Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Bezpieczne wybrzeże
AutorWiadomość
Bezpieczne wybrzeże [odnośnik]03.10.20 19:52
First topic message reminder :

Bezpieczne wybrzeże

Wybrzeże usytuowane od bardziej wietrznej i mniej uczęszczanej strony wyspy, nocą piękne widać stąd księżyc. Zejście do wody jest nieco ostre, a samo morze sięga pasa w najpłytszym miejscu. Okoliczne wody, podobnie jak te wokół całej wyspy, nie uchodzą za bezpieczne, prócz jadalnych ryb niekiedy da się w nich zaobserwować co bardziej niebezpieczne gatunki morskich stworów, a przez osadę niesie się wieść, że ktoś kiedyś dostrzegł w oddali ogon morskiego smoka. Zejście do wody jest kamieniste, niewygodne.

Zostało zabezpieczone w sierpniu 1957 r., wtedy również odłowiono i... zjedzono bytującego w pobliżu smoka, który okazał się wężem.
[bylobrzydkobedzieladnie]


Ostatnio zmieniony przez Mistrz gry dnia 20.11.20 14:06, w całości zmieniany 4 razy
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Bezpieczne wybrzeże - Page 8 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Bezpieczne wybrzeże [odnośnik]25.10.20 12:38
Oddalenie się od brzegu było rozsądne, zwłaszcza że i tak nie potrafiłaby pomóc walczącym z wężem mackowym nie posiadając ani znajomości uroków, ani siły fizycznej niezbędnej do pomocy w wyciąganiu stworzenia. Tylko by przeszkadzała, więc więcej mogła zrobić, oddalając się stamtąd i dołączając do Hannah, Lydii i towarzyszącej im gromadki dzieci, które zdecydowanie nie powinny oglądać tego, co zaraz mogło dziać się na brzegu. Wszyscy przyszli tu dziś, by próbować zapomnieć o niebezpieczeństwach niesionych przez wojnę i rzucać wianki, a tymczasem spadło na nich zagrożenie zupełnie innego rodzaju, tym razem powodowane nie przez fanatyków i czarną magię, a przez wygłodniałe magiczne stworzenie.
Mimo lęku i niepokoju chciała coś zrobić, coś będącego w zasięgu jej możliwości, a zabawienie dzieci przemianą w nich leżało, o ile animagia nie spłata jej psikusa. Parę dni temu podjęła postanowienie, by codziennie przynajmniej przez pół godziny trenować czary transmutacyjne; przez trwającą od marca depresję, która nasiliła się w drugiej połowie maja, zaniedbała naukę i może to właśnie dlatego przydarzały jej się problemy. A choć utkwiła w Oazie na nie wiadomo jak długi czas, nie mogła całymi dniami zamykać się w chacie i leżeć na łóżku. Musiała wrócić do nieco aktywniejszego życia, do warzenia mikstur i do doskonalenia się w transmutacji i innych niezbędnych dziedzinach wiedzy, nawet jeśli wydawało się to obecnie tak bezsensowne, bo i tak jako osoba poszukiwana nie mogła się realizować ani pracować poza Oazą. Ale będąc w Oazie coś też powinna robić, bo bezczynność nie pomagała jej, a szkodziła. Depresja wyniszczała ją powoli, ale nieuchronnie, ale dziś, po raz pierwszy od tygodni, czuła się bardziej ożywiona, już nie tak skupiona na własnym cierpieniu, a na tym, co działo się wokół niej.
Zanim zdążyła podjąć próbę przemiany, dostrzegła zbliżającą się ku wybrzeżu sylwetkę Harolda Longbottoma we własnej osobie. Nieco się na jego widok speszyła i onieśmieliła, bo chyba pierwszy raz miała okazję ujrzeć go z bliska. Jako zdecydowanie najmniej waleczna członkini Zakonu Feniksa (a od maja już tylko sojuszniczka) nigdy nie miała z nim zbytnio do czynienia, choć zapewne był ideałem dla walczących Zakonników. Ona sama zawsze czuła większy sentyment do profesor Bagshot, mądrej kobiety nauki, ale pan Longbottom też budził w niej pewnego rodzaju szacunek i podziw. Takich ludzi jak on potrzebował targany wojną świat, a fanatycy uważali go za zagrożenie.
- Panie Longbottom, tam w wodzie jest północny wąż mackowy! – mimo onieśmielenia poczuła się jednak w obowiązku powiedzieć mu, jakie zagrożenie tam czyhało, gdy już był na tyle blisko, by mógł ją usłyszeć. Jako silny czarodziej na pewno potrafił coś zdziałać i jego pojawienie się mogło znacząco przechylić szalę na korzyść czarodziejów walczących z groźnym stworzeniem. Być może wąż mackowy lada moment zostanie wyciągnięty na brzeg i nikogo już nie pożre.
Później spojrzała znowu na towarzyszące jej kobiety oraz dzieci. Naprawdę chciała przynieść im trochę ulgi i radości, żeby nie myślały o niebezpieczeństwie. Była gotowa nawet na głaskanie i tarmoszenie, jeśli to miało poprawić najmłodszym humor. Większość dzieci lubiła przecież zwierzątka. Skupiła się więc i po chwili jej ciało zaczęło się kurczyć, aż stało się niedużą burą kotką z białym podgardlem pod szyją. Miauknęła głośno i zbliżyła się do dzieci, wyglądając dokładnie tak, jak każda normalna kotka.

przemiana udana




Best not to look back. Best to believe there will be happily ever afters all the way around - and so there may be; who is to say there
will not be such endings?
Charlene Leighton
Zawód : Alchemiczka
Wiek : 24/25
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Chciałoby się uciec,
ale nie przed wszystkim się da.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t5367-charlene-leighton https://www.morsmordre.net/t5375-listy-do-charlie https://www.morsmordre.net/t5374-alchemiczka-kocia-mama https://www.morsmordre.net/f173-oaza-chata-nr-88 https://www.morsmordre.net/t5388-skrytka-bankowa-nr-1338 https://www.morsmordre.net/t5387-charlene-leighton
Re: Bezpieczne wybrzeże [odnośnik]25.10.20 16:09
Nie rozglądała się długo po osobach zgromadzonych na plaży, zaledwie tyle, by dostrzec wśród nich ruch, który świadczyć mógł o sytuacji, która pomogłaby w szybkim i bezpiecznym rozwiązaniu sytuacji. Dostrzegła blask lassa, jednego, potem drugiego, i przymrużyła lekko oczy, źrenic nie ogniskujących już na określonych punktach, a na jakimkolwiek elemencie, który przypominałby chociaż jej brata. Miała znów zwrócić uwagę na chłopca, który przedstawił się jako Pete, ale zanim to zrobiła – dostrzegła coś w wodzie. Gdy pamięć rozpoznała tak dobrze znane rysy, mięśnie szyi i ramion rozluźniły się, pękły supły stresu, a usta po cichu dopingowały go w wyciąganiu dziewczyny na brzeg. Dopiero gdy ich nogi stanęły na brzegu, odetchnęła, a jej uśmiech posłany w stronę chłopca stał się o wiele bardziej naturalny, szczęśliwy.
Aż dziewięć? – wcale nie udawała zadziwienia, wiedząc, że dzieciaki lubią być uważane za bardziej dorosłe niż wyglądają. A dorośli – to zabawne – wręcz odwrotnie. Choć w tych czasach i dzieci nie mogły czerpać radości z wieku i przywilejów z nim związanych. – Mama mówi prawdę! Wysoki urosłeś jak na swój wiek. Będziesz mógł sięgać po jabłka rosnące na wyżej rosnących gałęziach, zobaczysz. Ja zawsze musiałam prosić o to braci. – puściła mu perskie oczko i, kiedy razem szli w stronę reszty dzieci, obejrzała się na wybrzeżu. Fale zagłuszały słowa krzyczane przez Billy’ego, nie rozumiała ich, to ją zmartwiło, ale poruszająca się obok dziewczyna nieco ukoiła jej nerwy. Poruszała się, więc nie powinno nic jej się stać. Tuż obok była Just, a ona przecież wciąż jest magomedykiem – jeśli będą potrzebować pomocy, dostaną ją. Wróciła myślami do dzieci, kiedy usłyszała ich śliczny śmiech, doceniany zwłaszcza teraz. Chciała podbiec do małej, gdy upadła, ale ta zaraz się podniosła, dając popis własnej magii, niekontrolowanej i wciąż tak niewinnej. Zaklaskała, uśmiechając się do nich. Dziewczynki nie wyglądały na zbyt chętne do śpiewów, nie powinno ją to w końcu dziwić – postanowiła, że opowie im o Kelpie jak tylko usiądą do przekąsek. Dostrzegła spojrzenie Hann, zatroskane i pełne obaw – odpowiedziała na nie entuzjastycznym kiwnięciem głową. – Billy wyciągnął tę dziewczynę na brzeg, są bezpieczni – powiedziała do niej nieco przyciszonym głosem, nie chcąc niepokoić dzieci. Pokiwała również Pete’owi, potakując w ten sposób na słowa Hannah, zaraz jego odwracając się w stronę sylwetki, do której krzyczała. Longbottom. Harold Longbottom. Zamrugała, mrużąc oczy, jakby chciała przyjrzeć się każdemu zbliżającemu się w ich stronę szczegółowi. Pamiętała, jak Finnick mówił o nim w samych superlatywach, jak zachwalał, a potem był wściekły, że powołali do rządu Malfoya. Prawowity Minister Magii. Uśmiechnęła się, bo takie spotkania zawsze były niespodziewane i wywoływały w umyśle dziwny dysonans między tym, co zwykłe i ludzkie, a tym, co absolutnie niezwykłe i heroiczne.



jesteś wolny
a jeśli nie uwierzysz, będziesz w dłoń ujęty
przez czas, przez czas - przeklęty



Lydia Moore
Zawód : goniec
Wiek : 26
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
niczego nie wymagam
od toni pod lasem
na jedno się nie zgadzam
na swój powrót
tam
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t8739-lydia-moore https://www.morsmordre.net/t8778-do-lydii#261196 https://www.morsmordre.net/t8755-dla-przyjaciol-lydia https://www.morsmordre.net/f302-griffydam-elder-lane-4 https://www.morsmordre.net/t8848-skrytka-bankowa-nr-2073#263628 https://www.morsmordre.net/t8780-l-moore#261243
Re: Bezpieczne wybrzeże [odnośnik]25.10.20 17:32
Spodziewała się, że nie ma zbyt wielkich szans z wężem, nawet kiedy jej lasso owinie się wokół niego. Nie miała dostatecznej siły, by zatrzymać go w miejscu. Możliwe też, że właśnie z tego powodu smokologowie w większości stanowili grupy złożone z mężczyzn. Zaparła się nogami, jednak kiedy bestia szarpnęła zdawało się to pozbawione sensu. Czuła jak ciągnie ją za sobą, a dalszą trasę zatrzymał tylko kamień. Uf, ledwo. Prawie straciła całkiem równowagę. Naprężyła się cała, próbując nie pozwolić, żeby pociągnął ją dalej, prawie robiąc się purpurowa. Słowa Michaela, zwróciły jej spojrzenie w jego stronę. Jasne brwi zmarszczyły się na kilka krótkich chwil, kiedy się zastanawiała. W końcu rozchyliła wargi, żeby odpowiedzieć.
- Możliwe. - odkrzyknęła bratu z wyraźnie napiętymi mięśniami. - Zastanawiam się tylko czy Conjunctivitis, nie byłoby skuteczniejsze. - Nadal trzymając stwora. Zmarszczyła brwi. Czy mogło im to w czymkolwiek rzeczywiście pomóc. Na razie jednak trzymała linę. Póki byli tylko we dwójkę - choć jej pomoc nie była wielka - obawiała się, że pozostawiany sam Michael, zostanie pociągnięty w morską toń. A to byłoby tym bardziej zgubne, że wiedziała, że brat nie potrafił pływać. Została więc w tym stanie, przynajmniej na razie, do czasu, aż ktoś nie wspomoże ich w utrzymaniu węża i nie pozwoli, żeby zerwał im się i zniknął gdzieś w morskiej toni. Nie mogli na to pozwolić. Jeśli istniało jakieś niebezpieczeństwo musieli je zwyczajnie wyeliminować. Zwłaszcza, że w Oazie znajdowali się nie tylko czarodzieje. Miejsce musiało być możliwie jak najbezpieczniejsze. Dlatego zaparła się z całych sił, zaciskając ręce na linie i próbując pociągnąć ją, razem z smokiem - sama ta myśl brzmiała kurozialnie, ona ciągnąca smoka - ku brzegowi. Kiedy ktoś ich wspomoże, wtedy znów ruszy do ataku. Na ten moment pozostawała tak jak była. Ciągnąć - a raczej próbując - z całej siły, co odbijało się na jej twarzy i w napiętych mięśniach. Jej siła, nie mogła zrobić dużej różnicy. Ale nie poddawała się.

| próbuję - he he - ciągnąć go na brzeg
nie wiem, czy rzucać, wiec rzucę



And oh, stupid things I do. I'm far from good, it's true. But still, I find you
next to me.
Justine Tonks
Zawód : Rebeliantka
Wiek : 29
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
The gods will always smile on brave women.
Like the valkyries, those furies who men fear and desire.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Metamorfomag
Bezpieczne wybrzeże - Page 8 Just6
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3583-justine-just-tonks https://www.morsmordre.net/t3653-baron#66389 https://www.morsmordre.net/t3649-just-tonks https://www.morsmordre.net/f177-wybrzeze-exmoor-somerset-wrzosowa-przystan https://www.morsmordre.net/t4284-skrytka-bankowa-nr-914#89080 https://www.morsmordre.net/t3701p15-just-tonks
Re: Bezpieczne wybrzeże [odnośnik]25.10.20 17:32
The member 'Justine Tonks' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 13
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Bezpieczne wybrzeże - Page 8 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Bezpieczne wybrzeże [odnośnik]26.10.20 1:04
Billy rozdarł swoje ubranie, wyswabadzając Gwen z zaklęcia trwałego przylepca i razem zdołali przedostać się na brzeg. Na nawoływanie uzdrowiciela odpowiedziała Kerstin, która wnet rozłożyła ręcznik gotowy przyjąć pacjentkę: kiedy Gwen znalazła się bliżej, pielęgniarka była w stanie stwierdzić, że dziewczyna tylko nałykała się  wody - której najbezpieczniej byłoby pomóc jej się pozbyć. Oddychała i była przytomna. Zarówno ona, jak i Billy, powinni się też trochę zagrzać. Zarówno Billy, jak i Kerstin, byli w stanie usłyszeć słowa osłabionej Gwen.

Amelia uniosła wzrok na Hannah, kiedy usłyszała jej pytanie, po czym splotła dłonie razem na dłoni starszej czarownicy, szukając w nich mocniejszego oparcia. Bardzo starała się być dzielna, ale wciąż martwiła się o tatę: skinęła jej w milczeniu głową, oglądając się przez ramię na brzeg, którego stąd nie była już w stanie dostrzec. Jej uwagę jednak prędko przykuł bukiet kwiatów wyczarowany przez Hannah, wzięła go do drobnych rączek, wąchając niebieskie płatki.
- Damy je tacie? - zapytała, spoglądając na nią szeroko otwartymi oczami. Mia, zagajona przez Hannah, nie traciła radości, spojrzała na starszą czarownicę wyzywająco i zawołała:
- To patrz na to! - Po czym klasnęła w dłonie, z których trysnął srebrny pył fae feli a sama dziewczynka uniosła się w gorę, zatrzymując się gdzieś na wysokości dwóch metrów; lewitowała roześmiana, a pozostałe dziewczynki śmiały się razem z nią - była też wyraźnie zachwycona oklaskami Lydii.
Pete, trochę uspokojony, skinął głową ugodowo, po czym przeniósł wzrok na Lydię.
- Ale tutaj nie rosną jabłka - zauważył, trochę smutno. Może trochę tęskniąc za tym, co było kiedyś. Oaza była bezpieczna, ale nie przypominała w niczym rajskiej wyspy ze snów. Ludzi zaczynało być zbyt dużo.
Charlene w tym czasie zamieniła się w kotka, budząc zachwyt dzieci. Cate przykucnęła obok niej i podrapała ją za uszkiem, a Susie wyjęła z kieszeni mały kłębek włóczki, turlając go kotce.

Marcella zdecydowała się zawrócić po różdżkę należącą do Gwen - udało jej się to uczynić, ale zapłaciła za to swoją cenę.  Heroicznie sięgnęła po zagubiony przedmiot - leżący tuż obok rośliny, przy której wiły się macki tajemniczego, ale nieco osłabionego już stworzenia. Niestety, zdołało dostrzec Marcellę - macki po lewej stronie oderwały się od rośliny i wybiły w kierunku czarownicy - ta dostrzegła, jak zwierzę zostało gwałtownie szarpnięte ku brzegowi. Powoli słabła, wiedziała, że powinna wrócić jak najszybciej na ląd. Zaczynało też kończyć się jej powietrze. Zmęczona, targana prądami morskimi i znajdująca się obok prymitywnego niebezpiecznego stworzenia nie była w stanie poprawnie przywołać inkantacji, która niewątpliwie uratowałaby ją w tej chwili. Wkrótce pod wodą zaczął się kłębić ziemisty muł, coś wyrwało roślinę, której trzymało się zwierzę i pociągnęło go w kierunku brzegu.

Marcella, by wykonać w tej turze akcję, musisz wykonać unik przed macką (ST 50) - możesz rzucić w tym celu na pływanie lub na zwinność (Zx2). Możesz wykonać rzut przed napisaniem posta w szafce zniknięć. W przypadku niepowodzenia, zostaniesz nią oplątana.

Orbis Cedrika sięgnęła celu, oplątując się wokół tułowia węża - Michael i Justine wyraźnie poczuli wsparcie silnego czarodzieja. Starszy Tonks nie odpuszczał, skupiając siły na ciągnięciu stworzenia na brzeg. Chłopcy, których zawołał, zareagowali wpierw bez entuzjazmu, trochę dalej obrażeni po tym, jak ich przegonił, ale w końcu kilku z nich zerwało się i podbiegło na brzeg, pomagając ciągnąć kolejne liny - jeden z nich rzucił orbis, którego chwyciło dwóch kolejnych, pomagając ciągnąć zwierzę. Zaklęcie Maeve pomogło Justine - Tonks czuła to wyraźnie, jak nagła siła ciągnie świetliste lasso w kierunku brzegu - cos jakby drgnęło pod wodą.
Ogon węża został gwałtownie szarpnięty w tył - jakby jakaś przeszkoda stojąca wam na drodze właśnie pękła, ale stworzenie nie przestawało walczyć, a jego ciężar wciąż był odczuwalny dla każdego ze zgromadzonych tu czarodziejów. Może dodatkowe osłabienie węża sprawiłoby, że to zadanie będzie prostsze - ciągnięty linami ogon cały czas znajdował się już ponad morską wodą.

- Co się dzieje?  - zapytał Harold, znalazłszy się już bliżej kobiet i dzieci, przyśpieszył nieco kroku. - Co tam jest? - zapytał Charlene bez zrozumienia, spoglądając na Hannah pytająco, kiedy Zakonniczka zamieniła się w kota, ale wkrótce rzucił się w kierunku brzegu biegiem. Niebawem znalazł się bliżej, a wkrótce tuż przy panujących - przynajmniej pozornie - nad sytuacją aurorach.
Wnet stanął obok Justine, kładąc dłonie na trzymanej przez nią linie i pomógł ciągnąć stwora w kierunku lądu.
- Raport, już! - zawołał Harold, zwracając się jednocześnie do Tonksów i Dearborna.

Gwendolyn: żywotność 166/206 (40 - podtopienie)
Kolejny odpis mistrza gry pojawi się najwcześniej za 48 godzin.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Bezpieczne wybrzeże - Page 8 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Bezpieczne wybrzeże [odnośnik]26.10.20 2:56
Widziała, że Billy razem z Gwen wyszli z wody. Jeśli nie została ranna, Kerstin była w stanie pomóc. A przynajmniej udzielić pierwszej pomocy. W tym momencie, ważniejsze było pozbycie się gada. Pytaniem pozostawało, gdzie podziewała się Marcella. Zacisnęła zęby, zapierając niewielkie ciało, żeby ciągnąć za linę. Jasne tęczówki przesuwały się po powierzchni wody próbując odnaleźć wzrokiem policjantkę.  Kiedy Orbis wydobyło się z różdżki Cedrica odetchnęła lekko. To była znacząca pomoc, głównie dla jej brata, ona jeśli szło o próbę wyciągnięcia zwierzęcia wnosiła naprawdę niewiele. Poczuła, jak zaklęcie pomogło jej znacznie. Czuła to wyraźnie, bo nie wątpiła, ze to nie nagle objawiana w niej siła mięśni, a pomoc kogoś innego. Postąpiła w tył, ciągle zaciskając zęby. Przesunęła wzrokiem po chłopcach, którzy wspomogli Cedrica i Michaela, jeszcze chwilę, chwilę, po której spróbuje znów oszołomić go zaklęciem. Z tym radziła sobie zdecydowanie lepiej.
Drgnęła kiedy obok niej pojawił się Longbottom, zaskoczona jego pojawieniem się. Ale szczęście zdawało się im sprzyjać. Z nim u boku, pójdzie prawdopodobnie szybciej.
- Północny wąż mackowy. - zaczęła od tego, nie odrywając spojrzenia od ogona, kątem oka obserwując, jak Longbottom łapie, za trzymaną przez nią linę. - Według słów Charlene przywiódł go tu głód w innym wypadku nie oddaliły się od swojego siedliska. - szarpnęła, za linę, na chwilę przerywając. Chwila zmagań ze smokiem widocznie ją zmęczyła. Krańce spódnicy nadal pozostawały wetknięte za pas, z tyłu trochę materiału wypadło, szybko łapiąc wody. - Posiada tylko skrzela, nie może oddychać poza wodą. Usiłujemy wyciągnąć go na brzeg. - wyjaśniła skrótowo, bo czas nigdy nie był sojusznikiem w takich kwestiach. - Zaatakował Gwen, Billy ją wyciągnął. W wodzie nadal znajduje się Marcella. Reszta zajmuje się dziećmi i pilnuje wybrzeża. - tylko tyle, albo aż. - Oberwał kilkoma Conjunctivitis, żeby nie uciekł zastosowaliśmy Orbis. - ostatnie za słów. Spojrzała na swoje na lasso, na którym zaciskały się dłonie Longbottoma. - Puszczę, żeby rzucić kolejne. - zaproponowała, nie chcąc by jej nagłe odpuszczenie dłoni, mogło w jakiś sposób zaburzyć tę walkę. Spojrzała w górę na mężczyznę łapiąc jego wzrok i kiedy zezwolił jej na to, puściła linę, przesuwając się odrobinę, żeby zrobić mu miejsce. Zrobiła krok do przodu unosząc białą różdżkę. Wzięła wdech uspokajając ciało. - Conjunctivitis. - wybrała, celując w widoczny ogon smoka.

+36



And oh, stupid things I do. I'm far from good, it's true. But still, I find you
next to me.
Justine Tonks
Zawód : Rebeliantka
Wiek : 29
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
The gods will always smile on brave women.
Like the valkyries, those furies who men fear and desire.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Metamorfomag
Bezpieczne wybrzeże - Page 8 Just6
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3583-justine-just-tonks https://www.morsmordre.net/t3653-baron#66389 https://www.morsmordre.net/t3649-just-tonks https://www.morsmordre.net/f177-wybrzeze-exmoor-somerset-wrzosowa-przystan https://www.morsmordre.net/t4284-skrytka-bankowa-nr-914#89080 https://www.morsmordre.net/t3701p15-just-tonks
Re: Bezpieczne wybrzeże [odnośnik]26.10.20 2:56
The member 'Justine Tonks' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 61
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Bezpieczne wybrzeże - Page 8 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Bezpieczne wybrzeże [odnośnik]26.10.20 15:16
Z wdzięcznością przyjął pomoc chłopców, nieświadom, że szczęśliwie odciągnął ich też od własnych kanapek (chyba, że już zdążyli je zjeść?!).
-Dzięki! Ciągniemy na raz...dwa...TRZY! - zarządził, wciąż wydając chłopcom polecenia, ale teraz odrobinę łagodniejszym tonem. Wsparcie młodzieńców pomogło, Michael wyraźnie poczuł też siłę Cedrika, który przywołał drugie lasso. Nie musiał już tak mocno zapierać się nogami aby nie stracić równowagi, wyprostował się więc, nachylił lekko w stronę wybrzeża i mocno napiął mięśnie ramion aby wspólnie z chłopcami szarpnąć lassem do tyłu.
Z wysiłku i skupienia wstrzymał na moment oddech, więc to jego siostra szybciej zareagowała na pojawienie się i słowa Ministra Longbottoma. Mocno zaciskając dłonie na orbis, Michael zerknął na Harolda kątem oka i pokiwał głową.
-Justine wszystko streściła. - potwierdził krótko jej słowa. -Gdy Gwen zniknęła, zobaczyłem go pod wodą dzięki Homenum Revelio - na oko ma więcej niż dziesięć metrów. - uściślił jeszcze rozmiar węża, w końcu przez krótką chwilę miał możliwość dojrzenia całego stwora. Powrócił spojrzeniem do węża i zobaczył, że ogon nadal utrzymuje się nad powierzchnią. To chyba dobry znak.
Justine rzuciła Conjunctivitis, a Mike postanowił wykorzystać swoje atuty (którymi były mięśnie, a nie znajomość magicznych stworzeń) i skupił się na ciągnięciu.
-Raz...dwa...trzy... - odliczył ponownie, chcąc zsynchronizować wysiłki ze swoimi pomocnikami.

sprawność


You can tame a big bad wolf
if you don't feed him

Michael Tonks
Zawód : Rebeliant
Wiek : 35
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
Can I not save
One from the pitiless wave?
OPCM : 42 +4
UROKI : 34 +2
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Wilkołak
Bezpieczne wybrzeże - Page 8 7f6edca3a6f0f363d163c63d8a811d78
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7124-michael-tonks https://www.morsmordre.net/t7131-do-michaela https://www.morsmordre.net/t7129-wilkolak-mugolak https://www.morsmordre.net/f139-mickleham-old-london-rd-1 https://www.morsmordre.net/t7132-skrytka-bankowa-nr-1759#189352 https://www.morsmordre.net/t7130-michael-tonks
Re: Bezpieczne wybrzeże [odnośnik]26.10.20 15:16
The member 'Michael Tonks' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 22
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Bezpieczne wybrzeże - Page 8 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Bezpieczne wybrzeże [odnośnik]26.10.20 16:18
Kiwnęła głową, odpowiadając dziewczynce na pytanie. Była zmartwiona i na pewno chciałaby się jak najszybciej znaleźć przy ojcu. Ale nie wiedziały, żadna z nich, czy to już był czas na to, by szukać dzieciom bliskich. Z wybrzeża nikt wciąż nie wracał.
— Nie podobają ci się?— spytała, przyglądając się jej delikatnej twarzyczce i uśmiechnęła się lekko, z nadzieją, że może choć trochę. — Jakie kwiatki lubisz najbardziej?— Nie musiały to być niezapominajki. Mogły być stokrotki, bratki, słoneczniki. Jej uwagę zaraz odwróciła szalejąca Mia. Spojrzała na nią z uniesioną brwią. — Taka jesteś zdolna. Dobra — mruknęła, mrużąc oczy, po czym lekkim ruchem różdżki spróbowała wyczarować migocącą kulkę. — W takim razie patrz teraz: Ignis fatuus— Szybkim ruchem nadgarstka skierowała ją w stronę drzew, wysoko nad ich głowami, licząc na to, że uda jej się trafić kulką w jakieś drzewo, rozbijając ją o konar lub gałęzie. Obecność Pana Longbottoma na moment przywołała stres i niepewność. Liczyła na to, że Charlie, która podzieliła się informacjami z ludźmi na wybrzeżu opowie mu wszystko, co wie. Może on dzięki temu zdołałby szybko zaradzić sytuacji, pomóc wszystkim. To w końcu Charlie najdłużej z nich stała tam, zwrócona twarzą do wody, obserwując sytuację. Zmarszczyła brwi, gdy ta, zamiast powiedzieć cokolwiek od razu zmieniła się w słodkiego futrzaka. Otworzyła usta, by dodać to, co wiedziała, przy czym jeszcze była, ale minister ruszył biegiem w stronę wybrzeża. — Charlie! Dlaczego nie powiedziałaś wszystkiego! Zanim tam dotrze miałby jakiś plan, wiedziałby, co zrobić, a tak? Ma biegać i pytać wszystkich z nadzieją, że ktoś łaskawie go poinformuje o tym, co zaszło? — spojrzała na kociaka i zaklęła pod nosem, kucając z powrotem przy Amelce. Ze zmarszczonymi brwiami, nabzdyczona zerknęła na kwiatki, trzymane przez Amelkę i poprawiła ich ułożenie. Nie miała nawet pojęcia, czy Charlie cokolwiek z tego zrozumiała, ale nie zamierzała do niej miauczeć. Wystarczyło już, że kuzynka robiła to za nie dwie. — Pete, lubisz zagadki? Przypomniała mi się jedna.— Zerknęła na chłopca, który posmutniał. Chyba nie chciał bawić się ze zwierzaczkiem. — Choć mam cztery rogi i cztery nogi, nie ruszę się z podłogi. Czym jestem?



Like a river flows
Surely to the sea
Darling, so it goes
Some things are meant to be

Hannah Wright
Zawód : Wytwórca mioteł
Wiek : 27
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna


take me back to the night we met


OPCM : 25 +5
UROKI : 15
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 10
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 15
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej
Bezpieczne wybrzeże - Page 8 Tumblr_oxmjfhKUXW1u5i578o4_r1_400
Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5207-hannah-wright https://www.morsmordre.net/t5219-poczta-hani https://www.morsmordre.net/t5220-hania https://www.morsmordre.net/f343-baker-street-221b https://www.morsmordre.net/t6218-skrytka-bankowa-nr-1286 https://www.morsmordre.net/t6213-h-wright
Re: Bezpieczne wybrzeże [odnośnik]26.10.20 20:46
Robiła wszystko, co w swojej mocy, aby nie odwracać głowy w kierunku rozgrywającej się nadal walki. To było kawałek stąd, na tej części wybrzeża, gdzie ludzi zebrało się więcej - dość dużo, by zaczęli zasłaniać Kerstin widok na brata i siostrę, na to, czy te ich czarodziejskie lassa rzeczywiście dają radę przeciw potworowi. Chociaż bezpieczeństwem rodziny i wszystkich innych przypadkowych czarodziei przy morzu przejmowała się równie mocno, nie mogła pozwolić sobie na rozproszenie. Wciąż i wciąż powtarzała w myślach wersety o zaufaniu, kiedy rozkładała ręcznik na niewygodnych kamieniach, szykując się na przyjęcie Gwen. Och, miała nadzieję, że dziewczyna nie poddusiła się ani nie zraniła próbując histerycznie wypłynąć nad taflę.
- Jestem tutaj! Tutaj jestem! - powtórzyła głośniej, zacierając skostniałe od wiatru ręce.
Usłyszała mamrotane ochryple słowa i aż jej prawie łzy w oczach stanęły. Gwen mówi! To znaczy, że jest przytomna! I że żyje! Przyłożyła na moment dłoń do ust, żeby powstrzymać wzruszenie, a potem odchrząknęła i wzięła się w garść. Widziała, że jakiś dżentelmen pomagał podtopionej przyjaciółce wydostać się na brzeg.
- Niech ją pan do mnie poprowadzi! Jest pan bo... - zająknęła się, rumieniąc na bladoróżowo, gdy dostrzegła, że mężczyzna jest prawie zupełnie nagi - ...haterem!
Kerstin jakoś bardzo nie wstydziła się nagości, taką pracę wybrała, że się już zdążyła dość w życiu nagich (i to tak zupełnie, zupełnie nagich) panów naoglądać, no ale trochę inaczej było na sali pacjentów niż na wybrzeżu, gdzie facet wyłaniał się ze spienionych fal, podtrzymując omdlałą dziewczynę, taki dzielny i ociekający wodą...
Ktoś o tym powinien kiedyś napisać książkę.
- Gwen, już jest dobrze... - powiedziała cicho, dopadając do przyjaciółki szybko, żeby zająć się dla odmiany czymś pożytecznym. Za pozwoleniem nieznajomego pana pociągnęła ją na ręcznik, a potem częściowo nim okryła. Odgarnęła dziewczynie mokre włosy z czoła i z użyciem niewielkiej siły zmusiła do pochylenia w przód. - Jestem tu, wszyscy są bezpieczni. - Muszą być. - Staraj się nie mówić za dużo. Nałykałaś się wody? Musisz ją wypluć. Możesz kaszleć. No dalej, dasz radę. - Kerstin złożyła dłoń w łódeczkę i oklepała Gwen porządnie od dołu do góry po obu stronach kręgosłupa. - Proszę pana, czy może pan przynieść od kogoś wody? - zapytała, podnosząc na bohatera błagalne spojrzenie. - Tam kawałek dalej jest mój koc, przyniosłam ze sobą sok, ale nie wiem czy coś z niego zostało. Zwykła woda byłaby lepsza, od kogokolwiek. Proszę - Machnęła dłonią w stronę traw spory kawałek od brzegu. - I niech pan się powyciera i coś ubierze, bo się pan wyziębi - dodała z nieco większym zawstydzeniem, niepewna, czy się nie obrazi, że nim tak rozporządza.




The bees had declared a war, the sky wasn’t big enough for them all
Kerstin Tonks
Zawód : Pielęgniarka
Wiek : 25 lat
Czystość krwi : Charłak
Stan cywilny : Panna
Absurdalne czasy wymagają
absurdalnie silnej miłości
OPCM : 0
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Charłak
please be brave
Niemagiczni
Niemagiczni
https://www.morsmordre.net/t8101-kerstin-tonks https://www.morsmordre.net/t8192-parapetowa-skrzynka-pocztowa#235933 https://www.morsmordre.net/t8115-sister-kerstin#232161 https://www.morsmordre.net/f177-wybrzeze-exmoor-somerset-wrzosowa-przystan https://www.morsmordre.net/t8799-skrytka-bankowa-nr-1965#261717 https://www.morsmordre.net/t8213-kerstin-tonks
Re: Bezpieczne wybrzeże [odnośnik]26.10.20 21:15
Ke… ekhe ekhe… Kerry! – odwróciła się automatycznie, nieco zbyt gwałtownie, słysząc znajomy głos. Nie obyło się przy tym bez kaszlu, który cały czas męczył pannę Grey. Płuca powoli zaczynały ją boleć.
Właściwie najchętniej po prostu ruszyłaby w stronę panny Tonks, obejmując ją z radości, że nic jej nie jest, że jest cała i zdrowa, ale ogólne osłabienie sprawiło, że ledwo zrobiła krok w jej stronę. Miała wrażenie, że powoli zaczyna boleć ją dosłownie każdy mięsień w ciele.
Nieszczególnie zwracając uwagę ani na brak koszulki Billy’ego, ani na rumieniącą się Kerstin, już po chwili znajdując się na ręczniku pielęgniarki, która natychmiast otoczyła ją opieką.
Na… na pewno? Kerry, Billy… ekhe…to zwierzę… jest trujące, ma jad w kolcach, uważajcie… musicie… ono musi się udusić – próbowała wyjaśnić, spoglądając to na pielęgniarkę, to na dawnego sportowca. Nie przeszło jej przez myśl, że mogą już to wiedzieć. – Ja… moja różdżka… nie mam różdżki… ekhe… nie mam jak pomóc – dodała niespokojnie.
Dopiero kolejne słowa jasnowłosej powoli pomagały pannie Grey powrócić do rzeczywistości. Miała nie mówić za dużo, wykaszleć wodę, uspokoić się. To brzmiało logicznie i Gwen naprawdę starała się stosować do zaleceń dziewczyny, ale otaczający ją chaos i wrażenie, że to ona zwabiła tu potwora sprawiały, że nie potrafiła przestać nerwowo rozglądać się za pozostałymi i szukać spojrzeniem znanych twarzy. Gdzie była Charlie, czy Marcella? Czy przez nią im też coś się stało? A pozostali Tonksowie? Na Merlina, przecież…
Michael też stał blisko wody! Obok mnie! – wyrwało jej się po kolejnej fali dreszczy i kaszlu. Kerry mówiła, ze wszystko jest w porządku, ale nie umiała pozbyć się wrażenia, że jednak nie do końca. Ze jeszcze komuś soc się stało. Tylko komu? Nie miała pojęcia. – Gdzie on jest? Umie pływać? – Rozglądała się niespokojnie, dłonią odruchowo szukając różdżki.  Niestety, nie była w stanie jej znaleźć. Była teraz tak samo bezbronna w obliczu potwora, co Kerstin, chociaż przynajmniej w teorii na plaży nic jej nie groziło. Za to godziło innym.
Otuliła się bardziej ręcznikiem, czując falę zimna. Mokre włosy wcale nie pomagały w szybkim odzyskaniu odpowiedniej temperatury. Płuca piekły ją naprawdę niemiłosiernie, choć kolejne kaszlnięcia zdawały się jakby trochę pomagać.
To wszystko przeze mnie. Niepotrzebnie zmąciłam wodę – jęknęła nieco płaczliwie.


Przypominała sobie, że Jaskółka porównywała śnienie do ogrodu, mówiła, że można dzięki niemu choć na chwilę opuścić więzienie, naprawdę
poczuć niebo.
Gwendolyn Grey
Zawód : malarka, ilustratorka "Czarownicy"
Wiek : 21
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
Bo tylko tak idzie wytrzymać: śmiejąc się z ponurych zdarzeń. A im chętniej się mnożą, tym częściej należy się śmiać.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
Za rogiem zawsze będzie czyhał jakiś nowy koszmar
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t5715-gwendolyn-grey-budowa https://www.morsmordre.net/t5762-varda https://www.morsmordre.net/t5761-gwen-grey#135984 https://www.morsmordre.net/f143-kornwalia-puddlemere-dwor-macmillanow https://www.morsmordre.net/t5764-skrytka-bankowa-nr-1412#135988 https://www.morsmordre.net/t5763-gwen-grey#135987
Re: Bezpieczne wybrzeże [odnośnik]26.10.20 22:12
Celnie rzucone Orbis trafiło dokładnie tam, gdzie chciałem. Utkana z silnej magii lina owinęła się wokół tułowia węża, mocno i solidne. Znalazłem się obok Michaela i Justine, próbując tę linę ciągnąć tak mocno, jak tylko potrafiłem. Michael przywołał chłopców, aby nam pomogli, choć zaledwie kilka ich wcześniej wrzeszczał na nich, by wyszli z wody i oddalili się czym prędzej. Dlatego miałem lekkie wątpliwości, czy teraz zdecydują się jednak znów do niej zbliżyć, uznając, że powinien się zdecydować, ale na całe szczęście nie byli tacy przekorni - zjawili się przy nas. Jeden wyczarował kolejne Orbis, które spętało morskiego węża.
- Wszyscy razem, mocno! - zawołałem, chcąc tym samym zagrzać wszystkich do większego wysiłku, nawet tego ponad siły. Morski wąż był wielki, ciężki, w pojedynkę nikt by sobie nie poradził, nie wypiwszy uprzednio eliksiru byka, ale w tyle osób mieliśmy większe szanse.
Obejrzałem się przez ramię, aby kontrolnie sprawdzić co z trójką czarodziejów, którzy wcześniej widziałem w wodzie. Widziałem zamieszanie nieopodal, rudowłosa dziewczyna leżała na brzegu, dwie osoby znajdowały się przy niej. Wydawało mi się, że byli już bezpieczni, dlatego sam skupiłem się na tym, aby wyciągnąć węża z wody.
Wtedy zaś, krzyki z tyłu, oznajmiły nadejście kogoś, kogo się nie spodziewałem. Czy naprawdę usłyszałem nazwisko Longbottoma, czy jedynie mi się wydawało? Nie przesłyszałem się jednak. W kilka uderzeń serca znalazł się przy nas nie kto inny jak sam Minister Magii, dowódca rebelii, łapiąc za wyczarowaną linę i pomagając nam ciągnąć.
- Nie widziałem jak Gwen wciągnęło do wody. Usłyszałem krzyki i przybiegłem, wtedy ukazał się nam ten wąż. Było tak jak streściła Justine. Teraz są już bezpieczni - dodałem krótko i treściwie, uzupełniając raport o swoją wersję wydarzeń. Niewiele więcej nie dało się dodać.
Przeniosłem spojrzenie z Longbottoma na węża, szarpiąc linę i cofając się dalej od brzegu tak mocno, jak tylko potrafiłem.

| sprawność


when injustice
becomes law
resistance
becomes duty



Cedric Dearborn
Zawód : Rebeliant
Wiek : 31
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Wdowiec
anger makes you stupid

stupid gets you killed
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Bezpieczne wybrzeże - Page 8 Hss7
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t7241-cedric-dearborn https://www.morsmordre.net/t7249-nike#195067 https://www.morsmordre.net/t7242-znajde-cie https://www.morsmordre.net/f238-oaza-chata-nr-30 https://www.morsmordre.net/t7248-skrytka-bankowa-nr-1776#195061 https://www.morsmordre.net/t7247-cedric-dearborn#195054
Re: Bezpieczne wybrzeże [odnośnik]26.10.20 22:12
The member 'Cedric Dearborn' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 88
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Bezpieczne wybrzeże - Page 8 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Bezpieczne wybrzeże [odnośnik]27.10.20 10:56
| wynik rzutu

Podjęła ogromne ryzyko i ciągle wydawało jej się, że obserwuje stworzenie kątem oka. Wydawał się mniej ruchliwy, ospały, ale może jej oko zwyczajnie ją myliło. Nie była geniuszem opieki nad magicznymi stworzeniami, nie była nawet specjalistą w tym temacie. Może to właśnie znowu ją zgubiło? Zacisnęła mocno lewą dłoń na różdżce Gwen, gdy tylko zdążyła ją pochwycić, ale zaraz po niej nadeszły macki potwora. Wprawdzie próbowała machnąć rękami, nieco panicznie, w taki sposób, by woda przesunęła ją dalej, by mogła się wymknąć, jednak tym razem już z nią tak dobrze nie współpracowała. Macka ją złapała. A w głowie Marcy pojawiła się tylko jedna myśl... Jakieś niecenzuralne słowo, które po szkocku psioczył pod wpływem złego humoru jej kochany brat.
Była pewna, że nie uwolni się bardzo łatwo, pomimo osłabienia potwór był dużo silniejszy od niej. Wiedziała jednak jedno, musiała kupić sobie czas, powoli brak tchu zaczynał bardzo jej przeszkadzać. Jeszcze chwilę temu niespecjalnie zwracała na to uwagę, skupiona w pełni na działaniu na korzyść osób, które tutaj z nią były, ale naprawdę nie cierpiała bycia pod wodą. Nawet gdy tafla wody gdzieś od góry rozświetlana była przez słońce i Marcella doskonale widziała wszystko wokół siebie, nie ma chyba nic gorszego od uczucia takiego ciężkiego uwięzienia. Ale może to kwestia tego, że została złapana i raczej nie będzie możliwości, by mogła po prostu się wyrwać. Ostatnie co więc zrobiła to skierowanie swojej różdżki w stronę, w którym wiedziała, że będzie brzeg. Stamtąd przypłynęła, była tego pewna i pomyślała formułę zaklęcia.
Subeo.


nim w popiół się zmienię, będę wielkim
płomieniem
Marcella Figg
Zawód : Rebeliantka
Wiek : 26
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
porysował czas ramiona
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t6925-marcella-figg#181615 https://www.morsmordre.net/t6971-arkady#183169 https://www.morsmordre.net/t6970-lelolelo-bagiety-jado#183167 https://www.morsmordre.net/f104-szkocja-kres-w-john-o-groats https://www.morsmordre.net/t6991-skrytka-nr-1723#183527 https://www.morsmordre.net/t6972-marcella-figg#183216

Strona 8 z 18 Previous  1 ... 5 ... 7, 8, 9 ... 13 ... 18  Next

Bezpieczne wybrzeże
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach