Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Obraz ku czci Morgany
AutorWiadomość
Obraz ku czci Morgany [odnośnik]14.01.21 20:58
First topic message reminder :

Obraz ku czci Morgany

★★★
Obraz przedstawiający kąpiącą się we krwi dziewic Morganę Selwyn, nazwany "Apetyt na młodość" wygrał prestiżową nagrodę dla dzieł sztuki. Choć konkurenci i zasady oceniania prac nie były jawne, wiadomo, że obraz Morgany zwyciężył w przedbiegach. Pierwszym laureatem tego niezwykłego konkursu organizowanego przez londyńską Galerię Sztuki został znany i popularny i jakże utalentowany brytyjski malarz, Thomas Fortescue. Obraz w ciągu kilku dni stał się tak wartościowy, że galeria przeznaczyła dla niego osobny pokój, by każdy kochający sztukę miał szansę zostać z doyenne Morganą Selwyn sam na sam.

Aby sprawdzić jaki wpływ ma obraz na ciebie, rzuć kością K6:
1- przyglądasz się i przyglądasz, ale prócz nieruchomego obrazu nic nie dostrzegasz. Obraz, nawet jeśli ładny wciąż wygląda tylko jak obraz;
2 - skupiając swoje oczy na uwiecznionej na płótnie Morganie widzisz, że jej oczy zwracają się w twoją stronę, a czarownica uśmiecha się delikatnie, inaczej niż wcześniej. Jej mina jest kokieteryjna i ma na ciebie wpływ, jakby farba nasączona została amortencją. Widzisz, że jest piękna i niezależnie od własnych preferencji przez resztę dnia zdajesz sobie sprawę, że nie ma piękniejszej kobiety od niej;
3 - kiedy przyglądasz się malowidłu ono nagle ożywa, jak większość czarodziejskich obrazów. Kobiety na nim uwiecznione krzątają się wokół Morgany, rozcinają sobie kolejne żyły, pozwalając by posoka spływała z ich przedramion prosto do wanny;
4 - analizując to wybitne dzieło sztuki przez chwilę zaczynasz wątpić w jego magię. Ono jednak, jakby usłyszało twe myśli niespodziewanie ożywa — ale porusza się na nim wyłącznie doyenne Selwyn. Unosi się z wanny, ukazując nagie, piękne ciało spływające krwią dziewic. Uśmiecha się finezyjnie i opuszcza obraz, zostawiając cię oniemiałego jeśli jesteś mężczyzną i zazdrosną jeśli jesteś kobietą;
5 - obraz nieszczególnie cię zainteresował, zajmujesz się czymś innym, odwracając od niego wzrok, ale wtedy czujesz na sobie czyjeś spojrzenie i jeśli masz towarzystwo z pewnością nie należy do niego. Zwracasz się w stronę obrazu i widzisz, jak wszystkie obecne na nim kobiety patrzą na ciebie, uśmiechając się zmysłowo. Doyenne Selwyn ruchem palca zaprasza cię do siebie, a ty nagle tracisz zmysły i zamierzasz spełnić jej prośbę, próbując wejść do powieszonego na ścianie obrazu;
6 - malowidło budzi w tobie wielkie zainteresowanie, a jeśli posiadasz biegłość malarstwa, potrafisz docenić prawdziwy kunszt jego wykonania, precyzję, ruch pędzla, odwzorowanie z rzeczywistością. Jesteś tak nim zafascynowany, że nie możesz mu odmówić i postanawiasz zamówić jego replikę, za którą musisz zapłacić symbolicznego knuta (1PM - zakup obrazu należy zgłosić w aktualizacjach w celu dopisania go do ekwipunku).

Lokacja zawiera kości
[bylobrzydkobedzieladnie]


Ostatnio zmieniony przez Mistrz gry dnia 25.03.22 21:12, w całości zmieniany 2 razy
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Obraz ku czci Morgany - Page 2 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Obraz ku czci Morgany [odnośnik]17.10.21 6:07
Odpowiednio. Powstrzymał kąciki ust przed wygięciem się w delikatnym uśmiechu, pokwitowaniu na tą jakże Rowlowską, powściągliwą odpowiedź. Na tle innych dam lady Catriona wydawała się tak zachowawcza, że aż szczera w swoich oszczędnych słowach. Wiedział jednak, że szczerość to tylko pozory - jedna z masek nakładanych, by wzbudzać zaufanie w innych. Jej zadaniem było wzbudzanie sympatii przebywających w Cheshire dam, a jego - tkanie prawdy dla pospólstwa oraz służba możnym tego świata, w tym lordowi Albertowi.
Każdy z nich - arystokratów, bogaczy, klientów potrzebujących legilimencyjnej asysty - myślał zapewne, że jest dla Corneliusa wyjątkowy. Jednych lordów, jak Rowle'a czy Bulstrode'a, lubił bardziej. Innych mniej. Każdemu służył jednak z tym samym lizusowskim uśmieszkiem, a Minister Magii tkwił zapewne w przekonaniu, że Cornelius to lojalny pracownik, wcale nie czyhający na jego własny stołek.
Czasem, gdy maskarada stawała się nie do zniesienia, wyobrażał sobie jak otruty Cronus wije się w konwulsjach pod biurkiem Ministra Magii, a on - Cornelius Sallow - zasiada wreszcie za tym biurkiem.
Kiedyś. I oby obyło się bez brudzenia sobie rąk. Polityk musi mieć nieskalaną reputację, Sallow nigdy nie posunąłby się do jawnego morderstwa. Pozostawało mu czekać na odpowiednią okazję i cierpliwie budować własną pozycję.
-Cieszę się, że nazwa budzi to wszystko. I tak, oczywiście, że brałem udział. Ministerstwo i Londyn... nie spaliśmy całą noc. - uśmiechnął się uprzejmie, spoglądając śmiało prosto w oczy lady Rowle i nie wnikając w szczegóły. Niech wyobraża sobie co chce, może zostać mordercą w oczach damy, proszę bardzo. Zaplanowanie tamtej nocy i dopilnowanie, by wszystkie media napisały o poranku o jej wyjątkowym znaczeniu, było jednak ważniejszą pracą niż bezmyślne zabijanie mugoli na ulicach miasta. Policja wykonywała swoją pracę, Cornelius swoją. Prawdę mówiąc, do domu mógł iść już wieczorem, gdy wszyscy udali się na własne patrole - ale i tak nie spał całą noc, stojąc przy oknie i myśląc o nich. Zastanawiał się, czy umrą.
I umarli - po prostu kilka miesięcy później.
Może byłoby prościej, gdyby naprawdę pożegnał ich pierwszego kwietnia.
Myśl o tym, że mugole są ludźmi, że niektórych można pokochać, że dzieci nieczystej krwi nie różnią się niczym od tych czystej (poza głupotą, ale za nią mogła odpowiadać po części normańska krew Sallowów) - była jego najpilniej strzeżonym sekretem, bluźnierczą herezją, którą zabierze ze sobą do grobu.
Służył ideałom, niezależnie od tego, czy w nie wierzył. Tkał je po to, by inni w nie uwierzyli. Po raz pierwszy oderwał wzrok od Morgany i zatrzymał go na twarzach służek.
Może był słaby i bierny, niczym one?
Nie, nie był. Sprytna służka wybrnęłaby z tej sytuacji. Wypiła eliksir wielosokowy i zajęła miejsce lady doyenne w wannie, cokolwiek.
-To mądra myśl. - pochwalił odruchowo, słowa dam należy przecież chwalić. A więc jej zdaniem kobiety spotykały konsekwencje za odrzucenie męskich serc - czy na pewno? Deirdre radziła sobie doskonale, kwitnąc na zgliszczach ich miłości.
Niegdyś myślał za to, że za odrzucenie serca kobiety nie spotkają go żadne konsekwencje - i chyba nadal pragnął w to wierzyć.
Wymiana kurtuazji dobiegła końca, gdy Catriona subtelnie przypomniała mu, po co się spotkali. Subtelniej i cierpliwiej od męża, ale i tak dość konkretnie jak na damę. Dość prędko. Uczyła się od męża. Czuł mimowolny podziw - znając Rowle'ów parę lat, widział jak młoda dziewczyna dorasta do roli żony Alberta niemalże na jego oczach. Niełatwa to rola.
-Jeśli spotka się lady z damami z rodów Black, Burke i Rosier, proszę wykazać się subtelnością i taktem w rozmowach o jakichkolwiek akcjach charytatywnych. - doradził, zniżając głos. -Być może już lady o tym słyszała, ale w grudniu odbyła się zbiórka jedzenia na Connaught Square w Londynie. Niestety tłum okazał się... niewdzięczny. - zacisnął mocniej szczękę, nie przyznając się (takie informacje kosztowały dodatkowo) do własnych podejrzeń, że reakcję tłumu i tamte koszmarne ulotki zaplanował ktoś wyjątkowo sprytny, wyjątkowo podły, wyjątkowo manipulancki.
Ktoś, kto mógłby wychować się w rodzinie Sallowów, ale kto nie miał prawa bytu w londyńskim porcie. Trzeba wyplenić te osoby niczym szczury - częściowo motywowany tym Sallow ruszył pod koniec grudnia na londyńskie kanały, ale zabici tam rebelianci nie wyglądali wcale na dziennikarzy.
-Miałem przyjemność walczyć z rebeliantami u boku lordów. Lord Albert zapewne doskonale już o tym wie - albo i nie, ale wypadało powiedzieć, że tak. -ale na polowaniu przydzieliłbym lordowi Mathieu Rosier miejsce z przodu, a lordowi Perseusowi Black jakieś... bezpieczniejsze. - skwitował dyplomatycznie. -Być może młode damy również poruszą odpowiednie historie o ich męskich sercach, obydwaj dżentelmeni nie zostali wszakże oficjalnie nikomu obiecani? - tym razem to w jego głosie zadźwięczała pytająca nuta, Catriona mogła wiedzieć z salonowych plotek więcej niż on. On tylko doradzał, jak obrócić banalną historię w rozpalającą zmysły plotkę, w rumieniec na damskich twarzach, perlisty chichot.
-Proszę... okazać serce lady Aquili. Wydaje się silna, a jej zainteresowanie propagandą i smykałka do polityki budzą moje osobiste uznanie, ale obawiam się, że śmierć brata i ostatnie wydarzenia mogły mocno na nią wpłynąć. - odezwał się nagle, choć tej informacji nie musiał już sprzedawać, choć to była bardziej rada i prośba niźli plotka, choć w jego głosie rozbrzmiała niespodziewana ciepła nuta. Nuta, której tam być nie powinno. Odchrząknął prędko, znów utkwił wzrok w Morganie.
-Ciekawe, czy w sklepiku sprzedają repliki tego dzieła. - zmienił prędko temat.


I watched with glee

While your kings and queens
Fought for ten decades
For the gods they made

Cornelius Sallow
Zawód : Rzecznik Ministerstwa Magii, propagandzista
Wiek : 44
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Zaręczony
I'm a man of wealth and taste
And I lay traps for troubadours
OPCM : 5
UROKI : 35
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej
Obraz ku czci Morgany - Page 2 Tumblr_p5310i9EoI1v05izqo1_500
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8992-cornelius-sallow https://www.morsmordre.net/t9022-gaius https://www.morsmordre.net/t9023-cornelius-sallow https://www.morsmordre.net/f146-chelsea-mallord-street-31 https://www.morsmordre.net/t9021-skrytka-bankowa-nr-2119#271390 https://www.morsmordre.net/t9123-cornelius-sallow#275155
Re: Obraz ku czci Morgany [odnośnik]20.10.21 20:28
Czynny udział Corneliusa w sławetnej Nocy Oczyszczenia mile zaskoczył Catrionę; w szczerości z samą sobą spodziewała się jednak, iż obrał on pozycję za ciepłym i bezpiecznym biurkiem, tkając słowa propagandy mające ukazać się następnego dnia w wydaniu Walczącego Maga. Tymczasem los pokazał, że nawet pozbawiony kręgosłupa pędrak był w stanie unieść różdżkę w swej dłoni i walczyć za magiczny świat, za dominium, w którym pewnego dnia przyjdzie żyć jej synowi. Synom. Oby i dla nich starczyło wówczas zadań do wykazania się męstwem. Pretekstu do przelania posoki niewartych, niegodnych szczurzysk roznoszących na brytyjskich ziemiach jedynie zarazę fałszywego proroctwa i panowania nad potężniejszymi od siebie. Po mugolach nadejdzie inny wróg, inny obcy, a jemu kres położy krew z jej krwi; poniosą oni schedę lorda Alberta i lady Catriony w przyszłość, gdzie zasłużą się znacznie w oczach Czarnego Pana jako wojownicy i mędrcy, choć ona być może tego dnia już nie dożyje. Cichy, melodyjny pomruk uleciał z piersi, ni aprobata, ni dowód kontemplacji przyprószającej myśli, bo wizje miała w sobie słodkie, napawające dumą nieuchronnie nadciągającego spełnienia.
- Wicher tej magicznej intencji powinien zyskać swój własny obraz. Czy Ministerstwo poczyniło w tym kierunku jakieś kroki? Odnaleziono odpowiedniego artystę? - wzrok pomknął wówczas w dół, do plakietki sygnującej portret ku czci lady doyenne Selwyn. Odnalazła tam tytuł, a przede wszystkim także tożsamość twórcy - a skoro był on w stanie stworzyć dzieło zdolne uwieść nawet i jej niewrażliwe na sztukę serce, oznaczało to, że spektrum swych umiejętności miał doprawdy wyjątkowe. - Thomas Fortescue wydaje się godnym kandydatem - oceniła zatem, choć w swej umiarkowanej wiedzy pozbawiona informacji na temat żywota rzeczonego malarza. Nie daj Merlinie, by poległ zaatakowany przez Zakon Feniksa - czy i inne terrorystyczne jednostki prześlizgujące się niczym robactwo w półcieniach.
Uznanie co do jakości swych przemyśleń pozostawiła już bez zbędnego słowa, bo to podszepty Corneliusa większe miały znaczenie niż dalsza czcza dyskusja o kobiecej naturze, w jakiej powiedziane zostało wszystko to, co powinno. O wiele mocniej nęciła plotka. Zapraszała do umysłu naturalną, choć umiarkowaną ciekawość, rozjątrzoną jedynie na dźwięk znajomych tożsamości młodych arystokratek, które wciąż sądziły, że dobrocią wymierzoną w stronę pospólstwa będą w stanie zawojować świat. Zmienić jakość nawet kilku istnień. Catriona lata podobnej naiwności miała za sobą; ludność w swej roszczeniowości nie znała umiaru, a każdy przebłysk wspaniałomyślności wieńczyła niezadowoleniem, jakoby pomocy wciąż było im mało. Żałosne. Dama zmarszczyła lekko brwi, odwróciwszy głowę, by szarymi tęczówkami dosięgnąć lica Ministerialnego urzędnika; coś w jej ekspresji stało się ostrzejsze, coś pociemniało - a i sama aura zdawała się zziębnąć. Niczego pomyślnego nie było to wróżbą.
- Doprawdy uważa pan, panie Sallow, że stosownym jest udzielać mi wskazówek co do zachowania wobec szlachetnie urodzonych dziewcząt? - podjęła z pozornym jedynie spokojem, podczas gdy spojrzenie wwiercało się brakiem litości pod skorupę pokrywającą formę Corneliusa; zupełnie jakby zapragnęła nagle przedrzeć się przez cielesną powłokę i chwycić w swe dłonie odnalezione podeń wnętrzności, w szkarłacie wciąż ciepłej krwi plącząc je między palcami jak najdroższy z jedwabiów. - Że zazwyczaj subtelności i taktu mi brak? - Pełne, rzeźbione niczym z marmuru usta ułożyły się w niby to uprzejmym uśmiechu, lecz był mądry na tyle, by wiedzieć, że uprzejmości w istocie miała w sobie niewiele, zdumiona śmiałym komentarzem. Instrukcją. Jegomość nie wywodził się z arystokracji, nie był Rowlem, by choćby słowem wypowiadać się na temat obcowania między socjetą, do jakiej nigdy, przenigdy wstępu on sam mieć nie będzie. Był zaledwie rzecznikiem Ministerstwa Magii, być może bliskim pionkiem w otoczeniu lorda Cronusa i jej własnego męża, lecz wciąż tylko tym: pionkiem. - Cóż dokładnie miało miejsce na Connaught Square podczas tego nieszczęśliwego wydarzenia? - kontynuowała po chwili, tonem jednak zimniejszym niż wcześniej, pamiętliwa, nie tyle jednak faktycznie urażona, co karcąca występek ponad społecznie przydzieloną rolę. Po chwili także kątem oka zerknęła w kierunku swej francuskiej towarzyszki, która w lewo i w prawo spacerowała wzdłuż masywnego dzieła, kontemplując je wciąż w samotności; jeszcze chwila i koniecznym będzie doń powrócić, by nieobecność Catriony nie stała się brakiem szacunku pokrewnym temu, jakiego dopuścił się Sallow. - Zatem w polowaniu, jak rozumiem, to lord Perseus wystraszy się kaczki, nim kaczka wystraszy się lorda Perseusa. Rozczarowujące - wyżej uniosła jedną już brew, z politowaniem westchnąwszy do własnych myśli. Ileż to w ostatnim czasie pokazało się na horyzoncie pozbawionych odwagi dostojników? Czy ich żony przejmą pewnego dnia prym w pożyciu i za nich będą doglądać majątków? - Obaj z tych dostojników winni zawitać na ślubnym kobiercu. Co ich powstrzymuje? - spytała ledwie dosłyszalnym szeptem, co by rozmowa istotnie pozostała wyłącznie między nimi. Na wieści o lady Aquili kiwnęła jedynie krótko; dziewczę to miało jej sympatię nie od dziś, w żałobnej czerni nie było jej do twarzy. Mimo to Alphard Black poległ bohatersko, a opłakiwał go cały kraj, szczególnie gdy podczas ceremonii jego ostatniej podróży sam Czarny Pan objawił się w krypcie, nawołując do szacunku; Catriona zanotowała w myślach delikatność, jaką nasączony był głos Corneliusa, lecz i do niego nie odniosła się otwarcie. - Sprawdźmy. Z radością sprezentuję takową mojej pasierbicy - Rowle miękkim gestem wyciągnęła rękę w kierunku Corneliusa, dając mu w ten sposób do zrozumienia, by zaoferował jej swe ramię w tej krótkiej podróży.


something borrowed
must be returned, flowers in bloom will wither, my dream began with your glance. for whom did i look beautiful then? for whom do i sigh today? i do not wish to waste what you have given me, so i will go all the way, all for fate.
Catriona Rowle
Zawód : jejmość ziem Cheshire
Wiek : 28
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
her chest filled with diamonds and gold.
OPCM : 0
UROKI : 0
ALCHEMIA : 17
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 10
ZWINNOŚĆ : 18
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t10485-catriona-rowle#317948 https://www.morsmordre.net/t10663-naudhiz#323255 https://www.morsmordre.net/t10666-lady-cheshire#323270 https://www.morsmordre.net/f361-cheshire-beeston-castle https://www.morsmordre.net/t10664-skrytka-nr-2320#323256 https://www.morsmordre.net/t10665-catriona-rowle#323257
Re: Obraz ku czci Morgany [odnośnik]21.10.21 5:30
Pan mąż Catriony Rowle chyba nie uwierzyłby w podobne kłamstwo wystarczająco łatwo - znał Corneliusa na tyle, by wiedzieć, że ten wzdryga się przy każdym polowaniu. Ślizganie się po zakrwawionym bruku nie było w stylu Corneliusa Sallowa - przynajmniej w kwietniu zeszłego roku. Teraz przeszedł już chrzest bojowy, odświeżył umiejętności rzucania śmiertelnych zaklęć, skutecznie oczyszczał Anglię z rebeliantów. Drobne kłamstwo coraz bardziej zbliżało się do prawdy i pewnie dlatego było tak wiarygodne. Zeszłoroczny Cornelius spędził Noc Oczyszczenia za biurkiem i przy oknie, ale dzisiejszy Sallow być może ruszyłby w teren, gdyby był tam niezbędnie potrzebny. Cenił własną skórę zbyt wysoko, by pojedynkować się bez potrzeby, ale był wszak mistrzem uroków. Legilimencja to rana na ludzkim umyśle, Lamino to rana na ciele, po pewnym czasie różnica się zacierała.
-Oczywiście. Sztuka musi upamiętniać wielkie czyny, by pamięć o nich mogła przetrwać przez wieki. - przytaknął Catrionie banalnym frazesem, a następnie podążył za jej spojrzeniem - by wzdrygnąć się lekko.
-Nie, nie Fortescue. - zaprotestował od razu. -Ma pecha mieć takie samo nazwisko, jak jeden z rebeliantów na listach gończych. Sprawdziliśmy już jego papiery, to tylko zbieżność albo pokrewieństwo tak dalekie i rozmyte, że zainteresowany zdążył o nim zapomnieć - ale pech to pech, nie ma co podburzać publiki. Ma ogromny talent, może go wykorzystać do malowania anonimowych plakatów i transparentów na uroczystości pierwszego kwietnia. - wzruszył nonszalancko ramionami. -Pomnik i obrazy wykona kto inny. Może Irina Macnair, jej rodzina ma słuszne poglądy, ale sam osobiście upewnię się o jej talencie. - wydawała się raczej przedsiębiorczynią i rzemieślniczką, z tego co o niej słyszał. -Albo znajdę kogoś innego. - głodnych artystów w Anglii nie brakowało.
Wtem atmosfera ochłodziła się, a Cornelius Sallow nie był na tyle głupi, by dać się zwieść manierom i pięknym słowom.
-Ależ proszę o wybaczenie, nie miałem na celu zabrzmieć jakbym wątpił w brak... wyczucia milady. - zapewnił pośpiesznie, z lizusowsko-przepraszającym uśmiechem, kładąc dłoń na sercu. Nie cofnął jednak spojrzenia - śmiało odwzajemniając wzrok lady Catriony. Szlachcianki bywały tak delikatne. -Przekazuję jedynie - sprzedaję -milady informację o tym, co je naprawdę boli. - przypomniał, dziwnie twardym szeptem. -Z wiarą, że to właśnie ogromne doświadczenie, takt, delikatność, wdzięk i wszystkie rzeczy, które umykają mnie pozwolą to milady odpowiednio wykorzystać. - uśmiechnął się przymilnie, prawie okazując skruchę.
Może i był pionkiem, ale był pionkiem jej męża. I szedł z nim dzisiaj do domu uciech.
Była złakniona plotek z Connaught Square, widział to - i to kolejna rzecz, którą mógł sprzedać, choć nawet go tam nie było.
-Wandale podburzyli tłum, rozsiali obrzydliwe plotki, jakoby jedzenie było zepsute lub zatrute. W zbiórce charytatywnej wzięła udział jedynie część zgromadzonych na placu - reszta krzyczała obelżywe hasła, ktoś wyczarował straszny napis, ludzie rozbiegli się. Policja oczywiście spróbowała uspokoić nastroje i rozgonić prowokatorów, a jedzenie nie zmarnowało się, oddano je chyba innym potrzebującym… ale potencjał propagandowy, stracony. - pokręcił ze współczuciem głową. -Proszę sobie wyborazić, wyjść do biedoty z sercem na dłoni i niezbędnymi zapasami, a w zamian otrzymać jedynie obojętność i prymitywne hasła tłuszczy. - streścił, szczerze opowiadając o tym, co usłyszał od znajomych policjantów i co zatają gazety.
Uśmiechnął się blado, słysząc żart z lorda Black - ale szerzej nie wypadało. Tak, jak nie wypadało - nawet szeptem - spekulować na temat ożenków arystokratów.
-Niestety, to już temat salonowych plotek - a w tych, rzecz jasna, się nie orientuję. - przypomniał uprzejmie, świadom, że powinien być ostrożny. Jeszcze znów uraziłby Catrionę Rowle, spekulując o tym, co powinno pozostać w świecie arystokratów. -Gdzie indziej nikt nie ma odwagi spekulować o tych dostojnikach - ale jeśli ktokolwiek by się ośmielił, będę nasłuchiwał. - plebs nie miał śmiałości plotkować o lordach Black i Rosier i tak powinno pozostać. Sam fakt, że ktoś wśród Londyńczyków zwrócił się przeciwko lady Black, był szokujący.
Zaoferował lady Catrionie ramię i poprowadził ją w stronę sklepiku, gdzie istotnie znajdowały się reprodukcje oszałamiającego obrazu.
Sam, nie do końca rozumiejąc ten przypływ rozrzutności, też miał okazję takową kupić.
-Proszę, niech to będzie pamiątka naszego spotkania, ode mnie. Ten obraz posiada wysoką wartość kulturową i artystyczną, odpowiednią dla kwiatu młodzieży tego kraju. - zaproponował, w porównaniu z prezentami od Alberta, ten naprawdę był symboliczny. Dla Catriony, czy jej siostrzenicy - wszystko jedno, trzeba mieć gest. Nawet mały gest.
Obdarowawszy lady Rowle reprodukcją, pożegnał się uprzejmie - pewnie powinna dalej akompaniować swej towarzyszce, on zaś mógł już przestać udawać, że przesadnie interesuje się obrazami. Przyszedł tu w jednym celu, nie będzie zwiedzał galerii samotnie.

wydaję 2 PM na dwie reprodukcje obrazu Morgany dla siebie i Catriony, drugą przekazuję Catrionie
/zt :pwease:


I watched with glee

While your kings and queens
Fought for ten decades
For the gods they made

Cornelius Sallow
Zawód : Rzecznik Ministerstwa Magii, propagandzista
Wiek : 44
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Zaręczony
I'm a man of wealth and taste
And I lay traps for troubadours
OPCM : 5
UROKI : 35
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej
Obraz ku czci Morgany - Page 2 Tumblr_p5310i9EoI1v05izqo1_500
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8992-cornelius-sallow https://www.morsmordre.net/t9022-gaius https://www.morsmordre.net/t9023-cornelius-sallow https://www.morsmordre.net/f146-chelsea-mallord-street-31 https://www.morsmordre.net/t9021-skrytka-bankowa-nr-2119#271390 https://www.morsmordre.net/t9123-cornelius-sallow#275155

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Obraz ku czci Morgany
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach