Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia



Login:

Hasło:

Sypialnia Rigela
AutorWiadomość

Sypialnia Rigela

Sypialnia Rigela znajduje się na czwartym piętrze, na poddaszu. Pokój jest przytulny, pełen książek, obrazów, przedstawiających odległe krainy, różnorakich orientalnych bibelotów i roślin. Przy oknie na rzeźbionym niskim stoliku stoi misternie wykonana fajka wodna w otoczeniu kolorowych grubych poduszek do siedzenia. Główne miejsce w pokoju zajmuje wielka drewniana szafa na ubrania, w której najmłodszy z braci trzyma wszystkie swoje ekstrawaganckie kreacje, a obok niej — duże, stare lustro w ciężkiej złotej ramie.
Mistrz gry
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Sypialnia Rigela Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Powrót do góry Go down

03.10.1957, wieczór

Rigel myślał, że dobry sen i eliksir na kaca sprawią, że poczuje się lepiej - zniknie męczący ból głowy i co najważniejsze, przestaną nawiedzać go myśli. Były jak węże, których jad zatruwały jego umysł poczuciem winy. Zrobił w nocy największą głupotę świata. Nie zapanował nad swoją chorobą i na dodatek wplątał w tę całą historię niewinną osobę. Black chciał krzyczeć ze wściekłości na świat i siebie. Nie mógł racjonalnie myśleć - chaos i panika siały spustoszenie w jego głowie.
Szlag. Kurwa. Ja pierdole!
Musiał się ogarnąć. Spróbować zrobić cokolwiek.
Kąpiel. Tak. To zawsze pomagało. Teraz też na pewno pomoże.
Wszystko przygotował sobie sam, gdyż nie chciał, żeby nawet skrzaty widziały go w takim stanie. Po paru próbach dobrał odpowiednie pachnące sole, które zawsze go uspokajały, kiedy miał cięższy dzień. Zapach sosny i nuty ciepłej pomarańczy wkrótce wypełni całą łazienkę. Jednak jakaś część Blacka tak bardzo chciała znowu poczuć zapach morskiej bryzy. Tylko że tym razem nie mógł się jej poddać. Musiał ją zagłuszyć.
Leżąc tak w ciepłej wodzie, Rigel starał się skupić na oddychaniu, dokładnie w taki sam sposób, jak robią to tajemniczy czarodzieje ze Wschodu. Wdech-wydech. Wdech -wydech. Oddychać. Nie myśleć o niczym.
Nie myśleć o nim. I o nocy, kiedy nareszcie poczuł się wolny, wreszcie dowiedział się, jak to jest być kochanym. Kiedy płakał z radości.
Jak coś tak złego i obrzydliwego mogło jednocześnie być tak przyjemne?
Na tę myśl zadrżał i spróbował zmyć ją ostrą gąbką. Zedrzeć razem ze swoją skórą, wszystkimi emocjami, piaskiem, srebrzystym pyłkiem i jego zapachem, a później patrzeć, jak spływa razem z krwią i ginie gdzieś głęboko w rurach.
Ból był dobry, ból uspokajał. To było jedyne, na co zasłużył.
Dopiero po tym wszystkim Black w stanie spojrzeć na siebie w lustrze bez uczucia głębokiej odrazy. Nadal miał resztki błyszczących drobinek we włosach, ale nie rzucały się bardzo w oczy. Jednak co innego na pewno zwracało uwagę - dwa nieduże ciemne siniaki, znajdujące się tuż koło siebie.
Tego rodzaju “pamiątki” w szkole nosiło się z dumą i pokazywało się kolegom jak trofea… lecz szkoła to szkoła, a dorosłość to już zupełnie inny świat. A w tym świecie Lord Rigel Black ma żałobę i pogrzeb brata za dwa dni.
Otuliwszy się byle jak kwiecistym szlafrokiem, przemknął jak intruz do swojego laboratorium. Na szczęście pojemniczek z resztkami maści na siniaki były na miejscu - wciśnięty pomiędzy fiolki i słoiczki z ingrediencjami. Rigle zawsze miał jakiś zapas, kiedy trzeba było ukryć jakąś kontuzję, gdyż jego matka za każdym razem panikowała, kiedy widziała jakieś zadrapania albo siniaki na jego ciele. Jakby chorował na hemofilię, a nie na Dotyk Meduzy.
Droga powrotna do sypialni również była traumą. Musiał odczekać, aż ucichną kroki poniżej, aby przemknąć odpowiednio szybko. Tak bardzo się bał, że ktokolwiek go zobaczy, domyśli się wszystkiego. Nawet pozbycie się siniaków nie pomagało.
Chyba oszaleję…
Musiał z kimś porozmawiać. Tym razem musiał, bo inaczej, kto wie, czym tym razem by się to skończyło. Czy będzie tak samo, jak w szkole, kiedy pochlastał się tak mocno nożykiem do korzonków, że prawie zemdlał?
Aquila. Tak. Jedyny właściwy wybór.
Kiedy napisał i wysłał list - sama myśl o ponownym opuszczeniu pokoju wprawiała go w panikę - poczuł, że chyba jednak popełnił błąd. Siostrze i tak było bardzo ciężko, a teraz on ze swoimi problemami.
Egoista. Pierdolony egoista.
Jednak zanim zdążył zareagować, Aquila wpadła do jego pokoju jak burza.


Sometimes you wake up.Sometimes the fall kills you. And sometimes, when you fall, you fly.


Rigel Black
Rigel Black
Zawód : Praktykant w Departamencie Tajemnic
Wiek : 24
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
To właśnie cali śmiertelnicy - mają tylko parę chwil na tym świecie, a poświęcają je na komplikowanie najprostszych spraw.
OPCM : 0
UROKI : 17
ELIKSIRY : 15
LECZENIE : 1
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t8887-rigel-black https://www.morsmordre.net/t9011-apt#270971 https://www.morsmordre.net/t9014-skeletons-in-my-closet#271101 https://www.morsmordre.net/f184-grimmauld-place-12 https://www.morsmordre.net/t9012-skrytka-bankowa-nr-2091#270977 https://www.morsmordre.net/t9026-rigel-a-black#271647

Powrót do góry Go down

Ani przez sekundę nie przeszło jej przez myśl, że taki list mógłby być najzwyklejszym żartem. Rigel nie pisał do niej, przecież mieszkali razem. Mógł wysłać skrzata albo zwyczajnie podejść i zapukać, schody ruszały się same, nie musiał niemal robić kroków by dostać się do jej sypiali. Celine poszła po książki do Cygnusa, ale Aquila nawet nie myślała by wysyłać ją do brata. Odczytany list zostawiła na biurku i niemal pobiegła do niego. Coś mogło się stać, mógł jej potrzebować. Co jeśli to atak choroby? Nie mogła stracić kolejnego brata, po prostu nie mogła. Nie zapukała, po prostu weszła, otwierając drzwi do sypialni Rigela jak burza.
- Co się stało? - wysapała jedynie łapiąc brata wzrokiem.
Nie wyglądał dobrze, ale być może był to efekt spuchniętych od płaczu oczu, że nie widziała go poprawnie. Sam wydawał się być zmęczony, strudzony, Wyglądał inaczej niż zawsze, inaczej nawet niż zaledwie parę dni temu gdy znaleźli ten potworny list.
Zatrzymała się i wpatrywała w Rigela, oczekując wyjaśnień. Zawahała się jednak przez chwilę czy powinna zamknąć drzwi czy może zawołać uzdrowiciela i zadbać o to by jemu nic się nie stało, ale wydawało się jakby to nie był problem natury fizycznej, jakby coś siedziało w jego głowie. Żałoba po Alphardzie dopiero się rozpoczęła, a już zbierała łzy członków rodziny Black, którzy pogrążeni w rozpaczy, nie potrafili odnaleźć się w tej nowej, dziwnie zimnej i dziwnie pustej rzeczywistości.
- Wszystko w porządku...? - zdecydowała się zamknąć drzwi i zostali w sypialni sami. - Wyglądasz... Rigelu, co się dzieje?
Nie wezwałby jej do siebie z błahego powodu, a przecież znali się na tyle, że wiedziała, że brat jest raczej samotnikiem. Towarzyskim, potrafiącym rozmawiać, ale dalej samotnikiem. Gdy było źle to wsiadał na miotłę i podróżował nad Londynem, tak by spojrzeć na wszystko z góry. Co prawda Aquila nie wyobrażała sobie podobnego spędzania najgorszych chwil, zdecydowanie lepiej działało upicie się winem, a potem zanurzenie nosa w książce i próby odciągnięcia myśli od wszystkiego co było dookoła. Czy to możliwe, że ktoś go zaatakował, może widział w Londynie coś czego nie powinien? Ale, na brodę Merlina, przecież był Blackiem, był silny. Wszyscy byli. Nie mieli innego wyjścia.



Może nic tam nie będzie. może to tylko fantazja. Potrzeba poszukiwania, która mnie wzmacnia. Potrzeba mi tego by wzrastać.
Aquila Black
Aquila Black
Zawód : badaczka historii, filantropka
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Czas znika, mija przeszłość, wiek niezwrotnie bieży,
A występków szkaradność lub cnoty przykłady,
Te obrzydłe, te święte zostawują ślady.
OPCM : 5
UROKI : 6
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t8834-aquila-black https://www.morsmordre.net/t8844-sunshine https://www.morsmordre.net/t8843-child-of-the-sun#263595 https://www.morsmordre.net/f184-grimmauld-place-12 https://www.morsmordre.net/t8846-skrytka-bankowa-nr-2087 https://www.morsmordre.net/t8845-aquila-black

Powrót do góry Go down

-Ja… zaraz opowiem. - starszy z młodszych Blacków podszedł do szafki, w której zawsze trzymał jakiś awaryjny alkohol. - Napijesz się czegoś?
Na wszelki wypadek wyciągnął jedną napoczętą butelkę, samemu jednak decydując się na wodę. Usiadł po turecku na łóżku, pozostawiając miejsce dla Aquili… i teraz dopiero zdał sobie sprawę, że cała poduszka i koce są w pyłku. Rzucił na nie krótkie przerażone spojrzenie.
Szlag.
To nigdy już nie zejdzie i będzie prześladować go do samej śmierci. Przeklęty gwiezdny pył z przeklętej magicznej groty.
Rigel zrobił głęboki wdech i wydech, starając się odpowiednio dobrać słowa. Nie chciał jeszcze bardziej załamywać siostry - po prostu musiał wymyślić jak jej powiedzieć to wszystko, co czaiło się w jego głowie.
-No więc… znowu wyrwałem się w nocy z domu. Wziąłem butelkę whiskey i poleciałem przed siebie.
- wbił wzrok w kolorową orientalną narzutę w słonie. - I to był ogromny błąd.
Nerwowo potarł kark dłonią.
-Zmieniłem wygląd, żeby nikt mnie nie poznał. Zawsze tak robię, bo wolę nie ryzykować, że ktoś… rozumiesz, prawda? No i poleciałem poza Londyn. Mam parę takich miejsc, gdzie odpoczywam, jak mam wszystkiego dość. Cisza, nikogo nie ma. Tylko że nagle zjawił się jakiś mugol w takiej jakiejś dziwacznej wyjącej żelaznej maszynie i...
Na chwilę przerwał, żeby uspokoić siostrę.
-Wszystko w porządku, zniszczyłem to coś. Nic mi się nie stało. - wziął łyk wody z kolorowej szklanki, która stała na stoliku nocnym. - No i… tam się pojawił jeszcze ktoś, kto mi z tym pomógł, znaczy…
Westchnął, żeby zacząć od początku.
-Pojawił się mugol i jeszcze jakiś inny czarodziej, który go przegonił. No i tak sobie siedzieliśmy po tym wszystkim, gadaliśmy o życiu. Piliśmy. Dużo piliśmy
Na wszystkich nieistniejących bogów, niech mnie ktoś zabije.
Schował twarz w dłoniach.
-W końcu byłem tak pijany, że go pocałowałem!- wypalił.
Miał wrażenie, że zaraz spali się ze wstydu.
-Aquilo, błagam, pomóż mi, bo zaczynam tracić kontrolę nad własnym życiem… - powiedział już ciszej, walcząc, żeby się ostatecznie nie popłakać. - Wszystko się sypie.


Sometimes you wake up.Sometimes the fall kills you. And sometimes, when you fall, you fly.


Rigel Black
Rigel Black
Zawód : Praktykant w Departamencie Tajemnic
Wiek : 24
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
To właśnie cali śmiertelnicy - mają tylko parę chwil na tym świecie, a poświęcają je na komplikowanie najprostszych spraw.
OPCM : 0
UROKI : 17
ELIKSIRY : 15
LECZENIE : 1
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t8887-rigel-black https://www.morsmordre.net/t9011-apt#270971 https://www.morsmordre.net/t9014-skeletons-in-my-closet#271101 https://www.morsmordre.net/f184-grimmauld-place-12 https://www.morsmordre.net/t9012-skrytka-bankowa-nr-2091#270977 https://www.morsmordre.net/t9026-rigel-a-black#271647

Powrót do góry Go down

Wyglądał dziwnie i nie był podobny do tego Rigela którego Aquila tak dobrze znała. Czy się napije? Oczywiście, że się napije. Kiwnęła tylko głową, wciąż zszokowana i wpatrzona w swojego brata. Ten przysiadł na łóżku. Jego sypialnia nie przypominała klasycznego pokoju na Grimmauld Place. Wypełniona orientalnymi motywami, poduszkami, wraz z fajką wodną, wydawała się należeć bardziej do młodego Shafiqa niż poważnego Blacka. Dodatkowo wszystko teraz było w jakimś dziwnym pyłku, migocącym w spojrzeniu. Nauki odebrali takie same, być może jedynie Aquila była bliżej ojca, a jednak to dziewczyna nie miała bladego pojęcia czym tak właściwie Rigel ozdobił swoją sypialnię tym razem. Przysiadła jednak obok niego, najwyżej potem Celine oczyści sukienkę. Poleciał przed siebie, tak jak podejrzewała. Nigdy jednak nie mówił, że to był błąd. Co stało się tym razem?
Oczywiście, że zmienił wygląd. Dobrze, że to zrobił. Kiwnęła głową w zrozumieniu, by chwilę potem wydać z siebie niemy okrzyk przykładając dłoń do ust.
- Jaki mugol? Rigelu! Nic Ci nie jest? Oni na nas polują, czy cokolwiek Ci zrobili? Jaka maszyna? - pytania padały z jej ust jak z maszyny losującej. - Wiedziałam, że to niebezpieczne, po prostu wiedziałam... Gdzie to było? - nie kontynuowała, bo Rigel zdawał się opowiadać dalej.
Zniszczył. To dobrze, to najlepsze co mógł zrobić. Zniszczyć to i uciec stamtąd jak najdalej, najlepiej sprowadzając odpowiednie służby z Ministerstwa by zajęły się problemem dalej obecnych mugoli. Według brata pojawił się tam jednak czarodziej, który przegonił to zwierze. Dlaczego nie zabił?
- Poczekaj, po kolei - musiała uspokoić myśli. - Zniszczyłeś to coś, ale mugol przeżył, tak? Pojawił się czarodziej, który zrobił co? Zabił go?
Oczywiście, że musieli siedzieć i pić. Najlepszy sposób na spędzanie czasu w trakcie żałoby to wycieczka za Londyn i picie z nieznajomym alkoholu, w towarzystwie dziwnej maszyny, będąc narażonym na ataki mugoli. Przez chwilę poczuła się nawet wściekła, Alphard oddał życie broniąc ich i dbając o przyszłość. Szybko złość jednak z powrotem przeradzała się w troskę, której Aquila nie była w stanie się pozbyć, nie jeśli chodziło o jej braci. Nie mogłaby stracić jeszcze Rigela, nigdy.
Na kolejne słowa milczała. Pocałował? Co to miało znaczyć?
Przez chwilę zmarszczyła brwi. Czy ten czarodziej pochodził z jakiegoś wschodniego kraju? Słyszała o tamtejszych obyczajach, o pocałunkach prosto w policzek na przywitanie, nawet wśród najwyżej postawionych czarodziejów. Taki symbol wschodniej kultury, przynajmniej tak się wydawało. To jednak nie był powód do wstydu, co prawda Rosja nie przyłączyła się do sojuszu jak Hiszpania, Egipt czy Francja, ale na pewno żyli tam porządni czarodzieje, a tradycje innych narodów należało uszanować. Milczała dalej, wpatrując się w brata w niemej ciszy.
Nie...
To nie było możliwe...

- Rigelu, w jaki sposób go pocałowałeś? - zapytała jeszcze czując jak serce bije jak jak rozdygotany dzwon, ale głos miała spokojny.
To nie było przecież możliwe. To Rigel. Lord Rigel Black. Jeśli faktycznie czuł, że jego życie się rozsypuje to musiała mu pomóc. Nie mogła go stracić. Aquila położyła jeszcze dłoń na dłoni brata, miał w niej wsparcie.



Może nic tam nie będzie. może to tylko fantazja. Potrzeba poszukiwania, która mnie wzmacnia. Potrzeba mi tego by wzrastać.
Aquila Black
Aquila Black
Zawód : badaczka historii, filantropka
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Czas znika, mija przeszłość, wiek niezwrotnie bieży,
A występków szkaradność lub cnoty przykłady,
Te obrzydłe, te święte zostawują ślady.
OPCM : 5
UROKI : 6
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t8834-aquila-black https://www.morsmordre.net/t8844-sunshine https://www.morsmordre.net/t8843-child-of-the-sun#263595 https://www.morsmordre.net/f184-grimmauld-place-12 https://www.morsmordre.net/t8846-skrytka-bankowa-nr-2087 https://www.morsmordre.net/t8845-aquila-black

Powrót do góry Go down

-To było jak… Jak takie wielkie metalowe pudło na kołach. Chyba jakiś pojazd… Cholerstwo straszliwie wyło, świeciło… I okropnie śmierdziało. Obrzydlistwo. - Rigel skrzywił się na samo wspomnienie mugolskiej maszyny. - Mam nadzieję, że za chwilę nadejdzie taki dzień, że już nikt nigdy czegoś takiego nie spotka na swojej drodze.
Na wspomnienie tego mugolskiego czegoś, trochę się ożywił, czując ulgę, że siostra skupiła swoją uwagę na tym incydencie. Zastanawiał się przez moment czy pokazać jej trofeum - lusterka, które odłamał… ale to by się również wiązało ze spotkaniem z szalikiem, który z resztą skarbów trzymał w gdzieś torbie.
Za duże ryzyko wspomnień.
-Mugol był sam jeden. Trafił się jakiś słabszy osobnik, bo wystarczyło do niego krzyknąć, a wziął nogi za pas. A tamten czarodziej… -znowu poczuł, jak robi mu się sucho w ustach. - Uznał pewnie, że tak będzie zabawniej, jak go tak wyprawi w noc zupełnie bez niczego.
Wzruszył ramionami. W końcu co taki mugol sam, bez swojej dziwacznej maszyny, mógł zrobić w ciemnym i zimnym Kent. Na pewno ktoś go tam w końcu dopadł. I dobrze.
-Byliśmy obok ziem Lorda Rosiera... jeśli dobrze pamiętam ułożenie gwiazd w tamtym punkcie. - po chwili już ciszej dodał. -Nie chciało mi się robić pogoni po pijaku. Jeszcze by mnie ktoś ze sług Rosierów zobaczył i byłby problem. Byłem tam incognito w końcu...
Gwiazdy akurat zapamiętał wręcz doskonale mimo wypitego alkoholu i spożytych innych substancji. I kiedy o tym myślał, pytanie siostry przywołało jeszcze inne wspomnienia związane z całowaniem… i nie tylko. Rigel zrobił się jeszcze bardziej czerwony na twarzy. Nadal ze spuszczoną głową wbijał wzrok w narzutę, pozwalając ciemnym lokom zasłonić mu twarz. Nie był w stanie spojrzeć siostrze w oczy.
Jak to powiedzieć… jak to do cholery powiedzieć!
Zrobił parę krótkich wdechów i wydechów, próbując zapanować nad emocjami.
-Pamiętasz, jak byliśmy w szkole… na pikniku? Prim miała wtedy tę książkę, co ją na głos czytaliśmy… No i tam był taki moment, kiedy… no… była taka atmosfera… i się tam Brenna pocałowała Toma? No to było jakoś tak...
Dlaczego on nadal pamiętał te imiona?
-Tylko że ja… byłem pijany. I było mi tak okropnie smutno i pusto. No i.... Tak... Ale uciekłem później…


Sometimes you wake up.Sometimes the fall kills you. And sometimes, when you fall, you fly.


Rigel Black
Rigel Black
Zawód : Praktykant w Departamencie Tajemnic
Wiek : 24
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
To właśnie cali śmiertelnicy - mają tylko parę chwil na tym świecie, a poświęcają je na komplikowanie najprostszych spraw.
OPCM : 0
UROKI : 17
ELIKSIRY : 15
LECZENIE : 1
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t8887-rigel-black https://www.morsmordre.net/t9011-apt#270971 https://www.morsmordre.net/t9014-skeletons-in-my-closet#271101 https://www.morsmordre.net/f184-grimmauld-place-12 https://www.morsmordre.net/t9012-skrytka-bankowa-nr-2091#270977 https://www.morsmordre.net/t9026-rigel-a-black#271647

Powrót do góry Go down

Widziała takie żelazne pudła gdy jeszcze w Londynie byli mugole. Dziwne i straszne, wydające z siebie wiele zbędnych dźwięków. Nawet odrobine podobne do Błędnego Rycerza, jednak jakieś takie inne. Poruszały się wolno i zupełnie nieporadnie. Skrzaty radziły sobie z takimi rzeczami o wiele lepiej. Irytujący mugole niczego nie potrafili zrobić dobrze.
- Taki dzień nadejdzie na pewno - dalej czuła okropną bezsilność wobec tych stworzeń. Przesiąkającą nienawiść, bo gdyby nie one, świat wyglądałby inaczej, a Alphard by żył.
Słuchała dalej historii brata, niepewna wciąż co tak naprawdę wydarzyło się na ziemiach Rosierów. Ze wszystkich hrabstw, Kent było stosunkowo bezpieczne, tamtejsi lordowie dbali o swoje ziemie.
- Rigelu, nigdzie nie jesteś do końca incognito, nawet jeśli tak Ci się wydaje. Jesteś lordem Black, ludzie będą Cię znali. Trzeba być głupcem by nie wiedzieć, że jesteś synem nestora - powiedziała niemal przewracając oczami. Nie wierzyła, że ktoś mógłby być aż takim ignorantem, chociaż Aquila na temat życia niższych warstw społecznych, wiedziała niewiele. Nigdy też ten temat szczególnie jej nie interesował. - Rozumiem... - powiedziała smętnie.
Nie chciała nawet tego komentować. Powinien być w domu, przy rodzinie. Jak śmiał narażać samego siebie w taki sposób i to niedługo po śmierci Alpharda, by pić z kompletnie nieznajomym mu mężczyzną i to wiele mil od domu. Serce dygotało jej ze strachu, ale starała się nie okazać ani chwili słabości. To on teraz potrzebował jej siły, nie na odwrót. Dopiero kolejne słowa zapierały dech i zostawiały w głowie pustkę.
To nie mogło się wydarzyć.
Doskonale pamiętała tamten piknik, zaledwie chwilę wcześniej ostatecznie zerwali z Perseusem bliski kontakt, nie chciał o nią walczyć. Dziś już kuzyn nie żył, a ból jaki po sobie zostawił i tamten widok Forsythii nad jego trumną kompletnie łamał serce. Śmierć przychodziła po tych, którzy na to nie zasługiwali. Póki co jednak zarówno ona, Primrose, Evandra, jak i sam Rigel, żyli i w teorii mieli się dobrze. Chyba. Bohaterowie tamtej dziwnej książki chyba też ostatecznie żyli długo i szczęśliwie, ale tego już Aquila nie pamiętała. Nigdy nie przeczytała tej książki od deski do deski, jednak fragmenty jakimi przerzucali siebie na tamtym pikniku na błoniach, zapamiętała bardzo dobrze. Czy Rigel naprawdę... Czy on...?
- Nie zrobiłeś tego - powiedziała krótko zabierając swą dłoń z nadgarstka mężczyzny. - To się nie wydarzyło, a Ciebie nigdy tam nie było, rozumiesz? - głos miała twardy i szorstki, chociaż z tyłu gardła zbierało się na płacz. - Byłeś tu całą noc, a ja byłam tego świadkiem, bo rozmawialiśmy na temat pogrzebu. Jeśli ktokolwiek kogokolwiek całował tamtej nocy to nie byłeś to Ty, tylko ktoś wyjątkowo podobny do Ciebie - nie zamierzała ustąpić, nawet jeśli była szorstka. - Rozumiesz mnie...?
Czy on w ogóle zdawał sobie sprawę z tego co mogło to znaczyć? Sprowadzał na siebie złość ojca i całego rodu, gdyby on się dowiedział - Rigel albo nigdy w życiu nie miałby już prawa do własnego zdania, albo, co gorsza, zostałby poddany leczeniu albo nawet trafił do Tower. To nie mogło się wydarzyć, musiała go przed tym wszystkim ochronić. Przecież to niemożliwe by mężczyzna poczuł coś do innego mężczyzny, to choroba, może klątwa? Przecież miłość tej samej płci do tej samej płci była obrzydliwa i kompletnie sprzeczna z naturą. Prawda...?



Może nic tam nie będzie. może to tylko fantazja. Potrzeba poszukiwania, która mnie wzmacnia. Potrzeba mi tego by wzrastać.
Aquila Black
Aquila Black
Zawód : badaczka historii, filantropka
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Czas znika, mija przeszłość, wiek niezwrotnie bieży,
A występków szkaradność lub cnoty przykłady,
Te obrzydłe, te święte zostawują ślady.
OPCM : 5
UROKI : 6
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t8834-aquila-black https://www.morsmordre.net/t8844-sunshine https://www.morsmordre.net/t8843-child-of-the-sun#263595 https://www.morsmordre.net/f184-grimmauld-place-12 https://www.morsmordre.net/t8846-skrytka-bankowa-nr-2087 https://www.morsmordre.net/t8845-aquila-black

Powrót do góry Go down

Na szczęście nie wszyscy wiedzieli, kim jest. Rigel spotykał takich czasem - byli jak z innego świata, żyjąc w oderwaniu od gazet i rubryk towarzyskich z “Czarownicy”. Black miał nadzieję, że i w tym przypadku również tak było. Musiało tak być. Przecież na pewno zauważyłby, gdyby wtedy na plaży próbowano go oszukać. Na pewno. Nie mogło być inaczej.
A może się pomylił?
Może odurzony alkoholem, narkotykami i złudnym poczuciem prawdziwego szczęścia nie zauważył, że ktoś próbuje zrobić mu krzywdę?
Nie. Na pewno nie. On…
On by mu tego nie zrobił. Nie po tym wszystkim - tak prawdziwym i pięknym. Wszystkie te wszystkie słowa, szczere gesty, srebrzyste blizny i dotyk - tak gorący i …
Kurwa.
Westchnął. Te myśli go w końcu zabija. Musiał się pozbierać i sprawdzić, czy jego obawy są prawdziwe. Jakoś. Ostrożnie. Dyskretnie. Nie robiąc już nigdy więcej problemów, nie sprawiając już nikomu cierpienia.
Jednak nie powiedział tego siostrze. Jedynie skinął głową, jak zawsze robił, kiedy dostawał reprymendę od kogoś z rodziców. Zasłużył sobie na to. Był głupim idiotą, który robił rzeczy nieodpowiedzialne, narażając na szwank dobre imię rodziny.
Na suchy głos siostry podniósł na nią spojrzenie, nie do końca rozumiejąc, czemu tak mówi. Próbuje zaprzeczyć? Nie przyjmuje do wiadomości tego, co się stało? Dopiero po jej kolejnych słowach zrozumiał, o co chodzi i poczuł ogromną ulgę, jakby ktoś zrzucił z jego pleców ogromny ciężar.
-Dopinaliśmy całą ceremonię na ostatni guzik i później, już po wszystkim, raczyliśmy się alkoholem, żeby po zakończeniu naszego smutnego obowiązku dać odpocząć zmęczonym umysłom… - dokończył, potwierdzając wersję wspólnego kłamstwa.
Na dowód swoich słów odkorkował butelkę, która do tej pory leżała na łóżku i podał ją Aquili. W końcu jego siostra i tak chciała się napić. Tak bardzo chciał jej podziękować, zrobić cokolwiek. Przecież ona dla niego się tak narażała, dzieląc z nim tę tajemnicę. W pewnej chwili Rigel nie wytrzymał i po prostu mocno przytulił Aquilę, nie znajdując odpowiednich słów, żeby wyrazić to, jak bardzo jest jej wdzięczny.
-Aqui, na Merlina, dziękuję, dziękuję… - poczuł ciepłe łzy na swoich policzkach. - Ja nigdy tego nie zapomnę… pomogę ci zawsze, wszędzie. Kocham cię, siostro.


Sometimes you wake up.Sometimes the fall kills you. And sometimes, when you fall, you fly.


Rigel Black
Rigel Black
Zawód : Praktykant w Departamencie Tajemnic
Wiek : 24
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
To właśnie cali śmiertelnicy - mają tylko parę chwil na tym świecie, a poświęcają je na komplikowanie najprostszych spraw.
OPCM : 0
UROKI : 17
ELIKSIRY : 15
LECZENIE : 1
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t8887-rigel-black https://www.morsmordre.net/t9011-apt#270971 https://www.morsmordre.net/t9014-skeletons-in-my-closet#271101 https://www.morsmordre.net/f184-grimmauld-place-12 https://www.morsmordre.net/t9012-skrytka-bankowa-nr-2091#270977 https://www.morsmordre.net/t9026-rigel-a-black#271647

Powrót do góry Go down

Łzy stawały w kącikach ust, ale nie pozwoliła im popłynąć dalej. Potworny szok, potworne uczucie niezrozumienia. Aquila Black siedziała jak wryta na łóżku swojego brata, niepewna czy jej obecność w tym pokoju miała jakikolwiek sens. Jej brat właśnie przyznał się do zbrodni. Oczywiście, nie tak drastycznej jak mieszanie się z mugolem albo pomoc szlamom, ale... Ale dalej zbrodni. Choroby. Perfidnej i obrzydliwej choroby, którą przecież mógł się zarazić. Wpatrywała się ostrym spojrzeniem w brata, delikatnie kręcąc głową na boki. Nie mogła w to uwierzyć, najzwyczajniej w świecie - nie mieściło się w głowie, że Rigel Black... Lord Rigel Black... Syn dumnego rodu Blacków... Że jej własny brat mógłby dotknąć innego mężczyzny w ten sposób.
Zaprzeczyć, tak. Musiała temu zaprzeczyć, nie dopuścić tej myśli do głowy. Mogłaby nawet poprosić by brat zmienił jej pamięć, rzucił Obliviate i by mogła zapomnieć o tym co dzisiaj usłyszała, ale wtedy nie mogłaby go chronić. Poprzedni wieczór spędziła z Celine, potem ta poszła i zostawiła ją w sypialni samą sobie. To była dobra wymówka. Nikt nie zorientuje się. Och, jak bardzo nienawidziła kłamać. Kłamstwem pałał się Zakon Feniksa, pałali się zdrajcy, wszyscy Ci nieczyści, którzy obawiali się konsekwencji swoich czynów. Tymczasem teraz siedziała i musiała zaakceptować, to czym się stała. Kłamczuchą. Musiała jednak pomóc bratu, to liczyło się teraz najbardziej. Nawet jeśli będzie musiała to zrobić swoim kosztem, był jeszcze dla niego ratunek. Dopóki wiedzieli o nim tylko oni. Oni i ten jeden tajemniczy mężczyzna.
- Tak. Upiliśmy się tu winem, pogrążając w smutku. Nie wychodziliśmy z pokoju, a ja wróciłam do siebie, nie spotykając nikogo na korytarzu. Wszyscy już spali. Było rano. Potem widzieliśmy się przy śniadaniu - wyrecytowała, Rigel musiał zrozumieć. To było jedyne rozsądne wyjście. Jedyne, które było w stanie go ochronić.
Kiwnęła jedynie głową na jego podziękowania, nie odzywając się jednak ani słowem. Czy w ogóle zdawał sobie sprawę co właśnie jej uczynił? Jaki ciężar zrzucił na barki i ile strachu będzie czuła już do końca swoich dni? Aquila starała się odsunąć od siebie te myśli, skupiając na działaniu, na rozwiązaniu problemu, który się pojawił. Kim w ogóle mógł być ten mężczyzna? Z jednej strony, nie chciała wiedzieć. Nie chciała znać ani jego wyglądu ani tym bardziej pochodzenia, nazwiska czy czegokolwiek co mogłoby świadczyć o nim. Z drugiej jednak strony, gdyby go wyeliminowali - byłoby łatwiej. Rigel mógłby zabrać swój sekret do grobu. Nikt nigdy nie dowiedziałby się, że jej własny brat całował mężczyznę. To nie mieściło się w głowie.
Mogła wyglądać na skonsternowaną, nie potrafiącą odnaleźć się w nowej sytuacji i kompletnie zagubioną. Dalej jednak wpatrywała się tępym spojrzeniem w Rigela, czując jak emocje buzują, a nieprzyjemna gula w gardle przesuwa się niżej, wprost do kłującego serca. Analizowała każdy możliwy scenariusz, ale historia w takich sprawach milczała. Przecież nie mogła znaleźć mu teraz lekarza, nikt nie mógł wiedzieć o tym co miało miejsce na ziemiach Rosierów.
- Musisz znaleźć żonę i spłodzić dziecko - wtedy przestaną gdybać, a nawet jeśli ten obcy mężczyzna wysnuje jakąś teorię i będzie próbował oskarżać Rigela - będzie mógł się bronić. - Tak, i to jak najszybciej. Melisande - to wydawało się logiczne i liczyła, że brat zrozumie co kryje się jedynie pod imieniem narzeczonej Alpharda.



Może nic tam nie będzie. może to tylko fantazja. Potrzeba poszukiwania, która mnie wzmacnia. Potrzeba mi tego by wzrastać.
Aquila Black
Aquila Black
Zawód : badaczka historii, filantropka
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Czas znika, mija przeszłość, wiek niezwrotnie bieży,
A występków szkaradność lub cnoty przykłady,
Te obrzydłe, te święte zostawują ślady.
OPCM : 5
UROKI : 6
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t8834-aquila-black https://www.morsmordre.net/t8844-sunshine https://www.morsmordre.net/t8843-child-of-the-sun#263595 https://www.morsmordre.net/f184-grimmauld-place-12 https://www.morsmordre.net/t8846-skrytka-bankowa-nr-2087 https://www.morsmordre.net/t8845-aquila-black

Powrót do góry Go down

Ogromne uczucie ulgi nie trwało długo. Palące wyrzuty sumienia, wcześniej kompletnie zmiażdżone strachem w końcu dały o sobie znać. Nie był dobrym bratem. Był egoistą, tchórzem i kłamcą. Chorym na głowę zboczeńcem. Ale nie mógł przyznać się do tego siostrze tak wprost. Lepiej, żeby w przedstawionej przez niego wersji historii z wybrzeża w Kent, doszło tylko do pocałunku po dużej ilości alkoholu. Rigel widział, jak bardzo siostra przeżywa to, co jej powiedział, dlatego nie mógł przedstawić jej całej prawdy - o tym, że były tam nie tylko pocałunki. I że wrócił nie w nocy, tylko bladym świtem. I że jest popsuty.
Zawsze taki byłem.
Tylko że to by ją zabiło. A jemu już wystarczył jeden pogrzeb w rodzinie.
-Odstawiam alkohol na czas żałoby. - powiedział, przestając ściskać Aquilę w objęciach i ukradkiem otarł łzy. -Tylko same problemy przez to. No i koniec z nocnymi wypadami.
W myślach również zarządził dla siebie nieruszanie żadnych innych używek. I o tym również lepiej było nie mówić na głos.
Ciężko westchnął, kiedy siostra wypowiedziała imię niedoszłej żony Alpharda.
-Rozmawiałem już o tym z ojcem. Wiem, że… Ma już jakiś plan. - odruchowo się skrzywił. Nie to, że miał jakiś problem z samą lady Rosier - oprócz tego, że była Rosierem i niechęć do tego rodu miał we krwi. Po prostu nie opuszczało go wrażenie, jakby był zmuszony do założenia ubrania albo pary butów po starszym bracie, albo wprowadzeniu się do jego pokoju, kiedy jego rzeczy jeszcze nadal znajdowały się na półkach. Było w tym coś… dziwnego. Niewłaściwego. Podkreślającego to, że jego już tu z nimi nie było.
Spojrzał tęsknie na butelkę z alkoholem, jednak zamiast tego, sięgnął po szklankę z wodą.
-Obiecałem ci opowiedzieć… pewne rzeczy z rozmowy z ojcem i innych... wcześniejszych... - chwycił szklankę w standardowy sposób, świadczący o tym, że nad czymś się zastanawia i martwi. -To dotrzymam obietnicy.
Upił łyk.
-Nasz brat umarł, oddając życie w miejscu… antycznej magii. Podobno była to ofiara konieczna, aby mogli osiągnąć swój cel, czymkolwiek by on nie był. - Black przygryzł dolną wargę, zastanawiając się nad dalszymi słowami. -Nie zostali zaatakowani, ale musieli stawić czoła jakimś próbom. Zupełnie jak w legendach i baśniach… moce wpływały na ich myśli i czyny. Mierzyli się z jakimiś stworzeniami, zjawami… A jak… a jak nadszedł czas ostatniej, najważniejszej próby, Alphard zastąpił innego Śmierciożercę. Pozwolił, by jego żyły zamieniły się w czarny labirynt… Aquilo, zginął nasz brat, a nie tamta osoba.
Zacisnął dłonie na szklance.
-Oni nie wiedzą, czy Alphard przewidywał, co się może stać. Ja też nie wiem. Ale... On dobrze znał te historie, legendy… o tym, że magia starożytnych zawsze wymagała ofiar. Jakiś... To… to po prostu nie mógł być przypadek.


Sometimes you wake up.Sometimes the fall kills you. And sometimes, when you fall, you fly.


Rigel Black
Rigel Black
Zawód : Praktykant w Departamencie Tajemnic
Wiek : 24
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
To właśnie cali śmiertelnicy - mają tylko parę chwil na tym świecie, a poświęcają je na komplikowanie najprostszych spraw.
OPCM : 0
UROKI : 17
ELIKSIRY : 15
LECZENIE : 1
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t8887-rigel-black https://www.morsmordre.net/t9011-apt#270971 https://www.morsmordre.net/t9014-skeletons-in-my-closet#271101 https://www.morsmordre.net/f184-grimmauld-place-12 https://www.morsmordre.net/t9012-skrytka-bankowa-nr-2091#270977 https://www.morsmordre.net/t9026-rigel-a-black#271647

Powrót do góry Go down

Odstawienie alkoholu wydawało się równie surrealistyczne, co sytuacja o której właśnie opowiedział jej Rigel. Pocałunek? To nie mogło mieć miejsca. Po prostu nie i tyle. Przez chwilę jednak jej myśli pobiegły w stronę piwniczki z winami, a także kilku butelek, które skrywał jej własny mały barek. Żałoba nie była czasem na celebrację czegokolwiek, ale ten brak celebracji również można było wzbogacić o jeden lub dwa kieliszki czerwonego wina.
- Tak, to chyba dobry pomysł - wypaliła, więcej zostanie dla mnie... Przecież o zapasy nie było wcale tak łatwo. - Postaraj się skupić na przyszłości i na tym by przeszłość Cię nie dosięgnęła - tym razem odpowiedziała zupełnie inaczej niż zazwyczaj.
To przeszłość miała znaczenie, bo można było wyciągać z niej wnioski. Jednak ta dawna, ta zakopana pod kurzem starych wieków - ta była bezpieczna. Przeszłość dnia wczorajszego, w trakcie którego jej własny rodzony brat zrobił coś tak chorego... To musiał zakopać głębiej, wykopać temu wspomnieniu grób i nigdy więcej do niego nie powrócić. Oddać te myśli i wyrzucić je głęboko na dno morza, by utonęły.
- Powinieneś powierzyć mu te decyzje. Ojciec doskonale wie co robi, musi wiedzieć - powiedziała bez chwili zawahania, zmartwiona tylko, że Pollux Black mógłby poznać tajemnicę, którą dzisiaj powierzył jej Rigel. Wolała nie wiedzieć, żyć i spać w błogiej nieświadomości. - Ale na to zapewne przyjdzie czasu o żałobie...
Czy ktoś mógłby odkryć jej tajemnice? Zresztą, Aquila nie wyobrażała sobie jakie tajemnice rzeczywiście mogłaby mieć. Wymykanie się z domu w środku nocy, pojawianie w oddalonym od Londynu kasynie, czy może dziwne uczucia, które wciąż nawiedzały jej serce. To nie miało znaczenia. Nic nie było wymierne wobec tego co dziś powiedział jej brat. Nawet Evandra, nawet tamto popołudnie. Nic. Dziwny dreszcz przebiegł po jej plecach, sprawiając, że twarz wykrzywiła się w lekkim grymasie. Robiło się zimno, o wiele za zimno, jednak nie miało to nic wspólnego z temperaturą panującą w pokoju. Rozpadała się jedynie bezpieczna szklana bańka, od lat chroniąca ją przed złem tego świata. Niewiele planów miało jeszcze sens, zważając na to co się stało.
Wciągnęła głęboko powietrze do płuc, gdy Rigel zaczął mówić o śmierci Alpharda. Miał jej opowiedzieć, obiecał, ale nie była pewna czy chce to wiedzieć. Zwłaszcza jedne z ostatnich słów. Alphard zastąpił innego Śmierciożercę... Aquilo, zginął nasz brat, a nie tamta osoba. Ani tajemne moce o których mówił, ani czerń żył - nic nie miało znaczenia.
Jak to oddał życie sam? Za kogoś...?
- Jesteś pewien...? - wyszeptała, odsuwając się lekko. - Nie wyobrażam sobie, by... To znaczy Alphard nigdy... Myślałam... Już sama nie wiem co myślałam, ale to... - zaczęło brakować jej słów, a oddech stał się płytki. - Dlaczego on to zrobił? Przecież jego życie jest... Jego życie było cenniejsze. Rigelu, to nie ma najmniejszego sensu - przymknęła na chwilę oczy. - Dlaczego nasz brat poświęcił siebie za kogoś? Kim jest tamten człowiek?! - niemal ryknęła, nie akceptowała ani jednego słowa.

zt tears



Może nic tam nie będzie. może to tylko fantazja. Potrzeba poszukiwania, która mnie wzmacnia. Potrzeba mi tego by wzrastać.
Aquila Black
Aquila Black
Zawód : badaczka historii, filantropka
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Czas znika, mija przeszłość, wiek niezwrotnie bieży,
A występków szkaradność lub cnoty przykłady,
Te obrzydłe, te święte zostawują ślady.
OPCM : 5
UROKI : 6
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t8834-aquila-black https://www.morsmordre.net/t8844-sunshine https://www.morsmordre.net/t8843-child-of-the-sun#263595 https://www.morsmordre.net/f184-grimmauld-place-12 https://www.morsmordre.net/t8846-skrytka-bankowa-nr-2087 https://www.morsmordre.net/t8845-aquila-black

Powrót do góry Go down

“Żeby przeszłość nie dosięgnęła…”
Rigel zawsze lubił patrzeć w przyszłość, planując badania czy jakieś wydarzenia. Niestety lubił też żyć chwilą i pod jej wpływami decydować się na różne szalone, niemądre i niebezpieczne rzeczy, z którymi w późniejszym czasie musiał się mierzyć.
No i była jeszcze przeszłość, która jak cień podążała za nim, żeby znienacka zaatakować, chwycić za nogę i zacząć dusić jak zdradzieckie pnącza diabelskich sideł. Ciężko było od niej uciec, kiedy nie dało się przewidzieć jej kolejnych ruchów. Można również było być non stop gotowym do odparcia ataku, jednak to tak bardzo męczyło. Black przekonał się o tym jeszcze w szkole.
-Wierzę, że dalej będzie lepiej. - postarał się, żeby jego słowa zabrzmiały przekonująco. Chciał w to wierzyć. Musiał. - Skończy się żałoba. Ojciec wszystko przemyśli… Będę wspierać walczących, prowadzić badania. I… wszystko będzie dobrze.
Przerażała go myśl, w co tak naprawdę się wpakował. Jednak dla rodziny, dla wiedzy, dla spokoju siostry i bliskich był w stanie zrobić wszystko. Wewnętrznie jednak wzywał na pomoc siły tego świata, aby nie był zmuszony walczyć.
Dlatego możliwy ślub czy to z Melisande, czy z kimkolwiek innym był chyba najmniejszym problemem… a nawet może i jedyną opcją na normalne chwilowe szczęśliwe życie.
Emocjonalny wybuch Aquili Rigel przyjął ze spokojem. Liczył się z tym, że siostra zareaguje złością na tę wiadomość. Było to lepsze od smutku. Gniew Mobilizował, napędzał.
-Tak powiedział sługa Rosierów. Nie brzmiał, jak by próbował kłamać. Na pewno wyjaśnił więcej niż sam lord Mathieu, który oprócz typowych politycznych słów “wykonaliśmy powierzone zadanie, zginął jak bohater” nie powiedział nic więcej, co wyjaśniłoby sytuację. - powiedział, patrząc się w pustkę. - Nie wiem, kim jest ta osoba. Ale zrobię wszystko, żeby się dowiedzieć. O ile sama nam tego nie powie na pogrzebie. Przynajmniej wtedy zachowa jakieś resztki przyzwoitości i honoru.
Nie mógł się powstrzymać od tego zjadliwego komentarza.
-Masz, napij się jeszcze. Jeśli to ci pomoże. - szturchnął w jej stronę butelkę. - Możesz tu zostać, ile chcesz. Ile tylko będziesz potrzebowała.

/zt cry


Sometimes you wake up.Sometimes the fall kills you. And sometimes, when you fall, you fly.


Rigel Black
Rigel Black
Zawód : Praktykant w Departamencie Tajemnic
Wiek : 24
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
To właśnie cali śmiertelnicy - mają tylko parę chwil na tym świecie, a poświęcają je na komplikowanie najprostszych spraw.
OPCM : 0
UROKI : 17
ELIKSIRY : 15
LECZENIE : 1
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t8887-rigel-black https://www.morsmordre.net/t9011-apt#270971 https://www.morsmordre.net/t9014-skeletons-in-my-closet#271101 https://www.morsmordre.net/f184-grimmauld-place-12 https://www.morsmordre.net/t9012-skrytka-bankowa-nr-2091#270977 https://www.morsmordre.net/t9026-rigel-a-black#271647

Powrót do góry Go down

15 października 1957

Pomysł z sierocińcem wydawał się być bardzo dobry, w obliczu tego, jaki los spotkał Londyn przez tych parszywych mugoli, jaki los spotkał Alpharda, przez to, że musiał o to wszystko walczyć. Zaledwie na dziesięć dni po pogrzebie wciąż czuła się smutna, okropnie zdruzgotana, zmęczona i zirytowana, ale przynajmniej miała w życiu cel. Czy to kwestia akcji charytatywnej, jaką organizowały z Evandrą i Primrose, czy inicjatywy, jakiej chciał podjąć się Rigel. Nie wyobrażała sobie, co byłoby, gdyby ten też poszedł walczyć, chociaż być może ojciec dokładnie tego, by oczekiwał. Był przecież inteligentny, miał zostać niewymownym, a to było ogromnym wyróżnieniem. Większym, niż można było się domyślać. Tyle tajemnic w jednej głowie... Doceniała jednak fakt, że jej brat chce pomóc dzieciakom, biednym sierotom. Od zobaczenia tamtego listu, który spadł z nieba, tamtego wydania nielegalnej gazety, widać było, jak bliski jest mu los tych wszystkich sierot. Nie do końca rozumiała dlaczego, ale rozumiała, że to ważne. Nie mógł jednak reklamować tego wszystkiego swoim nazwiskiem. Aquila, która i tak udzielała się charytatywnie, miała sprawdzić się do tego zdecydowanie lepiej. Jeśli jednak mogła mu pomóc, inaczej niż własną twarzą w gazecie, to zamierzała to zrobić, w końcu sprawa była ważna. Wychodząc z własnej części domu, minęła schody i korytarz, pukając do drzwi brata. Gdy ten nie odpowiedział, rozchyliła je lekko, nie wchodząc zbyt głęboko do środka, jedynie zostawiając na szafce obok drzwi, kartkę i mieszek złotych monet.
Drogi Rigelu, zostawiam ci część galeonów na zakup sierocińca. Chcę dołożyć do niego, chociaż małą cegiełkę. Daj mi znać, gdy podejmiesz lokal, chcę go zobaczyć.
Twoja siostra
Zamknęła za sobą drzwi do jego mieszkania i wróciła w stronę własnych komnat. Pozostało jeszcze dużo planowania, w którym zamierzała pomóc, chociaż październik wydawał się być bardzo intensywny, to przynajmniej miała na czym się skupić. Nawet w domu przywdziewała czerń, ale teraz ta świadczyła o jej sile. A przynajmniej tak usiłowała sobie wmówić.

zt, przekazuje Rigelowi 85 PM



Może nic tam nie będzie. może to tylko fantazja. Potrzeba poszukiwania, która mnie wzmacnia. Potrzeba mi tego by wzrastać.
Aquila Black
Aquila Black
Zawód : badaczka historii, filantropka
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Czas znika, mija przeszłość, wiek niezwrotnie bieży,
A występków szkaradność lub cnoty przykłady,
Te obrzydłe, te święte zostawują ślady.
OPCM : 5
UROKI : 6
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t8834-aquila-black https://www.morsmordre.net/t8844-sunshine https://www.morsmordre.net/t8843-child-of-the-sun#263595 https://www.morsmordre.net/f184-grimmauld-place-12 https://www.morsmordre.net/t8846-skrytka-bankowa-nr-2087 https://www.morsmordre.net/t8845-aquila-black

Powrót do góry Go down

Sypialnia Rigela

Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach