Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia



Login:

Hasło:

Kamienny wiatrak
AutorWiadomość
First topic message reminder :

Kamienny wiatrak

Zbudowany w XIX wieku wiatrak był kiedyś postrachem pobliskiej wsi. Mugole opowiadali sobie historie o córce młynarza, która nieszczęśliwie zakochała się w jednym z lordów Greengrass. Wzdychała do niego przez długie tygodnie, a gdy ten odrzucił jej zaloty, postanowiła odebrać sobie życie. Po wejściu do środka dalej widać sznur, na którym się powiesiła, jednak nigdzie w okolicy nie można znaleźć ciała. Wiatrak pozostaje pusty, a nawet najstarsi ludzie zapomnieli, kto był jego właścicielem. Czasem w nocy słychać jedynie pohukiwania wiatru i ciche płacze niosące się od stu lat po śmierci młodej dziewczyny.
Mistrz gry
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Kamienny wiatrak - Page 2 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Powrót do góry Go down


Nie rozpłakać, a co najwyżej zapowietrzyć. Na to miał ochotę Stevie, gdy nieprzyjemne kłucie w sercu wciąż nie dawało mu spokoju. Wdech, wydech, wdech, wydech. Chyba będzie musiał po tym wszystkim pójść do lecznicy, na wszelki wypadek zadbać o własne zdrowie. Trixie nigdy by mu nie darowała, gdyby wyłożył się w Derbyshire z powodu jakiegoś głupiego ataku serca. Czy to właśnie stało się z Mary Jo? Chciał wierzyć, że nikt nie maczał w tym palców, że była szczęśliwa w ostatnich minutach swojego życia.
- Stronie zwycięzców? A co takiego zwyciężyliście? Macie cały kraj w ubóstwie, gratulacje! Pana bratanek też tak myśli? Marcelius, prawda? - niemal prychnął, sam zdziwiony własną odwagą. - Kiedyś Was za to rozliczą - pokręcił z dezaprobatą głową. Stali tak na zgliszczach domu Pearl, gawędząc sobie niczym 20 lat temu. Cała sytuacja przez chwilę zdawała się wręcz surrealistyczna, ale przynajmniej kultury mu nie brakowało, chociaż patrząc na to którą stronę wybrał Sallow - rozumu na pewno. - Ukrywam, tak - powiedział ze spokojem, przecież to było oczywiste, Cornelius doskonale wiedział jakiego pochodzenia jest Beckett. - Nie wiedzie mi się źle, mam świeże jajka i hoduje pomidory. A co u Pana?.
Krótka bójka została przerwana przez wybudzenie się biednego mężczyzny, który po wciśnięciu mu w dłonie kilku galeonów na szczęście zdążył uciec. Niech zrobi z nimi pożytek i zabezpieczy się jakkolwiek przed zimą. Jeśli można było pomóc - należało pomóc. Beckett pojęcia nie miał co tak naprawdę stało się z Sallowem, zawsze wydawał się być po prostu człowiekiem, teraz zaś był potworem. Nie dość, że ciskał w chłopaka czarami, to jeszcze wydawał się przekonany, że poratowanie go choćby groszem, było złym pomysłem.
- Dla tego człowieka to dodatkowy tydzień życia, może nawet dwa jeśli jest sprytny, ja sobie jakoś poradzę - powiedział rzucając się po zdjęcie kobiety. Naprawdę myślał, że to Pearl, jednak szybki czar Sallowa szybko zbił go z tropu. Beckett nie wiedział już czemu pomyślał, że będzie szybszy niż machnięcie różdżką. Próbował jeszcze złapał fotografię w locie, ale nie zdążył, wymknęła mu się sprzed palców. Plecami uderzył w brudną posadzkę. Trixie zabije go za tę marynarkę. Oby tylko dało się to doprać.
Gdy zdjęcie mignęło mu przed oczami zobaczył na nim piękną kobietę o blond włosach, łudząco podobną do Pearl. Widzieli się 40 lat temu, a staremu Beckettowi pamięć potrafiła płatać czasem figle. Tylko dlaczego Sallow nazwał ją Laylą? Czy tak nazywała się jego córka i czy to ją Pearl trzymała na tej fotografii w ramionach? Layla... Ładnie... Musiał je odzyskać, nie mógł pozwolić by to zdjęcie znalazło się w dłoniach takiego człowieka jakim stał się Cornelius. Podniósł się szybko, chociaż coś strzyknęło w biodrze, i rzucił pierwsze zaklęcie o jakim mógł w tamtym momencie pomyśleć.
- Pullus - wypowiedział inkantację celując w Sallowa.


Moja wolnościja byłem cały Twój w moim samotnym gniewie. Gonił mnie ludzki śmiech w mej wędrówce przez czas. Ja wiedziałem w czym rzecz. Moja wolność mnie zna.
Moja wolność mnie ma.


Stevie Beckett
Stevie Beckett
Zawód : twórca świstoklików, wynalazca
Wiek : 57
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Wdowiec
The blues ain't nothing but a good man feelin' bad.
OPCM : 15
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 26
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 6
Genetyka : Czarodziej

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9282-stevie-beckett https://www.morsmordre.net/t9293-einstein https://www.morsmordre.net/t9292-wujek-stevie#282938 https://www.morsmordre.net/f318-dolina-godryka-warsztat https://www.morsmordre.net/t9294-skrytka-bankowa-nr-2137 https://www.morsmordre.net/t9295-stevie-beckett

Powrót do góry Go down

The member 'Stevie Beckett' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 100
Morsmordre
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Kamienny wiatrak - Page 2 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Powrót do góry Go down

Walka pomiędzy Steviem a Corneliusem należała raczej do tych nietypowych, nie można jej było jednak odmówić zaciętości; po nieudanej próbie przechwycenia przywołanego magią zdjęcia, Stevie odwrócił się gwałtownie w stronę drugiego z czarodziejów, za manewr ten rzeczywiście płacąc cichym trzaskiem rozlegającym się gdzieś na wysokości jego biodra - ale krótkie ukłucie bólu nie odebrało mu determinacji. Wpatrując się w Corneliusa, wymierzył w niego różdżkę, sięgając po znajomą inkantację - i natychmiast czując przypływ silnej magii, która - ukształtowawszy się w wiązkę o złotawym kolorze - przebiła się przez tarczę Corneliusa i uderzyła prosto w jego klatkę piersiową.
Przez sekundę nie stało się zupełnie nic - ale później głowa czarodzieja skurczyła się nagle, a włosy cofnęły się do czaszki, z której zamiast tego wyrosło pierze; pióra pokryły również resztę ciała mężczyzny, jego nogi skróciły się, palce złączyły ze sobą błoną, ręce zamieniły w skrzydła, a usta wydłużyły, zamieniając w łagodnie zakrzywiony dziób. Różdżka wyleciała mu z dłoni, a choć Cornelius w gęsiej postaci zdołał ją złapać, to tkwiąc w jego dziobie, pozostawała bezużyteczna. Jako gęś, mógł co najwyżej zamachać ze złością skrzydłami, które - gdy zdawało się już, że przemiana dobiegła końca - pokryły się złotem. Złote stały się także pióra porastające resztę ptasiego ciała, lśniąc i mieniąc się w słońcu przy każdym ruchu. Kilka złotych piórek opadło na ziemię, kryjąc się w kępkach trawy.

| Z uwagi na wyrzucenie krytycznego sukcesu przez Steviego, przemieniona przez niego gęś jest nieszkodliwa - jej dziób jest tępo zakończony, a ataki nie zadają obrażeń. Dodatkowo, po wątku Stevie zorientuje się, że w połach jego marynarki zaplątało się jedno ze złotych, oderwanych od gęsi piórek - z jakiegoś powodu zachowując przemienioną formę nawet po tym, jak cofnięta zostanie przemiana Corneliusa. Można spieniężyć je za 20 PM.

Mistrz gry nie kontynuuje rozgrywki.
Mistrz gry
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Kamienny wiatrak - Page 2 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Powrót do góry Go down

-Zwyciężyliśmy Londyn i zwyciężymy cały kraj. - odwarknął Cornelius z wystudiowanym przekonaniem, z gorączkowym fanatyzmem, w który sam do końca nie wierzył, ale który umiejętnie podsycał w gazetach, na przemówieniach egzekucjach, w cudzych sercach. Był wprawiony w zakładaniu tej maski i skutecznie podtrzymałby grę aktorską, gdyby nie...
-JAK ŚMIESZ! - ryknął, z wrażenia przechodząc na ty, jak śmiesz wplątywać w to mojego syna. Twarz wykrzywił mu gniewny grymas, ale w spojrzeniu błysnęła nagła, zwierzęca wręcz panika. Bał się, cholernie się bał, o siebie i o Marceliusa. O tego głupiego chłopca o miodowych włosach i uporze swojej matki, o młodego już mężczyznę, którym kierowały niezrozumiałe dla Corneliusa gniew i idealizm. Marcelius odmówił wyjazdu za granicę (może i słusznie, nawet Francją targało już to szaleństwo), Marcelius dał się aresztować przy nieudanej próbie rejestracji różdżki, Marcelius naiwnie chrzanił coś o tym, że płonąca Anglia to jego dom, Marcelius, który nie lękał się policji ani wojny, który zapadł na tą samą chorobę, która toczyła jego ukochanego Solasa, na brak strachu...
Cornelius bał się za nich dwoje, o nich dwoje. Bękarci syn był jak tykająca bomba, choć na razie na szczęście nosił fałszywe nazwisko tego palanta z cyrku. Prawie już zapomniał, że niegdyś Marcelius nie był aż takim sekretem, że w największym zaufaniu, przekręcając fakty, opowiedział o nim koledze-szlamie. Pożałował teraz, że nazwał Marceliusa bratankiem - to ulga, że Beckett niczego się nie domyśla, ale same słowa wydawały się kalać pamięć Solasa.
Ty byś go wychował, bracie.
Ty potrafiłbyś go kochać.

Jako ojciec, wujek, ojczym, ktokolwiek. Solas był przyzwoity.
-Jak śmiesz go w to... - wydyszał, powoływać się na Marceliusa, to cios poniżej pasa. -Wsadź sobie pan w dupę swoje jajka! - dodał desperacko, obudził się w nim ognisty (i jakże dojrzały) temperament Sallowów.
Miał już gdzieś tego złodzieja, miał gdzieś Becketta, chciał już tylko wymazać Steviemu pamięć i odejść spokojnie, ze zdjęciem Layli w kieszeni na sercu. Wyśle je Marceliusowi - ciekawe, czy chłopak pamięta, że dziś są mugolskie Zaduszki?
-Ja to wezmę. - syknął, z pogardą patrząc na Becketta, co on tak się uwziął na zdjęcie jakiejś nieznajomej? Podniósł różdżkę, ale...
...za wolno.
-Protego Maxima! - syknął, ale za późno, zwykła tarcza Zobaczył przed oczyma złoty promień, a potem zatoczył się lekko, ugodzony zaklęciem. Zdjęcie, nie mógł wypuścić zdjęcia. Spróbował utrzymać je w dłoniach, ale nagle nie miał już palców, mógł tylko bezradnie obserwować jak fotografia wysuwa się spomiędzy piór i upada na ziemię...
-GĘĘĘĘ! - nieee! - zagęgał, a różdżka wyleciała mu z pyska. Schylił się po nią, panicznie, błyszcząc się na złoto. Tak kochał pieniądze, ale w złotej postaci czuł się bezużytecznie. Najchętniej zaszarżowałby na Steviego, ale kończyny miał zdrętwiałe. Spróbował zamachać skrzydłami ze złością.
-GĘGĘGĘ! - Beckett, ja ci jeszcze pokażę!
Cornelius Sallow
Cornelius Sallow
Zawód : Rzecznik Ministerstwa Magii, propagandzista
Wiek : 44
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
And if there's a reason I'm still alive
When everyone who loves me has died
I'm willing to wait for it

I am the one thing in life I can control
OPCM : 5
UROKI : 30
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 4
Genetyka : Czarodziej
Kamienny wiatrak - Page 2 Tumblr_p5310i9EoI1v05izqo1_500
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8992-cornelius-sallow https://www.morsmordre.net/t9022-gaius https://www.morsmordre.net/t9023-cornelius-sallow https://www.morsmordre.net/f146-chelsea-mallord-street-31 https://www.morsmordre.net/t9021-skrytka-bankowa-nr-2119#271390 https://www.morsmordre.net/t9123-cornelius-sallow#275155

Powrót do góry Go down

Zwyciężyć Londyn? Niedoczekanie, panie Sallow. Beckett dalej wierzył, że Zakon ma jakieś szanse, chociaż te zdawały się maleć z każdym dniem. Ogarnięta wojną Anglia przestawała być domem dla wielu podobnych jemu, a to wszystko za sprawą takiego Corneliusa. Ten przecież jeszcze 20 lat był zupełnie normalny. Stanął po stronie zwycięzców? Też coś. Wiatr jak gnał tak gna, a las rośnie po staremu. Zbrodniczy reżim w końcu przeminie, a upici władzą czarodzieje odpowiedzą za swoje czyny.
- Niedoczekanie twoje - burknął po nosem. Znajoma adrenalina narastała coraz mocniej. Nikt nie mógł przewidzieć podobnego dnia, co najwyżej Julek, ale on potrafił przewidzieć chyba wszystko. - On cię rozliczy, Corneliusie. Młode pokolenie rozliczy i ciebie i mnie, a ja, w przeciwieństwie do twojego ministra, sumienie mam czyste - właśnie dlatego śmiał przywołać bratanka mężczyzny do rozmowy. Co prawda nie potrafił grać na emocjach, jego córka radziła sobie z tym o wiele lepiej, ale widać podziałało.
Jednego Beckett mógł być pewien, a to tego, że opowiadając się po stronie Zakonu, robił słusznie. Nigdy nie był typem żołnierza, chociaż ojczulek sam służył w wojsku, wiele lat temu. Stevie skupił się na swoim rzemiośle, na swojej rodzinie i na tym by dalej tworzyć. Teraz jednak nie było czasu na siedzenie w pracowni, gdy dookoła umierali ludzie i to za sprawą takich łotrów jak Sallow. Zdawało się, że magia go zawodziła, ale tym razem Pollus udał się wystarczająco dobrze, by zamiast znajomego ze starych lat, teraz przed Beckettem stała gęś, której pióra powoli zdawały się być złote. Zmrużył oczy patrząc na ten okaz. Czy miał w sobie aż tak dużo złości, by zaklęcie wyszło w taki sposób? Magia nigdy nie przestanie go zaskakiwać.
- Oj, Panie Sallow - otrzepał się, dalej czując lekkie kłucie w biodrze. Swoje lata już miał. - Pana to nawet mi jest trochę żal... Mózg panu wyprali - Stevie patrzył z góry na złotą gęś, która gęgała ze złością. Mógłby go po prostu kopnąć, ale gdyby Trixie się dowiedziała, że uderzył zwierzę to dopiero dałaby mu popalić. Nie, nie zwierzę. Przecież to był Cornelius Sallow. Nie mniej, wolał go nie kopać. Z czystej kultury osobistej. Gdy gęś wypuściła z dzioba różdżkę, Stevie jak poparzony pochylił się w dół, by jak najszybciej ją złapać. Dopiero wtedy kątem oka dostrzegł zdjęcie, które wcześniej przechwycił mężczyzna, jednak nie wystarczyło mu czasu by dokładniej się temu przyjrzeć. Czemu nigdy nie było czasu? Potem się jemu przyjrzy. Cornelius jeszcze chwile w tej swojej gęsiej formie pobędzie.

rzucam na zwinność na test sporny na złapanie różdżki Corneliusa
Cornel, jak chcesz różdżkę to rzuć na sporny, a jak zdjęcie to bez rzutu
Stevie Beckett
Stevie Beckett
Zawód : twórca świstoklików, wynalazca
Wiek : 57
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Wdowiec
The blues ain't nothing but a good man feelin' bad.
OPCM : 15
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 26
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 6
Genetyka : Czarodziej

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9282-stevie-beckett https://www.morsmordre.net/t9293-einstein https://www.morsmordre.net/t9292-wujek-stevie#282938 https://www.morsmordre.net/f318-dolina-godryka-warsztat https://www.morsmordre.net/t9294-skrytka-bankowa-nr-2137 https://www.morsmordre.net/t9295-stevie-beckett

Powrót do góry Go down

The member 'Stevie Beckett' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 92
Morsmordre
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Kamienny wiatrak - Page 2 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Powrót do góry Go down

Trzask teleportacji rozbrzmiał w starym kamiennym wiatraku. Alexander z uniesioną różdżką rozejrzał się po wnętrzu, jednak poza kołyszącym się lekko sznurem w budowli pozostawał sam. Odetchnął spokojniej i opuścił różdżkę, głębiej na twarz ściągając kaptur czarnej szaty tak, aby dokładnie ukryć rysy swojej twarzy. Nie zależało mu na tym aby ktokolwiek w jego drodze do punktu docelowego ujrzał choćby fragment tego lica, które zdobiło całą Anglię, spozierając z listów gończych na wszystkich przechodniów, którzy podeszli dostatecznie blisko by znaleźć się w zasięgu wzroku nadrukowanego na pergamin byłego szlachcica. Trzymając hikorowe drewno schowane w rękawie płaszcza Alexander ostrożnie wyjrzał na zewnątrz wiatraka, upewniając się, czy jest sam. Nie napotkawszy nikogo wyszedł na zewnątrz i rozejrzał się, kawałek dalej dostrzegając zabudowania, do których chciał dotrzeć. Upatrzył więc sobie ustronne miejsce i w zasięgu wzroku teleportował się ponownie, bliżej. Dalej pozostało mu przemykać między domostwami tak, aby dotrzeć do odpowiedniej ulicy, a następnie odnależć tam odpowiedni numer domu. Nie do końca spodziewał się, że czeka go właśnie taki widok: zniszczone domostwo, częściowo strawione płomieniami, osmalone, sypiące się. Pozostając czujnym Alexander rozejrzał się dookoła i jak czarny cień przemknął zdewastowanymi drzwiami do wnętrza. Gruz zachrzęścił mu pod butami gdy czarodziej stawiał kolejne kroki w opuszczonym schronieniu, rozglądając się bacznie dookoła. Dostrzegł ślady, niewątpliwie pojedynku i szamotaniny: kilka świeżych smug po zaklęciach zdobiło mury tu i ówdzie, a odłamki konstrukcji były rozrzucone. Rozglądając się nie wiedział, czego się spodziewać: nie widział nigdzie skrępowanej sylwetki jakiegokolwiek czarodzieja, a jeśli miał być szczery to właśnie tego się spodziewał po dość skąpym w słowa przekazie Becketta.Chociaż... tym, co nie pasowało do całej scenerii było krzesło stojące samotnie praktycznie pośrodku izby. Farley zatrzymał się momentalnie, mrużąc oczy. Co w spalonym domu robiło całkowicie niezniszczone krzesło?
Incarcerare – wymówił inkantację, unosząc swoją różdżkę i z nieufnością przypatrując się niepasującemu do wystroju meblowi.

| Mam przy sobie różdżkę własną i różdżkę Cornela (przekazana Alexowi w poście w następnym linku).
Jeżeli dobrze liczę to ten post to pierwsza tura działania Camuflo, ten jest drugą, a obecnym postem wpadam na sam koniec działania zaklęcia i Cornel powinien móc się już odmienić Kamienny wiatrak - Page 2 2573766412


Alexander Farley
Alexander Farley
Zawód : Uzdrowiciel
Wiek : 22
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Zaręczony

Alex, you gotta fend for yourself

OPCM : 51
UROKI : 25
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 36
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 11
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag
Kamienny wiatrak - Page 2 9545390201fd274c78230f47f1eea823
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t927-alexander-farley https://www.morsmordre.net/t999-fumea https://www.morsmordre.net/t937-lubisz-moze-teatr#4917 https://www.morsmordre.net/f223-dolina-godryka-kurnik https://www.morsmordre.net/t3768-skrytka-bankowa-nr-277 https://www.morsmordre.net/t979-a-selwyn#5392

Powrót do góry Go down

The member 'Alexander Farley' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 70
Morsmordre
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Kamienny wiatrak - Page 2 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Powrót do góry Go down

Cornelius został zamieniony w krzesło, jego przeciwnik zniknął. Krótko po tym, jak aportował się  z miejsca pojedynku, czarodziej wrócił do swojej właściwej formy - czuł jednak ciężkość stóp, zaklęcie rebus calceamenta sprawiło, że skamieniały. Nie był w stanie nimi poruszyć. Były ciężkie Ale wokół - nie było nikogo. Nie miał też przy sobie swojej różdżki. Znajdował się pomiędzy zwęglonym drewnem zrujnowanego budynku, pośród gruzów.

Cornelius, przed pojawieniem się towarzystwa możesz wykonać trzy akcje. Możesz je zawrzeć w jednym poście lub w kilku, przeciętych odpisami mistrza gry, jeśli będą konieczne.

Cornelius - Rebus calceamenta (17 kg na stopy)

Na odpis masz 72 godziny.

Waszym mistrzem gry jest Tristan, który w razie wątpliwości organizacyjnych zaprasza prywatnie. Alexander, wrócimy do Ciebie po zakończeniu przerwy w życiorysie Cornela.
Mistrz gry
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Kamienny wiatrak - Page 2 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Powrót do góry Go down

Nigdy jeszcze nie był na raz gęsią, a potem krzesłem. Czasy sportowych pojedynków dla nabrania wprawy w urokach były przecież już za nim, czego pożałował natychmiast, gdy Beckett zepchnął go do tej upokarzającej sytuacji. Stracił czujność, lekceważąc zagrożenie w postaci tego mugolaka, pozostając ślepym na fakt, że do tej pory funkcjonował pod ministerialnym parasolem, w bezpiecznym Londynie. Że podnosił różdżkę tylko na słabszych - młodszych, kobiety, wygłodniałego złodzieja. Starego Becketta też miał zresztą za słabszego, kto by przypuszczał, że dziad nabrał takiej wprawy w transmutacji?
Powrócił do własnej postaci oszołomiony, wściekły, ze skamieniałymi stopami, ze zdjęciem dawnej ukochanej w kieszeni koszuli i - co gorsza - bez różdżki.
Nigdy nie powinien był tu przychodzić, nigdy nie powinien był wspominać Layli, nigdy nie powinien był zapomnieć o tym, co jest w życiu najważniejsze: bycie czarodziejem. To magiczny świat wybrał przecież, gdy zrywał z mugolską ukochaną i zostawiał za sobą półkrwi syna. A teraz stracił różdżkę, symbol tego świata, jedyne narzędzie, które mogłoby mu pomóc wybrnąć z tej upokarzającej sytuacji i wrócić do domu.
…A może nie jedyne? 
Gdy początkowe oszołomienie ustąpiło, w myśli Sallowa zaczął się zakradać praktyczny strach. Pozostał tutaj, polityk i urzędnik, zdany sam na siebie. Beckett zniknął, okradając go. O to chodziło? Ale dlaczego nie wziął pieniędzy, ktore próbował zabrać złodziej? Po co mu różdżka? Powinien to zgłosić Ministerstwu, jej stratę, ale najpierw musiał wrócić do domu. Bezbronny, zdany na… co? Łaskę i niełaskę ludzi?
Wziął głębszy oddech, nikogo tu przecież nie było. Ale nie wątpił, że każdego potrafiłby do czegoś przekonać lub przekonująco okłamać. Ten dom był spalony, ale w wiosce może mogli pozostać jeszcze jacyś mieszkańcy, albo może ten złodziej nie odbiegł za daleko… Trochę niefortunne, że go zaatakował, ale jakoś z tego wybrnie i zaoferuje mu sporo, znacznie więcej.
Spróbował sobie przypomnieć, jak daleko były inne domostwa, odwiedzał tu w końcu matkę Layli. Spróbował też sobie przypomnieć rozkład domu, a następnie rozejrzał się wkoło, po gruzowisku, szukając wzrokiem jakichkolwiek przydatnych narzędzi oraz najbliższego wyjścia. Czy musi w tym stanie czołgać się do drzwi, a może bliżej jest okno, albo wyrwa w spalonej ścianie? Przesunął również wzrokiem po gruzach, szukając wśród nich jakichkolwiek belek po pożarze lub innych stabilnie wyglądających kawałków drewna lub czegokolwiek innego, z których mógłby stworzyć prowizoryczne kule lub laskę, lub choćby podpórkę do czołgania się. Czy jest tu też coś, czego mógłby się podtrzymać, aby odciążyć nieco stopy i spróbować chodzić? A może naprawdę pozostało mu czołganie się? Następnie spróbował oszacować, jak blisko ma do kuchni (może zostały tam jakieś noże?), albo czy gdziekolwiek indziej leży coś, z czego mógłby stworzyć prowizoryczną broń, nawet możliwy do podniesienia kawałek gruzu. Mugolskie kule, mugolska broń i złoty język. To mu pozostało, dzięki temu wróci jakoś do domu.

pierwsza akcja - spostrzegawczość I (& pasywnie pamiętam chyba trochę dom i mam mugoloznastwo I), proszę o uzupełnienie mg
Cornelius Sallow
Cornelius Sallow
Zawód : Rzecznik Ministerstwa Magii, propagandzista
Wiek : 44
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
And if there's a reason I'm still alive
When everyone who loves me has died
I'm willing to wait for it

I am the one thing in life I can control
OPCM : 5
UROKI : 30
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 4
Genetyka : Czarodziej
Kamienny wiatrak - Page 2 Tumblr_p5310i9EoI1v05izqo1_500
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8992-cornelius-sallow https://www.morsmordre.net/t9022-gaius https://www.morsmordre.net/t9023-cornelius-sallow https://www.morsmordre.net/f146-chelsea-mallord-street-31 https://www.morsmordre.net/t9021-skrytka-bankowa-nr-2119#271390 https://www.morsmordre.net/t9123-cornelius-sallow#275155

Powrót do góry Go down

The member 'Cornelius Sallow' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 6
Morsmordre
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Kamienny wiatrak - Page 2 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Powrót do góry Go down

Spalony dom, po którym jeszcze przed chwilą plątał się przypadkiem napotkany mugol, był praktycznie gruzami. Dach w większości miejsc został zawalony, ściany były dziurawe, z licznymi wyrwami - wystarczająco dużymi, by Cornelius był w stanie się przez nie wydostać. Nie pamiętał tego domu zbyt dobrze, ale był niemal pewien, że jeśli przesunie się do przodu, znajdzie się w kuchni - a tam niewątpliwie odnajdzie kuchenne naczynia - albo też to, co z nich zostało. Prześwity z tamtych rejonów wskazywały na to, ze od kuchni znajdowało się jakieś wyjście na zewnątrz - musiał jednak zdać sobie sprawę z tego, że jako czarodziej o nieszczególnej tężyźnie fizycznej nie będzie poruszał się szybko z dużym obciążeniem stóp. Gruz walał się wszędzie, większe skrzydła drzwi, drzwiczek szaf, nogi od stołu, półki, nadpalone deski leżały dosłownie wszędzie, choć żadne z nich nie wydawały się szczególnie poręczne. Mógł nad tym popracować - ale to będzie wymagało czasu.
Najbliższe wyjście znajdowało się tuż obok niego - wiatr przemykał przez szczelinę, w której Cornelius przy odrobinie gimnastyki niewątpliwie się zmieści. Kierując się do tego domu kilka chwil temu Cornelius był w stanie odświeżyć sobie okolicę. Sąsiednie domy znajdowały się w pewnym oddaleniu i Cornelius niewątpliwie byłby w stanie dotrzeć do ich bram w jedną chwilę, gdyby tylko był w pełni sił. W tym stanie - zajmie mu to więcej czasu. Przedostanie się do głównej drogi nie zajmie mu dużo czasu.

Cornelius dostrzega (i może zabrać):

1. pogrzebacz do kominka
2. ułamane krzesło o zachowanym oparciu i siedzisku
3. ceramiczny kubek z zaschniętą w nim kawą i łyżeczką
4. ciężką doniczkę po średniej wielkości kwiatku
5. nadpaloną ramę po dużym obrazie, która rozbita może spełnić przeznaczenie, o którym pomyślał Cornelius
6. ceramiczny garnek o sporej średnicy razem z pokrywką
Mistrz gry
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Kamienny wiatrak - Page 2 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Powrót do góry Go down

The member 'Mistrz gry' has done the following action : Rzut kością


'k6' : 3
Morsmordre
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Kamienny wiatrak - Page 2 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Powrót do góry Go down

Westchnął cicho, wyobrażając sobie, jak wiele mógłby dostrzec i zdziałać przy pomocy magii. Teleportować się hen, daleko. Spróbować zaradzić coś na stan własnych stóp. Krzyknąć “accio, garnek!”. Ostatni raz czuł się tak okropnie, gdy udawał normalnego chłopaka przed znajomymi Layli, ale potem przestał się przecież spotykać z jej znajomymi i zaczął ukrywać ich romans. Czy ona… ona czuła się tak bezradnie i okropnie cały czas? Nie, chyba nie, nie pamiętał z jej głowy takiego rozgoryczenia. Raczej nie wiedziała, co traci.
Albo wiedziała, gdy zabijał ją tamten szmalcownik. Tamtej chwili nie dostrzeże już jej oczyma, nigdy. Jedyne, co mu pozostało, to strach Marceliusa.
Zamrugał. Czy naprawdę czuł własny strach, czy tylko jego wspomnienie? Cudze wspomnienia? Był bezbronny i samotny, ale przecież nie działo się nic złego. Jeszcze nie. Mimo wszystko, odczuł nie do końca zrozumiały dla siebie pośpiech. Spalony dom wydał mu się nagle klaustrofobiczny, niosący wspomnienie śmierci Layli (czy jej matka przeżyła…? Pewnie nie.). Kuchnia wydała mu się nagle zbyt daleko (co, jeśli znajdzie tam trupa Pearl...?), stopy miał za ciężkie, coś na sumieniu też mu jakoś ciążyło. Musiał znaleźć się na zewnątrz, wrócić do Londynu, jak najprędzej. Zaniechał wyprawy do kuchni, postanawiając chwycić pierwszą rzecz, jaka wpadła mu w ręce i przeczołgać się przez  najbliższą wyrwę w ścianie. Gimnastyka nie była jego mocną stroną, ale nie był przecież jeszcze stary, był w kwiecie wieku. Da radę.
Wkładając w to wszystkie siły, zaczął jak najprędzej iść na czworaka (podpierając się kolanami, a stopami sunąc po ziemi) ku głównej drodze, chcąc dostać się jak najbliżej sąsiednich domów. Na czworakach próbował podpierać się dłońmi i kolanami, próbując zignorować kamienne i ciężkie stopy.
Mieszkali tutaj mugole czy czarodzieje? Mógł jedynie hipotetyzować, że mugolskie siedliska podzieliłyby los spalonego domostwa, choć pewny być nie mógł, Ofer Greengrass to przecież wariat, z którym Minister nie mógł się dogadać, ale na pewno pozostali tutaj jacyś normalni czarodzieje. Nieważne, nie miał różdżki, przybył tutaj ubrany skromniej niż zazwyczaj (nie miał zamiaru myszkować w domu matki Layli jako polityk), ułoży jakąś strategię, dogada się z każdym, nawet oszołomami. Każdym, poza Beckettem (z którym, co zauważył z opóźnieniem, też mógłby się dogadać gdyby nie własna arogancja).
Chodzenie na czworaka było męczące i upokarzające, najchętniej przyjąłby pomoc jak najwcześniej, bo jeszcze się tutaj przeziębi.
-POMOCY! NAPADNIĘTO MNIE, ODWDZIĘCZĘ SIĘ, HOJNIE! - krzyknął ile sił w płucach, w kierunku domów, gdy znalazł się bliżej. Zmrużył oczy, próbując ocenić czy zdołałby rzucić czymś w jakieś okno - ale może ktoś z sąsiadów go usłyszy, pomoże mu dojść do jakiegoś ciepłego wnętrza? Tam porozmawiają, Cornelius go przekupi, będzie dobrze. Czarodziej, niech to tylko będzie czarodziej.

poświęcam obydwie akcje na przeczołganie się na zewnątrz i chodzenie na czworakach jak najdalej mogę (jeśli mogę wziąć kubek bez akcji to biorę)
sprawność (? MG może dorzucić jeśli powinnam na coś jeszcze)
Cornelius Sallow
Cornelius Sallow
Zawód : Rzecznik Ministerstwa Magii, propagandzista
Wiek : 44
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
And if there's a reason I'm still alive
When everyone who loves me has died
I'm willing to wait for it

I am the one thing in life I can control
OPCM : 5
UROKI : 30
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 4
Genetyka : Czarodziej
Kamienny wiatrak - Page 2 Tumblr_p5310i9EoI1v05izqo1_500
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8992-cornelius-sallow https://www.morsmordre.net/t9022-gaius https://www.morsmordre.net/t9023-cornelius-sallow https://www.morsmordre.net/f146-chelsea-mallord-street-31 https://www.morsmordre.net/t9021-skrytka-bankowa-nr-2119#271390 https://www.morsmordre.net/t9123-cornelius-sallow#275155

Powrót do góry Go down

The member 'Cornelius Sallow' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 9
Morsmordre
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Kamienny wiatrak - Page 2 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Powrót do góry Go down

Strona 2 z 4 Previous  1, 2, 3, 4  Next

Kamienny wiatrak

Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach