Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia



Login:

Hasło:

Rigel Black
AutorWiadomość

Rigel Antares Black

Data urodzenia: 21.12.1933
Nazwisko matki: Flint
Miejsce zamieszkania: Grimmuald Place 12, Londyn
Czystość krwi: Czysta szlachetna
Status majątkowy: Bogaty
Zawód: Praktykant w Departamencie Tajemnic
Wzrost: 177
Waga: 70
Kolor włosów: Czarny
Kolor oczu: Czarne
Znaki szczególne:Rzędy drobnych blizn na udach, leworęczny, zawsze dobrze ubrany


Rigel Black urodził się na granicy ciemności i światła, dni krótkich i długich, momencie, kiedy pojawia się nadzieja, że noc w końcu przestanie dominować światem. Jako prezent urodzinowy, i przy okazji Świąteczny - taki minus przychodzenia na ten padół łez w okolicy 24 grudnia - dostał od swojego ojca drugie imię - Antares. Ojciec bardzo chciał podarować kolejnemu synowi coś, co na pewno mu się przyda w przyszłości, a co mogło być lepszego niż lekcja? W przyszłości lekcja ta zdominowała wszelkie bajki na noc i była głównym motywem reprymend od głowy rodziny. “Jeśli będziesz myśleć, że już jesteś na szczycie, przestaniesz być ostrożny i uważny, pławiąc się w chwale, to zostaniesz z tego szczytu strącony i skręcisz sobie kark. Będziesz jak Orion, który za swoją pychę i ślepotę, został pokonany przez Skorpiona.” Po takiej dobranocce, której zadaniem było motywować, Rigelowi na dobre odechciało się podejmować ryzyko. Wolał nie prowokować pojawienia się tego nieszczęsnego “skorpiona”.
Mimo kroczącego za nim krok w krok strachu, był dzieckiem ciekawskim i bardzo szybko chłonącym informacje. Niesamowicie wcześnie nauczył się liczyć i czytać w pamięci… Niestety wszelkie aktywności fizyczne - tańce, fechtunek i inne potworności były dla niego istną katorgą, i zajmował się nimi tylko po to, żeby mama była zadowolona, a ojciec nie łypał w milczeniu spode łba. Chyba jedyną osobą, która tak naprawdę rozumiała cały jego wachlarz emocji był starszy brat - wydawałoby się, że chyba tylko on rozumie ogrom strachu i wątpliwości, jak pogodzić chęć bycia synem idealnym z Tą Lekcją, z którymi musiał walczyć każdego dnia.
Magiczny dar pojawił się podczas lekcji tańca. To po prostu nie mogło się wydarzyć w mniej dramatycznym momencie. Kiedy po raz n-ty chłopak nie był w stanie powtórzyć prawidłowo figury, przerażony gniewem nauczyciela, wylewitował wszystkie meble i wszelkiej maści bibeloty pod sufit… Łącznie z samym wrzeszczącym w niebogłosy i niczego nie spodziewającym się mężczyzną, a na dodatek zmieniając kolor jego skóry na zielony w czerwone kropki. To był chyba jedyny raz, kiedy tak rażące złamanie etykiety i dobrego smaku nie skończyło się burą od rodziców. Rigel z tej okazji dostał nawet spory kawałek tortu cytrynowego - swojego najulubieńszego.


List z Hogwartu stał się dla niego wielkim wydarzeniem. Kiedy wielka, prześliczna sowa dostarczyła list w samym epicentrum zawiei śnieżnej, wszelkie inne prezenty, które Rigel otrzymał z okazji “urodzinoświąt” odeszły na drugi plan. A musiał jeszcze tyle miesięcy czekać, aż wsiądzie do pociągu i pojedzie do szkoły!
Czuł też, że i rodzice nie mogą się doczekać, aż w końcu wyjedzie. Te rozmowy o podróży, robienie planów i zakupów z ogromnym wyprzedzeniem. Chłopak niestety nie miał pojęcia, a i w ogóle skąd mógł wiedzieć, że rodzinie nie chodziło im o pozbycie się młodszego potomka - mieli obawy o jego bezpieczeństwo w obliczu przybliżającego się konfliktu.
Dzień wyjazdu do szkoły zapamięta do końca życia. Chyba nigdy jeszcze nie był aż tak podekscytowany, a droga nigdy jeszcze mu się tak nie dłużyła. Siedząc w przedziale z innymi potomkami rodów szlachetnej krwi, robili plany na przyszłość - kto z kim będzie w dormitorium, co będą robić po lekcjach oraz czy da się wytresować Kałamarnicę przez szybę w pokoju wspólnym Slytherinu.
“Ravenclaw!” Krzyknęła Tiara, ledwo tylko dotknęła głowy Rigela Blacka.
“O nie...” Pomyślał Rigel Black.
Tylko szlacheckie wychowanie powstrzymało go przed rozpłakaniem się w trakcie uroczystej kolacji. Nie mógł zrozumieć dlaczego został tak potraktowany. Był gorszy? Za mało się starał? “Ojciec mnie zabije…”
Resztę wieczoru spędził udając, że wszystko jest w porządku i że ten pudding wcale nie smakuje jak śluz gumochłona.
Z przerażającym strachem czekał na wyjca od rodziców, którzy na pewno, był tego pewien, byli nim rozczarowani. Jednak jakież było jego zdziwienie, kiedy otrzymał zwykły list z gratulacjami i namiastką ciepła, próbą uspokojenia go, że dom Roweny jest miejscem, gdzie będzie mógł rozwijać swoje pasje. Młody Black czuł, że może być to kolejny sprawdzian od rodziców. Może ostrzeżenie, że limit potknięć jest na wyczerpaniu? Dlatego obiecał sam sobie, że zrobi wszystko, żeby rodzice byli, mimo wszystko, z niego dumni.


Rzeczywiście, jak sobie obiecał tak też uczynił. Black był zafascynowany ogromem wiedzy, jaki odnajdywał w szkole na każdym kroku. Zielarstwo, numerologię, astronomię i eliksiry lubił chyba najbardziej ze wszystkich przedmiotów. Jego piętą Achillesową stały się transmutacja i obrona przed czarną magią. Kompletnie nie mógł zrozumieć tego, jakimi prawami się rządzą, jak i ich logiki. Mało skuteczne próby zrozumienia tych przedmiotów były powodem wielu nieprzespanych nocy.
Innym powodem jego nieprzespanych nocy wkrótce stał się On. Był Puchonem, jednym z najlepszych graczy w quidditcha, i osobą przez którą Rigelowi było wstyd się pokazywać na korytarzach przez dobrych parę dni, ponieważ, chcąc pokazać kolegom nowe zaklęcie, wysadził w powietrze jego kałamarz. Niby drobnostka, ale przez ten incydent Puchon nie mógł uczestniczyć w pierwszym treningu w sezonie, bo, kto by przypuszczał, że atrament podczas wybuchu zmieni się w kwas!
Rigela męczyło sumienie. Dniami i nocami zastanawiał się, jak przeprosić i załagodzić sytuację. Chciał nawet go odwiedzić w skrzydle szpitalnym, jednak nie dał rady. Zmęczony ciągłym myśleniem, w końcu śledził go do momentu, aż zostanie sam - los chciał, że była to łazienka- żeby po ludzku porozmawiać. Sytuacja zaczęła się dramatycznie, ponieważ niczego nieświadomy Rigel oberwał z impetem drzwiami od zaskoczonego chłopaka, który ostatniej osoby jaką się spodziewał spotkać po opuszczeniu miejsca osamotnienia, była twarz fana przypadkowej pirotechniki. Idąc już później tak razem w stronę skrzydła szpitalnego - Rigel próbując nieudolnie blokować krew, cieknąca ze złamanego nosa i On, przepraszający go wylewnie i sprawdzający, czy nie traci przytomności - nawiązała się między nimi pewna więź.
Dla Blacka wspomnienie Puchona, który próbując załagodzić sytuację rzucił “Ty to masz mocne kości, może chcesz spróbować quidditcha?” stało się punktem zwrotnym w życiu. Ten może i rzucony żartem pomysł wbił się w jego umysł ostrymi zębami. W końcu chłopak zdecydował, że warto spróbować. I rodzina będzie zadowolona, i będzie bliżej jednego z popularniejszych gości w szkole. I co z tego, że w ogóle quidditcha nie lubi?
Black miał szczęście, że aktualnie drużyna krukonów szukała obrońcy. Przed eliminacjami do drużyny spędził bardzo dużo czasu czytając o różnych strategiach i stylach. Uczył się tego na pamięć, rysując sobie schematy na kartce pergaminu. Kompletnie nie miał pojęcia, co może mu się przydać - czy wystarczy refleks, czy będzie jakiś test? A wstyd mu było tak po prostu pójść i się zapytać. Przecież uznaliby go za głupiego.
Do drużyny go wzięli, ponieważ nikt inny nie przyszedł na eliminacje. Dla Riela było to uwłaczające, kiedy tak on i reszta drużyny stali i czekali, czy przyjdzie ktoś jeszcze. Niestety Black pozostał jedynym kandydatem. Żeby nie wyjść na kompletnego laika, opowiedział o swoich ulubionych technikach rzutów, a nawet poprosił, żeby dali mu połapać kafla. Drużyna była odrobinę sceptyczna i nie do końca wierzyła, że młody czarodziej da radę, jednak zauważyli, ze ma on na prawdę dobry refleks, co jest podstawą dobrego obrońcy. Po tym zdarzeniu Black po raz kolejny zacisnął zęby i robił wszystko, żeby zasłużyć pochwały. Nie chciał mieć przypiętej łatki tego, którego wzięli, bo nie było innego wyboru.  
W nauce i treningach bardzo pomógł mu też nieszczęsny Puchon. Dużo rozmawiali o strategiach i miotłach, razem analizowali szkolne mecze, o ile w tamtej chwili aktualnie nie byli na boisku, ćwiczyli loty na miotłach, kibicowali sobie nawzajem, a podczas meczu nie dawali sobie forów. Latem dużo z sobą pisali, dzieląc się nie tylko nowinkami sportowymi. Rigel się cieszył, że w końcu ma takiego kumpla, który pomaga się rozwijać i faktycznie motywuje do działania, co było miłą i nietypową odmianą do tego, z czym spotykał się w domu.
Rodzina poczuła pewnego rodzaj ulgę, że ich syn w końcu zaczął zajmować się sportem, jak na mężczyznę przystało, a kiedy na dodatek Black dostał odznakę prefekta, w końcu wydawali się być zadowoleni z syna. Dlatego piąty rok studiów Rigel rozpoczął pełen sił, wigoru i poczuciem, że w końcu czuje się naprawdę szczęśliwy.

Niestety zapomniał o “skorpionie”.



To był deszczowy dzień treningu quidditcha. Krukoni akurat zmieniali Puchonów na boisku, kiedy Rigel zauważył, że coś jest nie tak. Tym “nietakiem” była dziewczyna, którą On okrywał swoja szatą. W sumie młody lord widywał już dziewczyny uwieszone na najbardziej znanym Puchonie szkoły, jednak teraz było inaczej. Teraz to On patrzył na nią jak w obrazek i kompletnie olał zaproszenie Blacka do Hogsmeade na piwo kremowe. To bolało. Rigel czuł się zdradzony i skrzywdzony. Jak do tego mogło dojść? Po tym incydencie bardzo ciężko mu było się skupić na nauce. Mimo to nadal próbował być dobrym prefektem i nie zawalić, jednak cała ta sytuacja zaczęła go przytłaczać coraz mocniej, szczególnie, że i późniejsze próby zaproszenia Puchona na ich zwyczajowe rozmowy o sporcie również zakończyły się niepowodzeniem. On po prostu już nie miał czasu dla Rigela.
Kumulacją wszystkiego stał się drugi mecz quidditcha. Od momentu kiedy Black lekko odepchnął się stopami od ziemi, żeby zająć swoje miejsce przed trzema kołami bramki, kompletnie nie mógł się zmobilizować do grania. Musiał walczyć z myślami, które niczym igły wbijały się w jego świadomość, a stres odbierał ostatni oddech. Kiedy tylko On zbliżał się, aby zaatakować, Rigel tytanicznym wysiłkiem odganiał myśli, starając się skupić na lecącym w jego stronę kaflu.
I tylko nie na Jego oczach, w których już nie było tego samego ciepła. A może nigdy ich tam nie było?
Każda minuta meczu wydawał się torturą, ciągnącą się w nieskończoność. Ale Black nie mógł, nie chciał tak po prostu  uciec i odlecieć jak najdalej od tego przeklętego, przepełnionego zgiełkiem boiska. Dlaczego to tak boli?
“Dlaczego…?”
Nagłe zrozumienie i ogromna fala obrzydzenia do samego siebie uderzyła w niego jak w suche drzewo.
“Błagam, nie…”
Nie mógł przecież zakochać się w…
Zrobiło mu się zimno i duszo. Rzeczywiście poczuł ten ból, jakby ktoś gorąca żelazną rękawicą ściskał jego mięśnie. Ból wydawał się rosnąć, a z nim szło tylko odrętwienie, powoli - centymetr po centymetrze - zmieniające jego mięśnie w przysłowiowy kamień. Rigel w panice całym sobą zaczął walczyć o utrzymanie równowagi na miotle, jednak przeklęty wór skostniałego mięsa, w jakie zaczęło zmieniać się jego ciało, kompletnie odmówił posłuszeństwa i ciążył coraz bardziej i bardziej.
Chłopak ześlizgnął się z miotły, ostatkiem sił próbując chwycić się błyszczącej i wypolerowanej rękojeści. Niestety nie zdążył i upadł, uderzając o mokrą trawę.


Po tym zdarzeniu musiał spędzić ponad tydzień w Skrzydle Szpitalnym. Oprócz poskładania do kupy strzaskanego kręgosłupa i żeber, uzdrowiciela czekała jeszcze przeprawa z państwem Black, którzy od razu zostali poinformowani o wypadku i codziennie bombardowali dyrektora szkoły pytaniami. Nie rozumieli co się stało i wymagali szerszych badań oraz diagnozy. Jednak odpowiedź również ich nie usatysfakcjonowała. Przecież nie może być, żeby ich syn cierpiał na dotyk Meduzy! Niestety uzdrowiciele ze szpitala św. Munga również potwierdzili tą wersję. Rigel Black został skazany na bardzo nieprzyjemną starość… oraz na granie w quidditcha, jako że zostało powiedziane, że spowolnić chorobę może aktywność fizyczna, a im wcześniej w sobie wyrobi się ten nawyk - tym lepiej. Chłopak był załamany - już sam nie wiedział, czy bardziej wizją siebie jako żywego posągu, czy byciem skazanym na ten przeklęty sport, który wiązał się wyłącznie z cierpieniem i wymagał spotkań z Nim - równie przeklętym Puchonem.
Od tamtego zdarzenia Rigel grał już bez wcześniejszej radości, jednak z niesamowitą chęcią przewyższenia Pana Popularnego i odebrania mu radości z gry. To miała być taka mała zemsta. Black trenował dużo więcej, napędzany gniewem. Nawet dopuszczał się fauli podczas meczy, co wcześniej było nie do pomyślenia. Sytuacja ta również sprawiła, że chłopak zaczął się zastanawiać, dlaczego świat tak został skonstruowany. Dlaczego po prostu nie może być normalny? Czy może został przeklęty? No i najważniejsze - czy jest możliwość poznania jakichś ukrytych mechanizmów, żeby to naprawić? Naprawić siebie? Zaczął więc więcej czasu poświęcać magii mentalnej, ponieważ czuł, że to tam mogą kryć się odpowiedzi. Nigdy specjalnie nie interesował się urokami, gdyż kojarzyły mu się z przemocą, a nią gardził. Jednak sytuacja się zmieniła i należało wyjść po za ramy pewnych przyzwyczajeń. Black nie porzucił również swoich ulubionych eliksirów, ponieważ wiedział jaką moc mogą mieć nad różnymi “częściami człowieka”, a na dodatek że w końcu dostał się do “Klubu Ślimaka”, o czym od dłuższego czasu marzył.


Kiedy raz podczas rodzinnego świątecznego obiadu opowiadał o swoim nowym hobby, omijając temat swoich problemów, w ramach standardowego “a co tam w szkole?”, któraś z ciotek w odpowiedzi na to zażartowała, że z chęciami zrozumienia jak działa świat, to prosta droga do Departamentu Tajemnic. Rigel uznał to za żart, ale po pewnym czasie zdał sobie sprawę, że tak naprawdę to wcale nie jest głupi pomysł. Ale bał się, że powtórzy się sytuacja z quidditchem, kiedy to posłuchał cudzych rad i wplątał się w paskudna historię. Chociaż tym razem przynajmniej zrobiłby to dla siebie, a nie dla jakiś obcych ludzi, którym chciał zaimponować. Niestety droga do zostania Niewymownym nie była łatwa. Departament ten  rządzą się swoimi prawami i tam kontakty rodziny nie sięgały. Dlatego Zdawał sobie sprawę, że dostanie się tam, będzie wymagało od niego wyprucia sobie flaków.

“Nie pierwszy i nie ostatni raz” - podsumował decyzję krótko.


Od tamtej decyzji nie miał życia - na własne życzenie. Ale miało to swoje plusy. Sytuacja bardzo pomogła ukrócić wszelkie plotki o tym, że jak to tak doskonały gracz w quidditcha i dość przystojny Black nie ma dziewczyny? No nie ma, bo oprócz bycia prefektem i członkiem drużyny, to prawie zamieszkał w bibliotece, włosy zaczęły mu już pachnieć jak kora drzewa wiggen, a do dormitorium wraca chyba tylko dlatego, że z okna dobrze widać Kasiopee albo Smoka, w zależności od pory roku.
Jego - zdradzieckiego Puchona - Rigel starał się odsunąć od siebie na wszelkie możliwe sposoby: nie było już pogaduszek, kiedy ich drużyny spotykały się przed lub po ćwiczeniach, nie było już wspólnego kibicowania. Tłumaczył to ilością nauki i zdrowiem, kiedy tylko On próbował się dowiedzieć, co się dzieje. Z czasem po prostu przestał przychodzić. A Black tylko odliczał dni, kiedy w końcu ten cholerny Puchon już skończy tą przeklętą szkołę i pójdzie żyć swoim miodowo-ciasteczkowym życiem gdzieś indziej - najdalej od niego. Jednak kiedy przyszło co do czego, już będąc w domu i szykując się na kolejne “cudowne” lato, chłopak przepłakał całą noc - czy to z tęsknoty, czy to z bezsilności i złości na świat, czy z odrazy do siebie.


Skorpion po raz kolejny uderzył, kiedy Rigel nie został nominowany na prefekta Naczelnego. Z jednej strony go to zabolało, z drugiej rozumiał, że były lepsze kandydatury na to stanowisko.  Mimo wszystko, to była dobra lekcja.
Na ostatnim roku było już łatwiej. Stres związany z planowaniem kolejnych uników przed Nim oraz powstawanie możliwych plotek nie stanowiły już głównego zagrożenia. Można było w końcu odetchnąć i przygotować się na egzaminy. Czasem jednak nadal Rigelowi zdarzało się łapać się na myśli przy śniadaniu, że patrzy na przylatujące sowy i czeka na list od przebrzydłego Puchona.
Nigdy nie napisał. Na szczęście.
Egzaminy były stresujące, jednak skupianie się nauce w latach poprzednich opłaciło się z nawiązką. Kiedy inni zarywali noce, Rigel cieszył się, że może w spokoju pooglądać gwiazdy, poczytać kolejną ponadprogramową książkę o mentalnej magii, czy ziołach wpływających na umysł i pójść spać. Tak dobrze, jak w tamtym roku, nie spało mu się już nigdy.


Po ukończeniu szkoły z dobrymi ocenami Rigel powrócił do domu, aby tam spokojnie kontynuować własne badania. Black zdawał sobie sprawę z tego, że mimo iż szkoła dała mu dobre podstawy, to przed nim była jeszcze długa droga, żeby stać się prawdziwym Niewmownym. Szczególnie jeśli celował w Salę Mózgów. Dziedziną, na której skupił większość swojej uwagi była numerologia. Tak naprawdę to Rigel zawsze był dobry we wszelkich obliczeniach i rozumieniu tych wszystkich delikatnych powiązań, jakie otaczały ich na każdym kroku, a dzięki obszernej rodzinnej bibliotece i też własnym badaniom nad naturą magii zaczął szlifować swoją wiedzę i umiejętności.
W szkole udało mu się przez profesorów zdobyć kontakty do osób, które również zajmowały się podobnymi tematami w swoich badaniach, a nazwisko stało się niejako przepustką do rozmów z nimi. Za namową badaczy zainteresował się również tematem dusz. Z wielkim zaciekawieniem zagłębiał się w lektury, dotyczące wierzeń z całego świata, żeby spojrzeć na to zagadnienie również z tej, wydawałoby się dziwnej dla czarodzieja perspektywy.
Ta droga zaprowadziła go również do tematu roślin. Już wcześniej zauważył, że wiele z nich była wykorzystywana do wprowadzania się w odmienne stany świadomości podczas rytuałów i medytacji. Tajemnicze mieszanki ziół i żywic mogły otwierać najróżniejsze zakamarki umysłu, a nawet mieć inne, ciekawsze efekty. Jeszcze jako młody chłopak interesował się roślinami, dzięki wpływom matki, pochodzącej z Flintów. Tak naprawdę Rigel czuł jakąś dziwną więź z tamtą częścią rodziny, szczególnie że również interesował się gwiazdami i przyrodą. Jednak było to dla niego wyłącznie pewnym hobby - ciekawym dodatkiem rozszerzającym perspektywy. Narzędziem, ale nie celem samym w sobie.
Black usiadł również, z pewną dolą obawy, czy aby na pewno to dobry kierunek, do rodzinnych zbiorów czarnomagicznych. Mimo trudnych początków i sceptycznego nastawienia, odnalazł tu wiele ważnych treści, które pomogły mu poszerzyć swoją perspektywę w stronę, o jakiej by się nie spodziewał. Czując potrzebę zdobycia kolejnej brakującej porcji informacji, ponownie wykorzystał znajomości rodziny, żeby pobrać podstawowe nauki z dziedziny magii leczniczej oraz anatomii w szpitalu św.Munga. Aby dokładnie rozumieć procesy zachodzące w ludzkim umyśle na różnych poziomach - musiał się poznać działanie samego ciała. Wiedział, że bez tych informacji jego badania nigdy nie ruszą z miejsca.
Wraz z ukończeniem szkoły, Rigel mógł pozwolić sobie na zrzucenie nudnego mundurka, aby w końcu ubierać się tak, jak chciał - ciekawie i modnie. Szukając swojego stylu, próbował na własną rękę przerabiać swoje stroje, pomagając sobie poradami z „Czarownicy”, którą w tajemnicy podprowadzał matce. Po wielu próbach i błędach, w końcu nauczył się podstaw krawiectwa. Był z tego naprawdę bardzo dumny, chociaż w większości kreacji starał się nie paradować po domu, żeby niepotrzebnie nie denerwować ojca.
Młody czarodziej wiedział też, że rodzina w pewnej chwili będzie wymagała od niego ożenku. Domyślał się też, że rodzice już poszukują mu odpowiedniej kandydatki. To sprawiało, że Rigel czuł się z tym bardzo źle. Jak w takim stanie mógłby być dobrą głową rodziny? W ogóle tą rodzinę założyć? Oczywiście jest magia, różnorakie eliksiry, pobudzające ciało. Ale jak długo musiałby je przyjmować. A co się stanie, jeśli nie uda mu się tego ukryć w odpowiedniej chwili? Przecież to ogromny wstyd. Nie tylko dla niego, tylko przede wszystkim dla rodziny. Próbował więc na swój sposób opóźnić w czasie nieuniknione - zasygnalizować, że teraz będzie celować w zdobycie pracy. Dlatego jeszcze mocniej skupił się na badaniach i nauce oraz przeprowadził z ojcem Poważną Rozmowę co do swoich planów na przyszłość i poprosił, z pewna obawą, o pomoc. Przecież nazwisko Black otwierało wiele drzwi, szczególnie te umieszczone w Ministerstwie Magii. Niestety w tamtej chwili ojciec przystopował zapędy swojego młodszego syna, sugerując mu, że powinien się lepiej przygotować, by jak najlepiej wypaść w oczach przyszłych współpracowników i przełożonych. Mimo rozczarowania sytuacją odetchnął z ulgą.
Rigel słabo orientujący się w polityce i plotkach dopiero później zobaczył w działaniu ojca prawdziwą troskę o swoją przyszłość zawodową, która w tamtym czasie wiązałaby się z pracą pod przewodnictwem szalonego Ministra.


Dorosłość dla młodego Blacka była jak otrzeźwiające uderzenie w twarz. Nie było już bezpiecznej szkoły, z murami której największym problemem była słaba ocena czy głupia plotka. Teraz zagrożenie było niesamowicie realne i naprawdę śmiertelne. Czuło się narastające napięcie na kolejnych Sabatach i pomniejszych spotkaniach rodzinnych. Rigel bał się jak nigdy dotąd. O życie swoje i najbliższych, o to co przyniosą kolejne dni pogrążone w chaosie anomalii magicznych. Nie chciał nawet sobie wyobrażać do czego jeszcze będą zdolni fani mugoli.


Przełomowym momentem okazała się być noc koszmarów. Rigel zbudził się w nocy skostniały, jak wtedy podczas pamiętnego meczu quidditcha. Kiedy leżał tak sparaliżowany, przerażony do granic możliwości i o krok od szaleństwa, obiecał sobie, że jak to przeżyje, że jeśli uda mu się kiedykolwiek jeszcze poruszyć, to przestanie być biernym obserwatorem i zacznie działać. Wraz z pierwszymi promieniami słońca, przenikającymi przez zimną mgłę, odrętwienie i ból minęły. Kiedy Black dowiedział się o pożarze w Ministerstwie, zamiast zwyczajowo zamknąć się w sobie, zdecydowany ruszyć się z martwego punktu, ponownie zwrócił się o pomoc do rodziny, żeby poruszyli swoje znajomości.
Początek praktyk w Departamencie Tajemnic wyglądał kompletnie inaczej niż Rigel mógł sobie wyobrazić - noszenie, porządkowanie i układanie nieskończenie wielkiej ilości dokumentów. Sprawdzanie, co zostało uszkodzone bądź nie… a i to była tylko kropla w morzu, ponieważ do większości utajnionych spraw nie mógł mieć dostępu. Jednak było mu dobrze, bo wiedział, że wykonuje pracę naprawdę ważną. Czuł się potrzebny i na dodatek wrócił do murów ukochanej szkoły, która po katastrofie przyjęła do siebie cały Departament.
Niepokój związany z napięciami jednak go nie opuścił. Nie wiedział czy zaraz nie rozpocznie się polowanie na członków szlacheckich rodzin. Odetchnął z ulgą dopiero, kiedy Ministrem został Malfoy, bo w końcu pojawiła się nadzieja, że chaos i jego przyczyny zostaną wyplewione z korzeniami z angielskiej ziemi. I że wszystko będzie tak, jak powinno być.




Patronus: Rigelowi nigdy nie udało się wyczarować Patronusa.

Statystyki
StatystykaWartośćBonus
OPCM: 00
Uroki:172 (rożdżka)
Czarna magia:11 (rożdżka)
Magia lecznicza:10
Transmutacja:00
Eliksiry:202 (rożdżka), 5 (kociołek złoty)
Sprawność:5Brak
Zwinność:10Brak
Reszta: 1
Biegłości
JęzykWartośćWydane punkty
angielskiII0
łacinaI1
Biegłości podstawoweWartośćWydane punkty
AnatomiaI2
AstronomiaII10
Historia MagiiI2
KłamstwoI2
KokieteriaI2
NumerologiaIII25
ONMSI2
PerswazjaI2
SpostrzegawczośćI2
ZielarstwoII10
Biegłości specjalneWartośćWydane punkty
EkonomiaI2
Savoir-vivreII0
Biegłości fabularneWartośćWydane punkty
Neutralny--
RozpoznawalnośćII-
Sztuka i rzemiosłoWartośćWydane punkty
Literatura (wiedza)I0.5
KrawiectwoI0.5
AktywnośćWartośćWydane punkty
Latanie na miotleII7
QuidditchI0.5
PływanieI0.5
Taniec balowyI0.5
SzermierkaI0.5
GenetykaWartośćWydane punkty
Brak- (+0)
Reszta: 5


The truth may be out there
But the lies are inside your head.



Ostatnio zmieniony przez Rigel Black dnia 20.11.20 18:54, w całości zmieniany 5 razy
Rigel Black
Rigel Black
Zawód : Praktykant w Departamencie Tajemnic
Wiek : 24
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
We are all roamers of vast spaces and travellers in many ages.
OPCM : 0
UROKI : 17
ELIKSIRY : 20
LECZENIE : 1
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t8887-rigel-black https://www.morsmordre.net/t9011-apt#270971 https://www.morsmordre.net/t9014-skeletons-in-my-closet#271101 https://www.morsmordre.net/f184-grimmauld-place-12 https://www.morsmordre.net/t9012-skrytka-bankowa-nr-2091#270977 https://www.morsmordre.net/t9026-rigel-a-black#271647

Powrót do góry Go down

Witamy wśród Morsów

Twoja karta została zaakceptowana

INFORMACJE
Przed rozpoczęciem rozgrywki prosimy o uzupełnienie obowiązkowych pól w profilu. Zachęcamy także do przeczytania przewodnika, który znajduje się w twojej skrzynce pocztowej, szczególnie zwracając uwagę na opis lat 50., w których osadzona jest fabuła, charakterystykę świata magicznego, mechanikę rozgrywek, a także regulamin forum. Powyższe opisy pomogą Ci odnaleźć się na forum, jednakże w razie jakichkolwiek pytań, wątpliwości, a także propozycji nie obawiaj się wysłać nam PW lub skorzystać z działu przeznaczonego dla użytkownika. Jeszcze raz witamy na forum Morsmordre i mamy nadzieję, że zostaniesz z nami na dłużej!
 STAN ZDROWIA
Fizyczne
Dotyk meduzy.
Psychiczne
Pełnia zdrowia.
UMIEJĘTNOŚCI
Brak

Kartę sprawdzał: William Moore
Mistrz gry
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Rigel Black Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Powrót do góry Go down



KOMPONENTYpnącze diabelskiego sidła, róg dwurożca, odłamek spadającej gwiazdy

[07.12.20] Kryształ (lipiec/wrzesień)
[03.02.21] Komponenty (październik/grudzień)
[17.07.21] [G] Zakupy: wełna rogatej czarowcy, czroprzędza

BIEGŁOŚCI
[28.01.21] Wsiąkiewka (lipiec-wrzesień): + 3 PB
[28.02.21] Rozwój postaci: Perswazja I; - 2 PB
[05.08.21] Wsiąkiewka (październik-grudzień): +3 PB

HISTORIA ROZWOJU[20.11.20] Karta postaci; -50 PD
[02.01.21] [G] Zakupy: spieniężenie kryształu(+200 PM); kluczyk do Gringotta(-200 PM)
[21.01.21] Aktualizacja postaci
[26.01.21] [G] Zdobyto: złota rybka x5; -15 PM
[28.01.21] Zdobycie osiągnięcia: Do wyboru, do koloru; +30 PD
[28.01.21] Wsiąkiewka (lipiec-wrzesień): + 120 PD
[14.02.21] Osiągnięcia (Kastrat, Wór pełen ziół): +35 PD
[27.02.21] Zakup 1 PB: -50PD
[28.03.21] Osiągnięcie (Obieżyświat): +30 PD
[23.05.21] Rozwój postaci: Zakup karty zmiany, -200 PD
[05.07.21] Wykonywanie zawodu (październik-grudzień): +20 PD
[23.07.21] Spokojnie jak na wojnie: +7 PD
[05.08.21] Wsiąkiewka (październik-grudzień): +120 PD
[16.08.21] Spokojnie jak na wojnie: +7 PD
[18.08.21] Osiągnięcia (Wielki głód): +30 PD
[12.10.21] Zakup: Złoty kociołek; -300 PD
Mistrz gry
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Rigel Black Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Powrót do góry Go down

Rigel Black

Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach