Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Komnata Primrose
AutorWiadomość
Komnata Primrose [odnośnik]15.10.20 11:05
First topic message reminder :

Komnata Primrose

Pokój Primrose znajduje się we wschodnim skrzydle z oknem wychodzącym na wzgórza hrabstwa. Jego właścicielka wprowadziła kolor niebieski do wystroju, który przełamywał półmrok i kontrastował z ciemnymi meblami. W samym centrum pyszni się łoże z baldachimem, zaś przy oknie ustawiono stolik, na którym codziennie wymieniane są świeże kwiaty. W pomieszczeniu nie brakuje również biurka z sekretarzykiem, pokaźnej szafy i komody gdzie trzymane są ubrania panny Burke. Pod jedną ścianą stoi  biblioteczka z książkami i notatkami, zaś zaraz obok fotel "uszak", w którym kobieta lubi usiąść i zatopić się w lekturze. Oczywiście miejsce znalazło się też dla stylowej toaletki z owalnym lustrem, na której blacie stoją puzderka wypełnione biżuterią i kryształowe flakoniki perfum. A wszystko skąpane w delikatnej poświacie promieni słonecznych tłumionych przez ciężkie kotary.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Komnata Primrose - Page 3 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Komnata Primrose [odnośnik]28.05.21 9:08
Nie często miała okazję widzieć przyjaciółkę w rozsypce, w stanie rozpadu i rezygnacji. Zwykle dumna i uważna Evandra chowała swoje lęki za idealną fasadą. Maską, którą wyćwiczyła, którą każda z nich ćwiczyła od momentu kiedy rozumiały czego się od nich oczekuje. Nie miała zamiaru mówić słów pocieszenia, ani dążyć do tego aby rozweselić lady Rosier. Mijało się to z celem oraz całkowicie nie pasowało do samej Primrose, która teraz chciała jedynie aby pół wila czuła w niej wsparcie. Siedziała naprzeciwko czarownicy i obserwowała jej zachowanie. Jak kręci głową, jak prosi aby do niej nie zwracać się panieńskim nazwiskiem. Doskonale wiedziała kim jest ta „ona”. Relacja Aquili i Evandry była zbudowana na innych fundamentach niż ta z lady Burke. Wpływ na to zapewne miał fakt, że została przydzielona do innego domu niż przyjaciółki, nie spędzała z nimi każdej wolnej minuty. Bywały dni kiedy widziały się przelotnie na szkolnym korytarzu albo umawiały się na piknik na błoniach.
„Nie byłam z tobą do końca szczera” – słowa dźwięczały w jej głowie niczym potwierdzenie wcześniejszych obserwacji. Iluzja, idealna fasada, za którą kryje się ranne zwierzę. W takich momentach miała dość tej gry pozorów, teatru, który zmusza ich do bycia kimś innym. Jednak czy byli w stanie to zmienić? Wątpiła w to szczerze. Nie była jasnowidzem, ale ludzka natura jest stała, a sekrety są jak dzieci, wciąż pielęgnowane bo od nich zależy nasza przyszłość. Im bardziej cenny tym większe starania. Poczuła jak serce bije jej szybciej, a poczucie winy rośnie w gardle i dławi. Ucisk w żołądku sprawił, ze poczuła nieprzyjemne dreszcze wzdłuż pleców. Nie prosiła o poradę, chciała wiedzieć jak układa się Evandrze w małżeństwie, czy Tristan traktuje ją podle czy ona, Primrose ma prawo do tego aby powiedzieć jej to czego nie powiedział Francis, ale czego się nie wyprał, a na sam koniec, jednym zdaniem potwierdził wszystko. A jeżeli wszystko okaże się prawdą i wyjdzie, że wiedziała i zataiła? Straci zaufanie Evandry do końca życia. Słowa blondynki uderzały w nią niczym kamienie, każde coraz mocniej uświadamiając, że ta nie jest zadowolona z tego co posiada. Czy mogła coś z tym zrobić? Czy słowa o zdradzie męża dodadzą jej sił czy pogrążą jeszcze bardziej? Była lady Rosier, miała obowiązki wobec rodu męża, była teraz jedną z nich i była żoną nestora. To na nią były zwrócone oczy towarzystwa, to ona wyznaczała trendy. Być może kiedyś będzie drugą Adelajdą Nott, stanie się pierwszą wśród dam. Miała do tego predyspozycje, a Prim była przekonana, że to kiedyś nastąpi.
Dotyk przyjaciółki sprawił, że spojrzała na nią uważnie przerywając walkę ze sobą.
-I co zamierzasz z tym zrobić? – Zapytała w końcu. Przemyśl dobrze odpowiedź bo od tego zależy co ja zrobię dalej.



May god have mercy on my enemies
'cause I won't

Primrose Burke
Zawód : Badacz artefaktów, twórca talizmanów, B&B
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Problem wyjątków od reguł polega na ustaleniu granicy.
OPCM : 5
UROKI : 6
ALCHEMIA : 30
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 8
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica
Komnata Primrose - Page 3 E331336106fb118b6485453aee90de3a
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8864-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8880-listy-do-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8879-primrose-burke https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t9143-skrytka-bankowa-nr-2090#276327 https://www.morsmordre.net/t8894-primrose-e-burke
Re: Komnata Primrose [odnośnik]31.05.21 16:15
Była świadoma tego, w jak wielki dyskomfort wprowadza teraz lady Burke, nie wiedziała jednak o skrywanej przez nią tajemnicy. Gdyby już wcześniej wiedziała, co nastąpi, zdjęłaby ciężar z barków przyjaciółki. To zrządzenie losu siłą wciągnęło ją w sprawy, jakimi nie powinna była się zajmować, a jakie stały się dla niej utrapieniem i rozrywało sumienie na strzępy. Czy Evandra zrozumiałaby, gdyby Primrose zdradziła jej posiadaną wiedzę, nie mając za złe tak długiej zwłoki, czy też oskarżyłaby ją o przyczynianie się do tej misternie utkanej konspiracji?
Nie mogła jej oszukiwać, ani wtedy, jak i w nadchodzących dniach. Zbyt wiele je łączyło, wspólne plany nie przejdą nigdy do realizacji, jeśli potykać się będą na takich podstawach. Mówiła o dbałości o fundamenty, podczas gdy sama o nie nie zadbała w relacji z przyjaciółką. Wciąż wierzyła, że nie było zbyt późno.
- Mówiłaś o tym, że wyglądamy na darzących się afektem. I choć nie jest to dalekie od prawdy, to… - Niedalekie od prawdy, naprawdę? Kochała go przecież całą sobą i nawet teraz, po latach znajomości, wciąż łapała się na tym, że wodzi za nim zauroczonym wzrokiem, a ciało ogarnia podekscytowane drżenie przy najdrobniejszym nawet dotyku. - Zdarzają się sytuacje, które poddają pewnik w wątpliwość. I choć wiem, że nie powinnam być chorągiewką, która porusza się w zależności od kierunku wiatru, to ślepa, niezachwiana wiara nie jest tym, co służy komukolwiek. - Zdążyła się o tym nauczyć w jeden z najboleśniejszych sposobów. Obdzierane z iluzji autorytety traciły na wartości oraz wiarygodności, stając się ludzkimi, niepozbawionymi wad istotami. Długi czas nie miała nikomu za złe opowiadanych bajek, które miały zatrzymać ją w niewinnym dzieciństwie z dala od okrutności rządzących prawdziwym światem, jednak teraz, odkrywając kolejne karty, żałowała, że nie mogła poznać i przygotować się do nich wcześniej.
- Co zamierzam z tym zrobić? - powtórzyła za nią spokojnym, pozbawionym żalu tonem, po czym odetchnęła głęboko. Po raz pierwszy miała przyznać się do planu i szarej rzeczywistości przed kimś innym, niż ona sama. Skrzętnie skrywana prawda miała z czasem odejść w zapomnienie, a nie snuć się za nią niczym ponurak. Czy głośna deklaracja w towarzystwie Primrose stanie się mniej przygnębiająca, niż wyznanie w kierunku lustra? - Jesteśmy małżeństwem, związani przysięgą oraz prawem. Mamy syna i obowiązki wobec rodu, w tej kwestii nic się nie zmieni. W kwestii uczuć… - Przeniosła wzrok na tańczące w kominku płomienie, ocierając ostatnie, błądzące w kącikach oczu łzy. - Część mnie chce poprawy, kolejnej szansy, ale to płonna nadzieja. Odnoszę wrażenie, że zbyt wiele nas różni. Żyjemy obok siebie, a nie razem. - Wróciła spojrzeniem do przyjaciółki, tym razem uśmiechając się do niej nieco cieplej. - Nie, żebym się tego nie spodziewała, to moja wina, że pozwoliłam sobie na złudzenia. Gdyby nie to, nie miałabym teraz żalu. Wkrótce i jego się wyzbędę.



Why do I like thunderstorms? Because it shows that even nature needs to scream sometimes.
Evandra Rosier
Zawód : Arystokratka
Wiek : 23
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
I am blooming from the wound where I once bled.
OPCM : 0
UROKI : 5
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 14
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Półwila

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t8762-evandra-rosier https://www.morsmordre.net/t8771-dzwoneczek#260729 https://www.morsmordre.net/t8766-wanda#260651 https://www.morsmordre.net/f97-kent-dover-chateau-rose https://www.morsmordre.net/t9233-skrytka-bankowa-nr-2076#280737 https://www.morsmordre.net/t8767-evandra-rosier#260654
Re: Komnata Primrose [odnośnik]31.05.21 19:01
Co by było gdyby… - jak często zadawała sobie to pytanie. Obiecywała sobie zawsze, że nie będzie roztrząsać wydarzeń, że to co miało się wydarzyć już się wydarzyło i należało zbierać konsekwencje własnych decyzji, ale skrywając nie swoje tajemnice pytanie wciąż powracało. Zrobiło też teraz kiedy Evandra postanowiła nie karmić więcej Primrose gładkimi słowami, a powiedzieć prawdę lub chociaż jej część. Słyszała w głosie przyjaciółki przejęcie i uczucie jakim realnie darzyła męża. A to bolało lady Burke. Miłość, jakże była okrutna dla wszystkich niezależnie do urodzenia i pochodzenia. Kiedyś słyszała, że miłość to partia kart, w której wszyscy oszukują - mężczyźni by wygrać, a kobiety by nie przegrać. Siedziała przed nią jej przyjaciółka, której życzyła jak najlepiej i chciała aby ta była szczęśliwa na tyle na ile można być w czasie wojny, nie tylko tej na zewnątrz ale też jej z samą sobą. Evandra w dniu ślubu stała się lady Rosier, a obydwie doskonale wiedziały z czym się to wiązało. Przyjmując nazwisko męża przyjmowała obowiązki oraz tradycje męża. Stawała się  Różą i były oczekiwania wobec niej, a ponadto była żoną nestora. I to człowieka silnego, potężnego oraz mającego posłuch wśród innych. Tristan Rosier nie był byle lordem, był kimś znacznie więcej. Bycie żoną takiego człowieka wymagało odwagi i siły.
Kolejne słowa Evandry sprawiły, że Primrose przymknęła na chwilę oczy aby ukryć swoje zakłopotanie. Czuła jak stres i zdenerwowanie rośnie jej w gardle, staje w nim kołkiem, wręcz dławi i dusi. Nie mów tego, błagam cię - prosiła w myślach, ponieważ wiedziała, że nie będzie odwrotu. Nie będzie w stanie dłużej milczeć, gdyż wyrzuty sumienia rozerwą ją na strzępy. Nie chciała być strażnikiem tej tajemnicy, nie prosiła się o to. Nie węszyła, nie szukała tych informacji. To one pojawiły się znikąd, a ona musiał dowiedzieć się czy są prawdą czy głupią paplaniną człowieka w złości, który wtedy mówi różne rzeczy.
-Nie mów tak. - Pokręciła gwałtownie głową i ujęła obydwie dłonie Evandry. -Nie jest to twoja wina. Nie możesz całej odpowiedzialności brać na siebie. - Przełknęła ślinę, a serce waliło niczym zamknięty ptak w klatce uderzający skrzydłami o jej pręty. -Nigdy nie ma dobrego czasu aby przekazać takie informacje. Człowiek jest zbyt szczęśliwy albo zbyt smutny… - Jak to ubrać w słowa? Nigdy nie była dobrym mówcą, nigdy nie operowała słowem jak wytrawny polityk, a teraz ta umiejętność by się bardzo przydała. -Francis miał ci powiedzieć, więc obiecałam milczeć, ale skoro.... skoro zostałam już tylko ja… Musisz wiedzieć, że… Tristan ma kochankę. - To było niczym łamanie kości, otrzymaniem czymś ciężkim w głowę, uderzenie w pierś, które odbiera od razu oddech. Nie odwróciła wzroku od przyjaciółki mówiąc jej to. Nie chciała czuć się winna, ale było inaczej. Czemu ją to bolało, skoro zapewne Evandrę właśnie rozerwało na strzępy. Niech cię Francis… nadal nie wiedziała czy mówiła to dla siebie czy dla Evandry, ale przecież sama by wolała wiedzieć.



May god have mercy on my enemies
'cause I won't

Primrose Burke
Zawód : Badacz artefaktów, twórca talizmanów, B&B
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Problem wyjątków od reguł polega na ustaleniu granicy.
OPCM : 5
UROKI : 6
ALCHEMIA : 30
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 8
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica
Komnata Primrose - Page 3 E331336106fb118b6485453aee90de3a
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8864-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8880-listy-do-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8879-primrose-burke https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t9143-skrytka-bankowa-nr-2090#276327 https://www.morsmordre.net/t8894-primrose-e-burke
Re: Komnata Primrose [odnośnik]01.06.21 18:16
Przejęcie przyjaciółki wydało się Evandrze nad wyraz przesadzone, długo zbierała się w sobie, by wypowiedzieć wreszcie te kilka słów. Malujące się na jej twarzy zakłopotanie prędko stało się jasnym, lodowaty dreszcz zbiegł wzdłuż pleców półwili, w jednej chwili spinając wszystkie mięśnie. Ścisk w dole brzucha momentalnie skręcił ją w zazdrości, przywołując dręczące niegdyś najczarniejsze scenariusze. Co, jeśli tym razem była to prawda? Serce w jej piersi przyspieszyło swe bicie, powróciły i zawroty głowy, zmuszając czarownicę, by oparła się bokiem o miękki fotel.
- Oh… - wydarło się spomiędzy jej ust westchnienie, gdy szloch utrudniał pełen wdech. I znów pojawiał się Francis, po raz kolejny względem tajemnic, jakich miała nigdy nie poznać. Jak wiele ich jeszcze skrywał, jak wiele chciał zabrać ze sobą do grobu? Tym razem zdradziła go Prim, kierując się lojalnością wobec przyjaciółki, ale jak wiele osób wiedziało? Kto jeszcze, podając jej dłoń, kłaniając się na przyjęciu, posyłając uśmiech, spoglądał nań z wyższością, ale i politowaniem?
- Czy to kolejna baletnica? - spytała ostrzejszym tonem, gdy nie mogła już dłużej ignorować dokuczliwego kłucia w sercu i odepchnęła się od mebla, jakby wyprostowane plecy miały podkreślić jej niewzruszenie. A bolało cholernie, choć to nie pierwszy raz, gdy padały pytania i wątpliwości, czyż nie powinna była przywyknąć?
Wszystkie te noce oraz dnie, kiedy nie widywała go w pokojach Château Rose, a kiedy to przecież ciężko pracował dla rezerwatu, kiedy pełnił służbę dla Czarnego Pana. Nie wabię cię przecież w pułapkę, mówił w chwili ich ślubu, a ona po dziś dzień starała się uwierzyć w prawdziwość tych słów. Jak jednak wierzyć, kiedy wciąż dostawała tak sprzeczne znaki, mącące jej w głowie, kruszą mury misternie budowanego pałacu?
Otrzymany z początkiem października list od Deirdre zapewniał ją o rozwiązaniu zaistniałego problemu. Czy to możliwe, że madame Mericourt podsunęła się do kłamstwa, zostawiając Virginię w corps de balet, czy też Primrose przychodziła do niej z nieaktualną już informacją? Uporczywa, na nowo kiełkująca w jej głowie myśl podsuwała Tristanowy obraz - naprawdę sądzisz, że zadowoliłby się jedną? Jak bardzo chciała znać odpowiedź? Cóż miałaby z nią zrobić? Rozmówić się z Rosierem, czy może jednak z tancerkami?
- Czego on jeszcze ode mnie chce? Wiem, że daleko mi do ideału, ale niech go ponurak! - Pochmurne spojrzenie Evandry spoczęło na zmartwionej twarzy przyjaciółki, zacisnęła mocniej dłoń na jej dłoni i wywołała u siebie blady uśmiech, jakim próbowała załagodzić sytuację. Głos półwili złagodniał. - Ale może to i lepiej? Dlaczego w ogóle mam się tym przejmować, Prim? Nie znalazł przy mnie szczęścia, mam mu więc z zawiści odbierać inne? - A przecież dokładnie tak chciała zrobić! Sprawić, by poczuł jej upokorzenie, zadać mu dotkliwy ból, jaki pochłaniać go będzie latami - tylko czy wybuch złości jest naprawdę tym, co przyniesie ukojenie? Wizja poddania się tak nieposkromionej sile napawała motywacją, ale to tylko chwilowa satysfakcja, a przecież wciąż mieli przed sobą lata. - Niech ma ich i pięćdziesiąt! Tak jak i on, tak i ja pójdę przed siebie. Nie będę się ich przecież... pozbywać… Tak myślę - dodała bez większego przekonania, niezadowolona ze zgaszonych przez samą siebie pomysłów.
- W tej chwili doceniam Aresa. - Uśmiechnęła się z przekąsem. - Przynajmniej od razu przedstawił ci sprawę jasno. - Na wspomnienie kuzyna jej twarz znów spoważniała. Już wcześniej widywali się rzadko, ale miała świadomość, że mogą na siebie liczyć. Teraz wahała się przed nakreśleniem każdego słowa, nim wsunęła list do koperty. Czy znów była zbyt oschła? Dlaczego nagle zaczęła się tym w ogóle przejmować?
- Nie wracajmy do tego, proszę. Nie chcę znienawidzić kolejno wszystkich swoich bliskich. - Proszę, chociaż dziś, mówiło jej spojrzenie, kiedy powstrzymywała się przed kolejną falą łez, jak i złości. Obiecała sobie, że skończyła z ucieczkami na czas nieokreślony, ale dzisiejszy dzień nie należał do wybitnie udanych, poza tym, coś w głębi duszy Evandry podpowiadało, że nadmierne drążenie tematu mogło skończyć się nieszczęśliwie dla łatwopalnych przedmiotów w komnacie Primrose.



Why do I like thunderstorms? Because it shows that even nature needs to scream sometimes.
Evandra Rosier
Zawód : Arystokratka
Wiek : 23
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
I am blooming from the wound where I once bled.
OPCM : 0
UROKI : 5
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 14
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Półwila

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t8762-evandra-rosier https://www.morsmordre.net/t8771-dzwoneczek#260729 https://www.morsmordre.net/t8766-wanda#260651 https://www.morsmordre.net/f97-kent-dover-chateau-rose https://www.morsmordre.net/t9233-skrytka-bankowa-nr-2076#280737 https://www.morsmordre.net/t8767-evandra-rosier#260654
Re: Komnata Primrose [odnośnik]01.06.21 19:31
Nie wiedziała, że przyjaciółka zmagała się już z potencjalnymi romansami męża. Nie miała pojęcia jak wyglądało jej życie małżeńskie; jak Tristan testował swoją żonę, w jakim kłamstwie żyła. Czy wiedząc to zdecydowała by się powiedzieć, zapewne tak. Pewne rzeczy należy mówić niezależnie jak bardzo bolą, jak ranią i rwą na strzępy. Nie puszczała dłoni Evandry obserwując zmiany na jej twarzy, aż z jej ust wydobył się dźwięk ni to zaskoczenia ni to ulgi. Jakby wiedziała, pytanie jednak świadczyło o czymś zupełnie innym. Kolejna baletnica? - Czyżby zdrada Tristana nie były czymś nowym. Spotkała się z tym. Gniew pomieszany z żalem kotłował się tworząc mieszankę wybuchową. Była gotowa unieść się złością, a przecież nie był to jej mąż. A jednak krzywdził bliską jej osobę i choć nie powinno jej to dziwić, przecież szlachcice często miewali kochanki będąc w związkach z rozsądku; miała jednak naiwną, wręcz dziewczęcą nadzieję, że w przypadku lady Rosier było inaczej. Najgorsze było w tym wszystkim to, że przecież mógł ją kochać i jednocześnie zdradzać. Połączenie teoretycznie wykluczające się, a jakże częste.
-Nie - Pokręciła głową, nie było już odwrotu. Nie mogła reszty informacji zatrzymać dla siebie wiedząc, że zadaje właśnie kolejny cios. Trzymała w dłoni młotek, którym rozbijała leżące skorupy na ziemi. W drobny mak. -Z tego co wiem, ta kobieta zarządza magicznym baletem. I była obecna na pogrzebie.
Nie wiedziała nic więcej, nigdy nie padło jej imię. Nie wiedziała jak się nazywa, nie wiedziała kim dokładnie jest ani jak wygląda. Francis nigdy nie zdradził się z tą wiedzą, ale wystarczyło, że nie zaprzeczył pytaniom, a następnie oznajmił, że to on ma to zrobić, on ma wyjawić prawdę, ale tego nie uczynił. Czy umarł bo chciał to powiedzieć? Czy może miał pecha i nie zdążył? Ogień jaki zapłonął w oczach przyjaciółki dawał cień szansy na to, że ta się nie zatraci w smutku, ale znajdzie w nim siłę do walki, do wytyczenia własnej ścieżki nie oglądając się na męża, a jednie na dobro rodziny i własnego syna. Miała dla kogo żyć i trwać, a jeżeli Tristan Rosier nie potrafił docenić skarbu jaki mieszkał pod jego dachem był głupcem. Cholernym głupcem.
-Przekuj to w broń. - Zwróciła się głosem, w którym pobrzmiewa twarda nuta, a w głowie rozbrzmiał jej głos dziadka. Poprzedniego nestora, który twardą ale sprawiedliwa ręką rządzł rodziną, który ukierunkował Prim, choć wtedy miała mu to za złe. -Ty jesteś bronią Evandro, twoja siła i pozycja, wykorzystaj ją. - Pozbywanie się każdej kolejnej kochanki będzie ją osłabiać, będzie niczym walka z wiatrakami, należało do tematu podejść inaczej. Lady Burke nie wiedziała jeszcze jak, nie znała rozwiązania, ale miała świadomość, że zemsta smakowała najlepiej na zimno. Ares przedstawił sprawę jasno, owszem, ale nie miał odwagi aby przyjść do kuzynki i jej powiedzieć. A może chciał, a Prim go uprzedziła? Przecież wiedział, słyszała ich wtedy na pogrzebie. Już wtedy wiedział. Czy złożył taką samą obietnice jak Primrose i teraz czeka na odpowiedni moment aby wszystko powiedzieć? Mieć tylko nadzieję, że nie będzie miał jej to za złe. -Tak, przedstawił. - Zgodziła się i realnie doceniła ten gest z jego strony. Wolała w ten sposób wiedząc, że nie ma co liczyć na głębokie uczucie w małżeństwie i wierność, wiedziała czego się spodziewać. Nie otrzyma takiego ciosu jak przyjaciółka.
-Nie będziemy. - Uśmiechnęła się blado do Evandry chcąc dodać jej otuchy na tyle na ile potrafiła -Może chcesz herbaty? - Ten ciepły napój był dobry na wszystko, choć nie rozwiązywał problemów to skupienie się na nim pozwalał zebrać myśli. W tym momencie rozległo się pukanie do szyby, za którą siedziała sowa niosąca list.



May god have mercy on my enemies
'cause I won't

Primrose Burke
Zawód : Badacz artefaktów, twórca talizmanów, B&B
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Problem wyjątków od reguł polega na ustaleniu granicy.
OPCM : 5
UROKI : 6
ALCHEMIA : 30
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 8
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica
Komnata Primrose - Page 3 E331336106fb118b6485453aee90de3a
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8864-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8880-listy-do-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8879-primrose-burke https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t9143-skrytka-bankowa-nr-2090#276327 https://www.morsmordre.net/t8894-primrose-e-burke
Re: Komnata Primrose [odnośnik]02.06.21 22:19
Dobrze wiedziała o kim mówi Primrose, nawet jeśli nie użyła imienia. Kobieta zarządzająca magicznym baletem w dniu pogrzebu siedziała u jej boku, żegnając przyjaciela. Pamiętała, że dziwiła się jej obecności i jak Fantine uniosła się, gdy spostrzegła zajęty rząd. Czy Tristan zachowywał się w towarzystwie Deirdre inaczej? Nigdy nie zwróciła na to uwagi, wszak sama rozmawiała z nią zaledwie parę razy. Czy to prawda, tak uprzejma i pomocna madame Mericourt wodziła ją za nos, by z przymilnym uśmiechem dopytywać o sekrety życia prywatnego? ”Jakim mężem jest sir Tristan?”, pytała wtedy z pewną nieśmiałością - czy i to miało być częścią gry? Uchyła wtedy przed nią drzwi, pozwoliła wsunąć między nie palce, już wtedy pytała samą siebie, czy aby na pewno jest to dobry pomysł. Wspólny taniec bawił, był intrygującą odskocznią od szarości bankietu, było w nim coś, do czego zdarzyło się Evandrze wrócić myślami w dzień po spotkaniu na tarasach La Fantasmagorie.
- Doprawdy? - Uniosła brew patrząc na pannę Burke badawczo. Francis powtarzał, że daleki jest od prób poróżnienia jej z mężem, dlaczego więc miałby rozpowiadać takie kłamstwa? Bo tak robią zdrajcy, pojawiła się wstydliwa myśl, z jaką wciąż nie chciała się pogodzić. Nie wyzbyła się wiary w brata, choć wiedziała, że daleko mu było do niewinności. Tristan miał rację, sama się osłabiała, za wiele nadziei pokładając w innych. Cierpiała przez swoją idiotyczną wrażliwość, a z której to nie chciała rezygnować. A może tak było trzeba - odrzucić to, za czym stale tęskniła. Skoro za każdym razem ta słabość kończyła się tragedią, dlaczego zwyczajnie się jej nie pozbyć? - Nie myśl już o tym, Prim. Dziękuję, że mi powiedziałaś, bądź pewna, że sobie z tym poradzę. Pomówię z Tristanem i wszystko się wyjaśni. - Albo zabiorę to ze sobą do grobu, kolejna myśl, subtelna podpowiedź, jaką zaczęła brać pod rozwagę. Jeśli mieli wspólnie dzielić resztę życia, może warto było ten fakt zignorować i skupić na tym, co naprawdę istotne?
- Masz rację. Pokaż, że nie obawiasz się ran - podświadomie przytoczyła słowa Tristana z poprzedniego wieczoru, gdy po raz kolejny próbował doprowadzić ją do porządku. Oboje mieli rację, choć ich rady tyczyły się odrębnych kwestii. Wniosek pozostawał jednak ten sam - dotychczasowy wysiłek był niewystarczający. Musiała zrobić więcej, by móc zacząć stawiać na swoim, zyskać panowanie nad własnym losem.
Odpowiedziała wdzięcznym uśmiechem, ciesząc się, że Primrose zaryzykowała, zrzucając kamień ze swego serca. Dostrzegała jej niepewność, ale i chęć walki, gotowość do odsłonięcia fragmentu własnej duszy, by wesprzeć w potrzebie.
- Chętnie - zgodziła się na propozycję herbaty, na krótką chwilę zapominając o towarzyszącej jej przypadłości. Z wolna zaczynała odczuwać zmęczenie związane z kolejną nieprzespaną nocą, ale wrażenia, jakich doświadczała na każdym kroku, nie pozwalały jej zmrużyć oka nawet na moment.
- Nie tylko my nie możemy dzisiaj spać - stwierdziła, unosząc wzrok na szybę, za którą rozległo się ciche stukanie. Wypuściła dłoń Primrose, pozwalając jej podejść do okna i przyjąć list. Gdy już miała spytać któż śle tak pilne sowy, poczuła wzbierającą się w jej ciele siłę nadchodzącego skoku. Mrowienie w palcach i ścisk w żołądku, Evandra uśmiechnęła się jeszcze lekko do pleców przyjaciółki, ubolewając że i z nią nie może się pożegnać, a w następnej chwili zostawiła pannę Burke samą w komnacie.
Hep!

| zt x2



Why do I like thunderstorms? Because it shows that even nature needs to scream sometimes.
Evandra Rosier
Zawód : Arystokratka
Wiek : 23
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
I am blooming from the wound where I once bled.
OPCM : 0
UROKI : 5
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 14
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Półwila

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t8762-evandra-rosier https://www.morsmordre.net/t8771-dzwoneczek#260729 https://www.morsmordre.net/t8766-wanda#260651 https://www.morsmordre.net/f97-kent-dover-chateau-rose https://www.morsmordre.net/t9233-skrytka-bankowa-nr-2076#280737 https://www.morsmordre.net/t8767-evandra-rosier#260654
Re: Komnata Primrose [odnośnik]07.08.21 20:55
|31.12.1957

Od dawna nosiła się z prezentem dla Mathieu z okazji jego urodzin, ale nie wiedziała co może mu podarować w tak specjalnym dniu. Oświecenie przyszło jak zwykle o świcie, kiedy siedziała otulona ciepłym kocem na krużgankach trzymając w dłoni filiżankę ciepłej, jaśminowej herbaty. W czym była dobra? W tworzeniu talizmanów, a Mathieu, który poświęcał w swoim życiu wiele uwagi walce o lepszą przyszłość często wracał w lepszym lub gorszym stanie z wypraw. Mogła chociaż tak go wspomóc i zapewnić ochronę albo chociaż opóźnić pewne niepożądane działania nim zajmie się nim lord Shafiq.
Ołów i kość smocza były ciężkie do obróbki, ale już miała jakieś doświadczenie. Kiedy okazało się, że talizman się udał, choć nie był tak silny jak liczyła to wiedziała, że nawet tak mała rzecz może pomóc w walce o własne życie.
Gustowna, prosta brosza, którą można było spiąć płaszcz lub szatę została spakowana do jedwabnego woreczka, a ten zapakowany do pudełka wyłożonego atłasem. Dołożyła jeszcze wizytówkę sklepu B&B, a potem sięgnęła po papeterię by napisać parę słów.
“Drogi Mathieu,
Pierwsze życzenia już do ciebie dotarły. Zgodnie z zapowiedzią przekazuję prezent przez ręce sługi. Fitzroy jest moją zaufaną sową, ale talizmany są zbyt cenne aby przenosiła je sowa. Niesie ze sobą to za wiele ryzyka związanego z jego uszkodzeniem. Mam nadzieję, że będzie ci dobrze służył.
Wszystkiego najlepszego.
Prim.”

Zapakowała napisany eleganckim pismem list do wizytowej koperty, a tą ułożyła na wierzchu pakunku i zamknęła wieko pudełka. Pozostało jedynie opakować je ozdobnym papierem i przewiązać sznurkiem. Zapieczętowała prezent lakiem, na którym odbiła rodowy symbol maków i taki pakunek przekazała służbie, a dokładniej Maczkowi. Skrzat służył u nich w rodzinie od lat i tylko jemu mogła powierzyć tak delikatną i cenną misję. Była niemalże pewna, że prezent jeszcze tego dnia dotrze do Mathieu. Miała nadzieję, że podarek przypadnie mu do gustu. Liczyło się to aby lord Rosier ostał się przy zdrowiu gdy przyjdzie moment kryzysu.


|zt
|Przekazuję dla Mathieu Rosiera, runę kwitnącego życia



May god have mercy on my enemies
'cause I won't

Primrose Burke
Zawód : Badacz artefaktów, twórca talizmanów, B&B
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Problem wyjątków od reguł polega na ustaleniu granicy.
OPCM : 5
UROKI : 6
ALCHEMIA : 30
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 8
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica
Komnata Primrose - Page 3 E331336106fb118b6485453aee90de3a
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8864-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8880-listy-do-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8879-primrose-burke https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t9143-skrytka-bankowa-nr-2090#276327 https://www.morsmordre.net/t8894-primrose-e-burke
Re: Komnata Primrose [odnośnik]12.08.21 10:08
|3.01.1958

Weszła do sypialni trzymając wykonany talizman, był już wieczór, ale praca była dobrze zrobiona. Naszyjnik z wroną był gustowny, nie rzucał się w oczy a jednocześnie stanowił niebanalną ozdobę. Miała nadzieję, że klientka będzie zadowolona z wykonanego przedmiotu.
Nanizała zawieszkę na srebrny łańcuszek, dołożyła też rzemień, bo wiedziała, ze czasami klienci gustowali w innym stylu noszenia. Następnie runa została spakowana do jedwabnego woreczka, a ten zapakowany do pudełka wyłożonego atłasem. Dołożyła jeszcze wizytówkę sklepu B&B, a potem sięgnęła po papeterię by napisać parę słów.

“Szanowna Pani Zabini,
Dziękuję za zaufanie jakim pani darzy moje umiejętności. Każdego rzemieślnika cieszy fakt, że jego praca jest doceniania. Zgodnie z zamówieniem przekazuję na pani ręce talizman: Runę przemykającego cienia” w kształcie wrony. Liczę na to, że będzie pani dobrze służyć.
Jeżeli zaś chodzi o zapłatę, nie oczekuję wiele. Powiedzmy, że może pewnego dnia będę potrzebować przysługi, drobnej, wtedy się do pani zwrócę. Tym samym życzę wszelkiej pomyślności.

Pozdrawiam,
Lady Primrose E. Burke.”


Zapakowała napisany eleganckim pismem list do wizytowej koperty, a tą ułożyła na wierzchu pakunku i zamknęła wieko pudełka. Pozostało jedynie opakować je szarym papierem i przewiązać sznurkiem. Zapieczętowała paczkę lakiem, na którym odbiła rodowy symbol maków i taki pakunek przekazała służbie, aby zanieśli go pod wskazany adres przez panią Zabini. Jedni klienci przychodzili po paczkę osobiście, a inni zaś woleli by im została dostarczona. Rodzina Burke szczyciła się tym, że bardzo dbała o swoich klientów więc spełniali prośby klientów.
Sięgnęła po kolejną paczkę i list, ponieważ tych miała wiele do wysłania tego dnia. Talizmanów nigdy nie przesyłała za pomocą sowy, niosło to ze sobą zbyt wiele ryzyka związanego z uszkodzeniem towaru na jaki ten był narażony w trakcie podróży. Sowy, choć wspaniale wypełniały swoją pracę, były jedynie stworzeniami, które nie miały świadomości co niosą. Uszkodzenie talizmanu wiązało się z kosztami ale przede wszystkim złą opinią, a na to Primrose nie mogła sobie pozwolić.

|Przekazuję talizman Ricie, wykonanie tutaj.



May god have mercy on my enemies
'cause I won't

Primrose Burke
Zawód : Badacz artefaktów, twórca talizmanów, B&B
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Problem wyjątków od reguł polega na ustaleniu granicy.
OPCM : 5
UROKI : 6
ALCHEMIA : 30
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 8
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica
Komnata Primrose - Page 3 E331336106fb118b6485453aee90de3a
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8864-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8880-listy-do-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8879-primrose-burke https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t9143-skrytka-bankowa-nr-2090#276327 https://www.morsmordre.net/t8894-primrose-e-burke
Re: Komnata Primrose [odnośnik]12.08.21 12:09
|3.01.1958

„Drogi Rigelu,

Twoje urodziny były dawno temu, ale nigdy o nich nie zapomniałam. Jakżebym mogła. Chciałam abyś dostał coś specjalnego i wspaniałego. Spodziewaj się niedługo Maczka u twoich progów, ponieważ będzie miał dla ciebie podarek, talizman zwany runą skradzionej myśli.
Wspominałeś mi kiedyś, że ćwiczysz się legilimacji, a ten talizman może ci pomóc. Szczerze na to liczę, że będzie dla ciebie wsparciem w twoich działaniach.
Drogi przyjacielu, choć już życzenia składałam, to robię to ponownie i ślę słowa siły i wsparcia dla twoich działań. Niezależnie co mówi twój ojciec jesteś Blackiem i nosisz w sobie ich dumę oraz moc. Nigdy o tym nie zapominaj. Dąż do wyznaczonych sobie celów, nie zbaczaj z drogi i wiedz, że będę obok zawsze gotowa przyjść z pomocą, tak jak i ty wielokrotnie byłeś wsparciem dla mnie.

Pozdrawiam,
Prim.”


Odczekała aż atrament wyschnie po czym złożyła papeterię i spakowała do rodowej koperty. Talizman brosze w kształcie gwiazdy spakowała do jedwabnego woreczka, a ten do ozdobnego pudełka. Następnie zapakowała wszystko w papier i przewiązała wstążką. Na sam koniec zapieczętowała lakiem i odbiła pieczęć rodową rodu Burke. Zadowolona była z efektu swojej pracy i miała nadzieję, że Rigelowi spodoba się podarunek. Chciała przyjaciela wspierać najmocniej jak potrafiła i czuła, że wybrała dobry kierunek. Maczek zjawił się jak na zawołanie i odebrał pakunek. Mogła mu zaufać, tak jak dostarczył prezent do Mathieu tak samo była pewna, że nieuszkodzony podarek otrzyma Rigel w Londynie. Przetarła delikatnie twarz, czuła powoli zmęczenie, ale nie mogła teraz pozwolić sobie na słodkie lenistwo. Klienci czekali, a ona stanie na wysokości zadania aby każdy z nich otrzymał taki talizman jaki sobie wymarzył, a przecież czekała ją jeszcze nauka z klątw bo na te klienci również składali zamówienia. A nie byłaby Burkiem jeżeli nie podjęłaby wyzwania jakie przed nią stawiali kolejnymi zamówieniami. Nie musząc skupiać się na planowaniu wesela w lutym mogła całkowicie oddać się swojej pracy i samorealizacji, co czyniła bardzo chętnie.

|zt

|Przekazuję Rigelowi talizman, wykonanie tutaj



May god have mercy on my enemies
'cause I won't

Primrose Burke
Zawód : Badacz artefaktów, twórca talizmanów, B&B
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Problem wyjątków od reguł polega na ustaleniu granicy.
OPCM : 5
UROKI : 6
ALCHEMIA : 30
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 8
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica
Komnata Primrose - Page 3 E331336106fb118b6485453aee90de3a
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8864-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8880-listy-do-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8879-primrose-burke https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t9143-skrytka-bankowa-nr-2090#276327 https://www.morsmordre.net/t8894-primrose-e-burke
Re: Komnata Primrose [odnośnik]23.09.21 1:22
|12.01.1958

„Szanowna panno Dolohov,

Przekazuję na pani ręce wykonane na zamówienie talizmany. Runę Krwi Trolla oraz Runę Przemykającego Cienia. Liczę na to, że wyroby trafią w pani gusta i będą służyć jak najdłużej. W razie jakichkolwiek wątpliwości zapraszam do słania pytań, na które chętnie udzielę wyczerpujących odpowiedzi.
Z wyrazami szacunku,
Lady Primrose E. Burke”


Odczekała aż atrament wyschnie po czym złożyła papeterię i spakowała do rodowej koperty. Talizmany jeden jako złota bransoleta wijąca się wokół nadgarstka niczym wąż, a druga jako wisior o delikatnym splocie i również w złocie spakowała do jedwabnego woreczka, a ten do ozdobnego pudełka. Następnie zapakowała wszystko w papier i przewiązała wstążką. Na sam koniec zapieczętowała lakiem i odbiła pieczęć rodową rodu Burke. Nie była zadowolona do końca z efektów swojej pracy, ale wiedziała, że nie daje klientce feralnego wyrobu. Obydwa talizmany będą jej służyć, z tym że jeden trochę krócej niż by chciała. Maczek zjawił się jak na zawołanie i odebrał pakunek. Mogła mu zaufać, tak jak dostarczył już nie jedno zamówienie, albo ten komu zlecał to zadanie. Potrafił sprawić, że talizman zarówno dla klienta z Londynu jak i najdalszych zakątków Anglii trafi w tum samym czasie na ich ręce. Przetarła delikatnie twarz, czuła powoli zmęczenie, ale nie mogła teraz pozwolić sobie na słodkie lenistwo. Klienci czekali, a ona stanie na wysokości zadania aby każdy z nich otrzymał taki talizman jaki sobie wymarzył, a przecież czekała ją jeszcze nauka z klątw bo na te klienci również składali zamówienia. A nie byłaby Burkiem jeżeli nie podjęłaby wyzwania jakie przed nią stawiali kolejnymi zamówieniami. Kolejne zamówienia czekały, także te, którym nie podołała ostatnio, ale będąc osobą niezwykle upartą nie chciała odpuszczać. Wiedziała, że musi jeszcze bardziej doskonalić swoje umiejętności i je pogłębiać. Chciała kiedyś zostać mistrzem, a takowym nie zostaje się z dnia na dzień. Upewniła się, że paczki są dobrze zaadresowane, a gdy Maczek z nimi zniknął udała się do pracowni by wykonać kolejne zlecenia tego dnia.

|zt

|Przekazuję Tatianie talizmany, wykonanie tutaj i tutaj



May god have mercy on my enemies
'cause I won't

Primrose Burke
Zawód : Badacz artefaktów, twórca talizmanów, B&B
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Problem wyjątków od reguł polega na ustaleniu granicy.
OPCM : 5
UROKI : 6
ALCHEMIA : 30
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 8
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica
Komnata Primrose - Page 3 E331336106fb118b6485453aee90de3a
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8864-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8880-listy-do-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8879-primrose-burke https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t9143-skrytka-bankowa-nr-2090#276327 https://www.morsmordre.net/t8894-primrose-e-burke
Re: Komnata Primrose [odnośnik]06.11.21 19:45
|3.02.1958

Ubiór jest bardzo istotną sprawą, zwłaszcza dla osoby szlachetnego pochodzenia. Lady Primrose Burke nie słynęła z tego, że nosiła na sobie najnowszy krzyk mody od Parkinsonów. Za to stawiała na zwykłych ale dobrych krawców, którzy wykonywali jej zamówienia bez krzywienia się czy oburzenia pomysłami młodej czarownicy, a ta miała ich jeszcze parę w rękawie.
Zaczęło się od zrzucenia gorsetu i nawet na Sabacie pojawiła się w sukni, która takowego nie posiadała. Dawno ta część kobiecego ubioru leżała na dnie jej szafy. Spódnice na co dzień nosiła ponad kostką, chyba że szła na spotkanie z takimi osobami jak Tristan Rosier, wtedy stawiała na odpowiednią długość, choć gorset już nigdy nie miał być przez nią założony.
W zaciszu domowym zaś coraz częściej chodziła w spodniach, w których się wprost rozkochała. Nie miała jeszcze odwagi aby wyjść w nich publicznie, choć nikt się nie oburzał na spodnie do jazdy konnej.
Zima już na dobre się zagościła w Durham, a to oznaczało, że należało się przyszykować do sezonu wiosennego, a lady Burke nie zamierzała w tej kwestii próżnować, bo choć modną damą nie była, tak wiedziała, że szafę należy odświeżyć. Tym razem miała zamiar jednak postawić na odwagę i przełamać pewne schematy, czuła się na tyle pewnie, że posłała po krawcową, której miała zamiar powierzyć bardzo istotne zadanie.

Wstała tuż przed świtem aby osiodłać Rotmistrza i pojechać na objazd po ziemiach Durham, chciała też zobaczyć jak idą pracę nad budynkiem, który wraz z Xavierem i Cygnusem wybrała na pierwszy Dom Pracy. Następnie spotkała się z burmistrzem miasteczka, który jak co tydzień zdawał jej raport z miasteczka, a ten następnie trafiał na biurko Edgara. Zadowolona z wykonanej pracy i z zaróżowionymi policzkami od zimna, wkroczyła do jadalni gdzie przywitali ją kuzyni informując, że lady doyenne Burke oraz Charlotta już też wstały, a służba zaniosła im śniadanie. Ona sama zaś usiadła za stołem, bo przecież była panną, a panny wstawały na śniadanie i jadły razem z resztą rodziny.
Gdy wybiła godzina, w której miała pojawić się krawcowa udała się do swojej komnaty, gdzie czekała na kobietę. Tą zaś przywitał przy wejściu skrzat imieniem Maczek, który poinformował, że zaprowadzi kobietę prosto do lady Burke. Szedł przodem korytarzami zamku, a z kamiennych ścian zwisały portrety oraz arrasy, zdawać by się mogło, że zamek pamięta jeszcze czasy głębokiego średniowiecza, choć do całkowitej surowości wiele mu brakowało, ale też czuć było, że lordowie Durham nie przesadzają w ozdobach i stawiają na solidność wykonania nie zaś fikuśność. Skrzat zatrzymał się przed drzwiami do komnaty i wpuścił kobietę do środka.
Lady Burke wstał ze swojego miejsca podchodząc do oczekiwanego gościa.
-Dzień dobry. - Przywitała się uprzejmie podając wyciągnięta dłoń.



May god have mercy on my enemies
'cause I won't

Primrose Burke
Zawód : Badacz artefaktów, twórca talizmanów, B&B
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Problem wyjątków od reguł polega na ustaleniu granicy.
OPCM : 5
UROKI : 6
ALCHEMIA : 30
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 8
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica
Komnata Primrose - Page 3 E331336106fb118b6485453aee90de3a
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8864-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8880-listy-do-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8879-primrose-burke https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t9143-skrytka-bankowa-nr-2090#276327 https://www.morsmordre.net/t8894-primrose-e-burke
Re: Komnata Primrose [odnośnik]10.11.21 23:49
Szycie w szczególności dla szlachetnie urodzonych dam było przeżyciem dość specyficznym i na tyle ciekawym, że pomimo pobytu w Londynie, który zwykła nazywać cynicznie wypoczynkowym, przyjmowała coraz to nowsze zlecenia, powoli zatracając się w tworzeniu kolejnych projektów, reperowaniu i udoskonalaniu starych szat, obmyślaniu planu wobec magicznych ubrań. Chociaż powtarzała sobie, że wróci do Francji maksymalnie pod koniec stycznia, z każdym kolejnym dniem zauważała, że to ani nie było wcale takie proste ani nawet niespecjalnie chciała – mogła powtarzać uparcie, że nie przepada za Anglią, ale po prawie rocznej nieobecności dochodziła do wniosku, że to miejsce miało jednak swoje plusy lub tak bardzo przyzwyczaiła się do tutejszej codzienności, której brakowało jej w luźnym, francuskim podejściu. Jak mawiali mądrzejsi od niej: wszędzie dobrze gdzie nas nie ma. Nie określiła zresztą w żadnym momencie konkretnej daty powrotu do Francji a człowiek, którego przez pewien czas nazywała swoim mężczyzną najwidoczniej doskonale radził sobie sam nie podejmując żadnej próby kontaktu odkąd wyjechała.
Minął nieco ponad miesiąc, odkąd przebywała na terenie Anglii, nieco ponad miesiąc, gdy wuj zmarł a ona częściowo zmuszona, częściowo z dobrej woli podjęła się karkołomnej próby postawienia ciotki na nogi i tydzień, od kiedy rozważała bardzo poważnie przeprowadzenie się z Lavender Hill, jeśli jak na razie nie zamierzała nigdzie wyjeżdżać. Chociaż w perspektywie póki co nie zanosiło się na zmianę miejsca zamieszkania, cieszyła się z kolejnych zleceń i możliwości wyjścia z domu gdziekolwiek tam, gdzie mogła pobyć sama z własnymi myślami lub z drugim człowiekiem. Tego dnia umówiona z lady Burke stawiła się w posiadłości dziesięć minut wcześniej a kiedy oddała płaszcz i została poprowadzona do komnaty damy, nawet niespecjalnie rozglądała się po posiadłości. W jej mniemaniu wszystkie szlacheckie domy wyglądały niemalże tak samo, surowo i monotonnie. Po przekroczeniu progu zatrzymała wzrok na kobiecie, uśmiechając się do niej. Szyła już dla tego rodu, nie przypominała sobie jednak, by kiedykolwiek miała do czynienia z tą konkretną kobietą a każdego klienta raczej zapamiętywała z pewnych względów. Każdy miał coś, co zwróciło jej uwagę, zdenerwowało, rozbawiło – oddziałało na nią tak, że następnym razem potrafiła dopasować skojarzenie do twarzy i okoliczności wcześniejszego spotkania. W tym przypadku tak nie było – choć kto wie, może po prostu jej pamięć wcale nie była tak niezawodna jak sądziła?
Lady Burke – uścisnęła ostrożnie dłoń, ale nie pozwoliła, by na jej twarzy pojawiło się niewielkie zaskoczenie z tym związane a następnie pełna gracji i miękkości w ruchach usiadła we wskazanym fotelu. – Co mogę dla lady dzisiaj zrobić? – spytała wprost, odrzucając wszelkie uprzejmości i zbędne wymiany zdań o niczym. Była przekonana, że Primrose nie zaskoczy jej tak naprawdę niczym, czego nie słyszała i zdecyduje się na stonowaną sukienkę w odcieniach rodu, ale nie wiedziała jeszcze jak bardzo miała się pomylić. Ruchem dłoni wygładziła materiał bordowej sukienki, nie zamierzając pośpieszać lady; miała czas.
Aż nadto.


don't want to give you up, there's never time enough (...) I'm running out of luck, promises
ain't enough.
Solene Baudelaire
Zawód : projektantka
Wiek : 27 lat
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
She smelled like white roses and felt as fragile and satiny as her dress.
OPCM : 9
UROKI : 10
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 1
TRANSMUTACJA : 8
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 1
Genetyka : Półwila
Komnata Primrose - Page 3 274c01e0cf54568df315ddc1a8c04a91
Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t4706-solene-baudelaire-budowa#100715 https://www.morsmordre.net/t4836-echo#103798 https://www.morsmordre.net/t4776-a-moze-nowa-szate https://www.morsmordre.net/f323-lavender-hill-100-domostwo-krewnych-baudelaire-ow https://www.morsmordre.net/t5563-skrytka-bankowa-nr-1212 https://www.morsmordre.net/t4775-solene-baudelaire
Re: Komnata Primrose [odnośnik]12.11.21 10:52
Francja, stolica mody. To właśnie oglądanie wycinków z tamtejszych gazet zainspirowało lady Burke do działania. Kochała Anglię, czuła się angielką z krwi i kości, uwielbiała w końcu teatime na Merlina! Mimo wszystko uważała, że czasami jej rodacy czarodzieje są trochę w tyle za towarzystwem francuskim, które było bardziej wyzwolone i otwarte na nowości. Oczywiście, wszystko w granicach rozsądku. Należało szokować, ale mądrze, w sposób, który nikomu nie robi krzywdy, a jednak powoduje, że towarzystwo ma o czym mówić.
Jeszcze parę miesięcy temu czułaby się źle z tym, że jest na językach wszystkich. Nie wiedziała jak się ma zachować kiedy inni ciągle na nią patrzą i komentują zachowanie czy też wygląd.
Coś się jednak zmieniło i lady Burke wyszła z cienia, stanęła w świetle towarzyskiej sceny i choć nadal nie była jej królową, to nie czuła się całkowicie źle.
-Coś całkowicie nowego. - Oznajmiła z pełną powagą, a na jej twarzy nadal gościł delikatny, elegancki uśmiech. -Spodnie.
Wypowiedziała te słowa, jakby właśnie wypowiedziała wojnę, pewna siebie, przekonana o swoich poglądach i podjętej decyzji. -Najlepiej ze dwie, a nawet trzy pary. Na początek wiosny, kiedy jeszcze bywa chłodno, a nawet zimno oraz na jej koniec. Zatem różne materiały, różne faktury. Czy jest pani skłonna przyjąć takie zlecenie? Do tego bluzki, o kroju prostym, nawet geometrycznym bez zbędnych falbanek i frędzli. - Deklarowała dalej swoją wizję, swoje nowe “ja”. Choć może wcale nie takie nowe, a bardziej prawdziwe, to w którym czuła się najlepiej i pokazujące prawdziwy charakter lady Burke, która miała dość traktowania kobiet jako ozdobny. Takie osoby jak chociażby lord Rowle, który traktował je bardzo przedmiotowo, uważał za zabawki, figury niczym w muzeum do podziwiania, ale nie stanowienia o sobie. -Czy może mi panna coś zaproponować? - Była ciekawa reakcji kobiety, ponieważ, zapewne słusznie, zakładała, że wcześniej żadna arystokratka nie wyszła z podobną propozycją czy też zamówieniem. Nie każdy chciał swoim nazwiskiem podpisywać się pod takim projektem, który mógł narazić na niedogodności, wyśmianie, dużą krytykę.



May god have mercy on my enemies
'cause I won't

Primrose Burke
Zawód : Badacz artefaktów, twórca talizmanów, B&B
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Problem wyjątków od reguł polega na ustaleniu granicy.
OPCM : 5
UROKI : 6
ALCHEMIA : 30
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 8
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica
Komnata Primrose - Page 3 E331336106fb118b6485453aee90de3a
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8864-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8880-listy-do-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8879-primrose-burke https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t9143-skrytka-bankowa-nr-2090#276327 https://www.morsmordre.net/t8894-primrose-e-burke
Re: Komnata Primrose [odnośnik]06.03.22 14:05
Spodnie. Uniosła wzrok znad szkicownika, konfrontując spojrzenie z lady Burke i trwała w milczeniu kilka sekund, aż wreszcie uśmiechnęła się lekko, prawie niezauważalnie, ledwie unosząc kąciki ust. Czy była zdziwiona? Nie bardzo, wszak sama nosiła od czasu do czasu spodnie i podobne zlecenie wykonywała – nie wspominając o niezbyt popularnych w tym kręgu, przyjemnych dla oka koronkowych nocnych strojach. Czy ryzykowała? I to jak! Sam fakt, że ród Burke był raczej dość konserwatywny nie szedł w parze w tym nagłym złamaniem przyjętych norm a i przecież damy nie dysponowały najczęściej swoimi pieniędzmi, a pieniędzmi lordów, ojców i mężów, w związku z czym ryzykowała ściągnięciem na siebie ich gniewu (nie zapominała, że Anglia nie była Francją, w której życie toczyło się swobodniej na wielu znacznych polach). Czy zamierzała odmówić? Właściwie powinna, ale znana była z tego, że rzadko kiedy robiła to, co powinna i co należało.
Oczywiście, lady – spodnie zawsze były przyjemną odmianą pośród standardowych sukienek, które projektowała i szyła, pośród garniturów i szat, do których nie potrzebowała ani projektu ani wymiarów, bo wypracowała swoje metody niemal do perfekcji, szyjąc już po prostu z głowy. Spodnie były wyzwaniem, zwłaszcza szyte dla kobiet w świecie czarodziejów. – Życzy sobie lady luźniejszy krój, czy bardziej obcisły? Na spotkania, do pracy czy do aktywności fizycznych? – zauważyła, że niektóre kobiety chciały być rewolucjonistkami tylko trochę i jednak nie rzucać się w oczy swoim wyborem, ale niezależnie od decyzji miała w zanadrzu kilka propozycji. Niestety nie podejrzewała, że dzisiejszy dzień przyniesie za sobą tak orzeźwiającą odmianę, w związku z czym nie zabrała ze sobą gotowych projektów, dlatego na szybko naszkicowała je w trakcie rozmowy.
Pierwszą propozycją jest luźny krój. Szerokie nogawki, z podwyższonym stanem, z delikatnego, lejącego się materiału, dzięki czemu ten model właściwie może przypominać nawet spódnicę i na pierwszy rzut okna nie widać, że spódnicą jednak nie jest. To propozycja dobra na cieplejsze, wiosenne dni; jest dość przewiewny, niekrępujący ruchów, choć podczas szybkiego chodu, cóż, można się zaplątać w materiale – podsunęła Primrose pierwszy projekt, z nienachalną uwagą obserwując jej reakcję – jest to osobiście mój ulubiony wybór do codziennych czynności, nie rzuca się w oczy, choć równie zaskakuje – do dzisiaj miała przed sobą minę lorda Alexandra, który zobaczył ją w spodniach, i musiała przyznać, że było to dość zabawne przeżycie. – Nie sprawdzą się one natomiast lady w twojej pracy. Ze względu na szerokie, zwiewne nogawki powstaje pewne ryzyko, a tego w pracowni alchemicznej nie potrzebujemy, dlatego drugą propozycją jest ołówkowy krój. Poza tym, że optycznie wydłużą nogi, podkreśla sylwetkę, tak jednocześnie w dalszym ciągu to luźny krój, dość wygodny – zrobiła przerwę, czekając na ewentualne uwagi, pytania, komentarze.


don't want to give you up, there's never time enough (...) I'm running out of luck, promises
ain't enough.
Solene Baudelaire
Zawód : projektantka
Wiek : 27 lat
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
She smelled like white roses and felt as fragile and satiny as her dress.
OPCM : 9
UROKI : 10
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 1
TRANSMUTACJA : 8
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 1
Genetyka : Półwila
Komnata Primrose - Page 3 274c01e0cf54568df315ddc1a8c04a91
Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t4706-solene-baudelaire-budowa#100715 https://www.morsmordre.net/t4836-echo#103798 https://www.morsmordre.net/t4776-a-moze-nowa-szate https://www.morsmordre.net/f323-lavender-hill-100-domostwo-krewnych-baudelaire-ow https://www.morsmordre.net/t5563-skrytka-bankowa-nr-1212 https://www.morsmordre.net/t4775-solene-baudelaire
Re: Komnata Primrose [odnośnik]09.03.22 11:54
Ucieszył ją fakt, że modystka podjęła od razu temat i wyszła z propozycjami. To oznaczało, że postawiła na właściwą kartę, co niezmiernie jej pasowało. Nie miała czasu szukać nowej osoby, która by się podjęła tego zadania. Spojrzała z zaciekawieniem na szkice, które właśnie powstały na potrzeby tego spotkania. Zerknęła na kobietę kiedy ta prezentowała swoje propozycje.
-Obydwie opcje wydają mi się odpowiednie. - Powiedziała po chwili namysłu nad szkicami. -Spodnie luźniejsze, prosiłbym raz. Chcę sprawdzić jak będą się nosić i wyglądać. - Musiała też sprawdzić jak zareaguje na to otoczenie. Świadoma tego, że może otrzymać skrajnie różne reakcje musiała podejmować decyzje rozważnie. Nie chciała przecież dopuścić do tego, aby jej brat poniósł zbyt wielkie konsekwencje, bo te na pewno odbiją się też na nim. Chociaż Primrose dysponowała własnymi pieniędzmi to była świadoma, że jest zależna od nestora rodu i jego finansów. Dopóki nie sama nie zacznie inwestować, tak nigdy nie stanie się w pełni niezależna. -Dwie pary o ołówkowym kroju, jestem ich bardzo ciekawa. - Zwróciła się do Solene wskazując szkic, o którym mówiła. -Wszystko proszę zrobić w stonowanych barwach, szarość, granat, a nawet czerń. Nic zbyt krzykliwego i rzucającego się w oczy. Ostatecznie jadowita zieleń, również się sprawdzi - oddała kobiecie szkice. -Wiosenne spodnie mogą być zaś w kolorach jasnych jak beż, kość słoniowa lub perłowy. -Kolory pasujące do każdego spotkania towarzyskiego cieplejszą porą. Nie w stylu lady Burke były pastelowe kolory, które nijak nie pasowały do jej urody czy stylu bycia. -Dobór materiałów zostawiałam w pani gestii, jeżeli zaś byłby problem z ich sprowadzeniem proszę dać znać, jakoś zaradzimy. - Wojna dawała się we znaki. Coraz trudniej było o lepsze towary, a transporty się spóźniały lub nie docierały. Teleportacja nie zawsze była wyjściem, musieli przewozić towary morzem lub powietrzem, a wtedy te były narażone na przejęcie ze strony rebeliantów. Nie miała zamiaru z tego robić dramatu, ale było to irytujące i utrudniające pracę. Kiedy nie miała składników na talizmany musiała poinformować klienta, że produkcja zamówienia się przedłuży. Na razie opóźnienia sięgały ledwo paru dni do tygodnia, ale to wie co będzie dalej kiedy wojna nadal będzie trwać?



May god have mercy on my enemies
'cause I won't

Primrose Burke
Zawód : Badacz artefaktów, twórca talizmanów, B&B
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Problem wyjątków od reguł polega na ustaleniu granicy.
OPCM : 5
UROKI : 6
ALCHEMIA : 30
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 8
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica
Komnata Primrose - Page 3 E331336106fb118b6485453aee90de3a
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8864-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8880-listy-do-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8879-primrose-burke https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t9143-skrytka-bankowa-nr-2090#276327 https://www.morsmordre.net/t8894-primrose-e-burke

Strona 3 z 4 Previous  1, 2, 3, 4  Next

Komnata Primrose
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach