Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Annie Beddow

Go down 
Autor toWiadomość
Anne Beddow
Anne Beddow

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9261-anne-beddow#281746 https://www.morsmordre.net/t9589-listy-do-ani#291635 https://www.morsmordre.net/t9276-anne-with-an-e#282533 https://www.morsmordre.net/t9277-annie-beddow#282540
Zawód : powsinoga
Wiek : 17
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
świat dziwny jest jak sen
a sen jak świat
OPCM : 14
UROKI : 6
ELIKSIRY : 2
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 13
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica

Annie Beddow Empty
PisanieTemat: Annie Beddow [odnośnikAnnie Beddow I_icon_minitime29.01.21 15:13



Annie Beddow 820c26c2ac5191c45e01f32caab96e7b  Annie Beddow UkTnf2E  Annie Beddow ZM4n9OO
anne with an e

Żywotność
Wartość żywotności postaci: 220
żywotnośćzabronionekarawartość
81-90%brak-5178 - 198
71-80%brak-10156 - 177
61-70%brak-15134 - 155
51-60%potężne ciosy w walce wręcz-20112 - 133
41-50%silne ciosy w walce wręcz-3090 - 111
31-40%kontratak, blokowanie ciosów w walce wręcz-4068 - 89
21-30%uniki, legilimencja, zaklęcia z ST > 90-5046 - 67
≤ 20%teleportacja (nawet po ustaniu zagrożenia), oklumencja, metamorfomagia, animagia, odskoki w walce wręcz-60≤ 45
10 PŻPostać odczuwa skrajne wycieńczenie i musi natychmiast otrzymać pomoc uzdrowiciela, inaczej wkrótce będzie nieprzytomna (3 tury).-701 - 10
0Utrata przytomności


Posiadane przedmioty
różdżka
10-calowa, poręczna i odpowiednio giętka.
Wykonana z drewna cyprysu, ze rdzeniem ze smoczej łuski. Delikatna, o orzechowym kolorze lakieru, z subtelnymi zdobieniami przy rękojeści.

szalik gryffindoru
Kilkukrotnie cerowany, nieco wyleniały, przybrudzony, o naciągniętych splotach czerwono-musztardowej wełny.

szczur
Bezimienne, małe zwierzątko, które przygarnęła pewnego razu; dziwnym trafem po kilkukrotnych próbach wypuszczenia go "na wolność" wciąż wraca - finalnie więc zajmuje miejsce w jej torbie.

zaopatrzenie
Wylosowane zaopatrzenie na miesiące październik, listopad i grudzień 1957 roku.
Kryształ.



Myślodsiewnie i sny

SEN | ... | ...

...







[bylobrzydkobedzieladnie]




czekam na wiatr co rozgoni ciemne skłębione zasłony;
stanę wtedy na raz ze słońcem
twarzą w twarz


Ostatnio zmieniony przez Anne Beddow dnia 05.04.21 12:25, w całości zmieniany 10 razy
Powrót do góry Go down
Anne Beddow
Anne Beddow

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9261-anne-beddow#281746 https://www.morsmordre.net/t9589-listy-do-ani#291635 https://www.morsmordre.net/t9276-anne-with-an-e#282533 https://www.morsmordre.net/t9277-annie-beddow#282540
Zawód : powsinoga
Wiek : 17
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
świat dziwny jest jak sen
a sen jak świat
OPCM : 14
UROKI : 6
ELIKSIRY : 2
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 13
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica

Annie Beddow Empty
PisanieTemat: Re: Annie Beddow [odnośnikAnnie Beddow I_icon_minitime29.01.21 15:14

Rok 1957Październik
2 październik | Celine Lovegood | leśna polana
Żyli wśród róż, nie znali burz, rzecz najzupełniej pewna - przez chwilę zastanawiała się, czy są jeszcze miejsca, w których róże wciąż kwitną, burze nie nadchodzą, a liście nie spadają smętnie z wielkich drzew, tak jak ten, który właśnie osiadł na złotawych pasmach zaplecionych w gruby, długi warkocz.
rozliczone


4 październik | Marcelius Sallow | ruiny na old church
Jeden z dzienników – odrobinę zniszczony i porysowany, naznaczony kilkoma rysunkami – zsunął się z dłoni, upadając z łoskotem na podłogę; zaraz za nim dziewczęce kolana spotkały się z zabrudzoną posadzką, a z ust nie zdążyło ulecieć nawet krótkie och, za to wokół wybrzmiał donośny łoskot.
rozliczone


4 październik | Marcelius Sallow | arena carringtonów
Arena.
Podniosła na niego spojrzenie tylko na moment – zaaferowane, zupełnie jakby przyprowadził ją pod piękny, królewski pałac – równie prędko znów obejmując nim okolicę.
Arena. Cyrk. Cyrkowa arena.

rozliczone


6 październik | Steffen Cattermole | brzeg
Stopy zapadały się w wilgotnym piachu, spowalniały krok i przewodziły dreszcz pnący się szybko w górę ciała. Dopiero gdy piasek począł ustępować wysokiej trawie i resztkom mchu na krańcach plaży, otrzepała stopy i wsunęła na nie trzewiki.
Wciąż nieświadoma swoistej, zwierzęcej tragedii.


8 październik | James Doe | most w richmond

Nieistotne; po prostu postawiła stopę w złym miejscu, podniosła spojrzenie nie na tych co trzeba, nie zareagowała odpowiednio, gdy brzydkie słowo na sz bezlitośnie przecięło gęstą rzeczywistość, poprzedzając kolejne wyzwiska, groźby, a później bieg; ten jego i jej własny.

rozliczone


14 październik | Celine Lovegood | opuszczona chata
Wmawiała sobie, że obietnica pożywienia determinuje jej kroki, ale gdzieś w środku miała wrażenie, że przypadkowe spotkanie z eteryczną, blondwłosą niemal zjawą odcisnęło na niej większe piętno, niż sama by tego chciała. Pytanie goniło pytanie, wątpliwość goniła wątpliwość, wszystko podsycone umówionym spotkaniem i przypominającej o sobie dacie.
rozliczone


16 październik | Neala Weasley | lynmouth
Chwilę później liczyły się także pierwsze oznaki, że trafiła do dobrego miejsca; majaczące gdzieś w tle domki i dróżki wywołały szczery, pełen ulgi uśmiech. Przyspieszyła kroku, z jakąś dziwną, budzącą się do życia ekscytacją – i kolejną falą uzasadnionego niepokoju – zagryzając nieco wargę.
Informacje – liczyła na tyle.

rozliczone


16/17 październik | Nela, Marcel, Jimmy | lynmouth
Wzrok od razu zaczął krążyć po pomieszczeniu, dostrzegać skromne, acz napawające radością dekoracje, drobne stoliki, przy których siedziały pary i grupki przyjaciół. Dźwięki przemykały między meblami w powiększonym za sprawą magii pomieszczeniu, gościły na drewnianym parkiecie i pulsowały na twarzach poszczególnych ludzi – po chwili nawet i na jej buzi.
rozliczone


17 październik | Nela, Marcel, Jimmy | rzeka lyn
Przez cały czas ich wędrówki milczała, nie licząc ciężkiego oddechu; część trasy pokonała podtrzymując jeden z boków Marcela, część drepcząc z wzrokiem wlepionym w podłoże, raz po raz mimowolnie próbując wytrzeć zakrzepłą krew na dłoniach w ubrudzony materiał sukienki.
rozliczone


23 październik | Celine Lovegood | las w londynie
Było nawet słychać ptaki; te, które jeszcze nie zdecydowały się na podróż w dalekie miejsca, nieznające dotyku wojny, niosły pieśń między koronami poszczególnych krzewów i drzew, wyrastających nad ulicą – niegdyś okropnie zatłoczoną, dziś wypełnioną gęstniejącą w trzewiach ciszą.


26 październik | Julien de Lapin | dolina godryka
Zsunęła się po ścianie w dół, zajmując miejsce gdzieś w kącie, obok jakiejś wygiętej blachy – niedługo pewnie zrobi z niej coś na kształt daszku – i wysunęła z kieszeni różdżkę, by lichym światłem słabego lumos dodać sobie odrobiny otuchy.
rozliczone


27 październik | Caleb Macnair | wzgórza doliny
Stawiając kolejne kroki była pewna, że gdy tylko odnajdzie brata, opowie mu o tym miejscu; opowie o życzliwości ludzi, i o tym, że magia jest wszędzie. Że wcale nie trzeba uważać, gdy wysuwa się różdżkę z kieszeni, i wcale nie trzeba myśleć o czym mówi się na głos. I tutaj, na wysokich łąkach, i wśród domów i ładnych uliczek.
rozliczone


28 październik | Trixie Beckett | dolina godryka
Na początku Annie jej nie poznała, nie do końca zarejestrowała pozornie znajomy widok ciemnych pukli, pewnego kroku siebie, uśmiechu na buzi; wystarczyło krótkie, miękkie, ładne Peter, by poszła za nią. Po drodze krążyły opowiastki, takie pospieszne, wspomnienia i dawne dzieje, których – wstyd się jej było przyznać – nie pamiętała.
rozliczone


31 październik | Frances Wroński | plumpkowa studnia
Może dlatego czuła się nieco pewniej, może dlatego skryte wieczorem ulice nie były tak przerażające. I może dlatego pochylająca się nad studnią sylwetka, którą w zwyczajnych okolicznościach nie tylko by zignorowała, co zwyczajnie się oddaliła, tym razem ją zaciekawiła.

rozliczone


31 październik | Jayden Vane | kupidynek
Wraz z cięższym podmuchem wiatru, który rozwiał pszeniczne kosmyki, ale nie poradził sobie ze słodką nutą, która unosiła się znad dyniowego ciasteczka, a teraz wciąż i wciąż gdzieś krążyła, otumaniając zmysły, na trawiastym polu coś się pojawiło. Ktoś...się pojawił.
rozliczone


Listopad
2 listopad | Keat Burroughs | teatr na klifach
Dwie połówki, które nadawały rytm, podnosiły z ziemi i ocierały łzy. Wtedy nie wyobrażała sobie funkcjonowania bez niego.
Teraz nie wyobrażała sobie życia bez niego.
I chyba naprawdę nie potrafiła, bo znów przyspieszyła, teraz niedbale zbiegając z kamiennych schodków pomiędzy rzędami siedzisk w dół; tam, gdzie kiedyś się zaszyli, między sceną a wielkim głazem.


20 listopad | Marcel Sallow | plac zabaw
Charakterystyczny świst sprawił, że gwałtownie odwróciła głowę w stronę źródła dźwięku, a później niekontrolowanie uśmiechnęła się ciepło, z ulgą, jakimś zwyczajnym komfortem w środku, choć jeszcze nawet się nie zbliżył; sama przez chwilę walczyła z odruchem podniesienia się z miejsca i uściskania go, tak po prostu.


listopad | Julien De Lapin | ...
...


Grudzień
KIEDY? | KTO? | GDZIE?
OPIS







czekam na wiatr co rozgoni ciemne skłębione zasłony;
stanę wtedy na raz ze słońcem
twarzą w twarz
Powrót do góry Go down
 

Annie Beddow

Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Wprowadzenie :: Archiwa Departamentu Tajemnic :: Woreczki z wsiąkiewki-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-21