Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia



Login:

Hasło:

Primrose E. Burke
AutorWiadomość
Wsiąkiewka


Żywotność
Wartość żywotności postaci: 215
żywotnośćzabronionekarawartość
81-90%brak-5174 - 193
71-80%brak-10152 - 173
61-70%brak-15131 - 151
51-60%potężne ciosy w walce wręcz-20109 - 130
41-50%silne ciosy w walce wręcz-3088 - 108
31-40%kontratak, blokowanie ciosów w walce wręcz-4066 - 87
21-30%uniki, legilimencja, zaklęcia z ST > 90-5045 - 65
≤ 20%teleportacja (nawet po ustaniu zagrożenia), oklumencja, metamorfomagia, animagia, odskoki w walce wręcz-60≤ 44
10 PŻPostać odczuwa skrajne wycieńczenie i musi natychmiast otrzymać pomoc uzdrowiciela, inaczej wkrótce będzie nieprzytomna (3 tury).-701 - 10
0Utrata przytomności



Przedmioty

Różdżka
Drzewo różane oraz włosy z głowy syreny. Taka różdżka przynosi szczęście swojemu właścicielowi. Jak to zwykle z wytwórstwem różdżek, ludzie zmieniają prawdę. Samo w sobie drzewo różane nie posiada szczęścia, ale jest ono silnie przyciągane przez czarodzieja lub czarownicę, którzy poosiadają zdolność do stania twardo na własnych nogach, podejmujących właściwe wybory i potrafiące znaleźć korzyści z własnego wypadku.

Pierścień
Należał kiedyś do babki Primrose, niezwykle mądrej i odważnej osoby. Kobieta się z nim nie rozstaje i zawsze jest widoczny na jej dłoni. To jej pamiątka i jednocześnie tęsknota, za marzeniami, o których jeszcze boi się głośno mówić.

FitzRoy
FitzRoy to dumny Puchacz, którego Prim otrzymała w dniu jedenastych urodzin. Zawsze siedzi z poważną miną jakby chciał powiedzieć, że jest ponad tym co się wokół niego dzieje. Jednak nigdy nie zawiódł Prim i często bywał powiernikiem jej zmartwień. Miewa swoje humory i przed wysłaniem listu oczekuje małego głaskania. Gdy czegoś potrzebuje wydaje różne dźwięki i prostuje skrzydła, wtedy wiadomo, że należy mu poświęcić chwilę uwagi.


Skoroszyt
Spoiler:



Nauka gry na skrzypcach 1.07, 21.07

Praca- zlecenia 14.07,4.08,3.09,14.09,28.10

Praca - talizmany 1957
19.09,10.08,12.08,09.10,13.10, 20.12, 29.10, 14.12, 30.10, 28.12

Praca - talizmany 1958
2.01,3.01,4.01,3.01

Praca - opowiadania
14.07 , 20.12

Badania 1, 2, 3, 4

Nauka: numerologia 1, 2,3

Nauka: starożytne runy 1,2,3

Nauka: zaklęcia 1, 2, 3

Nauka: czarna magia
1, 2, 3

Listy
1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51, 52, 53, 54, 55, 56, 57, 58, 59, 60, 61, 62, 63, 64, 65, 66, 67, 68, 69, 70, 71, 72, 73, 74, 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81, 82, 83, 84, 85, 86, 87, 88, 89, 90, 91, 92, 93, 94, 95, 96, 97, 98, 99, 100



May god have mercy on my enemies
'cause I won't



Ostatnio zmieniony przez Primrose Burke dnia 12.08.21 12:18, w całości zmieniany 61 razy
Primrose Burke
Primrose Burke
Zawód : Badacz artefaktów, twórca talizmanów, B&B
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Problem wyjątków od reguł polega na ustaleniu granicy.
OPCM : 5
UROKI : 6
ELIKSIRY : 30
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 8
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica
Primrose E. Burke Dd3436d291f269d9d228b8e0011b3018
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8864-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8880-listy-do-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8879-primrose-burke https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t9143-skrytka-bankowa-nr-2090#276327 https://www.morsmordre.net/t8894-primrose-e-burke

Powrót do góry Go down

Myślodsiewnia
Wspomnień czar
maj 1951 | Aquila & Evandra & Rigel| Hogwart, Błonia
W trakcie.

październik 1951 | Aquila Black - zakończona| Hogwart, biblioteka
Snucie marzeń nie było praktyczne, ale przyjemne i zdarzało się Prim w nich zatracać, zwłaszcza jak sięgała po jeden z wielu romansów jakie podsunęła jej Evandra. Lady Burke nie miała sióstr więc traktowała Lestrange i Black jak takowe właśnie. Choć różniły się mocno, to jednak tworzyły zgrany zespół i zawsze mogły na sobie polegać.
-Mugole często na coś patrzą, ale tego nie widzą… – Nie rozumiała jak można nie widzieć i nie czuć magii? To było tak oczywiste jak oddychanie, a jednak tworzyli te swoje głośne maszyny, zmieniali gwałtownie świat wokół nich, jakby pociąg nie wystarczał i statki.



Sny
| Ares Carrow - zakończona| Another dance
-Nie... - wyrwało się jej z ust i w tym momencie, jak za sprawą czaru tego słowa był naprzeciwko niej. Trzymał w swojej dłoni jej drobną i kruchą. Zadrżała pod tym dotykiem. Objął ją w tali pewnym chwytem i przyciągnął do siebie w kolejnych krokach tańca. Nagle cała sala zniknęła i byli tylko oni, obydwoje wirujący w tańcu. Ares ubrany cały na biało, w kontraście do jej czarnej, niczym skrzydła kruka sukni prowadził w tańcu. Czuła się lekko, a jednocześnie cała płonęła w jego objęciach. Spojrzała mu w oczy i zatopiła się w ich głębi. -Nie opuszczaj mojego boku...

| Mathieu Rosier - zakończona| Dancing with dragons
-Każde pragnienia są ważne. One nas napędzają i pchają ku spełnieniu. -Odpowiedziała w końcu i zaczęła obchodzić go dookoła mrużąc lekko oczy, a w kącikach ust czaił się zadziorny uśmiech. Primrose była dzieckiem dzikich wzgórz Durham i choć skrywała temperament pod zasłoną dobrego wychowania i wpojonych manier, to tym razem pozwoliła sobie na jej uchylenie. -Czego może pragnąć mężczyzna przystojny, majętny, o dobrym nazwisku? Co może skrywać na samym dnie swego serca? - Pytała stawiając powoli kroki na miękkiej trawie.





May god have mercy on my enemies
'cause I won't



Ostatnio zmieniony przez Primrose Burke dnia 20.08.21 20:33, w całości zmieniany 10 razy
Primrose Burke
Primrose Burke
Zawód : Badacz artefaktów, twórca talizmanów, B&B
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Problem wyjątków od reguł polega na ustaleniu granicy.
OPCM : 5
UROKI : 6
ELIKSIRY : 30
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 8
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica
Primrose E. Burke Dd3436d291f269d9d228b8e0011b3018
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8864-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8880-listy-do-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8879-primrose-burke https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t9143-skrytka-bankowa-nr-2090#276327 https://www.morsmordre.net/t8894-primrose-e-burke

Powrót do góry Go down

Lipiec - Wrzesień 1957
Lipiec '57
Spoiler:
14.07.1957 | Cardel Borgin - zakończona | Durham Castle, Ogrody
-Głównie od runy, która jest wykorzystywana. – Wyjaśniła upijając łyk herbaty i patrząc jak talizman tężeje. – Mamy runy solarne i nocne. Runy dzielimy również na energetyczne i magnetyczne. Te pierwsze tylko dają energię, drugie również ją pobierają. Inny podział to runy odwracalne i nieodwracalne. Warto mieć to na uwadze, ale ten szczegółowy podział jest bardziej przydatny łamaczom klątw lub do ich nakładania, jak zapewne wiesz.
Patrzyła uważnie na talizman.

15.07.1957 | Steffen Cattermole - zakończona | Biblioteka Londyńska, Boczna czytelnia
W ten sposób pomiędzy woluminami poznała pana Wooda. Zaczęli niezobowiązująco rozmawiać pewnego dnia, a dialog sam się kleił. Okazało się, że mężczyzna jest znawcą run oraz posiada niesamowitą wiedzę na ich temat. Kiedy w ręce Prim wpada taka osoba to nie mogła jej wypuścić. Nie ma nic lepszego niż pozyskiwanie wiedzy od kogoś innego, a nie tylko z książek.

20.07.1957 | Ares Carrow - zakończona | Yorkshire, Ruiny Whitby
Jedno było pewne, Primrose patrzyła teraz na niego uważnie szaro-zielonymi oczami, a w kącikach jej ust czaił się ironiczny uśmiech.
-Czy nazywanie czegoś po imieniu jest obrazą? - Zapytała unosząc do góry dumnie podbródek. - Czy w swej szarmanckości nie przekroczyłeś cienkiej granicy, która rozdziela dobry takt od zniewagi, lordzie?
Ich świat był niczym stąpanie po cienkim lodzie. Jeden fałszywy ruch i skorupa pęka, a ty pływasz w zimnej wodzie ostracyzmu. Bywały dni kiedy chciała zejść z tego lodu i stać na pewnym gruncie. Czy właśnie się przeliczyła i Ares Carrow pokazał jej, że lód pod nią pęka.

21.07.1957 |Pan Roots - zakończona | Durham, Sala muzyczna
Kolejna nuta poleciała w górę, ku antresoli nad nimi, gdzie mogli stać goście słuchający koncertu, ale nie dziś. Tego dnia jednymi słuchaczami były inne instrumenty, fotele oraz zeszyty zapisane nutami ręką jej brata i poprzednich pokoleń.  Fakt, że pan Roots krążył wokół niej jak drapieżnik nie pomagał w skupieniu się. Odruchowo chciała podążać za nim wzrokiem. Wiedzieć gdzie się znajduje i co robi. Stała jednak nieruchomo starając się zagrać najlepiej jak potrafiła, ale to nie ułatwiało sprawy. Smyczek ześlizgnął się ze struny powodując nieprzyjemny dźwięk. Pomimo tego nie poddawała się. To tak jak z talizmanami. Musisz nauczyć się rozróżniać struktury i faktury, poznać tajniki aby być coraz lepszym, uczyć się od innych by piąć się na szczyt.


Sierpień '57
Spoiler:
2.08.1957 | Edgar Burke - zakończona | Durham, Beamish, Pole Maków
-Drugie śniadanie, brzmi wspaniale – uśmiechnęła się ciepło do brata, a spojrzenie jej oczu mogło roztapiać lody, choć czasami i topić lądy. Tym razem jednak było skierowane na osobę, którą darzyła ogromnym zaufaniem i miłością. Rodzeństwo Burke niby tak różniące się od siebie, a jednak tak bardzo podobne wróciło w chłodne i ponure mury Durham, które dla nich nigdy nie były zimne i ciemne.

4.08.1957 | Ramsey Mulciber - zakończona | Borgin & Burke, Wejście
Odruchowo założyła ciemny pukiel włosów za ucho, zawsze tak robiła kiedy się nad czymś głęboko zastanawiała.
-Kwestia ceny – podłapała cicho i bardzo melodyjnie temat chowając notatnik i kładąc ponownie dłonie na kontuarze. Spojrzała w stalowe oczy. Mówiono, że oczy są zwierciadłem duszy, że można z nich wyczytać wszystko. Można zobaczyć prawdę o drugiej osobie i czy słowa są zgodne z tym co ona czuje. - Oferuje swoje usługi. Być może pewnego dnia będę potrzebować tych, które oferuje Pan.
Wypowiadając te słowa uśmiechnęła się delikatnie, kącikami ust. Nie potrzebowała pieniędzy, miała ich pod dostatkiem. Przysługi były o wiele cenniejszą walutą i to właśnie nią wolała operować.

6.08.1957 | Vincent Rineheart - zakończona | Durham Castle, Pracownia alchemiczna
Walcząc z własną sennością dostrzegła, że Vincent też nie jest na nie obojętny i stara się zachować trzeźwość umysłu. Czasami jego słowa dochodziły do niej jak zza ściany, jakby znajdował się w innym pomieszczeniu. Skupiała się na pisaniu tego co mówił, na dodawaniu własnych wniosków, miała plan później dokładnie przeanalizować zapiski, które mogą być ciekawa wskazówką do innych badań w przyszłości. Zdawało się, że ich wnioski mogły być prawidłowe.
-Ktoś albo nieumiejętnie nałożył znaki lub zrobił to ktoś zupełnie inny, a nie twórca - zapisała na kartce pergaminu od myślnika kolejne spostrzeżenia jakie poczynili w trakcie badań.

8.08.1957| Wendelina Selwyn - zakończona | Irlandia, Planetarium Heweliusza
-Przyznaję się do swojej ignorancji w tym temacie. Astronomia nie jest moją domeną, ale zauważyłam, że może być niezwykle przydatna w czasie prowadzenia moich badań. Nauka idzie cały czas do przodu, odkrywamy nowe rzeczy i wielką stratą byłoby nie skorzystać z możliwości pogłębienia swojej wiedzy.
Prim nie przywykła mówić o badaniach czy pracy w obecności szlachty. Zwykle panny z dobrych domów nie zajmowały się takimi zagadnieniami. Owszem potrafiły zgłębiać pewne dziedziny magii, ale nie wkraczały w świat nauki gdzie pewne uprzedzenia czy też poglądy należało odstawić na dalszy tor jeżeli chciało się coś osiągnąć.

10.08.1957| Forsythia Crabbe - zakończona | Ukryta Polana, Przedmieścia Londynu
To o co chciała walczyć było czymś wywrotowym w świecie szlachty, ale z każdym dniem przekonywała się coraz bardziej, że ta walka jest konieczna. Musiała jednak znaleźć kobiety, które myślały podobnie tak jak ona lub rozpalić w innych myśl, która w Prim kiełkowała już od jakiegoś czasu, ale nie miał jeszcze odwagi z nikim tego tematu poruszyć.
-Masz kogoś na myśli mówiąc o nauczycielu? – Zapytał  i chwyciła mocno różdżkę aby jednak jeszcze raz zmierzyć się z samą sobą i swoimi umiejętnościami. Wykonała pewny ruch w stronę kupki liści i gałęzi jaka piętrzyła się przed nią, zawołała:
-Bombarda!

14.08.1957| Aquila Black -zakończona| Durham, Beamish, Altana na skraju lasu
-Dzisiaj udamy się spacerem do pewnej starej altany w lesie. Miejsca ucieczki moich braci gdy byli jeszcze dziećmi. - Oznajmiła pogodnym tonem. Biła od niej pewność siebie i duża radość życia. Idąc otwartą przestrzenią zbliżały się do zielonej ściany lasu, która z każdym krokiem była coraz bliżej nich kusząc przyjemnym cieniem pod koronami drzew. Słońce zaś niemiłosiernie pięło się w górę po nieboskłonie zapowiadając iście upalny dzień, aż dziw bierze, że okolica jeszcze nie zamieniła się w pustynię. W końcu poczuły przyjemną ulgę na twarzy kiedy promienie słoneczne musiały przebijać się w gęstwinę lasu. Od razu też zapachy uległy zmianie. Słodki zapach kwiatów oraz nagrzanej trawy ustąpił słodkiej woni wilgotnej ziemi oraz mokrych liści.

15.08.1957| Frances Burroughs -zakończona| Royal Borough of Kensington and Chelsea, Biblioteka Londyńska
Wreszcie, przekroczyła progi biblioteki i odetchnęła głęboko. Ten zapach starych woluminów, szelest kartek. Była w raju. Nie miała czasu jednak rozkoszować się atmosferą jaka panowała wewnątrz. Miały na nią czekać książki, udała się więc do stolika gdzie leżały woluminy. Sięgnęła po pierwszy z nich i westchnęła z dezaprobatą. Jak trudne może być przygotowanie paru książek? Podała tytuły i nazwiska, nie kazała pracownikom myśleć przy doborze lektur. Alchemia i składniki alchemiczne, jakkolwiek było to fascynujące i w innej sytuacji zatopiłaby się w lekturze, nie to było celem jej wyprawy do Londynu. Teraz musi zmierzyć się z upartym i często opryskliwym systemem bibliotecznym czyli pracownikiem.

Zastanawiała się czy to dobrze, że czujesz się tak pewnie w sukni, którą miała na sobie. Ubranie miało oddawać charakter osoby, która je nosi, ukazywać to co w głowie na wierzchu. Właśnie to się działo teraz. Patrzyła na swoje odbicie jednocześnie z zachwytem i strachem. Widziała ten cień, który się czaił w jej oczach. Widziała go, a on chciał wyjść, rozbudzony kruczą czernią sukni. Czy mu pozwoli na to? Czy cień i mrok, który widzieli wokół niej przyjaciele w końcu wyjdzie z klatki jaki mu zbudowała? Czy właśnie zaczęła przekręcać powoli klucz.

17.08.1957| Forsythia Crabbe - zakończona |  Przedmieścia Londynu, Wierzbowa aleja
-Protego! – Głos był czysty i pewny siebie, niemalże jakby nawoływała do odwagi i siły niewidzialną ramię. Energia wokół nich zafalowała prawie zakrzywiając obraz. Tarcza uformowała się przed nią i trwała przez chwilę spokojnie mogąc przyjąć na siebie ataki. Zadziałało! Udało się! Odetchnęła z ulgą i ciężko opadła na dywan. Dłoń jej drżała, w głowie wirowało. To było mocne zaklęcie. Sięgnęła po ciastko i wgryzła się w nie. Chwała Maczkowi, że pomyślał o przekąskach. Jakby wiedział, że Prim będzie ćwiczyć zaklęcia.

23.08.1957 | Daniel Wroński - zakończona | Borgin & Burke, Wejście
Na widok Daniela uśmiechnęła się szczerze i szeroko. Był obecny w jej życiu od kiedy kojarzyła twarz mężczyzny. Najpierw jako ochroniarz, który zawsze miał dla niej czas, odpowiadał na wiele pytań czy snuł niesamowite historie, a duże szaro – zielone oczy wpatrywały się w niego z zafascynowaniem. Był też jedną z nielicznych osób, którą dopuściła do siebie bliżej.
-Daniel! – Zawołała radośnie i odstawiła szklankę na blat. – Wspaniale, że jesteś.
Wylewność i okazywanie prawdziwych emocji też była zarezerwowana dla garstki osób, do której należał Wroński. Otworzyła paczkę by zobaczyć co jest w środku. Była dla niej niczym gwiazdkowy prezent.

Wrzesień '57
Spoiler:
2.09.1957 | Craig Burke | Durham Castle, Altana
- Miłość i krew. Obie mają potężną moc. Uczeni łamią sobie głowę nad tym od lat, ale nie doszli do niczego poza tym, że to połączenie musi być prawdziwe i bardzo mocne. Wręcz niezniszczalne.
Kolejny łyk herbaty, a słowa przebrzmiały. Następny zaś utkwił jej w gardle niczym kula. Spojrzała na Craiga mrużąc oczy.

3.09.1957| Wren Chang - zakończona | Dzielnica portowa, Magiczny port
Widziała to wahanie u potencjalnej klientki. Musiała się liczyć z tym, że ta ostatecznie nie skorzysta z jej usług. Świat nie był idealny i Prim wiedziała, że tak mogło się zakończyć ich spotkanie. Sięgnęła po szkice i plany innych talizmanów, które już wykonała.
-Proszę zerknąć, to są wszystkie talizmany jakie skonstruowałam. Część można nadal nabyć w sklepie. - Na kartach widniały wszelkiej maści wisiory, ale również pierścienie, broszki, czy runy z elementami kamieni.  Każdy był dokładnie opisany, wszystkie składniki oraz działanie i termin ważności talizmanu. Podniosła filiżankę do ust aby ponownie napić się kawy. Kiedy Wren zapytała o krew coś w Prim drgnęło, ale starała się tego po sobie nie pokazać.

5.09.1957 | Evandra Rosier - zakończona | Château Rose, tereny jeździeckie
Prim wolała mieć pewność, że Evandra nie ucieknie z piskiem na widok zwierzęcia, na którym ma jeździć. Pstryknęła palcami na stajennego, który miał przygotować wierzchowca. Spokojny kasztanek został do nich podprowadzony już gotowy do jazdy. Bogate siodło pyszniło się na jego grzbiecie, a czerwony czaprak zdawał się być zrobiony z najlepszej jakości wełny.
-Zapraszam na siodło – Prim dworskim gestem wskazała na konia, a stajenny przygotował już dłoń aby pomóc Lady Rosier dosiąść wierzchowca.

6.09.1957| Ares Carrow - zakończona| Magiczny port, La Fantasmagorie
Pokręciła z niedowierzaniem głową, jak mogła być taka naiwna. Jej pojawienie się w Sandal Castle musiało zostać odebrane jako narzucanie się, ba może polowanie na męża. Jak mogła tego nie przewidzieć? Wszędzie były nadgorliwe matki oraz ojcowie, którzy dobijali intratnych interesów, a  córki były ich gwarantem. Przecież była panną na wydaniu, cóż innego mógł pomyśleć kawaler z majątkiem i tytułem. Zapomniała się całkowicie, życie w Durham sprawiło, że na chwilę pozwoliła sobie na rozluźnienie. Edgar ją uprzedzał, uczulał na to, a ona zignorowała słowa brata. Zaśmiała się cicho pod nosem.
-Jakże by mogło być inaczej – powiedziała cicho do siebie i wyprostowała się dumnie, unosząc do góry brodę w postawie godnej wojownika. - Lord wybaczy, nie będę więcej narażać dumy rodziny Carrow na szwank.

7.09.1957| Frances Burroughs - zakończona| Durham Castle, Komnata Primrose
Ceniła sobie ciekawą i stymulującą konwersację ale o wiele bardziej lubiła czas spędzać w towarzystwie naukowców niż innych dam z towarzystwa, nie licząc paru wyjątków. Dlatego też cieszyła się na spotkanie z Frances. Niezwykle jej schlebiła prośba o pomoc w nauce. Nie dalej jak dwa miesiące temu sama pobierała nauki w kwestii starożytnych run, a dziś sama miała swoją wiedzą się podzielić z numerologii. W czasach szkolnych zdarzało się jej pomagać innym uczniom przyswoić dany materiał, ale było to wiele lat temu. Czy teraz sprosta zadaniu i będzie w stanie przekazać odpowiednio wiedzę?

9.09.1957| Cressida Fawley - zakończona | City of London, Ulica Pokątna
Wielu jednak zapomina, że za mężczyzną sukcesu stoi bardzo inteligentna i obrotna kobieta.
-Grywasz na fortepianie? - Zainteresowała się żywo. - Może miałabyś kiedyś ochotę mi akompaniować w czasie gry? Skrzypce to wymagający instrument, ale nic tak nie pomaga w nauce jak wsparcie pianisty, co o tym myślisz?
Podłapała szybko temat. Szukała osoby, który mogłaby od czasu do czasu ją wspomóc. Być może Cressida byłaby zainteresowana.

10.09.1957| Edgar Burke - zakończona | Durham Castle, salonik
-Do czasu poczęcia pierwszego potomka małżonkowie są zobowiązani współżyć ze sobą nie rzadziej niż trzy razy w tygodniu - przeczytała kolejny zapisek. - Po zaślubinach dla małżonki lord Burke zobowiązuje się podarować całe wschodnie skrzydło na jej własny i prywatny użytek. Tam stoją te ohydne wazy, które Charon wręcz ubóstwia.
Spojrzała na zapisek, na który zwrócił uwagę brat.
-Koszmar, jak można tego zakazać, co komu do tego… - uniosła się szczerze oburzona, ale wtedy przerwało jej chrząknięcie jego z obrazów, podniosła głowę aby spojrzeć w twarz jednego z przodków ostrzegawczo, a ten teatralnie odwrócił wzrok.-... Obyś ty nie miał takich pomysłów, aby umieszczać takich warunków w mojej umowie..

12.09.1957| Gwendolyn Grey - zakończona| Dorset, Weymouth, Jarmark
-Primrose Burke, niezwykle miło mi panią poznać. - Uśmiechnęła się uprzejmie i skinęła lekko głową w stronę artystki. Wierzyła, szczerze wierzyła, że trafiła na osobę, która nie zechce jej teraz ogłuszyć i zaciągnąć gdzieś w kąt, a to byłaby najmniej groźna rzecz. Liczyła jednak, że spotyka się z utalentowaną ilustratorką, której też zależy na dobrych relacjach.  - Przepraszam, zgubiłam się.

14.09.1957| Wren Chang - zakończona | Ulica Pokątna, Zacisze Kirke
Doskonale wiedziały o czym mowa. Wren miała dostarczyć krew szmalcownika by zapieczętować nią talizman. Upiła łyk herbaty i sięgnęła po ciasteczko, które im przyniesiono. Z przyjemnością je zjadła i wytarła palce w serwetkę. Uniosła zaskoczony wzrok szaro zielonych oczu na Azjatkę kiedy ta położyła przed nią podarek. Nie spodziewała się tego, wręcz nie oczekiwała i nie ukrywała swojego zachwytu tym co zobaczyła. Ujęła delikatnie w dłonie karty przyglądając się im uważnie. Badając wiele artefaktów mogła śmiało stwierdzić czy trzyma bardzo cenne przedmioty. Fakt, że panna Chang postanowiła je podarować niezwykle poruszył Primrose. Nie znały się. Nie były sobie bliskie, a jednak otrzymała wspaniały prezent.

15.09.1957| Adeline Burke | Durham Castle, Oranżeria
Opanowanie magii bezróżdżkowej było jednym z marzeń lady Burke, ale żeby się za to zabrać potrzebowała mieć podstawową wiedzę na temat istoty magii oraz jej powstawania. Powoli zgłębiała różne traktaty, ale na razie mogła jedynie stwierdzić, że wie gdzie zacząć szukać informacji i miała zamiar to zrobić. Dział Ksiąg Zakazanych w bibliotece zdawał się być odpowiednim miejscem na zdobycie wiedzy, której tak łaknęła.
-Istnieje szansa, że sięgnęlibyśmy do istoty samej magii. Słyszałam o tym, że to emocje tworzą silną magię. Stąd powstało zaklęcie avada – odpowiedziała kiedy słowa bratowej wybrzmiały. – To właśnie silne emocje miały wpływ na to, że w ogóle się pojawiło.

16.09.1957| Aquila Black - zakończona | City of Westminster, Ławka nad rzeką
-Wskazują, czego uczą te historie. Mogą być swego rodzaju wróżbą dla czytających. Dziwny zabieg, ale często jeżeli chodzi o logikę to nie można jej szukać w magii. – Spojrzała ponownie na oznaczenia planet. Znała symbole, ale już nie była tak dobra w ich interpretacji. Czasami żałowała, że nie przykładała się do astronomii. Być może teraz ta wiedza mogłaby jej pomóc.
-Myślałaś może aby wyjść poza bibliotekę Blacków? – Zagadnęła spokojnie Aquilę oddając jej książkę i sięgnęła po swoją filiżankę. – Biblioteka Londyńska ma wiele ciekawych pozycji. Ostatnio napisałam list z prośbą o dostęp do Działu Ksiąg Zakazanych. Próbowałaś tam szukać?

17.09.1957| Evandra Rosier - zakończona |Okolice,  Zapomniany pomost
Wyczuła uścisk dłoni Evandry wiedząc co ta czuje. Primrose sama nie rozumiała rozlewu krwi dla samej satysfakcji zabijania. Sianie terroru nigdy nie przyniosło niczego dobrego, ale niestety jeżeli zapominamy o własnej historii, jesteśmy skazani na jej powtórne przeżycie.
-Ludzie bywają nieprzewidywalni. Kierują się emocjami, odruchami, chwilowym pożądaniem. Władcy tracili korony, najczęściej wraz z głowami a całe dynastie upadały na skutek głupoty, durnego błędu lub niekontrolowanych emocji. Tym właśnie jest rozlew krwi.
Wzięła głębszy oddech czując jak chłód przenika przez nos aż do płuc i wypuściła powietrze ciężko.

18.09.1957 - poranek| Frances Burroughs - zakończona | Biblioteka Londyńska, Dział Ksiąg Zakazanych
Miała zadanie do wykonania. Przeglądała rozdziały na temat magii starożytnej i wierzeniach dawnych Inków oraz Celtów. Ci ostatni byli im najbliżsi oraz Normanowie, który podbijali tereny Anglii. To ich zwyczaje były dla Prim najważniejsze i miały stanowić grunt pod budowanie dalszych teorii, a na końcu na stworzenie artefaktu w oparciu o badania jakie właśnie zaczęła poczynać. Poczekała aż atrament wyschnie i obróciła kartkę na drugą stronę by pisać dalej. Sterta notatek rosła z każdą minutą, a Prim nie czuła upływu czasu.  Podniosła głowę słysząc słowa towarzyszki wskazała piórem na otwarte księgi.
-Najwięcej rytuałów związanych z krwią dotyczy tych miłosnych. Bardzo dużo też traktują o sposobie poświęcania krwi i w jaki sposób aby nikt postronny jej nie wykorzystał. Wiele z nich bazuje na fazach księżyca i układzie planetarnym. Od tego zależy ich skuteczność. To typowo pierwotna magia, związana z naturą i cyklem życia. Coś czego właśnie szukałam.

18.09.1957 - popołudnie| Lorcan Carrow - zakończona | Durham Castle, Stajnie
Konie były jej pasją już od dziecka. Od kiedy pierwszy raz posadzono ją w siodle oddała swoje serce tej aktywności. Jednak nie ograniczała się jedynie do jazdy konnej. Chciała poznać te zwierzęta, obcować z nimi, widzieć świat ich oczami. Potrafiła całe dnie spędzać na pastwiskach oraz w siodlarni, obserwując te fascynujące stworzenia. Nauczyła się nimi rozmawiać, choć nie była zaklinaczem koni to znalazła w nich towarzyszy i przyjaciół. Sama przygotowywała wierzchowce do jazdy. Nie raz pomagała stajennym sprzątać boksy. Na początku wszystkich to dziwiło, matka zanosiła się, że to nie przystoi pannie, ale Marcus Burke był innego zdania.

21.09.1957- Popołudnie| Craig Burke - zakończona | Durham Castle, Hol
Gdy usłyszała jego głos niechciana łza popłynęła po policzku. Powinna być silna, a nie rozklejać się przy nim. To ona powinna być teraz opoką, a nie on. Starła szybkim ruchem drugą łzę.
-Ty głupku – wydusiła z siebie zaciskając dłonie w pięści. - Ty głupku...
Powtórzyła głucho i uderzyła go pięścia w pierś, nie mocno, ale na tyle, żeby to odczuł. Zaraz potem dołączyła druga, zacisnęła usta aby ukryć ich drżenie. W szaro zielonych oczach mieszało się przerażenie, strach, troska i złość.
-Tylko tak mówisz – powiedziała cicho, a na jej ustach pojawił się smutny uśmiech – a ja po raz kolejny ci uwierzę.

22.09.1957- Poranek| Edgar Burke & Craig Burke - zakończona | Durham Castle, Szklarnia
Należało działać nim Edgar zrobi jakąś głupotę, a hasło oficjalna papeteria świadczyło o jednym – chciał słać listy do ważnych osób, o tym co było czystą fikcją.
-O nie! – Zawołała i spojrzała na skrzata. – Maczek nie ruszaj się! Zrób to, a wszystkie poduszki upchane w twoim legowisku nagle znikną. Nikt mnie nie będzie nigdzie wzywał! Jestem tutaj! A ty - spojrzała na brata z uporem w szarozielonych oczach -  nigdzie nie idziesz, póki nas nie wysłuchasz.
Craig próbował powstrzymać nestora w łagodny acz stanowczy sposób, a Prim nie chciała być bierna.

23.09.1957| Frances Burroughs - zakończona|Szafirowe Wzgórze, Pracownia Alchemiczna
-Skorzystam z twojej sugestii, ponieważ jest rozsądna i będziesz mogła zwrócić uwagę na poszczególne elementy. - Zgodziła się kiwając głową, po czym znów skupiła swoją uwagę na eliksirze i brei, która znajdowała się w kociołku. Następnie spojrzała na dokładny przepis z książki, którą miała przed sobą.
-Na sam początek przeanalizowała bym krok po kroku wszystkie swoje działania, począwszy od przygotowania miejsca pracy, składników po całą procedurę warzenia eliksiru. - Odpowiedziała. - Teraz przydałyby się szczegółowe notatki co było robione aby porównać przepisem, wyłapanie błędu jest wtedy szybsze i bardziej prawdopodobne. Jedynie sądząc z opisu warzenia w książce. W czasie kiedy został dodany korzeń, możliwe, że należało odczekać trochę dłużej by dołożyć korę brzozy. Możliwe, że korzeń nie zdążył jeszcze odpowiednio dojrzeć w roztworze, który był w kociołku. Możliwe też, że sam kociołek był zanieczyszczony? Nie zaglądałam do jego wnętrza…

30.09.1957| Frances Burroughs & Daniel Wroński - zakończona |Szafirowe Wzgórze, Ogród
Kiedyś chciała być wolna jak ptak, teraz rozumiała, że to marzenie było dość naiwne i nierealne, swoją wolność mogła wykuć w swojej pracy i realizowaniu się tu i teraz, a w głowie lady Burke powoli kształtował się plan jak to osiągnąć.
Nie spodziewała się, że Frances zignoruje resztę gości i popędzi w jej stronę, spojrzała więc zaskoczona na blondynkę kiedy ta wyrosła tuż przed nią.
-Dziękuję... - odpowiedziała nim tchu zabrakło jej przez spontaniczny gest panny młodej. Na krótką sekundę zawahała się, ale w końcu odwzajemniła uścisk kobiety. Nie wiedziała nawet kiedy tak się zżyły, że wylądowały razem w tej sytuacji. Uśmiechnęła się do Frances ciepło. - To był dla mnie zaszczyt. Dziękuję wam za tą możliwość.



May god have mercy on my enemies
'cause I won't



Ostatnio zmieniony przez Primrose Burke dnia 13.07.21 12:57, w całości zmieniany 12 razy
Primrose Burke
Primrose Burke
Zawód : Badacz artefaktów, twórca talizmanów, B&B
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Problem wyjątków od reguł polega na ustaleniu granicy.
OPCM : 5
UROKI : 6
ELIKSIRY : 30
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 8
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica
Primrose E. Burke Dd3436d291f269d9d228b8e0011b3018
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8864-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8880-listy-do-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8879-primrose-burke https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t9143-skrytka-bankowa-nr-2090#276327 https://www.morsmordre.net/t8894-primrose-e-burke

Powrót do góry Go down

Październik - Grudzień 1957

Październik’ 57
Spoiler:
01.10.1957 | Edgar Burke & Adeline Burke - zakończona| Durham Castle, jadalnia
-Ares Carrow… - wykrztusiła w końcu z siebie pozwalając aby brat napełnił jej kieliszek winem. Tego nie mogła przyjąć bez trunku. Na pewno będą potrzebowali go więcej. Spojrzała na Adeline, w końcu opowiadała jej o ostatnich wydarzenia z Aresem. Mówiła jaką mieli wymianę zdań. Pozwoliła na to? Nie wspomniała nic mężowi. Upiła spory łyk wina aby w tym czasie zebrać myśli. - Czy spotkałeś się z lordem Aresem Carrow? Poznałeś go?
Przecież nic nie stało na przeszkodzie aby Ares oznajmił, że się nie zgadza. Był dorosłym mężczyzną, mógł odmówić, mógł przedstawić inne kandydatki na żonę. Przecież lady Burke z Durham Castle nie może stać się lady Carrow.

02.10.1957 | Andrea Malkin - zakończona | Komnata Primrose, Durham
-Wybór dekoltu kwadratowego wydaje się być bardziej odpowiedni na pogrzeb - odparła w końcu widząc wpatrzone w nią brązowe oczy i rozpalone policzki. - Dlatego też nie będzie służyć jako balowa suknia. Czerń ubierają jedynie wdowy i kobiety w żałobie i nie odkrywają wtedy ramion.
Odparła spokojnie, gdyż nie karciła swej rozmówczyni, mogła tego nie wiedzieć i nie było to jej winą, ale przy okazji zdobyła trochę nowej wiedzy na przyszłość. Jeżeli miała ambicje wybić się wyżej i kiedyś zaistnieć, a tak zakładała Primrose mierząc większość ludzi swoją miarą, to dobrze aby znała takie drobne niuanse.

05.10.1957 | Żałobnicy - zakończona| Krypta Blacków
To miał być zwyczajny pogrzeb, ale obfitował w najróżniejsze wydarzenia, które teoretycznie nie powinny się wydarzyć, a inne wręcz były oczekiwane. O połowie spraw nie miała pojęcia starając się nie rozglądać i nie reagować, ale pewnych spraw nie dało się zignorować. Najpierw dziwna atmosfera w powozie, potem oklaski, kobieta przepychająca się, Craig, który podniósł głos wyrażając swoją dezaprobatę dla tego co się właśnie działo. W końcu przemowy lorda Polluxa, Ministra Magii, a na sam koniec lorda Voldemorta, który zadawał się wypełniać całym sobą kryptę Blacków.

06.10.1957 - poranek| Ares Carrow - zakończona| Durham, Zapomniane schody
-Twoje niedoczekanie lordzie Aresie - wydęła lekko usta i uniosła do góry jedną brew. - Gdybym zdradziła wszystko teraz, o czym byśmy rozmawiali później?
Jeżeli oczekiwał, że wyśpiewa mu wszystko tu i teraz to srogo się mylił. Dopiero się poznawali i musiał uzbroić się w cierpliwość jeżeli chciał kiedyś usłyszeć pragnienia Prim, które sama mu przedłoży lub poprosi o ich spełnienie. Choć biorąc pod uwagę wcześniejsze zapewnienia wątpiła aby mógł choć część z nich zrealizować. Nie ważne jak bardzo by pragnęła aby to właśnie jej mąż czynił honory w tym względzie.

6.10.1957 - wieczór | Francis Lestrange - zakończona | Wenus, Bar
-Mogę przemilczeć, zapomnieć się nie da. – Odparła chłodno zbierając się do wyjścia. – Proszę sobie odpowiedzieć na pytanie czy ukrywa pan te informacje ze względu na siebie czy na Evandrę? Bowiem powiem lordzie, że nic, absolutnie nic nie przygotowuje na taki cios. Nie ważne jak bardzo będziesz starał się ją przygotować to nic nie złagodzi szoku i bólu. Im dłużej będziesz zwlekał tym bardziej będzie bolało.
Powoli wstała ze swojego miejsca nadal z utkwionym spojrzeniem w lordzie Lestrange.

9.10.1957 | Frances Wroński - zakończona | Durham Castle, Biblioteka
-Accio, Spis powszechny kamieni szlachetnych - powiedziała wykonując odpowiedni ruch nadgarstkiem, a po chwili w jej stronę szybowała gruba książka z mosiężnymi zdobieniami. Pochwyciła ją w dłonie i odłożyła na stolik po czym wykonała ten sam gest i przywołała dwie kolejne pozycje, które ułożyła na małym stosie. - W tych książkach powinniśmy znaleźć więcej informacji, które nam pomogą zadecydować, który kamień będzie najwłaściwszy do naszych badań. Korzystam z nich przy tworzeniu talizmanów.

10.10.1957 | Aquila Black & Evandra Rosier - zakończona | Londyn, Grimmauld Place 12
-Patrząc na to co się dzieje, będzie nawet oczekiwane, że pojawimy się w czasie wydawania posiłków i same będziemy pomagać w jadłodajni. - Odpowiedziała po chwili namysłu. Nie była tak biegła w sztuce dyplomacji czy tego co jest odpowiednie a co nie, ale to zdawało się jej najlepsze wizerunkowo. - Inaczej ktoś może zarzucić, że chcemy tylko pokazać się, a nie realnie  pomóc. Choć ci, którzy są nam niechętni w każdym dobrym geście znajdą obłudę.
Jednak szlachcianka z zakasanymi rękawami, wydająca zupę oraz pajdę chleba bez zbędnego puszenia się będzie obrazem bardzo dla nich pozytywnym.

10.10.1957 - popołudnie| Cygnus Black - zakończona| Londyn, Grimmauld Place 12
Widziała jak to wygląda na Nokturnie. Bracia i kuzyni mieli swoich ludzi od roboty, od zbierania i przekazywania informacji. Im przydałby się ktoś wśród mieszkańców, był tylko jeden problem: Jak kogoś takiego pozyskać? -Mając informacje od środka wiemy o czym ludzie mówią, jakie są ich bolączki, pasje, namiętności. Inaczej, jedynie zakładamy na podstawie strzępków informacji, co jest strzelaniem w ślepo. - Przyznała otwarcie i uniosła kubek do góry przez chwilę patrząc jak mała smużka dymu unosi się ku górze. Ostrożnie upiła łyk aby nie poparzyć ust ani języka.

11.10.1957 | Charon Burke - zakończona | Durham Castle, Pokój muzyczny
Byli rodzeństwem Burke, kolejnym pokoleniem które miało zapisać się złotymi zgłoskami w historii rodziny. I wkładali w to całe swoje serce. Pozostało jej pięć miesięcy życia jako lady Burke nim stanie się lady Carrow, choć nie miała pojęcia jak się nią ma stać i na razie ten problem odstawiła na dalsze tory. Jedno jednak wiedziała, nie miała zamiaru stawać się posągiem, figurą, która stoi za swoim mężem i stanowi jego ozdobę. Zdecydowanie miała zamiar stać się kimś więcej. Miała zamiar wykorzystać swoją pozycję nie tylko jako lady Primrose Carrow, ale jako mężatka. Tylko jak do tego dojść? Jak to osiągnąć? Zmierzy się z tym problemem za jakiś czas, teraz co innego zaprzątało jej myśli i dni.

12.10.1957 | Mathieu Rosier - zakończona | Biblioteka Londyńska
Więc kiedy Mathieu wspomniał o ciemniejszej stronie duszy wspomnienia tych rozmów wróciły do niej jak bumerang.
-Innymi słowy, to emocje napędzają zaklęcia. To jest logiczne, w końcu inne działają podobnie, czarna magia czy nie, wszystko związane jest z nami i to jak działamy czy myślimy. - Zgodziła się z lordem Rosier doskonale rozumiejąc co miał na myśli. Pokręciła z rozbawieniem głową.

13.10.1957 | Rigel Black - zakończona | Durham Castle, Antresola
-Nie mam zamiaru być jedynie dodatkiem do Aresa Carrow. Figurą, która za nim stoi i nie osiągając nic w życiu poza rodzeniem dziedziców. Pragnę czegoś więcej… - Choć jeszcze nie wiedziała czym jest to pragnienie i do czego ją doprowadzi w kolejnych miesiącach. Nie wiedziała co szykuje dla niej przyszłość, nie zdawała sobie sprawy gdzie ciekawość ją zapędzi. A tymi zapędami jej przyszły mąż będzie przestraszony co ostatecznie doprowadzi do ich poróżnienia. Jednak tego dnia, pijąc herbatę z przyjacielem nie wiedziała tego. Czy będąc uzbrojoną w takową informację podjęłaby inne kroki i inne decyzje? Nigdy się tego nie dowie.

14.10.1957 | Evandra Rosier - zakończona | Château Rose, Pokój muzyczny
Stała na środku pokoju z lekko zmarszczonymi brwiami, a jej oczy przyciemniły się o pół tony. Zdawało się, że stoi w cieniu, a przecież nic jej nie przysłaniało ani nie ograniczało dostępu światła do pomieszczenia, mimo to jej cała postać jakby pociemniała. Uniosła powoli skrzypce od góry i ułożyła je w odpowiedniej pozycji, zaraz też poszybował smyczek opadając na struny by wydobyć dźwięk przywodzący na myśl uderzenie burzy, a jednocześnie był czysty i mocny. Palce przesuwały się po strunach sprawnie tworząc kolejne tony mocne by z czasem przejść w spokojniejszy wydźwięk ale dość ponury i chwytający za serce boleśnie.

16.10.1957 - przedpołudnie | Edgar Burke - zakończona | Durham Castle, Biblioteka
-Nie - pokręciła głową. - To oznacza, że ich połączenie mówi, że prawdopodobieństwo porażki jest bardzo niskie, ale oczywiście zawsze istnieje.  Jednak w takim przypadku możesz spokojnie zakładać, że ustawienie pułapek odbędzie się bez większych problemów. Innymi słowy czar nie wybuchnie ci prosto w twarz.
Patrzyła na brata uważnie. Zdawała sobie sprawę, że jest zajętym człowiekiem i pewnie grafik na dzień dzisiejszy miał bardzo napięty więc starała się wszystko wytłumaczyć w miarę sprawnie. Nie mogła jednak zrobić tego po łebkach, ponieważ chodziło tu o bezpieczeństwo ich wszystkich. Całej rodziny.

16.10.1957 - popołudnie | Edgar Burke | Durham Castle, Biblioteka
Nikt jednak niczego jej nie mówił. Adeline nabierała wody w ustach, a wszyscy inni unikali tematu. Miała tego dość, ale zdawała sobie sprawę, że siłą i naciskiem nie wyciągnie z nikogo tej informacji. Musiała jednak w końcu się dowiedzieć co się stało, co miało miejsce w podziemiach Gringotta. Zaczynała się niepokoić wyraźnie stanem Edgara. Nie chciała do siebie dopuścić myśli, że może coś mu się stać, że zniknie nagle z jej życia. Kolejnego wyrwania fragmentu serca nie zniesie, to by było za dużo. Patrzyła jak opuszcza bibliotekę, a coś w niej drgnęło, załkało, a Primrose zacisnęła mocniej szczęki oraz pięści.

18.10.1957| Frances Wroński - zakończona | Szafirowe Wzgórze, Pracownia alchemiczna
Znów przeszła się parę kroków i przystanęła przed jednym z kociołków jakie znajdowały się w pracowni. Nie chciała zbyt długo prowadzić teoretycznych rozważań na temat tego jakich materiałów użyć. Numerologia była ich sprzymierzeńcem, ale to głównie podejmując faktyczne, fizyczne próby mogły dostrzec błędy czy to jak zachowuje się dana substancja. Papier przyjmował wszystko, nawet najbardziej śmiałą teorię. Alchemia nie była już tak wyrozumiała.

21.10.1957| Drew Macnair - zakończona | Borgin&Burke, Wejście
-Być może - uśmiechnęła się kącikami ust i upiła łyk wina. - Proszę zdj… Nie, proszę nie zdejmować.
Zadecydowała w ostatniej chwili, jakby wpadła na jakiś pomysł i skinęła w podziękowaniu głową kiedy przychylił się do jej prośby. - Muszę przyznać, że pochwały odnośnie pana umiejętności mają pokrycie w rzeczywistości. Proszę mi powiedzieć, jak się widzi pan w roli… powiedzmy mentora?
Patrzyła na niego z zaciekawieniem w spojrzeniu, a delikatny uśmiech nie schodził z jej twarzy.

24.10.1957 |Xavier Burke - zakończona | Beamish Town, Durham
-Ministerstwo Magii na pewno pochwali za taką postawę – podchwyciła myśl Primrose uśmiechając się delikatnie do mężczyzny. –Proszę pamiętać, że zarówno Ministerstwo jak Rycerze Walpurgii wspierają takie działania i chętnie przyjdą z pomocą gdy będzie chodziło o bezpieczeństwo naszej społeczności, czyż nie kuzynie?
Wiedziała jak ważna jest siła słowa i zapewnienie zwykłych czarodziejów, że mają za sobą ogromną siłę, która dba o ich interesy. Nie tylko w mniejszej skali jak lordowie Durham w hrabstwie, ale też w większej w osobie osób blisko Czarnego Pana i we władzach.

26.10.1957| Xavier Burke - zakończona | Borgin & Burke, Palarnia Opium
Uśmiechnęła się serdecznie do kuzyna, a jej głos nabrał dziewczęcej wdzięczności. Gdy ponownie na niego spojrzała wzrok miała roziskrzony i pełen zapału do pracy.
-A co powiesz, na sam koniec na licytację? Parę okazów dzieł malarskich lub artefaktów. Sama muzyka może być mało atrakcyjna, ale już możliwość licytowania się i pokazania? - Spojrzała z ukosa na kuzyna wiedząc, że nie będzie musiała go zbyt długo przekonywać do swojego pomysłu. Szlachta była niczym dumne pawie, które muszą pochwalić się swoim wyglądem.

28.10.1957 | Sigrun Rookwood - zakończone | Borgin&Burke, Wnętrze sklepu
- W takim razie przejdźmy dalej - odparła spokojnie kiedy Sigrun zapewniła ją, że materiały odpowiednie dostarczy. - Wielu klientów przesyła odpowiednie składniki poprzez sowę, zatem jeżeli pani ufa swojej sowie nic nie stoi na przeszkodzie aby to ona służyła za kuriera.
Nawet wolała taki sposób, wtedy wszystko trafiało bezpośrednio do niej. Nie musiała pytać pracowników czy dostarczona została do niej paczka, a gdy składniki już miała mogła zabrać się do pracy. Sięgnęła po teczkę i odwiązując troczki wyciągnęła plik kartek ze szkicami. Rozłożyła je przed Sigrun na ladzie. - Może dopasować projekt do pani wymagań.

28.10.1957 - popołudnie | Elvira Multon - zakończona | Borgin & Burke, wnętrze sklepu
Dla jednych cena, którą podawała była nie do przyjęcia, a inni przyjmowali ją z ulgą. Ona sama zaś nie potrzebowała pieniędzy, ale umiejętności to waluta, którą wysoko sobie ceniła.
-Pani potrzebuję moich umiejętności. - Zaczęła powoli zabierając szkice.-Być może, pewnego dnia, ja będę potrzebować umiejętności, które posiada tylko pani.
Uczciwa cena, a przysługi były jednymi z bardziej wartościowych w świecie szlachty.

Listopad’ 57
Spoiler:
3/4.11.1957 | Evandra Rosier - zakończona | Durham Castle, Komnata Primrose
-Przekuj to w broń. - Zwróciła się głosem, w którym pobrzmiewa twarda nuta, a w głowie rozbrzmiał jej głos dziadka. Poprzedniego nestora, który twardą ale sprawiedliwa ręką rządzł rodziną, który ukierunkował Prim, choć wtedy miała mu to za złe. -Ty jesteś bronią Evandro, twoja siła i pozycja, wykorzystaj ją.

5.11.1957 | Mathieu Rosier - zakończona | Wybrzeże, Kent, Dover
Czuła jak energia w różdżce się zbiera, jak magia wibruje wokół niej, znała to uczucie z treningów z Forsythią, choć tam oczywiście nie ćwiczyła czarnej magii. Ponadto ta energia była zupełnie inna. Nie potrafiła jeszcze jej nazwać, ale wyczuwała znaczącą różnicę.
Spojrzała na Mathieu ale nic się nie wydarzyło. Energia magiczna nagle opadła, ale ona sama też niczego nie poczuła. Powinna więc czuć ulgę i zadowolenia, ale zamiast tego przyszło rozczarowanie. Nie oczekiwała przecież, że uda się jej za pierwszym razem, ale mimo to kiedy nic się nie zadziało nie była zadowolona.

11.11.1957 | Forsythia Crabbe - zakończona| Zaczarowane drzewo, Durham
Ubrana w ciepłe spodnie z wełny na szelkach, wysokie buty, ciemną koszulę i na to gruby żakiet, z przewiązaną jedwabną apaszką wokół szyi udała się pod zaczarowane drzewo na ziemiach jej rodu. To tutaj spotykały się od jakiegoś czasu i oddawały się praktykom magicznym. W takim miejscu jak to można było zapomnieć, że toczy się wojna. Ścierają się ze sobą dwie idee. Nie było jej łatwo. List od Evandry mocno ją przybił, miała nadzieję spotkać przyjaciółkę na koncercie za cztery dni.

15.11.1957 | Szlachta | Palarnia Opium
Szepty i spojrzenia, które ciągnęły się za nią i pytania, gdzie był człowiek, który winien siedzieć w pierwszym rzędzie sprawiały, że za spokojną i opanowana fasadą skrywały się emocje. Nie wiedzieli, że zdrowie Aresowi nie pozwoliło się zjawić, choć z jednej strony winno być to coś bardzo poważnego, a nie błahy ból głowy, z drugiej zaś nie chciała mu życzyć cierpienia. Miał być jej mężem, a ona jego oparciem, cieniem, który czuwa nad mężem. Zaś sama lady Burke lubiła działać z ubocza, niż stać na scenie jak to miało miejsce teraz. Bywały jednak sytuacje, w których należało zrobić to co słuszne, to co oczekiwane niż to co się chciało. Była niemalże pewna, że przez następny tydzień będzie unikać ludzi i bliższych spotkań, tak dla równowagi psychicznej. Świat spotkań należał do Aquili i Evandry, Prim i Rigel woleli stać z boku.

17.11.1957 | Kobiety z Durham - opowiadanie| Miasteczko Durham
-Martho - zaczęła łagodnie Prim, jakby mówiła do dziecka z troską i uczuciem. - Ile razy dziennie musiałaś się pilnować aby nie wyciągać różdżki? Aby nie używać czarów z obawy, że ktoś to zauważy? Jak często musiałaś się ukrywać jako dziecko przed oczami mugolskich dzieci w obawie, że odkryją twoją magię i zaczną rzucać w ciebie kamieniami? Ile razy nie mogłaś wyjawić prawdy o sobie bojąc się kary?

18.11.1957 | Fantine Rosier - zakończona| Londyn, Czerwony Imbryk
-Kiedyś usłyszałam, że niewiedza bywa błogosławieństwem, ale śmiem twierdzić, że w tym przypadku to przekleństwo. - Zgodziła się z Fantine. -Wojna była nieunikniona, wszystkie czyny, słowa ku niej prowadziły. To jak lawina, która musi spaść i nic jej nie powstrzyma. Nie zmienia to faktu, że giną na niej dobrzy ludzie, wspaniali czarodzieje. W imię czego? Idei równości? Marzeń o świecie gdzie wszyscy będą trzymać się za dłonie otoczeni miłością? - Zmarszczyłą brwi, a barwa jej głosu obniżył się sprawiając, że słowa wypowiadane osiadały ciężko w powietrzu. Pokręciła głową.

19.11.1957 | Cordelia Malfoy - zakończona | Londyn, Galeria sztuki
Gdyby piła szampana na stwierdzenie “jestem piękna ale skromna” na pewno by się udławiła, ale na szczęście kieliszek był dawno na tacy, którą zabrała Brunhilda.
-Świat się zmienia, lady Malfoy, choć nie zawsze tak jakbyśmy sobie tego życzyły - Odpowiedziała taktowanie acz nie zagłębiając się w temat zmian. W końcu, nie kto inny jak lady Burke w Durham Castle pozwalała sobie na noszenie spodni oraz koszul, które ponoć przystoją jedynie męskiej części społeczeństwa. Ona zaś sama pozbyła się ściskających gorsetów i ich nie nosiła oraz nie pozwalała się w nie wbić, nawet idąc na sabat. Relikt przeszłości, którego należało się pozbyć ostatecznie i rozprawić się z nim.

20.11.1957 | Perseus Black - zakończona | Jadalnia, Durham Castle
Informacja, że kochanka narzeczonego nie należy do socjety trochę ją uspokoiła. To znaczyło, że Primrose miała czas aby przygotować się na ewentualne nieprzyjemności z tym związane. Z prowincji czy nie, panna mogła być bardzo ambitna i chcieć usidlić Aresa. Ważne dla lady Burke było to, aby nie mąciła zbytnio, aby nie sprawiała, że lord Carrow będzie w ciągłej opozycji do swojej małżonki zapominając o swoich powinnościach jako szlachcic.

22.11.1957 | Octavia Lestrange - zakończona| Londyn, Pasaż Laverne de Montmorency
Od maleńkości uczono ich jak grać w tę grę, jak sprawnie poruszać się na planszy słów, gestów i spojrzeń. Niedomówienia oraz półprawdy były mówione już przy śniadaniu, a największe kłamstwa zwykle padały wieczorami i w nocy, kiedy ich świadkami były jedynie gwiazdy, wymownie milczące na granatowym tle. Primrose uśmiechnęła się delikatnie, a w kącikach ust drżało rozbawienie.
-Czasami nic nie da się zrobić. - Odpowiedziała spokojnie, jakby była pogodzona ze swoim losem.-Należy więc znaleźć możliwości jakie daje nam taka sytuacja.


Grudzień’ 57
Spoiler:
7.12.1957 | Tristan Rosier- zakończona | Loggia, La Fantasmagorie
-Talizmanami zajmuję się praktycznie od momentu jak opuściłam szkole mury, czyli już będzie prawie sześć lat. - Mogło się zdawać, że to bardzo mało czasu, ale wbrew pozorom nauczyła się w tym czasie dużo. Jednak nie zmieniało to faktu, że była młoda i to jej wiek mógł zniechęcać potencjalnych kupców. Co może wiedzieć i umieć tak młoda osoba, która ledwo weszła w wiek dorosły? Jednak nie była za młoda aby stać się żoną i matką, co za ironia. Odpowiedzialność za życie drugiego człowieka i to jeszcze tak zależnego od dorosłych była o wiele większa od tworzenia artefaktów.

10.12.1957 |Xavier & Mathieu - zakończona | Durham Castle, Jadalnia
ama nie należała do tych, za którymi inni by się uganiali. Lady Primrose Burke nie była pięknością, o której atencję zabiegali by kawalerowie. Miało to swoje plusy i minusy, jak zresztą każda sytuacja życiowa, należało odpowiednio minusy przekuć w pozytywy, a tego młoda lady jeszcze się uczyła, wciąż zdobywając odpowiednie doświadczenie, które w przyszłości miało być bardzo skuteczną bronią na salonach.-A co do lustra, kuzynie. Jeszcze jest w piwnicy… a może już nie jest? Kto wie? - Rozłożyła bezradnie ramiona jakby całkowicie nic na ten temat nie wiedziała, a że sam się prosił aby trochę się z nim podroczyła to chętnie z tej okazji skorzystała.

11.12.1957| Craig Burke - zakończona | Durham, gabinet Craiga
-Czy to jest skutek misji w Gringocie, tak jak pamięć Edgara? - Dopytała jeszcze aby się upewnić, że poturbowani mężczyźni jak wrócili z misji, to obydwaj z niespodzianką. Wyglądało to ewidentnie na klątwę. - Skąd wiesz, że zniknie?
Dopytywała jeszcze, czy byli u kogoś kto je zbadał? Musieli być, przecież takie kamienie nie mogą sobie leżeć swobodnie gdzie popadnie, gdzie każdy będzie miał szansę ich dotknąć.
-Czy wiadomo co to za kamienie albo artefakty i jaką mają moc? - Była młoda, ale jej znajomość artefaktów i ich mocy z każdym dniem się pogłębiała.

16.12.1957 | Odetta Parkinson - zakończona | Londyn, Sklep z magicznymi wonnościami
Stojąc na uprzywilejowanej pozycji nie mogły mówić, że wiedzą jak wygląda życie najbiedniejszych mieszkańców Anglii. Wykazały by się głupotą i ignorancją mówiąc, że jest inaczej. Miały jednak świadomość, że problem istnieje i należy z nim walczyć. Akcja z wydawaniem jedzenie wyraźnie pokazała, że należy zrobić coś więcej, skupić się na działaniu długofalowym nie zaś tylko doraźnym. To spowoduje jedynie jeszcze większy gniew i niechęć ze strony społeczeństwa, a przecież tego chcieli uniknąć. Cały czas tliła się niespokojna myśl w głowie lady Burke, myśl, która nie dawała spać i odpędzała spokój. Obawiała się, że ich działania to za mało, że wręcz rozwścieczyły ludzi, że osiągnęły skutek odwrotny do zamierzonego.

17.12.1957 | Gaspard Lestrange - zakończona| Durham Castle, Altana
-Jest to stara piosenka celtycka opowiadająca o przełamywaniu własnych słabości oraz zdobywaniu szczytów możliwości z odpowiednią osobą u boku, albo bardziej dzięki niej.
Edgar był dla Prim od zawsze wzorem i opiekunem. Choć surowy i chłodny w obejściu zawsze roztaczał nad nią opiekę i czuwał aby nigdy nic złego się jej nie przytrafiło. Podejmował decyzje zawsze patrząc na jej dobro. Nie zawsze się z nim zgadzała, czasami miała mu za złe ale wiedziała w ogólnym rozrachunku Edgar zawsze był po jej stronie.

18.12.1957 | Maghnus Bulstrode - zakończona| Primrose Hill
Była ciekawa świata, ciekawa tego jak daleko można się posunąć aby zdobyć wiedzę, aby sięgnąć po potęgę jaką daje wiedza. Ona była na początku tej drogi, badała różne możliwości, skręcała w ślepe zaułki, cofała się do głównej ścieżki i znów zbaczała. Uczyła się i pożądała wiedzy, chciała być jeszcze lepsza, zdobywać szczyty i rozbijać szklany sufit, do którego ponoć nie miała wstępu. Jednak lady Burke należała do upartych i zawziętych osób gdy sobie coś zaplanowała. Dążyła do realizacji celów, jeszcze nie po trupach, ale na pewno stanowczym krokiem.

19.12.1957 | Zachary Shafiq - zakończona | Promenada nad Tamizą i Camden Market
-Przyznaję, że czasami intuicji mnie zawodzi, zwłaszcza kiedy własna kreatywność poniesie mnie nazbyt, a rozsądek nie dostrzega wyraźnych sygnałów, że coś się nie uda. - Odpowiedziała z rozbrajającą szczerością jawnie śmiejąc się sama z siebie. -Sądzę, że też moja tendencja do eksperymentowania i szukania innych rozwiązań czy połączeń jest tego głównym czynnikiem.

20.12.1957 | Aquila Black & Evandra Rosier - zakończona | Londyn,  Connaught Square
Jeżeli buntownicy chcieli tak żyć, ale nie sprawią, że reszta społeczeństwa magicznego będzie drżeć przed mugolami. Wystarczy tej retoryki, zmiany nadchodzą i choć nie ze wszystkimi decyzjami się zgadzała i osobiście potępiała wojnę to wszystko co do tej pory się działo prowadziło właśnie do niej. Lecieli po równi pochyłej, rebelianci właśnie ukazywali swoją prawdziwą twarz. Chcieli zagłodzić Londyn!

21.12.1957 | Mathieu Rosier - zakończona | Durham, Purpurowa Knieja
Uczyła się czarnej magii nie tylko dlatego, że chciała umieć się bronić. Do tego wystarczyły by uroki czy obrona przed czarną magią, a jednak sięgnęła po naukę, którą potępiało wielu, a inni się nią zachwycali. Jedni i drudzy wiedzieli doskonale, że czarną magią daje siłę i moc, ale płaci się za to wielką cenę. To była kwestia czasu kiedy młoda lady Burke, żyjąca w otoczeniu artefaktów sama po nią sięgnie. Nikogo nie powinno to dziwić.

22.12.1957 | Melisande Rosier  - zakończona| Château Rose, Pokój dzienny
-Bardzo niebezpieczna. - Zgodziła się z Melisande upijając ostatnie łyki wina. Podobnie jak Róża zastanawiała się nie raz co by było, gdyby lady Nott zechciała zebraną wiedzę wykorzystać, użyć w najmniej odpowiednim momencie dla nich w życiu. Posiadała w swoich rękach potężną broń, ale jak na razie kobieta korzystała z tych informacji w innym celu. Sabat zapewne miał na celu nie tylko dobrą zabawę ale też budowanie więzi i poczucia jedności. Można było, zabawę przez nią organizowaną, lubić mniej lub bardziej, ale na pewno spajało i cementowało przynależeć do pewnej grupy społecznej. Dawało siłę i poniekąd poczucie bezpieczeństwa.

23.12.1957 | Oriana Burke - zakończona | Miasteczko Durham
Na pewne pytania nie wiedziała jak odpowiedzieć, ponieważ sama jej nie znała. Dlaczego zdrajcy z nimi walczą? Dlaczego trzymają ich stronę? Uwierzyli w to, że wszyscy mogą być równi i żyć obok siebie? Naprawdę sądzili, że mugole zaakceptują czarodziejski świat, przejdą z nim do porządku dziennego? Grupa, która paliła na stosach własne rodziny za cień oskarżenia o czary. Grupa, która nie wahała się wydać przyjaciela i patrzeć na jego cierpienie chociaż był niewinny. Jak można się z nimi bratać i być przekonanym, że się zmienili?
-Nie wiem, Oriano. - Odpowiedziała zgodnie z prawdą kiedy szły ośnieżonymi uliczkami miasteczka. - Być może ktoś im naopowiadał kłamstw? Być może złożyć obietnicę i uwierzyli?

24.12.1957 | Rodzina Burke | Durham Castle, jadalnia
W trakcie.

26.12.1957 | Augustus Rookwood - zakończona| Opuszczone Zamczysko, Durham
-Dziewięć – Powiedziała Primrose patrząc na cyfrę jaką pisało pióro pod plątaniną całego ciągu wzorów i wyliczeń. – Liczba prawdopodobieństwa dla Beamish Hall to dziewięć.
W jej głosie dało się wyczuć nutę ekscytacji tym odkryciem. Posłała mężczyźnie uśmiech wdzięczności. Na chwilę zapomniała o przeraźliwym zimnie jakie zaciskało się wokół nich niczym żelazna obręcz. Zadrżała.




May god have mercy on my enemies
'cause I won't



Ostatnio zmieniony przez Primrose Burke dnia 09.11.21 22:39, w całości zmieniany 3 razy
Primrose Burke
Primrose Burke
Zawód : Badacz artefaktów, twórca talizmanów, B&B
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Problem wyjątków od reguł polega na ustaleniu granicy.
OPCM : 5
UROKI : 6
ELIKSIRY : 30
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 8
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica
Primrose E. Burke Dd3436d291f269d9d228b8e0011b3018
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8864-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8880-listy-do-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8879-primrose-burke https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t9143-skrytka-bankowa-nr-2090#276327 https://www.morsmordre.net/t8894-primrose-e-burke

Powrót do góry Go down

Styczeń - marzec 1958
Styczeń '58
31.12/01.01 | Goście Sabatu - zakończona| Hampton Court
Przekroczyła próg sali tanecznej i pochwyciła drinka z tacy, która przelatywała właśnie obok niej. Pobieżnie przebiegła wzrokiem po zebranym już towarzystwie, a następnie zwróciła się jednego z kuzynów, którzy stali obok niej.
-Kurtyna w górę, przedstawienie czas zacząć. - Uśmiechnęła się przy tym delikatnie, choć jej głos świadczył o tym, że lekkie podenerwowanie nie jest teraz obce.

31.12/01.01| Albert Rowle | Hampton Court, Wschodnie Skrzydło
W trakcie.

04.01 | Oriana Burke | Durham Castle, Zamkowa kuchnia
W trakcie.

06.01 | Mathieu Rosier - zakończona| Château Rose, Ptaszarnia
Zwiększanie możliwości łączyło się z brnięciem głębiej w temat, to było dla niej oczywiste tak samo jak oddychanie. Zacisnęła mocniej szczęki czując jak wzbiera w niej gniew pomieszany z rozczarowaniem jego słowami.
-Jestem Burke. - Odpowiedziała z dumą i hardością w głosie zadzierając brodę do góry w geście pełnym odwagi i uporu.

06.01 | Eve Doe - zakończona | Pont Street 13/7, Londyn
Uśmiechnęła się kącikami ust widząc te same emocje na twarzy kobiety, która przed nią siedziała jakie kotłowały się w niej. Nie ważny był stan czy pochodzenie, kobieta zawsze martwi się o innych członków rodziny wyczekując ich przybycia. Ją samą przywiodły tu emocje, które wzbudziła w niej rozmowa z Mathieu Rosierem. Wciąż się w niej gotowało, że był tak kategoryczny w swoich słowach.

06.01| Neala Weasley | Devon,Canonteign Falls
W trakcie.

06.01 | KTO? | GDZIE?
OPIS

06.01| KTO? | GDZIE?
OPIS

07.01 - poranek| Tatiana Dolohov - zakończona | Sklep Borgin & Burke
. -Drugi talizman to Runa Przemykającego Cienia. Lawa wulkaniczna i węgiel to dość kruche składniki, dlatego zalecam tu formę, która mniej jest narażona na uszkodzenia. Brosza, wisiorek, który można z łatwością ukryć pod ubraniem. Co pani o tym sądzi? - Zasugerowała wyciągając wnioski ze swojej wiedzy, którą do tej pory zdobyła tworząc talizmany.

07.01- wieczór| Evandra Rosier| Antresola, Durham Castle
w trakcie.

09.01 | Silke Multon | Pasaż Laverne de Montmorency
To był tylko szkic ale miał za zadanie zobrazować to na czym skupi się Primrose przy wykonywaniu zlecenia. Uśmiechnęła się delikatnie widząc zadowolenie pani Multon. Zatem udało się jej wpisać w gusta kobiety, co niezmiernie cieszyło arystokratkę, która wiedziała w jakim kierunku powinna iść w realizacji zamówienia. Zebrała swoje szkice i schowała do teczki, którą zabrała ze sobą.

10.01 |Cygnus Black - zakończona | Durham Castle, Gabinet Primrose
Wsparcie w ten sposób działań Cygnusa mogło przynieść pozytywne efekty, zobaczyć czy założenia powstałe na papierze mają realne odbijcie w rzeczywistości. Ulgi jakie proponował czarodziej wydawały się w jej oczach całkiem duże, ale nie miała pojęcia jaki jest stan finansów Ministerstwa Magii aby wspierać i dawać ulgi przedsiębiorcom. Wątpiła też, że nagle wszyscy się rzucą do wydziału po wsparcie. Wojna mogła w nich zabić ducha woli walki, nie we wszystkich ale w części mieszkańców. Na pewno należało położyć nacisk na odpowiednie przekazanie tego społeczności magicznej.

12.01| Fantine Rosier - zakończona | Smocze Ogrody, Laboratorium
-Nosząc przy sobie ten minerał pomagamy w oczyszczaniu umysłu, zwiększeniu koncentracji, życiu w harmonii z innymi, zwiększeniu entuzjazmu i intuicji. Co jest niezwykle ważne przy twórczej pracy. - Patrzyła jak czarownica powoli ostudza kociołek oraz przelewa eliksir do wcześniej przygotowanych fiolek.

15.01| Xavier Burke - zakończona| Gabinet Xaviera, Durham Castle
Nie oczekiwała, że Cygnus będzie dorzucał się do przedsięwzięcia w Durham kiedy miał swoje do sfinansowania w Londynie czy też jego okolicach. Opadła na fotel w zadumie i dłuższym zastanowieniu. Nie było idealnego wyjścia choć rozpatrywali wiele za i przeciw to wciąż jej czegoś brakowało. Nadal nie wiedziała jak pewne rzeczy ugryźć, jak się do nich odnieść. -Lennox. - Oznajmiła nagle i spojrzała na Xaviera.

20.01 | Edgar Burke - zakończona| Krużganki, Durham Castle
Część rzeczy wiedziała; żyjąc z ludźmi, którzy byli oddani sprawie nie dało się pewnych spraw nie wiedzieć. Chcą nie chcąc byli zmuszeni powiedzieć coś więcej dopytującej i drążącej temat Primrose. Jednak tym razem brat ofiarował jej wejście do tego świata, uchylenie drzwi, możliwość wkroczenia i dowiedzenia się tego wszystkiego o co wcześniej nie śmiała pytać zdając sobie sprawę, że odpowiedzi nigdy nie uzyska.

31.01 | Mathieu Rosier - zakończona| Stajnie, Durham Castle
Pewnych rzeczy nie mógł zmienić, nie miał wpływu ale to od niego zależało jak dalej ich relacja będzie wyglądać. Wyciągnęła różdżkę, a wiadro z wodą poszybowało do boksu Rotmistrza, gdzie poidło zostało uzupełnione, a snopek siana rozwiązał się i zwierzę mogło w spokoju zjeść swój posiłek. Słuchała w ciszy dalszych słów czarodzieja w pełni rozumiejąc jego obawy o jej osobę, o to co niesie ze sobą jej ciekawość oraz chęć poznania. Spojrzała w ciemne oczy Mathieu i uśmiechnęła się delikatnie do nich.


Luty '58
02.02.1958 | Evandra Rosier - zakończona | Durham Castle, Pracownika alchemiczna
Myślę, że jest wiele powodów dla takiego stanu rzeczy, ale najwięcej szkody czyni wychowanie. Zamykanie w złotej klatce i przeświadczenie, że nie ma innej alternatywy lub jest poza zasięgiem. Inne kobiety zwyczajnie nie chcą i skoro tak, nie będę ich do niczego zmuszać, ale warto poznać inne możliwości. Świadomość i chęć zmian.

W trakcie.

05.02.1958| Lennox Slughorn | Durham Castle, gabinet Primrose
W trakcie.

08.02.1958| Deirdre Mericourt  | La Fantasmagorie, Gabinet towarzyski
W trakcie.

10.02.1958| Elvira Multon | Sussex, Beachy Head
W trakcie.

16.02.1958 | Drew Macnair | Hampshire,Fabryka Charm Choc
W trakcie.

19.02.1958 | Xavier Burke - zakończona| Warwick, Warwickshire
Im więcej studiowała ten temat tym coraz bardziej uświadamiała sobie, że czarna magia należała do tej zaawansowanej, której pewne grono się obawiało i przylepiło jej łatwe złej i niegodziwej, a przecież magia sama w sobie nie jest zła i nigdy nie była. To energia, którą otrzymali możliwość posługiwania się i to oni jako jej użytkownicy nią sterowali nadając pewne cechy. Nie inaczej było teraz, klątwę ktoś nałożył, ktoś kto miał złe intencje i chciał zrobić krzywdę. Jak tłumaczył jej Mathieu, musisz chcieć, musisz pragnąć.


Marzec '58
KIEDY? | KTO? | GDZIE?
OPIS





May god have mercy on my enemies
'cause I won't

Primrose Burke
Primrose Burke
Zawód : Badacz artefaktów, twórca talizmanów, B&B
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Problem wyjątków od reguł polega na ustaleniu granicy.
OPCM : 5
UROKI : 6
ELIKSIRY : 30
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 8
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica
Primrose E. Burke Dd3436d291f269d9d228b8e0011b3018
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8864-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8880-listy-do-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8879-primrose-burke https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t9143-skrytka-bankowa-nr-2090#276327 https://www.morsmordre.net/t8894-primrose-e-burke

Powrót do góry Go down

Primrose E. Burke

Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach