Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia



Login:

Hasło:

Miasteczko Borrowash
AutorWiadomość
First topic message reminder :

Miasteczko Borrowash

Borrowash to stare, angielskie miasteczko leżące na południu hrabstwa Derbyshire, nieopodal granicy z Leicestershire. Mieszka tu niespełna cztery tysiące mieszkańców, w tym niewielka ich część to społeczność czarodziejska, która żyje z niemagicznymi w zgodzie. Odwiedzając Borrowash można odnieść wrażenie, że zatrzymał się tu czas. Brakuje tu miejskich kamienic i licznych sklepów, są za to stare, angielskie domy, klimatyczne brukowane uliczki i niewielkie biznesy prowadzone od lat przez te same rodziny. Nawet po głównej ulicy niekiedy biega ptactwo gospodarskie. Przez miasteczko biegnie jednak ważna trasa kolejowa. W jego centralnej części znajduje się dworzec kolejowy z dwoma peronami. Niegdyś pociągi z Londynu zatrzymywały się tu dwa razy dziennie.
Mistrz gry
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Miasteczko Borrowash - Page 3 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Powrót do góry Go down


The member 'Michael Tonks' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 83
Morsmordre
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Miasteczko Borrowash - Page 3 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Powrót do góry Go down

Nogi mam jak z ołowiu, a może to podłoże zmieniło się w klej? Próbuje iść do przodu, cały czas do przodu, ale idzie mi coraz ciężej. Śnieg wsypuje się do butów, moczy skarpetki. Muszę zrobić przerwę na chwilę. Odetchnąć, wyciągnąć papierośnicę. Zacisnąć zęby na krzywo skręconym papierosie i pełną piersią odetchnąć dymem. A dym odlatuje gdzieś w szare niebo. Nie mogę złapać ostrości spojrzenia, żeby się lepiej mu przyjrzeć, bo żyły pali gorący alkohol. A jeszcze zaschnięta krew z rozciętego czoła skleiła moją prawą powiekę.
Co za beznadziejne życie.
Czasem mam nadzieje, że są w nim jakieś resztki sprawiedliwości. Że siedzieć cicho, zabijać kogo trzeba, tropić, kogo wskażą, i robić, najwazniejsze - robić swoje, to będzie dobrze. Ale nie, kurwa, nie.
Bo kiedy dla systemu mordujesz szlamolubów, to w tym samym czasie twoje dziecko za jakąś drobną przewinę trafia do Tower. I ty byś przychodził pod mury szarej twierdzy i czekał, ale nie wiesz, czy to ma sens. Ale byłam gotowa tam siedzieć, zwinąć się u stóp kamiennej nieczułej ściany, aż sama skamienieje, albo mnie nie wywloką i nie wrzuca do Tamizy.
Albo elegancko powieszą za szyję na drewnianej konstrukcji.
Nie robię tego, tylko zamiast tego zaciskam zęby i idę pracować dalej, mając nadzieję, że to pomoże. Czy pomoże?
Zadaję sobie to pytanie od momentu, jak dowiaduję się, co zaszło. Nawet dziś zadawałam to pytanie, kiedy trzymałam głowę dłużnika w przeręblu i plułam krwią. Byłam wściekła, ktoś musiał za to zapłacić. Zapłacił on - ciut za dużo, ale to jego wina, że nie oddał kwoty na czas. Trzeba było zapłacić. A tak musi teraz sobą karmić ryby.
Przecież to nie moja wina. Nie moja!
Myślałam, że zimna wódka pomoże, ale czym jest jedna butelka - nie, w tym się smutków nie da utopić. A tym bardziej w piwie, którym próbowałam się ratować. Dobić
Powinnam wrócić do domu.
Tylko cholerna teleportacja zabrała mnie gdzieś indziej.
Dom? Nie. To miejsce nie brzmiało jak dom. Było tu stanowczo za cicho.
Gdzie jest dom?
Kolejny obłoczek dymu znika gdzieś w nieskończonej przestrzeni. Dobra. Nie może być tak źle. Na pewno to tuż za rogiem.
Ale nie znajduje żadnego za rogiem, bo nagle ziemia ucieka mi spod nóg i otula mnie przyjemnie zimny śnieg.

|przy sobie mam eliksir niezłomności (moc +41) i eliksir grozy (moc +40)



To go wrong in one’s own way is better than to go right in someone else’s.
Zlata Raskolnikova
Zlata Raskolnikova
Zawód : Komornik i łowczyni nagród po godzinach
Wiek : 37
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Wdowa
ultra-violence
OPCM : 15
UROKI : 12
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 1
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 6
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Półgoblin

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9153-zlata-raskolnikova#276833 https://www.morsmordre.net/t9433-sowa-bez-imienia#286806 https://www.morsmordre.net/t9439-zlata#287045 https://www.morsmordre.net https://www.morsmordre.net/t9434-skrytka-numer-2143#286811 https://www.morsmordre.net/t9432-zlata-raskolnikova#286793

Powrót do góry Go down

The member 'Zlata Raskolnikova' has done the following action : Rzut kością


'Zdarzenia' :
Miasteczko Borrowash - Page 3 BSRvs23
Morsmordre
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Miasteczko Borrowash - Page 3 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Powrót do góry Go down

mnie tu nie ma, zamykam wątek, ignorujcie mnie

Skrzywił się. Nie dlatego że nie podobały mu się proponowane przez Notta rozwiązania, a dlatego, że właśnie wręcz przeciwnie. Czuł, że ta rozmowa i spotkanie coś wnosi. Dlaczego wokół niego było tak niewielu rzeczowych ludzi z którymi mógł faktycznie coś planować, ustalać, zmieniać. Czemu ci których dążył najmniejszą sympatią wydawali się mu najrzetelniejsi.
- Zróbmy więc inaczej - nie bawmy się więc w swatki. Zorganizujmy spotkanie na terenie takiej bazy wypadowej. Nasi ludzi się zapoznają, moi poznają teren i dowiedzą się gdzie w razie co mogą się zatrzymać.
Utkwił bardziej znacząca uwagę w byłym Rycerzu, kiedy ten wspomniał o sprytnym fortelu z wykorzystaniem rzeki. Kalkulował przez dwa pełne ruchy masywnych skrzydeł stworzenia - Można by było wykorzystać iluzje by stworzyć takie pozory - zauważył od razu to, że nie potrzeba byłoby do stworzenia zasadzki przesadnych nakładów zasobów. Sam pomysł był dobry - co do tego nie było wątpliwości - Omówimy to jeszcze - bo to, że zrealizują zostało już przesądzone. Pozostało jedynie ustalić kiedy i w jaki konkretnie sposób.
- Pracuję nad tym - mruknął z frustracją, niechęcią, czując jak w. Wypowiedziane przez Percivala pytanie zmierzwiło go nieprzyjemnie pod włos. Jego samego irytowało to, że nic jeszcze konkretnego nie wiedzą. Że on jeszcze nie wie - Zaraz pojawi się polana, wylądujemy i będziemy kontynuowali - korony drzew w tym miejscu były gęściejsze. Wynikało to z większej ilości iglastej roślinności. Utrudniało to patrole, a i w przypadku ataku z ziemi trudno było w tym miejscu bezpiecznie zlecieć na ziemię. Należało wiec to zrobić już teraz. Skamander pokierował więc swojego wierzchowca ku ziemi. Zwierzę wylądowało z typową dla siebie gracją, lecz sam jeździec zakołysał się w siodle. Złapał kilkukrotnie powietrze wypuszczając je po chwili powoli. Rana w brzuchu choć się zasklepiła to o sobie przypominała przy gwałtowniejszych manewrach - Pamiętaj o vestitio - obejrzał się przez ramię prowadząc dalej sobie znaną trasą miedzy zewami.
- I to nie takie proste. Zdobyć informacje - wyjaśnił beznamiętnym tonem wracając do poruszonej w przestworzach kwestii - Przesłuchania nie zawsze kończą się po naszej myśli. Część z nich wierzy, że to co robi jest słuszne na równi z tym co my myślimy o swoich działaniach. Inni wiedzą, że jeżeli coś powiedzą skończą dużo gorzej niż to co my im proponujemy - z ich perspektywy bohaterską śmierć z ręki wroga - Często sami wybierają samobójstwo nim uda nam się ich spetryfikować. Legilimencja... nie wiem jakie masz o niej wyobrażenie, lecz ma swoje ograniczenia. Nie widzę, nie słyszę i nie czuję więcej niż to co przesłuchiwana osoba z danej chwili. Pojawiają się twarze, lecz nie zawsze wymieniane są nazwiska. Pojawiają się rozkazy, lecz przeważnie są zwięzłe, suche. Widzę obozy, lecz każdy wygląda praktycznie tak samo - magiczne namioty w lesie lub jaskini - mógłby tak bez końca. Prócz tego należało pamiętać o dość istotnym fakcie - Legilimencja wyniszcza drugiego człowieka, a jak wcześniej wspomniałem trudno o pochwycenie jeńca w nienaruszonym stanie - wyjaśnił czując wewnętrzną potrzebę nie tyle wyjaśnienia, usprawiedliwienia dlaczego "jeszcze nie wie", a wyłożenia, że "robi co może, korzystając ze wszystkiego co ma". Nawet jeżeli Percival nie chciał zdawać sobie z tego sprawy.


iustitias vestras iudicabo


Anthony Skamander
Anthony Skamander
Zawód : Rebeliant
Wiek : 30
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
You don't need a weapon when you were born one
OPCM : 25
UROKI : 50
ELIKSIRY : 1
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Czarodziej

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5456-budowa#124328 https://www.morsmordre.net/t5494-hrabina#125516 https://www.morsmordre.net/t5473-thony#124691 https://www.morsmordre.net/f256-bexley-high-street-27-4 https://www.morsmordre.net/t5495-skrytka-bankowa-nr-1354#125517 https://www.morsmordre.net/t5479-anthony-skamander#124933

Powrót do góry Go down

kończcie wątek spokojnie, podzielimy się!

Michael zmrużył oczy, przyglądając się uważniej postaci w śniegu. Dziwne. Ma posturę dziecka, ale nie porusza się jak dziecko. Bardziej jak... pijana osoba? Zmarszczył lekko brwi, to nielogiczne. Trochę podejrzane. Ale potem osoba upada w śnieg, a on wie, że nie może jej tak zostawić. Wie, jak gorąca jest krew w żyłach po alkoholu i jak przyjemnie chłodny wydaje się wtedy śnieg. Ba, wie nawet jak przyjemnie miękki wydaje się śnieg nawet dla kogoś w teorii trzeźwego, dla kogoś, kto brudzi białą pierzynę ciepłą krwią i kto pragnie już tylko zasnąć i uwolnić się od bólu...
Zaraz potem zaczyna działać zaklęcie. Sylwetka dziecka-nie-dziecka rozświetla się, a Mike zauważa wtedy jeszcze kogoś. Dorosłego. Wzniósł różdżkę, gdy tylko ciszę przeciął upiorny śmiech.
Potem wszystko potoczyło się szybko.
Kątem oka dostrzegł przedmiot, lecący w dziecko na śniegu. Ten psychopata atakuje mniejszych od siebie?!
-Pet... - zaczął, celując w dorosłego napastnika. Homenum Revelio uniemożliwiło mu dokładne dostrzeżenie rysów twarzy wariata, cholera. Zanim zdążył choćby dopowiedzieć zaklęcie do końca, w powietrzu rozległ się trzask teleportacji. Tchórz zniknął, a...
...w stronę dziecka-nie-dziecka pomknęło coś innego. Szybkiego. Niematerialnego. Agresywnego.
Zjawa?
Co? Jak? Michaelowi zdawało się, że słyszał kiedyś o czymś takim od innych aurorów, ale nigdy nie widział podobnego ataku osobiście. Odruchowo postąpił kilka kroków do przodu, rysy dziecka-nie-dziecka wyostrzyły się wreszcie i stały zdecydowanie doroślejsze, ba, nawet bardziej kobiece. Nie miał jednak czasu przyglądać się nieznajomej. Był na patrolu, roztaczając opiekę Biura Aurorów nad lokalną społecznością, nad krytycznym w tej wojnie Lancashire. Musiał walczyć i chronić, zarówno dzieci jak i dorosłych jak i wszystkich cywili i klął tylko w myślach, że nie potrafił zatrzymać agresora na czas.
Przynajmniej potrafił walczyć z duchami.
-Anima Expellere! - krzyknął, mając nadzieję, że ta dziwna zjawa nie różni się niczym od tych duchów, z którymi miał w życiu do czynienia.


You can tame a big bad wolf
if you don't feed him

Michael Tonks
Michael Tonks
Zawód : Rebeliant, auror
Wiek : 35
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
Jeśli mnie oswoisz, moje życie nabierze blasku.
OPCM : 41
UROKI : 31
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5/17
SPRAWNOŚĆ : 11/23
Genetyka : Wilkołak
Miasteczko Borrowash - Page 3 Eric-Northman-Screen-Test-S4-true-blood-22322446-432-244
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7124-michael-tonks https://www.morsmordre.net/t7131-do-michaela https://www.morsmordre.net/t7129-wilkolak-mugolak https://www.morsmordre.net/f139-mickleham-old-london-rd-1 https://www.morsmordre.net/t7132-skrytka-bankowa-nr-1759#189352 https://www.morsmordre.net/t7130-michael-tonks

Powrót do góry Go down

The member 'Michael Tonks' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 5
Morsmordre
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Miasteczko Borrowash - Page 3 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Powrót do góry Go down

Śnieg jest miękki, przyjemnie chłodzi rozpalone czoło i policzki. Nawet mogłabym się napić - wystarczy że wyciągnę język i pozwolę śnieżynkom roztopić się na gorącej skórze. Czemu nie? Szkoda tylko, że smakują jak brudna woda, a nie procent. Procentów nigdy za wiele. Chociaż... nie. Za wiele jest wtedy, kiedy już nic nie widzisz i możesz spokojnie zasnąć.
Chciałabym zasnąć.
I prawie mi się to udaje, ale słyszę jak coś... ktoś nagle z trzaskiem pojawia się obok. Z pewnym trudem, bo grawitacja przyciąga mnie jak nigdy, podnoszę się na łokciach, sprawdzając, co do chuja ciężkiego się dzieje.
Wtedy też całe przyjemne otępienie trafia szlag. Typ, co stał tuż obok i śmiał się jak pojebany… Kurwa, jak go znam. Zaciskam mocno zęby i sięgam po różdżkę.
Ty spierdolino ludzka…
Niestety, zanim cokolwiek jestem w stanie zrobić, wykonać jakikolwiek ruch, typ rzuca we mnie czymś i znika. Na szczęście nie trafia. Czy to dobrze? Oczywiście, że nie, bo tuż przed moim nosem w śniegu leży butelka z zaklętą zjawą. Co? W tej zapiździałej Anglii też to mają? Nie może być.
Próbuję się odturlać od przeklętego przedmiotu jak najdalej, ale doskonale zdaje sobie sprawę, że już jest za późno.
-Да, чтоб ты в Ад провалился… - wypluwam słowa, szykując się do odparcia ataku. Jak ten skurwiel mnie znalazł? Znowu, znowu to robi. Albo wynajął kogoś i zmienił mu wygląd, żeby mnie zmylić. Nękać. Nie ważne. Wcześnie czy później go znajdę, a jak już to zrobię, to wsadzę mu tę butelkę w dupę. Oczywiście, odkorkowaną.
Znowu słyszę jakieś kroki i próbę inkantacji. Dlaczego nie mogę zostać sama, czego wszędzie dookoła są jacyś ludzie?! Dobra, jebać to. Najpierw zjawa. Potem ten typ, co wrzeszczy mi nad uchem i nawet nie trafia, w co trzeba.
Wydobywam z rękawa różdżkę. Liczę się z tym, że to zaklęcie do łatwych nie należy, a jestem w kiepskiej kondycji. Ale czy mam jakiś wybór? Oczywiście, że nie.
-Anima Expellere!



To go wrong in one’s own way is better than to go right in someone else’s.
Zlata Raskolnikova
Zlata Raskolnikova
Zawód : Komornik i łowczyni nagród po godzinach
Wiek : 37
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Wdowa
ultra-violence
OPCM : 15
UROKI : 12
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 1
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 6
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Półgoblin

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9153-zlata-raskolnikova#276833 https://www.morsmordre.net/t9433-sowa-bez-imienia#286806 https://www.morsmordre.net/t9439-zlata#287045 https://www.morsmordre.net https://www.morsmordre.net/t9434-skrytka-numer-2143#286811 https://www.morsmordre.net/t9432-zlata-raskolnikova#286793

Powrót do góry Go down

The member 'Zlata Raskolnikova' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 3
Morsmordre
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Miasteczko Borrowash - Page 3 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Powrót do góry Go down

Zlata -30PŻ psychicznych, mamy jeszcze 2 tury na pokonanie zjawy

Promień zaklęcia chybił, a Mike ze zdumieniem spostrzegł, że dłoń trochę mu drży. Zacisnął mocno zęby. Musiał się opanować. To duch, to tylko duch. Duchy nie powinny czynić nikomu prawdziwej krzywdy...
...ale ten czyni. Najpierw dziecko jeszcze raz dobitnie udowadnia, że dzieckiem wcale nie jest - powtarza po aurorze jego własną inkantancję, skomplikowane zaklęcie z obrony przed czarną magią. Też chybi. I wtedy zjawa rzuca się na tą postać, a choć Mike nie jest obiektem ataku, to po plecach przechodzi mu zimny dreszcz. Kiedyś wniknął w jego duch, jest w stanie sobie to wyobrazić, to nieprzyjemne - nawet gdy duch ma dobre intencje. A co dopiero, gdy ma złe.
Nieprzyjemne i podobne do aury dementora, która nadal wzbudzała w nim lęk...
-Anima Expellere! - warknął ponownie, z determinacją. Promień zaklęcia ugodził celnie zjawę, a ta zawyła przeraźliwie i pomknęła... z powrotem do butli.
To nieco go zaskoczyło, spodziewał się raczej, że pomknie w ciemną noc. Korzystając z okazji, przytomnie dopadł za to do butli i mocno ją zakręcił.
-Co to, do cholery, jest? - pomyślał, nieświadom, że z wrażenia aż mamrocze te słowa pod nosem.
W normalnych okolicznościach rzuciłby odruchowo Festivo albo jakieś Specialis Revelio, ale przecież nie był sam. Zabezpieczywszy dziwny artefakt, od razu podniósł wzrok na ofiarę. Jeszcze zanim omiótł ją wzrokiem, poczuł w nadwrażliwych nozdrzach metaliczny zapach krwi.
Nozdrza zadrżały.
Zamrugał, usiłując się skupić na jej twarzy. Na uszach, dziwnie spiczastych. Półgoblinka? Na czymkolwiek innym niż krew i wciąż wrząca we własnych w żyłach adrenalina, adrenalina, która kazałaby mu przelać krew prawdziwego wroga - tylko jak, skoro zjawy nie krwawią?
Dopiero teraz zorientował się, że klęczy. Musiał się rzucić po tą butlę. Przesunął dłoń na lodowaty śnieg, chcąc ochłonąć. Trochę lepiej.
Nie było zresztą czasu do stracenia, miał tutaj ranną... rannego... kogoś.
-Co się pani stało? - wychrypiał, próbując ocenić, jak poważny jest krwotok. Znał podstawy anatomii, rana wyglądała na płytką, ale nie dałby sobie odciąć ręki. Zresztą, bardziej martwił go atak tego ducha. -Już po wszystkim, przegnałem to coś... pomogę. - dodał od razu, wyszkolonym, łagodnym tonem dobrego aurora, tonem przeznaczonym do uspokajania spanikowanych.
Próbował skupić się na modelowaniu tego tonu, a nie na tym, że oprócz krwi czuje jeszcze jeden mocny zapach. Alkohol. Bardzo intensywnie.


You can tame a big bad wolf
if you don't feed him

Michael Tonks
Michael Tonks
Zawód : Rebeliant, auror
Wiek : 35
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
Jeśli mnie oswoisz, moje życie nabierze blasku.
OPCM : 41
UROKI : 31
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5/17
SPRAWNOŚĆ : 11/23
Genetyka : Wilkołak
Miasteczko Borrowash - Page 3 Eric-Northman-Screen-Test-S4-true-blood-22322446-432-244
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7124-michael-tonks https://www.morsmordre.net/t7131-do-michaela https://www.morsmordre.net/t7129-wilkolak-mugolak https://www.morsmordre.net/f139-mickleham-old-london-rd-1 https://www.morsmordre.net/t7132-skrytka-bankowa-nr-1759#189352 https://www.morsmordre.net/t7130-michael-tonks

Powrót do góry Go down

Zaklęcie poleciało gdzieś obok, trafiając w ziemię i rozpryskując na boki podtopiony śnieg. A to chyba bardziej wkurwiło zjawę, która ruszyła w moją stronę. Była szybka... za szybka, a zmęczone ciało zbyt powolne. Zdążyłam jedynie mocno zacisnąć pięści, szykując się na przyjęcie ataku.
Okropny ból przeszył moją czaszkę. Zimno śniegu przestało być kojące, a przypominało już oddech samej Śmierci. Tak się czują ludzie na granicy życia? Kiedy zamiast przyjemnego ciepła gorącej krwi czują tylko nieskończone zimno. Pustkę, która tylko czeka, aby pochłonąć.
Robię parę szybkich wdechów i wydechów, aby opanować ciało. Nie, nie dam się złamać tak łatwo. Nie takie rzeczy widziałam i nie z takimi chujami walczyłam. Mocniej zaciskam palce na różdżce, aż słyszę, jak trzeszczy skórzana rękawiczka. Tylko że przybysz, był szybszy. Zaklęcie pomknęło wprost w zjawę, a ta, nie mając już innych możliwości ucieczki, skryła się z powrotem w butelce.
Zesz ja pierdole.
-Pierdolona zjawa, a co innego? - krzywię się i spluwam gdzieś przez lewe ramię. Nie jestem przesądna, ale taki już nawyk wyrobił we mnie ojciec. Sprawdzam na wszelki wypadek, czy nadal mam przy sobie papierośnicę, czy też poległa gdzieś, zjedzona przez jebany śnieg. Ale, na szczęście, wszystko było na miejscu.
Pakuję kolejnego fajka do ust. Jak dobrze, że te zapalają się same. Dym ponownie wypełnia moje płuca i robi się jakoś raźniej.
-Ta? Pomożesz? Jasne. Może jeszcze mi stopy wymasujesz? - krzywię się i robię kulkę ze śniegu, żeby przyłożyć do czoła i oka. Krew, zmieszana z wodą ścieka po policzku i dalej na kurtkę. W końcu mogę coś widzieć, chociaż nadal mało ostro. - To coś to zjawa, geniuszu.
Jak mnie wkurwiają tacy ludzie.
-Nic się nie stało. - głos brzmi ostro, ostrzej niż zwykle. Po chwili dodaję. - Życie się stało.
Znowu zaciągam się dymem. Powinnam wstać z tego śniegu, bo zaraz mi dupa zamoknie.
-Dobra, typie. Do rzeczy. Ile za zjawę mam ci zapłacić?
Nie mieliśmy umowy, ale chyba za mocno weszło mi spaczenie zawodowe. Nienawidzę być dłużna.



To go wrong in one’s own way is better than to go right in someone else’s.
Zlata Raskolnikova
Zlata Raskolnikova
Zawód : Komornik i łowczyni nagród po godzinach
Wiek : 37
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Wdowa
ultra-violence
OPCM : 15
UROKI : 12
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 1
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 6
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Półgoblin

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9153-zlata-raskolnikova#276833 https://www.morsmordre.net/t9433-sowa-bez-imienia#286806 https://www.morsmordre.net/t9439-zlata#287045 https://www.morsmordre.net https://www.morsmordre.net/t9434-skrytka-numer-2143#286811 https://www.morsmordre.net/t9432-zlata-raskolnikova#286793

Powrót do góry Go down

| ja też kończę wątek, nie zwracajcie na mnie uwagi

Uniósł wyżej brwi, w pierwszej chwili uznając grymas malujący się na twarzy Skamandera za dezaprobatę i nie do końca rozumiejąc, skąd się brała; był przeciwny wizji zorganizowania spotkania na terenie rezerwatu? Otworzył usta, gotów przedstawić pokrótce zalety takiego rozwiązania – za bramami Peak District wciąż było bezpiecznie, a zarządzający tym miejscem Greengrassowie bezsprzecznie opowiadali się za Haroldem Longbottomem – ale nim zdążyłby cokolwiek powiedzieć, dotarły do niego słowa aurora. Zamknął więc usta, kiwając głową na znak, że powzięta decyzja mu odpowiadała, i odezwał się dopiero po chwili – gdy obniżyli nieco lot. – Porozmawiaj w takim razie ze swoimi ludźmi, ustalcie datę. Większość moich i tak przebywa na terenie rezerwatu codziennie, dostosujemy się – zaproponował, ciesząc się w duchu, że dotarli do jakiegoś kompromisu; wspólna narada wydawała mu się dobrym pomysłem, w jej trakcie mogli się wzajemnie poznać, wymienić doświadczeniami i spostrzeżeniami, zbudować przynajmniej cząstkowe pokłady zaufania – jeśli mieli współpracować, z pewnością go potrzebowali.
Skupił się przez moment na obserwowaniu okolicy, przenosząc spojrzenie na Skamandera dopiero, gdy ten ponownie zabrał głos, widocznie przemyślawszy coś w milczeniu. – To dobra myśl – skomentował, kolejne słowa aurora potwierdzając skinieniem głową. To nie był dobry czas na rysowanie planów na następną akcję, musieli skupić się tym, co mogło czekać na nich na dole (wydawało mu się, że mugole mieli na podobną okazję jakieś powiedzenie – coś o ucinaniu głowy indykowi, zasłyszał je kiedyś od Bena – ale nie mógł sobie przypomnieć, jak brzmiało).
Wychylił się nieco z siodła, instynktownie starając się dostrzec pojawienie się pomiędzy drzewami polany, o której wspomniał Anthony, nie dostrzegając irytacji, którą wzbudziło jego pytanie. Nie wymagał od aurora usprawiedliwienia – nie miał też w zamiarze wytykania mu niekompetencji, wprost przeciwnie: był pod wrażeniem poczynionych już działań; starał się jedynie rozeznać jak najlepiej w sytuacji, zrozumieć, co już wiedzieli – a co wciąż pozostawało w sferze domysłów. Nie spodziewał się więc zdań, które padły z ust Skamandera tuż po wylądowaniu: niezbyt miękkim, ale sprawnym, zakończonym krótkim podbiegnięciem do przodu, po którym wyprostował się, wyciągając różdżkę – i zgodnie z poleceniem czarodzieja spoglądając do tyłu, w razie, gdyby konieczne było zatarcie pozostawionych w śniegu i błocie śladów.
Zdaję sobie sprawę – wtrącił krótko; chociaż nie miał takiego doświadczenia, jakim dysponował jadący obok niego mężczyzna, to przebywał po drugiej stronie na tyle długo, by rozumieć, że wróg potrafił doskonale chronić istotne dla siebie informacje – jak i egzekwować od swoich sojuszników, by chronili je dla niego. Był czas, kiedy sam byłby gotów do podobnych poświęceń, nawet jeśli w tej chwili na tę myśl robiło mu się niedobrze. Przeniósł spojrzenie na Skamandera, przez moment mając ochotę zatrzymać go w tym – z jego perspektywy niepotrzebnym – wywodzie, ale ostatecznie zdecydował się mu nie przerywać. – Wiem – rzucił jedynie na końcu, do pewnego stopnia znał ograniczenia legilimencji; sam był oklumentą – a droga do opanowania tej umiejętności nie prowadziła jedynie przez teorię. – W końcu któryś z nich się potknie – powiedział z nadzieją, ludzie popierający ideę czystości krwi byli tylko tym – ludźmi – i nie wierzył, by wszyscy byli w nią zapatrzeni jednakowo ślepo. – Być może okoliczni mieszkańcy coś wiedzą, chciał powiedzieć, zastanawiając się, czy było możliwe, by szmalcownicy od niektórych z nich otrzymywali pomoc – w zamian za jedzenie lub ochronę, czasy były trudne dla wszystkich – ale nim zdążyłby dokończyć myśl, jego uwagę zwrócił ruch pomiędzy drzewami; pociągnął wodze do siebie, zmuszając Cienia do zatrzymania, a samemu wpatrując się w ciemny punkt gdzieś za ścianą z szerokich pni; zwierzę szukające pożywienia czy człowiek? Uniósł różdżkę. – Homenum revelio – mruknął, ale palisandrowe drewno jedynie słabo zadrżało pod jego palcami, a magia rozmyła się, nim zdążyłaby się ukształtować; zdawał sobie z tego sprawę – bo jedno spojrzenie w stronę Skamandera pozwoliło mu jednoznacznie stwierdzić, że sylwetka aurora pozbawiona była charakterystycznej, świetlistej poświaty. – Widzisz coś? – zapytał, odruchowo ściszając głos – a brodą dyskretnie wskazując w miejsce, gdzie – jak mu się wydawało – dostrzegł ruch.



as my story came to a close I realized
I was the villain all along
Percival Blake
Percival Blake
Zawód : dowódca grupy smoczych łowców w peak district
Wiek : 33
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Kawaler

are we destined
to burn
or will we last the night?

OPCM : 33
UROKI : 42
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 15
SPRAWNOŚĆ : 18
Genetyka : Czarodziej

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t1517-percival-nott https://www.morsmordre.net/t1542-tatsu https://www.morsmordre.net/t1531-percy https://www.morsmordre.net/f203-kornwalia-sennen https://www.morsmordre.net/t3560-skrytka-bankowa-nr-416#62942 https://www.morsmordre.net/t1602-percival-nott

Powrót do góry Go down

-Że zjawa to widzę. - odwarknął, spoglądając to na butlę, to na kobietę o szpiczastych uszach (za wysoka i pyskata na goblinkę, półgoblinka, na pewno) i próbując nie myśleć o zapachu krwi. Wziął głębszy wdech. Ustami, nie nosem.
-Wiem, jak wygląda duch i że zwykłe zjawy nie są pod komendą innych ludzi, w butlach. Znasz tego kogoś? Chciał ci zrobić krzywdę? - słowa były dyktowane aurorskim rozsądkiem i instynktowną próbą poukładania sobie tych wszystkich informacji, ocenienia sytuacji. W tonie pobrzmiewały jednak sprzeczne emocje - od z założenia uspokajającej troski, przez ciekawość, po przekąs. Nozdrza drżały mu lekko.
-Twoje czoło... - to nie zjawa. -Jak głęboko je rozbiłaś? Możesz potrzebować z tym pomocy. - kucnął przed nią i zmrużył oczy, zmuszając się do przyjrzenia się ranie. Znał podstawy anatomii - na tyle, by ocenić, czy sytuacja jest groźna. Da radę, rozproszy się jakoś od tego metalicznego zapachu i skupi na tym, co istotne...
...aż rozproszyło go coś zupełnie innego.
Zmarszczył lekko nos, instynktownie wzdrygnąwszy się z obrzydzeniem.
-Możesz to zgasić?! - warknął niższym głosem i od razu poczuł, że jego słowom brakuje nieco impetu. Najlepiej było uczyć się życia z obserwacji innych ludzi, więc... -Możesz to kurwa zgasić? - poprawił się Fenrir, spoglądając na papierosowy dym z nienawistnym obrzydzeniem.
-Pierdolone życie. - dodał, chyba również w ramach obserwacji swojej rozmówczyni. Odruchowo wzniósł wzrok w gwiazdy. -Skoro mówisz, że nic się nie stało, to coś się stało. - zauważył. Umarł ci brat? Ktoś spętał cię na smyczy? Duch chciał cię zjeść? Sama chciałaś kogoś zjeść?
Westchnął ciężko i wstał. Po chwili wyciągnął rękę do nieznajomej.
-Wstawaj, bo dostaniesz wilka. - na ustach zamajaczył uśmiech, jakby coś bardzo go rozbawiło.
Zapłacić? Uniósł lekko brwi. Nie rozumiał.
"Przecież jestem już w pracy" - odpowiedziałby, ale na szczęście wydało mu się to nieroztropne i ugryzł się w język.
-Zjawy są do kupienia? - zdziwił się, szczerze. -Niby czym mogłabyś mi zapłacić? - zastanowił się, przechylając lekko głowę.
Nie wyglądała, jakby nosiła ze sobą mięso, czy coś. Nawet na jej ciele nie było zbyt wiele mięsa.
Strasznie była mała.


You can tame a big bad wolf
if you don't feed him

Michael Tonks
Michael Tonks
Zawód : Rebeliant, auror
Wiek : 35
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
Jeśli mnie oswoisz, moje życie nabierze blasku.
OPCM : 41
UROKI : 31
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5/17
SPRAWNOŚĆ : 11/23
Genetyka : Wilkołak
Miasteczko Borrowash - Page 3 Eric-Northman-Screen-Test-S4-true-blood-22322446-432-244
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7124-michael-tonks https://www.morsmordre.net/t7131-do-michaela https://www.morsmordre.net/t7129-wilkolak-mugolak https://www.morsmordre.net/f139-mickleham-old-london-rd-1 https://www.morsmordre.net/t7132-skrytka-bankowa-nr-1759#189352 https://www.morsmordre.net/t7130-michael-tonks

Powrót do góry Go down

W odpowiedzi na pytanie wybucham śmiechem, który brzmi tak, jakby ktoś właśnie opowiedział mi najlepszy dowcip świata. Czy chciał mi zrobić krzywdę? No proszę Pana, Pan se jaj nie robi. Oczywiście. Przecież wrogów mam więcej niż przyjaciół. Chociaż czasem te kategorie zmieniają się, bo wrogowie przychodzą, żebym coś dla nich zrobiła i często bardzo dobrze płacą. Nic nie ma znaczenia, kiedy pieniądze lądują na stole. Oprócz rodziny.
Ze śmiechu łzawią mi oczy i boli przepona, ale w ustach czuć dziwną gorycz.
-A żeś mnie rozbawił. Sam sobie na odpowiedz na to pytanie. No... chyba że to normalne u was w tej waszej Anglii - takie "przyjacielskie zabawy" w rzucaniu w siebie nawzajem czarnomagicznym gównem. - kawałkiem szarego, również uwalonego krwią swetra wycieram sobie twarz, ale chyba tylko bardziej wszystko rozmazuję. Na szczęście w mojej dzielnicy mieszkalnej nikogo nie zdziwisz zakrwawionym ryjem. Zębami ściągam skórzaną rękawiczkę i pacam palcem w ranę, żeby ocenić, czy to się mniej więcej zasklepiła. Rozcięcie nieprzyjemnie szczypie i w dotyku nadal jest wilgotna. Cholerny strup był i się zbył.
-Rozbiłam? - łypie na kolesia przed sobą, jakby miała do czynienia z kimś wyjątkowo nieogarniętym. - Chuja tam rozbiłam. Ten psidwaczy syn jebnął mnie o lód. Najpierw nie płaci długów, a potem się rzuca. Ale takie już uroki pracy w Gringottcie.
Następnym razem najpierw pije eliksiry, a potem idę się napierdalać z dłużnikami. Olanie tego kroku było głupie i niebezpieczne. Bo, kurwa sama mogłam skończyć z łbem w przeręblu.
Niespodziewany wybuch agresji u mężczyzny wprawił mnie w dobry nastrój. Wiadomo, te wszystkie milutkie słowa i chęć pomocy to tylko maska. To jest twoje prawdziwe oblicze. Zobaczmy, co jeszcze masz tam wewnątrz.
-Mogę. Ale nie chcę. - uśmiecham się szeroko, paskudnie. Jak zawsze. Demonstracyjnie zaciągam się dymem, aż zaczyna mi brakować tchu, po czym wypuszczam nowemu znajomemu dym prosto w pysk. Nikt nie będzie mi mówić, co mam robić. A przynajmniej nie za frajer.
Zmiana była zauważalna. Coś jakby przeskoczyło, wyjrzało spod maski i to coś było prawdziwe, dziwne. No. W takim języku to możemy rozmawiać. Bez udawania i robienia z siebie idioty.
-Dokładnie tak. Spierdolone i chujowe. Блядская жизнь. - podążam wzrokiem z typem, próbując obczaić, na co właściwie patrzy. Ale tam nie ma nic.
-Może i się stało. A co cię to obchodzi? Pracujesz dla jakieś wiedźmiej straży, czy ki chuj?
Papieros szybko się kończy, tak że po prostu wyrzucam go za siebie w śnieg. Chciałam już brać się za kolejny, ale zobaczyłam, że w papierośnicy nie ma już nic. Ja pierdole. Dobra, trzeba do domu dotrwać.
-Wilka? - miejscowe powiedzenia nigdy nie były moją mocną stroną, a w tym stanie to już w ogóle. - Dostałam ostatnio. Jebany szmaciarz. Rozpierdolił chałupę, która miałam zajmować, pół lasu i jeszcze zeżarł jakiegoś dzieciaka.
Podnoszę się na nogi sama, ignorując wyciągniętą rękę. Podłoże nadal lekko falowało pod nogami, więc lekko się zachwiałam, łapiąc równowagę.
-Wszystko i każdego można kupić, czy tam sprzedać. - wzruszam ramionami i zakładam rękawiczkę. - Mogę dać ci złoto albo zaoferować jakąś przysługę.



To go wrong in one’s own way is better than to go right in someone else’s.
Zlata Raskolnikova
Zlata Raskolnikova
Zawód : Komornik i łowczyni nagród po godzinach
Wiek : 37
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Wdowa
ultra-violence
OPCM : 15
UROKI : 12
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 1
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 6
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Półgoblin

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9153-zlata-raskolnikova#276833 https://www.morsmordre.net/t9433-sowa-bez-imienia#286806 https://www.morsmordre.net/t9439-zlata#287045 https://www.morsmordre.net https://www.morsmordre.net/t9434-skrytka-numer-2143#286811 https://www.morsmordre.net/t9432-zlata-raskolnikova#286793

Powrót do góry Go down

Dźwięcznie się śmieje ta kobieta. Ładnie. Złośliwie.
-Nie o to pytam. - warknął, a może westchnął, zastanawiając się dlaczego pijanym ludziom należy tłumaczyć aurorskie oczywistości. Ach, może dlatego, że byli pijani.
-Pytam, czy go znasz. - dodał wolniej, trochę jakby mówił do dziecka. Była w końcu ranna, pijana, a w jej głosie dźwięczał jakiś obcy akcent. -Czy może zaatakował cię tylko dlatego, że jesteś cywilem w Derbyshire, albo że masz skośne uczy. Sukinsyn. - wyjaśnił, a szare oczy zapłonęły gniewem sprawiedliwych, a przekleństwo przyniosło Michaelowi krótką satysfakcję, choć Fenrir nie znosił akurat tej obelgi. Nie wiedział, że kobieta teleportowała się na oślep i zdradził jej ich położenie, ale za to ona zdradziła mu coś ciekawszego. W Gringottcie? Dłużników? Uniósł lekko brwi, gryząc się w język aby powstrzymać ciekawość. Gobliny w Gringottcie ściągały teraz długi w terenie?
Cóż, pozostawało mu się cieszyć, że dom kupił za własne oszczędności, a w momencie wybuchu wojny wybrał z Gringotta wszystkie pieniądze. Pułapka Fideliusa i deska pod łóżkiem chroniły złoto równie dobrze, jak bankowe skrytki. Nie, żeby było co chronić. Wojenny żołd był znacznie skromniejszy niż aurorska pensja.
Praktyczne rozmyślania urwał mu ten cholerny smród, wywołujący obrzydzenie i gorącą złość. Dym był blisko, stanowczo zbyt blisko, i...
...nieznajoma chuchnęła mu w twarz.
Najpierw zakaszlał, z takim zaskoczeniem i obrzydzeniem jakby właśnie oberwał trucizną, a nie zwykłym tytoniem.
Potem wbił w nią spojrzenie. Inne. Nienawistne. Przez moment wyglądał, jakby chciał rozszarpać ją na strzępy, a w źrenicach zalśniła na złoto zwierzęca wściekłość.
Nie, nie na złoto, to się nie zdarza. To pewnie tylko księżyc odbijał się w załzawionych od dymu oczach.
Wziął głęboki wdech. Ustami, nie nosem.
-Ki chuj. - odparował złośliwie. Fenrir bywał zbyt beztroski, by przejąć się nagłym oskarżeniem o pracę dla instytucji zbyt blisko powiązanej z własną pracą. I by to przejęcie zdradzić, bo zarzut mógłby lekko zbić z tropu Michaela. -Może bawię się w bohatera, a może chciałbym się z tobą napić i pogadać o życiu, gdybyś tak nie śmierdziała petami. - parsknął, bo pomimo wrodzonej prostolinijności, w szybkim tempie wprawił się w złośliwościach odkąd zaczął się uważniej przysłuchiwać myślom nudziarza.
I byłoby wesoło, gdyby nie...
Co?
Co?
Zamarli obaj, spoglądając na Zlatę jakoś uważniej, przenikliwiej.
Kolega? Morderca? Merlinie, Zakon musi wiedzieć. My musimy wiedzieć.
Wilki nie jedzą dzieci. Nie zwykłe wilki.
-A gdzie i kiedy widziałaś tego wilka? - zapytał, wbijając w nią przenikliwe spojrzenie.
Musiał wiedzieć.
Wyciągnął rękę, aby podtrzymać półgoblinkę, gdy ta chwiała się na lodzie. Ale poradziła sobie bez jego pomocy.
Złość ostygła, rozpłynęła się z papierosowym dymem i wiadomościami o wilkach. A potem...
...potem postanowiła mu coś obiecać.
Coś chciwie błysnęło w oczach, a usta rozciągnęły się w szerokim, wilczym uśmiechu.
Pamiętał, jak nudziarz mu coś obiecał. Obietnica smakowała ognistą whiskey i pocałunkami.
Nie chciał tego od niej, już to w końcu miał, ale na pewno kiedyś wymyśli coś równie dobrego.
-Przysługę. W swoim czasie.
Uważaj, co komu obiecujesz, moja złota.


You can tame a big bad wolf
if you don't feed him

Michael Tonks
Michael Tonks
Zawód : Rebeliant, auror
Wiek : 35
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
Jeśli mnie oswoisz, moje życie nabierze blasku.
OPCM : 41
UROKI : 31
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5/17
SPRAWNOŚĆ : 11/23
Genetyka : Wilkołak
Miasteczko Borrowash - Page 3 Eric-Northman-Screen-Test-S4-true-blood-22322446-432-244
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7124-michael-tonks https://www.morsmordre.net/t7131-do-michaela https://www.morsmordre.net/t7129-wilkolak-mugolak https://www.morsmordre.net/f139-mickleham-old-london-rd-1 https://www.morsmordre.net/t7132-skrytka-bankowa-nr-1759#189352 https://www.morsmordre.net/t7130-michael-tonks

Powrót do góry Go down

Był człowiekiem nastawionym na cel i właściwie tylko to w tym momencie pomagało mu przetrwać narastające przeciwności losu. Nie oznaczało to jednak, że trudne położenie nie odbijało się na jego zachowaniu, osobowości, stosunku do innych. Częściej zdarzało mu się być złośliwym, marudnym. Wojna, brak ludzi, problemy z żywnością, listy gończe i poczucie braku oparcia. Był tylko człowiekiem. W tym momencie zaś pod płaszczem opanowania oraz rozwagi przypominał jednak napiętą strunę niebezpiecznie rezonującą już przy samym zbliżeniu palców. Uwagę Percivala odebrał bardziej, a właściwie nawet dziwnie, personalnie niż powinien. Być może przez to że sam od siebie oczekiwał posiadania tej wiedzy. W końcu posiadał umiejętności, doświadczenie, predyspozycję, a wciąż błądził we mgle. Robił co mógł. To jednak nie wystarczało zmuszając go do oczekiwania na łut szczęścia, na to aż któryś się potknie. Chyba to go najbardziej właśnie mierziło. Nie odpowiedział nic. Zacisnął dłonie na skórzanych wodzach skupiając się bardziej na otoczeniu. Mimo wszystko były to tereny niebezpieczne i może i zapoznawał dokładniej Percivala ze ścieżkami to nie oznaczało, że nic nie mogło im się przydarzyć. Zaklęcie, a potem ściszone pytanie wzmogły czujność jeszcze bardziej. Odpowiedział były dwa jasne promienie inkantacji wycelowane w ich stronę. Jeden chybiony umknął im nad głową rozpadając się w pęk iskier. Drugi celnie poszybował w stronę Percivala. Cienie poruszyły się, rozdwoiły i przybrały postać dwójki czarodziei na miotłach, którzy już teraz zaczęli manewr wycofywania się. Skamander siedząc na grzbiecie wierzchowca popędził go piętami. W dłoni zacisnął różdżkę wyciągając ją w kierunku wznoszącego i oddalającego się czarodzieja - Dementiascopa - wypowiedział natychmiastowo wznosząc różdżkę, mając zamiar ściągnąć najbliższy cel brutalnie w stronę drzewa koło którego przelatywał. Jeżeli impet uderzenia nie uszkodzi miotły to przynajmniej może zyska kilka uderzeń serca na to by się zbliżyć i wycelować lepiej. W tym momencie miał w zamiarze spróbować pochwycić go żywcem, lecz to w każdej chwili mogło ulec zmianie.


iustitias vestras iudicabo


Anthony Skamander
Anthony Skamander
Zawód : Rebeliant
Wiek : 30
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
You don't need a weapon when you were born one
OPCM : 25
UROKI : 50
ELIKSIRY : 1
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Czarodziej

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5456-budowa#124328 https://www.morsmordre.net/t5494-hrabina#125516 https://www.morsmordre.net/t5473-thony#124691 https://www.morsmordre.net/f256-bexley-high-street-27-4 https://www.morsmordre.net/t5495-skrytka-bankowa-nr-1354#125517 https://www.morsmordre.net/t5479-anthony-skamander#124933

Powrót do góry Go down

Strona 3 z 4 Previous  1, 2, 3, 4  Next

Miasteczko Borrowash

Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach