Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
[SEN] Another dance
AutorWiadomość
[SEN] Another dance [odnośnik]02.01.21 22:49

Another dance – Primrose & Ares


Ubrana w delikatną muślinową koszulę nocną stąpała bosymi stopami po miękkiej, zroszonej trawie. Delikatne listki muskały skórę, a kropelki wody spływały po kostkach w dół ku palcom. Każdy krok był ostrożny i jednocześnie lekki, czuła się niczym piórko. Wokół niej unosiła się mgła więc nie widziała wszystkiego, ale słyszała jak w oddali szmerze strumyk wody. Był świt, piękny niczym z obrazu, lekko rozmyty jakby malarz chciał ukryć jakąś tajemnicę przed podziwiającym jego dzieło. Powinna czuć zimno, ale tak nie było. Nie drżała, nie odczuwała chłodu, a jednak wiedziała, że gdzieś czai się w oddali, gotowe zaatakować w każdej chwili. Zatrzymać ją w uścisku, z którego nie będzie mogła się uwolnić. Obejrzała się za siebie ciekawa co ujrzy za plecami. Tam jednak też była mgła, ale coś majaczyło. Jakby zamek? Pałac? Nie było to Durham była niemalże tego pewna. Ruiny? Postanowiła iść w tamtym kierunku ciekawa co też skrywa delikatna zasłona mgły. Powoli z każdym krokiem wchodziła w mleczną gęstwinę, ale nie mogła jej odegnać od siebie. Za to zarys budynku był coraz wyraźniejszy. Ruiny, które znała i kiedyś widziała. Jakby w innym życiu. A może jednak w tym i wcale nie tak dawno temu? Ciemne włosy zebrane jedynie tasiemką opadały na jej plecy i lekko wiły się wokół twarzy oraz poruszały pod wpływem miłego wietrzyku, który składał pocałunki na jej twarzy. Przymknęła oczy rozkoszując się tym przyjemnym uczuciem, a kiedy na powrót jest otworzyła stała przed ruinami Whitby, a ona w białej koszuli nocnej mogła uchodzić za ducha, który je regularnie nawiedza. Jak mogła tak szybko przebyć ten szmat drogi, przecież jeszcze była tak daleko, a ruiny ledwo majaczyły na horyzoncie. Czuła pod bosymi stopami chłód kamienia, jego ostre krawędzie. Kusiło ją aby zejść dalej, by wkroczyć w głąb ruin, zbadać je, ale coś ją powstrzymywało. Jakaś nieznana siła mówiła jej, że powinna spojrzeć w innym kierunku. Spróbować przebić się wzrokiem przez wszechobecną mgłę. Odwróciła swoje spojrzenie w dal by po chwili zorientować się, że coś się w niej porusza. Ostrożnie zeszła z kamienia i czując miękkość trawy odetchnęła z ulgą. Postąpiła parę kroków do przodu wytężając wzrok. Nie minęła dłuższa chwila jak zorientowała się, że w jej stronę zmierza człowiek, a do jej uszu doszedł dźwięk skrzypiec. Pojedynczych skrzypiec, grających melodię spokojną, a jednocześnie lekko niepokojącą. Przyprawiającą o szybsze bicie serca, przywołując wspomnienia pewnego balu? Tańca? Co jakiś czas do wiodących skrzypiec dołączały inne, delikatnie w tle, podkreślając konkretny moment utworu. A postać naprzeciwko niej zbliżała się coraz bardziej. Ubrana w długi płaszcz szła spokojnym krokiem, a poły wierzchniego okrycia powiewały za nim i rozganiały wszech obecną mgłę. Był to mężczyzna. Dobrze znany jej mężczyzna. Serce zadrżało, a w dole żołądka coś ją ścisnęło. Co tu robił? Ubrany jedynie w niedopiętą koszulę, wpuszczoną w spodnie, na nogach buty do jazdy konnej, a na ramionach ten płaszcz łopoczący za nim niczym zapowiedź czegoś niezwykłego? Groźnego?



May god have mercy on my enemies
'cause I won't

Primrose Burke
Zawód : Badacz artefaktów, twórca talizmanów, B&B
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Problem wyjątków od reguł polega na ustaleniu granicy.
OPCM : 4 +1
UROKI : 1
ALCHEMIA : 28 +5
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 6 +2
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica
[SEN] Another dance E331336106fb118b6485453aee90de3a
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8864-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8880-listy-do-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8879-primrose-burke https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t9143-skrytka-bankowa-nr-2090#276327 https://www.morsmordre.net/t8894-primrose-e-burke
Re: [SEN] Another dance [odnośnik]04.01.21 22:37
Fakt występowania w czyimś śnie jest na szczęście niewiadomą dla występującego. Sny pozwalają nie tylko na przepracowanie tego, czego głęboko pragniemy, ale również dzięki nim możemy odkryć coś, o czym nigdy nie pomyślelibyśmy na jawie. Skoro więc zdarza się tak, że chociażbyśmy bardzo nie chcieli o kimś myśleć, a on pojawia się w snach, nawiedza je bezczelnie, zdarzyło się tak, ze w śnie panny Bruke pojawił się pewien dżentelmen, który sam nigdy by nie podejrzewał, że mógłby tam trafić. Przekonany o tym, że pewne dramaty go dotyczyły, inne musza go ominąć, ale najważniejsze, że ma to wszystko z głowy - spał sobie słodko za sprawą eliksiru w Sandal Castle. A jednocześnie miał zostać po raz pierwszy, i pewnie nie ostatni, bohaterem marzeń sennych pewnej młodej damy.
Ares Carrow, a raczej jego wyobrażenie o nim, wyobrażenie wykreowane w głowie Primrose Bruke, właśnie kroczył przez zamglone łąki, kroczył pewnym siebie krokiem. Wyglądał, jakby dopiero co wstał z łoża, wciągnął na siebie spodnie, nie zdążył w nie wcisnąć poprawnie koszuli, za to wcisnął buty, zarzucił jakiś szlafrok - albo może płaszcz i jak w transie wyszedł, by spotkać się z ukochaną. Ten zazwyczaj powściągliwy dżentelmen, przypomina w tym momencie raczej postać z  romantycznego filmu, wygląda jakby czyny jego dyktowało tylko serce, serce chore na miłość do której teraz idzie pewnym siebie krokiem.
Ares zaciska ręce, ale nie wygląda na złego. Lodowate spojrzenie iskrzy się, a oczy wydają się być  szklanymi kulami gładko odbijającymi zimne światło poranka. To chyba poranek, chociaż nie wygląda, jakby zmrużył oko chociażby na chwilę. Taki też staje przed Primrose. Zmęczenie jednak nie przygasza przystojnej twarzy. Ares przyszedł na to spotkanie dla Primrose i dlatego, chociaż pora jest ciężka, chociaż wygląda jakby ledwo co wstał z łóżka, teraz  uśmiecha się tryiumfalnie. Dziewczyna może poczuć, jak jego spojrzenie z uznaniem przesuwa się po jej ciele, zupełenie nieskrępowane dwornymi zasadami. Gdy podczas ich przejażdżki pozwolił sobie na ułamek tego spojrzenia, w śnie było ono porównywalne do zwierzęcia, które bezpardonowo patrzy na swoją ofiarę. Ofiarę miłości?
- A więc przyszłaś. Wiedziałem, że sobie byś nie odpuściła. - o czym mówił, czy czegoś Primrose nie pamiętała? A może jego mgliste słowa odnosiły się do czegoś, co miałoby sens w prawdziwym życiu? Tymczasem skazani są na scenę o niepewnych kształtach, w której on chociaż dopiero co był daleko, teraz stoi przed nią, a chwilę później ogląda się przez ramie i mrugnięciem, zaprasza ją, żeby poszła z nim, żeby poszła zwiedzić ruiny.
Ares Carrow
Zawód : biznesman, zarządca w stajniach
Wiek : 31
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Hard work and ambition are vulgar.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t8988-ares-carrow https://www.morsmordre.net/t9000-cooper#270633 https://www.morsmordre.net/t9001-ares#270653 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t9139-skrytka-nr-2118#276166 https://www.morsmordre.net/t9066-a-carrow#319475
Re: [SEN] Another dance [odnośnik]05.01.21 10:22
Co on tu robił? Nie powinno go tu być? Jednak czy na pewno? W końcu była na ziemiach rodu Carrow, to oczywiste, że mógł wyjść na poranny spacer, ale czy na pewno? Mgła zdawała się mieć odpowiedzi na wszystko, a jednak milczała jak zaklęta zacieśniając się tylko wokół nich. Był jeszcze tak daleko i w mgnieniu oka stał już przed nią. Dumny, postawny i pewny siebie, zadrżała pod tym dzikim wzrokiem, który prześlizgnął się po jej ciele. Jak samo spojrzenie może sparaliżować? Nie mogła się ruszyć zaklęta jego oczami, które fascynowały i jaśniały niczym gwiazdy. Dlaczego tu był? Przecież nie chciał jej znać. Uciął znajomość, oznajmił, że nie może sobie na to pozwolić. Czemu ją teraz odwiedzał? Mówiąc uśmiechał się tak, że aż miękły jej kolana. Gdyby mogła kontrolować świadomość wygnała by Aresa, ale nie mogła. A może mogła, ale nie chciała? Nie odpuściła? Słowa dzwoniły w głowie niczym małe dzwoneczki, drążyły umysł, wibrowały nieznośnie. Wiedział? Skąd? Przecież jej nie znał. Nie chciał poznać. Rozgoryczenie i żal rozlały się po jej sercu, ale nagle znalazł się parę kroków przed nią. Zachęcał aby poszła za nim. Czy chciała? Kiedy umysł pytał, ciało działało. Jeden krok, chłód kamieni pod stopami. Drugi krok, drobne kamyczki wbijają się w delikatną skórę, ale idzie za nim, wiedziona na pokuszenie. Ulegająca jego czarowi nie potrafi się przeciwstawić. Wchodzi w głąb ruin, mgła zostaje zastąpiona powoli opadającym całunem ciemności. Wszelkie dźwięki poranka milkną, zastępuje je przerażająca cisza, która wręcz dźwięczy w uszach. Wtem słyszy odgłos jego miarowych kroków, jest przed ni choć go nie widzi. To na pewno on, jest o tym przekonana. Nie zostawiłby jej samej w ciemności, gdzie koszmary nocy mogą ją dorwać i zamknąć w zimnych objęciach. Jednak zlękniona wyciąga dłoń przed siebie aby go odnaleźć, mieć pewność, że nie jest sama.
-Gdzie jesteś? – Wyszeptała, gdyż odgłos kroków ucichł. Czy ją porzucił na pastwę losu? Obejrzała się za siebie pewna, że zobaczy wyjście z ruin, ale za nią była jedynie kamienna ściana. -Ares?
Czy wolno jej mówić do niego po imieniu? Jednak teraz nie obowiązywały ich zasady. Mogli je porzucić. Imię mężczyzny wibrowało w powietrzu, było niczym zakazany owoc, po który ośmieliła się sięgnąć.
Znów zabrzmiały skrzypce, cicho i jakże niepokojąco, a jednocześnie niosąc obietnicę czegoś niezwykłego. Nadal wyciągała dłoń przed siebie w otaczającą ją ciemność.



May god have mercy on my enemies
'cause I won't

Primrose Burke
Zawód : Badacz artefaktów, twórca talizmanów, B&B
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Problem wyjątków od reguł polega na ustaleniu granicy.
OPCM : 4 +1
UROKI : 1
ALCHEMIA : 28 +5
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 6 +2
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica
[SEN] Another dance E331336106fb118b6485453aee90de3a
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8864-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8880-listy-do-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8879-primrose-burke https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t9143-skrytka-bankowa-nr-2090#276327 https://www.morsmordre.net/t8894-primrose-e-burke
Re: [SEN] Another dance [odnośnik]07.01.21 22:37
Primrose słyszała muzykę. Skrzypce są wyjątkowo dramatycznym podkładem, ale oddają wymiernie charakter dotychczasowych spotkań pomiędzy nią a panem Carrowem. Fortepian byłby smutniejszy, flet zbyt delikatny, nie wspominając nawet o harfie, czy altówkach, które znów są zbyt skoczne. Skrzypce zacieły ostro, a Primrose mogła mieć wrażenie, że ta ciemność czuć chłodem.
Wtedym Carrow pojawił się przed nią, wychodząc z owej ciemności, pewny siebie, tajemniczy i zadowolony z tego, że dała się porwać tej gonitwie pomiędzy murami Whitby.
- Przecież jestem tuż obok Ciebie - mówi, a głos jego nabiera echa odbijając się od średniowiecznych kamieni. - Wystarczy, że powiesz, a się zjawie obok - i rzeczywiście, chociaż  wcześniej Ares był na wyciągnięcie ręki, teraz nagle jego policzek znajduje się tuż obok policzka Primrose, a słowa które mówi, brzmią po trzykroć bardziej, bo mówi je wprost do jej ucha. Jego usta nie zamknęły się po ostatnim słowie, zawisło pomiędzy powietrze, które stawało się coraz bardziej ciężkie do udźwignięcia. O wiele łatwiej byłoby, gdyby lady Primrose dała mu jakiekolwiek sygnał. Wystarczyło, że lekko westchnęła, a Ares przesunął głowę i zaczął ją całować. Czy czuła już kiedyś prawdziwe pocałunki, a może musiała sobie wyobrażać jak to jest? Senne pocałunki miały to do siebie, że chociaż trwały krótko, wydawało się, jakby ogarniały całe ciało i rozgrzewały do nieprzytomności. I nim Primrose nasyciła się tymi pocałunkami, znów wybrzmiały skrzypce, a ona tańczyła razem z tłumem ludzi.
Był tam też pan Ares, tym razem jego strój przypominał płomieć, tak był pomarańczowy i soczysty. Te rodowe kolory Carrowów podkreślały czerń jego włosów, ale musiały sprawiać wrażenie komiczne, bo przy ramionach Ares miał dziwne kawałki materiału, przypominające płomienie. Musiało to rozbawić niejedną osobę na balu, bo nikt z nim nie chciał tańczyć, co chwila panny zmieniały partnerów, by tylko nie tańczyć z nim. A może na tym polegał ten taniec? Ale Carrow pojawiał się gdziekolwiek panna Bruke odwróciła głowę. Był już blisko, by znów zniknąć jej z zasięgu wzroku. I nagle zetknęła się jego ręka z jej ręką. I jak za sprawą świstoklika, taniec przeniósł się nagle w zupełnie inne miejsce. Tam gdzie, światło było ciepłożółte, a oprócz muzyki wirowały wokół nich jeszcze białe róże.
Ares Carrow
Zawód : biznesman, zarządca w stajniach
Wiek : 31
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Hard work and ambition are vulgar.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t8988-ares-carrow https://www.morsmordre.net/t9000-cooper#270633 https://www.morsmordre.net/t9001-ares#270653 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t9139-skrytka-nr-2118#276166 https://www.morsmordre.net/t9066-a-carrow#319475
Re: [SEN] Another dance [odnośnik]08.01.21 17:52
Tony skrzypiec zwiastowały grozę lub ukojenie. Ciemność, która ją otaczała była gęsta niczym gruby materiał, który nie przepuszcza światła. Niczego nie widziała, nie czuła podłoża pod stopami, kiedy nagle się objawił przed nią niczym duch. Uśmiechnęła się z ulgą, a ciemność wokół jakby zleżała. Nim jednak zdążyła coś powiedzieć był tuż obok. Tak niebezpiecznie blisko. Złapała gwałtownie powietrze czując drażniące muskanie jego oddechu na swoje skórze, przyjemne mrowienie przebiegło przez cały kręgosłup w dół sprawiając, że nogi stały się jak z waty.  Nim się zorientowała obdarowywał ją pocałunkami? Czy tak właśnie wyglądały? Czy to normalne, że paliły skórę, sprawiały, że stawała się bezwolna. Serce biło jak oszalałe, a ciało łaknęło więcej. Wtem skrzypce, a z jej piersi wydobył się jęk zawodu. Wiedziała co już sygnalizują. Wirowała w tańcu, którego nie znała, ale nie myliła kroków. Przejście, zmiana rąk, ukłon, podskok i kolejny partner. Dojrzała go jednak, jak stał i wpatrywał się w nią tymi swoimi brązowymi oczami. Kierowała ku niemu swój wzrok niczym igła kompasu ku północy. Kiedy wirowała, strój zmieniał się w żywe płomienie, które trawiły jego ciało. Unosiły się ku górze, ale nie obejmowały twarzy, która zdawała się rozmywać.
-Nie... - wyrwało się jej z ust i w tym momencie, jak za sprawą czaru tego słowa był naprzeciwko niej. Trzymał w swojej dłoni jej drobną i kruchą. Zadrżała pod tym dotykiem. Objął ją w tali pewnym chwytem i przyciągnął do siebie w kolejnych krokach tańca. Nagle cała sala zniknęła i byli tylko oni, obydwoje wirujący w tańcu. Ares ubrany cały na biało, w kontraście do jej czarnej, niczym skrzydła kruka sukni prowadził w tańcu. Czuła się lekko, a jednocześnie cała płonęła w jego objęciach. Spojrzała mu w oczy i zatopiła się w ich głębi. -Nie opuszczaj mojego boku...
Poprosiła w kolejnej figurze tańca, a skrzypce zbliżały się do niebezpiecznego momentu, że znów się coś zmieni. Nie chciała tego. Pragnęła aby taniec trwał w nieskończoność, aby trzymał ją w ramionach, nie puszczał. To był sen, nie mogła być to prawda. We śnie wszystko jest możliwe, każde pragnienie można spełnić, każde słowa mogą paść i nie poniesie się za nie konsekwencji. Rozchyliła wargi w delikatnym uśmiechu jaki posłała swojemu partnerowi.
-Pocałuj mnie – nakazała głosem pewnym, że wie o co prosi i liczy się z konsekwencjami tej prośby. Jednakże tutaj nie musiała się obawiać jej spełnienia. Chciała ponownie doświadczyć tego przyjemnego dreszczu, tego uczucia niepokoju i spełnienia naraz, które pojawiało się trakcie pocałunku.



May god have mercy on my enemies
'cause I won't

Primrose Burke
Zawód : Badacz artefaktów, twórca talizmanów, B&B
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Problem wyjątków od reguł polega na ustaleniu granicy.
OPCM : 4 +1
UROKI : 1
ALCHEMIA : 28 +5
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 6 +2
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica
[SEN] Another dance E331336106fb118b6485453aee90de3a
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8864-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8880-listy-do-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8879-primrose-burke https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t9143-skrytka-bankowa-nr-2090#276327 https://www.morsmordre.net/t8894-primrose-e-burke
Re: [SEN] Another dance [odnośnik]16.01.21 19:23
- Nigdy nie opuszczę - obiecuje Ares z sennych mar. Ma może do powiedzenia jeszcze kilka podobnych kwestii, wszystkie one będą miały za zadanie przekonanie dziewczyny o tym, że jest jedyną kobietą jego życia, że tylko ona się liczy, a żadna inna nie istnieje, w każdym razie nie istnieje po to, żeby mógł obdarowywać ją takim samym uwielbieniem jak Primrose. Przekonana o tym dziewczyna, pełna nadziei może wirować z nim w tańcu. On zaś trzyma ją mocno w rękach, pewnie prowadząc w takt otaczającej muzyki. Jej czarna sukienka, pięknie mieniąca się w świetle księżycowym, jego białe ubranie, czyste i nieskalane niczym. Oto on, jej biały rycerz na białym rumaku. Ona zaś tajemnicza, mądra i elegancka. Dobrali się jakby byli dwoma połówkami dopełniającej się układanki jin i yang. Sam taniec bywa również bardzo intymny, taki walc swego czasu uważany był za taniec wręcz szokujący. Przecież przy tak szybkim tempie, tylu podskokach i figurach, mogła się pokazać damska kostka, a nawet może łydka! Nic to w porównaniu do współczesnych rockendrolli, ale o tych chyba nasza śniąca i tak nie ma większego pojęcia. Te otaczające ich płatki z białych róż, to też symbol jego rodu, Primrose dobrze o tym wie. Może to to ją tak nastroiło, by poprosić o to co chciała. Była tak bezwstydna, że gdyby to działo się w rzeczywistości, mogłaby zrobić na Aresie piorunujące wrażenie. Przecież usta arystokratek nie znają takich rozkazów.
- Lady Bruke... - mówi mrukliwym szeptem pan Carrow, przychylając się do pragnień damy, tym razem nie poprzestając tylko na pocałunkach. Wydaje się, jakby jego ustom nie wystarczyła słodycz jej ust. Zsuwają się zachłannie obcałowując  nagość szyji, a nosem zarysowują drogę w dół po policzku. Dłonie Aresa przestały niewinnie  podtrzymywać rękę Prim, przesuwają się na jej plecy, obejmują z większą siłą i pasją. Ares jest przecież ideałem mężczyzny, bogiem wojny, a ona w jego ramionach przemienia się w gorącą Afrodytę. Ten związek po raz kolejny mógłby wybuchnąć pełnią ognia, na to się zanosi, kiedy całując jej szyje i schodząc niżej w piersi, Ares roznieca płomień. Mógłby? A może się zamienił? Primrose chyba nie do końca zdaje sobie sprawę, co właśnie robi Ares, ale cokolwiek by nie robił, na pewno czytała o tym w jednej ze swoich niegrzecznych książek. Niknie gdzieś obraz, ale nie niknie to uczucie. A on znów mówi pod jej adresem słowa pourywane, przecież skupia się na obcałowaniu całego ciała: - Nie mogłem jeść, nie mogłem spać, o tobie myślałem moja kochana
Już wkrótce Primrose będzie słyszała tylko ten jego szept, który ogarniał całą jej głowę. Powtarza jej imię, coraz szybciej, słabiej, mniej wyraźnie.
Ares Carrow
Zawód : biznesman, zarządca w stajniach
Wiek : 31
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Hard work and ambition are vulgar.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t8988-ares-carrow https://www.morsmordre.net/t9000-cooper#270633 https://www.morsmordre.net/t9001-ares#270653 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t9139-skrytka-nr-2118#276166 https://www.morsmordre.net/t9066-a-carrow#319475
Re: [SEN] Another dance [odnośnik]16.01.21 21:54
W jego otoczeniu czuła się niczym bogini piękności Afrodyta uwodzona przez boga wojny. Tak jak w tych mitach gdzie uległa ona czarowi wojownika, który postanowił uwieść próżną boginię. Stali się kochankami, których płomienny romans trwał nawet wtedy gdy zostali za niego potępieni. A słowa, wypowiedziane chrapliwym głosem wypalały ślad w jej duszy i umyśle. Były tym co chciała usłyszeć, nawet jeżeli miały być słodkim kłamstwem to postanowiła w nie wierzyć. Płynęła w tańcu zapominając o całym świecie, byli jedynymi ważnymi osobami w tym momencie. Biel zlewała się z czernią tworząc całość w tańcu, który nazywany był szokującym, ale nadal pozostawał niezwykle intymnym. Ciało do ciała, jego dłoń na jej plecach, której obecności była niezwykle świadoma. Słowa tak śmiałe wypowiedziane pewnym głosem nie zdążyły wybrzmieć kiedy skradł je z jej warg. Usta połączone w pocałunku tak odmiennym od poprzedniego, niezwykle gorącym i pełnym pasji. Z jej ust wydobywa się ciche westchnienie kiedy czuje pocałunki na szyi, krew szumi głośno w uszach, a jej palce zaciskają się mocniej na jego ramionach, gniotąc nieskazitelną biel ubrania mężczyzny.
-Lordzie Carrow... - powiedziała urywanym szeptem nie do końca rozumiejąc co się właśnie dzieje. Ścieżka wytyczona przez jego usta pozostawiła gorący ślad na skórze. Drżała w jego objęciach, czując jak staje się bezwolna pod jego dotykiem. Pierś wznosiła się i opadała w gwałtownych oddechach. Nie znała tego uczucia, było jej całkowicie obce. Co się właśnie działo? Dlaczego czuła się jednocześnie ociężała i lekka? Dlaczego w głowie kłębiło się tysiące myśli, a każdy dotyk powodował pożar na całym jej ciele. Po chwili obraz zaczął się rozmywać, ale była w pełni świadoma jego dotyku, o którym nie miała pojęcia, że może istnieć. Teraz jednak była pewną siebie kobietą, która wie czego oczekuje, gdyby była to rzeczywistość już by spłonęła rumieńcem nie wiedząc gdzie podziać oczy, w którą stronę patrzeć. Głos Aresa brzmiał w głowie wyraźnie, ale zaczął znikać. Ogarnęło ją zaniepokojenie. To już? Wszystko znika? Koniec? Nie kryła swojego rozczarowania czując jak zaczyna spadać w dół, jak coś ją ciągnie i nie chce puścić. Skrzypce przybrały na mocy, dźwięki wręcz ją ogłuszały i sprawiały, że nie słyszała już jego głosu. Zamknęła oczy chcąc się ich pozbyć z głowy. Kiedy je otworzyła znów stała na polanie pośród mgły. Znów była boso i w koszuli nocnej, która nieskromnie odsłaniała jej ramiona. Nadal drżała, ale nie z zimna, wciąż czuła palący ogień jej skórę. Bezwiednie wyznaczyła palcem drogę, którą wcześniej poprowadziły po jej skórze usta Aresa.



May god have mercy on my enemies
'cause I won't

Primrose Burke
Zawód : Badacz artefaktów, twórca talizmanów, B&B
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Problem wyjątków od reguł polega na ustaleniu granicy.
OPCM : 4 +1
UROKI : 1
ALCHEMIA : 28 +5
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 6 +2
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica
[SEN] Another dance E331336106fb118b6485453aee90de3a
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8864-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8880-listy-do-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8879-primrose-burke https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t9143-skrytka-bankowa-nr-2090#276327 https://www.morsmordre.net/t8894-primrose-e-burke
Re: [SEN] Another dance [odnośnik]22.01.21 0:01
Znów była na polanie pośród mgły. Carrow gdzieś zniknął, chyba pozostawiając ją samą po to, żeby mogła trochę odetchnąć po tym co właśnie się wydarzyło. Czy jest świadoma tego, co to było właściwie? Jej ciało odpowiedziało naturalnie. W swoim śnie wiedziała co robić, prowadziła swojego kochanka tam gdzie było jej najprzyjemniej. Czy w prawdziwym życiu będzie gotowa uczynić to samo? A może spłonie pod jego pierwszym spojrzeniem, osłupiała zostanie wystawiona na tę próbę do której nikt nigdy jej nie szykował. A jakim on będzie partnerem, czy będzie ją widział? Czy może, zbyt automatycznie podchodząc do roboty, zapomni, że ma do czynienia z o wiele bardziej niewinną istotą. Nie żadną kochanką z tysiąca i jednej nocy, pracującą całym swoim ciałem na jego przyjemność. Nie jest mu nic winna, a jednak stara się ofiarować mu całe swoje serce, by gdy tylko na nie spojrzy, uznał, że nadaje się i jej nie odtrąci. Jak wiele wątpliwości musiało kłębić się w sercu małej Prim. Ares nie myślał bynajmniej o żadnej z nich.
Za to Ares ze snów Primrose, był bardziej wrażliwy. Nagle pojawił się obok dziewczyny i położył rękę na jej ramieniu, okrywając ją przed jakimś chłodem. Odwrócił w jej stronę twarz i uśmiecha się lekko.
- To wszystko będzie twoje, Prim. Powiedz mi tylko czego najbardziej pragniesz, a dam ci też to - zachęca młodą kobietę senna mara o twarzy Carrowa. Jego oczy są czarniejsze niż w rzeczywistości, wyrażają zainteresowanie tylko główną bohaterką, widać w nich nie tylko uczucie, ale też tęsknotę i pożądanie. Czy właśnie tego chciała Prim? A co z marzeniami o godności kobiecej, o wolności i niezależności?
Ares Carrow
Zawód : biznesman, zarządca w stajniach
Wiek : 31
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Hard work and ambition are vulgar.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t8988-ares-carrow https://www.morsmordre.net/t9000-cooper#270633 https://www.morsmordre.net/t9001-ares#270653 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t9139-skrytka-nr-2118#276166 https://www.morsmordre.net/t9066-a-carrow#319475
Re: [SEN] Another dance [odnośnik]22.01.21 21:02
Sny bywają zdradliwe, pokazywały to czego człowiek bał się powiedzieć na głos. Wręcz żądać. Nie rozumiała dlaczego śni o lordzie Carrow i to jeszcze taki dziwny sen. Zdawał się momentami wyrwany z romansów, które czytywała jako nastolatka. Był jej pragnieniem? Czy może stali się bohaterami fragmentów książki, którą kiedyś czytała? Czy ostatnie wydarzenia w teatrze oraz ślub Frances i Daniela sprawiły, że Ares pojawił się w jej snach. Był wytworem jej wyobraźni, iluzją, która pewnie nigdy się nie spełni, a jednak był tak realny i prawdziwy. Czuła każdy jego dotyk, oddech na swojej skórze i podobało się jej to. Czy powinno się podobać, czy to dobrze, że czerpie z tego przyjemność? Czuła jak pieką ją policzki, a zdradliwy rumieniec występuję na twarz. Nie chciała aby widział jak się czerwieni. Czy taki mężczyzna jak lord Carrow zadowoli się niedoświadczoną panną? Pewnie wolałby kobietę pewną siebie i swoich wdzięków, taką, która wie co należy robić. Ona zaś, mogła jedynie marzyć, a senna mara w postaci Aresa pojawiła się obok niej na polanie kładąc swoją dłoń na jej ramieniu jakby chciał ochronić ją przed chłodem mroźnego poranka. Czuła chłód ziemi, przecież miała bose stopy. Poranna mgła wdzierała się pod cienką koszulę nocną pod która drżała i trzęsła się. Gdy usłyszała jego słowa odwróciła się aby spojrzeć w te ciemne oczy. Tak nienaturalnie ciemne, które zadawały jej odwieczne pytanie: Wolność czy słodkie zniewolenie? Co wybierzesz? Być niczym ptak w złotej klatce i uderzać skrzydłami o jej pręty kalecząc się za każdym razem, a może wolność i unoszenie się w powietrzu pośród chmur, bez zaznania słodyczy jaka jej była oferowana.
To był jednak jej sen, to ona dyktowała warunki. Tutaj mogła zrobić to co chciała.
-Pragnę spełnienia. Daj mi je. - Powiedziała Prim w swoim śnie i stanęła naprzeciwko lorda Carrow zarzucając mu ramiona na szyję. Stając na palcach połączyła swoje usta z jego dając sygnał, że rozbudził w niej żądze i pragnienia o jakich do tej pory nie miała pojęcia. Przylgnęło ciało do ciała, a palce zacisnęły się na materiale jego koszuli. Czuła przez koszulę nocną żar jaki od niego bił, chłód odszedł w niepamięć przegoniony pragnieniami i marzeniami sennymi. Stali wśród ruin, a bok znajdowały się dwa wierzchowce skubiące leniwie trawę. Byli w tym miejscu, gdzie zakończyła się ich gonitwa, na ziemi leżał jego surdut i jej żakiet. Wsunęła dłonie w gęste włosy mężczyzny wciąż nie przerywając pocałunku żarliwego i pełnego tęsknoty. Całe ciało zalała fala gorąca, serce chciało wyskoczyć z klatki piersiowej, a ona poczuła jego dłonie na swojej nagiej skórze i otworzyła gwałtownie oczy…

Zobaczyła nad sobą baldachim swojego łóżka, gorąc jednak jej nie opuszczał, słyszała przyspieszone bicie swojego serca, a dłonie które przyłożyła do twarzy drżały.


|zt dla Prim



May god have mercy on my enemies
'cause I won't

Primrose Burke
Zawód : Badacz artefaktów, twórca talizmanów, B&B
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Problem wyjątków od reguł polega na ustaleniu granicy.
OPCM : 4 +1
UROKI : 1
ALCHEMIA : 28 +5
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 6 +2
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica
[SEN] Another dance E331336106fb118b6485453aee90de3a
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8864-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8880-listy-do-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8879-primrose-burke https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t9143-skrytka-bankowa-nr-2090#276327 https://www.morsmordre.net/t8894-primrose-e-burke
Re: [SEN] Another dance [odnośnik]27.01.21 20:58
Czy to prawda, co Ares słyszy z ust Prim? Nie zażyczyła sobie wolności, szacunku, ani trochę nie narzeka na to, że sam nie postanowił się z nią ożenić. A może o tym nie wie, może w swojej dziecięcej naiwności doszukuje się prawdziwych uczuć ze strony kawalera. A jednak to jest tylko sen, więc może tak być, że się ich doszukuje. Może nawet je znalazła? Ares ze snów patrzył na nią spojrzeniem pełnym namiętności. Miał serce na dłoni, dawał jej je i zachęcał, by wzięła sobie, bo i tak już jest jej. Kiedy spytał o to, czego ona chce najbardziej na świecie, też nie pomyślała o tym co stanowiło nią samą. Nie o nauce, godzinach w piwnicy alchemicznej. Chciała coś, co pomoże jej odkryć nieznaną część jej samej. Chciała spełnienia i brała je zachłannie, nie bacząc na sztywne ryzy nauk arystokratycznych. Skąd w niej ten ogień, pojawił się tak niespodziewanie. Jasna sprawa, już wcześniej przejawiała sygnały, że nie jest zwykłą panienką z rodziny z tradycjami. Wydawała się być silna, zdecydowana, a jednak kiedy szło o cielesność... chociaż, zaraz, jeżeli by się zastanowić, Prim od samego początku dbała o to, by ta była atrakcyjna. Nosząc koszulę zapiętą na ostatnią bezpieczną ilość guzików, ubierając piękną, dopasowaną sukienkę, która w głowie mężczyzny (tego prawdziwego), wciąż tkwiła, niczym jakiś talizman po danej kobiecie. On sam nie zwykł zbierać owych po wszystkich kobietach, ale faktycznie w swojej głowie utworzył pewnego rodzaju muzeum namiętności.
Póki co, gorące pocałunki gdzieś przy ruinach są tylko marzeniem sennym. Z perspektywy ostatnich wydarzeń, dość niecodziennym marzeniem jak na damę, którą Ares poprosił, by nigdy więcej go nie niepokoiła. A jednak i dla niego, kolejne spotkanie będzie miało inne zabarwienie. Jemu została złożona propozycja nie do odrzucenia, więc będzie musiał starać się zdobyć odrzucone serce Prim. Czy spełniając tym samym owe nocne... mary?

/koniec
Ares Carrow
Zawód : biznesman, zarządca w stajniach
Wiek : 31
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Hard work and ambition are vulgar.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t8988-ares-carrow https://www.morsmordre.net/t9000-cooper#270633 https://www.morsmordre.net/t9001-ares#270653 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t9139-skrytka-nr-2118#276166 https://www.morsmordre.net/t9066-a-carrow#319475
[SEN] Another dance
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach