Wydarzenia


Ekipa forum
Tereny wokół Doliny Godryka
AutorWiadomość
Tereny wokół Doliny Godryka [odnośnik]16.02.21 23:59
First topic message reminder :

Tereny wokół Doliny Godryka

Wokół Doliny Godryka rozciągają się duże połacie terenu - począwszy od dzikich łąk, wiosną zapełniających się kolorowymi kwiatami, o każdej porze roku obfitującymi w przeróżne ingrediencje, przez liczne pola uprawne, na których leniwie kołyszą się zboża i kolby kukurydzy, wykorzystujące potencjał ziemi, aż do lasów mieszanych, pełnych zwierzyny oraz dzikich roślin i pachnących ziół. Malownicze wzgórza to częste trasy spacerów, widoki rozpościerające się z wyższych pagórków są naprawdę piękne, niezależnie od miesiąca, zimą cieszą się niezwykłym powodzeniem wśród młodzieży, wybierających się tu na sanki. W okolicy Doliny można trafić na miejsca mniej i bardziej uczęszczane, lecz próżno szukać tu ulic, wędrowców prowadzą wydeptane dróżki, a śpiew ptaków zdaje się napływać zewsząd.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Tereny wokół Doliny Godryka - Page 3 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Tereny wokół Doliny Godryka [odnośnik]10.08.22 11:40
Jeżeli miało to być pocieszeniem to raczej marnym, ale wojna mogła być jej szansą. Przeżycia mugolskich starć nauczyły go z pewnością jednej rzeczy; nie ma różnicy kto trzyma karabin, tak długo, jak jego kule sięgają swego celu. Chociaż regularna armia opornie przyjmowała w swoje szeregi kobiety to brutalna rzeczywistość weryfikowała poglądy nawet najbardziej zatwardziałych konserwatystów. Bo ostatecznie nie liczy się wygląd, to w jakiej formie mówi się o sobie, ale to jaki jest charakter. Jak wiele jest determinacji, która pozwoli stawiać krok za krokiem w przód, jak wiele krwi z czystym sumieniem jesteś w stanie przelać nim zaleje cię fala krwistego szkarłatu. Może, gdyby cała jego persona nie składała się już tylko z wyblakłych wspomnień tego, kim był przed trzydziestym dziewiątym, pełnym głosem mówiłby o swoich poglądach. Na razie Thalia mogła jedynie liczyć na równe traktowanie z jego strony. Tylko tyle i aż tyle, w zależności od tego, z której strony zechciało się na to spojrzeć.
Skinął jej głową z wdzięcznością, kiedy jeden papieros wylądował między jego palcami. Schował go do papierośnicy, która chociaż pusta, wciąż spoczywała na jego piersi w wewnętrznej kieszeni noszonego płaszcza. Na czarną godzinę. Na dzień, w którym naprawdę będzie miał dosyć.
- Rozgryzłaś mnie - te słowa w kontekście jej własnych odczuć względem Alfreda stawały się mieć ironiczny wydźwięk. Jednakże sam Fred nie uznawał siebie za jednostkę skomplikowaną. Ot, chłopak z Birmingham, którego pokiereszowało życie. Nie jego pierwszego i z całą pewnością nie ostatniego. Zważywszy na obecną tragedię, która opanowała wyspy brytyjskie to z pewnością jeszcze kilka żyć pójdzie pod nóż. A im - a raczej jemu - przyjdzie jedynie patrzeć z daleka, z tą głupią wymówką jako wytłumaczeniem; ja już swoją wojnę wygrałem.
Zmarszczył charakterystycznie brwi, między którymi utworzyła się bruzda. - Czasem, jak rzucasz zaklęcie, jego siła sprawia, że różdżka nie jest do końca stabilna i musisz pewniej nią kierować, prawda? Z tym jest podobnie. Siła, z jaką pocisk opuszcza broń jest na tyle duża, że sama broń próbuje odskoczyć do tyłu, co może - kosztować życie - zmienić trajektorię lotu pocisku- nie uważał się za wybitnego szkoleniowca. - Teraz tylko trzymasz broń, żeby wystrzelić, musisz nacisnąć spust, o tutaj - końcem palca delikatnie popukał w ten element broni, na pierwszy rzut oka niepozorny, ale to on decydował. - Żeby trafić w miejsce, które cię interesuje cel musisz widzieć w tym małym na końcu, to się nazywa celownik - no to chyba z grubsza tyle. Naturalnie jeszcze trzeba było wiedzieć jak zabezpieczyć i odbezpieczyć broń, jak ją przeładować, ale wydawało mu się, że na razie tyle jej wystarczy. Szczególnie, że zajęła jego myśli pozornie prostym pytaniem. - Czasem - bo rzadko kiedy czuł się bezpiecznie i wątpił iż jest coś, co mogłoby mu pomóc.
Alfie Summers
Zawód : pracownik drukarni
Wiek : 35
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
Chcę krzyczeć z dała, a głos nie działa
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t11093-alfred-summers#341784 https://www.morsmordre.net/t11126-i-m-gonna-soldier-on#342646 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/f428-somerset-dolina-godryka-zapiecek https://www.morsmordre.net/t11140-alfred-summers#342750
Re: Tereny wokół Doliny Godryka [odnośnik]24.08.22 11:57
Chyba zbyt pesymistycznie patrzyła na to wszystko by spodziewać się, że wojna mogła być dla kogokolwiek szansą. Zdecydowanie nie była dla niego, patrząc, jak bardzo czuł się zmarnowany – a przynajmniej wyglądał, jakby brak kawy zdecydowanie mu szkodził, a brak papierosów doprowadzał do jeszcze bardziej radośniejszego Alfiego, niż ten na co dzień. Ale jeszcze bardziej wiedziała, że wojna wysysa z ciebie całe życie, gotowa przeżuć cię i wypluć, a on to wszystko przeżył już wcześniej. Teraz powtarzał te wszystkie wydarzenia czy chciał czy nie, bo gdy teraz wojna łapała każdego w swoje sidła i nie wypuszczała dopóki jej się nie zachciało. A najczęściej tego nie robiła. Nie chciała jednak otwarcie mu współczuć, wiedząc, że sama taką litością by pogardzała, nie lubiąc ludzi którzy zamierzali pochylić się nad nią i żałować jej życia. Sama też parsknęła lekko kiedy zobaczyła, jak pieczołowicie chowa papierosy, wyciągając jeszcze cztery i wkładając je do papierośnicy, układając je zanim nie wsunęła ją na powrót na swoje miejsce.
- Weź, bo będziesz trzymać tego jednego papierosa przez całą resztę swojego życia i w końcu tam tytoń zmieni się w popiół. Chociaż pewnie i tak byś to zapalił. – Ona by zapaliła. Mimo to, nie było sensu aby niesamowicie wielce trzymać się, a powinien raczej korzystać z tego, co dawał mu los, a los w postaci rudowłosej żeglarskiej dał mu pięć papierosów.
- Widzisz, to moja wielce magiczna zdolność, wyczuwanie chęci aby mnie jakoś przymknąć. Postaraj się to zrobić w jakiś kreatywny sposób, tak żebym mogła sobie znajdować nowe rozrywki w byciu przymykaną. – Uśmiechnęła się lekko, słuchając mocniej wszystko na ten temat, spoglądając jeszcze na niego kiedy tłumaczył wszystko. Chyba rozumiała, ale kiedy pociągnęła za spust, nic się nie stało, co sprawiło, że jedynie zmarszczyła brwi, potrząsając lekko bronią, nie wiedząc, co miała zrobić. – Popsułam? – Chyba była zła, że teraz jeszcze coś popsuła.
- Tak jak mój nóż, czasem z nim jest bezpieczniej…nawet jeżeli to nie jest prawda… - Westchnęła mocno, spoglądając jeszcze z poirytowaniem na swoje dłonie. Jakby nagle czuła, że niewiele umie zrobić mimo wszystko. – Aczkolwiek jak próbuję z kimś poćwiczyć walkę to tylko jęczą, że z dziewczyną to nie. Tak jakby przeciwnika to obchodziło. – Głupie wymówki, bo ktoś kto ci będzie chciał wsadzić dłoń pod bluzkę raczej tych samych oporów mieć nie będzie.



