Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematuShare
 

 Tereny cyrkowe

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
Autor toWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Tereny cyrkowe - Page 2 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Tereny cyrkowe - Page 2 Empty
PisanieTemat: Tereny cyrkowe [odnośnikTereny cyrkowe - Page 2 I_icon_minitime18.10.20 18:04

First topic message reminder :

Tereny cyrkowe

Rozległe tereny ciągnące się za namiotami, tak głównym, jak pomniejszymi, sprawiające wrażenie pustych, wykorzystywane przez artystów do codziennych ćwiczeń - niekiedy rozkłada się tu odpowiednie przyrządy, sprowadza zwierzęta, tworzy dogodne warunki na świeżym powietrzu, z dala od zaduchu płacht namiotowych i przypadkowych gapiów. Tereny otoczone są gęstą mgłą, która zatrzymuje i trzyma z daleka tak mugoli, jak niepowołanych czarodziejów. Niska trawa, gdzieniegdzie udeptana do gołej ziemi, pozwala na użycie praktycznie każdego rekwizytu. Kilka stałych konstrukcji pozwala na ćwiczenia na wysokościach.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Nailah Jones
Nailah Jones

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9527-nailah-jones#289763 https://www.morsmordre.net/t9532-malika#289971 https://www.morsmordre.net/t9531-nailah#289963 https://www.morsmordre.net/f350-dzielnica-portowa-arena-carringtonow-wagon-11 https://www.morsmordre.net/t9535-skrytka-nr-2184#290002 https://www.morsmordre.net/t9533-nailah-jones#289995
Zawód : treserka zwierząt w cyrku, początkująca twórczyni talizmanów
Wiek : 28
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna

dzikie to, spazmatyczne
pstrokate jak całe ich życie

OPCM : 10
UROKI : 0
ELIKSIRY : 10
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 6
Genetyka : Zwierzęcousty

Tereny cyrkowe - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Tereny cyrkowe [odnośnikTereny cyrkowe - Page 2 I_icon_minitime01.04.21 16:03

Zmartwieniom nie było końca - nakładały się na siebie, budując coraz grubszą powłokę niepokoju. Martwiła się dosłownie o wszystko oraz wszystkich, gdy część cyrkowej braci nie wracała już którąś noc z rzędu do domu; świadomość tego, że ich życie nikogo nie interesowało, pobudzała upiorne myśli zakotwiczone w głowie. Skoro nie martwił się o nich nikt, to właśnie Jones winna poświęcić im maksimum swojej uwagi. Co nie było proste w obliczu zbliżającego się wystąpienia, na jakie absolutnie nie była gotowa - w żadnym aspekcie. Młode lwy potrzebne do zauroczenia publiczności jeszcze nie zjawiły się na ziemiach Carringtonów, zaś Nailah nie zrobiła zbyt imponujący postępów odnośnie treningów Qianga. Grunt osypywał się spod trzewików, duszność nieuchronności porażki zatykała płuca nie pozwalając lśnić. Jak diament w koronie areny i chociaż darmo szukać w tych myślach skromności, to żaden artysta nie wyszedł dobrze na umniejszaniu własnych talentów. Wolała z dumą spoglądać na osiągnięcia i umiejętności zdobyte przez lata; nabyta ambicja wrzała w żyłach podgrzewając i tak gorącą już krew. Kolejny dzień bezowocnej tresury zouwu to następna porażka, gorzki eliksir do przełknięcia - powoli przestała radzić sobie z własnym życiem. Ironicznie, przecież nie działo się nic złego. Wojenny pomór obszedł się z czarownicą nadzwyczaj łagodnie, jedzenia nie mieli już wcześniej. Nauczyła się żyć o minimalnych racjach, większości bardziej wymyślnych produktów nawet nigdy nie próbując; ta sama, oszczędzana od paru dni bagietka złagodziła głód fizjologiczny, pozostając jednak głuchą na ten metafizyczny. Westchnęła, powoli przeżuwając porcję białego pieczywa, siedząc na odwróconym wiadrze i wpatrując się tępo w ziemię. Nie dostrzegła zmiany pory dnia. Zamierzała utkać perfekcyjny plan działania, zgładzić wreszcie istotę problemu krnąbrnego kociska, gdy po wnętrzu rozległ się irytujący wrzask właściciela przybytku - nakazujący wrócić do pracy. W tamtym momencie wyglądała prawie jak naburmuszone dziecko, gdy ze złością wsparła podbródek na dłoni, a oczy wywróciły się w lekceważącym geście. Siedziała jeszcze tak kilka minut z zamiarem zebrania szurającej po ziemi woli walki, ale poddała się. Z niechęcią wstała, szybko przemierzając odległość dzielącą ją od brzegu namiotu i postanowiła poćwiczyć, ale nie z Qiangiem. Nie miała siły na użeranie się z przerośniętym, magicznym stworzeniem, potrzebowała otuchy oraz nadziei. Także tej, że Carrington wybędzie do kasyna i nie zacznie nadzorować postępu prac.
Nim jednak zdołała zrobić cokolwiek, nieznajoma figura wtargnęła do środka, panosząc się jakby była u siebie. Nie była; dostrzegła twarz w migoczącym świetle świec, to intruz. Krótkie machnięcie różdżki wystarczyło, żeby wypuścić z klatki niezadowolonego tygrysa. Miała z nim przecież pracować nim tak bezczelnie przerwano im trening. Skądinąd jeszcze niezaczęty, ale to najmniejszy problem. - Nie krzycz tak, to go złości - odparła nieznajomemu, jeszcze nie ruszając się z miejsca. - Co chcesz z nim zrobić? - spytała za to kroczącego stworzenia. Namiot wypełniły trudne do zidentyfikowania pomruki. - Jak to co? Zjeść - odparł, bezpardonowo oblizując paszczę i nie spuszczając czujnego wzroku z sylwetki mężczyzny. - Pachnie smakowicie - dodał, na co Nailah uniosła brew. - Serio? Moim zdaniem wygląda bardzo nieświeżo - skomentowała; usta wykrzywiły się w niesmaku. Naprawdę? Te zwierzęta dostawały lepsze racje żywnościowe niż wszyscy cyrkowcy tutaj, a ten łasił się na jakiegoś portowego męta? - Stój - zakomenderowała w końcu, powoli, ale pewnie zbliżając się zarówno do zwierzęcia jak i jego ofiary, kołysząc tym samym pstrokatą suknią. Tygrys zatrzymał się, ale nie spuścił wzroku z czarodzieja, ciało zaś zdradzało gotowość do skoku; pasiasty ogon leniwie przecinał powietrze. - Kim jesteś i czego chcesz? Nie znam żadnych kultystów - powiedziała wreszcie do prowodyra całego zamieszania. Byli tu tacy? Jaką w takim razie religię wyznawali i dlaczego mieliby to robić na arenie? Nie rozumiała. Możliwe, że miała do czynienia z obcokrajowcem, skoro rzucał krótkimi, pozbawionymi sensu zdaniami, ale nie wychwyciła obcego akcentu. To wszystko sprawiło, że miała się na baczności, nadal w dłoni trzymając różdżkę. Czasy były przecież niespokojne.





czasem patrzył na nia
siedzącą na swoim posłaniu, i niemal słyszał rozpaczliwy zew tęsknoty zamkniętego w klatce drapieżnika.
Powrót do góry Go down
Reggie Weasley
Reggie Weasley

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t8733-regi-weasley https://www.morsmordre.net/t9176-poczta-uriena#278014 https://www.morsmordre.net/t9054-moze-mnie-kojarzysz#272989 https://www.morsmordre.net/f156-doki-pont-street-37-4 https://www.morsmordre.net/t9072-skrytka-bankowa-2069#273565 https://www.morsmordre.net/t9055-u-r-weasley#273095
Zawód : co się nawinie pod rękę
Wiek : 28
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
... here we go again
OPCM : 21
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 1
TRANSMUTACJA : 13
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Metamorfomag

Tereny cyrkowe - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Tereny cyrkowe [odnośnikTereny cyrkowe - Page 2 I_icon_minitime14.04.21 8:54

Był w stanie rozróżnić rogacza od sarny, ale cała reszta tych kontrastów w budowie stworzeń wydawała mu się zbyt potężna, żeby móc to wszystko spamiętać. Na szczęście istniały osoby zdolne nie tylko zapamiętać wszystkie informacje, ale również je wykorzystać i Weasley miał szczerą nadzieję, że dzięki temu nie zostanie pożarty jako potrawka na obiad zwierzęcia, które dziwacznie mruczało. Niezbyt odpowiadała mu opcja pozostania sam na sam z furkoczącym coś między zębami stworzeniu, którego łapy zakończone były ostrymi pazurami. Nawet nie musiał specjalnie sprawdzać i testować, żeby wiedzieć, jak szybko i głęboko mogły zatopić się w jego spiętym ciele, bo z pewnością były to granice przekraczające śmiałość jego wyobrażenia. Wszystko zdawało się nabrać o wiele więcej kolorów i głębi, jakby żegnał się z życiem tu i teraz w jakimś cholernym namiocie terenów cyrkowych na Arenie Carringtonów. Nie mieściło mu się w głowie, żeby tak to miało wyglądać, ale zdolność do adaptacji dotyczyła przecież nie tylko zdolności do życia, ale również umierania, a przynajmniej tak starał się uspokoić. Dopiero głos kobiety o ciemniejszej karnacji uspokoił go przed panicznymi i karcącymi myślami, bo przecież był cholernym czarodziejem, potrafił sobie radzić z takimi problemami albo przynajmniej powinien! Nie mógł tak łatwo się poddawać.
- Ach – zagrzmiało zaraz w ramach przeprosin czy też zrozumienia, jakby kompletnie nie spodziewał się, że stworzenie mogłoby rozumieć lub reagować. Nie był totalnym idiotom, ale też przecież nie mruczał do cholernego czterołapa jak nieznajoma, co ona w ogóle robiła? Gadała z nim? Rozszerzone źrenice bacznie obserwowały stworzenie, które zdawało się coś odmrukiwać, choć metamorfomag znał się na takich dźwiękach jak pijak na barmaństwie, zdarzali się tacy, ale bardziej rzadko niż często! Przynajmniej on żadnych nie znał, a że był człowiekiem małego rozumu, to też nie potrzebował zbyt wiele więcej. Czy mógł się pomylić? Prawdopodobieństwo było naprawdę potężne! – Jak to nie ma? – zdziwił się nieco, z zaskoczeniem przenosząc na krótką chwilę wzrok do ciemnoskórej kobiety, treserki, opiekunki? Nazwa była chyba nieistotna przynajmniej przez ten czas, aż czterołapy nie próbował na niego naskoczyć. – Tacy co występują w maskach grupowo, nie pamiętam, jak się nazywają, ale… – zatrzymał się na chwilę, pozwalając swojemu naturalnemu gadulstwu wyjść na piedestał spotkania. Jeremy zbyt dużo nie mówił, pełne zdania sklejane na poczet realnego strachu przed stworzeniem, które mogła zatrzymać tylko ta pomrukująca z czterołapem nieznajoma. Do Merlina! Nie lubił wychodzić z żadnej roli, szczególnie robiąc to dosyć nieświadomie i instynktownie, co w rzeczywistości zdarzało się bardzo, ale to bardzo rzadko. – tylko daję im wspomagające wizualizację specyfiki, powinni być namiot albo dwa dalej… – dokończył nieco kulawo, pozwalając jej połączyć kropki, kim był i co miał w kieszeniach. Oby tylko nie okazała się jedną ze służbistek Ministerstwa, a może… to była właśnie jego jedyna szansa? – Może też coś chcesz? – zaproponował, rzucając szybkie zerknięcie w jej stronę z daleka od zwierzaka, czy to było jakkolwiek poprawne? Przecież, żeby zaufać nieznajomemu klientowi, musiałby… przede wszystkim chyba nie dać się zjeść i rozszarpać, więc też szybko uspokoił nieco spanikowany umysł. Niech się dzieje wola Merlina!




Serce mnie bije
Dusza zapije

Żyję

Powrót do góry Go down
 

Tereny cyrkowe

Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Dzielnica portowa :: Magiczny port :: Arena Carringtonów-
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-21