Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Wieża w Llangurig, Walia
AutorWiadomość
Wieża w Llangurig, Walia [odnośnik]19.12.20 12:27
First topic message reminder :

Wieża w Llangurig

Nikt nie wie kiedy, dlaczego i przez kogo wieża została zbudowana, jednak w świadomości mieszkańców Llangurig istnieje od zawsze. Położona na uboczu, w lesie, rozbudza wyobraźnię małej społeczności, a niektórzy lubią rozprawiać godzinami nad tym, czy miała być kaplicą, czy może jednak początkiem dla wielkiej fortyfikacji. Upływ czasu nie naruszył szczególnie kamiennej konstrukcji, która zresztą nigdy nie została dokończona: od zawsze wyróżniał ją brak sklepienia. Do wieży ulokowanej pomiędzy wysokimi drzewami prowadzi wąska ścieżka, która ciągnie się dalej, aż do szemrzącej rzeki Wye. Choć budzi ciekawość wielu, rzadko kiedy ktoś odwiedza to miejsce, co najwyżej w okresie letnim wokół wieży bawią się dzieci.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Wieża w Llangurig, Walia - Page 2 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Wieża w Llangurig, Walia [odnośnik]24.05.22 6:57
The member 'Hector Vale' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 25
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Wieża w Llangurig, Walia - Page 2 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Wieża w Llangurig, Walia [odnośnik]31.05.22 19:10
Gdyby była w stanie zogniskować spojrzenie na jednym punkcie, wyraźnym, a nie płynnym i zamglonym, niewykluczone, że dostrzegłaby zdezorientowany wzrok pary błękitnych oczu, które z takim zdziwieniem dojrzały jej strach. Celine łatwo czytała ludzkie emocje, można powiedzieć, że w pewien sposób miała do tego talent - zarówno do empatii, jak i bycia ich swego rodzaju przekaźnikiem, gdy z mózgu płynęły do baletowych puent i każdej pozycji w choreografii. Była też, przede wszystkim, Lovegoodem. Nie tylko tancerką wyklętą z teatru za nieswoje winy, ale i krwią z krwi, w której drzemały karminowe wzruszenia, sympatie, wzburzenia, uczucia subtelne i parzące, dobre i złe, a każde z nich jaskrawe, kolorowe. Teraz zbyt mocno uległa własnym. Męskie zdębienie pozostawało gdzieś obok, nieuchwytne, chociaż dziewczyna mrugała prędko i energicznie, żeby przytroczyć się do rzeczywistości i jakoś stanąć na nogi. Metaforycznie. Dosłownie, na szczęście, udało jej się na nich ustać. Kolana drżały, musiała też zwinnie poprawić jedną stopę, która zbyt mocno zapadła się w podmiękłej leśnej ściółce, ale nie upadła, bo wtedy zły wilk już na pewno zdążyłby obnażyć wilgotne od śliny kły i chapsnąć ją w całości; chociaż Hector na wilka nie tyle nie wyglądał, co nie pasował. Miał miękki, skądinąd przyjemny tembr głosu, przez który przemawiał wątły blask uśmiechu kojarzącego się z... Kimś z przeszłości. Jakimś nauczycielem z Beauxbatons. Chyba od zielarstwa - och, tak, z panem de Cheverny, który zawsze zadawał zbyt wymagające prace domowe na zbyt krótki termin ich oddania.
Poza tym - wiedziała, że jego ręce nie drgnęły od ostatniego momentu, gdy widziała je w ostrości, a przecież bez tego nie mógłby sięgnąć po różdżkę, gdziekolwiek miał ją schowaną. Może naprawdę nie przyszedł tu w złej intencji? Nie śledził jej, nie wspinał się do wieży otoczonej leśną gęstwiną, gdzie nikt, z pewnością, nie usłyszałby jej krzyku, gdyby coś jej zrobił? Celine przełknęła ślinę, sens jego słów, uspokajających i wyważonych, wciąż zdawał się jedynie muskać jej uszy zamiast dostać się do środka. Za to Hector, który przypatrywał się półwili uważnie, mógł dostrzec coś zdecydowanie nieprzeciętnego. Tuż ponad prawą piersią na froncie jej płaszcza, z przyszytej tam kieszonki, wychyliła się para rozczapierzonych odnóży. Z początku były ledwo widoczne. Poruszały się opieszale i leniwie, zupełnie jakby żyjątko w kołysce z tkaniny dopiero co przebudziło się gwałtownością reakcji swojej przyjaciółki.
- To nie ja śpiew-wałam - zaprzeczyła zbyt szybko, tak gorliwie, jakby od tego miało zależeć jej życie. Albo inaczej: jakby to miało określić, czy mogła być dziś jego celem, poszukiwana z ramienia owianego tęsknotą Tower of London. I choć jej płuca cały czas pracowały zbyt gwałtownie, by można było mówić o biernym oddechu, Celine odczuła ulgę, gdy wizja przed oczyma zaczęła być wyraźniejsza. Dopiero teraz mogła zarejestrować kim był nieznajomy: młodą twarz muskał rumieniec porannego chłodu, natomiast dłuższe, ciemnobrązowe włosy tu i ówdzie odbijały promienie szarego słońca przeciskające się przez baldachim gałęzi. Był przystojny. Z aparycji - nijak nie przypominał już pana de Cheverny, a bardziej kojarzył się jej z Fabienem, partnerem tanecznym przy okazji Alicji w Krainie Czarów. Był Białym Królikiem.
Tymczasem Ogniomiot wspiął się na szczyt kieszeni, wodząc po okolicy oczyma, które rozbiegały się we wszystkich kierunkach, nierówno. Walijski chłód niezbyt mu odpowiadał. To dlatego jego kolory, perłowe róże i pomarańcze, były teraz tak nasycone? Półwila nawet nie spojrzała w dół, nie dostrzegła faktu, że wydostał się z ciepłego posłania, które mu tam urządziła; ten fakt nie mógł jednak umknąć Hectorowi.
Jej ręka drgnęła lekko, ale nie opadła w dół.
- Pan nie wyjmie swojej? - spytała cicho, ale z gorącym strachem wyczuwalnym w głosie. Nikt nie nauczył jej pojedynkowania się, nie w ten sposób. Szkolne podstawy były niczym w zetknięciu z pozbawionym hermetyczności światem zewnętrznym, mogła pamiętać tradycyjne powitanie, ale w głowie miała jedno wielkie pstro, zamiast wspomnień bojowych zaklęć. Jeśli mężczyzna chciał walczyć, równie dobrze mogła od razu wywiesić białą flagę... Ale Celine przynajmniej próbowała zachować pozory, drżąca i rozchwiana jak liść na wietrze, chociaż każdy skrawek jej duszy błagał, żeby po prostu go przeprosiła. Za cokolwiek, za wszystko. Za każdy powód, który mógł mu posłużyć do tego, by być na nią złym.
Nawet nie zauważyła, że (powoli, ale jednak) powracający do niej spokój, albo przynajmniej jego namiastka, wynikał z bólu. W dół palca drugiej, opuszczonej ręki, tej, którą tak zazgrzytała o ściany budowli, ciekła ciurkiem krew. Wygięty paznokieć przekroczył każdą barierę elastyczności i oderwał się od skóry tak mocno, że trysnęła posoka; znajoma, zbawienna, po bólu zawsze było dobrze. Po bólu dawano jej odpocząć. Po bólu mogła spróbować zasnąć, sama, w ciasnej celi.
- Kim p-pan jest? To... to naprawdę tylko spacer? - a jeśli nie, dlaczego mnie pan okłamał, zamiast od razu zawlec z powrotem do Londynu albo zabić tu na miejscu? Ściągnięta lękiem mimika zamigotała zaszkleniem oczu, z bólu, nerwów i poczucia zagrożenia. Nikt by się nie dowiedział, gdybyś tu umarła, Celine. Taka jesteś głupia.


there's a part of me that's desperate for changes, tired of being treated like a pawn. but there's a part of me that stares back from inside the mirror, part of me that's scared I might be wrong, that I can't be strong...
Celine Lovegood
Zawód : Baletnica
Wiek : 21 lat
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
the men of the village were kind to us, but the women of the village soon grew cold.
OPCM : 8
UROKI : 3
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 26
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Półwila

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9177-celine-lovegood#278139 https://www.morsmordre.net/t9212-dziadek#279452 https://www.morsmordre.net/t9215-brzydkie-piekne-kaczatko#279468 https://www.morsmordre.net/f184-grimmauld-place-12 https://www.morsmordre.net/t9214-skrytka-bankowa-2148#279459 https://www.morsmordre.net/t9213-celine-lovegood#279455

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Wieża w Llangurig, Walia
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach