Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Stara szklarnia
AutorWiadomość
Stara szklarnia [odnośnik]13.12.20 20:20

Stara szklarnia

Miejsce, które za czasów młodości jej dziadków powstało, niemal od razu zaczynając tętnić życiem. Teraz jest to jedynie szkielet porośnięty dziką roślinnością. Jedno z ulubionych miejsc Evelyn - to tu właśnie przychodzi, by się wyciszyć i pomyśleć.

Cave Inimicum




It's in your nature to survive
Evelyn Despenser
Zawód : hodowca aetonanów
Wiek : 31
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Gdy niebo mi oporne, piekło wzruszę do dna.
OPCM : 13
UROKI : 8
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 14
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Wilkołak
Stara szklarnia Ee1d988fa9eb05c30d519762d91857f8
Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9065-evelyn-despender https://www.morsmordre.net/t9070-wloczykij#273545 https://www.morsmordre.net/t9069-evelyn-po-prostu-eve#273540 https://www.morsmordre.net/f168-szkocja-balmaha-farma-despenser https://www.morsmordre.net/t9075-skrytka-bankowa-2130 https://www.morsmordre.net/t9076-evelyn-despender#273691
Re: Stara szklarnia [odnośnik]01.05.22 23:25
21.04.1958 r.

Zgodnie z otrzymanym listem, spodziewała się dziś gościa i była na tę wizytę wyjątkowo dobrze przygotowana. Wstała dwie godziny przed świtem, zdecydowanie wcześniej niż zwykle, ale żeby mieć czas, to pracę musiała rozpocząć o bardziej nieprzyjemnej porze. O ile przez pierwsze godziny krzątała się nieprzytomnie, tak już koło godziny dziesiątej nabrała tempa i zaczynało być lżej, a umysł postanowił wreszcie współpracować, wspomagając ustalenie listy najważniejszych zadań, które mogła jeszcze wykonać przed spotkaniem, nie chcąc ich zrzucać na barki Everetta, który i tak pomagał jej znacznie bardziej niż powinien. Nie próżnowała, jak zwykle zaharowując się po łokcie, oddając pracy nie tylko swoje mięśnie, ale i serce. Doglądając każdego zwierzęcia z taką samą sumiennością i skupieniem. Nie tylko uczestniczyła w życiu tego miejsca, ale też i sama nim żyła, pokładając mu własnego ducha i nie oczekując niczego w zamian. Czas, a raczej jego brak, wydawał się być jedynym problemem, ale przecież nie wzięło się to znikąd. Wojna skutecznie utrudniała prowadzenie hodowli. Handlarze i dostawcy po prostu znikali, a towary zaczynały mieć takie ceny, że tego już nawet nie można było nazwać drożyzną, a zwykłym zdzierstwem, najlepszy Szkocki towar sprzedawano za krocie tym, którzy byli w stanie zapłacić wygórowaną stawkę. Pozostawało ściągać marnej jakości pasze z Anglii, ale... Cholerni Anglicy i ich przeklęte zboże, którym niedługo przyjdzie buty napychać, bo nikt o zdrowych zmysłach nie poda tak zanieczyszczonych składowo pasz zwierzętom, to już lepiej byłoby je karmić samą trawą. Tak, biorąc pod wagę tego typu aspekty, wojna zdecydowanie wpływała na system pracy kobiety i choć pozwalała sobie marudzić na tę sytuację, to nie poprzestawała na słowach, dzień w dzień szukając innych możliwości, bardziej skomplikowanych rozwiązań. Tylko właśnie na to potrzeba było czasu, a żeby go znaleźć należało każdorazowo coś poświęcić.
Stojąc te kilka godzin później w szklarni, której tak dawno nie miała okazji odwiedzić, śledziła tęsknym spojrzeniem to zdziczałe, przejęte przez naturę miejsce. Nie musiała długo czekać, wystarczył jeden, cichy dźwięk. Usłyszała skrzypnięcie nadeptywanej gałązki za swoimi plecami, gdzieś w okolicy wejścia do szklarni. Wiedziała, że to nie mógł być nikt inny, ale nie chciała jeszcze się odwracać i witać, tracić tych przepełniających ją emocji, wspomnień do których było jej tak tęskno. Potrzebowała jeszcze chwili, zaledwie kilku minut, by nacieszyć się tym wszechobecnym spokojem. Tak bardzo pragnęła przeżyć to jeszcze raz. Wiedziała jednak, że choć jedno słowo może to zniweczyć, przywrócić ją na ziemię, więc nie znając innego sposobu na wstrzymanie tej chwili, zaczęła opowiadać na głos, pozwalając odkryć małą kartę, poniekąd z jej własnej historii, ale dzięki temu mogła to przeżyć ponownie. - Mój dziadek był piątym pokoleniem Despenserów, które zajmowało się hodowlą aetonanów, ale babcia… - urwała, a ciepły uśmiech wkradł się na jej usta, gdy wspomnieniami przywołała kobietę, której zawdzięczała tak wiele. Która przez pierwsze lata pokazywała jej, jak powinna wyglądać rodzina. Kochała bezwarunkowo, piekła najlepsze ciastka z czekoladą, nosiła sąsiadom swoje przetwory i nigdy, przenigdy nie zapominała o tych, którzy kogoś utracili – wtedy zawsze biegła ze swoją zapiekanką pod drzwi żałobnika i nie dając sobie wejść w słowo zajmowała się wszystkim, by ulżyć drugiej osobie w stracie. Była kobietą charakterną, silną, a zarazem tak delikatną i troskliwą, że aż świat na nią nie zasługiwał. – Jej serce zdecydowanie należało do roślin. Miała wprawną rękę, bystry umysł, a jej dobrocią można byłoby obdarować cały świat. Nic dziwnego, że dziadek prędko po ślubie postanowił spełnić jej największe marzenie i wybudować to miejsce, oddając starannie każdy najdrobniejszy szczegół, od kształtu kopuły, przez niewielkie zbiorniki wodne, aż po drobne ornamenty wyryte w kamieniu – niemal z nabożną czcią przesunęła palcami po pokrytych mchem i paprocią wklęsłych, chropowatych, ręcznie rzeźbionych wzorach. Nawet teraz czuła mrowienie na opuszkach, zupełnie tak, jakby dusza tego miejsca wciąż była silna, tętniąca i stęskniona do życia. – Było tu wszystko, od najzwyklejszych paproci, po kłaposkrzeczki, a tam – wskazała brodą na środek szklarni, dwa kręgi stworzone z kamieni – znajdowały się dwa drzewa wiggen – pamiętała je, piękne i majestatyczne. Pamiętała dotyk ich kory i każdą wypukłość w pniu, uczucie ciepła, gdy ręka stykała się z drzewem i to błogie uczucie spokoju gdy się do niego przytulała. Coś niesamowitego, ile siły tkwiło w tak niepozornym drzewie. Teraz niestety po drzewach pozostały jedynie wyrwy w ziemi. Nie chciała o tym myśleć, wolała skupić się na pozytywach. – Nikt nie myślał, że to miejsce będzie spełniać jakąś szczególną funkcję, aż pewnego dnia, tak po prostu, babcia zaczęła zachęcać klientów stadniny do zerknięcia okiem na tę szklarnię i nim się dziadek obejrzał, zaczęli przyjmować tu wycieczki. Tabuny i dzikie stada, jak to wolał określać dziadek – parsknęła niewymuszonym śmiechem, cichym, może też krótkim, ale jak najbardziej wesołym. Zawsze te wspomnienia rozpalały jej serce. Jej dziadkowie byli idealnym małżeństwem. Kochali się nieprzerwanie przez wszystkie wspólne lata. Troszczyli o siebie i niemal nie odstępowali na krok, choć babcia była tą niepokorną, często umykającą przed czujnym okiem dziadka, by spędzić trochę czasu samotnie w szklarni. To ona potrzebowała niezależności, czasu na przemyślenia, a najlepiej wychodziło jej to właśnie przy pracy. Evelyn wyczuwała tu nieznośne podobieństwo, choć uważała, że nie może się nawet porównywać do tamtej cudownej kobiety. – Gdy miałam pięć lat, postawili tu gdzie stoję, małą, zieloną budkę z której sprzedawałam lemoniadę, wszystkie pieniądze skrupulatnie zbierałam i pamiętam do dziś, że po kilku latach to właśnie za nie kupiłam swoją różdżkę – to właśnie dlatego ten przedmiot był jej tak drogi, tak ważny, jak żaden inny. Sentyment pozostawał, łączył się z najlepszymi, najcieplejszymi wspomnieniami z jej życia i dlatego też tak truchlała ostatnim razem, gdy został jej odebrany. Teraz na szczęście spoczywał bezpieczne w specjalnie wszytej wewnętrznej kieszonce wiosennego płaszcza. – Żałuję, że nie możesz zobaczyć tego miejsca moimi oczami, takiego, jakie było kiedyś, za czasów mojego dzieciństwa. Ubolewam, że nikt już go tak nie zobaczy – powiedziała patrząc wreszcie bezpośrednio w oczy przybysza; ściszając głos niemal do szeptu, by ukryć załamanie tonu. Historia zakończenia tej działalności była zdecydowanie pełna bólu i rozrywającego smutku. Zawsze jednak miała wrażenie, że ta ziemia rozumiała w imię czego została poświęcona i ostatecznie wybaczyła jej dziadkowi za całą krzywdę, której doznała z jego rąk. Stracił kogoś, kogo kochał najmocniej na świecie, nie mógł patrzeć na to miejsce i dlatego, tak po prostu, pewnej nocy zniszczył wszystko, do cna, niemal do gołej ziemi, a te wszystkie rośliny zaledwie kilka miesięcy później zaczęły powstawać z popiołów, będąc tak samo silne i wytrwałe, jak babcia Evelyn, która nigdy, przenigdy się nie poddawała, nawet jeżeli stała na przegranej pozycji. Jej dusza opiekowała się tym miejscem, a dzika, bujna roślinność rozwinęła tu nowe życie, zawłaszczając wszystko, co przedtem do niej należało.
Spojrzała w bok, prędko wygładzając materiał swojej ciemnobordowej spódnicy, zupełnie tak, jakby był okrutnie pomięty, choć nie było na nim żadnego widocznego zagięcia. Musiała oprzytomnieć, nie spotkali się tu na czcze pogawędki o historii. Już sama ta wizyta była czymś niespodziewanym, a więc powinna dać jej do myślenia. - Dobrze widzieć cię w dobrym zdrowiu - przyznała wreszcie, tak po prostu, jakby gdzieś w środku naprawdę się z tego cieszyła, choć na jej twarzy nie dało się dostrzec nic, prócz chłodnej uprzejmości, tak odmiennej od tego, co było zaledwie kilka minut temu. Czujnym spojrzeniem omiotła jego twarz, próbując doszukać się jakiejś wskazówki co do tak nagłego kontaktu z jego strony. - Czy coś się stało? - pytanie wystosowała z wyraźną ostrożnością, była podejrzliwa, niemal tak samo, jak zaniepokojona. Wydarzyło się coś złego? Coś musiało się dziać, skoro profesor napisał akurat do niej z prośbą o spotkanie. Zdecydowanie wątpiła, by chciał sobie sprawić aetonana.




It's in your nature to survive
Evelyn Despenser
Zawód : hodowca aetonanów
Wiek : 31
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Gdy niebo mi oporne, piekło wzruszę do dna.
OPCM : 13
UROKI : 8
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 14
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Wilkołak
Stara szklarnia Ee1d988fa9eb05c30d519762d91857f8
Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9065-evelyn-despender https://www.morsmordre.net/t9070-wloczykij#273545 https://www.morsmordre.net/t9069-evelyn-po-prostu-eve#273540 https://www.morsmordre.net/f168-szkocja-balmaha-farma-despenser https://www.morsmordre.net/t9075-skrytka-bankowa-2130 https://www.morsmordre.net/t9076-evelyn-despender#273691
Stara szklarnia
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach