Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Legowisko Umhry
AutorWiadomość
Legowisko Umhry [odnośnik]16.09.20 20:26
First topic message reminder :

Legowisko Umhry

★★
Legowisko Umhry - rzecznego trolla raczej małych jak na tę rasę rozmiarów - mieści się w pomieszczeniu odchodzącym tuż od wejścia, za dwuskrzydłowymi, sztucznie poszerzonymi drzwiami; dnie najczęściej spędza na sienniku usypanym dla niego wewnątrz, lekkim snem czuwając jednak nad bezpieczeństwem lecznicy. Od samego pomieszczenia ciągnie się korytarz w dół, do piwnic, który Umhra wykopał sobie sam. Stąd - ciągnie się jednie pochyłą ziemią i wydaje się nieszczególnie stabilny. Na dnie leżą kości, pozostałości po posiłkach. Porozstawiane wzdłuż ścian kadzidła usilnie próbując zamaskować nieprzyjemny zapach - latem mniej, zimą bardziej skutecznie.
[bylobrzydkobedzieladnie]


Ostatnio zmieniony przez Mistrz gry dnia 25.03.22 20:03, w całości zmieniany 1 raz
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Legowisko Umhry - Page 2 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Legowisko Umhry [odnośnik]10.04.21 13:45
Legowisko było jej placem zabaw i miejscem ucieczki. Azyl, w którym zawsze czuła się bezpiecznie. Zapachu praktycznie nie czuła przyzwyczajona do niego. A należało wiedzieć, że do swojej krainy Mała Sroka nie zapraszała wielu. Należało uznawać się za szczęśliwca jeżeli pozwalała usiąść na zydelku i jeszcze częstowała herbatą. Ciocia E należała do tego grona, które miało prawo wstępu i nawet nie musiała pytać o zgodę. Ciepły kubek parzył w dłonie, ale niósł też ulgę, gdyż herbata pachniała szałwią i lipowymi liśćmi, a przecież nie było nic lepszego na katar jak właśnie lipa. Umhra zamruczał cicho kiedy zorientował się, że w jego leżu znajduje się ktoś jeszcze. Ślepia skierował z małej Lysy na Elvirę i z powrotem. Dziewczynka położyła dłoń na jego głowie i kiwnęła niemo. Przez chwilę patrzyli na siebie: troll i mała wiedźma, jakby rozmawiali bez słów. W końcu troll poruszył się i ujął kamień, który swoją łapą położył na kolanach blondwłosej czarownicy. Usiadł w rogu zajmując się swoimi sprawami, a córka Cassandry sięgnęła po miskę, do której nalała herbaty z czajnika i podała towarzyszowi zabaw. Po chwili rozległ się głos siorbania jaki wydobywał z siebie troll. Sama Lysa napełniła swój kubek i usiadła na przeciwko Elviry, zielone iskrzące się oczy niczym dwa szmaragdy wbiła w niespodziewanego gościa popołudnia z herbatką.
-To lipa i szałwia - odezwała się dziewczynka upijając ze swojego kubka. - Dobre na przeziębienie. Mam więcej więc pij ciociu E.
Słowa dziewczynki brzmiały jak te jej matki kiedy opiekowała się chorymi. Dziewczynka pomagała codziennie uzdrowicielce, słuchała i widziała jak ta krząta się po lecznicy. Było tylko kwestią czasu aż jej córka zacznie mówić w podobny sposób. Jednak w poważnym głosie dziecka przebijała się troska o ciocię.
-Dziękuję - rozpromieniła się na wspomnienie o czekoladzie. - Była pyszna, mama obiecała, że każdego wieczora przed snem będę ją dostawać.
Noce wtedy wydawały się przyjaźniejsze, a sny nie tak straszne kiedy mogła skosztować czekolady od cioci E. Dziewczynka uważnie patrzyła czy jej niespodziewana pacjentka pije gorący napar. Czy ostatnie sny jakie miała mówiły właśnie o chorobie cioci? Tylko którym zwierzęciem była? Nigdy nie śniła o ludziach, a jedynie o zwierzętach, ale już wiedziała że obrazują one tych, wokół których się obracała. -Skąd masz tyle czekolady, ciociu?
Mama mówiła jej o ograniczeniach w żywności, o tym, że o pewne rzeczy coraz trudniej, że same też muszą oszczędzać. Czekolada zdawała się luk… luksus… luksusem - tak brzmiało to słowa, którego ostatnio matula użyła.
-Jak wyzdrowiejesz ciociu, pójdziemy na jarmark? - Mama powtarzała, że aby ktoś wyzdrowiał szybciej należy dać mu cel. Czy wyjście z Małą Sroką będzie impulsem do szybszego powrotu do zdrowia?
Lysandra Vablatsky
Zawód : Mała Sroka
Wiek : 7
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
A siedem to sekret nigdy niezdradzony
OPCM : 0
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Jasnowidz

Dzieci
Dzieci
https://www.morsmordre.net/t9682-lysandra-vablatsky https://www.morsmordre.net/t10422-listy-do-malej-sroki https://www.morsmordre.net/t9687-mala-sroka#294548 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t10412-lysandra-vablatsky#314803 https://www.morsmordre.net/t9815-lysandra-vablatsky
Re: Legowisko Umhry [odnośnik]13.04.21 15:43
Elvira nie znała się na dzieciach dość dobrze, by podejrzewać, jak olbrzymi zaszczyt krył się za propozycją wspólnej herbatki. Nie pojmowała właściwie istoty braterstwa idącej z zajęciem miejsca na jednym zydelku i piciu wspólnego naparu; daleko było jej do sentymentów, nadawania wydarzeniom i przedmiotom znaczenia większego niż pierwsze, najważniejsze i pragmatyczne. W przeciwieństwie do młodej Lysandry, nie posiadała daru ani nawet talentu do wróżbiarstwa. Na swoje usprawiedliwienie miała, że nigdy dotąd nie posiadła również okazji spędzić trochę czasu sam na sam z kilkuletnią dziewczynką. Jeśli jednak spróbować, to tylko z panną Vablatsky. Inne dziewczynki w jej wieku bywały rozwrzeszczane, marudne, wybredne i - a to przede wszystkim - wrażliwe. Lysandra natomiast roztaczała wkoło siebie apetyczną aurę niepokoju.
- Dziękuję? - szepnęła miękko na granicy pytania, obracając w dłoniach kamień, który troll postawił jej na kolanach. Był spory, niewygodny do trzymania, chropowaty i pełen wybrzuszeń. Domyśliła się jednak, że w kulturze trollów odrzucenie tak specyficznego daru byłoby olbrzymim nietaktem, więc dla świętego spokoju poklepała kamyk pieszczotliwie i pozwoliła mu pozostać tam, gdzie się znalazł. - Nic się przed tobą nie ukryje, co, mała szeptucho? - parsknęła zakatarzonym nosem, w ostatniej chwili przykładając chusteczkę do twarzy, aby ukryć cieknącą, wodnistą maź.
Miała już dość przeklętego przeziębienia, ale z uzdrowicielskiego doświadczenia przeczuwała, że będzie sobie z nim radzić jeszcze przynajmniej kilka dni. Odchorowanie w spokoju było i tak przyjemniejsze od puszczania ognia z uszu i innych obrzydliwych eliksirów, którymi z umiłowaniem raczono dzieci. Ona wolała zioła, ciepłą pierzynę i kieliszeczek brandy. A z braku ostatniego, lipa i szałwia mogły zastąpić wieczorny trunek.
- Piję, piję - uspokoiła srokę, gdyż dostrzegła, że czujne oczy obserwują ją w półmroku legowiska. Przechyliła kubek kilka razy, grzejąc na nim dłonie, a potem pozwoliła sobie na skromny uśmiech. - Czekoladę przysyła mi moja matka, ja jej jednak nie lubię - odparła, zgrabnie naginając prawdę. Wcale nie stroniła od słodkości, jeżeli już miała do nich dostęp, w ostatnich miesiącach przerzuciła się jednak na procentowe napoje rozgrzewające, a czekolada zaczęła zalegać w słoikach. Szkoda by było, żeby stała i się kurzyła, a Lysandra z pewnością zasługiwała na okazyjne rozpieszczenie. Byle nie zbyt ostentacyjne, bo prędzej czy później zaczęłaby się przyzwyczajać. - Jeżeli masz ochotę, mogę cię zabrać. Tylko muszę dostać zgodę od twojej mamy. - Sama nie dowierzała własnej gładkiej odpowiedzi; w normalnych okolicznościach w życiu nie chciałaby szwendać się po jarmarku w towarzystwie dzieciaka, ale z Lysandrą podobny spacer mógł okazać się prawie przyjemny. - Stawiałaś ostatnio tarota? - zapytała po chwili, unosząc wymownie brew; wiedziała, że Cassandra uczy młodą technik wróżbiarskich.


i am the wound and the blade. both the torturer and the one
who is flayed
Elvira Multon
Zawód : Anatom, uzdrowiciel, pracownik kostnicy
Wiek : 29 lat
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
Krew na twoich rękach, Falka,
Krew na twej sukience
Płoń, płoń, Falka,
za twe zbrodnie
Spłoń i skonaj w męce!
OPCM : 10
UROKI : 0
ALCHEMIA : 1
UZDRAWIANIE : 30
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 15
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 8
Genetyka : Czarownica
hunger
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t6546-elvira-multon https://www.morsmordre.net/t6581-kim https://www.morsmordre.net/t6579-don-t-do-that-to-yourself#167665 https://www.morsmordre.net/f212-pokatna-20-4 https://www.morsmordre.net/t6632-skrytka-bankowa-nr-1656 https://www.morsmordre.net/t6583-elvira-multon
Re: Legowisko Umhry [odnośnik]13.04.21 22:32
Patrzyła jak Umhra podaje cioci E. kamień, a to był wyraz akceptacji jej obecności w jego legowisku. Uśmiechnęła się delikatnie jakby zadowolona z obrotu spraw. Pociągnęła łyk ze swojego kubka widząc zmieszanie na jej twarzy, ale zamiast wyjaśnić zwyczaje strażnika lecznicy milczała wciąż się wpatrując w czarownicę oczami koloru szmaragdów.
-Wiele rzeczy i spraw wciąż mi umyka, ciociu E. - Odpowiedziała dziewczynka, a słowa te nie pasowały do jej drobnej postury i buzi dziecka. - Jakbym trzymała cienką nitkę, która ucieka mi między palcami.
Mówiąc to spojrzała na swoją małą dłoń jakby właśnie widziała ową nić. Zamilkła na chwilę, a słowa tak nie pasujące do tego miejsca wybrzmiały, ale ich echo wciąż pozostawało. Wrażenie to zaraz zniknęło, gdy uśmiech na nowo rozjaśnił jej twarz w cieniu legowiska.
-Tym bardziej dziękuję, ciociu E. - Kolejny łyk herbaty, a do ich rozmowy doszło miarowe oddychanie trolla, który najwyraźniej pozwolił sobie na drzemkę wiedząc, że jego mała przyjaciółka jest w bezpiecznych rękach, nawet jeżeli należały one do czarownicy, która akurat smarkała i kichała. Lysa sięgnęła po czajnik i dolała Elvirze naparu. Musiała mieć pewność, że wypuściła ciocię E. dobrze rozgrzaną na ten mróz. Inaczej matula nie będzie zadowolona, a przecież należy się dobrze zająć chorym. Prawdziwa uzdrowicielka wie kiedy może wypuścić pacjenta spod swych opiekuńczych rąk.
-Tak! - Zawołała radośnie na słowa kobiety jak każde dziecko by się zachowało słysząc, że zostanie zabrane na jarmark. Nie ważne, że widziała w snach krew, śmierć i ból to nadal pozostawała siedmioletnim dzieckiem, ciekawym świata i pragnącym poznać to co się dzieje za rogiem. Dzieckiem zachwyconym tym co widzi, tym co słyszy i czuje. Wizja pójścia na jarmark mocno ją uradowała. Uśmiech ten zaraz zbladł jak usłyszała kolejne pytanie.
-Stawiałam wraz z matulą w Noc Duchów - odpowiedziała przypominając sobie wieczór. Karty jeszcze do niej płynnie nie mówiły. Potrzebowała jeszcze wielu lat nauki i praktyki aby czytać je zaraz po spojrzeniu na nie. Jednak parę z nich przemawiało do niej chętniej niż inne. - To ciężka sprawa, ciociu E. Jeszcze nie rozumiem wszystkiego.
Mówiła z cichym zawodem w głosie. Tyle pytań, tyle niewiadomych i te czerwone ślady na białym śniegu, spadające krople niczym rubiny, rozbijające się na ziemi, tworząc zawiły, krwawy wzór, którego nie pojmowała, który ją przerażał.
-To jak podążanie za kotem, ciociu E. - Dodała jeszcze, ale czy czarownica ją zrozumiała?
Lysandra Vablatsky
Zawód : Mała Sroka
Wiek : 7
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
A siedem to sekret nigdy niezdradzony
OPCM : 0
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Jasnowidz

Dzieci
Dzieci
https://www.morsmordre.net/t9682-lysandra-vablatsky https://www.morsmordre.net/t10422-listy-do-malej-sroki https://www.morsmordre.net/t9687-mala-sroka#294548 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t10412-lysandra-vablatsky#314803 https://www.morsmordre.net/t9815-lysandra-vablatsky
Re: Legowisko Umhry [odnośnik]24.04.21 10:52
Kamień nieprzyjemnie ciążył na kolanach. Zostawiał na płaszczu szare ślady osypującego się kurzu, a chropowata struktura ocierała się o miękkie palce, tworząc mikroskopijne zadrapania. Nie wiedziała jak długo będzie musiała kołysać go na udach ani jak znosiła to zwykle Lysandra, ale w swoim trawionym gorączką stanie miała większe zapasy cierpliwości, mniej rzeczy wzbudzało w niej irytację, gdyż za wszelką cenę starała się unikać problemów. Tymczasowo, dopóki nie wróci jej zdrowie, siła, cięty język, z którego była tak znana.
Wraz z kolejnymi słowami dziewczynki przyszło dziwne uczucie, gęsta aura otulająca ciało jak wełniany koc - z tym, że koc ten nie miał na celu obronić przed chłodem, nie, niewidzialna ręka przyciskała go do ust i nosa, odbierając szansę zaczerpnięcia tlenu. Elvira ocknęła się dopiero po chwili, kręcąc głową i opierając na moment dłoń o własne czoło. Naprawdę miała gorączkę. Będzie musiała wracać, wkrótce.
- Nie próbuj chwytać jej palcami, nie bądź delikatna. Rozłóż pięść i schwyć ją w garść, od razu, bez wahania. Nie ucieknie - wymamrotała, odtykając nos nad gorącymi oparami herbaty. Para wodna osiadała jej na zaróżowionych policzkach, na czubku nosa.
Pozwoliła małej dolać sobie napoju, a przez ten czas ani na moment nie odrywała wzroku od drzemiącego trolla. Powinna czuć się zaszczycona okazanym zaufaniem, czy może zgorszona faktem, że tak szybko wyzbył się ostrożności? Pieprzone monstrum. A gdyby to był ktokolwiek inny i zachowałby się tak samo... mała Lysandra była inteligentna, ale drobna i krucha. Każdy mógłby złapać ją w garść jak tę nitkę i rozerwać w pół.
Przynajmniej przy Elvirze mogła czuć się bezpiecznie. Była to winna Cassandrze, chronić tę małą osobliwość i tutaj i na jarmarku, na który obiecała ją zabrać. Entuzjazm dziecka początkiem wzbudził w niej iskrę niepewności, ale prędko ją zagasiła. Jak rzekła, tak zrobi. Nie było sensu cofać raz danego słowa.
- Ciekawe. - mruknęła na wieść o stawianych w Noc Duchów kartach. - Masz jeszcze dużo czasu, żeby się nauczyć, ale nie wątpię, że potrafisz już więcej niż ja. Karty powiedziały ci coś ciekawego? - Przyłożyła palec do kącika oka, otarła pozostałości czarnego tuszu. - Za kotem? - Jakież to dziecko było nieprzewidywalne. - Masz na myśli... hmm... mozolne? Długotrwałe? - Koty nie lubiły się spieszyć. - Ostrożne? - Kota łatwo było spłoszyć. - Przewrotne? - Koty chętnie sprowadzały na manowce.
Kolejny raz prowokowała ją do wysilenia wyobraźni.


i am the wound and the blade. both the torturer and the one
who is flayed
Elvira Multon
Zawód : Anatom, uzdrowiciel, pracownik kostnicy
Wiek : 29 lat
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
Krew na twoich rękach, Falka,
Krew na twej sukience
Płoń, płoń, Falka,
za twe zbrodnie
Spłoń i skonaj w męce!
OPCM : 10
UROKI : 0
ALCHEMIA : 1
UZDRAWIANIE : 30
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 15
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 8
Genetyka : Czarownica
hunger
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t6546-elvira-multon https://www.morsmordre.net/t6581-kim https://www.morsmordre.net/t6579-don-t-do-that-to-yourself#167665 https://www.morsmordre.net/f212-pokatna-20-4 https://www.morsmordre.net/t6632-skrytka-bankowa-nr-1656 https://www.morsmordre.net/t6583-elvira-multon
Re: Legowisko Umhry [odnośnik]03.05.21 11:35
Słysząc słowa cioci E. na temat nici, którą należy chwycić uniosła na nią szmaragdowe oczy, które błyszczały w cieniu legowiska. Buzia dziecka była nieruchoma niczym porcelanowej lalki, ale to oczy były żywe i iskrzące. Zamrugała powoli i zacisnęła mocno piąstkę jakby właśnie chwytała nitkę, którą tylko ona widzi. Pokręciła głową.
-Nie - powiedziała cicho - Należy ją złapać palcami i pociągnąć za sobą, z pięści wysunie się, wymsknie i strata będzie jeszcze większa, ciociu E.
Czasami zatracała się w swoich myślach i choć rozmawiała z osobą, która siedziała obok niej to również prowadziła tą drugą ze stworzeniami, które mieszkały w niej. Troll poruszył się cicho, po czym podniósł się oznajmiając tym samym, że jego drzemka właśnie się zakończyła. Kontrolnie spojrzał czy Multon nadal ma kamień na nogach, a gdy potem grubym palcem trącił kolano Lysy upewniając się, że dziewczynka nadal tu jest cała i bezpieczna. Zamruczał cicho po czym znieruchomiał pozwalając małej sroce i czarownicy dalej prowadzić swoją rozmowę.
-Przyszły duchy - odpowiedziała ze spokojem w głosie, a dziecięcy głosik brzmiał melodyjnie jakby mała dziewczynka była z tego zadowolona. - Wiele duchów, ciociu E. Matula z nimi rozmawiała, a one rozmawiały z nią.
Było to coś normalnego i naturalnego dla córki Cassandry. Dziwy i niewyjaśnione zdarzenia ciągle jej towarzyszyły, stały się jej rzeczywistością, z którą nie walczyła, choć nie raz się jej bała ale już wiedziała, że to nigdy się nie zmieni.
-Nieprzewidywalne - odpowiedziała czarownicy, a na buzi porcelanowej lalki pojawił się delikatny uśmiech jakby tłumaczyła oczywistość, a jednak niósł ze sobą pewną niepewność i niedopowiedzenie. Zaraz jednak dziewczynka wstała ze swojego miejsca by podejść do kobiety i położyć swoją rączkę na jej rozpalonym czole. - Powinnaś ciociu E. odpocząć i się wyspać. Matula mówi, że sen ma zbawienny wpływ na pozbycie się choroby.
Z tymi słowami wyjęła pusty kubek z dłoni Multon tym samym oznajmiając, że wizyta właśnie dobiegła końca. Nawet dla małej Lysy było jasne, że czarownica musi odpocząć bo inaczej zemdleje jej tutaj, a z tym nawet tak spokojne dziecko jak mała sroka by sobie poradziło.
Lysandra Vablatsky
Zawód : Mała Sroka
Wiek : 7
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
A siedem to sekret nigdy niezdradzony
OPCM : 0
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Jasnowidz

Dzieci
Dzieci
https://www.morsmordre.net/t9682-lysandra-vablatsky https://www.morsmordre.net/t10422-listy-do-malej-sroki https://www.morsmordre.net/t9687-mala-sroka#294548 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t10412-lysandra-vablatsky#314803 https://www.morsmordre.net/t9815-lysandra-vablatsky
Re: Legowisko Umhry [odnośnik]04.05.21 18:29
Elvirę niełatwo było przekonać, że jest w błędzie, narcystyczne przekonanie o nieomylności zwykle trzymało ją w szachu, wymagając niepodważalnych i widocznych gołym okiem dowodów na to, że powinna zmienić swoje stanowisko. Działo się tak, gdy obserwowała potężniejszych od siebie czarnoksiężników, czerpiąc z ich doświadczenia i umiejętności; lub gdy stała przy ramieniu Cassandry, pozwalając jej prowadzić się zakamarkami ziołolecznictwa i medycyny urazowej, która potrafiła uczynić coś z niczego. Z całą pewnością nie pozwoliłaby dogadać sobie dziecku. Żadne dziecko na świecie, nawet najbardziej wyjątkowe i utalentowane, nie było mądrzejsze od niej. W przypadku Lysandry za wyżej rozwinięte uznałaby jedynie wyobraźnię oraz wrodzony dar jasnowidzenia.
- Jeżeli złapiesz ją palcami, powinna ci się... wymsknąć łatwiej? - zapytała cicho, po części dając się ponieść potrzebie dyskusji, po części już idąc dziewczynce na ugodę; takie abstrakcyjne, niemające pokrycia w rzeczywistości dywagacje nie były Elviry mocną stroną. Na dobrą sprawę nie wiedziała nawet, o jakiej rozmawiają nitce: może takiej do szycia albo plecenia? Mimowolnie uniosła dwa palce i przycisnęła je do siebie, próbując wyobrazić sobie siłę, jakiej wymagałoby przytrzymanie cieniutkiej niteczki.
Nie, nic z tego nie miało sensu.
Skupiła ostrożny wzrok na przebudzającym się trollu, a widząc jego mętne spojrzenie, równie powoli oparła dłoń na kamieniu. Ciekawsze od trolla były jednak historyjki małej Lysandry. Czy to również był przebłysk wybitnej wyobraźni, czy w Noc Duchów naprawdę zajmowały się ściąganiem do siebie tych widmowych istot? Z ilu stron świata mogły nadejść? Jakie sekrety zdradzić?
- Twoja mama jest niezwykle zdolna - powiedziała jednak z cieniem uśmiechu, bo zdawała sobie sprawę, że na niektóre pytania dziewczynka nie będzie w stanie znaleźć zadowalającej ją odpowiedzi. - Nieprzewidywalne - powtórzyła po niej zaraz, mrugając lekko i otwierając szerzej oczy. Miała rację, to było tak oczywiste. Koty były nieprzewidywalne. Ale o czym mówiły? Co w związku z tym? Czuła się fatalnie, fragmenty rozmowy uciekały od niej jak... jak nitka przelewająca się przez palce.
- Masz rację, Lysa. Ciocia potrzebuje snu - potwierdziła szeptem, chichocząc w duchu nad znaczeniem słów, których nie spodziewała się, że kiedykolwiek wypowie. - Powinnam wziąć ten kamień, czy...? - chciała zapytać, ale widząc spojrzenie trolla, westchnęła ciężko i zrezygnowana uniosła go pod pachę. Na pewno był to trening dla rąk, nawet jeżeli lewa bolała ją jeszcze po wybuchu kryształu. - To była najlepsza herbata, jaką piłam w tym miesiącu - delikatnie złapała małą za warkocza, nie mając w sobie tyle uczuć, by poklepać ją pieszczotliwie po głowie. - Do zobaczenia. - Z tymi słowami wyszła, zabierając ze sobą swój kamień.

/zt


i am the wound and the blade. both the torturer and the one
who is flayed
Elvira Multon
Zawód : Anatom, uzdrowiciel, pracownik kostnicy
Wiek : 29 lat
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
Krew na twoich rękach, Falka,
Krew na twej sukience
Płoń, płoń, Falka,
za twe zbrodnie
Spłoń i skonaj w męce!
OPCM : 10
UROKI : 0
ALCHEMIA : 1
UZDRAWIANIE : 30
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 15
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 8
Genetyka : Czarownica
hunger
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t6546-elvira-multon https://www.morsmordre.net/t6581-kim https://www.morsmordre.net/t6579-don-t-do-that-to-yourself#167665 https://www.morsmordre.net/f212-pokatna-20-4 https://www.morsmordre.net/t6632-skrytka-bankowa-nr-1656 https://www.morsmordre.net/t6583-elvira-multon
Re: Legowisko Umhry [odnośnik]19.05.21 14:11
Nie miała w zwyczaju narzucać własnego zdania, w końcu była jedynie dzieckiem. Istotą, która nie zaznała jeszcze życia; wciąż miała wiele przed sobą. A jednak, w snach doświadczyła tego czego inni prawdopodobnie by nie mogli i nie potrafili znieść. Patrzyła jak ciocia E. stara się palcami złapać niewidzialną nitkę i nadal nie rozumiała, że właśnie trzymała ją najmocniej jak człowiek potrafi. Przekrzywiła znów główkę na bok widząc, że ciocia nie widzi tego co dziewczynka, ale to nie była jej wina. Mało kto rozumiał cienkie nici przeznaczenia, tylko szeptuchy je widziały i rozumiały, a nawet wtedy potrafiły się im wymykać. Uciekać przed palcami, unosić się na wietrze niczym pajęczyna, która zaczepia się na gałęziach drzew.
Lysandra milczała niczym zaklęta jedynie szmaragdowe oczy błyszczały w półmroku obserwując jak ciocia E. próbuje zrozumieć znaczenie nici, ale nie potrafi. Może kiedyś to zrozumie, a może nie, tego dziewczynka nie była w stanie stwierdzić.
-Sen jest dobrym lekarzem, według matuli, jednym z lepszych - odparła mała szeptucha odbierając od Elviry pusty kubek po herbacie. Umhra śledził uważnie ruchy Lysandry jakby czekając na ten jeden, który każe mu jej bronić. Mała Sroka jedynie położyła małą, dziecięca dłoń na jego ramieniu, a troll przymknął wolno oczy uspokojony tym gestem.
-Jeżeli nie wydobrzejesz, nie pójdziemy na jarmark - Pozostawała jednak nadal dzieckiem, które szukało zabawy i beztroski, a jarmark zdawał się idealnym do tego miejscem. -Kamień jest prezentem, a tych się nie oddaje, ciociu E. - Odpowiedziała z powagą w głosie jaką potrafią przybierać jedynie dzieci. Jasnowłosa czarownica mogła być pewna, że odmowa będzie źle widziana.
Patrzyła jak ciocia E. powoli opuszcza lecznicę by oddać się dalszym kuracjom. Wiedziała, że z pomocą matulich specyfików szybko wróci do zdrowia. Nie musiała się martwić, ani nawet nie miała zamiaru. Powoli zebrała się z ziemi aby udać się do pokoiku na górze, gdzie czekały na nią rysiki oraz kartki, bowiem kolejny sen wymagał przeniesienia na papier.

|zt x2
Lysandra Vablatsky
Zawód : Mała Sroka
Wiek : 7
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
A siedem to sekret nigdy niezdradzony
OPCM : 0
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Jasnowidz

Dzieci
Dzieci
https://www.morsmordre.net/t9682-lysandra-vablatsky https://www.morsmordre.net/t10422-listy-do-malej-sroki https://www.morsmordre.net/t9687-mala-sroka#294548 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t10412-lysandra-vablatsky#314803 https://www.morsmordre.net/t9815-lysandra-vablatsky

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Legowisko Umhry
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach