Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Przed Szczurzą Jamą
AutorWiadomość
Przed Szczurzą Jamą [odnośnik]28.01.21 18:11
First topic message reminder :

Szczurza Jama

To prawdziwy domek, a nie żadna jama! Po prostu panami domu są dwa szczury, Pimpuś i jego człowiek. Albo Steffen i jego szczur.

Domek został kupiony od dzieci pary staruszków z Doliny Godryka i znajduje się na uboczu, niedaleko lasu. Jest ceglany i piętrowy, urządzony po poprzednich właścicielach, ale Steffen nie może doczekać się stworzenia tutaj prawdziwego i własnego domu.

Pułapki: Orcumortem (przed domem) Cave Inimicum (cała posesja) Duna (ogród), Lepkie Ręce (wejście), Zemsta Płomyka (za drzwiami wejściowymi, na ciężkie słowniki run), Abscondens (ściana w salonie i w kuchni), Nigdziebądź (na cały parter) 


Zdradliwe Toujours Pur


Wino leżało w piwnicy kilka miesięcy, a Steffen (szczególnie ze swoim upodobaniem do transmutowania temperatury w całym domu) nie umie fachowo przechowywać tak wytrawnych trunków. Rozsmakowani w napoju goście mogą tej nocy poczuć się naprawdę wyjątkowo.

Jeśli choć spróbowałeś nalewki, rzuć kością k6 i sprawdź, co się wydarzy:


1 – Kręci ci się w głowie i masz wrażenie, że utopiony w butelce wąż syczy do ciebie jedną z twoich tajemnic lub spraw, o których wolałbyś, aby nikt wokół nie wiedział. Odnosisz chęć upewnienia się, czy inny gość wesela nic nie usłyszał.
2 – Robi ci się bardzo gorąco i odczuwasz pokusę pozbycia się okrycia wierzchniego. Jeśli to zrobisz, zyskasz dodatkowy bonus do kokieterii (+10), ale przez najbliższy fabularny tydzień będzie cię męczył magiczny katar.
3 – Odczuwasz pewną melancholię i dręczy cię poczucie, że węże to okropne i kłamliwe stworzenia. Z wrażenia odczuwasz opór przed mówieniem nieprawdy – twoja kolejna rozmowa podczas wydarzenia powinna być szczera (nie czujesz się przymuszony do mówienia prawdy, a jedynie niezdolny do kłamania bądź nieszczerej kokieterii)
4 – Nalewka uderza ci do głowy, stajesz się radosny i pobudzony. Z sympatią spoglądasz na kolejną napotkaną osobę i odczuwasz niepohamowane pragnienie, by powiedzieć jej coś miłego.
5 – Z pozoru nic się nie dzieje, ale kolejne wypowiedziane przez ciebie słowa będą bardzo przekonujące (jeśli w kolejnej rozmowie zdecydujesz się kogoś okłamać, skomplementować, lub użyć perswazji, towarzysz będzie skłonny uwierzyć w twoje słowa)
6 – Czujesz się niczym lew salonowy i wyobrażasz sobie, że jesteś na prawdziwym arystokratycznym balu – oczywiście lepszym, albowiem nie podzielasz poglądów szlachty, jedynie ich wyczucie stylu i mody. Nabierasz przekonania, że jesteś świetnym tancerzem, a nogi same cię niosą do wyjścia na parkiet. Nawet pomimo braku biegłości tańca balowego, odtańczysz dziś bezbłędnie wiedeńskiego walca!




Psoty w zimowym ogrodzie


Śnieżny ogród jest zaczarowany, wypełniony ciepłem, uśmiechem i wyjątkowymi dekoracjami. Nie wszędzie jednak magia działa tak, jak powinna. A może to po prostu zdradliwy los? Spacerujący między bałwanami goście mogą natrafić na dość niespodziewane przygody.

Gdy wątek odbywa się na zewnątrz (przed domem, na terenie ogrodu), jedna z postaci powinna rzucić kością k10. Jest możliwe wykonanie więcej niż jednego rzutu na ogrodowe psoty w wątku, ale należy uwzględnić skutki z poprzedniego rzutu.


1 – Natrafiasz na kilka szczurów. Jeden z gryzoni wczepia się w nogawkę twoich spodni lub pociąga za skrawek sukni, ewidentnie prosząc o coś do jedzenia. Reszta popiskuje w dziwacznym rytmie, który kojarzy się z Marszem Weselnym – ale może to Toujours Pur uderzyło ci do głowy? Szczury przecież nie śpiewają!
2 – Steffen niedokładnie wyciszył Dunę w swoim ogródku – nagle twoja lewa nowa grzęźnie w ruchomych piaskach! Z pomocą musi ci przyjść inny gracz. ST wyjścia uwolnienia nogi 60, dodaje się statystykę zwinności (własną) i sprawności (towarzysza).
3 – Ulepiony w ogródku bałwan ożywa i dopomina się o taniec! Jeśli odmówisz nieelegancko, w twoją stronę poleci śniegowa kulka. Jeśli nieobce są ci dobre maniery, bałwan nie będzie się już psocił.
4 – Nad ogrodem lśnią gwiazdy. Gdy unosisz wzrok, widzisz wśród nich spadającą gwiazdę! Możesz pomyśleć życzenie.
5 – Orientujesz się, że stoisz pod jemiołą. Roślina zakwita, gdy dołączy do ciebie towarzysz. Jeśli znana jest ci tradycja związana jemiołą, wiesz, co należy zrobić. W przypadku odmowy lub niewiedzy zielone gałązki nie opuszczą cię tak prędko!
6 – Tracisz równowagę na oszronionym gruncie! ST utrzymania się na nogach wynosi 50. Jeśli się nie uda, wpadasz w ramiona swojego towarzysza, a jeśli jesteś sam, nurkujesz w kupce śniegu, której chyba chwilę wcześniej tutaj nie było.
7 – Zaczyna padać śnieg! Płatki lśnią niczym brokat na twojej szacie i włosach, odczuwasz też chęć, aby rzucić w kogoś śnieżką.
8 – Potykasz się o coś – to zagrzebane w śniegu fajerwerki! Byłeś pewien, że para młoda nie planowała oficjalnego pokazu, ale nagle fajerwerki odpalają się i wybuchają na nocnym niebie, układając się w kształt twojego ulubionego zwierzęcia lub rośliny.
9 – Nagle robi ci się bardzo zimno. Odczuwasz niepohamowaną ochotę, by schować się w domu, lub sięgnąć po rozgrzewający kieliszek Toujours Pur. A może zapragniesz odnaleźć ciepło w czyichś ramionach?
10 – Orientujesz się, że magiczne lampiony są zrobione z archiwalnych numerów Czarownicy. Zanim oderwiesz od nich wzrok, w oko wpada ci jeden z listów do Wilhelminy, dający dziwnie trafną radę dotyczącą Twoich decyzji życiowych [gracz może wymyślić treść listu sam, lub przywołać Steffena na PW po mądrość życiową].


intellectual, journalist
little spy



Ostatnio zmieniony przez Steffen Cattermole dnia 12.09.21 20:50, w całości zmieniany 4 razy
Steffen Cattermole
Zawód : specjalista od klątw i zabezpieczeń w Gringottcie, po godzinach reporter dla "Czarownicy"
Wiek : 22/23
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Żonaty
I like to go to places uninvited
OPCM : 33
UROKI : 6
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 36
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6/68
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7358-steffen-cattermole https://www.morsmordre.net/t7438-szczury-nie-potrzebuja-sow#203253 https://www.morsmordre.net/t7411-xoxo-gossip-boy https://www.morsmordre.net/f127-dolina-godryka-szczurza-jama https://www.morsmordre.net/t7471-skrytka-bankowa-nr-1777 https://www.morsmordre.net/t7439-steffen-cattermole?highlight=steffen

Re: Przed Szczurzą Jamą [odnośnik]20.06.22 0:14
Nie popędzał go, nie próbując w żaden sposób wypełnić ciszy, która zapadła po jego pytaniu – chociaż milczenie z każdą chwilą zdawało rozciągać się coraz bardziej, rozpychając się w oddzielającej go od Marcela przestrzeni. Przyglądał mu się z pozornym spokojem, starając się wyczytać z uciekającego w bok spojrzenia coś więcej niż potrzebę ewakuacji – ale myśli młodego czarodzieja pozostawały dla niego nieodgadnione; nie rozumiał – dlaczego zachowywał się w jego obecności zupełnie inaczej niż wcześniej, powstrzymał się jednak przed zasypaniem go gradem pytań, zamiast tego cierpliwie czekając: na bezgłośnie przytaknięcie i ciche przeprosiny, będące jedną z ostatnich odpowiedzi, których by się spodziewał.
Pokręcił głową, marszcząc bezwiednie brwi. – Nie – nie musisz p-p-przepraszać – zaprzeczył. Nie miał mu milczenia za złe, nie chciał też wpędzić go w poczucie winy. – Po prostu – martwiłem się, czy wszystko jest w p-p-porządku – wyjaśnił szczerze, zatrzymując się w ślad za Marcelem i posyłając mu lekki uśmiech, mimo że troska kryjąca się w głębokiej zmarszczce pomiędzy brwiami nie zniknęła z jego twarzy. Gniotący, tępy niepokój towarzyszył mu właściwie odkąd Marcel zdecydował się na powrót do Londynu – w samo gniazdo wijących się, jadowitych węży; do tego samego miasta, którego ulicami bezkarnie kroczył przeklęty szmalcownik – on, i dziesiątki mu podobnych – w którym nikogo nie dziwiły już publiczne egzekucje, w którym ludzie Malfoya w biały dzień zamordowali Rodericka Smitha. A chociaż zdawał sobie sprawę, że dzisiaj nigdzie nie było już bezpiecznie, a ludzie znikali bez śladu we wszystkich częściach kraju – to angielska stolica wciąż pozostawała miejscem, w którym stał się świadkiem najpaskudniejszych i najokrutniejszych zbrodni.
Czy Marcel padł ofiarą kolejnej z nich?
Nie chciał go zdenerwować; miał nadzieję, że wspomnienie o Amelii odbije się w jego rysach przynajmniej echem uśmiechu, ale w gwałtownym zaprzeczeniu usłyszał tylko… Panikę? Zamrugał szybko powiekami, starając się wysnuć z reakcji Marcela jakiś sens; nie mogło przecież chodzić o niechęć do dziewczynki, w ciągu paru tygodni wspólnego mieszkania w ciasnej chacie w Oazie nie dostrzegł jej ani razu, tym bardziej dziwiła go nerwowość słów i gestów. – Dobrze – odpowiedział jednak tylko, w żaden sposób nie kwestionując padającej z ust czarodzieja prośby. – D-d-dobrze, tylko – Marceli, co się dzieje? – zapytał, instynktownie wyciągając przed siebie rękę, żeby dotknąć jego ramienia – zwrócić na siebie uwagę, wyciągnąć go z pułapki własnych emocji. Zdusił coraz silniej kotłujące się za mostkiem zmartwienie; coś zdecydowanie było nie tak.
Potrząsnął głową; powinien już iść? – Jakie kłopoty? O czym t-t-ty mówisz? – pytał dalej, siląc się na spokój, powściągając rozpychający się we wnętrznościach strach; poddanie mu się nie mogło w niczym pomóc, wyraźnie targające Marcelem roztrzęsienie potrzebowało przeciwwagi – choć kiedy młody akrobata sięgnął dłońmi – dłonią – do skroni, po raz pierwszy odsłaniając schowane pod peleryną ramię, zachowanie kamiennego wyrazu twarzy stało się dla otwartego na ogół Williama co najmniej niemożliwe.
Zaskoczenie, niezrozumienie i współczucie odbiły się w jego spojrzeniu na długą sekundę, parę szybkich uderzeń serca, których potrzebował, żeby zrozumieć znaczenie obrazu, jaki podsunęły mu oczy – obrazu prawdziwego, a jednocześnie niewłaściwego w sposób, którego nie potrafił jednoznacznie opisać. Otworzył usta, tylko po to, żeby zaraz potem zamknąć je ponownie – szukając właściwych słów, mimo że żadne nie wydawały się właśnie takie. – Kto ci to zrobił? – zapytał w końcu, nieświadomy gniewu przelewającego się między głoskami. – Ten p-p-parszywiec? – spróbował zgadnąć, myśląc o Niemcu; to byłoby przecież w jego stylu – lubował się w ludzkim cierpieniu, a co mogłoby zaboleć Marcela bardziej – po tym, jak stracił już matkę? Miał wrażenie, że serce wpadło mu do żołądka, gdy spróbował wyobrazić sobie rzeczywistość, w której już nigdy nie mógłby latać; przełknął ślinę, robiąc krok do przodu, żeby znów zacisnąć palce na ramieniu czarodzieja. – Czemu nie – zawahał się, zatrzymał; umilkł na moment, układając od początku na języku zaczęte już zdanie – czemu nie mówiłeś, że wp-p-padłeś w tarapaty? – zapytał; miał wrażenie, że odgłosy wesela ucichły zupełnie, ale zapewne po prostu przestał je słyszeć; utonęły, zagłuszone wyrzutami sumienia.


I've polished this anger and now it's a knife
William Moore
Zawód : lotnik w oddziale łączności, szkoleniowiec
Wiek : 29
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
jeno odmień czas kaleki,
zakryj groby płaszczem rzeki,
zetrzyj z włosów pył bitewny,
tych lat gniewnych
czarny pył
OPCM : 30
UROKI : 15
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 26
SPRAWNOŚĆ : 22
Genetyka : Czarodziej

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5432-william-moore https://www.morsmordre.net/t5459-bursztyn https://www.morsmordre.net/t5433-b-b-b-billy https://www.morsmordre.net/f376-irlandia-gory-derryveagh https://www.morsmordre.net/t5461-skrytka-bankowa-nr-1345 https://www.morsmordre.net/t5460-billy-moore

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Przed Szczurzą Jamą
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach