Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Jadalnia
AutorWiadomość
Jadalnia [odnośnik]30.10.20 18:38

Jadalnia

Jeśli którekolwiek z pomieszczeń kamienicy można byłoby nazwać wizytówką budynku - niewątpliwie byłaby nią jadalnia. Stół z krzesłami wykonany z mahoniowego drewna stanowi centrum; nad blatem majaczy lampa o wielu szklanych kloszach; intrygująca wyglądem i litująca się nad wszechobecnym w jadalni półmrokiem; napędzana magią. Lustra wywieszone na przeciwległych ścianach pozwalają zapomnieć o niedużym metrażu.



will the hunger ever stop?
can we simply starve this s i n?
Tatiana Dolohov
Zawód : emigrantka, pozowana dama
Wiek : lat 23
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Zaręczona
wanderess, one night stand
don't belong to no city, don't belong to no man
I'm the violence in the pouring rain
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8945-tatiana-dolohov#267430 https://www.morsmordre.net/t8948-ivan#267594 https://www.morsmordre.net/t8949-russian-doll#267610 https://www.morsmordre.net/f312-smiertelny-nokturn-9 https://www.morsmordre.net/t9019-skrytka-bankowa-2104#271324 https://www.morsmordre.net/t8959-t-dolohov#267756
Re: Jadalnia [odnośnik]14.02.21 0:14
4 października '57

Friedrich Schmidt nigdy nie był interesującym towarzystwem. Zbyt cichy, mrukliwy, posępny bądź agresywny wolał siedzieć oraz obserwować niż prowadzić kwieciste konwersacje. Stary Dolohov doskonale o tym wiedział, za każdym jednak razem gdy wybierał się gdzieś na dłużej wracał się z tą samą, beznadziejną prośbą. Za każdym razem przynosząc pełną sakiewkę złota, która przekonywała szmalcownika do uważniejszego przyglądania się jego córce. I nie było to czymś złym, przynajmniej biorąc pod uwagę urodę panny Dolohov, jej charakter... Cóż, pozostawiał odrobinę do życzenia.
Dzisiejszego wieczoru ponownie miał bawić się w opiekunkę. Znudzony brakiem rozrywki w Londynie spowodowanej wykurzeniem robactwa poczłapał do kamienicy obok, gdzieś w środku ciekaw tego, czego mógłby się dowiedzieć. Awansował w szeregach Rycerzy Walpurgii, a to oznaczało, iż posiadał dostęp choćby do wiedzy o tym, kto sprzyja ich interesom... Jej nazwisko nie było wielkim zaskoczeniem, choć nie uważał, aby była bardzo cenną zdobyczą. Z charakterystycznym dla siebie wyrazem nienawiści do świata wspiął się po schodkach, z wiernym psem u boku. Nie wiedział, ile czasu przyjdzie mu spędzić w towarzystwie Tatiany, a przezornie, wolał nie pozostawiać psa samego na całą, długą noc. Zatrzymał się przy odpowiednich drzwiach, lecz pukanie do drzwi w jego wykonaniu było jedynie formalnością - ledwie chwilę później nacisnął na klamkę, wchodząc do mieszkania Dolohov niczym do swojego własnego domu.
- Tatiana! - Rzucił, nie pewien w którą stronę powinien się kierować. - Wujek Schmidt przyszedł! - Dodał, by w towarzystwie psa udać się do salonu. Opadł na kanapę koło kominka, wykładając nogi na niewielki stolik, a sam pies zakręcił się wokół kanap by, gdy tylko Dolohov zjawiła się w pomieszczeniu, podejść do niej mieszkając ogonem. Szmalcownik wydał z siebie pomruk niezadowolenia, niepewny w którym momencie ta mała Rosjanka przekonała do siebie jego psa.
Podły, wilczy uśmiech przyozdobił jego twarz, a bystre, zielone spojrzenie przesunęło po powabnej sylwetce czarownicy. - Byłaś grzeczna? Mam dla Ciebie mały prezent... - Mruknął, po czym zza pazuchy wyjął czarny woreczek, jedynie odrobię przesiąknięty krwią. - Stary mówił, że humor Ci nie dopisuje... Pozdrowienia od Harris'a, przykro mu, że próbował Cię wykiwać. - Dodał, podnosząc się z kanapy aby wręczyć jej czarny woreczek, który poznaczył jego dłoń brunatną krwią. A gdy czarownica rozsupłała rzemyki, mogła w środku znaleźć ludzkie serce - jeszcze letnie, poznaczone krwią, ledwie kilkadziesiąt minut wcześniej wyrwane z piersi wspomnianego wcześniej czarodzieja. Stary Dolohov zaproponował mu całkiem niezłą stawkę za wyrównanie rachunku... Bystre spojrzenie utkwiło w jej twarzy ciekawe reakcji na jakże piękny prezent, który w przypływie dobroci postanowił jej wręczyć. I powinna czuć się tym faktem zaszczycona.


Getadelt wird wer schmerzen kennt Vom Feuer das die haut verbrennt Ich werf ein licht In mein Gesicht Ein heißer Schrei Feuer frei!.

Friedrich Schmidt
Zawód : Szmalcownik
Wiek : 31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Weil der Meister uns gesandt Verkünden wir den Untergang.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t8774-friedrich-schmidt#261043 https://www.morsmordre.net/t8782-listy-do-friedrich-a#261285 https://www.morsmordre.net/t8783-come-little-mudbloods#261286 https://www.morsmordre.net/f294-smiertelny-nokturn-10 https://www.morsmordre.net/t8784-skrytka-bankowa-nr-2079#261288 https://www.morsmordre.net/t8785-friedrich-schmidt#261289
Re: Jadalnia [odnośnik]15.02.21 14:43
Jesienny nieboskłon naznaczony nieskończoną, londyńską szpetotą tego wieczora niósł w sobie słodkość kłamstw. Cierpką, lukrowaną słodycz, która zawisła w powietrzu, jak smród gnijących owoców czy wciąż ciepłego ciała.
Bawiło ją to; jego kłamstwa, jego próby, jego dziwaczne zagrania, które rzekomo podsycał troską. Troską, opiekuńczością, mamrotaniem ułudnych tylko ty mi zostałaś słów. Pierdolenia o rodzinie, o dziedzictwie, o niebezpiecznych czasach, które dosięgały ją znacznie wyraźniej niż jego. Jego, tego nieobecnego, który nie znał słowa konsekwencje. Może lubił się bawić. Lubił grać, lubił udawać, lubił zgrywać wspaniałego ojca, który faktycznie o nią dba. Może.
Miała to gdzieś. Głęboko gdzieś, choć austriacka niańka raz po raz faktycznie wywoływała u niej odruch śmiechu; taki faktycznie szczery, faktycznie rozbawiony. Ale i tak wpuszczała go do środka, i tak nie robiła sobie niczego z pseudoochrony kupionej za sakiewkę, i z jego zbolałych min. Poniekąd stało się to zwyczajną rozrywką, nie do końca przemyślaną i faktycznie chcianą, ale zawsze to jakaś zabawa.
Jego charakterystyczny głos spotkał się z wywróceniem oczyma i powstrzymaniem krótkiego znowu ty, które chciała wypuścić z ust. Finalnie wyłoniła się w końcu z kuchni, w międzyczasie spinając pasma włosów w niedbały kok; o wiele cieplejsze powitanie otrzymał jego psi towarzysz, na Friedrichu spojrzenie Tatiany spoczęło tylko na moment, nim nie skierowała uwagi na czworonoga, przykucając przy nim i głaszcząc miękką sierść.
– Najgrzeczniejsza, wujaszku – rozbawienie schowane na bok, cichy pomruk tańczący w zgłoskach; jego pytanie wzbudziło ciekawość i ostudziło znużenie, którym jeszcze chwilę temu chciała go obdarować w ramach powitania. Raz jeszcze pogłaskała psa i wyprostowała się, unosząc brew ku górze wraz z kącikiem ust, układając wargi w charakterystycznym, łobuzerskim uśmiechu. Przeszła kilka kroków w stronę kanapy, którą zajmował, w międzyczasie zawiązując paski ciemnego szlafroka w talii w niedużą kokardę.
Z ciekawością wysunęła dłoń po brunatny woreczek, brudna dłoń nie umknęła jej uwadze, ale zamiast zawahania jedynie pogłębiła ciekawość Dolohov, zrzucając chęć odburknięcia na komentarz o jej rzekomym nastroju na bok.
Niezbyt ciężkie, dziwacznie letnie, jakby ciepłe zawiniątko; nim sięgnęła po rzemyki posłała mu jeszcze pytające spojrzenie, ostatecznie przegrywając ze zwyczajną ciekawością. Smukłe palce spotkały się z ciemną fakturą materiału, dopiero później z tkanką; wciąż miękką, ciepłą, niemal żywą, która lepką juchą ubrudziła bladą skórę. Nadstawiła drugą dłoń, a chwilę później prezent spoczął na jej wierzchu, woreczek odłożony został gdzieś na bok, a uwaga jarząca się w spojrzeniu prędko zmieniła wydźwięk na czyste zadowolenie; Dolohov uśmiechnęła się, odrobinę wilczo, zęby skubnęły dolną wargę ust, a spomiędzy nich wypłynął cichy pomruk. Przyglądała się sercu jeszcze przez chwilę, dopiero po jakimś czasie przenosząc spojrzenie na sprawcę ów podarku.
– Jesteś uroczy – wymruczała, nachylając się by złożyć na jego policzku krótki pocałunek, kciukiem drugiej dłoni delikatnie przesuwając po skórze jego karku, przy okazji zostawiając po sobie krwawy ślad, ale nie rejestrując ów faktu zbytnio dokładnie.
Wyprostowała się znowu, by przejść przez salon w stronę drugiego pomieszczenia, trzymając serce w dłoniach niczym trofeum. Harris, Harris; słodki, głupiutki Harris. Może przynajmniej zachował rozum do końca. Uśmiechając się do własnych myśli odłożyła prezent na kryształowy talerz spoczywający na blacie jednej z komód, nieopodal stołu, z której niedługo później wyciągnęła butelkę domowego bimbru i dwa kieliszki dość sporych rozmiarów, uprzednio przemywając dłonie w misie lodowatej wody.
– Więc, mniemam, że miałeś emocjonujące popołudnie? – zawołała, rozlewając alkohol do szkła.



will the hunger ever stop?
can we simply starve this s i n?
Tatiana Dolohov
Zawód : emigrantka, pozowana dama
Wiek : lat 23
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Zaręczona
wanderess, one night stand
don't belong to no city, don't belong to no man
I'm the violence in the pouring rain
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8945-tatiana-dolohov#267430 https://www.morsmordre.net/t8948-ivan#267594 https://www.morsmordre.net/t8949-russian-doll#267610 https://www.morsmordre.net/f312-smiertelny-nokturn-9 https://www.morsmordre.net/t9019-skrytka-bankowa-2104#271324 https://www.morsmordre.net/t8959-t-dolohov#267756
Re: Jadalnia [odnośnik]25.03.21 1:40
I on uważał bawienie się w niańkę jako niezwykle... zabawne. Tatiana była dużą dziewczynką, z pewnością umiała zadbać o siebie sama, stary Dolohov ciągle jednak nalegał, by ten dotrzymywał jej towarzystwa i przysłowiowo, miał na nią oko. To ostatnie nie było trudnym - posiadała pewną, odrobinę specyficzną urodę, nadal jednak przyjemną dla męskiego oka.
Friedrich pokręcił z rozbawieniem łbem, gdy Otto począł łasić się do czarownicy, w poszukiwaniu kolejnych pieszczot.
- Naprawdę nie wiem, jak to robisz. -Mruknął na ten widok. Jego pies nie przepadał za wieloma osobami, a jedynie nielicznych lubił na tyle, by prosić się o dodatkowe pieszczoty. Pies zaszczekał zadowolony, dopiero po chwili podchodząc do właściciela, by położyć się koło jego stóp, cały czas jednak obserwując Tatianę z nadzieją, iż ta ponownie do niego podejdzie.
- W szkole same same Wybitne? - Mruknął, odrobinę przekomarzając się z dziewczyny oraz całkiem sporej różnicy wieku, jaka ich dzieliła. On sam nigdy orłem w szkole nie był, nie sądził również aby Dolohov siedziała z nosem w książkach - zdawała się być bardziej typem rozrabiaki, niż pilnej uczennicy.
Z wilczym uśmiechem na ustach obserwował, jak dziewczyna rozpakowuje niewielki woreczek, by wyciągnąć z niego jeszcze ciepłe serce jednego z tych, mniej sprytnych przedstawicieli magicznej społeczności. Harris do końca sądził, że uda mu się wyrwać z jego łap... I do końca nie zauważył, iż nie miał najmniejszych szans na przeżycie. Friedrich Schmidt nie odpuszczał. Jeśli uwziął się na jakąś osobę tropił ją tak długo, aż w końcu wpadała w jego łapska. Był zwiastunem śmierci, jej oddechem na karku tych, którzy zaleźli mu za skórę nie znającym litości i mordującym dla samego faktu mordowania, odnajdując w tych działaniach zwykłą rozrywkę oraz zabawę.
Pomruk zadowolenia wyrwał się z jego piersi, gdy słodkie, dziewczęce usteczka musnęły jego skórę, a męskie ego zostało mile połechtane uznaniem, wynikającym z uznania względem tego, jakże specyficznego podarku. Friedrich Schmidt nigdy nie był empatą czy romantykiem - wiedział jednak, iż nieraz to właśnie zemsta była najlepszym podarkiem. A ponoć najlepsze prezenty winny przywodzić na myśl tego, który go wręczał - w tym wypadku z pewnością właśnie tak było.
Uważnie przyglądał się dziewczynie, gdy ta odkładała serce na kryształowym talerzu. - Powinnaś je jakoś zaczarować, żeby się nie zepsuło. Pasuje w tamtym miejscu. - Mruknął, wygodniej rozsiadając się na kanapie. W domu Dolohov czuł się niemal niczym u siebie. Bywał tu często, nie raz przesiadując niczym posąg przez kilka długich godzin, co pozwoliło mu oswoić się z otoczeniem oraz sprawdzić wszystkie możliwe drogi ewakuacji bądź ukrycia - w sam raz, gdyby Tatiana miała niespodziewaną wizytę Merlinwiekogo. A gdy bimber oraz szklanki stanęły na blacie niewielkiego stolika, zwyczajnie sięgnął ku niemu by rozlać alkohol po dużych kieliszkach, napełniając je do pełna.
- No, miałem. Otto szybko go wytropił, a Harris sądził, że da się mnie wykiwać, jednak odrobinę się przeliczył uciekając do piwnicy. Wyobrażasz sobie? P-i-w-n-i-c-y. Aż byłem zaskoczony, że taki kretyn próbował Cię wykiwać. - Mruknął z rozbawieniem, wspominając poprzednią akcję. - Wpierw połamałem mu wszystkie kości, później ściągnąłem mu skórę z twarzy i wyrwałem serce z piersi. Był jeszcze żywy, chociaż nieprzytomny. - Dodał, nie szczędząc krwawych szczegółów. Mieszkała na Nokturnie, podobne historie z pewnością nie raz doleciały do jej uszu. - A Ty? Kąpałaś się cały dzień czy robiłaś coś jeszcze? - Mruknął, spojrzeniem lustrując jej strój, by przystawić szklankę bimbru do ust.


Getadelt wird wer schmerzen kennt Vom Feuer das die haut verbrennt Ich werf ein licht In mein Gesicht Ein heißer Schrei Feuer frei!.

Friedrich Schmidt
Zawód : Szmalcownik
Wiek : 31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Weil der Meister uns gesandt Verkünden wir den Untergang.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t8774-friedrich-schmidt#261043 https://www.morsmordre.net/t8782-listy-do-friedrich-a#261285 https://www.morsmordre.net/t8783-come-little-mudbloods#261286 https://www.morsmordre.net/f294-smiertelny-nokturn-10 https://www.morsmordre.net/t8784-skrytka-bankowa-nr-2079#261288 https://www.morsmordre.net/t8785-friedrich-schmidt#261289
Re: Jadalnia [odnośnik]29.03.21 14:22
Pozorny obowiązek stał się codziennością, karmiona galeonami powinność zabawną koniecznością; finalnie chyba nawet przestawał jej aż tak wadzić, choć wiecznie marudne słowa, wywrócenia oczami i charakterystyczna postawa rozeźlenia wciąż pozostawała na swoim miejscu. Tym razem musiała jednak schować ją na bok, chociażby na chwilę, skoro zdecydował się przynieść ze sobą tak osobliwy podarek, płynący zapewne ze szczerości serca i sympatii; nawet jeśli Friedrich Schmidt nie traktował wyrywania plugawych serc nieszczęśników nokturnowskiej alei jako coś niezwykłego.
– Wyczuwa dobrych ludzi – stwierdziła wprost, uśmiechając się prawie z dumą kiedy po raz ostatni obdarzała pieszczotą czworonoga. Nie miała zbyt wiele wspólnego z faktyczną dobrocią, Schmidt tym bardziej; może paradoksalnie psina wolała właśnie tych niegrzecznych.
Kilka krótkich, prędkich kroków, swoboda w gestach i muśnięcie pokrytego zarostem policzka; być może przyzwyczaili się do swojej wzajemnej obecności na tyle, by w jakiś sposób nauczyć się tolerować to drugie, nawet jeśli podłożem osobliwej znajomości było po prostu złoto.
– Jeśli to ocena, to owszem. Zawsze najwyższe stopnie, sir – rzuciła z rozbawieniem, odrobinę zmiękczając i kalecząc akcent w tak często słyszanym i powtarzanym przez wszystkich, angielskim słóweczku. W Durmstrangu sposób kontrolowania i oceniania osiągnięć wyglądał odrobinę inaczej; ważniejsze od wysokich not były praktyczne zasługi, które udowadniały gotowość i umiejętność wyjścia z przeróżnych sytuacji. Ale machanie różdżką i skrobanie piórem po pergaminie, nierzadko do boleści palców, również odbywało się w chłodnych murach; papierologia i biurokratyzacja przemknęła nawet przez bezlitosny chłód skandynawskich ziem.
Przyglądała się bordowo-purpurowej tkance kontrastującej z ekstrawagancją kryształowego talerza przez dłuższą chwilę; przechylona w jedną ze stron głowa wskazywała niemal na faktyczne docenianie tego typu wystroju.
– No, no, nie wiedziałam, że masz w sobie taki zmysł estetyczny.. – rzuciła z uśmiechem, odwracając się przez ramię. Być może faktycznie serce dopełniałoby cały obrazek zagraconego pomieszczenia, wpasowałoby się idealnie w porozrzucane gdzieniegdzie czarnomagiczne artefakty.
Porzucając na moment rozważania o dekoracji wystroju w iście nokturnowskim stylu, znów przeszła przez pomieszczenie, odkładając butelkę i kieliszki na stolik i pozwalając szmalcownikowi czynić honory. Przemknęła przez meble, finalnie docierając do kanapy; zajęła miejsce na niej, w pozycji półleżącej wybierając miejsce obok niego, by zaraz potem ułożyć głowę na jego kolanach – miejsce niemal idealne na słuchanie opowiastek, nawet takich obfitujących w tak charakterystyczną dla niego brutalność.
– No już, już, daj sobie na wstrzymanie nim się podniecę – stwierdziła z nutą rozbawienia, spoglądając na niego z dołu, poziomu jego ud, o które wsparła głowę – Niemniej, doceniam twoje oddanie i troskę, to był uroczy gest, Fried, rozpieszczasz mnie – dodała, zerkając raz jeszcze na spoczywające na szklanym talerzu serce, nim ponownie nie przeniosła spojrzenia na Austriaka – Szlamy zniknęły, ale smród wciąż krąży w powietrzu, kąpiel to bardzo ważna kwestia, mój drogi – niemal pouczający ton był odpowiedzią na jego prawie-przytyk, które w istocie ocierał się o prawdę; Dolohov spędzała w wannie całe wieki.
– Poza tym, jakoś nudno się zrobiło. To tak chyba zawsze na jesień tu macie – obserwując Anglię kolejny rok mogła stwierdzić, że wraz z opadającymi z drzew liśćmi, opadała jakaś zabawowość; wojna też zrobiła swoje. Poprawiła się nieco na jego kolanach, kładąc nogi gdzieś na bocznym oparciu kanapy.
– Masz szlugi?



will the hunger ever stop?
can we simply starve this s i n?
Tatiana Dolohov
Zawód : emigrantka, pozowana dama
Wiek : lat 23
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Zaręczona
wanderess, one night stand
don't belong to no city, don't belong to no man
I'm the violence in the pouring rain
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8945-tatiana-dolohov#267430 https://www.morsmordre.net/t8948-ivan#267594 https://www.morsmordre.net/t8949-russian-doll#267610 https://www.morsmordre.net/f312-smiertelny-nokturn-9 https://www.morsmordre.net/t9019-skrytka-bankowa-2104#271324 https://www.morsmordre.net/t8959-t-dolohov#267756
Jadalnia
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach