Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Most Westminster

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 9, 10, 11
Autor toWiadomość
Morsmordre
Morsmordre

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Most Westminster - Page 11 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500

Most Westminster - Page 11 Empty
PisanieTemat: Most Westminster [odnośnikMost Westminster - Page 11 I_icon_minitime10.03.12 22:14

First topic message reminder :

Most Westminster

Ten najsłynniejszy angielski most ulokowany tuż obok Pałacu Westminsterskiego łączy ze sobą kluczowe londyńskie dzielnice: Lambeth i Westminster. Tak jak większość mostów przewieszonych nad rzeką Tamizą, tak i ten służy zarówno do przemieszczania się nim pieszo, jak i obsługuje ruch samochodowy, stąd w każdej chwili panuje na nim gwar i tłok. Najstarszy w Londynie, posiadający ponad stuletnią historię pamięta kadencje kilku mugolskich premierów Anglii, a także i Ministrów Magii, wielokrotnie zresztą próbujących zatuszować przed niemagiczną społecznością wojenne zniszczenia tudzież skutki mniej lub bardziej zmyślnych zaklęć. Zbudowany ze stalowej konstrukcji z siedmioma łukami pomalowany został na zielono, tak jak pomalowane są siedzenia w Izbie Gmin, która umiejscowiona jest w samym Pałacu Westminster. Nie brak tu jednak również odwołania do Ministerstwa Magii - na niektórych z łuków umiejscowiono fioletowe pasy, tym razem nawiązujące do kolorów szat członków Wizengamotu.

W tej lokacji obowiązuje bonus do rzutu kością w wysokości +5 dla Rycerzy Walpurgii i +10 dla Śmierciożerców.

[bylobrzydkobedzieladnie]


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Anthony Skamander
Anthony Skamander

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5456-budowa#124328 https://www.morsmordre.net/t5494-hrabina#125516 https://www.morsmordre.net/t5473-thony#124691 https://www.morsmordre.net/f256-bexley-high-street-27-4 https://www.morsmordre.net/t5495-skrytka-bankowa-nr-1354#125517 https://www.morsmordre.net/t5479-anthony-skamander#124933
Zawód : Rebeliant
Wiek : 30
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
You don't need a weapon when you were born one
OPCM : 25
UROKI : 50
ELIKSIRY : 1
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Czarodziej

Most Westminster - Page 11 Empty
PisanieTemat: Re: Most Westminster [odnośnikMost Westminster - Page 11 I_icon_minitime11.04.20 21:19

Przykucną przy ciele chcąc upewnić się, że w tym nie tkwi już życie. Będąc tego pewnym nieznacznie się rozluźnił - tylko jego serce w okolicy już teraz zakłócało nocną ciszę. O nikogo innego nie musiał się martwić. Bez wątpienia Skamander kierował się w tym momencie chłodnym wyrachowaniem, a jedyną oznaką litości z jego strony była oferta szybkiej śmierci. Być może przyszłość kiedyś rozliczy go z czynów, z krwi ociekających z dłoni, lecz najpierw należało zawalczyć o teraźniejszość. Bez względu na koszt.
Skamander zdjął z bezwładnego już ciała pętające je uroki. Zabrał się za dokładne przeszukanie szat martwego czarodzieja, które następnej kolejności zaczął ściągać. Nie chciał by ktoś na ich podstawie mógł wysnuć czyje ciało jest w nie zaplątane. To samo zrobił pozbawiając nieboszczyka drobnej, charakterystycznej biżuterii lub innych talizmanów. Potem skierował różdżkę w kierunku twarzy strażnika inkantując pokilkakroć Ignito z zamiarem opalenia jej, pozbawienia tożsamości. Choć ręka nie zadrżała, tak jednak serce zabiło szybciej poniekąd zaskoczone i zaniepokojone tym, jak naturalnie mu to przychodziło - to przekraczanie pewnej moralnej granicy tak, jakby nie było to nic nadzwyczajnego, a wręcz koniecznego, potrzebnego. A może tak sobie wmawiał? A może cała scena jawiła mu się jako kolejne odczytywane wspomnienie jakiegoś czarnoksięznika, a on odgrywał w tym wszystkim rolę przymusowego obserwatora...? Sprawiedliwość nigdy nie miała w sobie tak wiele z subiektywizmu jak teraz. Zacisną usta w wąską kreskę strącając obdarte z tożsamości ciało w nurt Tamizy. Różdżkę Larrego miał ciągle przy sobie, skonfiskował też jego rzeczy zamierzając je porzucić w zgoła innym miejscu. Edgecombe miał na jakiś czas przepaść.
Nie tracąc zimnej krwi, Tony postanowił drążyć dalej. Kolejnym krokiem, być może ryzykownym było nawiązanie kontaktu z Stephenem Moody - z tym samym strażnikiem więziennym Skamander już dziś rozmawiał. To był ten który obawiał się o swoją rodzinę. To do niego wystosował listowną prośbę: Złóż na mnie donos swojemu naczelnikowi. Przekaż mu, że kręciłem się po więzieniu szukając Edgecombe'a. Możesz zwrócić uwagę, że ten podczas przejmowania po tobie służby dziwnie się zachowywał, a po niej zdawał się kierować w niezaludnione miejsce. Będę tam na niego czekał. Wiem, że znów się narzucam, lecz spróbujmy sobie nawzajem pomóc. W najgorszym wypadku i tak zyskasz - będziesz miał wytłumaczenie czego od ciebie chciałem jeżeli ktoś zwrócił uwagę na to, że się widzieliśmy. W najlepszym - uda nam się zrobić coś istotnego. Razem. Zniszcz tą wiadomość po przeczytaniu.
Papier nie był najwdzięczniejszym słuchaczem, jak i mówcą, lecz Skamander nie miał za dużego wyboru. Chciał w jakiś sposób sprowokować naczelnika do pojawienia się przy nieodwiedzanym brzegu. Liczył, że krótki na reakcję czas do podjęcia decyzji zadziała na korzyść Anthonego. Chciał uzyskać od niego informacje na temat tego czyje polecenia ze strony MM wykonywał oraz przede wszystkim na temat tego jakich ludzi na zlecenie MM posyłał w piach, kto te informacje przechowywał. Bones przy tych wszystkich bezimiennych przekopach wydawała się kroplą w morzu. Na tym też planował poprzestać. Wiedział również, że ryzykuje - nie mógł mieć pewności co do tego, że Moody spełni jego prośbę. Mógł w końcu odsłaniać przed swoim przełożonym wszystkie karty i sprawić, że zasadzka jaką szykował Anthony stanie się pułapką na niego samego. Istniał też scenariusz w którym nie dzieje się nic. Ryzyko jednak było jednak czymś do czego był przyzwyczajony. Nie można było zyskać czegoś bez postawienia na szali czegokolwiek innego.
Przed tym, jak sam stawił się nad Brzegiem Tamizy sporządził jeszcze jeden list - adresowany do najbliższej rodziny Bones: Prowadzę śledztwo w sprawie śmierci państwa córki. Odkryłem, że została zamordowana, a jej ciało najpewniej spoczywa w jednym z licznie znajdujących się na cmentarzu przy przedmieściach masowych, bezimiennych grobów. W dalszym ciągu pracuję nad sprawą starając się ustalić w którym, lecz nie jestem pewien czy mi się to uda. Chciałem by Państwo o tym wiedzieli. Nie podpisał się w wiadomości. Nie wiedząc, co przyniesie wieczór udał się nad Brzeg Tamizy.

|zt? :I




One way or another
I'm gonna find you
I'm gonna get you
I'm gonna win you
One way or another



Powrót do góry Go down
Ase Borgin
Ase Borgin

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t8177-ase-borgin https://www.morsmordre.net/t8494-muninn https://www.morsmordre.net/t8485-danse-macabre https://www.morsmordre.net/f180-smiertelny-nokturn-15-7 https://www.morsmordre.net/t8518-skrytka-bankowa-nr-1974 https://www.morsmordre.net/t8495-ase-borgin
Zawód : tańcząca między cieniami
Wiek : 22
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna

dormiveglia

(n.) the space that streches between
sleeping and waking


OPCM : 15
UROKI : 0
ELIKSIRY : 5
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 15
ZWINNOŚĆ : 6
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Zwierzęcousty

Most Westminster - Page 11 Empty
PisanieTemat: Re: Most Westminster [odnośnikMost Westminster - Page 11 I_icon_minitime22.09.20 16:42


13 VIII 1957 roku


Trzynaście razy wołają jej imię. Ciche głosy niesione wiatrem, szepty wyzierające z zaciemnionych miejsc, wślizgujące się westchnieniem do umysłu, zagłuszające myśli, zmysły, pragnienia. Przenikają przez chłód istnienia, ocierają się o ostre kanty duszy, dźwięcząc w uszach piskliwym tonem niby przypomnienie, że cisza nadejdzie tylko wraz z lepką słodyczą spływającą przez gardło. Że oddech odnajdzie jedynie w niebycie. Są wszędzie. Kiedy unosi ciężar cienkich powiek, kiedy zanurza się w sploty run ścielące stare księgi, kiedy szelest skrzydeł białego kruka przedziera się przez mrok otulający zimne w swej prostocie mieszkanie, nawołując do spotkania z krwią z jej krwi. Są wszędzie. Wita je więc w swym nieporuszeniu, tak jak wita cienie tańczące na ścianach, szemrane sylwetki wypaczone przez głowę osnutą oparami choroby, kolejne dni nakładające się na siebie. Tkwi w nich bowiem jakaś monotonia. W melodii słów, w okrucieństwach przekazów, w mnogości brzmień, jakby liczniejszych z każdą próbą oczyszczenia Londynu. Nawet kiedy wołają jej imię, niezmienne w swej intonacji, chociaż zawsze inne. Ase. Banshee. Krocząca. Wiją się, chcąc zwrócić uwagę, splamić każdy skrzętnie zaplanowany ruch kolejną nic nieznaczącą nowiną. Są tłem, szemrzącym niczym wartka rzeka, brzęczącym niby rój owadów, są tłem dla beznamiętnego trwania skazanego na ślepe oczekiwanie. Nawet teraz, stąpając lekko w ostatnich promieniach słońca, krwawą smugą osnuwającego niebo, czeka. Czeka ze szklistymi oczami godnymi porcelanowej lalki, ze spokojnym oddechem ulatującym spomiędzy bladych warg rozchylonych lekko, kiedy tęskna pieśń wciąż drży w letnim powietrzu. Niewątpliwie ptasia, zastanawiająco obca, intrygująca na tyle by droga ku nieznanemu wydłużyła się jeszcze bardziej. Gdzieś tam między gałęziami drzew obsypanymi zielenią liści tkwi stworzenie kuszące trelem przypadkowych wędrowców i nawet próby ciskania zaklęć przez właściciela nie potrafią wybić go z rytmu. Więc Borgin słucha, tak jak Borgin czeka. Cierpliwie i niemo, nie zauważając jak w pewnym momencie, jakaś oszałamiająca miękkość sięga meandrów myśli i nie odchodzi w zapomnienie, nawet gdy hodowca świergotnika zdołał zapanować nad niesfornym zwierzęciem. Nawet kiedy sama podąża dalszą ścieżką, tym razem posiadającą konkretny cel i znaczenie. Wycena artefaktów nie powinna leżeć w obowiązkach wiedźmy, nie dostrzegała ich istoty, piękna li wartości, spozierając na dany przedmiot jedynie pod kątem własnego zainteresowania. Klient był niemniej starym przyjacielem pana ojca, kiedy jeszcze opłacalnym było go znać i może z kaprysu samego Vidar zgodził się na ujrzenie zbioru, nie mając zarazem zamiaru zaszczycać czarodzieja swoją osobą. Wysłał więc swoje jedyne — chłopiec, który nigdy nie istniał wciąż uśmiecha się szyderczo w jej wspomnieniach — dziecko, pozorną dumę na rozeznanie. Zakończone niechęcią, być może oburzeniem próbującym zderzyć się na wzór oszalałych fal z niewzruszonym brzegiem składającym się na obojętność wobec okazanych dóbr. Nie podjęto dalszych pertraktacji, tania biżuteria objęta równie tanim tchnieniem czarnej magii nie zawita w progach Borgin&Burke, trzask drzwi za wiotką sylwetką był przypieczętowaniem decyzji. Głosy wrzą, pazurki ocierają się o powierzchnie bruku, wściekłe, oburzone, nienawistne. Ciałka przemykają między pantofelkami, znikając zaraz, by móc pojawić się w kąciku kryształowych oczu. Noc dawno zawitała nad miastem, martwota dzielnicy, której mieszkańcy kryją się za bezpiecznymi murami domostw, sprawia, że może usłyszeć własną krew płynącą w błękitnych liniach żył, a przecież szczury nie milkną, nie milkną wcale. Dalej są oburzone, ale zapominają, zawsze zapominają, kiedy przejęcie, nagła informacja zmusza je do porzucenia danej emocji. Znalazły. Znalazły pąk, który rozkwitnie pod bladymi palcami kuzyna. Który wciąż trwa nieświadom swej wartości pośród innego kwiecia, jednak już niebawem jego płatki ukażą się gwieździstemu niebu. I Ase podąża za szeptami, bez obaw zanurzając się w ciemność. Jest ich więcej. Chwasty na kolanach, unieruchomione, może czarem, może strachem, lęk bywa potężniejszą magią niźli ta wydobywająca się z różdżki. Patrzy się, wciąż niezauważona, ze Skuld siedzącą na ramieniu, poruszającą wilgotnym nosem. Nie są sami. Oczywiście, że nie są. By się bać, trzeba mieć czego. Rosły mężczyzna — sam? nie sam? nieistotne — jest powodem równie dobrym, co każdy inny. Czy to ich koniec, czy nie, blade tęczówki przylegają do sylwetki młodej kobiety, na której czas nie odcisnął jeszcze swego piętna, której miękka skóra ustąpi pod sprawnym cięciem. Przekręca głowę w zaintrygowaniu, pszeniczne włosy, niemalże srebrne od barwiącego je letniego słońca ostatnich miesięcy, opadają miękko na ramię, kiedy wykonuje pierwszy krok, potem drugi i następny. Nie zastanawia się, czy to bezpieczne, czy to słuszne, czy warto przerywać potencjalnemu oprawcy jego przemowę, czy winna się tak narażać. Mała banshee patrzy tylko na kobietę i może jedynie zaskoczenie broni ją przed zaklęciem unieruchamiającym, bo kto normalny o tej porze udaje się w okolice mostu, kiedy niebezpieczeństwo czycha niemalże na każdym kroku?
Ładna — mówi obojętnie, równie głośno co szepty, które wciąż szemrzą jak rzeka, brzęczą jak owady. Kuca przed rodziną — przypadkową zbieraniną? niewinnymi ofiarami? nieistotne — i dotyka kosmyków włosów zasłaniających twarz zapłakanemu pąkowi.
Taka ładna.
[bylobrzydkobedzieladnie]




if you don't terrify people a little
then what's the point?


Ostatnio zmieniony przez Ase Borgin dnia 25.09.20 19:44, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Friedrich Schmidt
Friedrich Schmidt

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8774-friedrich-schmidt#261043 https://www.morsmordre.net/t8782-listy-do-friedrich-a#261285 https://www.morsmordre.net/t8783-come-little-mudbloods#261286 https://www.morsmordre.net/f294-smiertelny-nokturn-10 https://www.morsmordre.net/t8784-skrytka-bankowa-nr-2079#261288 https://www.morsmordre.net/t8785-friedrich-schmidt#261289
Zawód : Szmalcownik
Wiek : 31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Weil der Meister uns gesandt Verkünden wir den Untergang.
OPCM : 16
UROKI : 20
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 12
Genetyka : Czarodziej

Most Westminster - Page 11 Empty
PisanieTemat: Re: Most Westminster [odnośnikMost Westminster - Page 11 I_icon_minitime23.09.20 17:53

Jego praca zdawała się być banalnie prosta - tropisz, odnajdujesz, zabijasz, odbierasz nagrodę. Czasem jednak zdarzały się takie dni, jak te - gdy zamiast zabicia musiał dostarczyć podejrzanych w odpowiednie miejsce… Bądź pozbyć się tych, którzy nie byli już potrzebni. Jego małe, prywatne egzekucje. Zdejmował płaszcz mordercy, odwieszał go na mizernym wieszaku by wejść w buty kata. Równie okrutnego lecz jawiącego się lepiej w oczach przepełnionej sentymentem oraz dziwną empatią społeczności. On nie posiadał niczego. Sentymentów, empatii, współczucia bądź jakichkolwiek wyrzutów sumienia, jakie mogłyby nawiedzić go osobę. Pusta skorupa przepełniona brutalnością, zmysłem obserwacji oraz ideałami, zaszczepionymi przez ojca oraz kolegów ze szkolnych ławek.
Prowadził.
Niczym pasterz na rzeź, późnym wieczorem kierował niewielką grupkę szlam, które nie wiedziały jeszcze, iż ten wieczór będzie ich ostatnim. Chude, brudne oraz przestraszone twarze wodziły spojrzeniem po mijanych uliczkach. Odgórny rozkaz zapewniał mu nietykalność dzisiejszego wieczoru, z resztą… nie poznał jeszcze nikogo, kto byłby na tyle nierozważny, aby wchodzić między podłego wilka oraz jego ofiarę.
Przynajmniej do dzisiejszego wieczoru.
Nie było ich wielu. Ledwie trzy, dość młode sztuki które znalazły się w nieodpowiednim czasie, o nieodpowiednim miejscu ze złą krwią płynącą w ich żyłach. Szlamu należało się pozbyć, a w Londynie najlepszym do tego miejscem była Tamiza. Cuchnąca karykatura rzeki, przynajmniej w jego oczach.
I niech pierwszy rzuci kamień ten, kto nigdy nie wrzucił do niej śmieci.
Friedrich Schmidt robił to nie raz.
Wygłosił standardową, oklepaną formułkę jaką zwykło mu wypowiadać w podobnych sytuacjach. Ton jego głosu był ostry, nieprzyjazny, przepełniony dziwną mieszaniną nienawiści oraz pogardy. Złość od końca lipca towarzyszyła mu każdego dnia. Szukał okazji, by wypuścić z siebie kłębiące się emocje. Ryzykował w poszukiwaniu adrenaliny oraz kolejnych głów do jego kolekcji. Byleby nie myśleć. Wrócić do gry według własnych zasad.
Zielone spojrzenie z zaskoczeniem pomknęło w kierunku eterycznego dziewczęcia, zmierzającego do jego zakładników. Co na Merlina? W pierwszej chwili w krew uderzyła złość. Dzika, trudna do powstrzymania furia podpowiadająca, aby zacisnąć dłonie na bladej szyi. Sprawdzić, po ilu sekundach jej twarz przybierze niezdrowego, fioletowawego koloru, a oczy nabiegną łzami oraz czerwienią. To złość sprawiła, że silna dłoń zacisnęła się na przedramieniu dziewczyny. Mocno, w stanowczym geście odciągając ją od grupki związanych szlam.
- Nie dotykaj. - Syknął złowrogo z wyraźnym niemieckim akcentem, stając między więźniami a dziewczęciem. To były jego szlamy. Jego sakiewki ze złotem, nie przedmioty z wystawy, które można było oglądać. Dopiero teraz zielone tęczówki przyjrzały się jej uważniej. Dogłębniej. I był pewien, że zna tę twarz, mimo iż głos kobiety usłyszał dopiero dnia dzisiejszego. Cienie Nokturnu potrafiły się rozpoznać. Było w nich coś specyficznego. I mimo iż Schmidt londyński Noktrun znał od niedawna, już lata temu wsiąkł w jego wiedeński odpowiednik.
- Jesteś od Borgina? - Spytał, unosząc z zaciekawieniem brew. Jedna ze szlam poczęła rozpaczać, to też Schmidt uciszył ją silnym kopniakiem wprost w szczękę. Nie przerywa się rozmów czarodziejom. - Co tu robisz? - Kolejne pytanie było ostrzejsze. Jeśli sądziła, że skapnie jej coś z jego zarobku była w błędzie. Bardzo poważnym oraz nierozsądnym błędzie.




Getadelt wird wer schmerzen kennt Vom Feuer das die haut verbrennt Ich werf ein licht In mein Gesicht Ein heißer Schrei Feuer frei!.

Powrót do góry Go down
Ase Borgin
Ase Borgin

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t8177-ase-borgin https://www.morsmordre.net/t8494-muninn https://www.morsmordre.net/t8485-danse-macabre https://www.morsmordre.net/f180-smiertelny-nokturn-15-7 https://www.morsmordre.net/t8518-skrytka-bankowa-nr-1974 https://www.morsmordre.net/t8495-ase-borgin
Zawód : tańcząca między cieniami
Wiek : 22
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna

dormiveglia

(n.) the space that streches between
sleeping and waking


OPCM : 15
UROKI : 0
ELIKSIRY : 5
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 15
ZWINNOŚĆ : 6
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Zwierzęcousty

Most Westminster - Page 11 Empty
PisanieTemat: Re: Most Westminster [odnośnikMost Westminster - Page 11 I_icon_minitime25.09.20 15:07

Noc wita ją tysiącem westchnień. Tych mimowolnych, dobywających się spomiędzy spierzchniętych warg, zaciśniętych gardeł. Przesiąkniętych prawdziwie dziecięcym zdziwieniem, wyrazistą nutą niedowierzania, przebudzającą się trwogą, która drżeniem osiada na ulatującym z piersi oddechu. Zapominali. Że ulice, choć tak samo senne, choć tak samo puste w swej pełności nie nosiły w sobie już tego złudnego poczucia bezpieczeństwa. Że nie każdy powrót do domu kończy się szczęśliwie. Że wciąż istnieją osoby, gotowe im o tym przypomnieć, ukazać z całą swą stanowczością, tak by nigdy nie mogli wymazać podobnych nauk z pamięci. Są też westchnienia bardziej świadome, dobywające się z drobnych piersi wijących się ciał, wyraźnie zaaferowane, czułe na każdą zmianę, jaka ośmieli się nastąpić na terenie przezeń przywłaszczonym. To właśnie za nimi podąża, niby jeden z cieni zwykłych tańczyć na ścianach, poprzez mrok i chłód letniego wieczoru, gotowa ująć w smukłe palce jeden z ofiarowanych jej pąków. Nie snuje się za nią tym razem melodia, głos cichszy od szeptu nie tka norweskich słów układających się w jedną z kołysanek krainy lodu, śpiew świergotnika wciąż bowiem krąży w błękitnych żyłach, wciąż przyprawia o lekkość eteryczną sylwetkę, muska każdy nerw żywej lalki. Nie niknie, kiedy stawia pierwszy krok na moście, kiedy narusza intymność, jaka rodzi się między katem, a jego ofiarą. Powietrze smakuje napięciem, bezradnością i przemocą płynącą ze zdań nienawistnych oraz pogardliwych. Zależnością, która zachęca do rozkoszowania się tym poczuciem władzy, granicą światów, od której dzieli koniec różdżki i tylko jedno zaklęcie. Mogłaby patrzeć. Lubiła patrzeć na kruszejącą śmiertelność, na umykający blask z oczu, kiedy nieuchronność opada w całej swej wadze na zgarbione ramiona. Nie było w tym jednak sadystycznego uwielbienia, pochwały dla krzywd i ślepej brutalności. Ledwie iskra zainteresowania, zafascynowania płynącego z łaknącego wiedzy umysłu, który nie zwykł pragnąć czegokolwiek. Mogłaby patrzeć, ale tego nie robiła. Kryształ nieruchomych oczu nazbyt skupił się na wybranym kwieciu, jeszcze nie w fazie rozkwitania, lecz bliskim, tak jak blisko mu było do całkowitego zatracenia potencjału, który zastygł w wykrzywionych strachem rysach, w zapłakanej buzi. Nie może jednak ujrzeć więcej, dostrzec niewidzialnych linii, podług których krew z jej krwi rozpocznie rytuał przeistoczenia, ręka obca, wielka, silna sięga po kruche ramie, zaciska się boleśnie na jasnej skórze. Nie wyrywa się, pozostaje bierna, bezwolna, lecz wciąż niechętna dotykowi. Połączenie ciał przerywa Skuld, czarna walkiria o uniesionym glizdowatym ogonie i ostrych zębach wbijających się w wierzch szorstkiej dłoni, do krwi, do kości. Mała banshee znowu jest wolna, szczur natomiast umyka wprost ku ciemności, nim zaskoczenie przerodzi się w prawdziwą furię. Jej gniewne dzieci były odważne, nie były jednak głupie, znały cenę magii, były jej świadkiem. Nie patrzy za nią, lodowaty błękit szklistych tęczówek mierzy się z zielenią obcego spojrzenia, żywą, żrącą, gryzącą, gotową pochłonąć wszystko na swej drodze, zniszczyć, skrzywdzić. To była ładna zieleń.
Jestem. Jestem od niego. Jestem od wszystkich. Albowiem jest nas wielu — mówi miękko, cicho, spokojnie, tak, jakby właśnie nie została szarpnięta, odciągnięta niby namolne zwierzę przeszkadzające swemu panu. Pozbawiona wyrazu twarz nie zdradza niczego, a mimo to nie sposób zarzucić jej nieszczerości, nie, kiedy grzecznie, niespiesznie odpowiada na zadawane pytania przez mężczyznę, którego tożsamość pozostała znajomo nieznana. Cienie Nokturnu potrafiły się rozpoznać, a Ase znała każdy cień, jaki tylko się tam objawił — Wołały mnie. A ja im odpowiedziałam — dodaje po chwili milczenia, uwagę kierując na kulące się jagniątka prowadzone na rzeź. Przekręca głowę, nadal zaintrygowana, nadal chcąca zatopić palce w zwilżone potem włosy kwietnego pączka. Czy była warta uwagi kuzyna? Czy szepty nie myliły się tym razem? — Czy mogę ją mieć, kiedy z nimi skończysz? — teraz ona pyta, z szeroko otwartymi oczami spozierając na szmalcownika, łudząco przypominając dziecko chcące wiedzieć, czy może otrzymać łakocie zaraz po obiedzie. I nie ma w tym prób nacisku, wywierania presji. Ledwie przepływ informacji, ledwie westchnienie spośród tysiąca innych.




if you don't terrify people a little
then what's the point?
Powrót do góry Go down
Friedrich Schmidt
Friedrich Schmidt

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8774-friedrich-schmidt#261043 https://www.morsmordre.net/t8782-listy-do-friedrich-a#261285 https://www.morsmordre.net/t8783-come-little-mudbloods#261286 https://www.morsmordre.net/f294-smiertelny-nokturn-10 https://www.morsmordre.net/t8784-skrytka-bankowa-nr-2079#261288 https://www.morsmordre.net/t8785-friedrich-schmidt#261289
Zawód : Szmalcownik
Wiek : 31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Weil der Meister uns gesandt Verkünden wir den Untergang.
OPCM : 16
UROKI : 20
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 12
Genetyka : Czarodziej

Most Westminster - Page 11 Empty
PisanieTemat: Re: Most Westminster [odnośnikMost Westminster - Page 11 I_icon_minitime27.09.20 21:21

Głośne, niemieckie przekleństwo wyrwało się z jego ust, gdy siedzący na wątłym ramieniu szczur zatopił niewielkie ząbki w jego dłoni. Nigdy nie lubił szczurów, kojarzonych ze wszystkim, co mogło być najgorsze. Rzucał w nie urokami, nożami czy innym, co nawinęło się pod ręce z czystej niechęci. Podłe kreatury przypominały mu szlam, nadal zalegający na ulicach Londynu. Podły, brudny, chowający się w dziurach, byleby nie dać się złapać. Ponoć aby  złapać szczura, należy pojąć jego rozumienie rzeczywistości. Friedrich Schmidt nie zgadzał się z tym powiedzeniem, uważając spryt, brutalność oraz odpowiedni podstęp za składniki, prowadzące do sukcesu. Tropił, zabijał bądź doprowadzał przed oblicze poszukiwaczy z precyzją, zapalczywością oraz dozą kreatywności. Nie był szczurem, lecz wyłapywanie szczurów nie było dla niego problemem.
Zerknął na ślady pozostawione przez zwierzę, po czym wytarł krew z dłoni, przejeżdżając nią o materiał swojej czarnej koszuli. Złość w zielonych oczach błysnęła niebezpiecznie, gdy utkwiły w postaci eterycznej oraz odrobinę dziwnej dziewczyny.
- Jest Was wielu? - Spytał, unosząc brew z zaciekawieniem ku górze. Pamiętał kilku Borginów, którzy stanęli na jego drodze, gdzieś między Nokturnowymi alejami bądź półkami ich sklepu. Jej stwierdzenie brzmiało jednak dziwnie, w ten specyficzny sposób, charakterystyczny dla słów szaleńca. Szaleństwo jednak, w pewien dziwny sposób wydawało się być pociągające. Zwłaszcza dla człowieka podążającego drogami skrytymi w cieniu.
- Opowiedz mi o tym, jak cię wołały. - Zaciekawienie błysnęło w zielonym spojrzeniu oraz basowym głosie mężczyzny. Lubił elementy rzeczywistości inne od tych, które do tej pory były mu znane. A ona zdawała się być właśnie takim elementem. Dziwnym. Oderwanym. Umieszczonym w innej rzeczywistości oraz przestrzeni. Mógł jej posłuchać.
Barwa jej głosu była przyjemna, szlamy związane, wieczór ciepły. Mógł wsłuchać się w przyjemne tony, omieść spojrzeniem zgrabną sylwetkę w czasie, gdy będzie odbierał życie podłym szlamą.
Leniwe podszedł do jednej ze szlam, nie przykuwając nawet do niej większej uwagi. Stanął za młodym chłopakiem, spojrzenie skupiając na buzi dziewczyny, która do niego dołączyła. Wsłuchiwał się w słowa, płynące ze słodkich ust. Sam ułożył silne dłonie na szczęce chłopaka. I pociągnął. Po skosie do góry. Szybko, brutalnie, doprowadzając do niegłośnego strzyknięcia. Ciało szlamy zwiotczało. Friedrich zabrał dłonie, a chłopaczek opadł na bruk. Wyraz twarzy mężczyzny nie uległ zmianie. Odbierał życie bez mrugnięcia okiem. Jedna ze szlam poczęła szlochać, uspokoił ją więc ostrzegawczym kopnięciem.
- Do czego będzie Ci potrzebna martwa? - Spytał, przekręcając głowę odrobinę w bok. Dziwaczność dziewczyny przyciągała, wzbudzała zainteresowanie oraz rozpraszała mroki codzienności oraz rutyny, jaka wiązała się z jego pracą.




Getadelt wird wer schmerzen kennt Vom Feuer das die haut verbrennt Ich werf ein licht In mein Gesicht Ein heißer Schrei Feuer frei!.

Powrót do góry Go down
Ase Borgin
Ase Borgin

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t8177-ase-borgin https://www.morsmordre.net/t8494-muninn https://www.morsmordre.net/t8485-danse-macabre https://www.morsmordre.net/f180-smiertelny-nokturn-15-7 https://www.morsmordre.net/t8518-skrytka-bankowa-nr-1974 https://www.morsmordre.net/t8495-ase-borgin
Zawód : tańcząca między cieniami
Wiek : 22
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna

dormiveglia

(n.) the space that streches between
sleeping and waking


OPCM : 15
UROKI : 0
ELIKSIRY : 5
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 15
ZWINNOŚĆ : 6
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Zwierzęcousty

Most Westminster - Page 11 Empty
PisanieTemat: Re: Most Westminster [odnośnikMost Westminster - Page 11 I_icon_minitime04.01.21 2:23

Pogarda słodyczą zwykła muskać krańce języka, kiedy wzrok padał na przemykające w przestrzeniach mroku sylwetki, o ile bystre oko zdołało chociażby uchwycić jakikolwiek ruch z ich strony. Ona, wespół z obrzydzeniem sprowadzały niepozorne stworzenia na dno łańcucha pokarmowego, ignorując skrzętnie ich inteligencję, zdolność do współpracy, niesamowite przystosowanie się do warunków wszelkich i nade wszystko - umiejętność szybkiej nauki. Czyż to nie ona pozwalała im przetrwać te setki lat ludzkiego wstrętu? Rzucanie urokami, nożami, zastawianie pułapek nie potrafiło wybić całej kolonii, a kolejna utrata współtowarzysza była wskazówką jak uniknąć podobnego losu. Dostosować się, tak jak właśnie dostosowywała się Ase. Ase z bladą twarzą, z dziwnym mrowieniem skóry, ze szklanymi oczami patrzącymi w otchłań zieleni równie pięknej, co zaklęcie ostateczne.
 I wielu nas będzie — szepce, niemal łagodnie, z pewnością łączoną wraz z kolejnym nadejściem dnia, z tym że niebo bywa błękitne, a szlamy pławią się w brudzie własnego jestestwa. Wtem jedna z jasnych dłoni unosi się, by zgrabnym ruchem, przesunąć się mogła wzdłuż prawej skroni, poprzez bladość ust, lewą stronę żuchwy i wreszcie wzniosła się ku niebu, kiedy ciało wiedźmy pochylało się w iście scenicznym ukłonie. Ni brew jedna się nie uniosła, kiedy ciało następnie nakazało wspiąć się na same czubki palców stóp, a przywykłe do wysiłku smukłe nogi wykonały wpierw kilka kroków w stronę Friedricha, nim rozpoczęła pierwszy obrót, potem kolejny i następny, a mimo to nie zdawała się odrywać pustego spojrzenia od postaci obcego mężczyzny.
— Przybyły wraz z nocą... — zaczęła sennie, z subtelną nutą znudzenia, jakby głosy nie były niczym dziwnym, jakby świat ulegający wypaczeniu był równie naturalny co oddychanie. Równie normalny, co taniec baletowy pośród płaczu i jęków przepełnionych bólem, cudownej orkiestry cierpienia wspierającej samotne wystąpienie panny Borgin wcielającej się w postać Odile, czarnego łabędzia — I mówiły, ach, jak mówiły — wykonuje pełny piruet, gotowa krążyć wokół makabrycznej scenerii, upojona każdym urywanym oddechem, magią krążącą z siłą pod cienkim pergaminem skóry, zmuszającą do jeszcze bardziej niecodziennych zachowań niż zwykle — Mówiły, że oto nadejdzie śmierć, a ziemię zaścieli kwiecie zbyt wcześnie zerwane przez tych, których sobie umiłowała  — ostatnie słowo niemalże rozpływa się w ciszy, kiedy w skupieniu odpowiednio układa dłonie, kiedy porusza się niepomna na gniewne oczy zebranych, wpatrzone w jej sylwetkę.
 Czasem koniec bywa początkiem — odpowiada po chwili, ponownie pozwalając, aby chłód błękitu raz jeszcze starł się z zielenią spojrzenia rozmówcy — Czasem ścięte kwiaty mogą rozkwitnąć — mruczy, przechodząc płynnie w kolejną figurę, czekając na silny uścisk dłoni, na pociągnięcie, na kolejne strzyknięcie — Czy mogę ją mieć? — pyta ponownie, niczym dziecko posłusznie czekające na zgodę, z każdym słowem gaszące nadzieję na ratunek dla tych, co zdołali wpaść w niełaskę swego kata.




if you don't terrify people a little
then what's the point?
Powrót do góry Go down
Ain Eingarp
Ain Eingarp

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f47-sowia-poczta http://morsmordre.forumpolish.com/f5-powiazania http://morsmordre.forumpolish.com/f55-mieszkania http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Wielość
Wiek : nieskończoność
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
I show not your face but your heart's desire.
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
Genetyka : Metamorfomag
Most Westminster - Page 11 3baJg9W

Most Westminster - Page 11 Empty
PisanieTemat: Re: Most Westminster [odnośnikMost Westminster - Page 11 I_icon_minitime12.01.21 1:15

Jedna z licznych szarych sów przemierzała tej nocy Londyn. Nie wyróżniała się niczym od innych pocztowych ptaków. Przeciętnej wielkości i szybkości, niosła w dziobie starannie zapieczętowany list. Leciała wysoko, nie zniżając lotu i nie zważając na świszczący dookoła wiatr. Gdy pod nią zaczęły migotać światła latarni, zapikowała w dół. Przez chwilę krążyła nad ulicami miasta, aby ostatecznie otworzyć dziób i wypuścić z niego list, który po chwili tańczenia w powietrzu opadł na ziemię.
Jeśli przechodzisz tu jako pierwszy pomiędzy 30 września a 4 października, możesz dostrzec na ulicy przy moście list. Jest zapieczętowany i zamknięty, wyraźnie w dobrym stanie. Jeśli go podniesiesz i przyjrzysz się tyłowi korespondencji, dostrzeżesz wypisane ładnym, ozdobnym pismem: Do Ciebie, przechodniu. Gdy otworzysz kopertę zalakowaną pieczęcią w kształcie gwiazdy, ujrzysz list, a w nim:


Przeczytaj Do Ciebie
Mieszkańcu Londynu! Wojna odbiera to, co najcenniejsze.
Ostatnio z powodu działań prowadzonych na terenie Anglii życie stracili:

  • Benedict Paerson – były przedstawiciel Magicznej Policji, zabity w trakcie publicznej egzekucji po przeciwstawieniu się aktualnej władzy.
  • Tatiana Howard – żona i matka, jej ciało zostało znalezione w okolicy Londynu i nosiło na sobie ślady czarnomagicznych tortur.
  • Elizabet Blackwood – mugolska studentka, zamordowana przy próbie ucieczki z miasta. Nim dosięgło ją zaklęcie przynoszące śmierć, została prawdopodobnie wielokrotnie zgwałcona.


Łączymy się w żałobie i smutku z rodzinami, nie mogąc jednak powstrzymać się od pytania:
kto będzie następny?






I show not your face but your heart's desire
Powrót do góry Go down
Friedrich Schmidt
Friedrich Schmidt

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8774-friedrich-schmidt#261043 https://www.morsmordre.net/t8782-listy-do-friedrich-a#261285 https://www.morsmordre.net/t8783-come-little-mudbloods#261286 https://www.morsmordre.net/f294-smiertelny-nokturn-10 https://www.morsmordre.net/t8784-skrytka-bankowa-nr-2079#261288 https://www.morsmordre.net/t8785-friedrich-schmidt#261289
Zawód : Szmalcownik
Wiek : 31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Weil der Meister uns gesandt Verkünden wir den Untergang.
OPCM : 16
UROKI : 20
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 12
Genetyka : Czarodziej

Most Westminster - Page 11 Empty
PisanieTemat: Re: Most Westminster [odnośnikMost Westminster - Page 11 I_icon_minitime28.01.21 15:57

Zielone ślepia uważnie obserwowały dziwną dziewczynę od Borgina. Zdawała się być dziwnie oderwana od rzeczywistości, jakby poruszała się winnym wymiarze bądź Salazar jeden wie gdzie jeszcze. Im dłużej przebywała w jego towarzystwie, tym dłużej przyglądał się jej twarzy ze zdziwieniem schowanym gdzieś pod ostrymi, męskimi rysami. Dziwne. Niezwykle dziwne… Z drugiej jednak strony nie był kimś, kto mógłby wydawać podobne osądy samemu będąc pewnym, iż nie uchodził za w pełni normalnego.
- I co zrobicie, gdy zbierzecie już siłę? - Spytał, uważając tę kwestię za niezwykle istotną. Doskonale wiedział, że wszelkie większe grupy wiązały się nie tylko z zagrożeniem, ale i odpowiednimi możliwościami zarobku. A tych Friedrich Schmidt nie zwykł przegapiać, niezależnie jak ryzykownie mogły wyglądać.
Uniósł brew ku górze widąc, jak dziewczyna wspina się na czubki palców by wykręcić swoje ciało w dziwne figury. W pierwszej chwili pomyślał, iż tę umiejętność z pewnością dałoby się ciekawie wykorzystać, szybko jednak odsunął od siebie te myśli, przenosząc spojrzenie na swoje ofiary, zdające się być zaczarowanymi tańcem dziewczyny. A może chłopaczek myślał to, co i jemu przeszło przez myśl? Dla pewności skręcił mu kark. Szybko, sprawnie, wypracowanym do perfekcji ruchem. Truchło opadło na bruk, Friedrich jednak nie odciął od razu głowy, woląc zając się tym taśmowo.
- Nie istnieją czasy, w których śmierć nie przychodzi. Jest wszędzie, czy ktokolwiek tego chce, czy też nie… - Mruknął, podchodząc do kolejnej ofiary. Tej młodej, pięknej, przypominającej jeszcze nierozwinięty pączek róży. I dla niej nadejdzie śmierć, lecz prędzej, niż zapewne mogłaby zakładać. Nie dożyje swojej starości, nie wyjdzie za mąż, nie wyda na świat dzieci o zapewne równie rumianych buziach co ta, należąca do niej. Umrze teraz, przerażona i zapłakana, zderzona ze śmiercią w postaci okrutnego szmalcownika.
- Opowiedz mi o tym więcej.  O końcu będącym początkiem i kwiatach rozkwitających pomimo ścinania. - Rzucił, nie będąc pewnym czy faktycznie chce słuchać jej słów, czy jedynie chce ją czymś zająć, nim przejdzie do reszty swoich obowiązków. Niech mówi w czasie gdy on zamorduje resztę jeńców; niech mówi, gdy będzie odcinał głowy oraz szykował odpowiedni dla niej podarek. Podszedł do pięknej różyczki by ułożyć dłonie na jej głowie, będąc gotowym wykonać śmiertelny ruch w każdej chwili.




Getadelt wird wer schmerzen kennt Vom Feuer das die haut verbrennt Ich werf ein licht In mein Gesicht Ein heißer Schrei Feuer frei!.

Powrót do góry Go down
Ase Borgin
Ase Borgin

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t8177-ase-borgin https://www.morsmordre.net/t8494-muninn https://www.morsmordre.net/t8485-danse-macabre https://www.morsmordre.net/f180-smiertelny-nokturn-15-7 https://www.morsmordre.net/t8518-skrytka-bankowa-nr-1974 https://www.morsmordre.net/t8495-ase-borgin
Zawód : tańcząca między cieniami
Wiek : 22
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna

dormiveglia

(n.) the space that streches between
sleeping and waking


OPCM : 15
UROKI : 0
ELIKSIRY : 5
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 15
ZWINNOŚĆ : 6
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Zwierzęcousty

Most Westminster - Page 11 Empty
PisanieTemat: Re: Most Westminster [odnośnikMost Westminster - Page 11 I_icon_minitime29.01.21 19:43

Dziwna. Dziwna. Jest taka dziwna. Cóż za proste, pozbawione głębi przypuszczenia. Ona, tańcząca z cieniami, słuchająca szeptów była niepowtarzalna. Zanurzona między światem realnym, rzeczywistym po którym przyszło stąpać mężczyźnie, a tym niesionym przez opary choroby, bardziej prawdziwym, szczerym, ukazującym oblicze takim jakim było, nie zaś przystojną powłoką za którą się ukrywało. Niezwykła, z magią drzemiącą pod cienką skórą, z tysiącem oczu wpatrzonym w wątłą sylwetkę, z tysiącem ciał drzemiących wśród metalowych żył na nowo oczyszczonego miasta. Osobliwa wraz z kolejną wykonywaną baletową figurą, ze szklanym spojrzeniem skierowanym w kolejne ulatujące życie. Aż wreszcie była Ase, nawet jeśli Ase nigdy nie była tak do końca sobą. Czy rzeczywiście wiedźma mogła być uznawana za jednostkę odrębną, kiedy głosy nie cichły nawet na moment, kiedy wgryzały się w myśli, przeinaczały prawdy, żywiły się każdym przezeń słowem wypowiedzianym? Czy kiedy mówiła, teraz, będąc tak blisko Schmidta, odzywała się jako Borgin, czy jako szczury plagą oblegające Londyn? Czy kryształ tęczówek należał do niej, czy był jedynie odbiciem paciorkowatych ślepi spozierających z ciemnych zakamarków?
- Będziemy obserwować, mówić, dopóki nie zaczniecie słuchać, a wszystko, co powiemy, prawdą będzie - odpowiada miękko, jakby było to oczywiste. Calder by to zrozumiał, pojął, wykorzystał, nawet jeśli tak jak teraz zagłębiałaby się w taniec czarnego łabędzia. Wiedziałby co uczynić z informacjami, jak pchnąć je w korzystną stronę, jej cisza zawsze wiedziała. Friedrich niekoniecznie. Ale się starał. Ase wie, że próbował, nawet jeśli próbować nie chciał wcale, słuchał, chociaż wnioskował błędnie. Zwlekał, acz pracował dzielnie, łamiąc, niszcząc, kończąc to, co winno skończyć się dawno. Nie było w sercu banshee litości, brud niech ścieli ziemię, na jego truchle zrodzi się nowy świat, a ona będzie widzieć, widzieć, jak się tworzy, jak się przekształca niby wstrętna masa.
- Lecz nie każda śmierć warta jest ich uwagi - zauważa i może to załamanie światła, może figiel umysłu, ale przez ułamek sekundy wydaje się, że jeden z kącików ust dziewczęcia drga. Niby uśmiech, niby złudzenie. Wykonuje kolejny piruet, nie jest pewnym, czy śpiew świergotnika wciąż posiada ją w swej mocy, czy sama jasnowłosa decyduje się na kontynuowanie zajęcia, mimo bólu stóp, mimo napięcia nóg.
- On tam jest, tam pośród mroku najciemniejszej z ulic, tam, gdzie drzemie magia najpiękniejsza z możliwych. Zmieni koniec w początek, pod jego dłońmi rozkwitnie każdy ścięty kwiat, płatki przekształci w żywą krew, umysł upadnie przed jego wielkością - ostatni obrót, nim zdecyduje się na głęboki ukłon, nim dłoń sięgnie nieba, a ona wreszcie się wyprostuje. Przekręca głowę na bok, jakby słuchała, jakby wiedziała więcej - Powinien go pan odnaleźć, ogrodnika z Nokturnu - blady paluszek dotyka brody w zastanowieniu, jakby istotną wielce myśl właśnie rozważała - On otworzy oczy, pokaże prawdę świata. Proszę mu zanieść ten niebawem ścięty kwiat, odpowiedni prezent jest początkiem owocnej współpracy...panie Schmidt - kończy, raz jeszcze balansując na czubkach palców, szarość oczu ścierając z jadowitą zielenią - One wiedzą o panu - dodaje, obserwując czy gwałtowna reakcja wstrząśnie mężczyzną, czy brutalność kierowana w stronę szlamu wreszcie dosięgnie wiotkie ciało - Czas, by pan dowiedział się o nich...




if you don't terrify people a little
then what's the point?
Powrót do góry Go down
 

Most Westminster

Powrót do góry 
Strona 11 z 11Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 9, 10, 11

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: City of Westminster-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-21