Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Salon

Go down 
AutorWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Salon Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Salon Empty
PisanieTemat: Salon   Salon I_icon_minitime17.09.20 10:01

Salon

Salon oparty na budowie sali w średniowiecznym stylu, jest podzielony na dwie sekcje: małą bibliotekę stanowiącą oddzielną część oraz salę muzyczną. Dzięki temu każdy z domowników może poczuć się bardziej komfortowo. Kominek z freskiem oraz mottem Yaxley'ów dość często służy jako miejsce, przy którym można się ogrzać, ale również jako ostateczna droga komunikacji.


Powrót do góry Go down
Cressida Fawley
Cressida Fawley

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5557-cressida-fawley-flint https://www.morsmordre.net/t5573-piorko https://www.morsmordre.net/t5571-cressida https://www.morsmordre.net/f117-cumberland-ambleside-dwor-fawleyow https://www.morsmordre.net/t5581-skrytka-bankowa-nr-1374 https://www.morsmordre.net/t5580-cressida-fawley
Zawód : Malarka
Wiek : 21
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
To właśnie jest wspaniałe w malarstwie:
można przywołać coś, co się utraciło i zachować to na zawsze.
OPCM : 12
UROKI : 8
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 10
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 15
SPRAWNOŚĆ : 1
Genetyka : Zwierzęcousty

Salon Empty
PisanieTemat: Re: Salon   Salon I_icon_minitime17.09.20 12:00

| 26.07?

Ciepłe, lipcowe dni upływały Cressidzie dość leniwie. Spędzała czas głównie na terenie posiadłości Fawleyów, malując, spacerując po ogrodach, regularnie jeżdżąc konno i przede wszystkim – poświęcając coraz więcej chwil swoim dzieciom, które wyrosły już z okresu niemowlęctwa. Ta rutyna urozmaicana była głównie wizytami w posiadłości panieńskiego rodu; odwiedzała dwór Flintów przynajmniej raz w tygodniu, czasem z mężem i dziećmi, a czasem samotnie. Spędzała wtedy czas z rodzeństwem, rozmawiała z matką, co jakiś czas także z panem ojcem, choć jasnym było, że ten nie kochał jej dzieci równie mocno, jak potomstwa jej starszego brata. Bolało ją to, ale chyba zawsze czuła, że tak będzie – że dzieci najmniej kochanej córki będą tymi najmniej kochanymi wnukami, zwłaszcza że nie nosiły nazwiska Flint, a Fawley. Nie miały ponieść dalej jego dziedzictwa.
Wizyty w innych miejscach wciąż były rzadkością, tym bardziej, że Cressie raczej stroniła od wizyt w ponoć wciąż nie do końca spokojnym Londynie, a przyjaciółek nie miała zbyt wielu, więc rzadko ktoś zapraszał ją do swego dworku. Wciąż odczuwała towarzyskie konsekwencje nauki w Beauxbatons, przez którą pozostawała oddalona od dziewcząt pobierających nauki w Hogwarcie i nadal nie udało jej się pokonać poczucia tego że nie miała szans konkurować z latami przyjacielskich więzi młodych lady, które spędziły razem swoją edukację i weszły w dorosłość już mając swoje najbliższe przyjaciółki, i w ich sercach nie było miejsca dla Cressidy. Oczywiście w Beauxbatons też uczyły się szlachetne damy, ale nie było ich wiele, a część z nich, jak Cynthia, odwróciło się od niej w dorosłym życiu.
Rosalie była przecudnej urody półwilą, z którą Cressida nie zdążyła nawiązać prawdziwie bliskich relacji. Choć jej panieński ród żył w dobrych stosunkach z Yaxleyami, przez edukację w innych szkołach w dzieciństwie widywały się bardzo rzadko, a niecały rok po skończeniu szkoły wydano ją za mąż do rodu, którego Yaxleyowie nie darzyli sympatią, więc relacje z Rosalie zostały zduszone nim mogły prawdziwie rozkwitnąć. Cressidzie nie przeszkadzało jej rodowe miano, w końcu wyrosła jako Flint i w sercu nim pozostała, więc nie odrzuciła przyjaciół swego panieńskiego rodu, ale zdawała sobie sprawę, że inni niekoniecznie mieli tak luźne podejście do międzyrodowych stosunków. Wystarczyło wspomnieć Cynthię, drogą szkolną przyjaciółkę, która strzaskała jej delikatne serduszko na drobne kawałeczki, odrzucając jej przyjaźń i serdeczność tylko i wyłącznie dlatego, że wydano ją za Fawleya. Odrzucenie przez Cynthię wciąż mocno ją bolało, siłą rzeczy zaczęła się więc dystansować od tych spośród dawnych znajomych, których rody nie lubiły Fawleyów – ale nie dlatego, że ona nagle zapałała do nich niechęcią, a dlatego, że panicznie bała się odrzucenia i zranienia przez kolejne osoby. Przecież z chwilą ślubu nie stała się inną osobą, była tą samą Cressidą co dawniej, tylko że mieszkającą gdzieś indziej, ale dla niektórych niestety okazało się to problemem.
Ale to Rosalie nawiązała kontakt jako pierwsza, więc Cressida ucieszyła się i odpowiedziała na jej zaproszenie pozytywnie, zgadzając się złożyć wizytę w posiadłości Yaxleyów. Ostatecznie teraz, skoro ich rody znajdowały się po tej samej stronie, a ona sama pochodziła z Flintów, jej obecność może nie zostanie źle odebrana. Oby.
Wraz z nią przybyła jej wierna służka, towarzysząca jej podczas każdego wyjścia z posiadłości, pełniąca zarazem rolę przyzwoitki gdyby Cressida napotkała na drodze jakiegoś mężczyznę. Ubrała się schludnie, i żeby nie kłuć Yaxleyów w oczy barwami Fawleyów, przybrała się w zieloną suknię nawiązującą do barw Flintów. Nadal czasem lubiła zakładać ukochane zielenie, więc oprócz sukni w różnych odcieniach niebieskiego zachowała w garderobie i te zielone. Kochała ten kolor tak pięknie przywodzący na myśl lasy, wśród których dorastała.
Trochę onieśmielała ją wizja spotkania z dawno nie widzianą Rosalie. A w każdym razie, dawno nie miała okazję rozmawiać z nią twarzą w twarz, bo od czasu do czasu jej urodę dawało się zauważyć na salonach, choć rzadziej niż kiedyś; ciąża, a potem wychowywanie dziecka zapewne odciągnęły ją od życia towarzyskiego. A i Cressida nigdy nie należała do tych dziewcząt, które odwiedzały każde towarzyskie wydarzenie, na salonach trzymała się na uboczu, pozwalając grać pierwsze skrzypce atrakcyjniejszym i pewniejszym siebie damom.
- Lady Yaxley. Rosalie – przywitała ją nieśmiało, kiedy już jej oczom ukazała się półwila. Cressie chyba miała szczęście do półwil, bo już w szkole poznała kilka i przy nich zawsze czuła się jeszcze bardziej nijaką szarą myszką. – Miło mi, że zechciałaś mnie zaprosić. Tak dawno nie miałam okazji tu być. – Ostatni raz była tutaj chyba jeszcze w czasach panieństwa, jej pan ojciec od czasu do czasu zabierał swe latorośle do rezydencji zaprzyjaźnionych Flintom rodów. Stąd pamiętała posiadłość na bagnach. – Co u ciebie słychać? Małżeństwo i macierzyństwo wydają się ci służyć.




Wszyscy chcą rozumieć malarstwoDlaczego nie próbują zrozumieć śpiewu ptaków?

Powrót do góry Go down
Rosalie Yaxley
Rosalie Yaxley

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t649-rosalie-yaxley https://www.morsmordre.net/t696-smuzka#2194 https://www.morsmordre.net/t695-rosalie https://www.morsmordre.net/f288-fenland-yaxley-s-hall https://www.morsmordre.net/t3552-skrytka-bankowa-nr-174#62683 https://www.morsmordre.net/t955-rosalie-yaxley
Zawód : doradczyni w zarządzie w Rezerwacie jednorożców w Gloucestershire
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
Nienawidzę pająków... dlaczego to nie mogły być motyle?
OPCM : 2
UROKI : 15
ELIKSIRY : 2
LECZENIE : 5
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Półwila
Salon DByCxa2

Salon Empty
PisanieTemat: Re: Salon   Salon I_icon_minitimeYesterday at 21:03

Mijało właśnie trzy miesiące odkąd mój syn pojawił się na świecie. Już pod koniec ciąży zażądałam powrotu do Anglii, nie bacząc na dziejące się tam aktualnie wydarzenia, chciałam aby moje dziecko i przyszły nestor rodu urodził się w naszej rodzinnej posiadłości. Dawno już wyparłam strach i ból jaki towarzyszył mi podczas tego cudu. Czuwająca ciotka, siostra i kuzynka dodawały mi otuchy, a mój mąż z dumą przyjął swojego pierworodnego. Ja również czułam dumę i spełnienie, byłam mężatką i wydałam na świat syna. Czego mogłam chcieć więcej? Póki nie podrośnie będzie pod moją i swoich opiekunek opieką, a gdy przyjdzie czas nad jego wychowaniem przejmie pieczę mój mąż, mój ojciec oraz nestor rodu i będąc dbać o jego wykształcenie i umiejętności, jakie będą potrzebne mu w pełnieniu przyszłych funkcji. Tymczasowo wycofałam się z życia publicznego, omijały mnie bankiety, wernisaże, spotkania towarzyskie. Niedługo powinnam wrócić, pokazać się na bankiecie u Lady Nott i z dumą szczycić się faktem wypełnienia rodzinnych obowiązków.
Większość czasu spędzałam w posiadłości lub w ogrodzie. Błogie dni dla mnie nastały, skupiałam się wyłącznie na dojściu do siebie po trudach porodu i spędzaniu jak najwięcej czasu z synem. A syna miałam przepięknego, odziedziczył po mężu ciemniejsze włosy, chociaż oczy, tak mówił mój ojciec, miał zdecydowanie po mnie. Pięknie błękitne i przejrzyste jak tafla czystej wody.
Zauważyłam, że zaczynał interesować go świat. Płakał gdy próbowałam odłożyć go do kołyski i uspokajał się, gdy tylko lądował na moich ramionach. Dużo czasu spędzaliśmy na miękkim dywanie w salonie, piastunki przynosiły coraz to nowe malutkie zabawki dla dzieci kupione na Pokątnej, a ja próbowałam zainteresować go i przerywaliśmy gdy przychodziła pora karmienia. Ale czasami również miałam dość, całe szczęście, że otoczona byłam opiekunkami, które gdy tylko chciałam mieć chwilę dla siebie, zajmowały się moim synem, a ja mogłam odetchnąć.
Dzisiejszy dzień był wyjątkowy, w pewnym sensie, oczywiście. Po pierwsze dlatego, że od dawna nikt nie przyszedł do nas w gościnę. Z jednej strony dlatego, że ja życzyłam sobie spokoju, a z drugiej nadal przechodziliśmy żałobę po moim kuzynie. Mój mały syn w pewnym sensie zasklepił pustkę w moim sercu, wypełnił szczęściem dzięki czemu ja i myślę, że inni domownicy również, czuli się lepiej. Po drugie dlatego, że miał być to szczególnie rodzinny dzień. Zapragnęłam obrazu, na którym ja, mój mąż z synem na ramionach, będziemy wspólnie spędzać czas w naszych przepięknych ogrodach. Pogoda dopisała, byłam więc pewna, że zaproszony przeze mnie gość zaspokoi moją potrzebę posiadania takiego dzieła.
Gdy Cressida weszła do salonu zastała mnie wraz z synem na ramionach przy oknie. Szybko oddałam go jednej z opiekunek, nie będę przecież witać gościa w taki sposób. A na pochwalenie się pierworodnym jeszcze przyjdzie pora. Chociaż dziewczyna nosiła nazwisko Fawley, niezbyt miło kojarzące się w mojej rodzinie, to ze względu na jej dawny ród nadal starałam się utrzymywać z nią przyjazne stosunki. A że była malarką, to był to pretekst, aby móc zaprosić ją do Fenland.
- Cressidio, miło cię widzieć. Mam nadzieję, że podróż do Fenland upłynęła ci przyjemnie? – zapytałam z troską w głosie.
Pokiwałam głową. Mi również wydawało się, że to był ostatni raz kiedy lady Fawley, jeszcze wtedy lady Flint, pojawiła się w Yaxley’s Hall. Na wspomnienie o macierzyństwie mimowolnie uśmiech pojawił się na mojej twarzy. Faktycznie miałam wrażenie, że mi służy, a przynajmniej wszyscy tak mówili. Zastanawiałam się wtedy czy komuś macierzyństwo może nie służyć? Przecież to taki piękny okres, kiedy można spędzać czas ze swoim dzieckiem, patrzeć jak zajmują się nim opiekunki i spać ze spokojem wiedząc, że bezpiecznie leży w swojej kołysce.
- Dziękuje, bardzo miło mi to słyszeć – odpowiedziałam z grzecznością. – Odpoczywam, cieszę się obecnością syna. Proszę usiądź – wskazałam na jeden z wygodnych foteli. – Mój mąż miał coś ważnego do załatwienia, ale obiecał, że szybko wróci i wtedy zajmiemy się obrazem. Czy zechcesz napić się herbaty?
Zaklasnęłam parę razy w dłonie, aby do salonu sprowadzić skrzaty. Również miałam ochotę się czegoś napić. Zabawa i mówienie do syna było w pewnym sensie nawet dość męczące.




Za wilczym śladem podążę w zamieć
I twoje serce wytropię uparte
Przez gniew i smutek, stwardniałe w kamień
Rozpalę usta smagane wiatrem
Powrót do góry Go down
 

Salon

Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Mieszkania :: Pozostałe miejsca :: Fenland, Yaxley's Hall-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-20