Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Żabie mokradło

Go down 
Autor toWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Żabie mokradło Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Żabie mokradło Empty
PisanieTemat: Żabie mokradło [odnośnikŻabie mokradło I_icon_minitime26.10.20 17:48

Żabie mokradło

Po południowej stronie wyspy, niedaleko wybrzeża, porastające tamte tereny drzewa przerzedzają się, tworząc sporej wielkości polanę. Dróżka, która do niej prowadzi, nie należy do najwygodniejszych: teren jest podmokły, poprzecinany głębokimi, wypełnionymi wodą wyrwami, nad którymi póki co nikt nie zbudował jeszcze mostków ani nie przerzucił kładek. Szczeliny nie są szerokie, można je spokojnie przeskoczyć, ale krawędzie bywają śliskie; prawdopodobnie dlatego na porośniętą gęstą trawą polanę zapuszcza się niewielu mieszkańców, a sam teren został uznany za niedający się do wykorzystania pod budowę chat. Łąkę zamieszkują za to - wyjątkowo licznie - żaby, chowające się w wysokiej trawie i umykające spod stóp nieuważnych wędrowców. W ciągu dnia trudno je zauważyć, wieczorami i rankami dają jednak prawdziwe koncerty, a cała okolica wypełnia się kumkaniem. Od niedawna spotkać tu można również - o ile ma się szczęście - parę żabocików, powstałych albo w wyniku nieuważnego zaklęcia, albo na skutek niezwykłej, krążącej w skałach magii.


Powrót do góry Go down
Gwendolyn Grey
Gwendolyn Grey

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5715-gwendolyn-grey-budowa https://www.morsmordre.net/t5762-varda https://www.morsmordre.net/t5761-gwen-grey#135984 https://www.morsmordre.net/f143-kornwalia-puddlemere-dwor-macmillanow https://www.morsmordre.net/t5764-skrytka-bankowa-nr-1412#135988 https://www.morsmordre.net/t5763-gwen-grey#135987
Zawód : malarka, ilustratorka "Czarownicy"
Wiek : 21
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
Bo tylko tak idzie wytrzymać: śmiejąc się z ponurych zdarzeń. A im chętniej się mnożą, tym częściej należy się śmiać.
OPCM : 20
UROKI : 24
ELIKSIRY : 15
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica
Za rogiem zawsze będzie czyhał jakiś nowy koszmar

Żabie mokradło Empty
PisanieTemat: Re: Żabie mokradło [odnośnikŻabie mokradło I_icon_minitime05.11.20 15:59

| 6 sierpnia

Do Oazy wpuścił ją pan Anthony, któremu z resztą często się to zdarzało. Wszak mieszkał z nią pod jednym dachem, a jako człowiek raczej miły, choć czasem wprowadzający Gwen z zakłopotanie, nie miał nic przeciwko, aby ta pomagała w tym miejscu w każdej wolnej chwili. Ostatnio gdy przybywała już do Oazy spędzała w niej cały wolny dzień. Dzięki temu była w stanie zrobić więcej, a proszenie innych Zakonników o wypuszczanie po kilku godzinach nie było wcale takie przyjemne. Gwen naprawdę nie lubiła się prosić.
Z samego rana ruszyła więc, aby przygotować kilka eliksirów, a następnie aby pomoc je zażyć znajdującym się na wyspie dzieciom. Były chore i osłabione, ale uzdrowiciele nie mieli czasu, aby robić to samodzielnie. Gwen zaś znała podstawy pierwszej pomocy na tyle dobrze, że przynajmniej w ten sposób była w stanie jakoś ich odciążyć. Właśnie pochylała się nad jednym z uroczych, choć przestraszonych chłopców, gdy jakiś niemagiczny nastolatek podszedł do niej, informując, że jej pomoc przydałaby się gdzieś indziej. Chodziło o jakieś boisko do kłiticza, lub czegoś podobnego, o jakieś budowanie, kamienie? Malarka w pierwszej chwili zmarszczyła brwi, nie wiedząc, o co chodzi, ale w końcu na jej twarzy pojawił się wyraz zrozumienia. Słyszała już o tym, Billy chyba wspominał. Tak jej się przynajmniej wydawało.
Ruszyła więc bez dalszego wahania. Na miejscu wskazanym przez mugola pojawiła się po krótkim spacerze. Rude włosy Gwen były spięte w kucyk, na sobie miała zaś proste, już nieco przybrudzone spodnie oraz jasną, bardzo niemagiczną koszulkę. Różdżka spoczywała w kieszeniach dziewczyny, a krótki rękawek stroju ukazywał wciąż czerwone blizny po poparzeniu na przedramionach oraz stopniowo zanikające już placki podrażnionej skory. Czarnomagiczne zaklęcie, które trafiło ją pod koniec zeszłego miesiąca było naprawdę paskudne. Na domiar złego panna Grey wciąż miała wrażenie, że coś drażni jej tęczówkę. Nie potrafiła wyzbyć się tego uczucia od… od tego całego dziwnego rzucania do wody wianków, które niemal skończyło się dla niej tragicznie.
W końcu dostrzegła tego, który wyraźnie na nią czekał. Całkiem postawny blondyn, zdecydowanie od niej starszy, w Oazie pojawiał się od dosłownie paru dni. Gwen słyszała drobne plotki na jego temat. To był jakiś Fredrich? Frederick? Pewne była w każdym razie, że Fox. Miał chwytliwe nazwisko. No i podobno wcale nie był tu nowy, część z Zakonników go znała, chociaż dokładna historia mężczyzny była jej nie znana. Nie miała czasu na zgłębianie plotek i wypytywanie innych. Poza tym wcale nie była tym aż tak zainteresowana. Inne rzeczy zajmowały jej głowę.
Emm… dzień dobry, proszę pana – powiedziała grzecznie, bo w końcu się nie znali. Nie wiedziała, czy ten człowiek w ogóle zna jej imię. Przedstawiła się więc, uśmiechając się możliwie ciepło: – Jestem Gwen. Mam panu pomoc przy tym boisku od Billy’ego, prawda? Chłopiec mówił, że chodzi o jakieś kamienie? Aby wyłożyć nimi ścieżkę na mokradła? – dopytała, gotowa, aby od razu ruszać.




Przypominała sobie, że Jaskółka porównywała śnienie do ogrodu, mówiła, że można dzięki niemu choć na chwilę opuścić więzienie, naprawdę
poczuć niebo.
Powrót do góry Go down
Frederick Fox
Frederick Fox

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t2155-frederick-fox#32552 https://www.morsmordre.net/t2178-poczta-fryderyka#33148 https://www.morsmordre.net/t2176-fantastic-mr-fox#33126 https://www.morsmordre.net/f220-varden-street-19 https://www.morsmordre.net/t3769-skrytka-bankowa-nr-605#69393 https://www.morsmordre.net/t2332-freddie-fox#35856
Zawód : rebeliant, wolny strzelec, ex auror
Wiek : 36
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Kawaler
fire is catching
and if we burn
you burn with us
OPCM : 46
UROKI : 30
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 13
SPRAWNOŚĆ : 9
Genetyka : Metamorfomag
Żabie mokradło Giphy

Żabie mokradło Empty
PisanieTemat: Re: Żabie mokradło [odnośnikŻabie mokradło I_icon_minitime03.12.20 21:45

Dobrze było słyszeć wokół siebie znajomy akcent. Pół roku spędzone w Ameryce dało mi odczuć coś, o czym nie myślałem nigdy wcześniej podczas swoich wcześniejszych podróży. Brytyjski akcent brzmiał jedynie w swoim rodzaju, był wyrazisty i głęboki, za to tam, za oceanem... za oceanem angielski brzmiał bardziej gładko, a może po prostu tak bardzo brakowało mi rodzinnych stron, że teraz doceniałem nawet brzmienie języka. Nie była to ta sama Anglia, którą opuściłem, ale szybko przystosowałem się do nowych warunków. Trwająca wojna stawiała przede mną wiele wymagań, które bynajmniej nie ograniczały się wyłącznie do dzierżenia różdżki. Byłem nie tylko orężem - nie stroniłem od pracy fizycznej, ale i od poznania uchodźców, którzy ukrywali się w Oazie - bez względu na swoje pochodzenie. Starałem się rozmawiać z każdym, choć często wplątywało mnie to w niewygodne rozmowy o tragicznych historiach, o utraconych życiach, szansach, majątkach i rodzinach. To były trudne rozmowy - i dla nikogo nie znajdowałem pocieszenia. Bo wiedziałem, że nie jego szukają. Nikomu nie mogłem obiecać, że za dzień czy dwa niebo nie spadnie nam na głowę, a ja zdołam je w porę powstrzymać. Zamiast pustych słów budowałem zaufanie. Wyrażałem zrozumienie i wdzięczność - za zaufanie.
Być może kiedyś ktoś miał obarczyć mnie winą za rzeczy, których nie dokonałem. Za śmierci, które nie wydarzyłyby się, gdybym zrobił coś - lub czegoś nie zrobił. Być może kiedyś miałem zostać rozliczony za swoje czyny. Przez jedna lub drugą stronę - to bez zaczenia. Przed samym sobą wiedziałem najlepiej, kim jestem i czego dokonałem.
Chociaż byłoby lepiej gdybym siedział na dupie, zamiast wozić ją po Ameryce. Spróbowałem, bo ktoś spróbować musiał. Przywiozłem ze sobą niewiele. Jeden adres. Jedno nazwisko. Liczby mogły być dobijające, ale pamiętałem słowa przysięgi, którą złożyłem przed rokiem.
I wiedziałem, że z tej iskry będzie jeszcze wielki ogień.
Kiedy tylko dowiedziałem się o inicjatywie budowy boiska, od razu zgłosiłem się do pracy. Quidditch stanowił ważną część naszej kultury, o potrzebie miejsca do gry nie trzeba było mnie przekonywać. Cieszyłem się tym bardziej, że Oscar podzielał mój entuzjazm - choć przydzielono nam odrębne zadania. Ja miałem zająć się utwardzeniem ścieżki - trudny, podmokły teren wymagał zabezpieczenia, William wyszedł z pomysłem, że najlepiej będzie przenieść płaskie kamienie znad wybrzeża. Pracę zacząłem jednak od udania się na miejsce, chcąc sprawdzić ziemię i ocenić rzeczywistą ilość potrzebnego materiału. Oczekiwałem, że pojawi się ktoś do pomocy - nie miałem w zwyczaju oceniać, dlatego też widok młodej dziewczyny nie był dla mnie zaskoczeniem. Wydała mi się nieco speszona - lub też ta pomyliłem nieśmiałość z dobrym wychowaniem. Jej strój nie wskazywał jednak na to, aby miała mieć muchy w nosie - swobodny jak na czarownicę, skłaniał mnie raczej do założenia, że za grzeczną palisadą kryła się ułożona, choć niezbyt staroświecka dama.
- Panno Gwen. - Skinąłem lekko głową - Dzień dobry - Dodałem dziarsko, a na moim obliczu szybko pojawił się uśmiech. - Fox. Do usług. Frederick. Byle nie per pan, bo wszystkim panom władza zbyt mocno uderza do głowy. - Rzuciłem żartobliwie, chcąc zachęcić ją tym samym do wyzbycia się uprzejmości. Ostatecznie to ona miała tutaj decydujący głos - zbyt szybka poufałość zdawała się peszyć niejedną kobietę. A ja? W łamaniu konwenansów osiągnąłem już dawno tytuł mistrzowski. - Zgadza się. - Z wolna przytaknąłem jej słowom. - Już się tu trochę rozejrzałem, teren nie jest najprostszy. W zasadzie cała polana wymaga zabezpieczenia, ale myślę, że lepiej będzie wytyczyć kilka ścieżek. - Ręką wskazałem kluczowe punkty, które należało połączyć. - Trzeba będzie przenieść kamienie znad wybrzeża. Możliwie płaskie. I uważać na żaby. - Wyjaśniłem pokrótce, powoli podwijając rękawy luźnej, lnianej koszuli. Nie myślałem już o bliznach zdobiących własne ciało, za to zwróciłem uwagę na plamy, które pokrywały jej ręce. Nie pytałem jednak o ich pochodzenie - trwała wojna, wszyscy po równo nosiliśmy jej znamię. - Zaraz… Gwen? To ciebie zaatakował wąż na wiankach? - Uniosłem głowę, odnajdując jej spojrzenie. Nie byłem pewien, nie było mnie na wybrzeżu, kiedy to się wydarzyło.
No i tyle byłoby z konwenansów po mojej stronie.




Kundle, odmieńcy, śmieci, wariaci,
obywatele degeneraci,
ej, duszy podpalacze,
Róbmy dym
Powrót do góry Go down
Gwendolyn Grey
Gwendolyn Grey

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5715-gwendolyn-grey-budowa https://www.morsmordre.net/t5762-varda https://www.morsmordre.net/t5761-gwen-grey#135984 https://www.morsmordre.net/f143-kornwalia-puddlemere-dwor-macmillanow https://www.morsmordre.net/t5764-skrytka-bankowa-nr-1412#135988 https://www.morsmordre.net/t5763-gwen-grey#135987
Zawód : malarka, ilustratorka "Czarownicy"
Wiek : 21
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
Bo tylko tak idzie wytrzymać: śmiejąc się z ponurych zdarzeń. A im chętniej się mnożą, tym częściej należy się śmiać.
OPCM : 20
UROKI : 24
ELIKSIRY : 15
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica
Za rogiem zawsze będzie czyhał jakiś nowy koszmar

Żabie mokradło Empty
PisanieTemat: Re: Żabie mokradło [odnośnikŻabie mokradło I_icon_minitime30.12.20 21:08

Przy starszym i właściwie obcym mężczyźnie należało zachowywać się grzecznie i miło – to zawsze do głowy wtłaczała jej matka. A że bycie sympatyczną, młodą kobietą zwykle wiązało się z odrobinką zawstydzenia Gwen ta emocja towarzyszyła przynajmniej częściowo jako element wyuczonej, społecznej gry. Kto wie, może w innych czasach zachowywałaby się inaczej? Zmiana obyczajów nie wydawała się jednak zbyt przydatna, zwłaszcza że – jak nauczyła się i od rodzicielki, i przez własne doświadczenia – mężczyźni chyba lubili mieć poczucie, że to w nich towarzysząca im panna ma oparcie. To jednak zdecydowanie nie była dywagacja na ten moment ani na ten czas. Mieli przecież do wykonania zadanie, a jeśli malarkę najdzie ochota na podobną analizę w przyszłości lepiej byłoby, aby wykonała ją w towarzystwie Kerstin, Lizzie, czy Gin, niż przy panu Foxie.
Głos Frederica był jednak całkiem miły, a jego ton oraz zachowanie nieznanego Gwen zakonnika sugerowały raczej sympatyczny i stosunkowo żywy charakter, co mogło dawać nadzieję na całkiem udaną współpracę. Z resztą, panna Grey raczej nie zwykła zakładać z góry, że współpraca z kimś będzie nieprzyjemna, choć należało zauważyć, że od niektórych osób najzwyczajniej w świecie biła nieprzyjemna aura i czasem trudno było nie oceniać ludzi po pierwszym wrażeniu.
Uśmiechnęła się na słowa dotyczące panowania, czując się nieco pewniej niż przed chwilą. W Oazie w końcu liczyła się wzajemna współpraca i wsparcie, a o to łatwiej było bez nadmiaru konwenansów. Gdy jednak te sprawy zostały załatwione, należało przejść do zadania, przy którym miała pomóc. Wysłuchała więc tłumaczeń Foxa i skinęła głową na znak, że dotarły do niej jego słowa.
Jest ich tu dużo – przytaknęła. – Ostatnio szłam tu po ciemku i kilka prawie rozdeptałam. Ale nie lepiej byłoby zrobić ścieżki o tam? Bo chyba i tak wszyscy będą skracać sobie drogę – zauważyła. – To może... zacznijmy od wybrzeża właśnie? Wcześniej było tam kilku nastolatków, może nam pomogą – zaproponowała, gotowa uszyć w każdym momencie.
Sama nie była zbyt silna, ale zaklęcie zmniejszające ciężar powinno wystarczyć, aby i w tym była przydatna Foxowi. Może i była dziewczyną, ale to nie oznaczało, że bała się fizycznej pracy. Nawet ostatnio ta wychodziła jej jakoś lepiej. Miała wrażenie, że w ostatnim czasie jej ciało stało się bardziej sprawne i nie potykała się o swoje nogi aż tak często.
Zaczerwieniła się jednak na wspomnienie węża i nerwowo sięgnęła dłoniom ku włosom.
Ta... tak – odpowiedziała, wzruszając ramionami, jakby to nie było nic takiego, choć barki wciąż miała nieco spięte: – Taki pech. Wczoraj posiłek dla węża, dziś postrach żab, zobaczymy, kim przyjdzie mi być jutro? – mruknęła półgłosem w nieco żartobliwym tonie.




Przypominała sobie, że Jaskółka porównywała śnienie do ogrodu, mówiła, że można dzięki niemu choć na chwilę opuścić więzienie, naprawdę
poczuć niebo.
Powrót do góry Go down
Frederick Fox
Frederick Fox

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t2155-frederick-fox#32552 https://www.morsmordre.net/t2178-poczta-fryderyka#33148 https://www.morsmordre.net/t2176-fantastic-mr-fox#33126 https://www.morsmordre.net/f220-varden-street-19 https://www.morsmordre.net/t3769-skrytka-bankowa-nr-605#69393 https://www.morsmordre.net/t2332-freddie-fox#35856
Zawód : rebeliant, wolny strzelec, ex auror
Wiek : 36
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Kawaler
fire is catching
and if we burn
you burn with us
OPCM : 46
UROKI : 30
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 13
SPRAWNOŚĆ : 9
Genetyka : Metamorfomag
Żabie mokradło Giphy

Żabie mokradło Empty
PisanieTemat: Re: Żabie mokradło [odnośnikŻabie mokradło I_icon_minitime03.01.21 12:20

Gdybym wiedział, że Gwen sklasyfikowała mnie w swojej głowie w kategorii starszy mężczyzna, zapewne zacząłbym zastanawiać się, co poszło nie tak - na całe szczęście byłem wolny od tych dywagacji, dalej z beztroską wpisaną na twarzy i chęcią do pracy. Dziewczyna - czy może raczej już kobieta - również wydawała się entuzjastycznie nastawiona, co zwiastowało raczej przyjemną współpracę, choć niekoniecznie lekką.
Pokiwałem głową ze zrozumieniem, kiedy wspomniała o żabach; stanowiły pewne utrudnienie i czułem, że swoją obecnością mogły skutecznie wydłużyć budowę ścieżki, ale w tej chwili nie musieliśmy jeszcze zajmować sobie nimi głowy.
- Lepiej znasz Oazę - zgodziłem się z nią co do przebiegu trasy; miałem niespełna tydzień na zapoznanie się z wyspą, i choć Oscar pokazał mi jej większą część przed festiwalem lata, potrzebowałem jeszcze trochę czasu, by poznać wszystkie jej sekrety na własnej skórze. - A co z tamtą częścią? Nie prowadzi przypadkiem na wschodnie wybrzeże? Może ją również warto utwardzić. - Zaproponowałem, wskazując na dziką ścieżkę odchodzącą w lasek, na skraju mokradeł. - Ruszajny na wybrzeże. Jeśli uda nam się namówić kogoś do pomocy, tym lepiej. - Nie chodziło tylko o oszczędność czasu - wspólna praca wzmacniała społeczne więzi, stawiała w poczuciu obowiązku i odpowiedzialności za to, co zostało wypracowane. Póki co Oaza pozostawała względnie bezpieczna - ale to nadal był obóz dla uchodźców, który wkrótce miał zderzyć się ze swoimi konfliktami. Należało więc nie tylko rozbudowywać samą Oazę, a całą społeczność - i to zadanie było znacznie trudniejsze.
Dostrzegłem zakłopotanie, które wypłynęło rumieńcem na jej twarz; może nie powinienem był pytać - bycie o skraj od utonięcia z pewnością nie było powodem do dumy, nie mogłem już jednak cofnąć swoich słów. - Posiłek dla węża? To raczej wąż został posiłkiem dla nas. - Odparłem, podtrzymując żartobliwy ton i uśmiechając się do niej półgębkiem, próbując jakoś załatać tę dziurę. - Może znajdziesz smocze jajo? - Z takim szczęściem idealnie wpisywała się do powiedzenia z deszczu pod rynnę - Doszłaś już do siebie? - Upewniłem się; nie minęły jeszcze trzy doby od tamtego zdarzenia, ale sprawiała wrażenie, jakby wszystko było w porządku.
Droga na wybrzeże nie była daleka, a na plaży rzeczywiście znajdowała się grupa młodzieży, chłopców i dziewcząt w wieku szkolnym, choć wydawali się starsi od Oscara. Troje z nich próbowało układać wieże z kamieni, dwójka puszczała kaczki, a jedna brodziła w wodzie, wyraźnie czegoś szukając.
- Cześć - rzuciłem wesoło w ich kierunku. - Jestem Fox, to Gwen, ale ją pewnie już znacie. - Założyłem, choć nie byłem do końca pewien. Cała szóstka oderwała się od swoich zajęć, przenosząc na nas uwagę. - Szukamy kamieni, żeby wyłożyć nimi ścieżki na mokradle. W planach jest budowa boiska do quidditcha. - Nie wiedziałem, czy byli czarodziejami i w ogóle wiedzieli, czym jest quidditch. Mimo tego warto było spróbować. - Wydajecie się ekspertami do takich zadań. Pomożecie nam? - Zaproponowałem, patrząc to na Gwen, to na każdego nastolatka z osobna.




Kundle, odmieńcy, śmieci, wariaci,
obywatele degeneraci,
ej, duszy podpalacze,
Róbmy dym
Powrót do góry Go down
Gwendolyn Grey
Gwendolyn Grey

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5715-gwendolyn-grey-budowa https://www.morsmordre.net/t5762-varda https://www.morsmordre.net/t5761-gwen-grey#135984 https://www.morsmordre.net/f143-kornwalia-puddlemere-dwor-macmillanow https://www.morsmordre.net/t5764-skrytka-bankowa-nr-1412#135988 https://www.morsmordre.net/t5763-gwen-grey#135987
Zawód : malarka, ilustratorka "Czarownicy"
Wiek : 21
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
Bo tylko tak idzie wytrzymać: śmiejąc się z ponurych zdarzeń. A im chętniej się mnożą, tym częściej należy się śmiać.
OPCM : 20
UROKI : 24
ELIKSIRY : 15
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica
Za rogiem zawsze będzie czyhał jakiś nowy koszmar

Żabie mokradło Empty
PisanieTemat: Re: Żabie mokradło [odnośnikŻabie mokradło I_icon_minitime03.01.21 13:11

Nie mieszkała w Oazie, jednak więcej czasu spędzając na dworze Macmillanów, gdzie miała przecież liczne obowiązki związane z pomocą przy Heathu. Poza tym nie zawsze inni mieli czas, aby wpuścić ją do środka, dlatego Gwen najpierw musiała się z kimś umówić. Była więc przekonana, że nie jest wcale najlepszym ze znawców tego miejsca i mieszkający w tym miejscu na pewno znają je lepiej. Mimo wszystko, w ciągu ostatnich kilku miesięcy dość dobrze poznała okolicę i te główne punkty oraz typowe dla mieszkańców schronienia ścieżki nie były jej obce. Uśmiechnęła się więc tylko grzecznie na pierwsze słowa Fredericka, a następnie zamyśliła się na chwilę:
Prowadzi – przyznała. – Możemy, jeśli tylko zdążymy – zgodziła się, zauważając jednak, że czekała ich naprawdę masa pracy. Utwardzenie ścieżek na pewno nie zajmie im kilku minut i nim zrobi się ciemno mogą sobie nie dać rady ze wszystkim.
Fox jak na razie wydawał się z nią zgodny. W głosie Gwen pojawiło się jednak pytanie o to, czy ci wszyscy mężczyźni w Oazie zachowują się względem niej tak, bo jest młodszą od nich dzewczyną i robią to z grzeczności czy faktycznie są tak grzeczni? Na przykład, taki pan Anthony Skamander chyba nie miał najlepszej opinii, a przecież jej wydawał się całkiem miły, gdy miała okazję z nim przez chwilę porozmawiać. Surowy, owszem, no i mówił do niej po nazwisku (brr, jak można to komuś zrobić?!), ale miły. Cóż, jeszcze długo pozostanie to tajemnicą, bo przecież nie mogła się o takie rzeczy pytać wprost.
Ironia losu – powiedziała z uśmiechem, wzruszając swobodnie ramionami. – Och, tak, a potem oswoję smoka i zrobię sobie z niego mojego wierzchowca. Tak właściwie, to nie jest taki zły pomysł.
Dzień po podtopieniu wciąż mocno bolały ją płuca i wciąż czuła nieco nienaturalną słabość w mięśniach, ale to przecież nie miało znaczenia. Była na tyle sprawna, aby pracować, a jeśli powiedziałaby o tym Foxowi ten na pewno nie pozwoliłby jej na podnoszenie kamieni, więc nie miała zamiaru się do tego przyznawać. Mogła jednak wyznać coś innego:
Właściwie trochę mnie oko szczypie... od piasku. To trochę nieprzyjemne, ale uzdrowiciele już to widzieli i.... muszę przeczekać. Poza tym wszystko jest w porządku. Ale jak przypadkiem cię podepczę to wiesz dlaczego. Pan... ty wróciłeś do Oazy niedawno, prawda? – spytała, bo częściowo tak nakazywała grzeczność. Imię za imię, informacja za informację: jeszcze trochę i okaże się, że właściwie całkiem nadawałaby się na te szlacheckie salony! Gdyby tylko te wyglądały inaczej...
Gdy dotarli na wybrzeże, Fox zaczął przemawiać do nastolatków, a Gwen rozglądała się uważnie – na tyle, na ile pozwalało jej nieco kujące oko – szukając odpowiednich kształtów. Kamienie musiały być płaskie, najlepiej duże, ale nie za duże, bo przecież musieli je unieść. Przygryzła wargę, myśląc intensywnie.
Frederick? Może te się nadadzą? – spytała, wskazując kilka leżących na ziemi odłamków


| spostrzegawczość II, -5




Przypominała sobie, że Jaskółka porównywała śnienie do ogrodu, mówiła, że można dzięki niemu choć na chwilę opuścić więzienie, naprawdę
poczuć niebo.
Powrót do góry Go down
Morsmordre
Morsmordre

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Żabie mokradło Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500

Żabie mokradło Empty
PisanieTemat: Re: Żabie mokradło [odnośnikŻabie mokradło I_icon_minitime03.01.21 13:11

The member 'Gwendolyn Grey' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 69


Powrót do góry Go down
Frederick Fox
Frederick Fox

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t2155-frederick-fox#32552 https://www.morsmordre.net/t2178-poczta-fryderyka#33148 https://www.morsmordre.net/t2176-fantastic-mr-fox#33126 https://www.morsmordre.net/f220-varden-street-19 https://www.morsmordre.net/t3769-skrytka-bankowa-nr-605#69393 https://www.morsmordre.net/t2332-freddie-fox#35856
Zawód : rebeliant, wolny strzelec, ex auror
Wiek : 36
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Kawaler
fire is catching
and if we burn
you burn with us
OPCM : 46
UROKI : 30
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 13
SPRAWNOŚĆ : 9
Genetyka : Metamorfomag
Żabie mokradło Giphy

Żabie mokradło Empty
PisanieTemat: Re: Żabie mokradło [odnośnikŻabie mokradło I_icon_minitime03.01.21 21:13

Wyczułem sceptycyzm w głosie Gwen, choć samemu nie widziałem przeszkód w tym, by wrócić kolejnego dnia i dokończyć pracę. Teren należało zabezpieczyć porządnie - na chwile obecną jedna ścieżka mogła wystarczyć, z czasem - nie wiadomo, a ja nie miałem w zwyczaju wykonywania swojej pracy tylko po to, by odhaczyć kolejne zadanie z listy.  
- Tylko nie sprowadzaj go do Oazy. - Zażartowałem. - Ponoć ciężko ugasić pożar po smoczym ogniu - osobiście nigdy nie miałem okazji, ale Pecival i Ben często opowiadali o swoich perypetiach z magicznymi gadami. Zdecydowanie wolałem bić czarnoksiężników - ci przynajmniej wydawali się bardziej przewidywalni, niż dzikie bestie. - Rumianek powinien pomóc - zauważyłem, gdy wspomniała o szczypiącym oku, choć w zasadzie mogłem być pewien, że jeśli nie uzdrowiciele, to sama dawno wpadła już na ten pomysł. Niemniej - pomaganie nic nie kosztowało. - Nie mieszkam tutaj - wyjaśniłem, uśmiechając się krótko, kiedy poprawiła swoje przejęzyczenie. Zdecydowanie preferowałem nieformalną atmosferę - i Gwen najwyraźniej też - ale tak, wróciłem niedawno. - Odpowiedziałem wymijająco, nie precyzując, dlaczego zniknąłem. Była sojuszniczką Zakonu Feniksa - pewnych kwestii nie mogłem z nią poruszać.
Nastolatkowie, początkowo najwyraźniej zmrożeni moją prośbą, spojrzeli po sobie, ale bez zająknięcia wyrazili chęć do pomocy. Gwen w tym czasie nie próżnowała, szybko znajdując pierwsze budulce.  
- Będą w sam raz. - Zgodziłem się z nią, po czym ponownie zwróciłem do młodzieży. - Pomóżcie nam uzbierać więcej podobnych. Przydałoby się tylko coś, w czym je przetransportujemy… - Powiedziałem, choć bardziej do siebie, niż do pozostałych. Wbrew temu, co sugerowało moje pochodzenie, miałem duże doświadczenie w budowlance. Pracowałem na budowie w dalekiej podróży po Tybecie, pomagałem odbudować starą chatę. Kolejne wyzwanie nie miało prawa mnie niczym zaskoczyć - dlatego bez dłuższego odwlekania, wskazałem końcem różdżki na leżącą gałąź, transmitując ją w drewnianą taczkę. - Butio - Zaklęcie było czasochłonne - równie czasochłonne jak odnalezienie odpowiednich kamieni. - Butio - Powtórzyłem z drugą gałęzią, odtwarzając w pamięci mechanizm taczki, który był mi dobrze znany. - Ładujcie kamienie na taczkę. Będę kursować na przemian. - Zaproponowałem, samemu również pomagając w wypełnieniu pierwszego ładunku - kosz szybko udało się załadować, a zanim wróciłem z pustym wózkiem, drugi czekał już zapakowany po brzegi kamieniami. Idealna oszczędność czasu. Po kilkunastu kursach - częściowo zrobionych przeze mnie, a częściowo przez młodych chłopaków - wydawało się, że mieliśmy już wystarczająca ilość budulca zgromadzoną na mokradłach. - Teraz trudniejsza część. Żaby. Teren trzeba będzie trochę przekopać, żeby kamienie leżały stabilnie. Ja mogę złapać za łopatę. Wy też, chłopaki - zwróciłem się do dzieciaków. - Weźmiesz dziewczyny i przeczeszecie ścieżkę, którą będziemy wytyczać? - Zapytałem Gwen; taki podział obowiązków wydawał mi się najbardziej odpowiedni. - Nie chcę, żebyśmy urządzili im tutaj rzeź, albo pozgniatali je kamieniami.
Fox, kierownik budowy, kłaniam się nisko.




Kundle, odmieńcy, śmieci, wariaci,
obywatele degeneraci,
ej, duszy podpalacze,
Róbmy dym
Powrót do góry Go down
Gwendolyn Grey
Gwendolyn Grey

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5715-gwendolyn-grey-budowa https://www.morsmordre.net/t5762-varda https://www.morsmordre.net/t5761-gwen-grey#135984 https://www.morsmordre.net/f143-kornwalia-puddlemere-dwor-macmillanow https://www.morsmordre.net/t5764-skrytka-bankowa-nr-1412#135988 https://www.morsmordre.net/t5763-gwen-grey#135987
Zawód : malarka, ilustratorka "Czarownicy"
Wiek : 21
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
Bo tylko tak idzie wytrzymać: śmiejąc się z ponurych zdarzeń. A im chętniej się mnożą, tym częściej należy się śmiać.
OPCM : 20
UROKI : 24
ELIKSIRY : 15
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica
Za rogiem zawsze będzie czyhał jakiś nowy koszmar

Żabie mokradło Empty
PisanieTemat: Re: Żabie mokradło [odnośnikŻabie mokradło I_icon_minitime03.01.21 22:25

Czasem trudno było planować pracę w Oazie na kolejny dzień, gdy nie miało się pojęcia, czy ktokolwiek będzie miałczas, aby wpuścić cię do środka – to niestety był dość duży problem. Gwen z jednej strony rozumiała środki ostrożności, ale z drugiej... Na Merlina, była ostrożna i raczej nie poruszała się po terenach należących do antymugolskiej szlachty, a jako mugolaczka nawet nie miała powodu, by ich zdradzić. Dowolny wstęp do Oazy byłby po prostu pomocny. Musiała jednak zacisnąć zęby i wyjaśnić sobie, że jednak bezpieczeństwo było najważniejsze. Jej duma i wygoda mogły trochę pocierpieć, życie innych: nie.
Machnęła ręką.
Nie pomaga. To musiał być jakiś magiczny piasek. – Westchnęła. – Nie obawiałeś się wrócić? No wiesz... Wojna... Gdybym na nie wróciła przed nią, pewnie w ogóle nie przyjechałabym do Anglii. Chociaż mnie tu właściwe nic nie trzymało. – Wzruszyła ramionami.
Nie znała swojej rodziny poza rodzicami, bo rodzice skutecznie ograniczali kontakt z innymi niemagicznymi członkami rodziny. Ba, nawet o tym, że ma krewnych czarodziejów miała się dopiero dowiedzieć. I mimo wszystko, czasem żałowała, że nie jest teraz z matką. Może wciąż była na nią obrażona, ale na miejscu przynajmniej mogłaby ją chronić. Problem polegał na tym, że gdyby nie wróciła do kraju nie dowiedziałaby się, że magia faktycznie się w życiu przydaje i że może dojść do całkiem zadowalającego poziomu przy odrobinie ćwiczeń. A teraz nie mogła opuścić kraju. Potrzebowała ją Kerry, potrzebował jej Heath; w Oazie cały czas brakowało rąk do pracy i ratowania innych. Josephine była zaś stosunkowo bezpieczna w Paryżu. Przynajmniej na razie.
Gwen zaczekała, aż mężczyzna stworzy za pomocą czarów taczkę, a następnie bez wahania zaczęła pomagać chłopcom dźwigać kamienie i choć wybierała mniejsze, pracując wolniej niż oni to musiała dołożyć do tego wszystkiego swoje pięć groszy. W końcu, gdy Fox zaproponował podział ról, zgodziła się natychmiast, zerkając na dziewczęta:
Weźcie po mniejszym kamieniu, zaniesiemy im od razu, pójdzie szybciej – powiedziała. Nie było co marnować siły roboczej.
Sama wyciągnęła różdżkę i wycelowała ją w większe odłamki skał:
Libramuto! – powiedziała i niezależnie od tego, czy zaklęcie było udane czy nie, wzięła więcej kamieni, niż powinna, ruszając w stronę żabiego mokradła.
Tam, korzystając po części z magii, a po części z użytkowych czarów, zabrała się wraz z nastolatkami za przeczesywanie terenu. Dziewczęta były w znakomitym nastroju, ciesząc się pogodą i tym, że mogą być w czymś przydatne, toteż marnowały trochę czasu na wspólne żarty i ganianie żab, a co odważniejsza chwytała stworzonka w ręce i przyglądała się im uważnie. Gwen dołączyła się do nich: w końcu najstarsza z nich była od niej może trzy lata młodsza. Były prawie rówieśniczkami.
Gdy teren został mniej więcej przekopany (choć dwie z dziewcząt wciąż wyłapywały żaby), podeszła do Foxa z zaczerwienionymi od pracy policzkami.
Ten fragment powinien być w miarę czysty – powiedziała, po czym podrapała się w głowę: – Właściwie to... wiem, że to pomysł Billy’ego, ale myślisz, że ten stadion naprawdę jest nam potrzebny? Moglibyśmy tu zbudować jakąś porządną jadalnie albo szpital. Nie wiem nawet, czy mamy miotły, aby dzieci mogły grać i... i to jest niebezpieczne. Piłka nożna by wystarczyła – podzieliła się myślą, chwytając leżącą gdzieś na ziemi łopatę, ale ta coś nie leżała jej w dłoni. Nawet nie wiedziała, ja powinna poprawnie nią zamachać, aby zacząć kopać. Nigdy tego nie robiła, toteż stała trochę głupio przyglądając się drążkowi.




Przypominała sobie, że Jaskółka porównywała śnienie do ogrodu, mówiła, że można dzięki niemu choć na chwilę opuścić więzienie, naprawdę
poczuć niebo.
Powrót do góry Go down
Morsmordre
Morsmordre

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Żabie mokradło Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500

Żabie mokradło Empty
PisanieTemat: Re: Żabie mokradło [odnośnikŻabie mokradło I_icon_minitime03.01.21 22:25

The member 'Gwendolyn Grey' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 8


Powrót do góry Go down
 

Żabie mokradło

Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Reszta świata :: Inne miejsca :: Mniejsze wyspy :: Oaza Harolda-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-21