Here I am

Here I remain
Thalia Wellers
Zawód : Żeglarz, handlarz, przemytnik
Wiek : 29
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Some may yield
But me I never could be tamed
Through moors and meadows
Cloaked, concealed
Never to forget my name
I walk the shadows
OPCM : 13 +2
UROKI : 10
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0 +1
TRANSMUTACJA : 5 +2
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 15
Genetyka : Metamorfomag

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t10111-thalia-wellers#306486 https://www.morsmordre.net/t10173-kymopoleia#308971 https://www.morsmordre.net/t10159-beware-the-daughter-of-the-sea#308538 https://www.morsmordre.net/f350-walia-llyn-trawsfynydd-syrenia-laguna https://www.morsmordre.net/t10167-skrytka-bankowa-nr-2284#308735 https://www.morsmordre.net/t10164-thalia-wellers#308697
Re: Tereny wokół Doliny Godryka [odnośnik]01.09.22 14:27
Pesymizm był mu dobrze znany, chociaż sam częściej sięgał do obojętności. To właśnie najczęstszy stan, który otulał szczelnie swoimi ramionami Alfreda. Czasem ta obojętność wędrowała do gwałtownego okazania innych emocji, raczej negatywnych, wśród których górowała złość (na przeszłość, na konieczność przechodzenia przez wojenny koszmar jeszcze raz, na krzywdę wyrządzaną jego bliskim) oraz strach (przed tym co miało nadejść, przed samym sobą, o najbliższych). To zapewne jedyne spektrum w obrębie, którego potrafił się poruszać. On jeszcze naiwnie wierzył, że uda mu się te wojnę obejść, zostać gdzieś na uboczu, mimo iż wszelkie znaki na ziemi i niebie mówiły inaczej.
Coś na kształt wdzięcznego uśmiechu pojawiło się na jego twarzy, kiedy schowała papierośnicę bogatszą o pięć papierosów do wewnętrznej kieszeni jego płaszcza. - Dzięki - zdołał z siebie wydusić. Miała rację, zapaliłby, w końcu by się złamał, w końcu rzeczywistość przygniotłaby go na tyle, że nie byłby w stanie oprzeć się pokusie chociaż chwilowego zachowania spokoju. Nie odpowiedział jej już nic, tylko znowu blady cień uśmiechu rzucił się na jego twarz. Widać, że uwaga z jaką przysłuchiwała się jego tłumaczeniom skutecznie zamknęła jej usta, bowiem przez cały czas, do momentu nieudanej próby wystrzału nie pisnęła nawet słowem, a zdawał sobie sprawę jak wielkie zamiłowanie do paplania posiadała panna Wellers.
- Nic nie popsułaś i do jasnej cholery nie potrząsaj nią tak bo wypali ci w rękach- rzucił i chociaż nie chciał to w jego głosie wybrzmiała przygana, po czym stanął teraz nie przed nią, twarzą w twarz, a za nią. Broń, kiedy podał ją Thalii była już gotowa do wystrzału, odbezpieczona - dlatego aż tak się zeźlił. Mimo swojej ostrożności i dziwnej niechęci do bliskości, jego klatka piersiowa niemal stykała się z jej plecami. Jedną dłoń ułożyć na tej, którą Thalia podtrzymywała karabin, a drugą na tej, której palec spoczywał na opornym spuście. Siłą rzeczy zbliżył się do Thalii na tyle, że ta mogła czuć jego oddech i jeszcze dobitniej przekonać się o różnicy wzrostu jaka między nimi występowała. - Spust należy docisnąć do końca - powiedział. Poprawił jej postawę, wyprostował bardziej plecy i będąc jej stelażem, ułożył odpowiednio wysoko łokieć, w odpowiednim miejscu oparł drugą dłoń. A później i jego palec wsunął się na spust. Nacisnął go razem z nią, przechodząc przez tą pierwszą barierę, gdzie zatrzymała się Thalia i przycisnął spust do samego końca. Huk poniósł się echem po lesie, a Thalia mogła poczuć odrzut broni, o którym wspominał Alfred, a który został teraz zaasekurowany przez blondyna. Po pierwszym wystrzale zwolnił uścisk i odsunął się od niej na krok. - Boją się, że mogliby przegrać - odparł, jakby była to najbardziej oczywista prawda na świecie.
Alfie Summers
Zawód : pracownik drukarni
Wiek : 35
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
Chcę krzyczeć z dała, a głos nie działa
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t11093-alfred-summers#341784 https://www.morsmordre.net/t11126-i-m-gonna-soldier-on#342646 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/f428-somerset-dolina-godryka-zapiecek https://www.morsmordre.net/t11140-alfred-summers#342750
Re: Tereny wokół Doliny Godryka [odnośnik]04.09.22 22:57
Lubiła sobie wmawiać, że pesymizm zapewniał bezpieczeństwo, że przewidując najgorsze katastrofy łagodziła sobie jakoś to, co musiało prędzej czy później nastąpić. Że jednak kiedy ktoś będzie chciał jej zrobić krzywdę, plan awaryjny pozwoli jej uciec, a gdy to się nie zda na nic, że przynajmniej inni będą bezpieczni. Żyjąc na morzu, człowiek godził się z tym, że jego odejście nastąpi prędzej niż później i że będzie nieuniknione.
- Polecam się. – W sumie naprawdę się polecała. Nie mogła rozdawać wszystkiego za darmo, ale kto wie, ile lat jej jeszcze przyjdzie spędzić w przemytniczym świecie. Myśleć musiała w sumie bardziej o miesiącach niż latach, licząc się z tym, że prędzej czy później skończy się to źle i być może będzie trzeba poszukać innej kariery. O ile będzie oczywiście mogła chodzić i myśleć samodzielnie, a nie skończy jako warzywo.
- Nie znam się na tym, więc przestań się zachowywać jakbym robiła to na złość. – Niemal warknęła, zaraz jednak odpuszczając sobie to podejście. Miała już dość ludzi, którzy ciągle zachowywali się jakby była dla nich rozczarowaniem i po prostu chciała mieć….chwilę spokoju. Chyba. Albo nie być zawodem. To na pewno. Jednak gdy wyczuła jak się zbliżył, rozluźniła się nieco, nawet jeżeli paradoksalnie, czuła się znacznie mniejsza niż była naprawdę. Mimo to, nie czuła aby kiedykolwiek miał chęć zrobić jej krzywdę. Nie widziała go jako zagrożenie dla siebie nie przez brak umiejętności, a brak takiej chęci. – Do końca. – Palec przesunął się jeszcze dalej, odrzut zaskoczył ją mimo ostrzeżenia, jednak asekuracja zapewniana przez obecność Summersa łagodziła to uczucie. Widocznie się spięła, czując nieprzyjemność w huku, tak, że niemożliwość zakrycia uszu sprawiła, że chociaż mięśnie twarzy nie drgnęły, zdenerwowanie było wciąż widoczne.
- Szkoda, że przeciwnicy nie mają takiego podejścia. – Mruknięcie padło chyba w jej własnym kierunku, zaraz też delikatnie przesuwając dłonią po broni. Ostatecznie oddała ją Alfredowi, nie chcąc przywłaszczać sobie tego, bo jeszcze znów wyjdzie, że z jej winy mogło stać się coś przykrego. Nie umiała tego do końca opisać, ale tak samo szczęście wydawało się podążać za nią, tak i pech wydawał się towarzyszyć w niektórych momentach. – Aczkolwiek może to właśnie droga? „Przepraszam, że przeszkadzam kiedy próbuje pan wycelować w moją twarz, ale nie sądzi pan, że przegrana z kobietą wzbudziłaby śmiech, a pańska reputacja byłaby zniszczona?”. Powiem ci następnym razem jak to wyszło. – Chciała do dodać „o ile dożyję” na samym końcu, ale chyba już nie wypadało.



Here I am

Here I remain
Thalia Wellers
Zawód : Żeglarz, handlarz, przemytnik
Wiek : 29
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Some may yield
But me I never could be tamed
Through moors and meadows
Cloaked, concealed
Never to forget my name
I walk the shadows
OPCM : 13 +2
UROKI : 10
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0 +1
TRANSMUTACJA : 5 +2
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 15
Genetyka : Metamorfomag

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t10111-thalia-wellers#306486 https://www.morsmordre.net/t10173-kymopoleia#308971 https://www.morsmordre.net/t10159-beware-the-daughter-of-the-sea#308538 https://www.morsmordre.net/f350-walia-llyn-trawsfynydd-syrenia-laguna https://www.morsmordre.net/t10167-skrytka-bankowa-nr-2284#308735 https://www.morsmordre.net/t10164-thalia-wellers#308697
Re: Tereny wokół Doliny Godryka [odnośnik]09.09.22 2:07
Bezpieczniej było ustalać sobie konkretne cele; byle do następnej zimy, byle do następnego miesiąca, byle do następnego ranka. Takie właśnie byle do... sprawiały, że jeszcze potrafił się podnieść z łóżka i jakoś przeżyć do wyznaczonego terminu, aby później móc sobie postawić kolejny.
- Przepraszam - burknął pod nosem. Nie do końca był zły na nią. W pewnych sytuacjach łatwiej było wyprowadzić go z równowagi. Szczególnie, gdy w grę wchodziła broń. Nieświadomie uruchomiła machinę wspomnień, która przeniosła go w czas wypowiadanych ostrym głosem komend i nieznoszących sprzeciwu poleceń przełożonych, którzy za podobną lekkomyślność karali surowo tak, aby raz na zawsze zapamiętać, jak się nie zachowywać przy broni palnej.
Napięcie jednak szybko rozeszło się po kościach, a on sam nieco spuścił z tonu i pokazał jej jak powinno się to robić. Na szczęście Thalia nie spinała twardo mięśni, a dopasowała się do ramy narzuconej przez Alfiego. Czuł jej wzdrygnięcie na huk, który echem poniósł się po cichym lesie.
- To już chyba ich problem, prawda? - rzucił, marszcząc brwi. Kiedy wręczyła mu broń, w kilku sprawnych ruchach zabezpieczył ją odpowiednio i zarzucił ją sobie na plecy, przekładając przez głowę skórzany pasek. Nie znał się i nie miał zamiaru stawiać się w butach Thalii, ale chyba dobrze było wykorzystać element zaskoczenia przy starciu z mężczyzną, który po kobiecie nie spodziewa się jakiegokolwiek kontrataku. - Chętnie posłucham jak poszło, może przy kuflu piwa? - wypowiadając te słowa zorientował się jak dawno nie miał okazji faktycznie usiąść w pubie i napić się piwa. Nie żeby tęsknił za ich gwarnością, która nieprzyjemnie drażniła zmysły. Jednakże podobne wyjścia kojarzyły mu się zawsze z normalnością. Bo skoro można było udać się spokojnie do pubu bez strachu o przeciążenie swojego portfela to oznaczało normalność. Może jeszcze kiedyś dożyją... Byle do następnego razu, chciałoby się powiedzieć.

/zt x 2 <3
Alfie Summers
Zawód : pracownik drukarni
Wiek : 35
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
Chcę krzyczeć z dała, a głos nie działa
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t11093-alfred-summers#341784 https://www.morsmordre.net/t11126-i-m-gonna-soldier-on#342646 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/f428-somerset-dolina-godryka-zapiecek https://www.morsmordre.net/t11140-alfred-summers#342750

Strona 3 z 3 Previous  1, 2, 3

Tereny wokół Doliny Godryka
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach