Wydarzenia


Ekipa forum
Fontanna Magicznego Braterstwa
AutorWiadomość
Fontanna Magicznego Braterstwa [odnośnik]17.03.12 14:30
First topic message reminder :

Fontanna Magicznego Braterstwa

"Stali na końcu bardzo długiego, imponującego holu z wypolerowaną, lśniącą posadzką z ciemnego drewna. Na suficie koloru pawiego granatu lśniły złote symbole, nieustannie poruszające się i zmieniające jak jakaś wielka, niebiańska tablica ogłoszeń. W pokrytych błyszczącą drewnianą boazerią ścianach widniało mnóstwo kominków. Co parę sekund z jednego z kominków w ścianie po lewej stronie wynurzała się z cichym poświstem postać czarownicy lub czarodzieja, natomiast po prawej stronie przed kominkami tworzyły się krótkie kolejki czarodziejów czekających na odjazd.
W połowie holu była fontanna. Pośrodku okrągłej sadzawki stały wysokie złote posągi. Najwyższym był posąg nobliwie wyglądającego czarodzieja z różdżką wycelowaną prosto w górę. Wokół niego stały posągi pięknej czarownicy, centaura z napiętym łukiem, goblina i skrzata domowego; ci ostatni wpatrywali się z zachwytem w czarodzieja i czarownicę. Z końców ich różdżek, z grotu strzały centaura, z ostro zakończonego szczytu kapelusza goblina i z uszu skrzata tryskały migotliwe strumienie wody, opadające wdzięcznymi łukami do sadzawki, a ich łagodny szmer mieszał się z cichymi pyknięciami i trzaskami aportacji i deportacji oraz z tupotem stóp setek czarownic i czarodziejów zmierzających ku złotym wrotom w drugim końcu holu. Większość miała ponure, trochę zaspane twarze.
Poplamiona tabliczka nad sadzawką głosiła:
Wszystkie datki wrzucone do Fontanny Magicznego Braterstwa zostaną przekazane Klinice Magicznych Chorób i Urazów Szpitala Świętego Munga.
Na dnie migotało morze brązowych knutów i srebrnych sykli."
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Fontanna Magicznego Braterstwa - Page 12 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Fontanna Magicznego Braterstwa [odnośnik]07.06.20 15:05
Intuicja trafnie pozwoliła Clementine ocenić pochodzenie Elviry. Wychowała się pod sztandarem Slytherina, lecz nie miała okazji poznać lub tym bardziej zapamiętać jakieś małej Gryfonki, trzy lata młodszej, co obecnie wydawało się niewielką różnicą, ale w latach szkolnych stanowiło przepaść między naiwnością a dojrzałością. Tyle tylko, że nie wszyscy zdołali z naiwności wyrosnąć, czyż nie? Niewielu uczniów pozostałych Domów Hogwartu miało świadomość tego, że w niektórych kręgach słabość była plewiona pośrednio lub bezpośrednio już od najmłodszych lat. Elvira szybko nauczyła się jak nie utracić kontroli w świecie pełnym hierarchii i jak nie brać do siebie uszczypliwych, czy nawet otwarcie obraźliwych uwag, spływających ze wszystkich stron świata. Clementine chyba ten etap ominął, a przynajmniej taki wniosek można było wysnuć na widok jej przeszklonych oczu i postawy psa podkulającego ogon.
Nie była to najbardziej chlubna i rozsądna część osobowości Elviry, ale do ostatniego momentu miała chyba nadzieję, że dziewczyna się jednak odwróci i pokłócą się jeszcze przez chwilę, może nawet sprowokują... chaos? Cokolwiek, co mogłoby nasycić gorejącą złość, która trawiła byłą uzdrowicielkę od dłuższego czasu, a przy tym nie pozostawić po emocjach wyłącznie dymiących zgliszczy. Dziewczyna była jednak słabiutka, odpuściła i odeszła. Obiektywnie może i lepiej, natomiast subiektywnie Elvira miała chęć prychnąć.
Nie mogła jednak dłużej zwlekać, wędrując wokół fontanny magicznego braterstwa. Choć nie wzywały ją już żadne obowiązki zawodowe, nie miała dyżuru, przed którym powinna odpocząć, odzyskać siły, nadal odczuwała silną presję przyzwyczajeń. Nawet, gdy miała wolną chwilę, podświadomie wyobrażała sobie, że ta wkrótce się skończy. Miała nadzieję, że się skończy. Że odzyska godność, rozsądne zajęcie, okazję do rozwinięcia magicznych skrzydeł. Jak na razie mogła sobie na to pozwolić tylko w warunkach domowych. Wróci do mieszkania, uwarzy eliksiry na zapas, nawet jeżeli z czystego rozsądku powinna domyślić się, że jeżeli będzie ich zbyt wiele i będą stały zbyt długo, to w końcu się zepsują. Mogłaby zacząć je sprzedawać, miałaby z tego pieniądze. Mogłaby...
Zacisnęła usta i udała się w stronę kominków.

/zt



don't you ever
tame your demons
but always keep them
on a leash
Elvira Multon
Zawód : Anatom, uzdrowiciel, pracownik kostnicy
Wiek : 29 lat
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
Krew na twoich rękach, Falka,
Krew na twej sukience
Płoń, płoń, Falka,
za twe zbrodnie
Spłoń i skonaj w męce!
OPCM : 9 +1
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 28 +2
TRANSMUTACJA : 15 +3
CZARNA MAGIA : 15
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 6
Genetyka : Czarownica
hunger
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t6546-elvira-multon https://www.morsmordre.net/t6581-kim https://www.morsmordre.net/t6579-don-t-do-that-to-yourself#167665 https://www.morsmordre.net/f416-worcestershire-evesham-dom-nad-rzeka-avon https://www.morsmordre.net/t6632-skrytka-bankowa-nr-1656 https://www.morsmordre.net/t6583-elvira-multon
Re: Fontanna Magicznego Braterstwa [odnośnik]05.08.20 20:47
4 kwietnia, 1957 r.

Naprawdę nie spodziewała się, że tu wróci. Chciała zapomnieć o tym, co się tu zdarzyło i mieć to już za sobą. Niestety, ostatni podpis zdecydował o tym, że musiała powtórzyć od początku całą procedurę. A wszystko to przez głupie nieporozumienie.
Kiedy urzędnik zaoferował jej kolację, szczerze chciała przyjąć jego propozycję. Nie znali się co prawda, ale już wieki nie była na randce… Musiała jednak odmówić, zważywszy na pracę, której przybywało coraz więcej i więcej. Jej adorator jednak nie próbował zrozumieć jej sytuacji – po prostu zemścił się, sprawiając, że dokumenty trzeba było wypełniać raz jeszcze. Czasami serio zastanawiała się, co takiego zrobiła temu światu, by tak musiała cierpieć.
Ostatecznie jednak pojawiła się tu z zaciśniętym gardłem i wypełniła po kolei wszystkie potrzebne papiery. Nierzadko stała długie godziny w kolejkach, które znała z innego dnia tak bardzo, że nie potrafiła ich zapomnieć.
Londyn nie był już taki sam jak przedtem. Każdy przed nią i za nią zdawał się ciągle tylko nadąsany i ponury. A może było to kwestią jej nastroju? Wtedy zawsze wszystko rysowało się dla niej w czarnych barwach. Chciała tylko wrócić już do domu i znaleźć się w swoim pokoju, żeby mogła się wreszcie swobodnie – o ile swobodą można określić poduszkę – wykrzyczeć.
Postawiła ostatni podpis pod dokumentem, po czym stanęła w kolejce. Cierpliwie czekała na swoją kolej, tym razem bez uśmiechu na ustach. Wiedziała mimo wszystko, że nie mogła zrobić w tej kwestii za wiele. Była zwykłą cukierniczką. Zarabiała tyle, że jej rodzina ledwo wiązała koniec z końców. Nie licząc kilku cennych pamiątek, nie miałaby z czego zapłacić, gdyby została zaszantażowana.
Widziała jednak ostatnio, że świat czarodziejów był nieugięty. W gruncie rzeczy nikt nie myślał o jej zranionych uczuciach czy dobrych intencjach. Pozostało jej tylko wierzyć, że będzie lepiej. Stąd miała jedynie nadzieję, że tym razem nikt w najbliższym czasie nie doprowadzi jej do płaczu.

[z/t]

[bylobrzydkobedzieladnie]


Oh my darling ClementineYou were lost and gone forever
Dreadful sorrow, Clementine

Clementine Thorne
Zawód : ~ Czekoladniczka ~
Wiek : 25
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Do you ever feel like a misfit?
Everything inside you is
Dark and twisted
Oh, but it's okay to be different
'Cause baby, so am I
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
Fontanna Magicznego Braterstwa - Page 12 Cc393f0d121afc37a102a60f503e5d7c
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t7407-clementine-thorne https://www.morsmordre.net/t7474-truman https://www.morsmordre.net/t7475-there-was-a-girl https://www.morsmordre.net/f284-sevenoaks-riverhill-road-13 https://www.morsmordre.net/t7477-skrytka-bankowa-nr-1812 https://www.morsmordre.net/t7476-clementine-thorne
Re: Fontanna Magicznego Braterstwa [odnośnik]16.01.21 15:44
1 października, rano

Nadszedł czas i na nią, okoliczności zmusiły, by Celine na chudych nogach udała się do Ministerstwa, które napawało ją okrutnym przerażeniem. Gmach budynku od wewnątrz wydawał się ogromny, ściany nieprzyjazne, podłogi zbyt błyszczące, odbijające każde niepochlebne spojrzenie. Rozumiała już dlaczego w ośrodku magicznej polityki należało tak bardzo się pilnować. Czy wszystko tu ma uszy, oczy, czy wszystko inwigiluje, wdziera się pod skórę, pośród mięśni doszukując się złych intencji? Z tablic spoglądały na nią twarze ludzi, którzy podjęli się nierównej walki o wspólne dobro. Nie tylko między czarodziejami, ale także ich niemagiczną bracią, mugolami, których teraz próżno było szukać w Londynie. Doszło tu do tragedii... Tragedii, o jakiej nie mogła nawet mówić głośno. Nie teraz, gdy wszystkie jej niepoprawne słowa mogłyby zaszkodzić lady Aquili.
Na dłuższy - długi - moment zatrzymała się przed fontanną braterstwa. Dumne figury prężyły się w triumfie współistnienia, przedstawiały scenę piękną, naprawdę piękną, lecz w mniemaniu Celine czegoś im brakowało. Ich spojrzenia były puste. Dziwne. Przepełniały nagłym zwątpieniem, zamiast napawać pokrzepieniem. A czy centaury rzeczywiście popierały to, do czego doszło w brytyjskiej stolicy? Nie widziały nic zdrożnego w rozlewie krwi i publicznych egzekucjach dobrych, niewinnych ludzi? Baletnica westchnęła cicho, ciężko, zanim opuściła pokornie głowę i ruszyła w stronę komisji mającej rozpatrzyć dziś jej wniosek o zarejestrowanie różdżki. To także pielęgnowało pieczołowicie jej zdenerwowanie, podlewało wątpliwość, strach; do tej pory prześlizgiwała się gdzieś pod surowym wzrokiem prawa, ale na Grimmauld Place numer dwanaście panowały inne zasady. Takie, do których musiała się dostosować, chcąc, czy wręcz przeciwnie. Z naręczem wypełnionych papierów w lekko drżących dłoniach odnalazła drogę, uprzednio pytając o nią nieprzyjaźnie wyglądającego czarodzieja przewyższającego ją przynajmniej o trzy głowy, po czym stanęła w długiej kolejce do wyznaczonego okienka.
Nie pomógł fakt, że przed badającym jej sprawę urzędnikiem na moment zapomniała języka w buzi. Plątała się w słowach, zanim coś w umyśle zaskoczyło i odzyskała zdolność logicznego myślenia, wreszcie formując głos w ten przypominający ludzki, nie kwikanie niuchaczy, którym odbierano złoty naszyjnik. Chciałabym zarejestrować różdżkę, wykrztusiła z siebie w popłochu, na blacie przed magiem o krzaczastych brwiach i zakrzywionym nosie układając papierzyska, które wcześniej przyprawiły ją o co najmniej dwa bóle głowy. I jeśli wszystko przebiegło pomyślnie, mimo znaków na niebie i ziemi sugerujących, że wcale tak nie będzie, z ulgą zalewającą ciało udała się do wyjścia, jeszcze na chwilkę zatrzymując się jednak przy fontannie. W kieszeni miała zaledwie jednego knuta. Wystarczy, by uratować choć jedno istnienie? Celine zmarszczyła delikatnie brwi i wrzuciła brązową monetę do wody, wszystkim cierpiącym życząc dużo zdrowia.

zt? jeśli rejestracja przebiegła pomyślnie
Celine Lovegood
Zawód : Baletnica
Wiek : 21 lat
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
wszystko to co mam
to ta nadzieja,
że życie mnie poskleja.
OPCM : 5 +3
UROKI : 3
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 4 +2
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 26
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Półwila

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9177-celine-lovegood#278139 https://www.morsmordre.net/t9212-dziadek#279452 https://www.morsmordre.net/t9215-brzydkie-piekne-kaczatko#279468 https://www.morsmordre.net/f393-somerset-dolina-godryka-dom-na-rozdrozu https://www.morsmordre.net/t9214-skrytka-bankowa-2148#279459 https://www.morsmordre.net/t9213-celine-lovegood#279455
Re: Fontanna Magicznego Braterstwa [odnośnik]26.01.21 18:44
|1 października

I na nią przyszła pora. Ostatnie wydarzenia utwierdziły ją w tym, że powinna jednak zarejestrować różdżkę i mieć to z głowy, choć wcale jej się to nie podobało. Zresztą, nic jej się nie podobało. Nie miała najmniejszego zamiaru opuszczać Londynu, nie ważne jak bardzo sytuacja miałaby się pogorszyć. Port był jej domem, miała tam swoją ułomną, ale jednak rodzinę, miała tam swoje obowiązki. Wiedziała z czym musi się liczyć, a patrol był jej ostatnim zmartwieniem, a jednak musiała dopełnić swojego obowiązku. W jej przypadku, z czystą krwią płynącą w żyłach jej rodziny od pokoleń stanięcie przed komisją było czystą formalnością. Najchętniej w ogóle by tu nie przychodziła. Nie uśmiechało jej się rozpowiadanie na prawo i lewo jej danymi, nie chciała, aby obce dłonie dotykały jej cennej różdżki. Mogła skłamać, ale była w tym okropna. Znając swoje szczęście od razu skończyłaby w Tower. To co działo się w Anglii przechodziło ludzkie pojęcie, Londyn jednak tylko pozornie upadł. Czarodzieje byli wściekli. Oczywiście nie wszyscy, wielu obecna sytuacja całkowicie odpowiadała, ale wiadomo kim były te osoby. Nim się obejrzała wszystkie osoby stojące przed nią w kolejce zniknęły, a przed nią odsłoniło się biurko z siedzącym za nim urzędnikiem. Nie mając zamiaru ukrywać swojego niezadowolenia podała mu wszystkie potrzebne informacje oraz przekazała mu swą różdżkę, co ten skwitował jedynie pełnym poirytowania spojrzeniem, które ta odwzajemniła. Ojciec zwróciłby jej uwagę na jej brak manier, na to że powinna być ponad tą sytuację, ale ona po prostu nie potrafiła. Nie chciała kryć swojej frustracji, złości, więc karmiła nimi chorą satysfakcje wszystkich zainteresowanych. A niech się nią udławią. Zrobiliby tym przysługę im wszystkim. Faktycznie, rejestracja jej różdżki okazała się być zwykłą formalnością i już po chwili Yvette była wolna ze swoją różdżką ponownie trzymaną kurczowo w dłoni. Gdyby była odważniejsza zrobiłaby z niej użytek, gdyby była odważniejsza otwarcie stanęłaby po stronie rebelii, ale zdrowy rozsądek trzymał ją mocno przy ziemi.

|zt


It's a constant battleA war between remembering and forgetting because I don't like the memories that make me smile for
a second and cry for hours.

Yvette Baudelaire
Zawód : Uzdrowiciel
Wiek : 31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa
There are so many wars
going on at night
so many hearts are fighting
to survive without light
OPCM : 5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 30 +5
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9187-yvette-baudelaire#278366 https://www.morsmordre.net/t9245-antares#281195 https://www.morsmordre.net/t9255-rece-ktore-leczo https://www.morsmordre.net/f350-walia-llyn-trawsfynydd-syrenia-laguna https://www.morsmordre.net/t9249-skrytka-bankowa-nr-2149 https://www.morsmordre.net/t9254-yvette-baudelaire#281466
Re: Fontanna Magicznego Braterstwa [odnośnik]24.03.21 12:31
18 listopada 1957
Adelaida uznała, że Sheila ukończyła już swoją naukę domową – miłe słowa dla kogoś, kto przez ostatnie dwa lata święcie był przekonany, że wszystko przecieka mu przez palce. Nie potrafiła się przyłożyć do tego tak mocno, jakby chciała, po prostu z czasem uznając, że jej skupienie było o wiele lepsze w Hogwarcie. Niby to powiedzenie rzeczy nad wyraz, a jednak…jednak sama tęskniła za przepastną biblioteką, w której nauczyła się składać w całość pierwsze litery albo poznawała na nowo sposoby czytania, tak że parę lat później całkowicie pokochała literaturę. Nie mogło się to równać z biblioteczką Adelaidy, a i sama krawcowa, nawet jeżeli jako była uzdrowicielka miała całkiem sporo doświadczenia, nie pokrywała całkowicie wszystkich zagadnień. Trudno, wydawać by się mogło, że lepiej było mieć pewne miejsce, kogoś, kto o nią dbał w tym miejscu i nie musiała bać się tak mocno aż tak, że obawiała się własnego cienia. Może kiedyś powinna też poprosić Jaydena o dodatkową naukę, zwłaszcza astronomii. Nie wiedziała jednak, czy póki co chce mu się przyznawać ze swojej większej niewiedzy.
Zgodnie z poleceniem stawiła się przed komisją. Najpierw oczywiście przeszła obok fontanny, chcąc z jednej strony wrzucić do niej monetę, z drugiej strony nawet nie wiedziała, czy to zapeszanie czy nie. Może wracając? Kiedy będzie wiedziała, że wszystko pójdzie dobrze? Tak, to wydawało się już właściwsze. Skierowała się więc przed komisję, mając nadzieję, że w rejestracji nic złego się nie wydarzy. Nie chciała kłamać, bo wiedziała, że to może przynieść jej więcej problemów. Przecież nie chciała kłopotów z prawem, tak aby zapowiadało się to jeszcze gorzej. Czy mogła mieć nadzieję, że wszystko pójdzie dobrze? Tak. Czy mimo to się denerwowała? Oczywiście. Zostawało jej jednak parcie naprzód, trzymając się rękawa Adelaidy. Wyglądała jak wystraszony podlotek i tak właśnie było. Pozostawało jej się chyba tylko modlić, aby wszystko dobrze się skończyło i bez problemu wróciła do domu.  

|zt? o ile się udało
Sheila Doe
Zawód : Krawcowa, prace na zlecenie
Wiek : 19
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
We look up at the same stars and see such different things.
OPCM : 5 +4
UROKI : 4
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 1 +1
TRANSMUTACJA : 10 +3
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9587-sheila-doe https://www.morsmordre.net/t9600-bluszczyk https://www.morsmordre.net/t9602-twoja-droga-paprotka https://www.morsmordre.net/f357-camden-town-iverness-street-10 https://www.morsmordre.net/t9746-skrytka-bankowa-nr-2211 https://www.morsmordre.net/t9604-sheila-doe#291895

Strona 12 z 12 Previous  1, 2, 3 ... 10, 11, 12

Fontanna Magicznego Braterstwa
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach