Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Ławka w lesie
AutorWiadomość
Ławka w lesie [odnośnik]09.02.21 12:08

Ławka w lesie

Osamotniona, pośrodku lasu, schowana w chłodnym cieniu drzew drewniana ławka stanowi prawdziwą odskocznię od trosk świata zewnętrznego. Swoim delikatnym kołysaniem ukoi każde, nawet najbardziej zszargane nerwy. Szczególnie, że w otoczeniu dziko rosnących kwiatów oraz ziół, nieustannie towarzyszy jej przyjemna woń roślinności. Wystarczy rozgościć się na siedzeniu, przymknąć oczy i posłuchać śpiewu lasu, żeby znaleźć się w innej, niemal bajkowej rzeczywistości. Nawet chłodną zimą, chociaż bez wątpienia to w cieplejszych miesiącach drewniana ławeczka posiada w sobie najwięcej uroku.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Ławka w lesie Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Ławka w lesie [odnośnik]01.03.21 6:40
15.10

Czas nie zwalniał tempa - wskazówki zegara bezlitośnie prześlizgiwały się po tarczy z jednaką zawziętością, w ogóle nie znając pojęcia litości. Nie patrzył na nikogo, nie zważał na protesty ani piękne marzenia o powrocie do szczęśliwszych dni; a Oleander nie wiedział czy to dobrze czy jednak wręcz przeciwnie. Czy chciałby przeżywać na nowo te same porażki, smutki oraz poczucie straty? Czy rzeczywiście istniała realna szansa na odwrócenie biegu wydarzeń, gdyby tylko znaleźć się na odpowiednim punkcie w historii? Ostatnio zastanawiał się nad tym częściej niż chciałby się przed sobą przyznać. Powstałe przed paroma miesiącami rozdarcie dawało się we znaki będąc równie nieustępliwym co mijające bezpowrotnie sekundy. Zbyt dużo analizował - powinien raczej skoncentrować uwagę na doczesności oraz planach poprawy przyszłości, czyli celach realnych, mających wymierne skutki. Nieustanne rozpamiętywanie minionych wydarzeń mijało się z zasadami logiki. Powinien wbić to sobie do tego zakutego łba.
W związku ze śmiałymi postanowieniami zanurzał się w szpitalnej pracy. Ciężko pracował na uznanie nazwiska przodków, w zamierzeniu potrzebując akceptacji wymagającej prababki; prawdopodobnie nie istniała równie wymagająca kobieta na tym świecie. Niedościgniony autorytet z dziedziny zielarstwa, jasnowidzenia, opieki nad magicznymi zwierzętami… mógłby godzinami wymieniać rozliczne zalety z dumą noszone przez starszą czarownicę, ale to tylko pogłębiało niepewność co do własnych umiejętności. Niewielkich, tkwiących w larwalnej formie, czekających na wielkie przebudzenie. Zatem wybierał nadgodziny po długich dyżurach, papierkową robotę zabierając do Charnwood. Wręcz zapomniał o świecie poza murami rezydencji - o toczącej się wojnie, głodzie, wszechobecnej śmierci. Dopiero list od Rigela rzucił światło dzienne na istnienie życia poza Świętym Mungiem. Ucieszył się z rychłego spotkania mając nadzieję, że krótka ucieczka w leśne ostępy złagodzi gorejący w sercu ból kuzyna. Czy nadal odczuwał frustrujący ciężar straty na swoich barkach? Pragnął zemsty, ukojenia, zapomnienia czy zrozumienia? Czegokolwiek potrzebował, Oleander zamierzał umożliwić mu osiągnięcie celu. Nikt nie powinien zostawać sam, zwłaszcza w obliczu przerażającej ścieżki żałoby.
Do spotkania przygotował się niczym najlepszy specjalista oraz najgorliwszy przewodnik - oprócz ciepłego ubioru stosownego do pogody zarzucił na ramię torbę zawierającą niezbędnik do przetrwania w lesie. Cóż, przynajmniej te rzeczy, które posiadał i to nic, że nie zamierzali budować szałasu ani polować na niedźwiedzie, przygotowanym należało być na absolutnie każdą ewentualność! Oczywiście w duchu liczył na przyjemną wędrówkę pośród łysiejących drzew, bez konieczności przetestowania umiejętności przetrwania w dziczy. Ciekawe po jakim czasie zaczęliby płakać za skrzatem?
- Cieszę się, że cię widzę - rzucił będąc w całkiem niezłym humorze, tuż po przyjaznym powitaniu z Blackiem. - Mam nadzieję, że poszukiwania pozwolą nam odetchnąć od wszelkich trosk, chociażby na parę godzin. - Wyraził pobożne życzenie nim jeszcze stanęli na linii wejścia do lasu. - Tak jak niedawno wspominałem, to idealna pora na znalezienie grzybów, śliw czy orzechów - kontynuował, gdy prowadził ich mało uczęszczanymi drogami. Właściwie znanymi tylko Flintom znającym te tereny jak własną kieszeń. Tak samo Oleander poruszał się wśród roślinności pewnie, chociaż uważnie. Natura uwielbiała zaskakiwać. - A ty czego poszukujesz? Czegoś konkretnego? Liczysz na jakieś zioła? - dopytywał z ciekawości. Chciał doradzić Rigelowi jak najlepiej i zaprowadzić ich w nieprzebrane przez amatorów zbieractwa miejsca. Potrzebował jednak więcej konkretów, które mogłyby naprowadzić go na odpowiednie ziemie. - Pamiętasz jak w szkole próbowaliśmy wyhodować nową, innowatorską krzyżówkę? Co to było, diabelskie sidła z jadowitą tentakulą? Myśleliśmy, że dzięki temu zawojujemy świat, a skończyło się na kompletnej demolce - zaczął, gdy odpowiednie wspomnienie wskoczyło w umyśle na pierwszy plan. Uśmiechnął się sam do siebie. - Ten koszmar do tej pory nawiedza mnie czasem podczas snu. Może spróbujemy jeszcze raz, tylko tym razem tak wiesz, profesjonalnie - zaproponował oglądając się na towarzysza. Właśnie wchodzili na niewielkie wzniesienie.


posłuchajcie opowieści liści: jak liściowi liść
szaleństwo wróży.

Oleander Flint
Zawód : uzdrowiciel, botanik
Wiek : 23
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
to korzeń fiołkowy
może to sny nasze
pogrzebane
wzruszyły korzenie?
OPCM : 5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 5
UZDRAWIANIE : 25
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 1
SPRAWNOŚĆ : 4
Genetyka : Jasnowidz

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9284-oleander-flint#282747 https://www.morsmordre.net/t9298-cykoria#283083 https://www.morsmordre.net/t9297-oleander#283077 https://www.morsmordre.net/f327-leicestershire-charnwood https://www.morsmordre.net/t9325-skrytka-nr-2153#283830 https://www.morsmordre.net/t9324-oleander-flint#283826
Re: Ławka w lesie [odnośnik]13.06.21 15:57
Dla Rigela przebywanie w domu nadal było torturą. Po śmierci brata nie wychodził - a przynajmniej oficjalnie - na żadne spacery, ograniczając się tylko do przesiadywania w ich ogrodzie - małym skrawku trawnika, wciśniętym pomiędzy inne, podobne, lecz bardziej zapuszczone, kamieniczne wyspy zieleni. Żałował, że mimo ogromnej fortuny, nie mieli możliwości posiadania przy domu prawdziwego ogrodu lub parku, monumentalnego i pięknego, gdzie dałoby się schować przed upałami w lecie, wiosną podziwiać pierwsze pąki kwiatów, jesienią utonąć w złocie liści, a zimą… napawać się ciszą i ostrym, mroźnym powietrzem. Niestety, mieszkanie w mieście miało swoje minusy, a ten był jednym z nich - oprócz czarnych róż, którymi z wielką miłością opiekowała się matka, nie dało się mieć czegoś więcej.
Pozostawała jeszcze nadzieja, że kiedyś, może kiedyś ojciec zgodzi się, na przerobienie dachu ich rodowej kamienicy na szklarnie? Mały zakątek z egzotycznymi roślinami i wiecznym ciepłem. Niestety, znając Polluxa - nigdy do tego nie dopuści, uważając to za zbędny element. Pewnie nawet nie zadziałałby na niego argument, że taki ogród uszczęśliwiłby jego ukochaną żonę.
Dlatego jedyna możliwość obcowania z naturą, żeby uspokoić rozpędzone myśli, to odwiedzanie miejskich parków lub posiadłości znajomych i członków dalszej rodziny. Z całej gamy możliwości lord Black wolał podróże po za Londyn.
W podróż do swojego kuzyna w piękne okolice magicznego Charnwood czarodziej przygotował się należycie, wybierając ciepłe, mniej eleganckie ubrania - idealne do leśnych wędrówek, torbę na zioła i grzyby oraz drobny prowiant. Świeże leśne powietrze zawsze sprawiało, że po jakimś czasie robił się głodny, jak wataha wygłodniałych wilków.
Wyruszyli na spacer prawie od razu, zatapiając się w gęstwinę wiekowego lasu.
-Też się cieszę. Żałuję, że nie udało mi się odwiedzić cię w sierpniu. - przygryzł lekko dolną wargę. Najpierw miał ciężki okres w pracy, po czym stał się ofiara magicznego wypadku, przez który musiał jakiś czas poleżeć w szpitalu. Po tego typu atrakcjach rodzina nie zgadzała się, aby opuszczał Londyn, chcąc na bieżąco kontrolować jego samopoczucie. Czasami Irma Black potrafiła być aż nadopiekuńcza w stosunku do swojego najmłodszego syna.
Słuchał słów Oleandra z lekkim uśmiechem na ustach.
-Brakuję mi niektórych składników w domowym laboratorium, ale wiesz… uznałem, że dziś po prostu zdam się na łaskę losu. Zobaczymy, czy podsunie nam coś ciekawego, czy będzie to tylko mech i muchomory. - powiedział, chcąc zaznaczyć, że bardziej niż na zbieraniu darów natury zależy mu na samym spacerze i spędzeniu czasu z kuzynem.
-Och, pamiętam! - roześmiał się dźwięcznie na samo wspomnienie tej zielarskiej porażki. - Nigdy więcej pnączo-macek chwytających za kostki. Kiedy to wymyślaliśmy, musieliśmy być na prawdę bardzo zmęczeni albo znudzeni.
-Jeśli jest gotów podjąć to ryzyko… - wyszczerzył zęby w łobuzerskim uśmiechu. - Ale robimy to u ciebie. Jeśli coś pójdzie nie tak, i nam to ucieknie, to zawsze możesz powiedzieć, że przyszło z lasu. Zmutowana roślina szalejąca na Grimmauld Place będzie bardziej rzucać się w oczy, wierz mi.
Pogoda wyjątkowo im dopisała i na chwilę wyszło słońce, sprawiając, że pożółkłe liście wydawały się stworzone z czystego złota.
-A ty… jak się trzymasz? Dobrze sypiasz? - zapytał z troską w głosie, wiedząc o pewnej przypadłości Oleandra. Rigel nie wiedział, czy śmierć Alpharda i sam pogrzeb nie wpłynęły negatywnie nie zdrowie kuzyna.


The truth may be out there
But the lies are inside your head.

Rigel Black
Zawód : Stażysta w Departamencie Tajemnic, naukowiec
Wiek : 24
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
We are all roamers of vast spaces and travellers in many ages.
OPCM : 0
UROKI : 17
ALCHEMIA : 20
UZDRAWIANIE : 1
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t8887-rigel-black https://www.morsmordre.net/t9011-apt#270971 https://www.morsmordre.net/t9014-skeletons-in-my-closet#271101 https://www.morsmordre.net/f184-grimmauld-place-12 https://www.morsmordre.net/t9012-skrytka-bankowa-nr-2091#270977 https://www.morsmordre.net/t9026-rigel-a-black#271647
Ławka w lesie
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach