Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia



Login:

Hasło:

Herbert Grey
AutorWiadomość
Wsiąkiewka
Żywotność
Wartość żywotności postaci: 220
żywotnośćzabronionekarawartość
81-90%brak-5178 - 198
71-80%brak-10156 - 177
61-70%brak-15134 - 155
51-60%potężne ciosy w walce wręcz-20112 - 133
41-50%silne ciosy w walce wręcz-3090 - 111
31-40%kontratak, blokowanie ciosów w walce wręcz-4068 - 89
21-30%uniki, legilimencja, zaklęcia z ST > 90-5046 - 67
≤ 20%teleportacja (nawet po ustaniu zagrożenia), oklumencja, metamorfomagia, animagia, odskoki w walce wręcz-60≤ 45
10 PŻPostać odczuwa skrajne wycieńczenie i musi natychmiast otrzymać pomoc uzdrowiciela, inaczej wkrótce będzie nieprzytomna (3 tury).-701 - 10
0Utrata przytomności

Posiadane rzeczy

Lornetka
Stara lornetka, którą podarował mu ojciec kiedy był jeszcze dzieckiem. Mógł kupić nową, ale po co kiedy ta nadal świetnie mu służy. Jednocześnie jest do niej przywiązany przez sentyment. Lornetka to pamiątka po zmarłym ojcu, a Herbert się z nią nigdy nie rozstaje w czasie czy to spacerów czy wypraw na drugi koniec świata.

Aparat fotograficzny
Niezawodny aparat fotograficzny, który jest narzędziem pracy Herberta. Cóż to za podróże bez pięknych, czasami budzących grozę zdjęć? Sprzęt ten przetrwał już wszystko: zalanie, potraktowanie ogniem i nadal sprawnie i bez szwanku funkcjonuje. Herbert zdaje sobie sprawę, że przyjdzie taki moment, że będzie zmuszony wymienić aparat. Ale jeszcze nie teraz.


Ważne zapiski
Zaopatrzenie



Zły pomysł?Nie ma czegoś takiego jak zły pomysł, tylko złe wykonanie go




Ostatnio zmieniony przez Herbert Grey dnia 22.10.21 13:04, w całości zmieniany 2 razy
Herbert Grey
Herbert Grey
Zawód : Botanik, podróżnik, awanturnik
Wiek : 29
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Podróżowanie to nie jest coś, do czego się nadajesz. To coś, co robisz. Jak oddychanie
OPCM : 15
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 7
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9088-herbert-grey https://www.morsmordre.net/t9097-awanturnik https://www.morsmordre.net/t9098-ten-drugi-grey#274432 https://www.morsmordre.net/f179-dorset-bockhampton-greengrove-farm https://www.morsmordre.net/t10001-skrytka-bankowa-nr-2134#302368 https://www.morsmordre.net/t9106-herbert-grey#274578

Powrót do góry Go down

RozgrywkaWspomnienia
17 luty 1946| Gwen, Halbert & Herbert Grey | Restauracja przy cmentarzu
W trakcie





Zły pomysł?Nie ma czegoś takiego jak zły pomysł, tylko złe wykonanie go




Ostatnio zmieniony przez Herbert Grey dnia 08.01.21 20:46, w całości zmieniany 2 razy
Herbert Grey
Herbert Grey
Zawód : Botanik, podróżnik, awanturnik
Wiek : 29
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Podróżowanie to nie jest coś, do czego się nadajesz. To coś, co robisz. Jak oddychanie
OPCM : 15
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 7
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9088-herbert-grey https://www.morsmordre.net/t9097-awanturnik https://www.morsmordre.net/t9098-ten-drugi-grey#274432 https://www.morsmordre.net/f179-dorset-bockhampton-greengrove-farm https://www.morsmordre.net/t10001-skrytka-bankowa-nr-2134#302368 https://www.morsmordre.net/t9106-herbert-grey#274578

Powrót do góry Go down

Lipiec - wrzesień 1957

Lipiec 1957
Spoiler:

06.07.1957| Anthony Macmillan - zakończona | Puddlemere, dwór Macmillanów
-Za późno, jestem aktualnie bez różdżki - rozłożył bezradnie dłonie. - Została mi zabrana i nie mogę się doprosić aby mi ją oddano. Teoretycznie mam ją otrzymać 16 lipca.
Spochmurniał wypowiadając tego słowa. Bez różdżki czuł się jak bez ręki. Przyzwyczaił się, że jest zawsze obok, idealnie pasująca do jego ręki niezależnie od tego ile miał lat.
-Zrobiłem to ze strachu, przyznaję. Bywam w Londynie i nie wiem jakbym się wytłumaczył z posiadania różdżki, która nie jest zarejestrowana.
Przyznał otwarcie, ponieważ dopiero co wrócił do Anglii, więc wolał się stosować do zaleceń. Nie wiedział co przyniesie przyszłość. Nie miał pojęcia, co może się wydarzyć za dwa miesiące.

18.07.1957| Regi Weasley/Jimmy - zakończona | Doki, Parszywy Pasażer
Był pechowcem. Tego nie dało się ukryć. Kości same mu to pokazywały i zdawało się, że parę innych osób zainteresowało się ich grą zaglądając ukradkiem na stół. Kaprawe ślepia innych bywalców Parszywego widziały jak potoczyły się kości. Ktoś cicho kaszlnął, ktoś inny prychnął, a jeszcze ktoś inny zacmokał. Nie musiał tego słyszeć aby wiedzieć, że jest w czarnej.... że ma problem i już przegrał. Wszystko zależało od tego czy przegra z klasą, czy jednak ostatni rzut sprawi, że będzie stawiał kolejkę towarzyszowi od kości w ramach wygranej. Okrutny los, po raz kolejny postanowił zakpić z Herberta, który myślał, że może choć raz będzie mógł powiedzieć, że miał szczęście.

20.07.1957 | Michael Tonks- zakończona | Dorset, Weymouth, Ścieżka w lesie
-Właśnie dlatego, że nie dzieje się za dobrze. - Odpowiedział w końcu podnosząc na wilkołaka niebieskie oczy, a cała jego twarz stężała. - Nawet ja wiem kiedy należy przestać udawać, że problemu nie ma.
Zebrał popiół, który się utworzył wokół ogniska, bliżej ognia. Pilnował aby go nie zaprószyć.
-Nigdy nie byłem na Syberii, sugerujesz abym się tam wybrał? - Jednak tropikalne lasy deszczowe były jego miejscem, do których zawsze wracał i robił to z wielką przyjemnością pomimo zabójczych motyli, ryb i pijawek. -Jak się chronić przed rybą? Nie wchodź cały do wody.

Sierpień 1957
Spoiler:

17.08.1957 |Florence Fortescue - zakończona | Greengrove Farm, Salon
-Gdybym wiecznie uważał, nie pojechałbym do Amazonii – zauważył z rozbawieniem w głosie, ale widać było, że maskuje tym niepokój jaki mu towarzyszył od kiedy wrócił do Anglii. -Na ogrodnika się nie nadaję.
Skrzywił się robiąc zabawną minę.
-Nie, będę zajmować się naszą szklarnią. Mam parę pomysłów jak ją ulepszyć oraz chcę skupić się na spisaniu wszystkiego co przeżyłem w formie książki. – A miał o czym pisać. Przez ostatnie lata to Amazonia była jego domem, widział wiele, poznał nowe smaki i zapachy. Zorientował się, że można żyć inaczej.

23.08.1957 - poranek | Friedrich Schmidt - zakończona| London Borough of Waltham Forest, Polana
-Wyznacz godzinę i miejsce – poprawił plecak. – Wracam.
Uniósł dłoń w geście pożegnania i ruszył w drogę powrotną przeklinając w myślach pięść dawnego znajomego oraz swoje gapiostwo. Dłoń wciąż bolała, a cała ta sytuacja boleśnie go uświadomiła, że należy wrócić do regularnych treningów i ćwiczeń. Stracił sprawność i siłę. Należało to jak najszybciej zmienić inaczej przy kolejnym takim spotkaniu zostanie z niego krwawa plama i nie będzie czego zbierać. Sygnał alarmowy powinien mu się włączyć kiedy mężczyzna wspomniał o podsłuchiwaniu. Czego się obawiał? Lub kogo? I w co tym razem Herbert się wpakuje? Hal znów będzie marudził i pewnie jak zwykle będzie miał rację.

23.08.1957 - popołudnie |Halbert Grey - zakończona| Greengrove Farm, Sypialnia Herberta
Otworzył drzwi i zerknął czy Hattie przypadkiem nie stoi w połowie ich wysokości by skarcić synów, że buty to się zdejmuje przed domem jak są całe w błocie. Na szczęście chyba nadal była w ogrodzie. Wciągnął różdżkę i wypowiedział zaklęcie:
-Chłoszczyść – wykonał odpowiedni gest i po chwili na schodach nie było widać śladu po tym, że wlazł z błockiem do domu. Zamknął ponownie drzwi do pokoju i wskazał na swoje znalezisko, które teraz spoczywało w rękach brata. - Rosną w małych grupach, zwykle pod większym drzewem. Możemy spróbować na dwóch stanowiskach i zobaczyć przez najbliższe dni gdzie się lepiej przyjmą. Z tego co wiem nie są zbytnio inwazyjne i nie powinny innym zaszkodzić.

24.08.1957 | Friedrich Schmidt zakończona | Śmiertelny Nokturn 10
Ujął kieliszek w dłoń i słuchał uważnie słów Szmidta. Bardzo uważnie. Każde słowo jakie ten wypowiadał miało teraz kluczowe znaczenie. Nadal nie był przekonany co do zgłaszania dziwnych rzeczy w lesie. W głowie odbiły mu się słowa Hala: „Pewnie polował na jakiś mugoli jak w czasach szkolnych”. Wtedy Herbert nie zwracał uwagi na pochodzenie innych uczniów. To starszy brat zwrócił mu uwagę, że jego kumpel Ślizgon, głównie leje tych mugolskiego pochodzenia. Zerkną teraz on uważniej na Szmidta i zmarszczył lekko brwi, czy wtedy polował na kogoś? Zabił? Różdżka była blisko, ale czy mu się teraz przyda?

Wrzesień 1957
Spoiler:

01.09.1957 |Rain Huxley- zakończona | Dzielnica portowa, Doki, Opuszczona Tawerna
-Jeszcze nigdy nie byłem ratowany przez opuszczone spodnie, mogę dopisać do kolejnych sytuacji, o których nie mówi się wnukom przy kominku. – Zaśmiał się z samego siebie, ale nos przypomniał mu o tym, że to nie był dobry czas na pogaduszki. Podszedł do okna aby upewnić się, że jest już czysto na zewnątrz. Obejrzał się przez ramię na kobietę.
-Do zobaczenia – rzucił jeszcze i wyszedł na ulicę by jak najszybciej opuścić doki i na jakiś czas się w nich nie pojawiać, póki gniew osiłków się nie zmniejszy.

05.09.1957 |Gwendolyn Grey - zakończona | Dwór Macmillanów, Pokój kwiatowy
Oczami wyobraźni widział jak kręci się po kuchni i piecze placek dyniowy oraz nuci coś pod nosem. Zapadła kolejna niezręczna cisza między nimi. Herbert podszedł do stolika aby odłożyć sadzonkę na stole.
-Nim sobie pójdę i dam ci spokój to mam jedno pytanie – spojrzał na nią uważnie jakby zapowiadał cięższy temat niż fakt, że odkryli rodzinną tajemnicę i mistyfikację. - W jakim domu byłaś w Hogwarcie?
Mówiąc to uśmiechnął się rozbrajająco, trochę bezczelnie. To był jego sposób na rozładowanie napięcia i jednocześnie pokazanie Gwen, że nie żywi wobec niej żadnej urazy.

13.09.1957 |Halbert Grey - zakończona | Magiczny Port, Camden Market
Byli prowadzeni przez funkcjonariuszy do Ministerstwa Magii gdzie Hal musiał się tłumaczyć z tego, że widniał na jakiś plakatach. Sytuacja byłaby śmieszna gdyby nie obecny stan rzeczy jaki panował w Londynie. Do Tower można było trafić za krzywe spojrzenie na wyżej postawioną osobę, a co dopiero za wspieranie jakiegoś buntu. Problem w tym, że jego brat nie należał do ludzi, którzy wchodzili by w takie układy czy sytuacje. Bywał porywczy czy niecierpliwy, ale nie był głupi. Funkcjonariusze łypali na nich z ukosa jakby spodziewali się, że bracia Grey zaczną im uciekać albo rozpoczną bijatykę. Nie to było w głowie Herberta, musiał wyciągnąć z tego bagna brata.

15.09.1957 |Halbert & Gwen & Kirsten - zakończona | Greengrove Farm, Przed domem
-Byłeś pierwszy aby przerobić je na dżem – Zwołał jeszcze ze schodów i zanurkował w szafie w poszukiwaniu czystej koszuli. Znalazł jedną z jasnego płótna w delikatną kratę więc nie zastanawiając się wiele naciągnął ją na grzbiet. Kiedy spojrzał na swoje odbicie w lustrze przypomniał sobie dlaczego za nią nie przepadał, ale cóż innego pozostało. Podwinął rękawy powyżej łokci i gwiżdżąc pod nosem zszedł na dół aby usłyszeć o maści na siniaki. –Tym razem doktor Halbert nie dał rady?



Zły pomysł?Nie ma czegoś takiego jak zły pomysł, tylko złe wykonanie go




Ostatnio zmieniony przez Herbert Grey dnia 05.07.21 15:13, w całości zmieniany 6 razy
Herbert Grey
Herbert Grey
Zawód : Botanik, podróżnik, awanturnik
Wiek : 29
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Podróżowanie to nie jest coś, do czego się nadajesz. To coś, co robisz. Jak oddychanie
OPCM : 15
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 7
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9088-herbert-grey https://www.morsmordre.net/t9097-awanturnik https://www.morsmordre.net/t9098-ten-drugi-grey#274432 https://www.morsmordre.net/f179-dorset-bockhampton-greengrove-farm https://www.morsmordre.net/t10001-skrytka-bankowa-nr-2134#302368 https://www.morsmordre.net/t9106-herbert-grey#274578

Powrót do góry Go down

Październik - Grudzień 1957

Październik 1957
Spoiler:
01.10.1957 | Reggie Weasley - zakończona | Hertford Road
Wtedy Herbert dojrzał jak jegomość spod ściany nagle się ruszył wyciągając swoją różdżkę i podszedł do tych właśnie drzwi. Nie wiedzieć kiedy różdżka Greya znalazła się w jego własnej dłoni gotowa do działania. Czy ten człowiek był kimś kto stał na czatach i teraz miał zamiar ostrzec kumpli o tym, że może być tutaj za chwilę gorąco? Czy chciał się w to mieszać? Ale jak mógłby odejść bez reakcji? W tym momencie był gotowy zawołać obcego, ale ten rzucił zaklęcie, które miało ułatwić otwarcie drzwi i ewidentnie starał się zrobić to po cichu. Czyżby chciał jednak pomóc, a nie zaszkodzić? Grey nadal ściskając różdżkę w dłoni postąpił parę kroków w jego stronę i odezwał się nagle nie wiedząc, że ma do czynienia z człowiekiem, z którym wcześniej przegrał w kości w Parszywym.

06.10.1957 | Frances Wroński - zakończona| Dorset, Polana w głębi lasu
-Zew przygody, tak sądzę - odpowiedział idąc parę kroków przed siebie. - Amazonia zachwyca, uważam, że kto raz do niej trafi nigdy nie zapomni jej zapachów oraz dźwięków.
Młodszy Grey pokochał lasy tropikalne, które traktował już jako drugi dom. Jednak nie był na tyle pyszny by twierdzić, że zna je doskonale. Co to, to nie. Zdawał sobie sprawę, że tropikalna dzicz wiele jeszcze przed nim skrywa, a on sam był gotów odkrywać jej kolejne tajemnice. I chociaż osiadł na dłużej w Dorset to wiedział, że pewnego dnia znów narzuci plecak na plecy by wyruszyć w kolejną podróż.

8.10.1957 -poranek | Kerstin Tonks - zakończona | Somerset, Wrzosowa Przystań, Przed domem
-Kerstin, są różne rodzaje nawozu odzwierzęcego. - Zaczął powoli chcąc zachować powagę chociaż realnie miał ochotę parsknąć śmiechem. -Do nawożenia używamy tego od zwierząt roślinożernych, takich jak chociażby konie. Kot jest zwierzęciem mięsożernym i to co masz w kuwecie nie ma żadnych właściwości użyźniających glebę.
Mając teraz tą informację mógł śmiało założyć, że to mogło mieć wpływ na wzrost roślin, a raczej ich całkowity brak.

08.10.1957 - popołudnie| Cillian Macnair - zakończona| Szkocja, brzeg jeziora Loch Ness
-Nie zrobię ci tej przyjemności, Macnair - odgryzł się równie kąśliwie na zaczepkę i obejrzał przez ramię. - Nie tym razem.
I na tym skończył się spokój jaki miał zamiar osiągnąć. Miał jedynie nadzieję, że przynajmniej ten nie rzuci się na niego z pięściami. Ostatnio spotkania po latach okazywały się niezwykle bolesne dla botanika. Pochylił się ponownie by wyciągnąć roślinę, która nie wyglądała zachęcająco, gdyż posiadała brązowe, małe listki z wypustkami, a jej zapach zgniłego mięsa wręcz odstraszał, zwłaszcza dla tych, którzy mieli wyjątkowo czuły węch mogła wywoływać odruch wymiotny.

10.10.1957 - poranek | Eunice Greengrass - zakończona | Reszta świata, Rezerwat Trójogonów Edalskich
-W takim razie zrobimy cały ogród w dwóch fazach panno Greengrass. - Oznajmił składając plany. - Mamy październik i większości roślin nie możemy teraz sadzać. Jednak możemy zająć się budowaniem przestrzeni, czyli wyznaczymy bieg naszego strumyka oraz znajdziemy odpowiednią rzeźbę i stworzymy konstrukcję dla bluszczu, którego będziemy mogli zasadzić i zacząć prowadzić po konstrukcji. Stworzymy ścieżki i zbudujemy rabaty, które na wiosnę będą gotowe do przyjęcia roślin. - Wyjaśnił mężczyzna, a chciał podkreślić, że musieli do stworzenia ogrodu podejść rozważnie i spokojnie. Takie miejsca nie powstawały od razu.

10.10.1957 - wieczór| Reggie/Jimmy Weasley - zakończona | Zachodni Port
Miał ochotę zostawić Jima samego, niech sprząta i haruje jak dziki wół jak jest taki cwany. Jednak Herbert miał odrobinę przyzwoitości, która mu na to nie pozwoliła chociaż kipiał z wściekłości. Kiedy Stary Szczur zniknął wraz z wiadrem zabrał się za zwijanie lin pokładowych, które walały się pod pokładem. Monotonna praca sprawiał, że cały gniew z niego schodził powoli, ale jednak, niczym z dętki, którą ktoś właśnie otworzył. Powoli do niego docierało, że mógł obrazić mężczyznę.

14.10.1957 | Anthony Macmillan - zakończona | Puddlemere, dwór Macmillanów
Wszyscy skrywają tajemnice, sekrety z przeszłości, które w czasie wojny były błogosławieństwem lub przekleństwem. Nie było wyjątków. Nikt nie był oderwany od własnej przeszłości i choć nie znał dobrze tej należącej do Macmillana to widział emocje jakie przetaczały się przez jego twarz. Nie miał zamiaru pytać, gdyż nie to było jego miejsce oraz nie czas. Może kiedyś, gdy wojna będzie tylko wspomnieniem, gdy będą mogli usiąść i zwyczajnie powspominać czasu grozy i mówić swoim dzieciom, żeby nie popełniały błędów swoich przodków. Herbert choć teraz nie miał ani żony, ani dzieci wiedział, że kiedyś założy rodzinę. To właśnie dla tych przyszłych pokoleń chciał tworzyć lepszy świat.

15.10.1957 | Celina Lovegood - zakończona | Londyńskie ZOO
-Nie sądzę abym należał do osób kochliwych – wyjaśnił ze spokojem i zaraz przeszedł do drugiej części jej pytania, znacznie bardziej neutralnej. – Orchidee mają wiele kształtów i kolorów, zachwycają swoim zróżnicowaniem oraz tym, że łatwo je hodować w warunkach szklarniowych. Są również proste w utrzymaniu ich w domu. Wystarczy źródło ciepła oraz odpowiednie podlewanie, a potrafią zachwycać przez wiele lat.

17.10.1957 | Veronica Findlay - zakończona| Magiczny port, Sklep "Coś niezwykłego"
-Pytanie brzmi jak pani potrafi szybko biegać i skakać? - Zagadnął, a na schodach usłyszeli kolejne kroki, zdawało się że są one dość ciężkie, a inne bardzo szybkie. Dość dziwne połączenie. Nim zdążyli wymienić się większa ilością zdań drzwi do wnętrza zostały otworzone, a w progu stanął ciężkawy mężczyzna z łysiną oraz spoconym czołem, trzymający wiaderko, z którego wystawały brudne ścierki. Za nim zaś znajdowała się chuda kobieta, której skóra naciągnięta była chorobliwie na kości twarzy. Aż dziw brał, że jest w stanie mrugać. W sękatych palcach trzymała szczotki, które lata świetności miały za sobą, a zmieść co najwyżej można nimi było parę pajęczyn pod sufitem ale nie podłogę.

20.10.1957 | Romulus Abbott - zakończona| Dunster Castle. Hol
On był jedynie przewodnikiem po świecie roślin, doradcą i współtwórcą ale nie malarzem artystą w ogrodach swoich mocodawców. Zupełnie inaczej kwestia miała się odnośnie szklarni i owego egzotycznego ogrodu. Było to miejsce, w którym to on grał pierwsze skrzypce. -Jeżeli chodzi o szklarnie, w naszej rodzinnej hodujemy sporo egzotycznych roślin. Mogę przygotować szczepki okresem zimowym, aby wraz z wiosną gotowe sadzonki przynieść, ale to będzie wymagało modernizacji samych szklarni.

21.10.1957| Romulus Abbott - zakończona| Dunster Castle, ogrody - zakończona
Przeczesał dłonią ciemne włosy rozmyślając długo nad tym co powiedział mu mężczyzna.
-Jesteśmy wstanie stworzyć warunki w szklarni takie aby rośliny mogły rosnąć już teraz. Może.. tymczasowo… udałoby się nam stworzyć przestrzeń dla nich… - Obszedł część gdzie panował umiarkowany klimat i podszedł do jednego zakątka. -Tutaj. Postawiliśmy piętrowe rabaty. Bokami puszczając pomidory, po środku bakłażany. A dla ziemniaków stanowiska w donicach i poustawiać je pod ścianami. - Kiedy to mówił przechadzał się po całości wskazując miejsca, w których mogłyby stać warzywa, o których wspominał. -Moglibyśmy też podjąć próbę szybszego wzrostu warzyw.

23.10.1957 | Celina Lovegood - zakończona | Isle of Dogs, Złoty Rybak
Może trochę przesadził, ale jego brat nie stronił od ludzi i był im życzliwy, czasami bardziej niż sam Herbert, który czasami uciekał od ludzi, bo miał zwyczajnie ich dość. Przyzwyczajony do życia w samotności musiał przestawić się ponownie na tryb stadny, co wcale nie było takie łatwe. Słuchał uważnie słów Celiny, ponieważ może ona sama sobie nie zdawała z tego sprawy, ale niosły ze sobą wiele informacji. Nic czego by się nie domyślał, ale teraz miał potwierdzenie w słowach dziewczyny. Pytanie, które zadała było z tych gdzie trudno było mówić prawdę. Kłamstwo i złudna iluzja zapewnień sama pchała się na usta i język. Chciał powiedzieć, że na pewno będzie lepiej, ba! Wojna na pewno się skończy na wiosnę, bo przecież ile można zabijać innych czarodziejów. Jeżeli poplecznicy tyrana wymordują wszystkich czarodziejów, którzy krzywo na nich spojrzą to za chwilę nie będą mieli kim rządzić.

24.10.1957| Evelyn Despenser - zakończona | Bar Old Forge, Knoyda
Jednak mam nadzieję, że masz pełną świadomość, że dom mój i brata stoi dla ciebie otworem? - Wolał się upewnić, że gdyby przyszło najgorsze może w pełni na niego liczyć. Już stawiali z bratem zabezpieczenia wokół Greengrove Farm. W ich domostwie ratunek i pomoc, mógł znaleźć każdy kto czuł się zagrożony obecnie panującą sytuacją. Żaden z braci by nie odmówił, nie przyszłoby im to do głowy. Spojrzał na przyjaciółkę znacząco, wierzył, że mogła znacznie więcej niż ucieczka i znajdowanie trupów w lesie. Mógł jednak uwierzyć, że się bała i nie chciała się wychylać, choć teraz mówiła pewnym siebie głosem, posyłała harde spojrzenie, a ton głosu świadczył o tym, że jest kobietą, która niczego się nie boi. Sięgnął po wcześniej odstawioną szklankę i pociągnął solidny łyk. Westchnął cicho.

28.10.1957 | Philippa Moss - zakończona | Jezioro Magicznej Sasanki
Nie wiedzieć czemu imię mocno go rozbawiło, ale fakt, że został rozproszony przez Philippę sprawił, że futrzasty psotnik postanowił wykorzystać nieuwagę i wybił się łapkami z jego ramienia. Herbert poczuł jak jeden z pazurków szoruje po jego policzku zostawiając na nim czerwoną pręgę. Moneta zaś została wyrwana z jego dłoni.
-Zaraza! - Zawołał mężczyzna i rzucił się w pogoni za małym stworzeniem, które już ślizgiem biegło przez zielony trawnik. - Wracaj tu!
Obejrzał się na Philippę mając nadzieję, że jak poskromić swojego pupila.

31.10.1957 | Mathilda Wroński - zakończona| Kawiarnia nad jeziorem (Kupidynek)
Zaczął słyszeć jej słowa i powoli do niego docierało, że nie mógł jej tego dać. Pogładził kobietę po głowie, a następnie ucałował jej czoło.
-Nie, moja droga, piękna Mathildo. Nie zapomnę cię, obiecuję. - Zapewnił gorliwie, ale czuł, że nie może pozwolić aby żądza nim zawładnęła, choć czuć, że jeszcze chwila, a nie skończyłoby się na namiętnych pocałunkach. - Poranek jest dla nas jednak bezlitosny i musimy się rozstać.



Listopad 1957
Spoiler:
2.11.1957 |Aurora Sprout - zakończona| Szkocja, Linne Mhoireibh
-Nie wiem, Rory - Nie chciał udawać i zapewniać jej, że to wszystko się skończy za parę miesięcy. Wojna mogła trwać latami. -Nie pozwalaj jednak aby odbierała ci marzenia i chęć życia w szczęściu. - On nie miał zamiaru się powstrzymywać. Jeszcze na początku lata by wolał unikać i uciekać, ale nie teraz. Teraz już wiedział, że chciał brać z życia co mu ono daje.

3.11.1957 | Halbert Grey - zakończona| Dorset,  Wzniesienie
Zdecydowanie nie jest – Zgodził się z bratem, a potem spojrzał na roślinę, którą mu wskazał. Zmarszczył lekko brwi. – Na zgorzele też to nie wygląda.
Patrzył w ciemne i sztywne wnętrze rośliny, a później przeniósł na glebę, którą przesypał podobnie jak brat w palcach. Spojrzał w kierunku zabudowań, zdawało się, że będą musieli zadać parę ważnych pytań mieszkańcom. –Gleba też jest skażona, ale jeszcze nie wiem czym. – Trącił czubkiem buta kawałek grudki, która rozsypała się w drobny mak. Zdawała się być miejscami wysuszona na wiór, a w innych aż nazbyt lepka. –Chodźmy popytać. – Ruchem głowy wskazał domy i tam też się skierował.

04.11.1957 |Reggie Wealsey  - zakończona | Parszywy Pasażer, Opuszczone Magazyny
-Jesteś idiotą, Jim - Odparł Herbet odstawiając szklankę wody na stolik.-A teraz schowaj różdżkę, i się nie ruszaj kiedy będę wysyłać list do Tonksa. - Patrzył intensywnie na Starego Szczura po czym poprawił kurtkę na ramionach. -Masz tu być jak wrócę i oczekuję wyjaśnień

6.11.1957| Michael Tonks - zakończona | Sherwood [II]
-Zabezpieczają się, nic dziwnego. Pytanie jak wiele osób miało z nim już styczność. – Dementor musiał się żywić aby istnieć, czy ktoś padł już jego ofiarą i stracił dusze? –Mam podejrzenia, że żyje tu grupa mugolaków, którzy boją się wyjść poza obręb hrabstwa.
Potoczył spojrzeniem po okolicy, byli w lesie Sherwood, tym samym, o którym opowiedziano wiele legend, a dokładniej o jego mieszkańcach z czasów panowania króla Jana bez Ziemi. Robin Hood był tym, który zabierał bogatym i oddawał biednym, łamał prawa narzucone przez tyrana i uchodził za wzór do naśladowania.

7.11.1957 |Reggie Weasley - zakończona | Doki, Pont Street 37/4
-Sam jestem półkrwi. Czasami bywam bardziej mugolem niż czarodziejem. - Rzucił szybko do słów Jima. Cała ta czystość krwi go śmieszyła. Rozumiał, że są ci, którzy od pokoleń się wywodzą z rodzin czarodziejskich, ale nie powinni oni przypadkiem dbać o resztę społeczności, a nie ją dzielić i rozrywać na strzępy jak to właśnie czynili? Rosier, Burke, Nott, Bulstrode, Black, Lestrange, Rowle wszystkie te nazwiska były dla niego skreślone. Sprzedali się, niszczyli Anglię, niszczyli ich świat zamiast go budować. Gardził takimi ludźmi.

8.11.1957 | Zlata & Halbert - zakończona| Greengrove Farm, Kuchnia
-Maski - Odpowiedział na pytanie Zlaty -Też bym nie chciał pokazywać twarzy, wiedząc, że jak przegram to mnie rozniosą na widłach. - Uśmiechnął się cierpko sięgając po trunek jaki pili z półgoblinką. Kiwnął głową słysząc jej słowa i zaśmiał się głucho -Wiesz jak mówią. Mały człowiek, wielkie ego.
Skwitował komentarz Zlaty, bo cóż im pozostało? Naśmiewanie się z wroga budowało jednak morale, dodawało sił i choć był to gorzki śmiech to ułatwiał życie w tym targanym wojną kraju.

10.11.1957 | FLORENCE FORTESCUE - zakończona | Greengrove Farm, szklarnia
Pamiętał minę Hala kiedy ten wkroczył w to miejsce, gdyż Herbert wyraźnie mu zakazywał przekraczać próg części tropikalnej. Tym działem młodszy Grey chciał zająć się sam nim wpuścił do niego brata.
-Po co ta mina? - Zagadnął ją z bezczelnym uśmiechem na twarzy pochylając się w stronę Florki. - Nie blizny, ale zagrożenie życia?
Zamyślił się lekko drocząc się lekko z kobietą i ruszył parę kroków do przodu.
-Słyszałaś o Demonicznym Motylu? - Zapytał zawieszając na chwilę głos.

12.11.1957| Philippa Moss- zakończona | Parszywy Pasażer, Pokój nr 6
-Zabrali, ale nie wiem kiedy wróci. - Z tego co wiedział kto raz wszedł do Tower prawie nigdy nie wychodził albo miał niebywałe szczęście, jednak nigdy więcej nie chciał tam wracać. -Hagrid to silny chłop. Z niejednego pieca jadł chleb. - Chciał jakoś dodać otuchy dziewczynie choć sam do końca nie wierzył w to, że półolbrzym zawita jeszcze do Parszywego.

15.11.1957 |  FLORENCE FORTESCUE - zakończona | Greengrove Farm, salon
-Oczywiście, że próbowałem – odpowiedział z udawanym oburzeniem w głosie. – Okropny lep. Nie posłodzisz nim kawy.
Patrzył na nią w skupieniu kiedy zaczęła snuć swoją opowieść. Z każdym zdaniem jego brwi szły ku górze coraz wyżej, a na twarzy pojawiała się mieszanina niedowierzania zmieszana z rozbawieniem. – Znaleźliście Beedle'a a bajki wymknęły się spod kontroli?
Powtórzył za nią powoli jakby starał się zrozumieć sens i prawdopodobieństwo tej opowieści. Zerknął na jej szklankę.

21.11.1957 | Prudence Macmillan - zakończona| Frensham Ponds, Surrey
Sytuacja nie przedstawiała się kolorowo i najgorsze było to, że miał dwie osoby, które były zależne od niego i liczyły na pomoc. Nie miał szans w starciu z olbrzymem. Jedyne co mógł zrobić to jakoś go spowolnić, sprawić, że odciągnie je od obydwu kobiet, dając im tym samym czas na ucieczkę. Kątem oka widział jak Prudence czołga się w stronę wody. O tyle dobrze, że olbrzym był jeszcze oślepiony więc nie mógł jej namierzyć wzrokiem. Miał tylko słuch i to miał zamiar wykorzystać Grey, choć ten czar długo się nie utrzyma.
-Uciekaj! Schowaj się! - Wołał do mugolki, chcąc ją wyrwać z przerażenia, które najprawdopodobniej sprawiło, że nie mogła się ruszyć ze swojego miejsca.

21.11.1957 | Aurora Sprout - zakończona | Dolina Godryka, Wrzosowisko
-Wyglądam jakbym przeszedł przez huragan. - Podniósł się powoli ze swojego miejsca starając się wykonywać jak najspokojniejsze ruchy. Wiedział gdzie jest łazienka, ale poszedł do niej z asystą kuzynki. -Pomożesz mi z kurtką? - Zapytał bo jednak wyginanie ciała wciąż było lekko problematyczne. Kiedy uporał się z ubraniami, a te wystawił przed łazienkę na wyciągniętej dłoni do Rory zwrócił się do niej.

22.11.1957| Florence FORTESCUE - zakończona | Greengrove Farm, wyjście do lasu
-Ewoluuje i powoli zmieniam się w mężczyznę zdolnego do wielkich czynów. - Spróbował jeszcze obrócić to wszystko w żart, ale był to kiepski żart. Widząc spojrzenie Florki, słysząc twardą nutę w jej głosie wiedział, że nie może przeciągać struny i dalej się z nią drażnić. Nie zasługiwała na to, a on okazał się strasznym dupkiem gdyby to dalej robił. -Czasami nie mam możliwości przeanalizowania planu. - Odezwał się już bez zaczepki w głosie, a wzrok miał śmiertelnie poważny. -Bywają sytuację, kiedy zwyczajnie muszę działać, a każdy moment wahania jest przeciwko mnie.

27.11.1957 | Volans Moore - zakończona| Gospoda pod Świńskim Łbem, Szkocja
-Na razie podróżowanie zostało odwołane na czas nieokreślony. - Odparł spokojnie, również bez żalu w głosie. Jak mógłby mieć pretensje do brata i matki? Rozumiał ich decyzję więc chciał być wraz z nimi. Na początku nie miał zamiaru się angażować w wojnę, uznał, że ona go nie dotyczy. Jak bardzo się mylił przekonał się niedługo potem. Rzeczywistość w dość brutalny sposób go uświadomiła, że nie można stać po środku, a robiąc to pozwalasz aby wydarzenia toczyły się wokół ciebie, a nie wraz z Tobą.

29.11.1957 | Justine Tonks - zakończona | Dolina Dovedale
Teraz czuł, że przydałby mu się wspólnik w całej tej akcji i nie tylko tej. Chyba powinien jednak bardziej zakręcić się wokół Macmillana i jego ludzi albo najzwyczajniej wciągnąć w to człowieka, który zawsze był obok i służył mu pomocą. Brata. Należało skończyć z dziecinadą chronienia się nawzajem i udawania, że nic się nie dzieje. Przerzut ludzi w ciągu paru godzin nie był łatwą sprawą, zwłaszcza, że jeden błąd mógł spowodować katastrofalne skutki dla wszystkich.


Grudzień 1957
Spoiler:
6.12.1957 | Justine Tonks - zakończona| Derbyshire, Samotna łódka
Poprawił poły okrycia wierzchniego bo zimny wiatr wdarł się nieprzyjemnie pod ubranie.
-Dzięki za zaufanie. - Dodał jeszcze, bo Herbert nie był mocny w górnolotnych mowach, ani w zapewnianiu o swojej lojalności czy oddaniu. Mężczyzna preferował gesty i czyny nad słowa, co znacznie lepiej mu wychodziło. Justine przedstawiła mu wiele informacji na raz, potrzebował chwili aby je poukładać w głowie. Zrozumiał jednak, że ma nadal robić to co robi i czekać aż się ktoś do niego zgłosi.-Macie jakieś spotkania gdzie ustalacie kto co aktualnie robi? Składacie jakieś raporty? Czy może Longbottom rozsyła zadania do wykonania?

10.12.1957 - zakończona | Florean Fortescue | Greengrove Farm, Salon
Zwłaszcza, że Florance bywała ostatnio częstym gościem w Greengrove Farm, mogło to wzbudzić podejrzenia. -Twoja siostra usłyszała parę opowieści, ale zapewniam, że nie wszystkie. Parę lat spędzonych w lasach deszczowych zaopatrzyły mnie w sporo historii. - Czuł się trochę jak na przesłuchaniu, ale z drugiej strony nie mógł udawać, że nie rozumie o co chodzi. -Florence jest bardzo miłą i ciepłą osobą. Niezwykle troskliwą. - Dodał jeszcze dając przestrzeń do nakładania kolejnych zabezpieczeń.

11.12.1957| Florence Forescue | Greengrove Farm, Salon
-Nie przepraszaj.- Odpowiedział głucho odstawiając wszystko na stolik, a następnie spojrzał na kobietę. Sięgnął po dłoń Florki i zamknął w swojej gładząc kciukiem jej wierzch; przez dłuższą chwilę milczał zbierając myśli. - Jak wygląda sytuacja w Oazie? - Zapytał w końcu, a głos miał śmiertelnie poważny. Nie chciał słyszeć, że sobie pomagają, że są zgrani i wierzą w przyszłość. Chciał usłyszeć prawdę jak wyglądała sytuacja. Patrząc po stanie Florence mógł jedynie zakładać, że nie najlepiej, a wyobraźnia podpowiadała najgorsze scenariusze.

15.12.1957 | Halbert Grey - zakończona | Greengrove Farm, sypialnia Halberta
-Może czas pobawić się w Robin Hooda? Strzelę sobie odpowiedni kaptur i zacznę rzucać hasłami, o odbieraniu bogatym i rozdawaniu biednym? Może czas zebrać drużynę? - Starał się żartować, bo bycie śmiertelnie poważnym nie zawsze pomagało, wręcz przeszkadzało w dalszym działaniu. Sprawa choroby, która toczyła uprawy wyraźnie leżała na sercu starego z Greyów, widział to po tym jak ten marszczył brwi, jak zagryzał zęby. Miał misję do wykonania, a kiedy Hal obrał jakiś kierunek wołami nie odciągniesz. W tym też byli podobni - uparci jak osły.

26.12.1957 | Florence Fortescue - zakończona | Greengrove Farm, Salon
Wiedział, że od tej chwili istnieć będzie tylko ona. Orzechowe oczy, jasna skóra i delikatny zapach perfum, którymi była otulona niczym jedwabnym szalem. Ujął jej drobną twarz w swoje dłonie i wpatrywał się intensywnie chcąc zapamiętać każdy najmniejszy szczegół.
Była piękna z rumieńcem na twarzy, roziskrzonym spojrzeniem i rozchylonymi ustami łapczywie łapiącymi oddech po tej szaleńczej gonitwie.


Zły pomysł?Nie ma czegoś takiego jak zły pomysł, tylko złe wykonanie go




Ostatnio zmieniony przez Herbert Grey dnia 15.11.21 20:26, w całości zmieniany 5 razy
Herbert Grey
Herbert Grey
Zawód : Botanik, podróżnik, awanturnik
Wiek : 29
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Podróżowanie to nie jest coś, do czego się nadajesz. To coś, co robisz. Jak oddychanie
OPCM : 15
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 7
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9088-herbert-grey https://www.morsmordre.net/t9097-awanturnik https://www.morsmordre.net/t9098-ten-drugi-grey#274432 https://www.morsmordre.net/f179-dorset-bockhampton-greengrove-farm https://www.morsmordre.net/t10001-skrytka-bankowa-nr-2134#302368 https://www.morsmordre.net/t9106-herbert-grey#274578

Powrót do góry Go down

Styczeń - marzec 1958

Styczeń 1958
06.01 | Florence Fortescue - zakończona| Dorset, Pomost
Spojrzał przed siebie ponownie a na twarzy odmalowała się zaduma tak głęboka, że aż zmarszczka pojawiła się między jego brwiami.
-Musimy wracać. - Powiedział w końcu przerywając ciszę, która zdawała się trwać całe wieki.-Odezwę się do ciebie niedługo.
Odwrócił się w stronę Florence i podszedł do niej blisko by złożyć krótki pocałunek na jej czole.

07.01 | Ronja & Roselyn - zakończona| Staffordshire, Dolina Downs Bank
Wojna zbierała swoje krwawe żniwo, czego świadkami byli właśnie dzisiaj. Chora nienawiść, ideologia popychała wojnę na dalsze tory i nie wiedzieli kiedy to się skończy. Patrzył jak uzdrowicielki uwijają się wśród rannych, podawał im koce oraz pościel, które znaleźli w opuszczonych domach. Była to doraźna pomoc, a na ziemię sojuszu przybywało coraz więcej uchodźców liczących na przeżycie, zima zaś niczego nie ułatwiała.

16.01 | Zakon Feniksa | Dolina Godryka, Kurnik
W trakcie.

19/20.01 | Frederick, Gabriel, Vincent - zakończona | Somerset, Bath
Podążył za Frederickiem na północ zaraz po ścieżce wytyczonej w śniegu. Nie był najlepszym tropicielem, ale podróże po Amazonii dały mu jakieś doświadczenie w przedzieraniu się i podążaniu za wyznaczonym szlakiem czy po śladach, tak jak teraz. Liczył na to, że szczęście im będzie sprzyjać oraz dorwą drania.
-Patrz, widać, że zaczynało brakować mu sił…

23.01 | Ślub Steffena & Isabelli | Szczurza Jama, Dolina Godryka
W trakcie.

23/24.01| Halbert Grey - zakończona| Greengrove Farm
Klepnął brata w ramię i wyminął go. Decyzję już podjął, wiedział, że należało sprawdzić ten trop. Nie zrobienie tego mogłoby im poważnie zaszkodzić. Jeżeli działają tam szmalcownicy to pokrzyżują im plany, jeżeli zaś byli tam ludzie potrzebujący pomocy będą musieli się zorganizować by umożliwić im przetrwanie w okresie zimowym.

24.01 | Lucinda & Moira - zakończona| Greengrove Farm, Salon i Dorset
-Czy jest tutaj Alice Evans, żona Baxtera? - Zapytał głośni, a obłok pary uniósł się z jego ust. Tłum się poruszył, rozstąpił aby przepuścić szczupłą kobietę, której oczy się zaszkliły. -Ty jesteś Alice?
-Alice to moja siostra. - Powiedziała głucho kobieta, a dolna warga jej zadrżała. -Nie dała rady…- Herbert przymknął oczy słysząc ostatnie słowa. Westchnął ciężko.
-Baxter i jego dzieci są u mnie w domu całe i bezpieczne. Dał mi to aby was znaleźć. - Podał kobiecie narysowaną na kolanie mapę, a ta ujęła ją w dłoń. Zaszlochała. Jej reakcja i zachowanie, choć bolesne, uspokoiły resztę. Walter spojrzał na przybyłych czarodziejów.

26.01 | Aurora Sprout & Florence Fortescue- zakończona | Dorset, Zagajnik
-Pomogę pani… - Odezwał się, a Walter zaraz przyszedł mu z pomocą zapewniając kobietę, że nie ma powodów do obaw. -Figidu.
Zaklęcie otuliło ciepłem palce kobiety, które zaczęły odzyskiwać kolor, a ból mijał, co widział na zaskoczonej twarzy kobiety. Tyle mógł zrobić, nie znał bardziej skomplikowanych zaklęć, ale jej radość i ulga była warta wykorzystania nawet tak małej wiedzy leczniczej.

27.01 | Romulus, Kieran, Maeve, Regge, Stevie| Dunster Castle, Salon
W trakcie.


Luty 1958
03.02 | Thalia, Reggie, Vincent - zakończona| Wybrzeże Exmoor
Nim się zorientował coś pod nim zaskrzypiało niebezpiecznie, usłyszał pęknięcie, tak charakterystyczne dla drewna i nagle poleciał w dół. -Zaraza! - Poczuł jak połamane drewno ociera się o jego nogę i pomimo spodni rozcina skórę i zapewne sam materiał, czego teraz nie mógł ocenić bo właśnie wisiał jedną nogą, a druga nie dając rady utrzymać ciężaru wygięła się pod dziwnym kątem i zabolała paskudnie aż mężczyzna zaklął szpetnie pod nosem czując jak ból promieniuje od kostki w górę.

05.02 | Evelyn Despenser - zakończona| Greengrove Farm, Salon
Chciała zapewnić mu ochronę choć minimalną, tym że się od niego odsunie, jakby sama znajomość miała skazać go na śmierć.
-Nie rób mi tego, Evelyn. - Mruknął pod nosem z rezygnacją, która osiadła na jego ramionach. Podniósł się z ziemi i wylądował obok niej na kanapie. -Komuś muszę podrzucać fragmenty moich pamiętników do czytania..

07.02| Claire Fancourt - zakończona | Okolice, Skrzacie drzewo
-Mając zdolność wyższego rozumiania możemy aspirować do czegoś lepszego, a wykorzystujemy to do tego aby zadawać ból w bardziej wyrafinowany sposób. - Uśmiechnął się gorzko, bowiem nie raz widział owo okrucieństwo. Przyłapał się na tym, że znów porównywał Indian do białych ludzi. Ci pierwsi woleli oszołomić swojego wroga niż uciekać się do zabójstwa.

08.02 | Castor Sprout - zakończona| Greengrove Farm, Pracownia
-Jeżeli mają plan wzięcia nas głodem to nie zdziwiłbym się gdyby chcieli zatruć wszystkie gleby. Warto zwrócić na to uwagę. - Wstał ze swojego miejsca aby odprowadzić kuzyna do wyjścia. Choć nie padło to wprost bo wiedział, że ten działa z ramienia Zakony Feniksa. Nie musieli mówić na głos, wystarczyło parę słów, aby zrozumieć.

28.02| Zakon Feniksa - zakończona| Lancashire, Brzeg rzeki Lune
Trzaski jakie dochodziły zewsząd uświadomiły mu, że przedobrzył z Duną, a jej efekty niszczą dom, w którym się znaleźli. Jeżeli chcieli przetrwać to musiał zdjąć zaklęcie i tym samym oddalić widmo zawalenia się budynku. Widząc kolejne pęknięcie na ścianie kiwnął jedynie głową słysząc słowa Samuela, z którym dobrze się rozumieli choć współpracowali ze sobą pierwszy raz. Skierował różdżkę ponownie na ścianę, celem zdjęcia Duny. -Finite Incantatem. - Powiedział wyraźnie w myślach wiedząc, że teraz będą sami mogli swobodniej się poruszać po budynku i też z niego wyjść bez uszczerbku na zdrowiu.


Marzec 1958
KIEDY? | KTO? | GDZIE?
OPIS

KIEDY? | KTO? | GDZIE?
OPIS

KIEDY? | KTO? | GDZIE?
OPIS



Zły pomysł?Nie ma czegoś takiego jak zły pomysł, tylko złe wykonanie go


Herbert Grey
Herbert Grey
Zawód : Botanik, podróżnik, awanturnik
Wiek : 29
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Podróżowanie to nie jest coś, do czego się nadajesz. To coś, co robisz. Jak oddychanie
OPCM : 15
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 7
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9088-herbert-grey https://www.morsmordre.net/t9097-awanturnik https://www.morsmordre.net/t9098-ten-drugi-grey#274432 https://www.morsmordre.net/f179-dorset-bockhampton-greengrove-farm https://www.morsmordre.net/t10001-skrytka-bankowa-nr-2134#302368 https://www.morsmordre.net/t9106-herbert-grey#274578

Powrót do góry Go down

Herbert Grey

Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach