Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Polana rozładunkowa
AutorWiadomość
Polana rozładunkowa [odnośnik]11.11.20 23:45
First topic message reminder :

Polana rozładunkowa

Gdy do Oazy przychodzi kolejny transport z żywnością czy rzeczami potrzebnymi do przetrwania w tym miejscu, zwykle rozładowywane są w okolicy mokradła, wśród bujnej roślinności. Pod gołym niebem, bo jakby inaczej. Zależnie od transportu z dóbr mogą skorzystać wszyscy lub jedynie wskazani mieszkańcy tego miejsca. Zwykle kręci się tu więc przynajmniej kilkoro dzieci, czekających na możliwość otrzymania dodatkowej porcji owoców lub niezwykle rzadko przywożonych słodkości.
Transporty zwykle bardzo szybko znikają, a natura wspomagana magią zdaje się nic sobie z nich nie robić, bo okoliczne trawy zawsze są bujne i wysokie. Wśród nich można czasem znaleźć nawet rzadkie zioła. Na dodatek w okolicy roi się od coraz większej ilości starych i zepsutych rzeczy, których nikt nie chce przygarnąć, a które przypadkiem przywędrowały w kolejnych transportach.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Polana rozładunkowa - Page 4 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Polana rozładunkowa [odnośnik]31.07.22 16:30
Odeszło? Gdy otworzył oczy wszystko zniknęło, dementor, ciemności, zwłoki, znów znajdował się w chatce; wciąż drżał, jego usta, dłonie, ciało, roztrzęsiony usiłował chwycić się skrawków rzeczywistości, gdy podświadomość szukała w tym podstępu; która z rzeczywistości była prawdziwą, ta, czy ta, którą widział przed momentem? Czy to jakaś mara wabi go swoim urokiem? Jęknął z bólu, czując cios na twarzy, przyłożył wierzch dłoni do brwi i wyciągnął ją przed siebie, dostrzegając krew - w zbyt małej ilości, by było to istotne, to ani kolejne przedmioty, gdy dostrzegł dziewczynkę i kobietę, czy jej matkę?, bez śladu upiorów, które dopadły go przed paroma chwili. To dla żywych ratowali ten świat, nie dla martwych. To na nich należało się skupić. Jego matka od dawna już była martwa, nic nie mogło tego zmienić.
Szepty cichły w rzeczywistej ciszy przeciętej znajomym głosem towarzysza.
- Castor - odpowiedział, oglądając się na niego; więc to, to musiało być rzeczywiste. Co się z nim działo chwilę temu? Skierował spojrzenie za nim, ku dziewczynce, do której się odezwał, trzeźwo usiłując ją do siebie przekonać. - Chcemy pomóc, Amy. Tobie i mamie - dodał, lecz nim zdążył zrobić cokolwiek - rozległ się kolejny wstrząs, którego efekty w każdej chwili mogły zawalić tę malutką chatkę - runął na kolana, wspierając się rękoma; w tej pozycji znacznie prościej było zachować stabilność. Dostrzegł, że Castor zajął się dziewczynką - nie znał jego zaklęć, ale pewien był, że sobie poradzi. Miał nadzieję, że odwróci też uwagę od matki na tyle, aby nie dostrzegła jej martwego spojrzenia, jeśli tylko przeczucie go nie myliło. Chciał wierzyć, że była żywa. Że będzie żyła dla córki. - Windgardium leviosa - wypowiedział, usiłując poderwać w górę fragmenty stropu i zrzucić je z kobiety. Im szybciej zdejmą jej z piersi ciężar, tym większa istniała szansa, że nie przestała jeszcze oddychać. Oaza miała być spokojnym i bezpiecznym miejscem, czy zwabili ich tutaj w śmiertelna pułapkę?


jeszcze w zielone gramy jeszcze nie umieramy, jeszcze się nam ukłonią ci co palcem wygrażali

Marcelius Sallow
Zawód : Akrobata
Wiek : 20
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
a gniew twój bezsilny niech będzie jak morze ilekroć usłyszysz głos poniżonych i bitych
OPCM : 3 +3
UROKI : 2 +2
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 2 +3
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 40
SPRAWNOŚĆ : 20
Genetyka : Czarodziej

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t8833-marcelius-sallow#263287 https://www.morsmordre.net/t8838-marcelius-sallow#263482 https://www.morsmordre.net/t8835-marcelius-sallow#263320 https://www.morsmordre.net/f319-arena-carringtonow-wagon-7 https://www.morsmordre.net/t8839-skrytka-bankowa-nr-2088#263495 https://www.morsmordre.net/t8841-marcelius-sallow#263502
Re: Polana rozładunkowa [odnośnik]31.07.22 16:30
The member 'Marcelius Sallow' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 3
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Polana rozładunkowa - Page 4 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Polana rozładunkowa [odnośnik]31.07.22 19:16
Na dźwięk swojego, nieswojego imienia Castor drgnął wyraźnie, na moment odrywając uwagę od sceny, która rozgrywała się przed jego oczami. Marcel wrócił, musiał najwyraźniej samodzielnie otrząsnąć się z działania... Czegokolwiek, co wpłynęło na jego stan. Cokolwiek jednak działo się teraz w Oazie, dało już zbyt dużo sygnałów, by uznać to za zjawisko przypadkowe i pospolite. Spyta się cyrkowca, co właściwie stało się w środku chatki pod jego nieobecność później. Póki co musiał przecież poradzić sobie z trzęsącym się domem. Jeżeli wcześniejsze trzęsienie ziemi, to przed chatą pana Robinsona również było spowodowane burzą, byli w olbrzymich tarapatach.
Coś leciało w jego stronę, ale nie chciał się przed tym obronić, mając nadzieję, że zaklęcie uspokajające sięgnie dziewczynki, nawet z odległości. Nie posiadał jednak formalnego wykształcenia uzdrowicielskiego, żeby wiedzieć, że taki obrót spraw był bardziej nieprawdopodobny, niż prawdopodobny. W efekcie tego kilka przedmiotów uderzyło jego ciało, bolało, oczywiście, ale Castor starał się z całych sił wyłącznie syczeć, skupić uwagę na stojącym przed nimi zadaniu.
— Weź Polly, ja zajmę się Amy i spadamy — zwrócił się do Carringtona, nie rozwijając się już bardziej na ten temat. Nawet spetryfikowany musiał dopuszczać do siebie myśl, że sytuacja była poważna, chociażby przez to, że zaraz zadaniowo podszedł do kolejnego problemu, którym okazało się być wyciągnięcie matki dziewczynki spod przygniatającego ją stropu.
Uwaga alchemika skupiła się ponownie na dziewczynce.
— To tylko chwilka i zaraz będziemy na zewnątrz — mówił dalej, chcąc brzmieć jak najbardziej spokojnie i wesoło. Przestąpił krok do przodu, następnie drugi, w efekcie końcowym pragnąc dotrzeć do małej dziewczynki najprędzej i najbezpieczniej, jak tylko potrafił. Wstrząs był silny, miał świadomość, że utrzymanie równowagi w trakcie poruszania się po niewielkiej, bądź co bądź przestrzeni (pierwszy raz od przestąpienia progu tego miejsca uznał jego rozmiar za zaletę) będzie niezwykle trudne, ale został mu przecież ostatni, niewielki krok...

| utrzymanie się na nogach


Myślę sobie, zaraz obudzę się.
Lecz im bardziej spadam,
tym bardziej widzę, że
To wszystko chyba nie jest sen.
Castor Sprout
Zawód : Twórca talizmanów, właściciel sklepu "Bursztynowy Świerzop"
Wiek : 24
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
gdzie rzucą kość
będziesz jak szczeniak biegł
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Wilkołak

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9918-castor-sprout#299830 https://www.morsmordre.net/t9950-irys#300995 https://www.morsmordre.net/t9949-i-will-keep-my-flowers-safe#300972 https://www.morsmordre.net/f177-wybrzeze-exmoor-somerset-wrzosowa-przystan https://www.morsmordre.net/t9952-skrytka-bankowa-nr-2255#301004 https://www.morsmordre.net/t9951-c-sprout#300999
Re: Polana rozładunkowa [odnośnik]31.07.22 19:16
The member 'Castor Sprout' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 50
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Polana rozładunkowa - Page 4 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Polana rozładunkowa [odnośnik]31.07.22 21:15
Cisnęło mu się na usta wiele pytań, czy Castor rozumiał cokolwiek więcej? Czy na zewnątrz znalazł choć jedną odpowiedź? Czy upiory rzeczywiście tu były, czy tkwiły tylko w jego wyobraźni? Na żadne z nich nie miał jednak teraz czasu, wiązka zaklęcia okazała się zbyt słaba - był dzisiaj potwornie roztrzęsiony, czy to emocje związane ze wszystkim, co działo się wokół niego? - ale nie miał czasu próbować dłużej - nie wstając na nogi, mimo wstrząsu na czworaka przedostał się do kobiety, sięgając dłońmi po fragmenty stropów, którymi była przygnieciona - i odrzucać cięższe elementy, jeden po drugim. Deska za deską, bał się spojrzeć w jej twarz, lecz gdy wreszcie na nią natrafił, nie miała juz twarzy jego matki. Wydawała się pozbawiona życia: ale nie mogli tracić nadziei. Nie mogli jej tutaj zostawić. Jeśli istniał choć cień szansy - musieli spróbowac ją ocalić. Dla tej małej, dla niej samej. Czym prędzej zdjąć ciężar z jej klatki piersiowej, pozwolić zaczerpnąć oddechu. Proszę, żyj.
- Szybko - odpowiedział Castorowi, wstrząsy przybierały na sile, a domek był chwiejny jakby ktoś ułożył go z kart, mógł runąć w każdej chwili. Grzebiąc tak ich jak kobiety. - To zaraz zleci nam na głowy. - Odepchnąwszy ostatnie deski dźwignął ciało kobiety w ramiona, składając jedno ramię pod jej plecy, a drugie pod kolano i, odczekawszy, aż Castor zabierze stąd dziewczynkę - była żywa na pewno, była dzieckiem, była ważniejsza - runął do wyjścia tuż za nimi. Jego serce łopotało w piersi jak szalone, rwane zrodzoną we krwi bezlitosną adrenaliną. Wciąż miał w pamięci te straszne upiory - co czekało ich na zewnątrz tego miejsca? Czy ludzie tutaj wciąż byli bezpieczni? To, co widział, powinien o tym powiedzieć Castorowi, ale pośpiech nie pozwalał nawet na wzięcie oddechu, nie miał czasu, nie był w stanie.

dwie akcje, 1. odkopanie kobiety, 2. ucieczka


jeszcze w zielone gramy jeszcze nie umieramy, jeszcze się nam ukłonią ci co palcem wygrażali

Marcelius Sallow
Zawód : Akrobata
Wiek : 20
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
a gniew twój bezsilny niech będzie jak morze ilekroć usłyszysz głos poniżonych i bitych
OPCM : 3 +3
UROKI : 2 +2
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 2 +3
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 40
SPRAWNOŚĆ : 20
Genetyka : Czarodziej

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t8833-marcelius-sallow#263287 https://www.morsmordre.net/t8838-marcelius-sallow#263482 https://www.morsmordre.net/t8835-marcelius-sallow#263320 https://www.morsmordre.net/f319-arena-carringtonow-wagon-7 https://www.morsmordre.net/t8839-skrytka-bankowa-nr-2088#263495 https://www.morsmordre.net/t8841-marcelius-sallow#263502
Re: Polana rozładunkowa [odnośnik]31.07.22 21:15
The member 'Marcelius Sallow' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 60, 35
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Polana rozładunkowa - Page 4 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Polana rozładunkowa [odnośnik]01.08.22 17:12
Wreszcie udało mu się dopaść do dziewczynki. Musiała być tym wszystkim przerażona, ale zarówno on, jak i Marcel (widział kątem oka, że nie porzucił pomysłu wyciągnięcia Polly, że próbował ręcznie pozbyć się tego stropu — i w tym samym czasie poczuł łagodną falę ulgi; gdyby był sam, nie poradziłby z tym sobie, uzupełniali się dziś naprawdę nieźle) nie mieli czasu na kolejne długie tłumaczenia. Wstrząs, który przed chwilą miał miejsce stanowił ostatnie ostrzeżenie.
Gdyby była to zwykła sytuacja, uklęknąłby przed dzieckiem i poinformował je, co zaraz się stanie. Że rzuci na nie zaklęcie uspokajające i będzie już dobrze, i bezpiecznie, że nie musi się bać, że po wszystkim pobawią się w dom i da nawet zebrać swoje lekko przydługie włosy w kucyki, byleby tylko dotrzeć do skołatanego serca dziewczynki i odciągnąć jej myśli od strachu. Teraz, z naglącą potrzebą wydostania — jej, przede wszystkim małej Amy, dopiero później siebie — się poza niestabilny domek, w pierwszej kolejności objął dziewczynkę w ramionach. Przycisnął ją do siebie, chcąc jakimś cudem znaleźć złoty środek pomiędzy komfortem płynącym z takiego dotyku, a unieruchomieniem dziewczynki, gdyby uspokojenie jej nie miało pójść równie dobrze. Teraz, wreszcie znajdował się w odpowiedniej odległości, by rzucić na nią wcześniejsze zaklęcie.
— Ignominia — różdżka zetknęła się z klatką piersiową dziewczynki, gdy wypowiadał inkantację. Nie mógł jednak zastanawiać się nad powodzeniem zaklęcia, Marcel już zmierzał do drzwi, domek chyba trząsł się w posadach. Strach ścisnął mu żołądek, nabrał jeszcze jeden, ostatni, urywany oddech, po czym zwrócił się bezpośrednio do dziewczynki.
— Kto ostatni na dworze ten zgniłe jajo.
Niech to będzie dla niej zabawa, niech to będzie zabawa...
Dla niego z pewnością nie była to zabawa. Runął w kierunku drzwi, pragnąc jak najszybciej wydostać się z tego miejsca — uważając jednocześnie, by w przypadku niewystarczającej ilości czasu potrzebnego do wydostania ich obojga, popchnąć dziewczynkę przed siebie, by chociaż ona miała szansę uchronić się przed zawaleniem konstrukcji chatki.

| dwie akcje, 1 - ignominia, 2 - ucieczka


Myślę sobie, zaraz obudzę się.
Lecz im bardziej spadam,
tym bardziej widzę, że
To wszystko chyba nie jest sen.
Castor Sprout
Zawód : Twórca talizmanów, właściciel sklepu "Bursztynowy Świerzop"
Wiek : 24
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
gdzie rzucą kość
będziesz jak szczeniak biegł
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Wilkołak

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9918-castor-sprout#299830 https://www.morsmordre.net/t9950-irys#300995 https://www.morsmordre.net/t9949-i-will-keep-my-flowers-safe#300972 https://www.morsmordre.net/f177-wybrzeze-exmoor-somerset-wrzosowa-przystan https://www.morsmordre.net/t9952-skrytka-bankowa-nr-2255#301004 https://www.morsmordre.net/t9951-c-sprout#300999
Re: Polana rozładunkowa [odnośnik]01.08.22 17:12
The member 'Castor Sprout' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 30, 40
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Polana rozładunkowa - Page 4 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Polana rozładunkowa [odnośnik]06.08.22 11:38
Marcelius nie był w stanie ochronić się przed lecącymi przedmiotami, Castor zrezygnował z obrony, by rzucić zaklęcie na dziewczynkę, niestety, nie było w stanie jej sięgnąć. Wiązka czaru rozmyła się między nią, a krzyczącą Amy, lecz nim Sprout zdołał powiedzieć coś jeszcze, pogięta łyżka uderzyła go w czoło, pęknięta doniczka w bark, pusta fiolka po atramencie w brzuch, a pluszowy królik w kolano. Trzy przedmioty doskonale odczuł na własnej skórze, zabawkowy zwierzak nie uczynił mu najmniejszej krzywdy, najprawdopodobniej ucierpiał w tym starciu sam.
Domek się trząsł, a ziemia drżała. Czując narastające trzęsienie, Marcel padł na kolana, wiedząc, że w takiej sytuacji najbezpieczniej jest znaleźć się nisko ziemi. Próba podniesienia stropu przez niego okazała się nieudana, zaklęcie rozmyło się nim dotarło do drewnianej belki, która przygniatała kobietę; jego dłoń drżała, podobnie jak drżało wszystko inne wokół. Castor, choć był wysoki jak dąb i szczupły jak tyczka, zachował równowagę, szczęśliwie nie spadając na zniszczoną, popękaną podłogę. Dziewczynka także ustała, rozkładając ręce na boki, czekając aż minie wstrząs, ale dla dzieci balans nie był niczym zaskakującym. Była jednak wciąż roztrzęsiona, zapłakana, a kiedy to wszystko się wydarzyło zaczęła znów krzyczeć i piszczeć z przerażenia. Dopiero wtedy Marcel dotarł do przygniecionej kobiety, by wykorzystując całą siłę, jaką posiadał zrzucił z niej belkę i wyciągnął jej spod zapadliska. Alchemik w tej samej chwili dotarł do rozpłakanej Amy, by w końcu dotknąć ją różdżką i zesłać na nią upragniony spokój. Amy przestała płakać, ale spojrzała wpierw na Castora z ufnością i błaganiem, później na Marceliusa, by ostatecznie przenieść wzrok na matkę. Wydawała się zdezorientowana, niepewna tego, co zrobić. Wysłuchała z uwagą słów starszego chłopaka, ostatecznie próbując chwycić jego głos z drobniutkimi łzami w oczach. Z zaufaniem, spokojem, wiarą, że słowa okażą się prawdą.
Trzask zlał się z hukiem kolejnego grzmotu, a jedna z desek spadła na ziemię tuż obok nich. Chatka waliła się. Ruszyli w stronę wyjścia nie zwlekając, nie zatrzymując się niepotrzebnie. Drzwi znajdowały się kilka kroków od nich, ta niewielka odległość sprawiła, że szczęśliwie udało im się opuścić walący budynek bez szwanku. Trzęsący się domek zaczął się rozpadać jeszcze w chwili, gdy znajdowali się w środku, nie dając złudzeń, że fortuna im sprzyja. Kiedy ich stopy dotknęły wydeptanej ścieżki wszystko za ich plecami się zawaliło, rozdmuchując wokół tumany kurzu, a swoją siłą powalając wszystkich na ziemię.

Amy podniosła się pierwsza z płaczem i krzykiem dopadając do mamy. Kiedy kurz opadł, a wtedy zarówno Marcelius, jak i Castor mogli dostrzec ciemne chmury gromadzące się nad ich głowami, kotłujące się po okręgu, nisko, tuż nad ich głowami niczym najprawdziwszy cyklon — i z jego wnętrza pioruny ciskały w ziemię, w miejsce znajdującej się nieopodal łąki białych kwiatów. Ale dalej, wyżej, ponad koronami drzew dostrzegli także... szczyt fal. Morskich fal — bez wątpienia zbliżających się do nich, będących już niedaleko, lecz na tyle blisko, że najprawdopodobniej były widoczne z każdego miejsca w Oazie. Wszyscy byli w olbrzymim niebezpieczeństwie. Wokół nich ludzie zaczęli sobie pomagać, a po mężczyźnie, którego zostawili nie było ani śladu. Wyglądało na to, że po pierwszym szoku mieszkańcy otrząsnęli się i zaczęli nie tylko myśleć, ale i współpracować. Na ścieżce przed nimi pojawił się pies, Bingo. Merdał krótkim ogonkiem, aż w końcu rzucił się w ich stronę. Podbiegł do Amy, piszcząc i kulać uszy, a później do kobiety, na końcu podchodząc do zakonników.

Data wątku zostaje zmieniona na 31 maja. Czas na odpis mija we wtorek, 9 sierpnia o 22:00. Możecie dokonać 3 akcji w tej kolejce.

Obrażenia:
Marcelius: 220/260
-psychiczne -20
-rozcięty łuk brwiowy -5
-tłuczone -15

Castor 147/172 kara: -5
-tłuczone -25 (bark, czoło, brzuch)

Energia magiczna:
Castor: 42/50
Marcel: 48/50

Ramsey Mulciber
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Polana rozładunkowa - Page 4 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Polana rozładunkowa [odnośnik]07.08.22 11:08
Nie do końca rozumiał, co się działo obok nich; dostrzegł tylko zmartwiony wzrok dziewczynki i jej przerażone spojrzenie, nim ujął ciało i wszyscy runęli do wyjścia, miał nadzieję, że bezpiecznego, lecz jakże mylne było to wrażenie, gdy w pośpiechu upadł na kolana, zsuwając z ramion ciało kobiety. Nie spostrzegł nawet gnającej ku niej dziewczynki, gdy przez kłębiący się szary kurz zapadłej chatki dostrzegł w końcu straszliwe chmury nad nimi. Jego usta się rozchyliły się szerzej, oczy zaokrągliły ze zdumienia, gdy chmury zaczęły wirować w rosnącym cyklonie. Serce ścisnęła trwoga, a przerażenie całkowicie odjęło kolorów jego twarzy. Ciskające pioruny waliły w sam środek wyspy, czy tam byli ludzie? Oaza stanowiła śmiertelną pułapkę bez wyjścia, a oni przyprowadzili tu tak wielu potrzebujących czarodziejów i mugoli. Tych najbardziej potrzebujących. Musieli ich obronić, lecz jak walczyć z żywiołem tak potężnym? Oczy otworzyły się jeszcze szerzej, gdy dostrzegł szczyt fal: ocean mógł tutaj zabić ich wszystkich. Jego usta zadrżały, kiedy dostrzegł psa. Przeklął w myślach raz, drugi, trzeci, trzeba było przejść do działania. Widząc, że Castor zajął się już nieprzytomną, zwrócił się do dziewczynki:
- Amy - Czy dobrze pamiętał jej imię? - Miotły. Macie tu miotły? Jakąkolwiek miotłę? - Staruszek już stąd zniknął, dokąd? Czy poradzi sobie sam? - Trzeba stąd uciekać - zwrócił się już do Castora. - Wszyscy muszą stąd uciekać - dodał, drżącym głosem, bo wszyscy stąd nie zdołają uciec. Musieli spróbować ocalić kogokolwiek, dziewczynkę, za życie której byli już odpowiedzialni. Sam zerwał się na nogi, żeby pędem - ile sił w nogach - dobiec do skrzyni złożonych na polanie. Znajdowały się w nich przeróżne przedmioty, a porzucane najczęściej bywały te, które nie były w życiu na wyspie niezastąpione. Odległości na wyspie wydawały się na tyle niewielkie, że miotły były pomocne, ale nie konieczne, za to absolutnie niezbędne, żeby opuścić wyspę po wyjściu z portalu znajdującego się pośrodku niczego. Musiały tu być jakieś miotły, w pośpiechu zrzucał kolejne wieka, z zamiarem późniejszego sprawdzenia pobliskich domów. Jego ruchy były pośpieszne, bo każde kolejne jedno uderzenie serca zbliżało ich do ostatecznego końca.

(chciałabym w celu powyższym aktywować swoją umiejętność - impet) + nie wiem czy mam rzucać na przeszukiwanie, ale na wszelki wypadek rzucam


jeszcze w zielone gramy jeszcze nie umieramy, jeszcze się nam ukłonią ci co palcem wygrażali

Marcelius Sallow
Zawód : Akrobata
Wiek : 20
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
a gniew twój bezsilny niech będzie jak morze ilekroć usłyszysz głos poniżonych i bitych
OPCM : 3 +3
UROKI : 2 +2
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 2 +3
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 40
SPRAWNOŚĆ : 20
Genetyka : Czarodziej

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t8833-marcelius-sallow#263287 https://www.morsmordre.net/t8838-marcelius-sallow#263482 https://www.morsmordre.net/t8835-marcelius-sallow#263320 https://www.morsmordre.net/f319-arena-carringtonow-wagon-7 https://www.morsmordre.net/t8839-skrytka-bankowa-nr-2088#263495 https://www.morsmordre.net/t8841-marcelius-sallow#263502
Re: Polana rozładunkowa [odnośnik]07.08.22 11:09
The member 'Marcelius Sallow' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 42
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Polana rozładunkowa - Page 4 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Polana rozładunkowa [odnośnik]07.08.22 21:44
Ze wszystkich uderzeń, które przyjął na siebie, chyba łyżka uderzająca go w czoło była najbardziej symboliczna. Za każdym ciosem krzywił się i zaciskał powieki, chciał nawet podnieść rękę do góry — w odruchu próbując ratować okulary — ale zaraz kolejne ciosy poleciały w bark, w brzuch, pluszaka uderzającego w kolano przy odrobinie szczęścia mógłby chyba nawet nie poczuć, ale to skoncentrować się musiało dopiero później.
Jedyne, czego był w tej chwili pewien to, że nigdy nie zapomni spojrzenia, jakim obdarzyła go Amy, gdy wreszcie znalazł się obok niej. Zawsze był wrażliwy na krzywdę tych, którzy nie potrafili lub nie mogli poradzić sobie sami. Po to przecież zdecydował się zaryzykować wszystko — w toku tej podróży samemu zdzierając z siebie większość dotychczasowych przywilejów, warstwa po warstwie — po to, by próbować ocalić i nieść nadzieję chociaż jednej osobie. Nie ważne, czy był to staruszek, czy pies z kulawą nogą, matka, córka, nawet Marcel — wszyscy byli dla niego równie ważni i ich dobro, ich możliwość przeżycia bez wahania postawiłby ponad swoją.
Udało się; w akompaniamencie trzasków, huków (w pewnym momencie nie widział już, czy za hałas odpowiedzialna była wciąż przybierająca na sile burza, czy zapadająca się chatka) znaleźli się na zewnątrz, całą czwórką. Upadając, starał się zrobić to tak, by paść na plecy, Amy trzymając na sobie, na brzuchu. Tumany kurzu na kilka chwil przykryły mu niemal całe pole widzenia, oddychał ciężko, okulary przekrzywiły mu się solidnie, do tego stopnia że gdy zaczął widzieć cokolwiek, dobrze widział wyłącznie na lewe oko. Pozwolił małej wyplątać się z uścisku, a ta od razu podbiegła do matki. Sprout wykorzystał moment, by poprawić okulary, ale chyba wolałby nie widzieć cyklonu, który powstawał nad ich głowami. Pioruny ciskały relatywnie niedaleko, nie miał okazji bywać w Oazie za często, ale wydawało mu się, że głównie trafiały w łąkę białych kwiatów...
Fale dojrzał tylko kątem oka, notując zagrożenie, którym były, lecz mieli przecież pod opieką Amy i Polly. Polly, która wyglądała na nieżywą, ale której można było jeszcze pomóc, można było kupić jej trochę czasu.
Gdy Marcel rozpoczął poszukiwania mioteł, dopadł wreszcie do leżącej na ziemi Polly. Początkowo poklepał kobietę po policzkach, niezbyt mocno, ale tak, aby ją przebudzić.
— Polly? Polly, słyszysz mnie? — spytał kontrolnie, następnie przykładając policzek do twarzy kobiety, chcąc poczuć jakikolwiek ruch powietrza — jeżeli oddychała, powinien poczuć powietrze wydychane przez usta lub nos. Przyglądał się kobiecie, chcąc odnaleźć jakiekolwiek ślady, wskazówki, cokolwiek, co pomoże mu na poprawienie stanu kobiety, choćby miało odbywać się wyłącznie objawowo. Wciąż pamiętał, że starszy pan podsunął mu, że Polly może być chora na klątwę Ondyny... Wreszcie w polu widzenia zamajaczyła mu także znajoma sylwetka. Bingo wrócił do nich, ale Castor z zaskoczeniem stwierdził, że nigdzie nie było pana Edwarda...
— Bingo, pilnuj Amy — polecił psidwakowi, mając nadzieję, że dziewczynka chociaż na moment zajmie się zwierzęciem, pozwalając mu udzielić jej mamie odpowiedniej pomocy.
— Diagno coro — powiedział, po przyłożeniu różdżki do klatki piersiowej Polly. Nawet w przypadku wyczucia oddechu, musiał być pewien, że serce bije i pracuje, a jeżeli robi to słabo — przynajmniej zaprowadzi go na trop, co robić dalej. Złożył obietnicę zarówno Amy jak i panu Robinsonowi, nie mógł ich zawieść.


Myślę sobie, zaraz obudzę się.
Lecz im bardziej spadam,
tym bardziej widzę, że
To wszystko chyba nie jest sen.
Castor Sprout
Zawód : Twórca talizmanów, właściciel sklepu "Bursztynowy Świerzop"
Wiek : 24
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
gdzie rzucą kość
będziesz jak szczeniak biegł
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Wilkołak

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9918-castor-sprout#299830 https://www.morsmordre.net/t9950-irys#300995 https://www.morsmordre.net/t9949-i-will-keep-my-flowers-safe#300972 https://www.morsmordre.net/f177-wybrzeze-exmoor-somerset-wrzosowa-przystan https://www.morsmordre.net/t9952-skrytka-bankowa-nr-2255#301004 https://www.morsmordre.net/t9951-c-sprout#300999
Re: Polana rozładunkowa [odnośnik]07.08.22 21:44
The member 'Castor Sprout' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 38
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Polana rozładunkowa - Page 4 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Polana rozładunkowa [odnośnik]07.08.22 23:17
Dziewczynka spojrzała w górę, a łzy spłynęły jej po policzkach, kiedy piorun trzasnął, pisnęła, kulać się jeszcze bardziej. Kiedy dotarło do niej, gdzie była, wysunęła się z uścisku Castora, przesunęła się na kolanach do matki, sięgając do niej dłonią, by nieprzytomnym, rozkojarzonym wzrokiem spojrzeć na Marceliusa, kiedy zapytał o miotły. Po chwili przytaknęła, obracając się w bok, jakby czegoś szukała, ale nie zdążyła mu wskazać właściwego miejsca. Chłopak, który wystrzelił jak z procy, pokonując nieprawdopodobną odległość w zaledwie kilka sekund dotarł do skrzyni. I choć tam nie znalazł żadnych mioteł, prędko dostrzegł oparte o ściany jednego z pobliskiego domku.
Castor próbował ocucić kobietę, ale ta nie reagowała. Nie otwierała zamkniętych oczu, nie poruszała się. Gdy talizmaniarz skierował na nią różdżkę i wypowiedział formułę zaklęcia poczuł niknący, bardzo słaby puls — umierała.

To tylko post uzupełniający. Kolejka toczy się dalej.
Ramsey Mulciber
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Polana rozładunkowa - Page 4 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Polana rozładunkowa [odnośnik]08.08.22 18:21
Trzymał się nadziei, że wciąż jeszcze mieli czas. Że mogło się udać. Nie było innego wyjścia. Stało przed nim ważne, o ile nie najważniejsze dotychczas zadanie. Brak reakcji Polly na cucenie nie był dobrym znakiem, ale gdy usłyszał — słabe, bo słabe, gasnące, ale zawsze jakieś — bicie serca kobiety, poczuł przepływ energii, motywacji. Poczucie, że nie wszystko było jeszcze stracone, stanowiło naprawdę wielką siłę. Przypomniał sobie, jak dzielnie znosił swój ból pan Robinson. Choć był w złej sytuacji, ranny przecież znacznie gorzej niż on (choć wciąż odczuwał irytujące gorąco i pulsowanie przede wszystkim w barku i na czole, ale także w brzuchu), zdołał się podnieść i zebrać w sobie siłę na dalszą pomoc tym, którzy najbardziej jej potrzebowali.
I ta myśl, jasny płomień wiary w to, że każda, nawet najmniejsza próba lepsza była od zaniechania, pozwoliła mu uspokoić się, zebrać myśli i próbować rozważyć wszystkie stojące przed nim opcje. Choć nie mógł nazwać się pełnoprawnym uzdrowicielem, był mądrym młodym mężczyzną, osobą, która garnęła się do wiedzy i poznawania świata niemal z tym samym zacięciem, co koledzy Krukoni; był przekonany, że gdyby nie jego wielkie przywiązanie do lojalności i sprawiedliwości, to właśnie pod opieką Roweny Ravenclaw spędziłby szkolne lata. Próbował przypomnieć sobie jakiekolwiek zaklęcia, którymi mógłby posłużyć się w tej sytuacji. Gdyby miał pod ręką eliksiry, w pierwszej kolejności sięgnąłby po eliksir ożywiający. Teraz musiał sobie radzić bez nich.
Wciąż nie odrywał różdżki od korpusu kobiety, próbując przypomnieć sobie naprawdę cokolwiek, aż wreszcie wrócił wspomnieniami do znajomych z kursu alchemicznego korytarzy Świętego Munga. Wracając do pracowni alchemicznej, wpadł kiedyś na uzdrowicieli próbujących ratować jakiegoś pokiereszowanego mężczyznę. Jeden z uzdrowicieli wypowiedział wtedy inkantację, której Castor nie słyszał wcześniej, a zaintrygowany kursant całe popołudnie spędził w bibliotece, poszukując wśród zaklęć tego, co mogło brzmieć podobnie. Ostatecznie trafił wreszcie na opis zaklęcia trudnego dla ledwie adepta sztuki uzdrawiania, wymagającego zwłaszcza w takich warunkach.
Trzy obroty i świst...
Dopiero zaniechanie pomocy było zachowaniem nagannym. Wykonał przywołany w pamięci gest, pragnąc odwzorować anonimowego uzdrowiciela najlepiej, jak tylko potrafił, nim wciąż dotykając różdżką ciała kobiety na wysokości mostka, wypowiedział inkantację.
— Immunitaris — pamiętał, że zaklęcie nie było długotrwałe, ale mogło kupić im trochę czasu, a co ważniejsze — utrzymać Polly przy życiu.


Myślę sobie, zaraz obudzę się.
Lecz im bardziej spadam,
tym bardziej widzę, że
To wszystko chyba nie jest sen.
Castor Sprout
Zawód : Twórca talizmanów, właściciel sklepu "Bursztynowy Świerzop"
Wiek : 24
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
gdzie rzucą kość
będziesz jak szczeniak biegł
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Wilkołak

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9918-castor-sprout#299830 https://www.morsmordre.net/t9950-irys#300995 https://www.morsmordre.net/t9949-i-will-keep-my-flowers-safe#300972 https://www.morsmordre.net/f177-wybrzeze-exmoor-somerset-wrzosowa-przystan https://www.morsmordre.net/t9952-skrytka-bankowa-nr-2255#301004 https://www.morsmordre.net/t9951-c-sprout#300999

Strona 4 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

Polana rozładunkowa
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach