Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia



Login:

Hasło:

Kościół na wzgórzu
AutorWiadomość
First topic message reminder :

Kościół na wzgórzu

Na wzgórzu, nieopodal trzech wiosek znajduje się maleńki kościółek, skromny, zaniedbany, bardzo niepozorny. Okoliczni mieszkańcy jednak dobrze znają to miejsce i kapłanów, którzy opiekują się świątynią. Od lat te same twarze i te same słowa docierające do wiernych prosto ze skromnego ołtarza. Z zewnątrz kamienna budowla wydaje się opuszczona, wewnątrz jednak wciąż znaleźć można modlących się. Pieśń ze wzgórza niesie się aż do oddalonych domów. Za kościołem znajduje się również niewielki cmentarz otoczony kruszącym się ogrodzeniem, ale od dawna już nikogo tam nie chowano. Wyryte na nagrobkach daty wskazują na zeszłe stulecie. Zdaje się, że to miejsce ma już za sobą swoje najpiękniejsza lata, choć wciąż odbywają się tam uroczystości. Przez popękane witraże niezmiennie przemyka światło rozpalane pod starym dachem, z nadzieją i w oddaniu.
Mistrz gry
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Kościół na wzgórzu - Page 2 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Powrót do góry Go down


The member 'Ramsey Mulciber' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 48

--------------------------------

#2 'k10' : 1

--------------------------------

#3 'k8' : 4, 6, 1, 4, 7, 5, 3, 2, 5, 5, 4, 4

--------------------------------

#4 'k100' : 88
Morsmordre
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Kościół na wzgórzu - Page 2 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Powrót do góry Go down

Tortura soczysta, woń nadpalonych ciał i gwałconej świętości. Ponad resztkami starego dachu spoglądała na nich śmierć. Wołała do siebie, ściągała krwawy plon. Od nich, od sług, od braci, sojuszników, którzy nie bali się bólu i własnej rany. Odważnie sięgali po skomplikowane formy czarnej magii, dawali się jej uwodzić, by ta krzywdziła i rozwinęła tę rzeź. Rzucała zaklęcia pod ogniem, w jego piekących ramionach, w jego palącym sercu. Silna i zdolna przez chwilę do największej podłości. Emanująca z niego moc dawała jej wzmocnienie. Różdżka uwalniała wciąż ból, a ten raził swą obietnicą, pętał, spełniał się w soczystym tańcu krwi. A tamten ogień, jak wstrętny jad roznosił duszące ciepło. Ostatnie ofiary znalazły się w potrzasku. Irina napawała się widokiem tych, którzy padali od wstrętną klątwą. Dobrze się bawiła, wręcz doskonale. Wyjadane głodne płomienie resztki ich świętego azylu rozpadały się. Ławy przełamywały, drewniane podpory upadały, czyniąc cała konstrukcję coraz bardziej niepewną. Krzyk stawał się głosem, a pożar wyśmienitą orkiestrą. Przewodzili nimi, jak durnymi marionetkami. To była dominacja, przed którą już nikt nie potrafił się ustrzec. Śmierć przebierała w formach, dróg było wiele. Walące się mury, pożar albo rozrywające tętnice wiązki magii. Dary dla mrocznej pani będą obfite. Choć rozmywał się w powietrzu zapach strachu, nie dało się już wyczuć krwi, która tak gęsto spływała z paskudnych mugolaków, czuła triumf. Byli ponad tymi ścierwami. Godni, prawdziwi. Chaos był niezbędny, by pozbyć się miernych bytów. Oni byli warci jedynie tych kilku upiornych zaklęć zaszywających się pod skórą, w mętnych spojrzeniach i rozwartych w dramacie ustach.
Dusili się. Nie tylko jednak oni. Chętnie ugrałaby tutaj jeszcze więcej, ale dym zaczynał przeszkadzać, płomienie za chwilę połaszą się w ich stronę i zechcą się posilić. Nie mieli wiele czasu. Ofiarowali im wyjątkowy kataklizm. Nie, nie im. Pani śmierci. Straciła zainteresowanie wykrwawiającym się przy świętej figurze mężczyzną. Popatrzyła na swojego towarzysza, który wypychał jakiś przypadkowych ludzi. Wiec to już czas. Zakleszczeni w drapieżnym okręgu ognia ludzie upadali. Wkrótce mieli się usmażyć. Na horyzoncie wciąż nie było widać tego, kto ich chronił, kto ich wybawił. Magia drzemiąca w czarodziejach była energią bezdyskusyjną. Byli wątli, bezbronni ze swoimi marnymi dłońmi. Nic już nie mogli zrobić. Jedynie odejść. Jedynie umrzeć. Cóż, przynajmniej w murach swojego wspaniałego miejsca. Kpina zalśniła w jej oczach, kiedy zmierzała w stronę drzwi, za którymi zniknął Mulciber. Na drodze jednak stanął jej jeszcze jeden człowiek. Popalone ubranie, czerwona twarz i jakaś diaboliczna determinacja, którą chyba znała dość dobrze. – Głupcze. To zupełnie zbyteczne  – wyrzuciła, wznosząc przeciwko niemu różdżkę. Za jego plecami pomarańczowy żar obejmował coraz większą część przestrzeni. Musiała się spieszyć. Tym bardziej że duchota zaczynała ją męczyć. - Ferveret sagnuis! zawołała ostro, by wzniecić we wnętrzu jego ciała piekło. Widać płomienie nie zdołały go dopaść. Już niedługo. Przez sekundę tylko popatrzyła na rozdartą bólem twarz, a później minęła człowieka, który bezmyślnie spróbował jej zagrozić. Za jej plecami upadł, zablokowany przez psychiczną pułapkę. Nie był już wart ani jednego spojrzenia. Minęła drzwi i udała się w ślad za śmierciożercą. Lament ofiar dochodził do uszu zewsząd. W krótkiej chwili kościół miał zamienić się w żałosne pogorzelisko. Upadek mistycznego symbolu, który wzniecał u tych pomiotów poczucie bezpieczeństwa, złamie okolicę. Kolejny krok na drodze do całkowitego zapanowania nad tymi terenami. Jeśli to miejsce miało jakąkolwiek w sobie siłę, to właśnie ją zamordowali. Szła dumna, ale i popędzona niewygodą łaszącego się i do niej ognia.
Była już blisko. Tutejsze bóstwo nie budowało wokół siebie imponujących murów. Usłyszała trzask wybijanej ostro szyby. Gdy drobiny szkła upadały, ona znajdowała się już tuż przy nim. Popatrzyła na dwójkę nędznych wybrańców. – Oby byli w stanie zrobić to, czego oczekujemy – wymówiła ponuro. Wiedziała jednak, że istniały sposoby, bo ich zachęcić. Wątłe ciała i udręczone dusze musiały jednak pokonać pewną drogę. Donieść o ich czynie. O potędze, której nikt z nich nie był w stanie pojąć. Przeżyli, ale poniosą ciężar śmierci pozostałych. Mugole jednak byli nudni i prości. Nie spodziewała się po nich wiele. – Wyłazić – nakazała, mierząc różdżką do dwójki przerażonych ludzi. Wewnątrz dokonało się dzieło. Czas zatem zaczerpnąć powietrza. Mróz ukoić miał zapieczone dusze. Niektórym jednak nic już nie pomoże. Utworzone przejście przepuściło ich. – Powinniście podziękować – wyszydziła, kiedy znaleźli się poza murami płonącego kościoła. Wzgórze z daleka musiało fantastycznie płonąć.
Irina Macnair
Irina Macnair
Zawód : Właścicielka domu pogrzebowego
Wiek : 43
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa
Ty się boisz śmierci, a ja nazywam ją przyjaciółką. Ja nią jestem.
OPCM : 15
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 20
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 8
Genetyka : Czarownica

Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8709-irina-macnair-dluga-budowa https://www.morsmordre.net/t8832-pani-macnair#263265 https://www.morsmordre.net/t8773-ciocia-macnair https://www.morsmordre.net/f301-smiertelny-nokturn-13-16 https://www.morsmordre.net/t9237-skrytka-nr-2063#281040 https://www.morsmordre.net/t9127-irina-macnair#275271

Powrót do góry Go down

Nie miał pojęcia, jak wiele symboliki było w tym, czego się dopuścili — jak bardzo podobne ich czyny były do mugolskiego wyobrażenia o piekle i dniu sądu, jak bardzo związane było to z wiarą bogobojnych ludzi i to jeszcze w miejscu ich kultu. Gmach budynku był wybrany mniejszym, większym przypadkiem — Iriną miała wiedzę na ten temat tego, że się gromadzili; wielu ludzi miało się tu usmażyć żywcem. Nie chciał zabijać ich wszystkich. Ale większą część. Z rozmachem. Legendarną zbrodnię na mogolskiej społeczności. Zależało mu od samego początku — a raczej żywicielowi, właścicielowi ciała, które posiadł Ogmios, by wśród nich wszystkich znaleźli się świadkowie, którzy nie zapominając o żadnej z tych rzeczy opowiedzą innym o makabrze, jaka miała tu miejsce. Chciał, by wieść się rozniosła po innych miastach, pragnął wzbudzić strach, lęk. Pragnął by maska Śmierciożercy zaczęła budzić w mugolach najgorsze koszmary — obojętnie czemu to przypiszą, obojętnie, co z tym zrobią, niech mówią, niech drżą. Ogmios pragnął wielkości. Potęgi. Pragnął wiedzy — mądrze podejmował działania, rozumieli się doskonale, choć Ramsey nie będzie o tym pamiętał.
Zaklęcie z wielką siłą uderzyło w ścianę, a gmach zadał w posadach. Ściana rozsypała się jak zbudowana z drewnianych klocków budowla, na zewnątrz wyrzucają sterty kamieni. Mugole krzyknęli z przerażeniem, osłaniali się rękami, jakby miało ich to uchronić przed zapadnięciem się stropu — ale ten nie wyglądał jakby miał runąć im na głowę.
— Biegnijcie — odpowiedział zimno, cierpko, patrząc na kajających się przed nim ludzi. — Opowiedzcie, co widzieliście innym. Powiedzcie, że ich czas dobiega końca.— Leniwy, sardoniczny uśmiech wpełzł na jego twarz, kiedy mężczyźni zebrali się nieporadnie z ziemi i przebiegli przez kamienne rumowisko. Na zewnątrz pogoda dopisywało, rześkie powietrze wpłynęło do środka, łącząc się ze smrodem dymu i pierwszych palonych ciał. Ogień zabijał później niż dym, wiedział, że część ludzi w środku nie zdąży nawet poczuć bólu, umrą z braku powietrza, ale efekt był zatrważająco piękny i tym chciał sycić swoje zmysły.
Spojrzał na Irinę, a następnie zdjął z twarzy maskę Śmierciożercy. Otoczona dymem, smrodem zwęglonych zwłok i drewna, ciemnością wokół wydawała się piękna. Ujął ją pod brodę, zadarł ją wyżej i zbliżył się, niwelując dystans między nimi. Dopiero teraz, gdy już zostali sami. Tylko we dwoje. — Piękna śmierć, na zakończenie pięknego dnia, moja droga — szepnął wprost do jej ust i odwrócił się, by wyjść z budynku przez dziurę, przez którą przebiegli przed chwilą dwaj mężczyźni. Uśmiech nie schodził mu z twarzy. Pełny zadowolenia, satysfakcji. Odszedł od palącego się budynku, by spojrzeć na niego z pewnej odległości. Z wieży z dzwonem wydostawał się ciemny, gęsty dym.
— Colloportus— wypowiedział, wskazując różdżką w drzwi, przez które przeszli, na dobre zamykając w środku krzyczących i błagających o litość mugoli.

| ztx2 :pwease:



pan unosi brew, pan apetyt ma
na krew
Ramsey Mulciber
Ramsey Mulciber
Zawód : Niewymowny
Wiek : 31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Tańcz na me skinienie, rozświetl czernię nocy, rozgoń mroczne cienie, oświetl drogi kręte, ciemne skrzyżowania, a pobocza wyrwij z nocy panowania.
OPCM : 40
UROKI : 25
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 60
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 8
Genetyka : Jasnowidz
Kościół na wzgórzu - Page 2 BfgY2uH
Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t2225-ramsey-mulciber https://www.morsmordre.net/t2290-ursus#34823 https://www.morsmordre.net/t2283-sorry-not-sorry https://www.morsmordre.net/f137-pokatna-3-6 https://www.morsmordre.net/t2922-skrytka-bankowa-nr-624#47539 https://www.morsmordre.net/t2326-ramsey-mulciber

Powrót do góry Go down

The member 'Ramsey Mulciber' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 29
Morsmordre
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Kościół na wzgórzu - Page 2 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Powrót do góry Go down

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Kościół na wzgórzu

Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach