Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Locus Nihil

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8
Autor toWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Locus Nihil - Page 8 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Locus Nihil - Page 8 Empty
PisanieTemat: Locus Nihil [odnośnikLocus Nihil - Page 8 I_icon_minitime10.12.20 1:13

First topic message reminder :

Locus Nihil

Ukryty w odmętach Banku Gringotta ołtarz zwany Locus Nihil przez setki lat pozostawał przekazywaną z ust do ust legendą. Wszyscy śmiałkowie pragnący go odnaleźć i przejąć jego potęgę ginęli bez śladu nie mogąc tym samym potwierdzić lub zdementować zasłyszanych pogłosek. Opowieść o druidach była jednak prawdziwa, podobnie jak ukrycie artefaktu przez Gobliny.
Stożkowaty głaz, okraszony runicznymi symbolami, otoczony był sześcioma lewitującymi kamieniami i znajdował się w centralnym punkcie surowej komnaty. U jego podstawy, wzdłuż całego obwodu, wykutych było sześć otworów. Na sklepienie składały się równomiernie ułożone wiry w kolorach; szmaragdowym, czarnym, granatowym, szkarłatnym, amesyntowym i bursztynowym. Wzdłuż ścian oraz podłogi rozchodziła się sieć żyłek w tych samych barwach. Zdawały się one pulsować, pompować nieznaną, potężną magię wprost do ołtarza i tym samym wprawiać pomieszczenie w życie.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Zachary Shafiq
Zachary Shafiq

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t5831-zachary-shafiq#137692 https://www.morsmordre.net/t5852-ammun#138411 https://www.morsmordre.net/t5853-zaloz-szalik-bo-zmarzniesz https://www.morsmordre.net/f145-wyspa-man-siedziba-rodu-shafiq https://www.morsmordre.net/t5866-skrytka-bankowa-nr-1444#138736 https://www.morsmordre.net/t5865-zachary-shafiq#138732
Zawód : Ordynator oddziału zatruć eliksiralnych i roślinnych, Wielki Wezyr rodu
Wiek : 25
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Never one
without the other
OPCM : 22
UROKI : 8
ELIKSIRY : 8
LECZENIE : 25
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 3
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Zwierzęcousty
 magic

Locus Nihil - Page 8 Empty
PisanieTemat: Re: Locus Nihil [odnośnikLocus Nihil - Page 8 I_icon_minitime05.01.21 0:16

Korzystanie z czarnej magii, szczególnie wtedy, gdy miało się o niej nikłe pojęcie, było dla Zachary'ego czymś, na co porwał się po raz kolejny i, tym razem, nie odbiło się sukcesem. Niesprawna ręka, osłabienie oraz postępujące zmęczenie dawały się uzdrowicielowi we znaki zbyt mocno, zbyt szybko, jak jął uważać w otoczeniu Locus Nihil, aby być w stanie dokonać w tak odległej mu dziedzinie cudu. Mimo to, przytykając własną różdżkę do ołtarza, tkwiło w nim poczucie spełnienia obowiązku, wsparcia pozostałych najlepiej, jak potrafił, nawet jeśli finalnie zawodził.
Artefakt odbierał mu siły. Czuł to. Każda sekunda poświęcona na utworzenie i przelanie plugawej magii w kamień odbijała się czkawką. Tętno przyspieszyło – serce lada moment miało wyrwać się z jego piersi i tak już wymęczone wcześniejszymi doznaniami. Pot spływał po skroniach, znaczył policzki i kapał na kamienie wraz z każdym kolejnym, łapczywym oddechem Shafiqa. Choć zamknął oczy, z trudem zajmując pozycję pomiędzy innymi, blask zdobytych odłamków wdzierał się przez cienką warstwę powiek. Usilnie zaciskanie ich było zbędne; i tak nie był w stanie powstrzymać przejmującego uczucia, które ogarniało go coraz mocniej, nie pozwalając zachować spokoju, wywołując uporczywe zagryzanie dolnej wargi mocno i boleśnie, jakby ranienie samego siebie miało w jakikolwiek sposób pomóc w spełnieniu polecenia Czarnego Pana.
Wciąż klęcząc, słuchał słów odbijających się echem nie tylko w komnacie, lecz przede wszystkim w jego głowie. Nie poruszył się ani przez moment, nie drgnął, gdy padła formuła najokrutniejszej i najdotkliwszej z klątw. Nie podniósł wzroku przerażony nie tylko karą, która spotkała nieszczęśnika, ale również własnym brakiem wyczucia czy jakiegokolwiek poruszenia. Był świadkiem śmierci sojusznika z rąk samego Lorda Voldemorta; kogoś, kto miał w dłuższej perspektywie wspólnie z nimi siadać przy stole, kto miał zasłużyć się i wzmocnić Rycerzy jako całość. Żałował straty, uświadomił to sobie, bezbrzeżnie przywołując ze wspomnień tych pacjentów, którym nie potrafił pomóc – boleśnie doznając wtedy klęski we własnej wiedzy i umiejętnościach. Na swój sposób każdy taki zgon przeżywał, poświęcał więcej czasu na naukę, która finalnie spotykała się z barierą niezdolną w jego opinii do przełamania konwencjonalnymi metodami. Te musiały jednak wystarczyć, by był w stanie przywrócić utracone siły pozostałym. Pomóc im, zwłaszcza tym najbardziej poszkodowanym.
Z przyklęknięcia podniósł się powoli, z trudem powstrzymując grymas dostrzegany wcześniej jedynie w oczach najstarszych ludzi doświadczonych wiekiem oraz starczymi dolegliwościami. Lata nauki obfitowały w wiedzę, z czym mógł się spotkać, lecz konsekwentnie wypierał tę myśl z własnej głowy, tłumacząc objawy czasem spędzonym w podziemiach oraz długotrwałą ekspozycją na czarną magię. Cały ten czas milczał, powoli spoglądał na każdego z żywych, we własnej świadomości upewniając się, że byli w komplecie. Jednocześnie podjął wstępną analizę stanu Rycerzy oraz Śmierciożerców, oceniając, ustalając priorytety w planie działań, aby udzielenie pomocy było jak najbardziej efektywne. Z potoku myśli wyrwało go jego własne imię z ust Ramseya. Powoli zwrócił się ku niemu, przez moment ważąc odpowiedź, którą zamierzał udzielić.
Tak. — Potwierdził, obracając powoli różdżkę w palcach, tym razem za cel obierając jeden z wolnych świstoklików. — W szpitalu mam wszystko, czego potrzebuję. — Przytaknął, w zasadzie do samego siebie, zmierzając do pucharu pozostawionego przez Czarnego Pana. Wystarczyło go dotknąć, by ponownie znaleźć się na bezpiecznej powierzchni. Nie zrobił tego od razu. Wiedział, że inni potrzebowali pomocy i to na nich zamierzał zaczekać, gotów im jej udzielić w szpitalnych murach własnego oddziału. Noc jeszcze się nie skończyła.

z/t z kolejnym świstoklikiem, jeśli ktoś chce się zabrać (sic!) to zapraszam





One look in my eyes
The chase has just begun
Powrót do góry Go down
Craig Burke
Craig Burke

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t3810-craig-maddox-burke https://www.morsmordre.net/t3814-blanche#70697 https://www.morsmordre.net/t3813-zwiazki-lorda-burke#70693 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t6332-skrytka-bankowa-nr-965#159559 https://www.morsmordre.net/t3842-craigowe#71823
Zawód : Handlarz czarnomagicznymi przedmiotami, diler opium
Wiek : 32
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
I will burn your kingdom down
If you try to conquer
Me and Mine
OPCM : 8
UROKI : 16
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 35
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 4
Genetyka : Czarodziej

Locus Nihil - Page 8 Empty
PisanieTemat: Re: Locus Nihil [odnośnikLocus Nihil - Page 8 I_icon_minitime28.01.21 22:47

Robił co mógł - jak wszyscy pozostali z resztą, wkładając całą swoją siłę i magię w to, by ożywić ołtarz tak, jak im przykazano. Nie pytał, protestował. Nietrudno było jednak dostrzec, że ich wysiłki są zbyt słabe. Nie był pewny czym było to spowodowane. Czy zwyczajnie brakło im sił, bo umęczone przez niebezpieczną podróż ciała i umysły nie potrafiły z siebie wykrzesać dość mocy? Czy może wśród nich znajdowali się tacy, którzy nie starali się wystarczająco? Kątem oka dostrzegł, że istotnie, nie każda z różdżek została uniesiona - co tylko napełniło złością, jednakże jego rozdrażnienie było niczym w porównaniu do tego, co musiał odczuwać Czarny Pan.
Ołtarz jednak ożył - czy też magia, którą przelali okazała się wystarczająca, czy może zadziałał jakiś inny czynnik o którym nie wiedzieli... nie był pewny i nie chciał w tym momencie tego roztrząsać. Najważniejsze, że cały ten koszmar miał się w tym momencie skończyć... a przynajmniej taką żywił nadzieję.
Błysk morderczego zaklęcia wziął go z zaskoczenia. Przez krótką chwilę spoglądał na ciało Theo, które upadło z głuchym odgłosem na zimną, kamienną posadzkę. Zmarszczył brwi. Nie mógł się powstrzymać przed tym, że w jego umyśle pojawiła się drobna iskierka niezadowolenia. Nie znał Wilkesa zbyt dobrze, niemniej podczas ich podróży przez mroczne korytarze i labirynty, Theodore okazał się bardziej niż przydatny. Bystry, posłuszny, rezolutny. A jednak w ostatniej chwili postanowił odmówić wykonania rozkazu i za to spotkała go kara. Burke nie mógł powstrzymać się przed rzuceniem krótkiego spojrzenia na Goyle'a. Właściwie, nawet mu współczuł. Zdążył polubić Wilkesa, poza tym, gdyby nie on, wyjście z pułapek celtyckiego pseudo-boga mogło okazać się niemożliwe.
Gdy Czarny Pan zniknął, atmosfera wyraźnie się rozluźniła. Jego obecność była bardziej przytłaczająca nawet niż śmierć. Przykro było patrzeć na dwa (trzy?) ciała spoczywające na posadzce. Ta misja rzeczywiście okazała się być wyjątkowo trudną. Myśleli, że przygotowali się do niej należycie. Nie mogli się bardziej pomylić.
Obserwując jak rycerze powoli znikają, łapiąc za świstokliki, nie mógł odnieść wrażenia, że wyglądają zdecydowanie mniej jak dumna organizacja, walcząca o sprawiedliwość dla czarodziejów czystej krwi - a bardziej jak banda patałachów, jak psy z podkulonymi ogonami. To miejsce było złe. Odczekał więc tylko tyle, ile musiał - by upewnić się, że wszyscy byli w stanie złapać się świstoklika. Dopiero wtedy pociągnął Edgara za sobą, stając tuż przy boku Shafiq'a. - Wynośmy się stąd. - mruknął, unikając wzroku towarzyszy. Ta wycieczka niestety na długo wyryje się im wszystkim w pamięci.

zt z Edgarem




His smile fair as spring, as towards him he draws you;
His tongue sharp and silvery as he imploresyou
Powrót do góry Go down
Hella Borgin
Hella Borgin

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t8464-hella-borgin#246366 https://www.morsmordre.net/t8678-hella#256443 https://www.morsmordre.net/t8660-hellisa-borgin#255569 https://www.morsmordre.net/t8677-skrytka-bankowa-nr-1941#256441 https://www.morsmordre.net/t8676-hella-borgin#256438
Zawód : klątwołamaczka
Wiek : 22
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
Dziś jestem jak ten, którego imienia nie wolno wymawiać
OPCM : 15
UROKI : 5
ELIKSIRY : 5
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 10
ZWINNOŚĆ : 9
SPRAWNOŚĆ : 6
Genetyka : Czarownica

Locus Nihil - Page 8 Empty
PisanieTemat: Re: Locus Nihil [odnośnikLocus Nihil - Page 8 I_icon_minitime28.01.21 23:44

Rzeczywiście, Hella zlekceważyła artefakt. Chciała dać z siebie tylko część mocy, przekonana, ze tyle wystarczy. Nie celowała w setkę, opierała się na mocy innych i zignorowała fakt, że część z nich poległa w boju. Egoizm był jej kolegą, który namawiał ją do ograniczania się z wysiłkiem, a dzisiejszego dnia szczególnie dobrą perswazją się cechował. Podstępny był to kumpel i dobrze o tym wiedziała, a mimo to wciąż szła z nim pod rękę, prowadzona jego wybiórczym spojrzeniem. A zatem Hella i jej dobry kolega czekali na jakiś cud.
 Ten faktycznie nadszedł, choć jak się z czasem okazało, to nie był koniec - kamieniom będą potrzebne dodatkowe pokłady mocy, ktoś znów tu będzie musiał przyjść. Nie była pewna, czy chce być w tej roli, dość wrażeń już nabyła w tych zdradliwych podziemiach Banku.
 Przysłuchiwała się słowom Pana, a gdy jednego z nich tak po prostu, jednym skinieniem i jedną inkantacją, uśmiercił, z niedowierzaniem zamarła w bezruchu. Był bezwzględny, przeszył ją dreszcz, a potem zapulsowało w niej coś w rodzaju szczęścia. Bo dobrze było być sojusznikiem tak potężnego czarodzieja. Od teraz zwracała uwagę na jego każdy kolejny gest i każde wypowiadane słowo. Przelękła się, zdała sobie sprawę z tego, że była ranna, choć miała przy sobie eliksiry i mogła więcej od siebie dać. A więc zawiodła.
 Gdy odszedł, przez pewien czas stała jeszcze w bezruchu. Przyglądała się emanującemu z artefaktu światłu, rejestrowała jak po kolei pozostali znikają za pomocą pozostawionych pucharów, a kiedy zauważyła, ze ostała się ich już tylko garstka, momentalnie podbiegła do jednego z nich - Zacharego i stojącego przed nim przedmiotu.
 - Zabiorę się z Tobą - odparła i trochę żałowała, że się odezwała, bo suchość w gardle była nieznośna. Odczuwała też coraz bardziej zmęczenie, a głowa ciążyła od mnogości myśli, wrażeń i przede wszystkim słów Lorda, które gdzieś tam się odbijały echem pod jej czaszką. Pragnęła odpoczynku i kilku dni spokoju, choć wątpiła w to, że pozwoli sobie na taką błogą sielankę. Hella nie lubi pozostawać bez odpowiedzi, bez wiedzy o tym, co się dalej wydarzy lub dzieje się już teraz. I pewnie będzie szukać odpowiedzi i kontaktować się z niektórymi z nich. Tymczasem wyczekiwała powrotu w bezpieczne miejsce na powierzchni.

z/t z Zacharym


Powrót do góry Go down
 

Locus Nihil

Powrót do góry 
Strona 8 z 8Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: City of London :: Ulica Pokątna :: Bank Gringotta-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-21