Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Crimes and dreams

Go down 
AutorWiadomość
Michael Tonks
Michael Tonks

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7124-michael-tonks https://www.morsmordre.net/t7131-do-michaela https://www.morsmordre.net/t7129-wilkolak-mugolak https://www.morsmordre.net/f139-mickleham-old-london-rd-1 https://www.morsmordre.net/t7132-skrytka-bankowa-nr-1759#189352 https://www.morsmordre.net/t7130-michael-tonks
Zawód : wygnany auror
Wiek : 35
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
Chcąc zmienić świat, zacznij od siebie.
OPCM : 37
UROKI : 25
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6/8
SPRAWNOŚĆ : 11/13
Genetyka : Wilkołak
Crimes and dreams 1yGOSmf

Crimes and dreams Empty
PisanieTemat: Crimes and dreams   Crimes and dreams I_icon_minitime19.10.20 1:18

Kłębek, 1946

Kłębek rozbrzmiewał męskim śmiechem, śpiewem i gitarą Leo, okazjonalnymi nieprzyzwoitymi dowcipami i częstym szczękiem szklaneczek. Państwa Howell nie było w domu, a młodzieńcy świętowali... początek lata? Michael i Leo zawsze znajdowali powody do świętowania, choć ostatnią huczną okazją było ukończenie przez Tonksa kursu aurorskiego. Od tamtej pory jakoś niewiele zmieniło się w ich życiu, jakoś brakło hucznych okazji.
To nie powstrzymywało ich od picia i od miłego spędzania czasu. Mike przechwalał się tym, jak uwielbia swoją pracę, Leo hojnie dolewał whiskey i gdy minęła północ od czasu do czasu uciszał ich gromki śmiech (Cora śpi na górze), ogień wesoło buzował w kominku.
Michael zawsze miał mocniejszą głowę i po drugiej z rozbawieniem dostrzegł, że przyjaciel przysypia na kanapie.
-Leo? Heeeej, Leoooo... - roześmiał się, nie chcąc przerywać dobrej zabawy. Dał sobie jutrzejszy dzień na trzeźwienie, ale w poniedziałek wyjeżdżał w teren, do północnej Irlandii.
Leo nie odpowiadał.
Tonks przewrócił oczami i dopił whiskey ze swojej szklaneczki. W butelce została juz tylko resztka, więc dolał sobie. Ziewnął. Może już faktycznie się starzeli? - pomyślał z beztroską dwudziestoczterolatka, który chciał siedzieć i gadać do świtu.
Nie miał serca budzić przyjaciela, więc nakrył go kocem i dorzucił drewna do kominka. Właściwie teraz samemu Michaelowi było strasznie gorąco, aż koszula lepiła się do ciała, ale często bywa w Kłębku - wiedział, że nad ranem zrobi się chłodniej.
Wstał chwiejnie - skoro Leo zajął gościnną kanapę, to pozostawało mu udać się do jego sypialni. Nie był jeszcze na tyle pijany, żeby spać na dywanie na podłodze. Co prawda, wszystko jakoś rozmywało mu się przed oczami, ale to nic! Było mu naprawdę wesoło, spędzili świetny wieczór - tylko za krótki. Tęsknił za tą młodzieńczą beztroską w towarzystwie przyjaciela, w pracy bywało stresująco.
Wyszedł z salonu, bardzo szybko i zwinnie jak na kogoś pijanego - owoce kursu były niespodziewane, naprawdę poprawił swoją formę. Był w końcu elitą czarodziejskiego świata, a przynajmniej Departamentu Przestrzegania Prawa - jak często myślał o sobie z dumą, jak często powtarzał poznanym w barach dziewczynom. Uśmiechnął się do samego siebie na myśl o dziewczynach, aż...
-Cora? Nieee...sz...ś...szpissz? - zdziwiony, przystanął przed schodami, widząc jasnowłosą sylwetkę w przedpokoju. Obudzili ją i zeszła na dół? Co ona tu robiła?




You can tame a big bad wolf
if you don't feed him

Powrót do góry Go down
Cora Howell
Cora Howell

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t8263-cora-howell-budowa https://www.morsmordre.net/t8275-listy-do-cory#239409 https://www.morsmordre.net/t8271-corka#239378 https://www.morsmordre.net/f149-gloucestershire-okolice-little-witcombe-klebek https://www.morsmordre.net/t8273-skrytka-nr-1986#239400 https://www.morsmordre.net/t8608-cora-howell
Zawód : przygarniam pogubione kudłonie
Wiek : 30
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
Słyszysz pieśń lasu?
OPCM : 10
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 5
TRANSMUTACJA : 20
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarodziej

Crimes and dreams Empty
PisanieTemat: Re: Crimes and dreams   Crimes and dreams I_icon_minitime19.10.20 22:31

Ich śmiech przecinał jej myśli. Wiedziała, że nie uśnie. Rozmowy krążyły po domu, obijały się o ściany, czyjś głos pieścił jej uszy, nawet gdy był tak okrutnie stłumiony. Nie podsłuchiwała. Wcale nie! Nałożyła poduszkę na głowę, zacisnęła mocno powieki, uparcie błagając o sen. Nie nadszedł, więc się poddała. Długi czas siedziała na łóżku, obserwując przez otwarte szeroko okno morze gwiazd kołyszących się ponad Kłębkiem w tą letnia noc. Pachniało lasem. Pies czuwał na ułożonym w kącie posłaniu z miliona starych poduszek i koców. Gdy zsunęła nogi ku podłodze, uniósł łeb i lekko przechylił, rzucając jej bardzo powątpiewające spojrzenie. Przez chwilę ich oczy krzyżowały się w błyskach niewidzialnego wyzwania. Podrapała lekko paznokciami odsłonięte ramię i wzięła głębszy wdech. Nieśpiesznie, delikatnie przemknęła na palcach po podłodze, pamiętając, które z drewnianych desek wywoływały zdradzieckie skrzypienia. Falbanka nocnej koszuli musnęła barierkę przy schodach, a w tym czasie czyjeś oko starało się nie patrzeć.
Żaden z nich nie dostrzegł ducha przebiegającego korytarzem, skąpanej w sennej bieli dziewiętnastolatki, która nie spała, ale i nie bawiła się z nimi, szanując ducha męskiego spotkania. Właściwie to tylko się przywitali. Chyba nawet popatrzył na nią dłużej niż przez pięć sekund. Przez cały dzień wybierała sukienkę, ale to nie miało żadnego znaczenia. To nic. Nie przyszedł dla niej. Nigdy nie przychodził dla niej i nawet nie odważyła się o tym śnić. Wystarczyło jednak, by był ledwie kilka ścian dalej, a już nie potrafiła ugasić emocji. By zrobić cokolwiek, przyszła do kuchni. W dużym kojcu drzemały szczeniaki. Jeden z nich chyba się wymknął i nie potrafił wrócić. Popatrzyła na malucha z rozczuleniem i odłożyła go na miejsce, bliżej psiej mamy.  
W szklance wody odnalazła ukojenie. Przelotnie zerknęła jeszcze na słoiczek pełen masła orzechowego. Uśmiechnęła się trochę. Chyba mu smakowało. Pamiętała, że je lubił, więc musiała je przygotować. Właściwie to nie była teraz głodna, ale postanowiła spróbować. Maleńka kanapeczka zniknęła w jej ustach, a gdzieś w tej samej chwili Leo Howell odpływał.
A potem Michael ujrzał ją, kiedy chciała wrócić do pokoju. Spoglądała na niego niepewnie, próbując stłumić falę dziwnego lęku. Dziwnego, ale tak nieznośnie oswojonego. Poczuła ciepło, rozpływało się po ciele. Wystarczyło tylko, że był. Otworzyła usta, by odpowiedzieć, ale nie umiała. W zawstydzeniu poczuła, jak jej policzki malują się wstrętnym różem. Nie, nie będzie nudną milczką. Zrobi coś.
– Ja… Ja… – zaczęła kulawo i asekuracyjnie skubnęła kawałek bawełnianej koszulki. Opuściła powoli głowę. Świetnie. Brawo, Cora. Znów to samo. W klatce piersiowej czuła nieznośne łomotanie. Zupełnie jakby ukrył się tam tuzin trzepoczących skrzydeł. To nie ptaki. To serce. – Nie – wydusiła trochę dla siebie niespodziewanie, ale to i tak był sukces! Naprawdę! Bo przecież te nogi rwały się do ucieczki, bo przecież głęboko w niej panował taki bałagan. Bo przecież tak bardzo cieszyła się jego obecnością.


Powrót do góry Go down
Michael Tonks
Michael Tonks

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7124-michael-tonks https://www.morsmordre.net/t7131-do-michaela https://www.morsmordre.net/t7129-wilkolak-mugolak https://www.morsmordre.net/f139-mickleham-old-london-rd-1 https://www.morsmordre.net/t7132-skrytka-bankowa-nr-1759#189352 https://www.morsmordre.net/t7130-michael-tonks
Zawód : wygnany auror
Wiek : 35
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
Chcąc zmienić świat, zacznij od siebie.
OPCM : 37
UROKI : 25
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6/8
SPRAWNOŚĆ : 11/13
Genetyka : Wilkołak
Crimes and dreams 1yGOSmf

Crimes and dreams Empty
PisanieTemat: Re: Crimes and dreams   Crimes and dreams I_icon_minitime19.10.20 22:54

Uśmiechnął się na jej widok, spoglądając na nią ciepło, choć nienatarczywie. Nie chciał jej spłoszyć, a Cora zawsze wydawała się taka nieśmiała. Może i Howellowie otaczali się psami, ale ona kojarzyła mu się z przestraszonym kociakiem.
Kiedyś myślał, że siostrzyczka Leo z tego wyrośnie. Kerstin też przechodziła przez krótką fazę nieśmiałości, nawet Just traciła pewność siebie, gdy fryzura się jej nie słuchała. Ale mijały lata, a Cora nadal peszyła się przy nim tak samo bardzo. A przecież była już dorosła.
Huh, faktycznie była dorosła. Wcześniej jakoś nie zwrócił na to uwagi, w domu Howellów czas płynął przecież inaczej, a spotkania z Leo przenosiły go w czasie do lat szkolnych. A przecież już niecałe trzy lata temu skończył kurs, Cora zdążyła skończyć szkołę i wypięknieć...
Oczywiście, że zauważył. Jaka jest śliczna w tamtej niebieskiej sukience, którą zdążyła już zamienić na nocną koszulę. Tylko, że nie mógł zatrzymać na niej wzroku. Gdyby ujrzał jej bliźniaczkę na potańcówce (choć tak ubrane dziewczyny nie chodziły na potańcówki), to na pewno poprosiłby ją na parkiet. Ale nie Corę. Corę znał przecież od zawsze, a w dodatku była siostrą jego najlepszego przyjaciela. Sióstr przyjaciół się nie podrywa. A przynajmniej nie na trzeźwo.
Rozciągnął usta w jeszcze szerszym uśmiechu, widząc jej rumieniec, uroczo kontrastujący z białą koszulą i jasnymi włosami. Było ciemno, ale nie na tyle, by zmrok ukrył gorąco na jej twarzy.
Jemu też było bardzo gorąco.
-To... dobrze. - odpowiedział powoli, z lekkim opóźnieniem rozumiejąc sens jej nie. Bo to nie było takie "nie" to niego, tylko odpowiedź na jego pytanie. Faktycznie. A choć zerkała w dół, to jej rumieniec zdawał się mówić "tak" - kalkulował Michael na jakimś bardzo podświadomym poziomie, a whiskey rozkosznie szumiała mu w głowie.
-Byliśmy gło...śno, ale nie chcieliśmy cię obudzić. - wyjaśnił pogodnie, jakby się usprawiedliwiając. Przecież pół godziny temu przechwalał się Leo ile dziewczyn chciało z nim zatańczyć tydzień temu, miał nadzieję, że tego nie słyszała. Choć właściwie co było w tym złego, czemu miałaby nie słyszeć? To tylko Cora.
-Leo już sz...ś...śpi, idziemy spać? - zaproponował, a po sekundzie zorientował się, jak to zabrzmiało i zmarszczył lekko brwi.
-Znaczyyy, ja. Ja idę spać. Ty też? - powtórzył powoli, aby nadać słowom i myślom jakiś większy sens. Postąpił krok do przodu, ale tam przecież znajdował się schodek, upssss... Ten dom robił się taki dziwny po alkoholu. Zachwiał się lekko na nogach, ale zwinnie odzyskał równowagę, podpierając się ściany.
Ściany za głową Cory. Zerknął w dół i zorientował się, że wręcz wisi nad jej buzią, no bo oczywiście górował nad nią wzrostem. Nawet gdy garbił się po pijaku.
-Ups. - okej, musi opuścić rękę i postawić krok do tyłu.
Ale jakoś tego... nie zrobił, tylko uśmiechnął się szerzej.




You can tame a big bad wolf
if you don't feed him

Powrót do góry Go down
Cora Howell
Cora Howell

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t8263-cora-howell-budowa https://www.morsmordre.net/t8275-listy-do-cory#239409 https://www.morsmordre.net/t8271-corka#239378 https://www.morsmordre.net/f149-gloucestershire-okolice-little-witcombe-klebek https://www.morsmordre.net/t8273-skrytka-nr-1986#239400 https://www.morsmordre.net/t8608-cora-howell
Zawód : przygarniam pogubione kudłonie
Wiek : 30
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
Słyszysz pieśń lasu?
OPCM : 10
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 5
TRANSMUTACJA : 20
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarodziej

Crimes and dreams Empty
PisanieTemat: Re: Crimes and dreams   Crimes and dreams I_icon_minitime21.10.20 0:24

Ściany wirowały, podłogi falowały. Nieruchomy wiatr nadchodził, by ochłodzić dziewczęcą buzię. Bezskuteczny, wyimaginowany, tyle lat blisko, a jednak wciąż nieosiągalny. Michael się uśmiechał, a jej już zupełnie uginały się kolana. Nieznane dreszcze przejmowały kontrolę nad ciałem. Nie istniała żadna osoba, przy której czuła się właśnie tak. Nie musiał nawet nic robić! Przeżywała to, zatrzymywała chwilę, w której patrzył tylko na nią i mówił do niej więcej niż przelotne pozdrowienia. Choć wiedziała, że alkohol go uskrzydlił, rozpylił w żołądku radosnego ducha, to jednak wciąż widziała tego samego chłopca. Nie, on był mężczyzną, kiedy ona tkwiła dalej w tym mdłym, niepewnym ciele nieco pokracznego kaczątka. Chciałaby, aby nauczył ją latać, aby pokazał jej, jak być takim odważnym, takim pewnym. Tak śmiało spoglądał przed siebie. Wszystko mu się udawało. Chociaż Cora nigdy nie pragnęła atencji, zawsze zastanawiała się, jakby to było, gdyby tylko udało jej się przyciągnąć uwagę innych, zatrzymać ich przy sobie na dłużej. Nikogo jednak nie potrafiła oczarować. Nikogo też nie chciała. Poza nim.
Dobrze? Nie chciał, by spała? Serce tupnęło jej mocniej, kiedy zastanawiała się, o co mogło mu chodzić. Nie spodziewała się w swej zbyt niewinnej, przychylnej interpretacji, że był zwyczajnie pijany… i bredził coś. Cieszyła się jego obecnością. Zbyt głęboko. Szkoda tylko, że nie mógł liczyć na swobodną konwersację. Że chociaż pragnęła tego tak bardzo, nie mogła mu tego dać. Stres ją zjadał. – Nie obudziliście – odpowiedziała wreszcie, choć zdążył już powiedzieć i o spaniu i o osobnym spaniu, a ona dalej stała jak kłoda. Drżąca, zupełnie miękka kłoda. Oczywiście, że nie było powodów, dla których miałby chcieć zostać z nią i porozmawiać. Przy maśle orzechowym i herbacie. Po kilku godzinach z Leo i kilku flaszkach na pewno marzył jedynie o śnie. Popatrzyła na niego tak rozmarzona, nawet nie wyłapała tego dziwnego zlepku słów. Nie wyczuła podejrzanego kontekstu. – Nie mogę zasnąć, Michaelu – odpowiedziała miękko. Chyba chciała jeszcze trochę tu zostać. Zerknąć, czy Leo zasnął w dobrej pozycji, czy jest okryty. Zawieszane spojrzenie było niemym wyczekiwaniem. Wyobrażała sobie, że zaraz pójdzie. Bała się zrobić cokolwiek. Był taki piękny, taki rumiany i uśmiechnięty. Mgliste spojrzenie obejmowało go jednak teraz nieco śmielej. Czy to możliwe?
Kiedy się zbliżył, odruchowo cofnęła się, ciało mocniej wciskając w ścianę. Plecy poczuły chłodną ścianę aż za dobrze przez cieniutki materiał koszulki. Uniosła z niepokojem głowę i wydawało jej się, że przestała oddychać, kiedy znalazł się tak blisko. Zapach Michaela Tonksa był wszędzie. Rozpylał się na jej ramionach, obejmował ją z góry, łaskotał i ogrzewał. Nie, to po prostu on. Taki jak zawsze, choć nieco bardziej pogodny. Trochę zabawny, niesamowicie wielki ponad małą Corą. Poczuła, że znów ma dwanaście lat i zupełnie nie umie obronić się przed tym uczuciem. Nic się nie zmieniło. Tylko ta bliskość wydarzyła się pierwszy raz. Nie spojrzała na dłoń nad jej ramieniem, Patrzyła tylko w oczy, a jej usta zamarły, by bronić się przed drżeniem. Zesztywniała chyba cała. Znów się uśmiechał, zbliżał, nie cofnął się i nie pomknął do sypialni. Został przy niej, jakby miał tutaj coś jeszcze do zrobienia.
Wydawało jej się, że poczuła zapach wilgotnego lasu i świeżego rumianku. Tak pachniał nie od dzisiaj. Uśmiechnęła się ostrożnie i w nerwowym odruchu odgarnęła włosy na bok twarzy, zastanawiając się, co powinna zrobić. Jak myśleć, jak wyplątać się, kiedy był tak blisko, że aż cała się gotowała.
Teraz albo nigdy. Nie, nie mogła. To beznadziejne. Zacisnęła mocniej powieki, ale zorientowała się, że przecież cały czas na nią spoglądał  i to wszystko widział. – W porządku? – zapytała, bo przecież wyglądał dość niepewnie. – Z-zaprowadzić cię? – wydukała powolutku, czując w środku dumę, że jeszcze nie spaliła się ze wstydu. Wiedziała, że znał drogę, ale najwyraźniej wypili naprawdę dużo i nieco się tutaj gubił. Aż zabłądził przy niej.


Powrót do góry Go down
Michael Tonks
Michael Tonks

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7124-michael-tonks https://www.morsmordre.net/t7131-do-michaela https://www.morsmordre.net/t7129-wilkolak-mugolak https://www.morsmordre.net/f139-mickleham-old-london-rd-1 https://www.morsmordre.net/t7132-skrytka-bankowa-nr-1759#189352 https://www.morsmordre.net/t7130-michael-tonks
Zawód : wygnany auror
Wiek : 35
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
Chcąc zmienić świat, zacznij od siebie.
OPCM : 37
UROKI : 25
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6/8
SPRAWNOŚĆ : 11/13
Genetyka : Wilkołak
Crimes and dreams 1yGOSmf

Crimes and dreams Empty
PisanieTemat: Re: Crimes and dreams   Crimes and dreams I_icon_minitime22.10.20 22:37

Cora też nie mogła liczyć na swobodną konwersację, zgłoski zbyt plątały się Michaelowi na języku. Na szczęście dla niego, sam nie był tego świadom. Na szczęście dla Cory, w upojonym stanie nie zauważał nawet, jak bardzo jest onieśmielona i jak trudno wydusić jej z siebie jakiekolwiek słowa.
Zauważał tylko, być może po raz pierwszy w życiu, jak bardzo jest urocza, gdy tak się rumieni. Na trzeźwo przecież nie mógł na nią tak patrzeć, a szczególnie nie przy Leo. Takie były konwenanse przy młodszych siostrach.
Teraz nie pamiętał już o konwenansach. Oparł się ciężko o ścianę, nie mogąc się zmusić do wyprostowania sylwetki i do ruszenia w górę schodów. Kręciło mu się w głowie, wspinaczka zapowiadała się na żmudną, a tu, nad Corą, było tak... wygodnie.
-Nie możesz zasnąć? Czemu? - zdziwił się, choć jego ciekawość była trochę powierzchowna. Pytał, żeby usłyszeć jej ciepły głos, a jego uwaga i spojrzenie błądziły gdzieś po ustach Cory. Tak uroczo drżały, o, a potem przestały, a teraz prześlicznie się uśmiechnęła. I on rozciągnął wargi w uśmiechu, do Cory nie sposób było się nie uśmiechać. Noc była piękna i jeszcze młoda, a on stał nad piękną dziewczyną, która patrzyła na niego tak... tak...
...No właśnie, jak?
Patrzy na mnie tak, jakby mnie chciała - uświadomił sobie, albo to raczej jakaś atawistyczna samorealizacja wreszcie przebiła się przez mgliste opary alkoholu. Patrzyło tak już na niego kilka dziewczyn, ale Cora jakoś... inaczej. Jakoś intensywniej. Po kręgosłupie przebiegł mu miły dreszcz. To miłe uczucie, być chcianym.
Skupił się na tym co dzieje się tu i teraz, nie kojarząc jeszcze, że Cora patrzyła na niego tak od zawsze. Może zrozumie to na trzeźwo, może wtedy przyjdzie zaskoczenie i wstyd. Na razie te uczucia były daleko, bardzo daleko. Zdrowy rozsądek też był daleko.
Cora zamknęła oczy, a taka speszona wyglądała jeszcze bardziej słodko. Nachylił się bliżej.
-Pachniesz jak masło orzechowe... i kwiaty, jakby bez...? - uświadomił sobie (jej?) nagle z mieszanką podziwu i rozbawienia. Ciepły tembr jego głosu zabrzmiał tuż przy jej uchu. Jeśli otworzyła oczy, to zobaczyła, że był już blisko. Bardzo blisko.
Mógłbym być jeszcze bliżej.
Wolną dłonią pomógł jej odgarnąć włosy za ucho, a potem przejechał palcami po jej policzku i skrócił wreszcie odległość między ich ustami. Pocałował ją gwałtownie i zachłannie, a po sekundzie wsunął język między jej wargi, tak jak zwykle. Nie w głowie były mu cierpliwość czy romantyzm, nawet nie zastanawiał się nad tym, który to pocałunek dla Cory. Dla niego był jednym z wielu, ale smakował jakoś lepiej, o wiele lepiej niż inne. Zakazany owoc smakuje najlepiej.




You can tame a big bad wolf
if you don't feed him

Powrót do góry Go down
 

Crimes and dreams

Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Wprowadzenie :: Archiwa Departamentu Tajemnic :: Myślodsiewnie-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-20