Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Sypialnia
AutorWiadomość
Sypialnia [odnośnik]30.01.21 23:04

Sypialnia

Jest to mała przestrzeń służąca Yvette praktycznie tylko do spania. Większość pomieszczenia zajmuje łóżko i szafa, ale znajdują się tu też półki zapełnione książkami, kufer oraz niewielki stolik nocny obok łóżka.
Yvette Baudelaire
Zawód : Uzdrowiciel
Wiek : 31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa
There are so many wars
going on at night
so many hearts are fighting
to survive without light
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9187-yvette-baudelaire#278366 https://www.morsmordre.net/t9245-antares#281195 https://www.morsmordre.net/t9255-rece-ktore-leczo https://www.morsmordre.net/f350-walia-llyn-trawsfynydd-syrenia-laguna https://www.morsmordre.net/t9249-skrytka-bankowa-nr-2149 https://www.morsmordre.net/t9254-yvette-baudelaire#281466
Re: Sypialnia [odnośnik]31.01.21 15:36
| 10 października '57

Miała dość patrzenia na te blizny na udach. Codziennie rano gdy się budziła albo wieczorem gdy kładła się spać i przyglądała się swojemu nagiemu ciału, były one czymś czego nie potrafiła znieść. Przypominały jej o tym, jak stała się marionetką w rękach Śmierciożerców, jak wierzyła, że popiera działania Czarnego Pana… nadal go tak nazywała, w ciągu trzech miesięcy weszło jej to w nawyk. Któregoś dnia usiadła i policzyła je wszystkie i doliczyła się aż 80 blizn. Mniejszych i większych, bardziej i mniej widocznych. Niektóre były świeżo zagojone a inne już dawno zabliźnione. Robiła to sobie codziennie, brała nóż do ręki i kaleczyła. Do teraz nie potrafiła zrozumieć, dlaczego sobie na to pozwalała, jak silne było to zaklęcie, że robiła to bez zastanowienia. Chociaż dzień w dzień łzy spływały jej po policzkach gdy przystawiała ostrze do skóry. Nie mogła już na to patrzeć.
Wiedziała, że coś trzeba z tym zrobić, że nie może zostać z tymi bliznami na udach. Albo gdyby chociaż udało się część z nich zniwelować. Już byłaby szczęśliwsza. Ale nie miała pojęcia jak to zrobić, potrafiła zajrzeć do czyjegoś umysłu, ale nie rzucić zaklęcia leczniczego czy uwarzyć eliksir lub maść, która miałaby w tym pomóc. Tu potrzeba było specjalisty. Oczywistym było, że do Munga się nie pofatyguje. Chyba nigdy tam nie była, zawsze korzystając z bardziej dostępnych dla niej uzdrowicieli. Chociażby takiej portowej, która już od jakiegoś czasu udzielała tu pomocy. Rain ją znała, to nie tak, że szła do kogoś obcego. I wierzyła, że to co tam powie i co uzdrowicielka zobaczy, to zostawi tylko i wyłącznie dla siebie.
Pewnego dnia udała się do Yvette, do jej domu gdzie przyjmowała swoich pacjentów. Były w bardzo podobnym wieku, dzięki temu udało im się nawiązać ze sobą jakąś nić porozumienia i jedna drugą potrafiły całkiem dobrze zrozumieć, mimo że w życiu przeżyły zupełnie różne rzeczy. Nie raz i nie dwa korzystała z jej usług, chociaż nie bywała stałym bywalcem. Na szczęście omijały ją różnego rodzaju choroby, nie musiała zaglądać tu zbyt często. Ale gdy już się pojawiała, to sprawa była poważna. Huxley nie była kobietą, która z byle pierdołą przychodziła do uzdrowiciela. Szanowała swój i jej czas oraz swoje pieniądze. Rzadko kiedy można było dostać coś za darmo, chyba że się to ukradło. Ale trudno ukraść usługę. Chyba, że tak jak niektórzy, rzuca się klątwę Imperiusa. Wtedy z człowiekiem, o czym Huxley się przekonała, można było zrobić wszystko.
Zapukała stanowczo do drzwi domu uzdrowicielki. Gdy Baudelaire je otworzyła, to Huxley wślizgnęła się do środka i szybko zamknęła je za sobą.
- Nie mam zarejestrowanej różdżki, poruszanie się po porcie jest problematyczne – powiedziała kręcąc ze złością głową. – Dobrze, że udało mi się do Ciebie dotrzeć, chociaż myślałam, że będę musiała się cofnąć i wezwać Cię do siebie…
Zazwyczaj nigdy nikogo do siebie nie zapraszała. Miała ku temu swoje powody, ale z tymi bliznami była już na tyle zdesperowana, że jakoś by zaaranżowała spotkanie w jej domu, aby nie wyszło na jaw posiadanie myślodsiewni i całej szafy fiolek ze wspomnieniami. Myślodsiewnia była bardzo droga, zaliczana do artefaktów i chyba nigdy nikt nie podejrzewał, że Rain może coś takiego posiadać.
- Mam nadzieję, że Ci nie przeszkadzam? Przepraszam, że nie wysłałam sowy, ale bliżej mi przyjść do Ciebie od razu niż na sowią pocztę – uśmiechnęła się lekko.
Nadal nie posiadała własnej sowy.


There’s nothing wrong with being bad
You know that’s what you like about me
Just run your fingers down my back
Go ‘head and feel up on my bodyooh baby
Rain Huxley
Zawód : Portowa dziwka, informatorka
Wiek : 30
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 9 +1
UROKI : 21 +4
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5603-rain-huxley https://www.morsmordre.net/t5628-poczta-rain#131770 https://www.morsmordre.net/t5627-it-can-t-rain-all-the-time#131769 https://www.morsmordre.net/f121-dzielnica-portowa-welland-street-5-12 https://www.morsmordre.net/t5630-skrytka-bankowa-nr-1380#131776 https://www.morsmordre.net/t5629-rain-huxley#131774
Re: Sypialnia [odnośnik]20.02.21 17:28
Była zmęczona. Nie tyle fizycznie, bo już wcześniej pracowała ciężko, choćby nawet w Mungu, z którego gdyby mogła to wcale by niegdyś nie wychodziła, problemem było tu po prostu zmęczenie psychiczne. Była już tu kiedyś, w tej czarnej jak smoła dziurze bez dna, z której nie było ucieczki. Pełnej zmartwień i niewiadomych. Nienawidziła tej niewiedzy i bezradności. Braku świadomości tego co może przynieść jutro. Nie mogła wszystkiego zaplanować, nie na tym polegało życie, ale gdy to niebezpieczeństwo pojawiało się na horyzoncie wolałaby wiedzieć co może i kiedy uderzyć. Niemoc była jednak chyba jeszcze bardziej gorsza. Irytowała ją jej własna bierność w tym wszystkim, z drugiej strony jej rozsądna strona powstrzymywała ją przed jakimkolwiek działaniem. Nie chciała ryzykować, nie mogła. Była tu potrzebna teraz bardziej niż kiedykolwiek wcześniej, a jakiekolwiek działania przeciwko im... Jeśli chodziłoby tylko o nią może inaczej by na to wszystko patrzyła. Wizyta Rain zdecydowanie ją zaskoczyła. Nie bywała tu zbyt często, co w sumie powinno ją raczej cieszyć. Huxley była dość specyficzna. Zamknięta, oschła, a jednak zależało jej na innych i na tym miejscu, czym zaskarbiła sobie całkowicie sympatię Yvette, więc nie powinno dziwić, że pojawienie się Rain w progu jej domu nie tylko ją zaskoczyło, ale i też zmartwiło.
- Wiem, dlatego ja poszłam zarejestrować swoją. Nie żeby mi się to podobało, ale sama wiesz jak jest. - Może i nie miała niczego do ukrycia, a w trakcie samej rejestracji nie skłamała w żaden sposób, bo i nie miała takowego powodu, ale wciąż świadomość ich oddechu na jej karku nie dawała jej spokoju. Z zarejestrowaną różdżką poruszanie się po Londynie było dużo łatwiejsze, choć oczywiście dalej nie w pełni bezpieczne. Sam przymus rejestracji jednak... z chęcią podobnie jak i inni nie zdecydowałaby się na to dopóki sama policja by jej do tego nie zmusiła, ale nie chciała mieć kłopotów, nie chciała, aby lecznica miała przez jej dumę i przekonania kłopoty. Strach przed szmalcownikami, tym że w każdej chwili mogli tu wpaść z wizytą całkowicie jej wystarczał. Poza tym, nie wszyscy pacjenci przychodzili do niej sami, często to ona składała wizyty im, więc tym bardziej potrzebowała tego durnego papierku.
- Skądże!. Naprawdę niczym się nie przejmuj Rain. Zawsze jesteś tu miło widziana i zawsze znajdę dla Ciebie czas. Szkoda, że nie masz sowy, wtedy to ja przychodziłabym do Ciebie, na pewno byłoby to bardziej bezpieczniejsze rozwiązanie. - Zapewniła od razu odwzajemniając uśmiech kobiety. Rain trafiła w punkt. Yvette właśnie zjadła i przygotowała sobie mikstury, z którymi miała za niedługo zejść na dół do pacjentów. - Coś się stało? Jesteś ranna, chora? - Zapytała mimowolni skanując ją wzrokiem w poszukiwaniu czegokolwiek co mogłoby o czymkolwiek niepokojącym świadczyć. Może wcale nie przyszła tu w sprawie usług Yvette, a wpadła w jakieś kłopoty, bądź chciała po prostu porozmawiać? Wolałaby żeby to nie było nic złego, ale jeśli jednak z czymś takim Rain przybyła do niej dzisiaj, to z chęcią jej pomoże.


It's a constant battleA war between remembering and forgetting because I don't like the memories that make me smile for
a second and cry for hours.

Yvette Baudelaire
Zawód : Uzdrowiciel
Wiek : 31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa
There are so many wars
going on at night
so many hearts are fighting
to survive without light
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9187-yvette-baudelaire#278366 https://www.morsmordre.net/t9245-antares#281195 https://www.morsmordre.net/t9255-rece-ktore-leczo https://www.morsmordre.net/f350-walia-llyn-trawsfynydd-syrenia-laguna https://www.morsmordre.net/t9249-skrytka-bankowa-nr-2149 https://www.morsmordre.net/t9254-yvette-baudelaire#281466
Re: Sypialnia [odnośnik]05.05.21 20:45
Dobrze było mieć uzdrowiciela w porcie. A Yvette spadła im z nieba. Nie tylko Huxley korzystała z jej usług, była pewna, że pół, jak nie prawie cały port przynajmniej raz zawitał do drzwi tej lecznicy i kobieta z pewnością miała ręce pełne roboty. Dlatego Rain nie chciała jej przeszkadzać. Jej sprawa nie była aż tak bardzo pilna, jeżeli kobieta była czymś zajęta, miała poważniejszego pacjenta, to Hux była w stanie poczekać. Ale na szczęście uzdrowicielka była wolna i mogła poświęcić kobiecie swoją uwagę. Odpowiedziała jej lekkim uśmiechem na wspomnienie o sowie. Kiedyś sobie kupi, zdecydowanie ułatwiało to życie – nie można było tego ukryć. Ale, najpierw trzeba dobrze zarabiać, a z tym ostatnio było w porcie krucho. W tym momencie Huxley nie zdawała sobie sprawy z tego, że może być w przyszłości jeszcze gorzej.
Parę sekund zawahania, tyle minęło od drugiego pytania zadanego przez Yvette nim Huxley zdecydowała się otworzyć usta i wyjawić z czym przyszła dzisiejszego dnia do uzdrowicielki. Całe szczęście nie było to nic co zagrażało by jej zdrowi czy życiu, tylko urodzie. Wielu machnęło by na to ręką. Huxley nie chciała tego tak zostawić.
- Mam parę – zaczęła, naciągając trochę prawdę – ran, niegroźnych i już w większości zagojonych, ale powstały brzydkie blizny i może dałoby radę coś z tym zrobić…
Nie było w tym nic niezwykłego. Yvette wiedziała, że Huxley jest dziwką. Że zarabia ciałem. A ciało dla klienta, czy to pijany, naćpany czy całkowicie trzeźwy, jest ważne. W końcu to on płacić. A ten co płaci ten pan. A pan zazwyczaj wymaga. I tak tworzyło się błędne koło. Nie chciała zawieść swoich klientów, jakkolwiek nie była to jej główna praca, tak przynosiła stałe zyski. I nie mogła tego stracić.
Usiadła na łóżku, musiała chyba pokazać te blizny. Nie znała się na uzdrawianiu i leczeniu blizn, ale raczej musiała je zobaczyć by ocenić ich stan i co można byłoby na nie zastosować. Rain zdecydowanie nie lubiła uzdrowicieli, do wielu z nich nie miała zaufania. Jednak Baudelaire była trochę inna, swoje w życiu przeszła i udało im się dogadać. Dzięki temu Huxley się u niej pojawiała gdy coś się działo. Bo tak to pewnie jej noga u uzdrowiciela by nie stanęła. Uparta.
- Mam je na udach – dodała cicho unosząc spódnicę.
Oba uda pokryte były bliznami. Cienkimi śladami po nożu, które sięgały od góry aż prawie po kolana. Niektóre były stare, sprzed dwóch miesięcy, inne młodsze a inne ledwo wygojone. Wprawne oko było w stanie dostrzec, że były robione regularnie, być może tym samym narzędziem, być może tą samą dłonią. Ponad dwa miesiące, dzień w dzień. Trochę więcej niż parę.


There’s nothing wrong with being bad
You know that’s what you like about me
Just run your fingers down my back
Go ‘head and feel up on my bodyooh baby
Rain Huxley
Zawód : Portowa dziwka, informatorka
Wiek : 30
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 9 +1
UROKI : 21 +4
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5603-rain-huxley https://www.morsmordre.net/t5628-poczta-rain#131770 https://www.morsmordre.net/t5627-it-can-t-rain-all-the-time#131769 https://www.morsmordre.net/f121-dzielnica-portowa-welland-street-5-12 https://www.morsmordre.net/t5630-skrytka-bankowa-nr-1380#131776 https://www.morsmordre.net/t5629-rain-huxley#131774
Re: Sypialnia [odnośnik]18.05.21 22:03
Nie narzekała na brak ruchu. Wiedziała na co się porywa decydując się na założenie lecznicy w porcie. Wiedziała, że nie będzie łatwo, że samej ciężko będzie jej sobie poradzić. Początki były najtrudniejsze. Jednak nie przez zawał chętnych, wręcz przeciwnie, mało kto decydował się by do niej zajrzeć. Ludzie nie byli do niej przekonani, nie ufali jej, tym bardziej, że wcześniej nie mieszkała w porcie, nie była jedną z nich, częścią tej specyficznej społeczności. Dla nich była francuską damulką, która najprawdopodobniej po prostu zbłądziła. Zmieniło się to, a przynajmniej takie miała wrażenie, choć nie wątpiła w to, że niektórzy wciąż mają mało przychylne zdanie o niej. Yvette wydawała się jednak dostrzegać same pozytywy - chęć pomocy, próby zrekompensowania jej niemożności zapłaty, przywitanie słyszane na ulicy, propozycja nauki gry w karty, proste gesty, które mówiły więcej niż jakiekolwiek słowa. Ludzie nie bywali tutaj fałszywie uprzejmi, nie skrywali się za etykietą, czy milionem kłamstw. Szanowała ich za to. Za ich prostotę w tej materii, szczerość aż do bólu. Życie tu nie było łatwe. Nie dla nich, nie dla niej. Teraz było jeszcze trudniej. Słysząc słowa kobiety pokiwała głową wskazując jej drogę do drzwi swej sypialni uznając, że będzie jej tam łatwiej przeprowadzić badanie. Prywatność również była tu zaletą. Co prawda mieszkała sama, ale wciąż cztery ściany sypialni wydawały jej się być bardziej komfortowe. Czyżby któryś z klientów zrobił jej krzywdę? Nie chciała pytać. Rain zdecydowanie wydawała się być kobietą, która mocno ceni sobie swą własną przestrzeń, czy prywatność. Chciała to uszanować, ale co jeśli potrzebowała pomocy? Fakt istnienia prostytucji nie był jej obcy, nie była aż tak naiwna. Zobaczenie tego procederu jednak na swoje własne oczy całkowicie różniło się od zwykłej świadomości. Nie chciała ich oceniać. Nie miała prawa. Yvette miała szczęście urodzić się we wpływowej, majętnej, czystokrwistej rodzinie. Zapewniono jej edukacje, pieniądze, wsparcie. Kim była, aby móc oceniać tych, którym tak się nie poszczęściło, tych którzy nie mieli większego wyboru, którzy walczyli o przetrwanie? Nie wiedziała dlaczego i jak Rain skończyła "na ulicy". O ile ocenianie ludzi przez pryzmat decyzji, które podejmują wcale nie jest błędne, wręcz przeciwnie - Nasze wybory budują obraz tego kim jesteśmy, tak ignorowanie kryjących się za nimi motywów, które przecież mają znaczenie, jest wielce niesprawiedliwe.
Wchodząc do pomieszczenia jako druga zamknęła za sobą cicho drzwi. Zdziwiła ją ta wizyta. Rain nie była jej częstym gościem. Chyba powinna się szczerze z tego cieszyć. A jednak szczerze wątpiła, że brunetka naprawdę potrzebowała uzdrowicielskiej pomocy tak rzadko. Czyżby kryła się za tym duma? Yvette sama miała z nią spory kłopot niechętnie przyjmując oferty pomocy od innych, czy dzieląc się z nimi swoimi problemami. Słysząc kolejne słowa kobiety na moment wstrzymała oddech. Szczerze nie wiedziała czego się spodziewać. Zamienienie murów Munga na te swojej własnej lecznicy w porcie było sporym wyzwaniem. Zajmowała się wszystkim i wszystkimi, którzy wymagali pomocy. W przypadku Pań zarabiających własnym ciałem były to najczęściej siniaki, ale i tamowanie krwotoków, czy pomaganie w pozbyciu się niechcianej ciąży nie było jej już obce. Uklęknęła na podłodze wyciągając z kieszeni spódnicy różdżkę. Zmarszczyła brwi rzucając ciche lumos mogąc lepiej przyjrzeć się lepiej raną. Było ich mnóstwo, oba uda okalały liczne blizny. Ktoś jej to zrobił? Robiła to sobie sama? Te okaleczenia nie powstały za jednym razem, nie wszystkie były świeże. Przejechała palcem po nieregularnej, dość głębokiej i wyraźnie jeszcze zaróżowionej bliźnie decydując, że za późno już na jakiekolwiek zaklęcia. - W większości są już praktycznie wygojone. Rozumiem, że chcesz się ich pozbyć? Maść na blizny powinna całkowicie usunąć te płytkie, jeśli chodzi o te głębsze może zostać po nich ślad, ale na pewno mniejszy niż teraz. Nie odczuwasz bólu? - Nieregularne zrosty mogły, choć wcale nie musiały powodować ból w przypadku podrażnienia. Maść powinna sobie i z tym jednak poradzić.


It's a constant battleA war between remembering and forgetting because I don't like the memories that make me smile for
a second and cry for hours.

Yvette Baudelaire
Zawód : Uzdrowiciel
Wiek : 31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa
There are so many wars
going on at night
so many hearts are fighting
to survive without light
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9187-yvette-baudelaire#278366 https://www.morsmordre.net/t9245-antares#281195 https://www.morsmordre.net/t9255-rece-ktore-leczo https://www.morsmordre.net/f350-walia-llyn-trawsfynydd-syrenia-laguna https://www.morsmordre.net/t9249-skrytka-bankowa-nr-2149 https://www.morsmordre.net/t9254-yvette-baudelaire#281466
Re: Sypialnia [odnośnik]04.07.21 21:04
Faktycznie rzadko tutaj bywała. Zazwyczaj była w stanie poradzić sobie sama, czasami jednak pojawiały się takie problemy, z którymi musiała pójść do kogoś bardziej wyspecjalizowanego. Idąc do Yvette czasami szła jak do koleżanki (chociaż kiedy ostatni raz miała okazję tak po prostu się spotkać i poplotkować, to już szczerze nie pamiętała), czasami jednak szła jak do uzdrowicielki. I wtedy na tej właśnie usłudze jej zależało. Chciała pomocy, opieki lekarskiej, a nie oceniania, nakazów czy innych pierdół. Dorosła była z niej kobieta, jeśli coś robiła, to w większości przypadków miała świadomość co robi i dlaczego. W większości, bo w przypadku ran na nogach, było to po za jej kontrolą.
Wpatrywała się w uzdrowicielkę, kiedy ta skrupulatnie oceniała jej blizny. Gorąco jej się robiło na samą myśl, że pozwoliła zrobić sobie coś takiego. I chociaż powtarzała sobie nie raz i nie dwa, że to nie jest jej wina i nie powinna się obwiniać – trafiła na silniejszego i groźniejszego czarodzieja od siebie, to jednak trudno było jej zaakceptować swoje położenie. Potrząsnęła delikatnie głową, chcąc odpędzić od siebie niewygodne myśli i wróciła do uzdrowicielki.
- Wygojone, wiem. Nie mogłam przyjść gdy były świeże – wyjaśniła. – Nie, w sumie nie boli jakoś bardzo. Swędzi czasami, ale to pewnie dlatego, że się goi.
Huxley ucieszyła się, że maść może załatwić sprawę. Nie chciała pozostać z nimi na zawsze. Nawet jeśli część blizn miało zostać, ale miały być mniejsze, mniej widoczne i mniej wyczuwalne, to i tak było to dla niej zdecydowanie lepsza sytuacja. Żadna kobieta nie chciała mieć na sobie czegoś takiego. Pal licho klientów, jeśli się im robiło odpowiednio dobrze i byli zadowoleni, to w sumie większości z nich nawet to mogło nie obchodzić. Nawet nie zauważą. Chociaż faktycznie czasami byli panowie, którzy potrafili zrezygnować z usługi ze względu na wygląd dziwki. Jednakże, żadna kobieta, przynajmniej Rain tak uważała, nie chciała mieć czegoś takiego na swoim ciele ze względu na swoje dobre samopoczucie. Hux się po prostu źle z tym czuła. Klienci klientami, mogła ich oszukać makijażem na przykład. Ale ona wiedziała, że sam są. Jej to nie odpowiadało. Yvette mogła usłyszeć ciche westchnienie ulgi. Czarodziejka myślała, że sytuacja jest zdecydowanie gorsza.
- Naprawdę maść wystarczy? – zapytała z lekkim niedowierzaniem. – Spodziewałam się jakiś zaklęć, zabiegów z okładami czy coś takiego… Jesteś w stanie przygotować taką maść?
Nie wiedziała ile to może kosztować. Czy uzdrowicielka ma taki lek przygotowany czy musi go zrobić, a jeśli to drugie, to czego potrzebuje i czy to posiada. Tyle pytań i Huxley nie była pewna, czy będzie w stanie jakoś pomóc z ewentualnymi potrzebnymi składnikami. I czy będzie w stanie za to wszystko zapłacić. Zacisnęła usta w prostą linię.
- Wiedziałam, że dobrze zrobię przychodząc z tym do ciebie – zasłużona pochwała wydobyła się z ust dziwki.


There’s nothing wrong with being bad
You know that’s what you like about me
Just run your fingers down my back
Go ‘head and feel up on my bodyooh baby
Rain Huxley
Zawód : Portowa dziwka, informatorka
Wiek : 30
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 9 +1
UROKI : 21 +4
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5603-rain-huxley https://www.morsmordre.net/t5628-poczta-rain#131770 https://www.morsmordre.net/t5627-it-can-t-rain-all-the-time#131769 https://www.morsmordre.net/f121-dzielnica-portowa-welland-street-5-12 https://www.morsmordre.net/t5630-skrytka-bankowa-nr-1380#131776 https://www.morsmordre.net/t5629-rain-huxley#131774
Re: Sypialnia [odnośnik]26.07.21 8:48
Sama nie lubiła szukać pomocy u innych. Nie znosiła litości. Nie jej ogólnego pojęcia oczywiście, ale litości skierowanej w jej stronę. Była na to za dumna, jak i wielu innych portowych mieszkańców. Nie dziwiła się więc, że nie szukali oni pomocy nawet teraz kiedy mieli do niej dużo lepszy dostęp.
- Zgadza się. Maść uśmierzy nieco świąd. - Potwierdziła opuszczając materiał spódnicy kobiety, aby zakryć jej nogi. - Na zaklęcia jest już za późno, okłady też na niewiele się obecnie zdadzą. Maść mam gotową. Musisz ją nakładać grubo, regularnie, rano i wieczorem. Możesz ją od razu wmasować w skórę, ale najlepiej by było jakbyś raz dziennie po nałożeniu jej zostawiła ją tak na chwilę. Dosłownie z dziesięć minut, nie dłużej. Niczym też nie przykrywaj wtedy skóry. Na początku możesz odczuwać lekkie szczypanie ze względu na to jak delikatna jest teraz twoja skóra, nie powinno to jednak trwać długo, ani się nasilać. Jeśli tak się jednak stanie, bądź zauważysz u siebie wysypkę od razu odstaw maść i przyjdź do mnie. Przygotuje ci wtedy nową, bardziej delikatną, o niższym stężeniu. - Nie była pewna też samego efektu końcowego. Blizny to dość indywidualny przypadek. Spodziewała się, że te płytsze znikną bez problemu, lecz z tymi głębokimi mógł być problem. Nie pozostawało im nic innego jak obserwować zmiany.
Uśmiechnęła się lekko słysząc słowa pochwały wdzięczna, że kobieta przyszła do niej ze swoim problemem. Wstała poprawiając materiał swojej sukienki, po czym zwróciła się do kobiety. - Rain... - Zaczęła niepewnie nie wiedząc do końca jak poprowadzić tą rozmowę. Nie chciała jej w jakikolwiek sposób urazić, ani też się wtrącać zdając sobie dobrze sprawę, że Rain by to się nie spodobało. - Jeśli potrzebujesz jakiejkolwiek pomocy, czy jeśli będziesz chciała po prostu porozmawiać, zawsze jesteś tu mile widziana. - Zapewniła ją darując sobie pytania na temat tego kto jej to zrobił, czy jest w niebezpieczeństwie, jak może jej pomóc. Szczerze wątpiła, że brunetka odpowiedziałaby na którekolwiek z nich. Bynajmniej nie szczerze. Jej słowa może i brzmiały banalnie, ale były szczere. Nie mogła jednak za wiele zaoferować poza swoimi umiejętnościami i rozmową nad herbatą.


It's a constant battleA war between remembering and forgetting because I don't like the memories that make me smile for
a second and cry for hours.

Yvette Baudelaire
Zawód : Uzdrowiciel
Wiek : 31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa
There are so many wars
going on at night
so many hearts are fighting
to survive without light
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9187-yvette-baudelaire#278366 https://www.morsmordre.net/t9245-antares#281195 https://www.morsmordre.net/t9255-rece-ktore-leczo https://www.morsmordre.net/f350-walia-llyn-trawsfynydd-syrenia-laguna https://www.morsmordre.net/t9249-skrytka-bankowa-nr-2149 https://www.morsmordre.net/t9254-yvette-baudelaire#281466
Re: Sypialnia [odnośnik]30.07.21 22:26
Nie mogła powtarzać w nieskończoność, że jej ulżyło. Że żałowała, że nie przyszła tutaj wcześniej i że wiedziała, że udając się do Yv trafi na najlepszego uzdrowiciela w tej okolicy. Odetchnęła z ulgą na jej słowa, słuchała ich jednak uważnie chłonąc informację. Miała smarować dwa razy dziennie, nakładać grubą warstwę i raz dziennie pozostawić na dłużej. Nic skomplikowanego. Magomedycyna wydawała jej się zawsze traka trudna i skomplikowana. Nie rozumiała nigdy tych trudnych słów, rozważań uzdrowicieli i zaklęć, ziół czy eliksirów z których korzystali. Maść za to wydała się Huxley całkiem prosta w obsłudze i prosta w działaniu. Nic co mogłoby ją przewyższyć. Może nie wszystkie blizny znikną, ale na pewno będą wyglądać lepiej niż dotychczas. .
- Dobrze – przytaknęła. – Zużyć całą i to wystarczy, czy trzeba będzie stosować ją dłużej?
Dopytała o to jeszcze, bo Yvette o tym akurat nie wspomniała, a chciała dokładnie wszystko wiedzieć. Jak nie Rain, której zazwyczaj dużo rzeczy wisiało i powiewało. Zmiany w świecie zmieniają też i ludzi, póki czuła na swoim karku niebezpieczeństwo, nie mogła sobie pozwolić na tak luźne podejście, jakie miała dotychczas. Każdy, kto Hux zna trochę dłużej niż o poprzedniego wieczora, zauważy tę delikatną zmianę w jej usposobieniu. Czujność w oku, większe zwracanie uwagi na szczegóły i przejmowanie się drobnostkami. Gdy tylko to wszystko się skończy, Rain już obiecała sobie, że upije się tak mocno, aby o tym wszystkim zapomnieć.
Opuściła spódnicę. Yvette wygłosiła już opinię na temat jej przypadłości, obejrzała, zaleciła maść. Nie było potrzeby, by siedzieć z podwiniętą kiecą dłużej. W tym samym momencie z ust uzdrowicielki padły kolejne słowa, na które Huxley odpowiedziała lekkim uśmiechem.
- Wiem, wiem. Jak bym nie wiedziała, to zdecydowanie bym tu do Ciebie nie przyszła. Chyba wiesz? – puściła jej oko rozsiadając się wygodniej na kanapie. – Powiedzmy, że miałam nieprzyjemne spotkanie z klientem. Sytuacja jest hmm.. załatwiona – kiwnęła głową, starając się brzmieć na przekonywującą. – Lepiej mi powiedz co u Ciebie, ręce masz pełne roboty teraz, hm? A z czego jest ta maść? Chociaż, po co ja pytam, pewnie i tak nie znam.
Wzruszyła lekko ramionami i rozejrzała się po pomieszczeniu. Wiedziała, że niedługo będzie musiała wychodzić, chociaż wychodzenie nie uśmiechało jej się zbytnio. Po drodze mogła spotkać patrol i nie chciała sobie psuć humoru, który Yvette tak ładnie jej poprawiła.


There’s nothing wrong with being bad
You know that’s what you like about me
Just run your fingers down my back
Go ‘head and feel up on my bodyooh baby
Rain Huxley
Zawód : Portowa dziwka, informatorka
Wiek : 30
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 9 +1
UROKI : 21 +4
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5603-rain-huxley https://www.morsmordre.net/t5628-poczta-rain#131770 https://www.morsmordre.net/t5627-it-can-t-rain-all-the-time#131769 https://www.morsmordre.net/f121-dzielnica-portowa-welland-street-5-12 https://www.morsmordre.net/t5630-skrytka-bankowa-nr-1380#131776 https://www.morsmordre.net/t5629-rain-huxley#131774
Re: Sypialnia [odnośnik]01.08.21 19:44
Trudno było, żeby Rain nie natrafiła na najlepszego uzdrowiciela w okolicy, gdy Yv była jedynym, a przynajmniej jedynym szeroko dostępnym. Ceny prywatnych usług uzdrowicielskich mogły przyprawić o zawrót głowy, poza tym tacy uzdrowiciele na dobrą sprawę sami wybierali sobie pacjentów, nie na odwrót. Magomedycyna faktycznie nie należała do najłatwiejszych dziedzin, głównie jednak przez jej rozległość tematyczną. Bycie wyspecjalizowanym w konkretnym kierunku wciąż wiązało się z potrzebą posiadania wiedzy wykraczającej poza specjalizacje. Zdobywanie wiedzy zawsze sprawiało jej przyjemność, ale dobrze pamięta swoje wewnętrzne wywody na stażu, na temat tego jak niektóre rzeczy są jej całkowicie zbędne na oddziale pozaklęciowym, gdzie głównie będzie leczyć aurorów. Wraz z praktyką jej zdanie na ten temat się zmieniło, a teraz mogła być tylko wdzięczna za wiedzę, którą jej przekazano, bo o aurora w porcie było trudno.
- Prawdopodobnie będziesz potrzebować jeszcze drugiego opakowania, ale to zadecydujemy jak do mnie przyjdziesz znów z wizytą. Będę musiała jeszcze raz je obejrzeć. - Wskazała na nogi kobiety. Każdy z odrobiną rozumu w głowie stał się teraz czujniejszy. Nie mieli większego wyboru, gdy na szali było ich życie. Nowa rzeczywistość mało komu przypadła do gustu, na pewno nie prostym ludziom, którzy stracili swoje rodziny, żyli w ciągłym niebezpieczeństwie i jeszcze większej biedzie niż dotychczas. Wojna rządziła się swoimi prawami, a niestety podczas konfliktów ci niewinni cierpieli najbardziej. Wiedziała, po której stronie opowiedziałaby się w ramach potrzeby. Sumienie nie pozwalało jej podjąć innej decyzji. Nie ideały były tu jednak teraz ważne, a przeżycie. Ci ludzie chcieli po prostu przetrwać, wrócić do swojej szarej codzienności, która daleka była od ideału, ale na pewno lepsza niż ta obecna.
Na puszczone w jej stronę oko odpowiedziała uśmiechem. Miała szczerą nadzieję, że Rain ją nie okłamuje i że sytuacja faktycznie była zażegnana. Nie miała pojęcia w jaki sposób miałaby kobiecie niby pomóc, ale wciąż... - Dobrze to słyszeć. - Odpowiedziała uspokojona jej słowami. - Przynajmniej nie narzekam na nudę. - O tą było teraz faktycznie ciężko. - Głównie jagody jemioły i ciemiernik. - Odpowiedziała wbrew słowom Rain. Mogła faktycznie się na tym nie znać, ale wiedza ta na pewno nie zaszkodzi. - To na pewno wszystko? Nie chorowałaś w ostatnim czasie? Pamiętaj by dużo pić i wypoczywać. - Czasy były ciężkie, z żywnością był problem, więc nie mogli pozwolić sobie zaniedbać innych swoich potrzeb.


It's a constant battleA war between remembering and forgetting because I don't like the memories that make me smile for
a second and cry for hours.

Yvette Baudelaire
Zawód : Uzdrowiciel
Wiek : 31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa
There are so many wars
going on at night
so many hearts are fighting
to survive without light
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9187-yvette-baudelaire#278366 https://www.morsmordre.net/t9245-antares#281195 https://www.morsmordre.net/t9255-rece-ktore-leczo https://www.morsmordre.net/f350-walia-llyn-trawsfynydd-syrenia-laguna https://www.morsmordre.net/t9249-skrytka-bankowa-nr-2149 https://www.morsmordre.net/t9254-yvette-baudelaire#281466
Re: Sypialnia [odnośnik]06.08.21 12:27
Kiwnęła na potwierdzenie zrozumienia jej słów. To było całkiem logiczne i nie było sensu, aby ponownie się do tego odnosiła. Na temat maści powiedziały już chyba wszystko, Huxley nie miała więcej żadnych pytań na temat swojego leczenia. I na pewno nie chciała wiedzieć, czy gdyby przyszła wcześniej, to czy byłaby w lepszej sytuacji z bliznami. Im człowiek mniej wie, tym lepiej śpi. Nie raz i nie dwa powtarzała to na przykład Keatonowi. Teraz powiedziała to sama sobie.
- No to najważniejsze. Nudna praca to strata czasu i pieniędzy. Gdybyś jeszcze solidnie zarabiała, to co innego, hmm? Ale pewnie masz dużo takich jak ja, co próbują się leczyć na krechę – zaśmiała się.
Jakoś się Yvette odwdzięczy. Kiedyś zapłaci. Albo jakoś się jej przysłuży. Sytuacja była ciężka, a Hux chyba nie była tylko zwykłym klientem. Kilkanaście lat temu, gdyby ktoś jej powiedział, że w porcie znajdzie taką społeczność, w której poczuje się jak na swoim miejscu, to popukała by się w głowę i wypiła za zdrowie tego głupca. A teraz? Wypiłaby za jego zdrowie, ale już nie głupca.
- Jagoda i ciemiernik? Ooo, to nawet nie takie trudne rośliny jak mi się wydawało – dodała zadowolona. – Niestety z zielarstwa i eliksirów byłam noga. No ale trzeba mieć priorytety, dla mnie władanie różdżką było ważniejsze. No i zobacz, jeszcze żyję przynajmniej.
Rain naprawdę miała dzisiaj dobry humor. Jedna dobra widomość sprawiła, że nastrój powrócił. Może nie na długo. Pewnie jak tylko przekroczy próg domu Yvette i wróci do szarej rzeczywistości, to i ponure myśli również powrócą. Ale przynajmniej przez chwilę udało jej się zapomnieć o tym co dzieje się po drugiej stronie okna. Uśmiechnęła się do kobiety na kolejne jej słowa.
- Nie, nie chorowałam. Dobrze, mamo – zaśmiała się. – Spadam, bo zaczynasz mnie za bardzo niańczyć. Wpadnij czasem do baru, napijemy się piwa. Philippa naleje Ci tego lepszego, spod lady zawsze smakuje bardziej.
Uzbrojona w maść, swoją broń do walki z bliznami, zbliżyła się do drzwi, które prowadziły na zewnątrz. Wzięła głębszy wdech. Czekała ją jeszcze dość spora przeprawa, aby dotrzeć do bezpiecznych miejsc w tym porcie. Gdzie mogła poczuć się trochę bardziej swobodniej. Zarzuciła kaptur na głowę, różdżkę schowała w rękawie i odwróciła się w stronę uzdrowicielki.
- Dziękuję – powiedziała i szybciutko zniknęła za drzwiami.


zt


There’s nothing wrong with being bad
You know that’s what you like about me
Just run your fingers down my back
Go ‘head and feel up on my bodyooh baby
Rain Huxley
Zawód : Portowa dziwka, informatorka
Wiek : 30
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 9 +1
UROKI : 21 +4
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5603-rain-huxley https://www.morsmordre.net/t5628-poczta-rain#131770 https://www.morsmordre.net/t5627-it-can-t-rain-all-the-time#131769 https://www.morsmordre.net/f121-dzielnica-portowa-welland-street-5-12 https://www.morsmordre.net/t5630-skrytka-bankowa-nr-1380#131776 https://www.morsmordre.net/t5629-rain-huxley#131774
Re: Sypialnia [odnośnik]06.08.21 17:18
Nie znosiła gdybać, a jednak ulegała temu częściej niż powinna, bo i miała nad czym się zastanawiać. Czy gdyby Rain zjawiła się u niej z jeszcze niezagojonymi ranami to uniknęłaby problemu ze swoimi bliznami? Tak. Czy mogła cokolwiek teraz z tym zrobić? Nie. To nie było teraz ważne. Istotnym było, że wciąż mogły zrobić cokolwiek by zaradzić jej problem. - Lubię pracować, choć wolałabym żebyście wszyscy bywali u mnie jak najrzadziej się da. - Bo o to właśnie chodziło. Chciała pomagać, lubiła swój zawód, pracę z ludźmi, wyzwanie, które ze soną niosła. Jeśli to od niej by jednak zależało z chęcią poświęciłaby to w zamian za to, aby już nigdy nie przyjąć jakiegokolwiek pacjenta, aby nikt więcej nie potrzebował pomocy. Świat był jednak daleki od ideału, a uzdrowiciele wciąż byli bardziej niż potrzebni. - A gdyby zależało mi na pieniądzach to dalej pracowałabym w Mungu. - Choć skłamałaby twierdząc, że te nie były pomocne. W końcu musiała w jakiś sposób utrzymać siebie i to miejsce. Potrzebowała eliksirów, ingrediencji, jedzenia. Przysługa jednak była w porcie o wiele cenniejsza niż galeon, a i nie miała serca prosić o zapłatę ludzi, którzy sami nie posiadali złamanego knuta przy duszy. Przecież nikomu wcześniej się tu nie przelewało, a teraz... - Postaraj się żeby ten stan szybko się nie zmienił. - Rzuciła prześmiewczo, lecz jej słowa były jak najbardziej poważne. Nie chciała kiedykolwiek natknąć się na ciało Rain na ulicy. Słysząc zwrot jakim posłużyła się brunetka przewróciła oczami z coraz to większym uśmiechem wypływającym na usta. Wiedziała, że wielu irytowała swoją gadaniną, ale martwiła się. Zawsze się martwiła. Ktoś im musiał uświadomić, ze mają o siebie zadbać, skoro sami tego nie rozumieli. - Jeśli napijesz się ze mną. - Po wyjściu z sypialni kazała jej chwilę na siebie poczekać udając się do pracowni. Przyniosła ze sobą mały słoiczek obiecanej maści oraz płócienny woreczek, które przekazała w jej ręce. - Tu jest maść, a tu mały bonus. Dostaję różne rzeczy, ale tobie definitywnie bardziej się to przyda niż mnie. - Odprowadziła ją do drzwi jak na dobrego gospodarza przystało, ale chcąc również od razu szczelnie zamknąć za kobietą drzwi. - Nie ma za co i uważaj na siebie proszę Rain. - Po wyjściu kobiety odwróciła się w stronę salonu, w którym zaczynał panować półmrok. Stwierdziła, że to najwyższy czas na kolacje. Jajecznica po ciężkim dniu brzmiała lepiej niż gorzej.

| zt, przekazuje tytoń niskiej jakości (300 g)


It's a constant battleA war between remembering and forgetting because I don't like the memories that make me smile for
a second and cry for hours.

Yvette Baudelaire
Zawód : Uzdrowiciel
Wiek : 31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa
There are so many wars
going on at night
so many hearts are fighting
to survive without light
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9187-yvette-baudelaire#278366 https://www.morsmordre.net/t9245-antares#281195 https://www.morsmordre.net/t9255-rece-ktore-leczo https://www.morsmordre.net/f350-walia-llyn-trawsfynydd-syrenia-laguna https://www.morsmordre.net/t9249-skrytka-bankowa-nr-2149 https://www.morsmordre.net/t9254-yvette-baudelaire#281466
Sypialnia
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach