friend. Every night I burn waiting for the world to end.


Powrót do góry Go down
 

Legowisko Umhry

Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: City of London :: Ulica Śmiertelnego Nokturnu :: Lecznica-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-20