Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Salon
AutorWiadomość
Salon [odnośnik]30.10.20 18:34
First topic message reminder :

Salon

Główne pomieszczenie kamienicy należącej do Dolohovów już dawno zapomniało o czasach swej świetności. Choć wypełniające salon meble, w istocie kryją w sobie ekstrawagancję i kunszt, ząb czasu nadgryzł je dotkliwie; gdzieniegdzie naznaczone zostały także śladem zaklęcia. Ozdoby, gustowne dekoracje i pamiątki przywiezione z ojczystej Rosji zachwycałyby, gdyby zaraz obok nich nie stały czarnomagiczne artefakty. Składowisko, rupieciarnia, muzeum eksponatów; barwny rozgardiasz.
Pomieszczenie utrzymane jest w ciemnej kolorystyce; boazeria zdobi ściany, podłogę okrywa stary, nieco przykurzony dywan. Regały z księgami, obszerna leżanka, szafy, dwa fotele, etażerka suto zastawiona alkoholem i kominek, który niemal zapomniał czymże jest ogień; to na to zwrócisz uwagę po przekroczeniu progu salonu.



will the hunger ever stop?
can we simply starve this s i n?


Ostatnio zmieniony przez Tatiana Dolohov dnia 25.02.21 13:09, w całości zmieniany 1 raz
Tatiana Dolohov
Zawód : emigrantka, pozowana dama
Wiek : lat 23
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Zaręczona
wanderess, one night stand
don't belong to no city, don't belong to no man
I'm the violence in the pouring rain
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8945-tatiana-dolohov#267430 https://www.morsmordre.net/t8948-ivan#267594 https://www.morsmordre.net/t8949-russian-doll#267610 https://www.morsmordre.net/f312-smiertelny-nokturn-9 https://www.morsmordre.net/t9019-skrytka-bankowa-2104#271324 https://www.morsmordre.net/t8959-t-dolohov#267756

Re: Salon [odnośnik]04.09.21 16:57
Zgłupiał.
Naprawdę zgłupiał, a wszystko to przez tę nieszczęsną Tatiankę, co samym spojrzeniem wywoływała w nim dziwne, acz przyjemne dreszcze. Może rzeczywiście powinna nazywać się Śnieżką? Trochę tak działała - jak ten cenny, choć niebezpieczny, bo niezwykle uzależniający narkotyk. Connor spędził w jej towarzystwie zaledwie kilka chwil, a już nie potrafił podejmować racjonalnych decyzji, już wydawało mu się, że bez tej Tatianki to on sobie w życiu nie poradzi, bo Tatianka jest mu bardzo potrzebna. Działała na niego uzależniająco, nawet bardziej niż wszelkie porcje wróżkowego pyłu, które kiedykolwiek spotkały się z jego nozdrzami. I cholernie mu się to podobało.
Trzeba było kontynuować zabawę. Chwycił więc kieliszek wypełniony trunkiem, po czym uniósł go ku górze z zamiarem wzniesienia toastu.
- Za Śnieżkę. - rzucił, po czym zbliżył naczynie do ust i zdrowo z niego pociągnął, odchylając przy tym głowę do tyłu. Mieszanie narkotyków z alkoholem może i nie było zbyt odpowiedzialne, ale kto by tam o to dbał? Byli wystarczająco doświadczeni, żeby przetrwać tę pozornie niebezpieczną mieszankę, no nie? Odstawił więc z hukiem kieliszek i rozsiadł się wygodniej na leżance, delektując się smakiem alkoholu.
Za chwilę zapytała o wojsko, a on - trochę rozbawiony, bo nagle faktycznie wydało mu się to niezwykle absurdalne - wzruszył ramionami.
- No, do wojska. Nie muszę strugać bohatera, bo przecież nim jestem, no nie? - rzucił w odpowiedzi, patrząc w stronę drugiego pokoju skąd dobiegał dźwięczny głos Tatiany, teraz stojącej przed nim z czarnym zawiniątkiem, które zaraz ułożyła na stoliku. Jeszcze nie wiedział, co tam jest - nie sprawdził, bo posłała kolejny błahy komplement. - No, to jak już dostanę mundur, to cię w nim odwiedzę. Możesz przebrać się za jakąś sanitariuszkę, będzie ciekawie. - zażartował, choć Tatianka wyglądałaby w takim wdzianku co najmniej kusząco.
Zaraz zaś obejrzał zawartość zawiniątka, a chociaż trochę mu się zrobiło głupio, bo nie wyobrażał sobie, że kiedykolwiek będzie potrzebował jedzenia, to szybko się opamiętał - to Tatiana, ona wiedziała jak jest. A było słabo.
- Dobra, piekna, w takim razie zrobimy wymianę. - odparł, wyciągając z kieszeni kolejną już samarkę z wróżkowym pyłem, zaraz kładąc ją na stoliku. I tak miał tego dużo, a tak przynajmniej nie czuł się jak żebrak. - Co ty na to? - wyszczerzył się, choć nie długo, bo zaraz przeszli do innego temtau, tym razem związanego z wojną.
Mówi, że naprawiała kraj i za chuja nie wiedział, co odpowiedzieć, bo on w żadnym stopniu się Londynowi jeszcze nie przysłużył. Trochę mu było głupio, że Tatianka to taka aktywna działaczka, a on tylko czekał aż skończy się wojna, ale czy mógł się jakkolwiek rządowi przydać? Szczerze w to wątpił. No, chyba że jego towar niszczył organizmy Zakonników, wtedy może. A to zresztą całkiem możliwe, bo zdarzało mu się sprzedawać trefne substancje, pewnie jeszcze bardziej niebezpieczne dla organizmu, ale dopóki hajs się zgadzał, to wyjebane.
Zaraz jednak mówi coś o sabacie u Lady Nott, a on robi wielkie oczy, bo takiego awansu to się nie spodziewał. Nie znał zbyt wielu szlachciców - poza tym, że sprzedawał towar Traversowi, raczej nie miał okazji poznać ludzi, w których krwi płynęła błękitna krew. Nie żeby tego żałował - szlachtę postrzegał jako ludzi sztywnych, trzymających się postawionych zasad, raczej niesympatycznych i nieprzystępnych. Nic nie tracił. Chyba? Co prawda Tatiana wyglądała na zadowoloną, ale to Tatiana.
Zirytował go za to widok zaręczynowego pierścionka. Chociaż już dawno pogodził się z myślą, że z Tatianą nic więcej go nie połączy, to jakoś irytowała go myśl, że mogłaby kiedyś wyjść za mąż. Nie pasowało to do niej. Wtedy nie mogłaby pozwolić sobie na tyle swobody.
Śmieszna sytuacja. Jej narzeczony krążył gdzieś po świecie, gdy Tatianka dobrze bawiła się w Londynie, czerpiąc z życia garściami. Ciekawiło go kim był ten lamus, co nie potrafił upilnować własnej dziewczyny?
- No proszę, czy twój wybranek mógł prosić o lepszą narzeczoną? - parsknął. Taką słodką, wierną, cnotliwą... ciekawe czy wiedział o jej wszystkich ekscesach? A może żyli w jakiejś pojebanej relacji i po prostu na tak dużo sobie pozwalali? Może to jakiś impotent, co dawał się jej poniżać? To narzeczony Tatiany - z nią wszystko możliwe.
O tym też nie myślał długo. Zaraz posłała mu uśmiech, za chwilę wciągnęła swoją porcję, a w kolejnej sekundzie wołała go do siebie. I on nachylił się w stronę blatu, i on nie potrzebował już głupich lufek czy zbędnych zwijek - po prostu wciągnął kreskę. Za chwilę uniósł lekko podbródek ku górze, pociągając kilka razy nosem, bo wróżkowy pyłek - choć działanie miał przyjemne - mocno drażnił nozdrza, szczególnie gdy wciągało się tak grubą kreskę.
- Ja pierdole. - rzucił jeszcze, zbierając pozostałość swojej porcji z blatu i wcierając ją w dziąsło, bo nic nie mogło się zmarnować, heh. No, a jak już skończył to spojrzał na Tatianę z błyskiem w oku - teraz był jeszcze bardziej energiczny, bo za kilka krótkich chwil powinno w nich uderzyć. A on już teraz miał dobry nastrój. - Myślisz, że Lady Nott dobrze by się z nami bawiła? Następnym razem możesz ją zaprosić, zajmę się nią. - zażartował, może trochę głupio, ale w sumie rozśmieszyła go wizja wciągającej kreski Adelaide Nott. Tutaj. Na Nokturnie. Z nimi. No, nie mógł się taką wizją nie podzielić, no nie?
- No... Jak teraz przyjaźnisz się z tymi sztywniakami, to może ogarniesz mi jakichś dzianych klientów, hm? Może na kolejnym sabacie przyda się przystojny kelner z dodatkowym menu? - dopytał, a w głowie już tworzył mu się plan na biznes. Wszyscy ci dziani kawalerowie i znudzone rutyną damy na pewno chętnie skorzystałyby z minuty rozluźnienia. Tak to przynajmniej widział. - Założę się, że zrobiłbym tam furorę... jeszcze znalazłbym sobie żonę ze szlachty! O, a może mnie z jakąś zapoznasz? Myślisz, że bym się im spodobał? - dodał jeszcze, oczywiście wciąż żartując, bo wiadomo, że odrzuciłby je swoją impertynencją. Nie powstrzymało go to jednak od wstania na nogi i zaprezentowania się przed Tatianą w pełnej okazałości. - No bo spójrz? Czy spotkałaś kiedykolwiek lorda, który wyglądałby lepiej ode mnie? - zarzucił, przekonany, że na pewno nie spotkała. Naiwniak!
Jeszcze chwila. Za jakąś minutę powinno kopnąć w całości.

przekazuję Tatianie sztukę wróżkowego pyłku [zużywamy jeden, daję jej drugi]
Connor Multon
Zawód : diler
Wiek : 21
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Ze wszystkich rzeczy ja najbardziej pragnę życia
To dlatego, że je mogę skończyć nawet dzisiaj
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
gdy patrzę na błędy - widzę mnie
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t10363-connor-multon https://www.morsmordre.net/t10413-brawurka#314806 https://www.morsmordre.net/t10411-twoj-wattpadowy-bad-boy#314802 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t10419-skrytka-bankowa-nr-2309#314881 https://www.morsmordre.net/t10415-connor-multon#314816
Re: Salon [odnośnik]05.09.21 17:06
Zdążyła jedynie krótko prychnąć nosem na słowa jego toastu, a później rozważania na temat bohaterstwa; ze Śnieżką być może faktycznie miała coś wspólnego – głównie przez zamiłowanie do substancji nieodpowiednich, w dużej mierze także poprzez urodę czy korzenie; niektórzy niegdyś przyrównywali ją do królowej śniegu, a od tego nie tak wcale daleko było do powtarzanej przez Connora Śnieżki.
On w wersji bohaterskiej był jednak wizją zgoła bardziej odległą do zwizualizowania, ale mimo to przytaknęła głową – teoretycznie mogli założyć, że wszyscy, którzy w obecnych czasach stali po jedynej, słusznej stronie, byli poniekąd bohaterami.
Sama nie narzekała, choć z bohaterstwem narodowym w tym zapyziałym kraju miała niewiele wspólnego; prawdziwy patriotyzm żywiła tylko i wyłącznie w stronę Rusi, a działania, których podejmowała się w Londynie i na terenie całej Anglii były spowodowane wygodą i bezpieczeństwem; minimalnie także głupim sentymentem i własną potrzebą, ale do tego wolała się nie przyznawać, nawet przed samą sobą.
– Podobałoby ci się, sierżancie? – rzuciła zaczepnie, unosząc znów kącik ust ku górze z nutą rozbawienia. Choć sama działała w mniejszych inicjatywach, doskonale potrafiła sobie wyobrazić prawdziwy front tej popieprzonej wojny; nie było to wcale nic trudnego, zważywszy chociażby na zawalone budynki w stolicy Anglii, które przez długi czas szczyciły bruk, nim w Londynie nie nastał wyczekiwany przez wszystkich, względny porządek.
Jedna z brwi drgnęła ku górze, kiedy na blacie stolika obok przygotowanej przez nią paczuszki, pojawiła się kolejna torebka z wróżkowym; i choć swój gest miłosierdzia uczyniła raczej bezinteresownie, tylko głupiec odmawiałby takich podarków.
– Zawsze byłeś taki uroczy, czy to z tęsknoty za mną? Dzięki, skarbeńku – rzuciła z zadowoleniem, prędko zgarniając swoją część wymiany, którą dość ostentacyjnie wsunęła pierw pod bluzkę, później za materiał stanika.
Nawet jeśli miała dostęp do wszystkich tych cudownych specyfików niemal na co dzień, życie w Anglii zmieniło się diametralnie na przestrzeni kilku miesięcy – nie chodziło tylko o kaprysy i zachcianki, choć takich Dolohov miała wiele; kiedy zaczynało brakować podstawowych towarów, ludzie zaczynali doceniać niemal najmniejszy przejaw dobroci.
Czasem ciekawiło ją, czy jej słodko-gorzki wybranek zdaje sobie w ogóle sprawę; czy pieniądze, które przesyła są sprawnie przeliczone, czy może posłane w oślep, by mogła sobie kupić kolejną butelkę szampana, elegancką kolację z kawiorem czy zacisnąć pasa i postawić na nowe futro.
Nie żyło jej się źle, zwłaszcza w momentach, gdy miała nokturnowską kamienicę całą dla siebie, a znajomości wśród Rycerzy i arystokracji obfitowały w zaproszenia w luksusowe miejsca i eleganckie wydarzenia.
– Nie sądzę, spadł mu anioł z nieba – skwitowała z rozbawieniem; czyż nie była perfekcyjną narzeczoną? Ułożoną, pokorną, grzeczną? Zaśmiałaby się na głos, gdyby to wszystko jeszcze ją bawiło.
Teraz jednak obiektu rozrywki upatrywała w czymś innym; kiedy chłopak pochylił się nad blatem, patrzyła na niego wzrokiem na skraju ekscytacji i niemal głodu, ciekawa wszystkiego tego, co miało nadejść niedługo.
– Samą Nott ci ogarnę, złociutki – rzuciła z ironicznym śmiechem; wesołość na moment tańczyła na języku i wargach, później sprawnie przechodziła w chwilowe wyciszenie. Mogła to sobie wyobrazić – Adelaide Nott walącą w nos, istny obraz sztuki nowoczesnej.
Roziskrzone spojrzenie w przyspieszonym tempie podążyło za ruchami Multona, a kiedy ten wyprostował się przed nią, zlustrowała go kilkukrotnie z góry na dół.
– A może ty jesteś jakimś zaginionym lordem, co, Multon? – zapytała, kiedy wzrok prześlizgiwał się po jego ładnej buźce – Albo nawet księciem? Moskiewskim hrabią? Masz coś z Ruska, mówię ci, a to jest spory komplement...



will the hunger ever stop?
can we simply starve this s i n?
Tatiana Dolohov
Zawód : emigrantka, pozowana dama
Wiek : lat 23
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Zaręczona
wanderess, one night stand
don't belong to no city, don't belong to no man
I'm the violence in the pouring rain
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8945-tatiana-dolohov#267430 https://www.morsmordre.net/t8948-ivan#267594 https://www.morsmordre.net/t8949-russian-doll#267610 https://www.morsmordre.net/f312-smiertelny-nokturn-9 https://www.morsmordre.net/t9019-skrytka-bankowa-2104#271324 https://www.morsmordre.net/t8959-t-dolohov#267756
Re: Salon [odnośnik]05.09.21 18:47
Sierżant Connor nie mógłby wyobrazić sobie lepszego widoku! Tatiana prezentowała się wyśmienicie we wszystkim - pewnie wyglądałby dobrze nawet w najprostszej i najbardziej bezkształtnej szmacie, a co dopiero w takim seksownym wdzianku sanitariuszki? Albo zupełnie nago - taką jaką stworzyła ją matka natura? Marzenie.
Ach! Wszystkie te wizje sprawiały, że jedynie się nakręcał, więc nagle pokręcił lekko głową, trochę jakby chciał (choć w sumie to nie chciał) wyrzucić je z głowy.
- Teraz już wiesz, co możesz dać mi na urodziny. - odparł tylko, a buźkę wykrzywił mu kolejny zawadiacki uśmiech. Najchętniej obejrzałby Tatianę-sanitariuszkę już w tej chwili, ale przecież nie można mieć wszystkiego - i tak powinien cieszyć się, że w ogóle doszło do tego spotkania. Mógł walić kreski w samotności, teraz zaś nie tylko walił kreski, ale także cieszył się towarzystwem Rosyjskiej Księżniczki. Doceniał to.
Przyglądał się jej uważnie, gdy chowała woreczek - najpierw za bluzkę, a później za materiał stanika, przez co mimowolnie oblizał usta, bo chociaż ewidentnie się z nim droczyła, to nie potrafił powstrzymać narastającego pożądania! Czuł się trochę jak trzynastolatek, co zobaczył kawałek ciała i już ledwo wytrzymywał, ale on przecież dobrze znał ciało Tatiany - może właśnie dlatego tak strasznie się nakręcał? Bo tak bardzo chciał je znowu zobaczyć? Niestety, pozostało mu patrzeć - patrzeć i podziwiać, bo Tatianka to trochę takie dzieło sztuki, którego - choćby bardzo się tego pragnęło - pod żadnym pozorem nie można dotknąć. Nie bez pozwolenia, oczywiście! I z tym aniołem to miała Tatianka rację - serio było aniołkiem, co spadł z nieba, żeby zachwycać wszystkich nudnych mieszkańców Ziemi; Connora, jej męża i wszystkich chłopców, którzy kiedykolwiek przewinęli się przez jej łoże. Może w rzeczywistości nie była zbyt przykładną narzeczoną, ale szczerze wątpił, że jej narzeczony mógłby prosić o lepszą. Czy można taką w ogóle znaleźć? Ładniejszą? Nie. Lepszej by nie znalazł - nawet jeśli w Rosji roiło się od dziewcząt podobnych do Tatianki, to żadna nie mogła jej dorównać. Żadna.
O tym też nie myślał zbyt długo. Myśli zajeła mu żartobliwa wzmianka o Lady Nott, a chociaż sama wizja obrócenia Adelajdy napawała go obrzydzeniem, to nie potrafił powstrzymać śmiechu. Wszystkim tym szlachciankom, szczególnie starym i pewnie zniszczonym przez życie w cieniu mężczyzn, przydałaby się taka chwila wytchnienia. A kto dostarczy im więcej rozrywki od poczciwego chłopca z Pokątnej? Miał do zaoferowania nie tylko przepyszne smakołyki, ale i samego siebie - buźkę i ciało, które tak zawzięcie pielęgnował, a które teraz lustrowała siedząca na fotelu Tatiana.
Wróżkowy pył wszedł chyba w całości, bo w jednej chwili poczuł nagły przypływ energii. Normalnie mógł góry przenosić, a już na pewno mógł przenosić Tatiankę - przez chwilę nawet miał ochotę złapać ją w pasie i zaprowadzić do innego pomieszczenia, tego z łóżkiem, ale skończyło się tylko na zamiarach. W głowie Connora kotłowało się tyle myśli, że zaraz o tym planie zapomniał, skupiając się całkowicie na towarzyszce, teraz jeszcze piękniejszej, jeszcze bardziej pociągającej.
On zaginionym lordem! Albo księciem! Tak. Mógłby takim być, pewnie nawet spodobałoby mu się życie sztywnego arystokraty, które teraz tak bardzo krytykował. Zresztą, słowa Tatianki wcale nie były takie dalekie od prawdy - przecież tatuś zwykł powtarzać, że kiedyś Multonowie byli panami, że zasługują na odzyskanie tego miana. Może mógłby być takim panem? Na pewno mógłby być panem Tatianki - z łatwością przywykłby do tej myśli, choć nie narzekałby też, gdyby to ona stała się jego panią.
Czyż nie? Przeszło mu to przez myśl, gdy go komplementowała, gdy patrzył na nią z góry, oblizując co jakiś czas usta i to nie tylko dlatego, że nagle zrobiły się suche - raczej dlatego, że podobała mu się jeszcze bardziej, gdy przyglądała mu się tymi wielkimi oczami, gdy lustrowała go od stóp do głów. Wyglądała tak słodko i niewinnie, nie tracąc przy tym ostrego charakteru Tatiany Dołohov. Idealnie.
- Tak? - zapytał w końcu i wygiął usta w szerokim uśmiechu, wypinając przy tym pierś, bo taki był dumny, że porównała go do Ruska! To w istocie spory komplement, no nie?
Nagły przypływ odwagi zmotywował go, żeby zbliżyć się do niej jeszcze bardziej, co pozwoliło mu obejrzeć ją z jeszcze mniejszej odległości. Stał więc tuż przy fotelu, oglądając ją uważnie i czując się jak jakiś pan i władca, bo tak ładnie go komplementowała!
- Hrabia Connor Multon. Brzmi dumnie, hm? - rzucił rozbawiony, choć za chwilę uśmiech znikł, a Multon gwałtownym ruchem dłoni złapał ją za podbródek, unosząc go mocno do góry w taki sposób, że widział jej oczy jeszcze lepiej. - Mogę być twoim moskiewskim hrabią. Podobałoby ci się? - zapytał spokojnie, kciukiem wodząc po naznaczonych czerwoną szminką ustach, siłą wpychając go w jej jamę ustną, gdy drugą dłonią złapał mocno za gęste włosy Tatiany.
- Zostaniesz moją rosyjską księżniczką? - dodał, choć mogła być kimkolwiek zechce - i carycą i rosyjską kurwą, byle choć przez jedną noc była dla niego.
I chociaż bardzo chciał się do tej pięknej Tatianki dobrać, to nagle się od niej odsunął. Skierował się do stołu, na którym spoczywała butelka Quintinu i dwa kieliszki. Zignorował jednak naczynia, zabrał butelkę i wręczył ją Tatianie. Była dużą dziewczynką, nie potrzebowała kieliszków, no nie?
- Twoja kolej, śliczna. Czyń honory. - powiedział, po czym pociągnął nosem, bo w nozdrzach wciąż czuł drażniący pyłek. Zaraz zajął miejsce na leżance, rozkładając się na boku i z trudem powstrzymując od skrócenia dzielącego ich dystansu, bo tak go po tych narkotykach nosiło!
Connor Multon
Zawód : diler
Wiek : 21
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Ze wszystkich rzeczy ja najbardziej pragnę życia
To dlatego, że je mogę skończyć nawet dzisiaj
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
gdy patrzę na błędy - widzę mnie
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t10363-connor-multon https://www.morsmordre.net/t10413-brawurka#314806 https://www.morsmordre.net/t10411-twoj-wattpadowy-bad-boy#314802 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t10419-skrytka-bankowa-nr-2309#314881 https://www.morsmordre.net/t10415-connor-multon#314816
Re: Salon [odnośnik]07.09.21 11:13
Nie była pewna, czy to powoli tańczący w organizmie pyłek, czy może zwyczajna zabawowość, jaką czerpała z tej chwili, ale nawet w obliczu wojny, do której przecież przykładała własną rękę, nagle wszystko zaczynało wydawać się dlań banalnie proste. Wręcz dziecinnie głupie, pozbawione jakiegokolwiek sensu jednocześnie – w czterech ścianach salonu, z kimś takim jak Connor Multon, z błyszczącym proszkiem drażniącym nozdrza, rzeczywiście mogła myśleć o wojnie w taki właśnie sposób. Bo w jaki inny, kiedy niemal niczego jej nie brakowało, a działania Rycerzy Walpurgii nie traktowała jako patriotyczny obowiązek, a bardziej interes o własne?
Parsknęła krótkim śmiechem na jego komentarz, wyobraziwszy sobie urokliwy strój zapakowany w jeszcze ładniejszą paczuszkę, zaraz potem samą siebie w takim wydaniu; miał wyobraźnię chłoptaś, niewątpliwie. Równie dobrze kiedy prężył się i szczerzył niczym prawdziwy, nieco karykaturalny arystokrata; Tatiana znała wielu chłopców tego pokroju, starszych mężczyzn, których dociskał okrutny kryzys wieku średniego i znudzonych gdzieś pomiędzy, którzy powoli poznawali prawdziwe życie na świeczniku. Multon był zbyt urokliwo głupiutki na to wszystko.
Ale teraz zupełnie tego nie dostrzegała, nie kiedy wróżkowy krążył w kanalikach naczyń krwionośnych, a nieprzyjemne swędzenie w nosie zmieniało się powoli w stan na granicy błogości i nadmiernego pobudzenia.
– Nooo, jeszcze jak – rzuciła, wciąż z uśmiechem; nie zniknął z jej warg nawet kiedy gwałtownym ruchem uniósł jej podbródek, niedługo później wsuwając palec między usta – oplotła go językiem, wraz ze zmrużeniem powiek wypuszczając w międzyczasie cichy pomruk, kiedy druga dłoń chłopaka zawędrowała na pasma jej włosów.
– Bardzo, hrabio – potrafiła sobie wyobrazić, samą siebie w carskim pałacu, w złotej sukni i diamentowym diademie na głowie – czy to wszystko nie byłoby idealnie piękne?
– Mhmm – rosyjską księżniczką, później samą carycą, bez cara u boku; nie potrzebowała go przecież, wystarczyłaby jej odpowiednia ilość poddanych i arystokratycznych przyjaźni – on mógłby zostać mianowany nawet na jej nadwornego sekretarza, prawą rękę, czy zabawkę odpowiedzialną za rozrywkę; wróżkowy pył podkładał coraz to ciekawsze pomysły na wzniosłą przyszłość, której żadne z nich miało nigdy nie doświadczyć.
Nim się oddalił, cmoknęła jeszcze opuszek jego palca, unosząc na nowo roziskrzone spojrzenie. Polecenie nie czekało długo na jego realizację; sięgnęła po napełniony niemal po brzegi kielich, unosząc szkło do góry i opróżniając je w dwóch, krótkich haustach.
– Pomyśl tylko jak wiele należałoby do nas, jak wiele byśmy mogli – wymruczała z niemal namacalnym rozmarzeniem, kiedy kielich z brzdękiem wrócił na blat. Tym razem podniosła się ona, przechodząc przez nieduży dystans między ławą a leżanką, którą zajmował – Nie byłeś nigdy w Rosji, co? – rzuciła, zbliżając się do niego z uśmiechem – Mogłabym ci opowiadać godzinami, tam świat wygląda zupełnie inaczej – nostalgia tańcząca w głosie podyktowała kolejny wznos kącików ust, kiedy zniżyła się, niedługo później siadając na jego kolanach, oplatając rękoma jego szyję i kark, jedną z dłoni wsuwając w ciemne włosy.
– Chodź do wanny – nagły pomysł zaświtał niespodziewanie, polecenie bardziej przypominało rozkaz, nieugięte spojrzenie zawisło na nim na tak długo, póki nie podniósł ich razem z miejsca i nie skierował kroków na piętro kamienicy.
Carycy zachciało się wizyty w łaźni.

zt x2 fluffy



will the hunger ever stop?
can we simply starve this s i n?
Tatiana Dolohov
Zawód : emigrantka, pozowana dama
Wiek : lat 23
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Zaręczona
wanderess, one night stand
don't belong to no city, don't belong to no man
I'm the violence in the pouring rain
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8945-tatiana-dolohov#267430 https://www.morsmordre.net/t8948-ivan#267594 https://www.morsmordre.net/t8949-russian-doll#267610 https://www.morsmordre.net/f312-smiertelny-nokturn-9 https://www.morsmordre.net/t9019-skrytka-bankowa-2104#271324 https://www.morsmordre.net/t8959-t-dolohov#267756

Strona 3 z 3 Previous  1, 2, 3

Salon
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach